Nie było sensu jechać samochodem, więc Nicholas trzymając za rękę Vanessę, szli obok Vincenta. Mimo południa, to miasto i tak miało swój świąteczny klimat. A wiele witryn sklepowych było przyozdobionych w choinki, bałwanki, bombki czy inne dekoracje. Zeszli do centrum miasta, gdzie łatwo zgubić się i w razie czego, nawet jakiś nieprzyjemny pościg, gdyby na jakiś trafili. Nicholas zachowywał czujność i ostrożność. Lecz ciągnięty zapewne przez Vanessę do jakiejś witryny, musiał za nią iść. Przy czym przyjrzał się też Vincentowi i zwrócił na coś uwagę po drugiej stronie ulicy.
- Wstąpimy tam.
Wskazał gestem głowy, pokazując sklep odzieżowy. Na wystawie mieli płaszcze i kurtki, a także czapki, szale, rękawice i obuwie. Jeżeli młodzież nie protestowała, udali się tam.
Cieszyła się, że mogli wyjść na zakupy. Mało tego, nie sama z ojcem miała mieć towarzystwo w postaci Vincenta. Nie do końca jednak pewna, czy nie zacznie burczeć znowu na nią jak będzie tak biegać od wystawy do wystawy. Ale co tam...znał ją, powinien wiedzieć, czego się spodziewać. Na słowa ojca pognała na piętro do ich pokoju by ubrać na siebie ciepłe rajstopy, spodnie i sweterek a na to kurtkę, szal i czapkę z rękawiczkami. Gotowa już zbiegała po chwili po schodach z nadzieją, że zastanie tam Vincenta gotowego do wyjścia, niestety jej tato nadal się ubierał. Musiała więc na niego poczekać. Gdy już byli gotowi, ruszyli na zakupy. Po drodze, jak zawsze Van biegała od wystawy do wystawy śmiejąc się radośnie i pokazując Vincentowi i tacie co jest za szybą. Grające i tańczące mikołaje, ciągnące sanie renifery, wszystko było takie piękne, że dziewczynka nie mogła się opanować by nie zaglądać z nosem wlepionym w szybę. Na słowa taty, że mają wejść na przeciwko skinęła tylko głową i już ganła na drugą stronę nie przejmując się czy idą za nią czy nie. W końcu jutro święta, chciała korzystać z tego, że mogła wyjść.
Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem
Ramiona wektorowe
74%
brak
name:
Vincent Edams
alias:
Obiekt 36
age:
21
height / weight:
173/70
Wysłany: 2019-02-13, 11:30
Multikonta: Alex Parker
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
A więc ruszyli. Vincent tak dawno nie był na zewnątrz, że chłonął każdą sekundę tego spaceru. Każdy oddech, każdy krok, był jak małe święto. Co prawda było mu też pieruńsko zimno, ale nie do końca się tym przejmował. Ta piękna, zimowa sceneria, płatki śniegu sypiące z nieba, piosenki świąteczne płynące z głośników… to sprawiło, że nawet nie irytowała go mała Grenville, która zachowywała się jak potłuczona, latając od witryny, do witryny.
Widząc, że Nicholas zmierza do sklepu odzieżowego, spojrzał na niego podejrzliwie. Co on kombinował ?
- Tam raczej nie kupimy składników na eggnog – mruknął, średnio zadowolony z takiego obrotu sprawy.
Wysłany: 2019-02-13, 18:31
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
O ile Vanessę miał przy sobie i trzymał za rękę, by mu nie oddalała się, tak było dobrze do czasu, aż nie wyrwała się mu i poleciała na drugą stronę ulicy do sklepu, o jakim wspominał Nicholas. Nie ukrywał po sobie, jak bardzo go takie zachowanie córki rozzłościło.
- Nie. Ale mamy dużo czasu, więc można pochodzić po innych sklepach.
Dzisiaj nie mieli żadnych obowiązków, kiedy jeszcze rebelia dochodziła do siebie po fatalnej chorobie. Nawet oni musieli być ostrożni, by na powrót nie zachować. A nie wiadomo, czy lek jaki otrzymali, uodporni ich na długie lata czy tylko wyleczył z obecnego wirusa.
