Poprzedni temat «» Następny temat
Brzeg jeziora
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 19:15   Brzeg jeziora



[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-24, 22:36   
  

   2 Lata Giftedów!


| jakoś po grze w domu i potem po Albie i Aaronie.

Dzisiejszej nocy nie miałam zamiaru spędzić w Bractwie. Nie mogłam patrzeć na tę dwójkę pierdolonych zdrajców, no po prostu nie moglam. Pewnie, zachowywałam się teraz jak bezmyślna, zdradzona nastolatka, ale nie mogłam pozwolić sobie na nocowanie w Bractwie. Aaron prawdopodobnie zdążył się już przeprowadzić do mojej byłej przyjaciółki, a ja...? A ja co miałam zrobić? Bradley mieszkał z Albą, więc pewnie zaraz zostanie przeciągnięty na tą ciemną stronę mocy, a ja nie miałam siły i energi przekonywać go, żeby jednak to mnie wspierał, a nie tą pierdoloną blondynkę, która odbiła mi faceta. Dlatego właśnie postanowiłam uciec. Uciec gdzieś, gdzie nie znajdzie mnie nikt z Bractwa. Gdzie będę mogła upić się porządnie i zamarznąć w nocy, bo przecież, cholera, mieliśmy pierdolony luty, więc było zimno.
No i gdzie ta moja odpowiedzialność?
Ha, nie ma! Nie ma i nie będzie!
Na całe szczęście jednak nie byłam na tyle głupia, by wsiadać do auta. Wzięłam ze sobą butelkę wódki, namiot i plecak z ciepłymi rzeczami, bo choć bardzo chciałam zamarznąć w nocy, to wiedziałam, że nie wolno mi. Kurwa, nawet tego nie mogłam. Nawet kurwa nie mogłam zamarznąć, a oni mogli się jebać i jeszcze mówić mi, jak bardzo się kochają? No wolne żarty, kurwa mać, wolne żarty!
Postanowiłam więc uciec od tego, kurwa, wszystkiego. Chociaż na jedną moc. Chyba na tyle mogłam sobie pozwolić, prawda? Jeśli nie mogłam, to trudno, jebać to, chciałam sobie chociaż na tyle pozwolić.
5 kilometrów zrobiłam truchtem. Lubiłam biegać i nie przeszkadzało mi bieganie. Szczególnie, że miałam na sobie dość cienką kurtkę, która nie ograniczała moich ruchów.
Nad jezioro dobiegłam już trochę zmęczona, ale nie na tyle, by umierać i się przewracać. Zdołałam jeszcze rozłożyć namiot, a nawet zrobić rozeznanie w terenie i dowiedzieć się, że nikt mnie nie śledził, że jestem tu zupełnie sama.
No więc usiadłam sobie na ziemi, podeszwami butów dotykając wody i zaczęłam pić. Nawet nie zorientowałam się, że płakałam, ale chyba faktycznie się do działo. Nic nie mogłam na to poradzić. Miałam złamane serce. Dwukrotnie.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 23:26   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Widocznie coś było nie tak z tą nocą, ponieważ i Dale nie zamierzał siedzieć na dupie w motelu z zasłoniętymi roletami, również postanowił wydostać się ze swojej kryjówki i zwyczajnie uspokoić myśli podczas spaceru. Ubrany w jeansy, czarny sweter oraz skórzaną kórtkę skierował swoje kroki nad jezioro. Czemu tam? Właściwie to nie mam pojęcia, po prostu tak wyszło, że akurat chciał znaleźć się w tamtym miejscu. Lubił dźwięk wody poruszanej delikatnie przez wiatr i ten spokój, który od niej płynął. Zazwyczaj o tej porze nie pojawiało się tam zbyt wielu ludzi, więc mógł liczyć również na samotność, która ostatnim czasem stała się jego najlepszą przyjaciółką.
Był już całkiem nie daleko brzegu jeziora, czyli swojego celu podróży, jednak przystanął na chwilę i wyjął z paczki jednego papierosa, którego odpalił za pomocą zapalniczki benzynowej. Zaciągnął się głęboko, oparł o drzewo i przymknął na moment oczy uśmiechając się delikatnie. Wspomniał ostatnie spotkanie z Colleen, coś dziwnego sprawiało, że nie potrafił o nim zapomnieć, chociaż powinien, bo przecież... Była tylko kolejną przeciwnością na jego drodze, kolejną osobą, która stanęła między nim i jego celem. W sumie... Do tej pory nie wiedział dlaczego jej odpuścił. Chyba nie powinien tego robić... Nigdy tak nie robił, ale wtedy, w tym opuszczonym domu... Było inaczej niż zwykle i choć nie potrafił tego racjonalnie wyjaśnić to wiedział, że to nie było ich ostatnie spotkanie i... Chyba miał rację, co?
Zaciągnął się jeszcze kilka razy i ruszył w kierunku brzegu.
Pierwszą rzeczą, która rzuciła mu się w oczy był rozłożony namiot. Och, co za niespodzianka, przecież tutaj rzadko kto bywał... A jednak nie tym razem. Następnie przeniósł wzrok nieco w prawo i ujrzał... Kobietę. W dodatku jej budowa ciała kogoś mu przypominała. Ruszył w jej kierunku i z każdym następnym krokiem był coraz bardziej pewien z kim ma do czynienia. Co prawda powinien odejść w drugim kierunku, ale coś popchnęło go w jej stronę.
Gdy znalazł się już dość blisko zatrzymał się i czekał na jej reakcję. Nie chciał podejść zbyt blisko, bo... Jak oboje wiemy - to mogło się dla niego źle skończyć.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-24, 23:43   
  

   2 Lata Giftedów!


Chyba czułam się jeszcze gorzej niż wtedy, gdy dowiedziałam się, że się całowali. Może nadal liczyłam wtedy na to, że to był tylko krótki pocałunek? Że oboje tego żałują? Że uważają, że to było głupie i są popierdoleni? Tak, chyba na to liczyłam. Jednak to, gdy zobaczyłam ich razem... Oni się kurwa kochali. Ja pierdole, po prostu postanowili stworzyć ze sobą słodką, kochaną parę pierdolonych gołąbeczków, których bardzo chętnie spaliłabym na stosie. Aaron również parzył się ogniem, więc przebiłabym ich metalowym prętem, na wylot i wrzuciłabym ich na ruszt. Tak, to był świetny pomysł. Kurwa, jak ja bardzo chciałam to zrobić, a tymczasem... nie umiałam ich tak ostatecznie wyrzucić z Bractwa i postanowiłam, że sama odejdę, chociaż na tą jedną noc. Czyli chyba jednak byłam słaba...
Upiłam kolejny, spory łyk wódki i już naprawdę chciałam, by mogło być mi wszystko jedno, ale nie było. Wiedziałam, że nie mogę narazić się na niebezpieczeństwo, choćbym bardzo chciała to zrobic. Wszystko inne jednak chyba było dozwolone, prawda? Więc chciałam się upić. Mocno i boleśnie. Po prostu wziąć i się cholera upić, bo mogłam, bo chciałam, bo byłam jak najdalej od tych wszystkich, którym mogłabym złamać serce.
No i fajnie. Byłam sama. Tylko ja, wódka, jezioro (nad którym swoją drogą leżało też Bractwo, 5 kilometrów stąd) i bardzo, bardzo zimne powietrze. No... Byłam sama, przez krótką chwilę.
Trochę już wypiłam, ale usłyszałam kroki, oczywiście, że je usłyszałam. Ktoś się do mnie zbliżał. Wzrok wlepiony miałam w jezioro. Może powinnam odpuścić... Może ten ktoś po prostu powinien mnie zabić?
Nie, nie mogłam, nie mogłam zrobić tego mamie.
- Rusz się jeszcze jeden krok, a przysięgam, że umrzesz dokładnie tak, jak stoisz. - warknęłam, trochę zmienionym głosem, bo nie dość, że piłam, to jeszcze płakałam. No i zamknęłam oczy, chcąc bardziej skupić się na odgłosach za mną.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-24, 23:55   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Co mogę powiedzieć, ludzie często krzywdzą wszystkich wokół siebie i niestety nie zawsze tego żałują. Nie wiem, jak było u gołąbeczków, o których tak często wspominasz, ale wiem, że Fowler bardzo często robił krzywdę innym i nie zawsze miał z tego powodu wyrzuty sumienia. Fakt - śniły mu się koszmary, widział martwych ludzi, ale... Nie wszystkich żałował. Niektórzy po prostu zasłużyli na los, który ich spotkał.
Dale nie wiedział jak to jest stracić miłość, nie jestem pewien, czy kiedykolwiek kogoś naprawdę kochał - pewnie - znalazłoby się parę przelotnych miłości, ale... Prawdopodobnie tej prawdziwej nigdy nie zaznał, dlatego też raczej nie był w stanie pomóc jej w tej kwestii, poza tym... Chyba był ostatnią osobą z którą chciałaby teraz rozmawiać. No cóż. Powinien odejść, odwrócić się w drugą stronę, ale tego nie zrobił. Stał i wpatrywał się w jej plecy, a gdy tylko usłyszał jej łamiący się głos wiedział doskonale, że nie wszystko jest z nią w porządku, chyba nawet głupi zauważyłby, że coś musiało się wydarzyć i nie wiem dlaczego, ale w jakiś sposób go to ruszyło. Jakiś głos, ukryty gdzieś głęboko w nim wręcz krzyczał do niego, że nie powinien jej zostawić w takim stanie i chociaż zwykle go ignorował, to nie tym razem.
- Gdybyś chciała mnie zabić... Zrobiłabyś to ostatnim razem. - powiedział dość cicho, ale na tyle głośno, by mogła go usłyszeć, po czym zrobił jeszcze kilka kroków w jej kierunku, delikatnie zmieniając kierunek w prawą stronę, tak, że zauważył, iż trzyma w ręku butelkę.
Noc. Jezioro. Idealne miejsce i czas by utopić swoje smutki w butelce wódki, ale dlaczego w ogóle obchodził go jej smutek? Nie mam pojęcia.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-25, 09:16   
  

   2 Lata Giftedów!


Trochę mi się nie chciało. Cholera, nie będę kłamać - bardzo mi sie nie chciało. Zupełnie nie miałam ochoty na żadne kłótnie, walki, dyskusje... Byłam już na tyle zmęczona wszystkim, że już mi się naprawdę nie chciało. Może byłam leniwa? Cóż, istniało takie prawdopodobieństwo. A może po prostu miałam dość tego, jak układało mi się życie? Tak, jeszcze bardziej prawdopodobne. Generalnie wszystko, co negatywne, nakładało się na siebie, powoli tworząc skorupę, która mnie pokrywała i przyciskała do ziemi na tyle mocno, że strasznie nie chciałam z niej teraz wstawać, by walczyć, kłócić się, czy w ogóle robić cokolwiek innego, co wymagało tego, żebym wstała.
Ogarnęło mnie błogie lenistwo i bardzo chciałam, by ogarnął mnie błogi spokój, do czego miałam świetnie warunki, zanim mój nowopoznany kolega postanowił do mnie dołączyć i ten spokój mi zrujnować. W ogóle... skąd on się tu wziął, do cholery ciężkiej? Śledził mnie, czy coś? Nie wierzyłam w przypadki, a spotkaliśmy się już drugi, pieprzony raz, w naprawdę krótkim odstępie czasu. No i jak to tak? Powinnam czuć się zagrożona? Tak... pewnie tak. Jednak tak jak już wspomniałam wcześniej... absolutnie mi się nie chciało.
- Widzisz, jaka jestem litościwa. - otworzyłam oczy, wypowiadając te słowa i westchnęłam z irytacją. No, nie chciało mi się też z nikim gadać, a jak on będzie pieprzył takie ckliwe monologi jak ostatnio, to chyba już teraz dokończę butelkę wódki, żeby być zbyt pijaną, by go rozumieć.
Jak pomyślałam, tak też zrobiłam, bowiem upiłam kolejny, spory łyk alkoholu. Do końca trochę mi jeszcze brakowało, ale już zdążyło zakręcić mi się w głowie raz, czy drugi. Co do mężczyzny... Nie mialam zielonego pojęcia, czego ode mnie chce, ale było mi już wszystko jedno czy sobie pójdzie, czy tu zostanie - byle nie postanowił prawić mi morałów i opowiadać, że jestem słaba bla bla, bo się chyba porzygam.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-25, 13:29   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Jak to kiedyś ktoś ładnie powiedział - wielka moc to wielka odpowiedzialność, czy jakoś tak. Col na pewno miała na swojej głowie zdecydowanie zbyt wiele jak na tak młody wiek, to należy jej przyznać. Niestety to na nią spadło całe to bractwo i choć Dale'owi pewnie ciężko byłoby zrozumieć jak to jest dowodzić grupą mutantów, to akurat jeśli chodzi o samo dowodzenie... Coś o tym wiedział. Wiedział jak to jest troszczyć się o kolegów, walczyć nie o swoje życie, ale po to, by oni przeżyli, być ich wsparciem, ich plecami... I chyba w takiej sytuacji została właśnie postawiona Colleen. Mam nadzieję, że dobrze rozumuje.
Rozejrzał się po okolicy wkładając dłonie do kieszeni kurtki. Być może nie powinien jej przeszkadzać i już w tej chwili powinien się odwrócić plecami i pójść kompletnie w innym kierunku, byle dalej od niej, ale nie zrobił tego. Nie odszedł, mimo, że ona raczej nie była specjalnie zadowolona z jego towarzystwa. Po prostu coś mu podpowiadało, że powinien tutaj zostać.
- Tak, chyba tak.. - mruknął tylko cicho i podszedł do niej. Przyjrzał jej się przez chwilę, po czym westchnął cicho i po prostu usiadł obok niej. Oczywiście nie za blisko - tego mogłaby sobie życzyć, ale na tyle blisko, by mogli ze sobą spokojnie porozmawiać. O ile oczywiście w ogóle wywiąże się między nimi jakaś rozmowa...
Nie chciał prawić jej żadnych morałów, ani wygłaszać 'ckliwych monologów', nic z tych rzeczy, po prostu... Sam nie wiem czego chciał. Ale miał wrażenie, że znalazł się w odpowiednim miejscu, obok niej, na trawie. Tak po prostu.
Podniósł z ziemii jakiś patyczek i zaczął łamać go na wiele części, jakby było to w tym momencie najciekawsze zajęcie na świecie.
Chciał się odezwać, ale nie wiedział co powiedzieć, właściwie wszystkie słowa, które przychodziły mu do głowy wydawały się teraz strasznie głupie.
- Często tu przychodzisz..? - zapytał cicho, chyba tylko po to, by przerwać ciszę, takie pytanie z dupy, bo w sumie co go to interesowało?
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-25, 16:27   
  

   2 Lata Giftedów!


Byłam taka zmęczona tym wszystkim. I taka zaskakująco smutna, a przeciez wcale nie brałam żadnych leków. Podwójna zdrada bolała jednak na tyle, że odczuwałam emocje dwukrotnie mocniej niż normalnie, choć przez ostatni miesiąc miałam problem z odczuwaniem ich wcale. Czyżbym się odblokowała? Czy kolejna tragedia w moim życiu sprawiła, że już umiem czuć, umiem mieć emocje? No, nie do końca wiedziałam, ale wcale mnie to nie cieszyło, tak szczerze mówiąc. Wolałabym już nie zostać zdradzona i nic nie czuć, niż być właśnie w takim momencie mojego życia, w jakim byłam teraz. Najwidoczniej los pragnął dla mnie inaczej... czemu jednak postanowił mi rzucać kłody pod nogi raz za razem? Nie mógłby choć raz, cholera, raz zesłać czegoś pozytywnego? No dobra... Ostatnio zesłał mi Bradley'a, ale to też nie było do końca pozytywne, bo nie czułam do niego tego, co powinnam czuć, więc musiałam go skrzywdzić, więc znowu wychodziłam na tą złą... A, cholera, pieprzyć to już, naprawdę nie chciało mi się tym wszystkim zadręczać.
Jezu, czy ja byłam taka leniwa, czy o co chodzi?
- Super, dzięki, że mnie doceniasz. - powiedziałam i zaśmiałam się gorzko. Szczerze wierzyłam w to, że mężczyzna sobie odpuści i pójdzie. Nie byłam najciekawszym i najbardziej rozmownym towarzyszem na dzisiejszy wieczór, a co więcej nawet nie staralam się, by być ciekawą i rozmową, nie dzisiejszego wieczoru. Dzisiaj chciałam tylko patrzeć w gwiazdy i pić, no kto by powiedział, prawie była ze mnie romantyczka!
No więc z góry założyłam, że mężczyzna w końcu zmądrzeje i odejdzie, a on tymczasem... No cóż, postanowił usiąść koło mnie, a ja spojrzałam na niego bardzo zdziwiona. W oczach dzisiaj też miałam soczewki, więc znów nie widział mnie taką, jaką naprawdę byłam, ale nie zamierzałam mu ufać. Podchodziłam do niego z wielką rezerwą, szczególnie, że musiał być masochistą, żeby tak ochoczo się do mnie przysiąść i mnie zagadywać.
Bądź co bądź upiłam kolejny łyk z butelki dziwiąc się niezwykle, że mój towarzysz stara się nawiązać ze mną rozmowę. Okej, było dziwnie.
- Nie. - odpowiedziałam po prostu, patrząc na niego - Zazwyczaj nie wychodzę z Bractwa. - powiedziałam, starannie myśląc nad tym, co mówię, by przez upojenie alkoholowe mu przypadkiem nie zdradzić, gdzie Bractwo leży. Choć przecież ten pieprzony Rząd pewnie już wszystko wiedział... Przez cholerną Nancy, a niech ją piekło pochłonie.
- Ale przychodziłam tu jako dziecko, z rodziną. Trochę znam to miejsce. - dodałam i wzruszyłam ramionami, sama sobie się dziwiąc, że postanowiłam mu cokolwiek powiedzieć. No, niech przynajmniej facet nie umrze z nudów przy mnie. Miałam jeszcze dodać, że często chodziliśmy na wycieczki po lasach i nad jezioro, gdy jeździłam na obóz, ale przecież na obozie teraz mieszkaliśmy... Nie mogłam nic o nim powiedzieć.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-25, 17:24   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Zmęczenie niestety doskwierało chyba każdemu z mutantów, w końcu wszyscy musieli w takim czy innym stopniu się ukrywać, a to naprawdę potrafiło być męczące, bo w końcu trzeba było uważać na każdy swój ruch. Każdy nawet najmniejszy błąd mógł okazać się ostatnim błędem w swoim życiu.
Niestety taki los ich spotkał i do cholery jasnej... Cóż, nie powinno tak być. Komu oni właściwie przeszkadzali? Nie robili przecież nikomu krzywdy... To znaczy, ekhm... Dale robił w sumie wielu ludziom, ale to dlatego, że go do tego zmusili, sprawili, że stał się taki. Nie umiał robić nic innego, umiał zabijać, umiał krzywdzić.
Emocje? Ta, właściwie ostatnim czasem również Fowler zachowywał się, jakby był ich kompletnie pozbawiony, aczkolwiek w tej chwili miał wrażenie, że wreszcie poczuł coś. Co to było? Współczucie? Może udzielił mu się jej smutek? Sam do końca nie wiedział, ale na pewno coś czuł. Być może powinien jej nawet i za to podziękować!
- Ktoś musi. - również uśmiechnął się w dość ironiczny sposób, czarny humor przecież zawsze w cenie, nie? Co byśmy bez niego zrobili.
Tak jak mówiłem - powinien w sumie odejść, nie zawracać jej dupy, ale jednak to robił mimo tego, że podobnie jak dziewczyna nie był najlepszym towarzyszem do rozmowy, zwykle nie był specjalnie rozmowny, chociaż tym razem było trochę inaczej.
- To musi być męczące, nie? Takie ciągłe siedzenie w jednym miejscu.. - powiedział wyrzucając do wody kilka części drewna, pozostałości z patyczka, którym przed chwilą się bawił.
- Też czasami się tutaj pojawiam tutaj jest tak... Cicho. Dobre miejsce, żeby pomyśleć. I żeby się napić. - kończąc zdanie wskazał głową butelkę, którą dzierżyła w dłoniach. Tak, też przychodził tutaj utopić smutki we flaszce, to było odpowiednie miejsce do takich rzeczy.
- Słuchaj, my chyba... Nie najlepiej zaczęliśmy. - rzucił cicho i wyjął z kieszeni paczkę papierosów z której wyjął jednego. Wyciągnął paczkę w jej kierunku by ją poczęstować. Jeśli oczywiście chciała.
Rozpalił swojego papierosa i zaciągnął się głęboko przymykając oczy.
- Jestem Dale.. - przedstawił się nie będąc do końca pewnym, czy ją to cokolwiek interesuje. Cóż... Jakoś chciał, by poznała jego imię.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-25, 17:52   
  

