Poprzedni temat «» Następny temat
Alba Maria Delgado
Autor Wiadomość
Alba Delgado



Mieć kogoś, kto weźmie na siebie te wszystkie kawałki szaleństwa, jakie nosimy w sobie.

kontrolowanie emocji

65%

-





name:

Alba Delgado

alias:
Rubia

age:
22 lata

height / weight:
158/50

Wysłany: 2017-12-08, 21:13   Alba Maria Delgado
   Multikonta: Lidia Foney


Alba Maria Delgado
urodzona w Seattle 19 listopada 1995 roku, mieszka Olympii od trzech lat, przynależała do Bractwa Mutantów, obecnie niezrzeszony mutant, wizerunku użycza Lili Reinhart
historia
Może każda normalna rodzina musi mieć taki bezpiecznik normalności, kogoś, kto weźmie na siebie te wszystkie kawałki szaleństwa, jakie nosimy w sobie.

– Olga Tokarczuk

19 czerwca 2015
Oto kim była. Bezpiecznik normalności.
Papa Marcos siedział w tej swojej hiszpańskiej knajpie i zabawiał gości. Wiecie, takie typy spod ciemnej gwiazdy, okoliczne cwaniaczki i i wszyscy ci, którzy coś znaczą i niekoniecznie chcą być dobrymi aniołami tego miasta. Pachniało wódką i tymi jego kawowymi papierosami. Kawę czcił w każdej postaci. Zapijał się nią, jak najznakomitszym trunkiem tego świata. Ręce mu drżały, a serce próbowało wyrwać się z piersi. Obserwowała gdzieś z boku, jak zagaduje swoich kumpli, snując opowieść o dawnych czasach. Matka siedziała razem z nimi, choć Alba wiedziała, że nie podobało jej się to. Kochała męża, ale czuła od jego koleżków zapach brudu. Mimo to trwała wiernie u jego boku. Zawsze powtarzała, że Marcos nie jest zły, ale lubi działać na granicy prawa. Nie jest żadnym królem ciemnego interesu. Raczej dobrym przyjacielem, który dobrze wie, kiedy trzeba o sobie przypomnieć. Był łącznikiem, a jego pub ulubionym gniazdkiem dla mrocznych dusz tego miasta. Bezpieczną miejscówką. Sporo ryzykował, ale jeszcze więcej zyskiwał. Miał atrakcyjne kontakty i był zawsze bardzo dobrze poinformowany. Gliny coś tam węszyły, ale nigdy nie dotarły zbyt głęboko. Śliczna Beth - żona i troskliwa matka, manager lokalu. Miejscowa kobieta, która pokochała Hiszpana. Jest też córeczka. Aniołek. Zupełnie nie pasujący do czerwieni tego miejsca. Grzeczna i cicha, jakby wycofana, ale przecież to dobrze. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował papa, było nieposłuszne dziecko. A przecież dzieckiem już nie była.
Tamtego dnia czuła niepokój. Przygotowywała drinki i zastanawiała się, do czego to to wszystko prowadziło. Powstrzymali ją, kiedy chciała wyjechać na studia. Szeptali rodzicielskie wyznania o tym, jak bardzo by tęsknili i nie znieśliby rozłąki. Jednak Alba była tutaj nieszczęśliwa i pragnęła czegoś więcej. Ojciec chciał ją trzymać z daleka od jego spraw i nigdy nic nie mówił, ale ona i tak wiedziała. Była przecież obok. Znała tych ludzi i umiała też podsłuchiwać. Nie była bezbronną dziewczynką. Nauczyła się rozmawiać z nimi tak, by rozumieli, że nie jest tylko głupią blondynką. Jednocześnie oni sami dobrze wiedzieli, że córka Marcosa jest nietykalna. Wokół niej padało mnóstwo słów, budowano wielkie plany i planowano mroczne operacje. Przemykała pomiędzy tym wszystkim, marząc cicho o czymś więcej. Tak jak teraz, kiedy Beth pociągnęła ją ze sobą na zaplecze.
Matczyne uściski, ciepłe słowa i dziwne uczucie. Jakby niepokój stojącej kobiety sprawiał wręcz ból. Mimo że nic o jej strachu nie świadczyło. Jednak Alba umiała ten strach wskazać, umiała go nazwać. Czy tak działa miłość pomiędzy matką i córką? O co chodziło? Usłyszały jakieś podniesione głosy. Później zaczęła się szamotanina. Beth wybiegła do nich. Alba zaraz za nią. Kilku typków najwyraźniej zapragnęło za pomocą pięści pokazać swoje niezadowolenie wobec usług jednego z gości ojca. Zrobiło się bardzo nerwowo. Obserwowała jak Marcos, urodzony dyplomata, gasi swojego papierosa i tłumaczy, że zaszło nieporozumienie, które mogą wyjaśnić na tyłach knajpy. I mówi to wszystko, patrząc prosto w oczy temu, kto w niego celuje. Alba mruży oczy, odczuwając coś dziwnego i nie jest to nawet strach. Ciepły, szczery uśmiech ojca powoduje nieznośne ukłucie. Zaciska pięści i zamyka oczy, cofając się nieco. Panowie powoli wstają, kończąc rozkoszne trunki i jak gdy nigdy nic ruszają spokojnie w kierunku tylnego wyjścia. Tego spokoju jednak nigdy nie było. Coś chce Albie o nich opowiedzieć. Coś przemawia o żądzy mordu i kłamstwie. Coś potrząsa nią mocno od samego środka, niemal pada na kolana. Nieznośny paraliż i setki głosów, setki odczuć. Beth rzuca się ku niej. A kiedy do jej uszu dochodzi obłudny szept Marcosa… Tranquilo, Cariño. Padają strzały, którymi Alba się wręcz dławi. Wtedy wybucha, chcąc się tego wszystkiego pozbyć z siebie, chcąc opanować swój strach i ukrócić ból. Kiedy się podnosi, widzi zupełnie tępe spojrzenia, a za chwilę pogodne uśmiechy. Patrzą na nią, jakby była przestraszoną dziewczynką i mieliby ją zapewnić, że nic się nie dzieje. Na ziemi leżą ciała. Reszta jest zupełnie otumaniona i rozchodzi się.
W tamtej chwili Alba Maria Delgado zrozumiała, że zrobiła im krzywdę. Nie potrafiła odgadnąć, jak to się stało i co się właściwie stało, ale wszystko, co czuła wcześniej, ustało, a oni byli inni. Nieobecni. Tak, jak nieobecna musi być teraz ona.
Uciekła, przyrzekając sobie, że wróci, kiedy uda jej się zrozumieć, co się stało. Odeszła w mroku nocy.

18 stycznia 2018
Tego poranka zamarła. Spoglądała w lustro, zastanawiając się, kim się stała przez ostatnie dwa lata. Właściwie dwa i pół. Tyle czasu minęło od momentu, kiedy trafiła pod opiekę mutantów z Bractwa. Co się działo z nią wcześniej, po tym jak opuściła pub? Tego nie wiedział nikt. Nawet ona sama. Kiedy zamyka oczy i próbuje wrócić, widzi strzępki ulic, błyski latarni, jakieś obce głosy. Jest jeszcze ten ból, o którym już nigdy nie zapomni. Jedno jest pewne – jest wśród swoich i o swoich walczy. Tutaj jest jej rodzina. Zgłębiała wiedzę na temat tego, kim jest i co potrafi. Wciąż się uczyła, wciąż nie była w pełni ukształtowana, ale bycie tutaj to siła. Siła wstępująca również mocno w nią samą. Od mieszkających tutaj braci i sióstr otrzymała tak wiele. Zaopiekowali się nią, otoczyli ciepłem. Wkrótce zapragnęła działać razem z nimi. Jej dar nie musiał już być przekleństwem. Znalazła swój cel. Została tutaj i ratowała innych tak, jak kiedyś uratowano ją. Została wolontariuszką.
charakter
Jest obserwatorką rzeczywistości. Chowa się trochę w świecie, choć tak naprawdę jest nim niesamowicie zaciekawiona. Łatwo się ekscytuje błahymi sprawami i często bywa przejęta. Wciąż uczy się nie pokazywać tego, co w niej siedzi. Zwłaszcza, że wychowała się w rodzinie, w której często trzeba było grać kogoś, kim się najpewniej nie jest. Chociaż ojciec podarował jej mnóstwo wskazówek, to jednak matka jest tą, za którą Alba podąża, budując siebie samą. Potrafi być czarującym aniołem, którego nikt o nic nie podejrzewam. Potrafi? Taka rzeczywiście jest. Długie miesiące w Bractwie Mutantów okazały się ukojeniem. Ukojeniem, które jednocześnie wymagały od niej ogromnej ilości pracy nad sobą. Przekonała się o tym, jak ważne jest wydobycie z siebie tej osobistej mocy. Nie tej wypływającej z genu „x”, ale tej tkwiącej głęboko w niej samej. Odnajduje pokłady zupełnie nowej odwagi – kiedyś obcej, ale dziś wstępującej w nią niemal każdego dnia.
Troszczy się o tych bliskich i tych zupełnie obcych. Swoją pogodą ducha i ciepłem wzbudza zaufanie u jednych, a u drugich przekonanie, że właściwie to nie jest żadnym przeciwnikiem. Mylą się. Jest wobec siebie dość krytyczna. Miewa załamania i chwile kompletnej wątpliwości, kiedy nie wierzy, że jej działania są właściwie, kiedy nie ufa sobie samej. Znalazła się teraz w takim momencie, kiedy musi wziąć się w garść i zapanować nad własnym losem – nie ma już spojrzeń w przeszłość i zgody na łzy. Alba złożyła sobie pewną sekretną obietnicę.
EMPATIA

Moc pozwala wyczuć emocje innych ludzi, łagodzić je lub pobudzać, a nawet zmieniać, przejmować nad nimi kontrolę.

POZIOMY

Emocje jak płatki na wietrze (1-20%)
Etap pierwszy. Dziwne uczucie, strzępki smutków i lęków, niezrozumiałe iskierki radości spływające jakby znikąd. Nim uda się cokolwiek wyłapać, wszystko znika. Przed mutantką objawiają się głównie emocje bliskich w momentach niespokojnych, ale nie potrafi ona interpretować tego, co odbiera. Być może dociera to do niej w formie nagłego, niekontrolowanego wpływu czyjegoś stanu na nią samą, nie jest możliwe odgrodzenie swoich odczuć od silniejszych uczuć, które spływają na nią z niedalekiego otoczenia. Nie potrafi także wpływać świadomie i skutecznie na psychikę innych ludzi. Może jedynie odbierać sygnały, przelewać część swoich emocji w sytuacjach skrajnych (lęk, podekscytowanie) na kogoś, ale zupełnie nad tym nie panuje. Po używaniu mocy, świadomym lub nie, staje się niespokojna i zmęczona. Jej ingerencja w czyjś nastrój jest na tyle słaba i przypadkowa, że nie objawia się groźniejszymi skutkami ubocznymi, a bardziej odbija się na jej duszy i niewygodnym poczuciu obecności czyiś uczuć we własnej głowie
Użycie mocy w postach: 1/4

Uczucia oswojone w locie (21-40%)
Zaczyna pojmować odbierane od otoczenia impulsy, rozpoznaje smutki i radości,] wyczuwa strach, wszelkie mocniejsze odczucia, ale nie potrafi interpretować ich dokładnie.[/b Sporadycznie udaje jej się skutecznie[b] załagodzić czyjeś negatywne emocje, wzmagać niektóre uczucia, ale często te próby kończą się niepowodzeniem i kosztują ją bardzo dużo energii. Powoli opanowuje umiejętność odgradzania swojej własnej aury od cudzej, umiejętność takiego rozgraniczenia czyni jej psychikę mocniejszą, mniej podatną na wyczuwane krzywdy i inne stany. Wciąż jednak jej działania są słabe i nie stwarzają większego zagrożenia dla innych, a bardziej wyniszczają nią samą. Swój wpływ może wywierać na jedną osobę, ale wtedy informacje z otoczenia są mało wyraźne lub nie docierają do niej w ogóle.
Użycie mocy w postach: 2/3

Rozkwitające w dotyku dusz (41-60%)

Świadomość umiejętności rośnie. Interpretacja stanów nie stanowi problemu i diagnoza staje się trafniejsza, potrafi swoją mocą objąć więcej niż jedną osobę jednocześnie, ale wtedy jej empatia słabnie i nie jest tak skuteczna jak w przypadku obcowania z jedną konkretną duszą. Opanowuje całkiem sprawnie łagodzenie i wzmaganie stanów emocjonalnych, niekiedy udaje jej się zmienić czyjś nastrój dość mocno, ale to bardzo osłabia i blokuje ją na dłuższy czas. Bezpieczniejsze na tym etapie staje się jednak operowanie skalą nasilenia emocji aktualnie odczuwanej przez daną osobę. W kontakcie z bliskimi osobami epizodycznie i poza jej kontrolą zdarza się, że jest w stanie komuś przekazać to, co odczuwa sama, co stanowi poniekąd nowość, sama ona w tym czasie czuje ból i kompletny chaos w obrębie własnych emocji.
Użycie mocy w postach: 3/2

Posłuszne melodii serca (61-80%)
Faza większej pewności. Działania stają się jeszcze pewniejsze, opanowane wcześniej umiejętności umacniają się i nie powodują już takiego osłabienia przy intensywnym i częstszy używaniu mocy. Wywoływanie u człowieka nowych odczuć przychodzi z większą łatwością. Na tym etapie zmienia się przede wszystkim zasięg mocy. Potrafi sięgnąć do umysłów ludzi, którzy nie znajdują się w tym samym pomieszczeniu, ale gdzieś w pobliżu, o ile zna daną osobą lub posiada o niej jakieś informacje. Odbiera też sygnały od obcych, jeśli odczuwają oni jakieś silniejsze emocje w danym momencie. Nabiera również wprawy w kierowaniu mocy na konkretnego człowieka w tłumie ludzi bez ingerencji w pozostałych i przy odgrodzeniu swojego umysłu od nich (co wcześniej nie było takie oczywiste). Nabiera wprawy w dzieleniem się z drugą osobą własnym nastrojem, choć nie jest to wciąż dla niej przyjemne. Pojawiają się też przebłyski jej najwyższej i najbardziej niebezpiecznej umiejętności: potrafi wpędzić kogoś w szał psychiczny, wywołać chaos w jego głowie, co właściwie obezwładnia ofiarę, wywołuje u niej potworny ból głowy i poczucie braku kontroli nad sobą samym. Takie działanie może doprowadzić do omdlenia tej osoby, a dla samej mutantki jest bardzo wykańczające i, choć skutki takiego przeciążenia odczuwa ona dopiero po przerwaniu swojej mocy, już w trakcie jej trwania może pojawić się krwotok z nosa i, co dziwne, łzy. Ta umiejętność na tym etapie nie jest w pełni przez nią kontrolowana, objawia się w chwilach wściekłości i lęku samej atakującej i może się okazać bardzo groźna dla obu stron (nadużycie prowadzi do omdlenia również mutantki).
Konsekwencje szału psychicznego: Alba po wykorzystaniu tej umiejętności nie będzie zdolna przez kilkanaście godzin do korzystania z empatii, a jej organizm znacznie osłabnie. Przez kilka dni po zdarzeniu nie będzie potrafiła silniej wykorzystywać mocy, do czasu powrotu pełni sił. W tym czasie może czuć się otumaniona i zagubiona. Przez kilka tygodni po tym ataku Alba może śnić o swojej "ofierze", może mieć delikatne, niegroźne halucynacje i przebłyski emocji odczuwanej przez ofiarę w tamtej chwili.
Użycie mocy w postach: 3/1. .

