Poprzedni temat «» Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2018-12-09, 13:10   Salon
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!




[Profil]
  [AB+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-12-09, 13:29   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


// 02.12.2018

Ostatnie dni były bardzo intensywne. Najpierw spotkanie bractwa z rebelią, potem kilka spraw, które musiała załatwić, które doprowadzały do tego, że tak, jak wychodziła z mieszkania rano, tak późno w nocy dopiero do niego wróciła. Nie miała czasu się dobrze wyspać czy regularnie zjeść, na dworze było nieprzyjemnie i pewnie dlatego czuła się tak, jak się czuła. Nie za dobrze, nieco słabo. Wyglądało jak zwykłe przeziębienie, nic strasznego. Dzisiaj miała doprowadzić wszystko do końca i zasłużyć na chwilę oddechu, kiedy będzie mogła trochę odzyskać siły.
Droga do miejsca zamieszkania nie miała być jednak taka prosta. W połowie złapał ją deszcz, a gdy już miała skręcać w jedną z ulic, na jej końcu dostrzegła patrol, więc zrezygnowała z tego pomysłu i pojechała prosto. Przez chwilę krążyła, chcąc to jakoś ominąć, ale wyglądało, jakby kawałek ulicy był po prostu zamknięty. Wyglądało jak wypadek, jednak Fay nauczona doświadczeniem nie chciała się zbliżać do żadnej policji.
Pytanie, co dalej. Przez chwilę myślała o tym, żeby pojechać do bractwa, jednak było jej tam zupełnie nie po drodze, no i też wolała nie jeździć tam, gdy nie było konkretnego powodu czy potrzeby. Kwestie bezpieczeństwa, po prostu.
Za to dom Phila znajdował się bliżej. Wciąż było to kilkanaście... no, w tych warunkach kilkadziesiąt minut jazdy, ale było to chyba najbezpieczniejsze rozwiązanie, jakie przychodziło jej do głowy. U niego zawsze mogła znaleźć schronienie.
Gdy dotarła na miejsce najpierw zatrzymała samochód przed bramą wjazdową i otworzywszy okno zadzwoniła na domofon.
- Hej, to ja, mo...? - zaczęła, ale brama otworzyła się praktycznie od razu - Dzięki - rzuciła, wjeżdżając na posesję i parkując swojego grata gdzieś niedaleko wejścia. Mimo to zanim wyszła z auta i wypuściła z niego Bono, który oczywiście jej towarzyszył i tak zdążyła nieźle przemoknąć.
- Wybacz, że tak bez zapowiedzi, ale za bardzo nie miałam gdzie pójść... wszędzie tyle patroli, nie mogłam wrócić do mieszkania - wyjaśniła na wstępie, odgarniając z czoła mokre kosmyki włosów, które po chwili, gdy kichnęła, i tak opadły na jej twarz.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2018-12-09, 13:38   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