   2 Lata Giftedów!


Podkuliłam kolana i oparłam na nich brodę, przyglądając się mężczyźnie. On chyba też był zmęczony życiem, a przynajmniej na takiego wyglądał. Z resztą... czy w tych czasach to było możliwe, żeby być mutantem i nie być zmęczonym? Wszyscy nas prześladowali. Byliśmy permanentnie ścigani, nawet, jeżeli nie robiliśmy nic złego. Byliśmy czymś innym, a wszystko, co nieznane, wzbudza strach. Szkoda tylko, że nikt nas nie chciał poznać, tylko albo zabić, albo zamknąć na całe życie w pieprzonym laboratorium, gdzie mogliby sobie robić na nas testy i pewnie zrobić z nas jakąś super broń i wysyłać nas na wojny. Ta niesprawiedliwość była okropna. Traktowali nas gorzej niż niewolników przed rewolucją i to nie było fajne. Tak bardzo wszyscy walczyli o poprawność polityczną, o prawa gejów, lesbijek, czarnych, mniejszości zawodowych i narodowościowych... a o nas? O nas nikt nie walczył, bo od razu dostawaliśmy kategorię "szalenie niebezpieczni, pozbyć się" i nikt nas nie chciał słuchać. Nikt nie reprezentował nas w Rządzie, nikt się nami nie przejmował. Byliśmy wypadkiem przy pracy, czymś nienormalnym, odłamem w społeczeństwie... i wszyscy byliśmy tym bardzo zmęczeni.
- Nie, w sumie nie jest. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą na jego słowa, cały czas patrząc mu w oczy - Kocham Bractwo. To moja rodzina. Ostatnio pojawiło się trochę komplikacji, ale wiesz... nie tylko ludzie to kurwy, mutanci również. - dodałam i uśmiechnęłam się smutno. No, gdyby nie Aaron i Alba to nie miałabym teraz takich problemów, jakie miałam. Siedziałabym sobie na tyłku w Bractwie i wszystko byłoby okej. Planowalibyśmy teraz dalsze kroki dotyczące Nancy, a tak... a tak to siedziałam sobie z jakimś nieznajomym gościem nad jeziorem i piłam wódkę, fajnie, no nie powiem przecież, że nie fajnie.
Nie wiedziałam w ogóle, czemu rozmawiałam z nieznajomym. Inaczej - wiedziałam, ale nie chciałam się przyznawać, że po prostu musiałam porozmawiać z kimś, kto nie jest pierdolonym Aaronem i kurwą Albą, a że on nie był, to nawet cieszyłam się, że tu jest, choć przecież bym mu tego nie powiedziała, bo wziąłby mnie jeszcze za jakąś wariatkę, czy coś. Bądź co bądź pokręciłam przecząco głową, gdy zaproponował mi papierosa. Nie paliłam i nie chciałam zaczynać. Choć w sumie kiedyś też nie piłam, a zaczęłam... zmieniłam się, niestety.
- Mhm, Colleen. Colleen Marie. - przedstawiłam mu się, z dumą używając swojego nazwiska i nie do końca myśląc nad tym, że mogłabym pożałować, że oficjalnie przyznaję się do tego, kim jestem. Wyprostowałam się jednak i wyciągnęłam dłon w jego kierunku, uśmiechając się lekko. No, patrzcie, jaka ja miła, kochana i oficjalna.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-25, 21:10   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Mężczyzna czuł jej wzrok na sobie, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Robiła to co on chwilę temu - próbowała go rozgryźć, dowiedzieć się o nim czegoś więcej tylko i wyłącznie poprzez przyglądanie mu się, bo przecież nawet sam wygląd, wyraz twarzy, spojrzenie... To wszystko dużo mówi o człowieku.
Cóż, nie wiem czy jest tu nad czym się rozwodzić - mutanci mieli po prostu przejebane i tyle, tak było od dłuższego czasu i prawdopodobnie tak pozostanie. Nie widział sensu łudzić się, mieć nadzieję, że będzie lepiej - taki był im pisany los. A może po prostu nikt nigdy nie spróbował mu wytłumaczyć, że może być inaczej, że trzeba o to walczyć? Pewnie, umiał walczyć, to było coś, co robił najlepiej, ale... Nie ufał nikomu na tyle, by podjąć wraz z nim tą walkę.
No cóż, kto wie, być może to się kiedyś zmieni.
W sumie w pewnym sensie masz rację, każdemu z mutantów na starcie została przybita łatka, ale... Czy faktycznie nie byli oni śmiertelnie niebezpieczni? W starciu z Dale'm, czy Colleen zwykły człowiek, cóż... Praktycznie nie miał szans, czy można się dziwić temu, że osoby posiadające nadzwyczajne zdolności wzbudzały strach w tych normalnych?
Przeniósł na nią wzrok, by ponownie zajrzeć jej w oczy, o ile odwzajemni jego spojrzenie.
Podniósł papierosa do ust i zaciągnął się.
- Zdaje sobie z tego sprawę bardzo dobrze. Niestety kurestwo to dość popularna choroba. - zaśmiał się gorzko i jeszcze raz zaciągnął.
- Kochasz ich, są Twoją rodziną, a jednak... Jesteś tutaj teraz sama. Dlaczego? - rzucił jednocześnie wypuszczając dym z ust.
- Przepraszam, to nie moja sprawa... Nie musisz odpowiadać. - dodał po chwili cicho zdając sobie sprawę z tego, że właściwie był dla niej obcym człowiekiem i nie musiała z nim nawet rozmawiać, a co dopiero z czegokolwiek mu się tłumaczyć...
Przesunął palcami po nieśmiertelnikach zawieszonych na łańcuszku na jego szyi - robił to właściwie bezwiednie, taki głupi nawyk.
Doskonale rozumiem o co Ci chodzi - on również gdzieś w środku cieszył się z jej obecności, chociaż pewnie też by się do tego nigdy nie przyznał, ale... W tej chwili było mu dobrze, mogli posiedzieć w spokoju, raz na jakiś czas zamieniając ze sobą parę słów. Po prostu było dobrze.
Uścisnął jej dłoń, gdy się przedstawiła.
- Colleen... Piękne imię. - rzucił z lekkim uśmieszkiem przyglądając jej się. W tym świetle wyglądała naprawdę cudownie, właściwie... Chyba dawno nie widział piękniejszej kobiety od niej.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-25, 21:36   
  