Po udzieleniu odpowiedzi Vincentowi, ruszył szybkim krokiem do Vanessy, łapiąc ją za ramię i pochylając się nad jej uchem.
- Nie oddalaj się, dobrze?
Rzekł dość poważnie, dając jej tym samym do zrozumienia, żeby trzymała się blisko jego i Vincenta, jako że "źli ludzie" mogą przemieszczać się także tutejszymi ulicami.
Jeżeli córka go zrozumiała, puścił i weszli do środka sklepu odzieżowego. Wtem zwrócił się do Vincenta.
- Rozejrzyj się i powiedz która kurtka czy płaszcz Ci odpowiada.
Wyglądało na to, że chyba planował kupić mu odzienie wierzchnie, skoro chłopak chodził w samym grubym swetrze.
Nic dziwnego, że Van cieszyła się z wyjścia poza mury rebelii bo ileż można siedzieć w jednym miejscu i oglądać te same cztery ściany? Cieszyła się co było po niej bardzo widać. Gdy ojciec złapał ją za ramię uniosła wzrok na niego i skinęła głową z uśmiechem na ustach wchodząc do sklepu. Było tam tyle odzieży, że pewnie mogliby ubrać całą organizację. To by dopiero były święta! Ale niestety nie było ich stać na tak ogromny wydatek. Ważne jednak, że chociaż ktoś może zostać uszczęśliwiony. Na polecenie taty trzymała się go blisko, nie spuszczając wzroku z niego i Vincenta. Oglądała rzeczy ale nie oddalała się za bardzo tak, by widzieć ich w razie problemów.
Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem
Ramiona wektorowe
74%
brak
name:
Vincent Edams
alias:
Obiekt 36
age:
21
height / weight:
173/70
Wysłany: 2019-03-03, 18:06
Multikonta: Alex Parker
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Vincent rozejrzał się po sklepie. Ubrania. Kurtki, płaszcze, szaliki, czapki, rękawiczki. CO wyboru do koloru. Problem był jeden - wszystko było PŁATNE. Po co oni tu w ogóle weszli ?
Chłopak spojrzał podejrzliwie na Nicholasa, aż ten nie przedstawił celu ich wizyty.
- Nie mam pieniędzy - powiedział dobitnie, dając również do zrozumienia, że nie miał zamiaru żadnego takiego prezentu przyjąć. Już wystarczająco żałośnie się czuł, wiedząc, że nie ma grosza przy duszy.
Ten sweter był bardzo dobry, nie potrzebował innego. Zresztą w razie potrzeby zawsze mógł coś ukraść.
Wysłany: 2019-03-03, 22:05
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
- Ale ja mam i chcę Ci kupić byś przetrwał zimę.
Odpowiedział mu poważnie, zauważając i znając już chyba wystarczająco dobrze chłopaka, że pewnie będzie odmawiał i stawiał na swoim. Nicholas chciał mu po prostu wynagrodzić to, co zostało mu odebrane przez organizacje, w której był zamknięty. A jeżeli miał na sumieniu, że nie jest wstanie niczego im zaoferować, przyjdzie w przyszłości czas, że Nicholas go o coś poprosi. Na razie umowa była taka, że Grenville pomagając mu, ma pewność że w razie jego nieobecności i zagrożenia dla Vanessy, to Vincent będzie się nią opiekował i zapewni jej bezpieczeństwo.
- Wybieraj kurtkę, szalik, czapkę, rękawiczki. Albo sam to zrobię lub Vanessa.
Objął córkę ramieniem patrząc na Vincenta. Chyba lepiej jeżeli sam się ruszy i wybierze coś pod siebie, niż miałaby to zrobić mała dziewczynka, szukając mu różowych rękawiczek? Jedno było pewne, Nicholas nie wyjdzie stąd, póki chłopak nie będzie miał zimowej kurtki albo płaszcza.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum