Poprzedni temat «» Następny temat
Samara Hopper
Autor Wiadomość
Samara Hopper



Family means no one gets left behind or forgotten.

prekognicja

55%

czysta miłość do brata





name:

Samara Hopper

alias:
Mary Reynolds

age:
25 lat

Wysłany: 2017-12-13, 00:03   Samara Hopper
   Multikonta: Jonny Nyman


Samara "Mary" Hopper
Urodzona w Seattle 13 stycznia 1993 roku, mieszka tam od roku (odkąd wróciła), przynależy do From People To People, piastuje stanowisko mało wyrazistego członka stowarzyszenia i asystentki laboranta w uniwersyteckim dziale naukowym, wizerunku użycza Cailin Russo
historia
Zawsze uważała, ze ich rodzina jest całkiem normalna. Taką ją też zapamiętała. Trójka rodzeństwa. Jedno starsze, drugie młodsze od niej. Szablonowi, typowi państwo Smith, chociaż na nazwisko mieli Hopper. Przez lata pielęgnowała tą normalność, ignorując, że żadne z nich do końca normalne nie było. Ojciec kochał swoje dzieci, nie tylko od świąt i w wolne, ale każdy dzień w roku, w przeciwieństwie do tatusiów-pracusiów i tatusiów-rozwodników większości dzieci. Odkąd pamiętała, to on, nie matka, zajmował się domem. Choć przez lata jego kreatywny, wszechstronny umysł, (nie)branego pisarza-teoretyka, nie pojmował rzeczy błahych i codziennych. Skoncentrowany na strukturach bardziej skomplikowanych i wymagających większego umysłowego wysiłku nie znajdował w pamięci miejsca na prace porządkowe i robótki domowe. Matka w odróżnieniu od innych matek, zarabiała na rodzinę. Oboje z nich zaś, umysły ścisłe, przekazali dzieciom w genach błyskotliwość i mądrość, bo to ponoć dziedziczne. Samara, bo tak nadali jej na imię, chociaż wolała przedstawiać się popularnie: Mary, właśnie to w ich rodzinie lubiła. Tę codzienność i przeciętność – istniejącą chyba tylko w jej głowie. Celebrowała ją.

W szkole zapisana na lekcje pływania, mimo pasji do tego sportu, zrezygnowała z dodatkowych zajęć. Cierpiała bowiem już od dziecka na pewną społeczną przywarę – nie lubiła ludzi, szczególnie dzieci w swoim wieku. Nie odnajdowała w sobie ducha szkolnej drużyny. Znacznie bardziej komfortowo czuła się w towarzystwie dorosłych. Z wiekiem zdając sobie sprawę, że lubi starszych, mądrzejszych od siebie, a szanuje tylko tych, którzy mogą jej przekazać szeroką wiedzę. Jako intelektualistka, idealistka i indywidualistka, miewała pewne problemy ze zjednoczeniem się z rówieśnikami. Dlatego upodobała sobie towarzystwo starszego od siebie brata – bo jak odkryła z czasem, otaczała go charakterystyczna aura nieposkromionego intelektu. Swoją ponadprzeciętną rozumność zawdzięczał mutacji neuronów. Choć konsekwentnie trzymając się swojej pospolitości, o tym nie wiedziała. A wystarczyło tylko poczytać o tym w sieci, czy wysłuchać plotek w szkole, do której razem uczęszczali. Co było wyjątkowo proste do zignorowania dla kogoś kto większość czasu spędzał z nosem w książce, a w szkole nie miał żadnych przyjaciół ani nawet aspiracji, żeby słuchać szkolnych przekazów obcych jej dzieci.

Ten światopogląd zawalił jej się w wieku czternastu lat, kiedy William – starszy brat – ściągnął na siebie uwagę szemranych naukowców. Wtedy zmuszona była pożegnać swoją powszechność. Z dniem, z którym Will uciekł z domu, starszy komisarz zapukał do ich drzwi, powołując ich na świadków koronnych w sprawie domniemanego morderstwa, w którym William Hopper miał brać udział. Mieli zeznawać przeciw niemu i ponoć powiązanej z nim szajce przestępczej. Dzień później w Seattle porzucili swoje stare życie. Przeprowadzili się do Nowego Jorku. W innym dużym mieście nowopowstałemu państwu Reynolds z dziećmi, łatwo było wtopić się w tłum. Nie tylko ona ciężko zniosła tą przeprowadzkę. Zmiana otoczenia zdawała się jeszcze mocniej dotknąć najmłodsze z ich trójki rodzeństwa dziecko Reynoldsów. Tym bardziej, że Mary, bo tak się teraz wszyscy do niej zwracali, intensywnie przeżyła stratę starszego brata, zamykając się na młodsze rodzeństwo. Pamiętała dzień wyjazdu z Seattle i swoją pierwszą, wtedy nieświadomą, wizję. Nikły cień brata – tak naprawdę echo przyszłych wydarzeń – przemknął jej ulicą w deszczowym Seattle. Potem widziała go też na promie, kiedy przenosili się na drugi brzeg. Na nic zdało się tłumaczenie rodzicom, że William został w mieście i młoda Samara nie chce go opuszczać. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że tak aktywowała się jej mutacja.

Dalsze lata przemknęły im uciążliwie. Na dostosowaniu do uszczuplonej wersji rodziny, która nigdy już nie wydawała się tak beztroska i bezproblemowa, jak kiedyś. W 2009 roku Samara widziała profil brata, na zdjęciu protestujących studentów z Instytutu Technicznego w Massachusetts. Jak sądziła, znalazł się w folderze rekrutacyjnym na studia całkiem przypadkiem, prawdopodobnie jako nieszczęsny przechodzeń. Mimo upływu lat, nie przestała poszukiwać jego cieni. Dlatego wybór uczelni wydał się jej prostszy. Lata później, Mary skończyła studia. Dla kogoś kto w życiu dał się pochłonąć nauce, to nic dziwnego, że została na uczelni jako pomoc w badaniach naukowych. Nie na długo w Cambridge. Życie traktowała raczej jako zbiór przystanków, prowadzących do jej rozwoju, ale zawsze przyświecał jej w nim jeden najważniejszy cel. Chciała znaleźć brata. Gnana przeczuciem, że może go odszukać tam, gdzie skończyła się ich wspólna historia, po ukończeniu nauki i praktyk, przeprowadziła się do Seattle.

Tam też była świadkiem kolejnych manifestacji stowarzyszenia From People to People. Dołączając do grupy, zdawała się nie podzielać ich entuzjazmu w chronieniu mutantów. Sama trzymała się na uboczu, raczej jako bierny członek organizacji. Korzystała z wiedzy członków grupy na temat położenia potrzebujących mutantów i gorliwości z jaką część z członków stowarzyszenia przygarniała zbiegających mutantów do siebie. Liczyła na to, że kiedyś, jakimś szczęśliwym trafem, wśród nich, natknie się na brata. I liczy na to dalej, od niespełna roku. Choć jest to rok życia w strachu, że kiedyś ktoś z tych – czasami szalonych – zwolenników mutantów, zacznie pytać. Co ona u nich robi? Skąd w niej sympatia do mutantów? A może któryś z nich, zwykle wnikliwy i dociekliwy, dowie się o skrywanym przez nią przez lata sekrecie. Uciążliwej mutacji, jaką mimo wyuczonej chęci trzymania się swojej normalności, nie potrafi w sobie stłumić. Bo pomimo, że czas zapełnia sobie, jak normalny człowiek, pracą dla pobliskiego Uniwersytetu Waszyngtońskiego, zdarza jej się czasem wyciągnąć dłoń po jakiś przedmiot, zanim ten zacznie spadać, czy pchnąć kogoś na ulicy, z burkliwym „przepraszam”, chociaż wie, ze właśnie uratowała mu nogi bądź życie.
charakter
Odkąd ktoś powiedział jej, że ma ładną buzię, nosi okulary na pół twarzy, choć wcale ich nie potrzebuje. Przez kwadratowe soczewki, zamknięte w czarnoszarej - mdłej - ramce, widzi ostro i wyraźnie, choć nie dzięki szkłom-zerówkom. Spogląda bacznie i czujnie, jednak nie oceniającym wzrokiem, bo taki ściąga spojrzenia. a ona nie lubi pozostawać w centrum uwagi. Lubi patrzeć dalej i głębiej, ale mimo wszystko dostatecznie płytko, żeby nie rzucać się w oczy. Czasami, kiedy wstąpi na czyjeś języki, odczuwa paniczny strach, który ją paraliżuje. Boi się, że któregoś dnia, ktoś wejrzy w jej duszę i odkryje jej tajemnicę.

Pozostaje samotna z wyboru, bo też tą swoją samotność odkąd pamięta, lubiła. Stroni od ludzi, bo to całkiem rozsądne, a od mutantów... bo to jeszcze rozsądniejsze. Chociaż zasila grono wspierających odmienność, przynależąc do Stowarzyszenia, nie lubi różnorodności. Od zawsze tak było. Dla ironii, od dziecka była trochę inna od swoich rówieśników. Trochę dojrzalsza, niezainteresowana prozaicznymi czynnościami i dziecięcymi przyjemnościami. Swoje dzieciństwo przegapiła, ale wcale za nim nie tęskni. Pamięta je jako poboczny obserwator i nie wydaje jej się, żeby infantylne zabawy i pierwsze rozterki serca były tym, co mogłoby ją zainteresować.

Na mężczyzn zaczęła zwracać późno uwagę, za późno, żeby teraz się nawracać. Wygląda na typową, zamkniętą w swoim świecie romantyczkę, aczkolwiek sama najlepiej wie, że o świecie i ludziach ma dość cyniczne pojęcie, w którym nie ma miejsca na romantyzm. Czasem brakuje jej ciepła drugiej osoby, słowa wsparcia, czy otaczającego ją bezpieczeństwem ramienia, bo chociaż się do tego nie przyzna, w gruncie rzeczy od wielu lat... czuje się samotna. W innego rodzaju samotności niż ta, którą chroni jako swoją suwerenność i niezależność.
Opis mocy
Jej mutacja pozwala jej zdobyć wiedzę o wydarzeniach z przyszłości. Nie jest to jednak jasnowidzenie, a mutacyjna prekognicja. W jej przypadku znacznie rozwinięta niż u przeciętnego człowieka. Ta zsyła na nią nie tylko swoiste poczucie deja vu ale umożliwia jej przewidywanie przyszłości, nieco różne od tego z jasnowidzenia.

Nie miewa przy tym wielu wizji. Te nachodzą ją sporadycznie w postaci "echa przyszłości" na tle widzianego obrazu. Raczej towarzyszy jej zwyczajne przeczucie, co może się zdarzyć.

Zjawisko to przejawia się w różnym charakterze. Zwykle ma ono formę natychmiastowego doznania, mającego się spełnić w krótkim czasie (rzędu kilku sekund). Rzadziej jest to wydarzenie odlegle w czasie (o kilka tygodni, miesięcy, czy lat). Jak dotąd jej krótkotrwałe "impulsy" zdarzają się dość notorycznie, jednocześnie te dalsze w perspektywie czasu, zawsze dotyczyły przyszłości konkretnej osoby - jej brata.

W ciągu ostatnich tygodni miewała również nowego rodzaju odczucia, z zakresu wydarzeń politycznych odnoszących się do zaostrzającego się konfliktu między ludźmi, a mutantami. Jest to dla niej coś całkiem świeżego, ponieważ dotychczas jej szósty zmysł miał raczej charakter osobisty i skupiał się wokół jej przestrzeni prywatnej oraz sentymentu do brata.
ciekawostki
Nie ma o sobie nic ciekawego do powiedzenia. Czytanie zaawansowanej chemii molekularnej i fizycznej uznaje za rzecz bardzo codzienną. Siedząc nad lekturą książki sprawia wrażenie rozentuzjazmowanej nastolatki, czytającej z przejęciem i wypiekami na twarzy najlepszy romans z wysokiej półki znanych bestsellerów. W istocie zaczyna zgłębiać fizykę kwantową. A chociaż ma na to wiele wolnego czasu, dalej uważa się za lajka, nawet, a może zwłaszcza po skończeniu studiów. Mając z tyłu głowy, że wiedzę jaką nabywała przez szkołę średnią i pięć lat studiów, jej brat osiągnąłby, a może nawet zdążył posiąść przed szesnastką.

W uniwersyteckim dziale naukowym asystuje laborantom, choć od drugiego roku studiów, jeszcze jako stażystka, gryzie się w język, żeby nie powiedzieć więcej niż ktoś o jej stanowisku powinien wiedzieć. Wiedzą dorównuje starszym od siebie i geniuszom, ale nie lubi się tak nazywać ani się z tym zdradzać. Musiałaby się wyróżnić, a bycie wyjątkowym to coś czego z nadzwyczajną gorliwością unika. Do geniuszu się zresztą nie poczuwa, bo coś co osiąga się pasją i mozolnym kuciem, obok geniuszu nie stało. Ten, wydaje jej się, powinno się osiągać przy mniejszym nakładzie wysiłku.

Ciała nie ćwiczy tak namiętnie jak umysłu, bo szkoda jej na to czasu, ale też nie je wiele, bo o tym zapomina. Ludziom wydaje się, że jest smukła i wygimnastykowana, choć sama wie, że jest po prostu chuda, a wejście na czwarte piętro, do archiwum, jest jej największym osiągnięciem jej ponoć szczytowej formy, która w jakiś dziwny sposób przejawia się po takiej wspinaczce palpitacją serca. Poświęcenie to przyjmuje w imię nauki, nie ćwiczeń.


[Profil]
 
 
Aiden Tremblay



Improvise, Adapt, Overcome.

Zmiana wyglądu

80

lubie ser





name:

Aiden Tremblay

alias:
Leon

age:
26

Wysłany: 2017-12-13, 15:47   

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 55%
Karta bardzo ładnie napisana, obecnie chyba mój faworyt! Mam nadzieję, że moc Mary pomoże jej któregoś dnia odnaleźć brata, pomimo iż jej natchnienia same decydują o swoim terminie i treści. Życzę udanych rozgrywek!
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6