   2 Lata Giftedów!


Postanowiłam na ten jedeń, pieprzony dzień nie być już cholerą Colleen Marie, przywódczynią Bractwa Mutantów. Miałam dość odpowiedzialności i myślenia o tym, z kim mogę rozmawiać, o czym mogę rozmawiać, i czy w ogóle wolno mi oddychać poza terenem Bractwa. To nie miało mniejszego sensu. Wcześniej przecież też byliśmy tak zajebiście ostrożni, a ta suka Nancy i tak nas zdradziła i wydała moją matkę, która zginęła w tym pieprzonym aucie. Więc w sumie wychodziło na to, że nie ważne, czy uważaliśmy, czy też nie uważaliśmy, jeżeli miało nas coś skopać po dupie, to i tak się to stanie, więc w sumie czemu miałabym nie mieć wyjebane i po prostu sobie porozmawiać z moim nowym, super znajomym, Dale'm? Raz w życiu mogłam sobie pozwolić, szczególnie po tym, jaki dostałam wpierdol psychiczny dzięki moim najbliższym.
A skoro już o nich mowa... Mój dzisiejszy towarzysz niedoli postanowił zadać mi pytanie, na które tylko uśmiechnęłam się smutno. Już i tak nie płakałam, to był plus, ale jakoś było mi głupio wylewać łzy przy nieznajomym. Chciałam mu odpowiedzieć na te pytanie, naprawdę chciałam... Ale chyba byłam zbyt trzeźwa, dlatego wypiłam kolejny już łyk wódki krzywiąc się cholernie.
- W porządku. - powiedziałam i wzruszyłam ramionami. Uciekłam wzrokiem na wodę, nie potrafiąc dłużej na niego patrzeć, szczególnie, że właśnie miałam na głos wyznać nieznajomemu co mi się stało i dlaczego wyglądam jak siedem nieszczęść.
- Mój chłopak postanowił się puścić z moją najlepszą przyjaciółką. - wyjaśniłam, zaskakująco spokojnie - Ja wiem, brzmi żałośnie, ale jak widać nawet pani, pierdolona, przywódczyni Bractwa ma nastoletnie problemy. - dodałam i zaśmiałam się gorzko, po czym postanowiłam wlać w siebie kolejną dawkę alkoholu. Chyba byłam trochę nieuprzejma, biorąc wszystko dla siebie, dlatego też wyciągnęłam rękę, w której dzierżyłam butelkę w stronę Dale'a, by mógł sobie ją ode mnie wziąć i się poczęstować. Co ja, kurwa, robiłam ze swoim życiem, no żenada.
Na jego komplement zaśmiałam się cicho i ponownie spojrzałam na niego. Okej, takich komplementów to jeszcze nie słyszałam.
- Dzięki, moja mama wybierała. - wyjaśniłam - A ty? Co tu robisz, tak w zasadzie? - spytałam i uniosłam jedną brew w geście zaciekawienia, bo to w sumie nie była do końca normalne, że wpadaliśmy na siebie drugi raz w takim krótkim odstępie czasu i w ogóle. Z resztą... Rzadko w ogóle spotykałam wolnych mutantów.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-25, 21:58   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Czasami taki odskok jest bardzo potrzebny, każdy ma przecież prawo raz na jakiś czas zapomnieć o wszelkich problemach, odpowiedzialności, gdyby tak non stop o tym myśleć, to przecież człowiek dostał by pierdolca... Znał to dobrze, te krótkie momenty, kiedy po prostu wyłączał myślenie o tych wszystkich złych rzeczach i wlewał w siebie hektolitry alkoholu nie zastanawiając się nad tym co będzie dalej... Tak, taki reset zdecydowanie był każdemu potrzebny.