Splecione potęgą duszy (81-100%)
Ostatnie piętro. Niezwykła siła i pewność, w dobrym stanie zdrowia praktycznie nieomylna w odczytywaniu emocji, z łatwością kontroluje emocje i nie męczy się tak szybko. Nigdy nie przedostanie się do myśl człowieka, ale głębokie zgłębianie jego nastrojów i obserwacja zachodzących w nich zmian pozwala najbardziej szczegółowe interpretacje. Czy można oszukiwać odczuwaniem tak mocno jak słowem? Nie, nie w spotkaniu Albą, która dzieli uczucia i rozpoznaje w zestawieniu ich ze słowem i zachowaniem fałszywość, kłamstwo. Zdobywa większą kontrolę nad wyżej wspomnianym szałem psychicznym, coraz lepiej nad nim panuje i jej działania są skuteczniejsze, przynoszą mniejsze szkody dla niej samej.
Konsekwencje szału psychicznego: Szał to wciąż duże obciążenie psychiczne i fizyczne. Skutki pozostają takie same jak w poprzednim etapie, choć łagodnieją - maleje (a przy opanowaniu tej umiejętności znika) blokada mocy po ataku, szybciej wracają siły, choć wciąż pojawiają się koszmary i halucynacje. Nie nikną w czasie trwania krwotoki z nosa i łzy.
Użycie mocy w postach: 4/1


ciekawostki
Beth i Marcos Delgado po wydarzeniach z 19 czerwca 2015 roku przepadli. Alba próbowała się z nimi skontaktować, ale nie udało jej się. Knajpa została zamknięta, świat ucichł. Obiecała sobie jednak, że kiedyś ich odnajdzie.
Jest poetką. Poetką szufladową. Niewiele osób o tym wie i nie wiadomo, czy komukolwiek kiedyś pokazała swoje wiersze. Jednak dość często można ją przyłapać z nosem w zeszycie i myślami gdzieś daleko stąd. To poniekąd jej forma radzenia sobie z własnymi i nie tylko własnymi emocjami.
Uwielbia konie. To istoty spokojne i jednocześnie pełne siły. Odpoczywa, pielęgnując je i zabierając na przejażdżki.
Nigdy nie była zakochana, ale wie, jak wielka jest siła tego uczucia. Kiedy pomyśli, że mogłaby poczuć coś takiego, wypełnia ją strach i ekscytacja jednocześnie. To chyba jednak nie pora na urocze miłostki.
Ma 158 centymetrów wzrosty i często spogląda w górę, by z kimś porozmawiać. Śmieje się, że los mógłby jej podarować zdolność lewitacji.

Ostatnio zmieniony przez Alba Delgado 2018-07-16, 14:38, w całości zmieniany 15 razy  
[Profil]
    [A+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2017-12-09, 00:05   
  

   2 Lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 61%
Piękna karta, baaardzo przyjemnie się ją czytało. Wszystko opisane jak należy i naprawdę jestem szczerze zachwycona! Nie mogę się doczekać wspólnych gier, coś czuję, że będzie nam super fajnie!
Alba może kontrolować emocje innych przez 3 pełne posty (oczywiście mowa o świadomym kontrolowaniu) i przez 1 post musi odpoczywać.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8