Takie już chyba było ich życie, hm? Wiecznie narażeni na niebezpieczeństwa, na zdrady ze strony najbliższych, po których najmniej by się można było spodziewać takiego zachowania, gdy przychodzą kłopoty... Cóż, wielu ludzi martwi się tylko i wyłącznie o swoją dupę, nie przejmują się już nikim innym.
W sumie to trochę się zdziwił, że postanowiła mu odpowiedzieć na to pytanie, nie spodziewał się po niej takiej wylewności, ale przecież nie od dziś wiadomo, że łatwiej jest się zwierzyć obcej osobie, czasem nawet łatwiej, niż tym najbliższym.
- To wcale nie jest żałosne. - powiedział sucho i zaciągnął się ostatni raz, by po chwili zgasić papierosa wciskając go w ziemię obok siebie.
- Wcale się nie dziwię, że cierpisz. Zdrada zawsze boli, zwłaszcza, jeśli zdradzą Cię dwie tak bliskie osoby. - dodał po chwili już nieco łagodniej, ech, on tak strasznie nienawidził zdrady, nie potrafił jej wybaczyć, po prostu nie umiał.
Przeniósł na nią wzrok, gdy po raz kolejny podnosiła butelkę do ust. Właściwie... Chyba nie powinna tyle pić, ale nie było nawet szans, żeby ją do tego przekonać, a poza tym kim on był, by jej o tym mówić? Sam dokładnie w ten sposób zawsze leczył wszelkie swoje problemy, chyba nie znał innego wyjścia. Może ona też nie? Czyli tak bardzo się nie różnili.
Po chwili dziewczyna wyciągnęła w jego stronę butelkę, a on westchnął cicho, po czym wzruszył ramionami i złapał ją w dłoń.
Przechylił ją i wlał w siebie dość sporą ilość alkoholu. Nie skrzywił się, tak dobrze znał ten smak, to przyjemne palące uczucie, które w pewien sposób wypalało w nim od środka wszystkie zmartwienia.
Zauważył, że gdy mówiła o swojej mamie użyła czasu przeszłego, czyli... Prawdopodobnie nie było jej już wśród nich.
- Miała gust. - powiedział uśmiechając się lekko, nie zamierzał też kontynuować tematu, to była jej prywatna sprawa.
Podniósł jeszcze raz butelkę i napił się, a następnie podał jej.
- Ja... Przyszedłem trochę pomyśleć. Lubię to miejsce. Mało kto zapuszcza się tutaj o tej porze, można pobyć samemu. - podrapał się po potylicy i szybko dodał:
- Nie żeby przeszkadzało mi Twoje towarzystwo. Wręcz przeciwnie.. - ostatnie dwa słowa niemalże wyszeptał, nawet nie był pewien czy go usłyszała i właściwie nie wiedział dlaczego to powiedział...
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-01-25, 23:29   
  

   2 Lata Giftedów!


No i fajnie. Zdecydowałam się na rozmowę z nieznajomym i czułam, że poprawia mi ona jakoś samopoczucie. Chyba właśnie tego potrzebowałam, chyba. Poza tym, od zawsze rozmawiałam z nieznajomymi. Mama nigdy mnie nie wychowywała w przeświadczeniu, że to złe. W końcu razem werbowałyśmy mńostwo nieznajomych do Bractwa, pomagałyśmy im, wspierałyśmy. Nie znałyśmy nikogo, a z góry potraktowałyśmy wszystkich jak rodzinę. Tym właśnie było Bractwo.
- No cóż, najwidoczniej tak miało być. - powiedziałam i wzruszyłam ramionami, bo było mi już naprawdę wszystko jedno. Aaron i Alba i tak dostaną nauczkę, bo nie pozwolę im tak żyć spokojnie pod moim dachem, tego byłam pewna.
- Tak, chyba miała. - dodałam. Wspomnienie mojej matki nie bolało mnie już tak bardzo, ale nadal tak strasznie za nią tęskniłam... Pewnie teraz cierpiała cholernie, widząc w jakim jestem stanie, a było ze mną źle, szczególnie, że postanowiłam wyjąć Dale'owi butelkę z dłoni i dopić wszystko, co się w niej znajdowało.
- Obrzydliwe. - skomentowałam, krzywiąc się okropnie. Po co ludzie pili tą pieprzoną wódkę? To naprawdę było najgorsze na świecie. Bądź co bądź, zupełnie automatycznie jakoś oparłam głowę na ramieniu mężczyzny i zamknęłam oczy. Pięknie się spoufalałam, ale byłam taka zmęczona...
- Zawsze mogę sobie iść i znaleźć inne miejsce na nocleg. - powiedziałam słabo, zmęczona tym dniem, płaczem i nieszczęściem.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-01-25, 23:39   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Nic, tylko się cieszyć, że są jeszcze na tym świecie osoby, którym choć trochę jego obecność poprawia samopoczucie, na pewno bardzo by mu to odpowiadało, gdyby tylko mu o tym powiedziała, ale oboje wiemy, że tego nie zrobi, tak jak i on. Tacy właśnie byli. Niestety.
Dale'a nie miał kto wychować, właściwie sam się wychował i... Niezbyt często rozmawiał z obcymi, ponieważ każdy obcy mógł być zagrożeniem. Co prawda nie bał się ich i był niemalże przekonany, że z większością dałby sobie radę (co mogło go zgubić), ale lepiej być ostrożnym, po co kusić los? No... W sumie inaczej też zachowywał się po alkoholu, którego ostatnim czasem było zbyt wiele w jego życiu.
- No tak. Skoro tak musiało być, to w sumie... Nic już z tym nie zrobisz. Wiem, że nie jestem kimś, kto mógłby dawać jakiekolwiek rady... Ale powinnaś pójść na przód. - Powiedział cicho nie będąc do końca pewnym, czy powinien to mówić, nie chciał jej zdenerwować. Po części dlatego, że wiedział co potrafi, a z drugiej strony po prostu też... Nie chciał się z nią kłócić. Nie teraz, kiedy było mu tak dobrze obok niej.
Przemilczał już temat jej mamy, naprawdę nie powinien go poruszyć, to była granica, której raczej na razie nie wolno było mu przekraczać, przynajmniej w jego mniemaniu.
Zaśmiał się cicho, gdy dziewczyna tak strasznie się krzywiła.
- Dopóki Ci nie smakuje jest dobrze. Jak zacznie... Cóż, wtedy możesz śmiało nazwać się alkoholiczką. - rzucił dalej się uśmiechając. Zdziwił się nieco, gdy położyła głowę na jego ramieniu, ale (mimo, że nigdy by się do tego nie przyznał) przez krótką chwilę serce zabiło mu mocniej. Nie miał pojęcia dlaczego tak się dzieje..
- Zostań... - szepnął i objął ją ramieniem. Tak po prostu, odruchowo, czuł, że tego właśnie chce.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6