| 2/12

Co dziś robiłem ja? Dziś o dziwo wstałem nieco później. Niedziela mi na to pozwoliła albo po prostu brak dram z samego rana. Telefon milczał, Lucas ostatnio rzadko bywał w domu, a jeśli bywał to zamykał się w swoich czterech ścianach, zaś żadne FBI nie wparowało mi do domu pod jakimś błahym pretekstem. Cudnie. Szczęście to ogromne, że mogłem dziś się spokojnie wyspać.
To wstałem sobie, zrobiłem pożywne śniadanko i ruszyłem zobaczyć, co ciekawego robią chłopaki i czy w ogóle coś robią. Grali, oczywiście, w kości, ale okazało się, że wszystko mieli – powiedzmy – pod kontrolą, więc nie łoiłem im skóry. Bo po co? Przy odrobinie szczęścia wszystko się jakoś ułoży… pomyślnie.
Potem zapewne odwiedziłem Imarkę, wypijając u niej herbatkę. Jak mógłbym kontynuować dzień, nie napastując jej po drodze? Czas byłby zmarnowany, zaś życie zbyt mało piękne.
A jako że wszystko było – o dziwo – pod kontrolą, to sobie zrobiłem popołudnie dla siebie. Niemalże dwie godziny intensywnej zumby, kolejna godzina na skype, bo rozmawiałem ze starym znajomym, który aktualnie był jakimś super ważnym politykiem w Japonii, a potem partyjki szachów online przy szklaneczce whisky. Wtedy właśnie, kiedy robiłem szach-mat – co za szczęście! – zadzwonił domofon i usłyszałem… Po prostu kliknąłem guzik otwierający bramę. Miałem zbyt rzadko widzianego gościa.
- FAY! Patrole? – zapytałem nieco wybity jakby z rytmu, bo te patrole… Co one tam robiły? Czemu ja o nich nie wiedziałem? Musiałem kogoś kopnąć.
- Chyba muszę zacząć stawiać fejkowe, bo tak często u mnie bywasz – podsumowałem, nawiązując już do tych patroli. – Ale tym razem to nie moi chłopcy – zastrzegłem aby, żeby nie było, że już coś mąciłem w jej życiu. Dzieci tego nie lubiły. W sensie, kontroli rodzicielskiej.
- I co ty? Chora jesteś? Już marsz do domu, do wanny. Zrobię może gorącego kakałka. Z cynamonem i…? Jakieś życzenia? I niech mi ta bestia nie pobrudzi dywanu! – warknąłem pod koniec na tego potwora Bono. Jeśli pobrudzi dywanik, ja zabić Bono. – Lepiej uważaj na odporność, bo D.O.G.S. chyba wypuściło jakąś grypę w tym obozie… DOMie czy tam coś. Chorują sobie mutanty-biedaki – wyznałem i ponagliłem gestem ręki, by wchodziła-wchodziła, bo tu bubu i patrole gdzieś w oddali. No, i Bono-rozbójnik gdzieś tam pognał chyba do ciepełka na mój kremowobiały dywanik.
[Profil]
  [AB+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-12-09, 13:53   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Ano patrole. Czasem się zdarzały, gdy łaziło się po Seattle późnym wieczorem, a że Fay nie bardzo chciała się przed nikim tłumaczyć, wykręcać czy pokazywać przepustki, po prostu ich unikała. Zawracała, skręcała w inną uliczkę, a gdy takowej nie było, szukała innego wyjścia. Zatrzymywała się gdzieś na jakoś czas, albo właśnie znajdowała schronienie u kogoś ze znajomych. Tak, jak teraz.
- Tak, patrole. Coś się chyba stało w mojej okolicy, nie wiem, nie chciałam się w to ładować - odparła, wzruszając lekko ramionami, chociaż... było jej dość zimno, więc można było uznać to po prostu za jedną z drgawek.
- Nie może być za dobrze. A tak... możesz uznać to za specjalną okazję, wyciągnąć coś dobrego z barku... - rzuciła pół żartem, uśmiechając się szeroko. Prawda była jednak taka, że od dłuższego czasu jakoś stroniła od ludzi, sama nie wiedziała czemu. W Bractwie bywała tylko, gdy miała coś do przekazania Hopperowi, czy chciała zamienić kilka słów z Tildą, a tak raczej wpychała się w wir własnych spraw lub spędzała czas w kawalerce, którą wynajmowała. Właściwie to często bardziej podchodziło jej towarzystwo zwierząt, nić ludzi, więc Phil nie powinien czuć się jakoś szczególnie zapomniany. Zresztą, nie od dziś wiadomo, że Fay zawsze... hmm, można powiedzieć, że chodziła własnymi drogami i nie należało się przejmować, że nie zawsze trafiała ona do konkretnych osób.
- Nie, nic mi nie jest - pokręciła głową, robiąc krok ku wnętrzu domu. Po prostu było jej zimno. Zaraz miało być lepiej - Dobrze cię widzieć, Phil - dodała, przytulając go zaraz potem na przywitanie, a chwilę później śmiejąc się pod nosem na te jego gorące kakałka i inne pomysły, które w sumie nie były takie złe - A masz pianki? - spytała z rozbawieniem, skoro już zapytał, co by chciała. Robiła to raczej w żarcie, nie oczekując zbyt wiele, chociaż znając mężczyznę pewnie posiadał takie bajery.
- Bono - zganiła delikatnie psa, gdy ten zaczął się kręcić dookoła nich, zostawiając parę mokrych śladów. Oczy Fay na krótką chwilę zrobiły się bardziej matowe, gdy korzystając z więzi nakazywała mu konkretne działania i nieco uspokajała jego entuzjazm.
- A tak, słyszałam. Kiepsko to wygląda - odparła, wzdychając pod nosem - Nie zbliżam się tam od dłuższego czasu, więc przy okazji, gdybyś miał jakieś zajęcie, które mogłabym wziąć, cokolwiek, to jestem chętna - no cóż, ostatnio zarabiała właśnie na kontaktach z mutantami wewnątrz dzielnicy ochrony. Teraz, ze względu na chorobę panującą wewnątrz musiała odpuścić, a kasa na drzewach nie rosła. Wszystkie jej oszczędności pochłonęła wyprawa na południe i od tego czasu zazwyczaj cały czas była na zero. Nie mogła sobie pozwolić na przerwy.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2018-12-13, 14:15   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Grudzień? Piękne aromaty nadchodzących świąt. Choć brakowało śniegu, cynamony, pomarańcze, pierniki i inne takie bajerki już nawiedziły mój dom. Why not? Nie było powodów przeciw, za to cała masa za. Oczekiwanie na święta było chyba fajniejsze od samych świąt, szczególnie kiedy nagle okazywało się, że wpadło się w tarapaty albo że w bliscy mieli coś tam i nie mogli, no, po prostu nie mogli wpaść.
A tak? W ciągu tego miesiąca przewali się przez ten dom tyle osób, że po prostu w święta odetchnę, będąc sam, i poczytam sobie w końcu jakiegoś kryminała. Połknę w całości. Ale nie tak, jak pewnie zrobiłby to nasz Bono… On to majster. Jeszcze kilka sekund, a błoto nie będzie dodatkiem do podłogi, tylko podłoga do błota. I ściany, tak przy okazji, bo zapewne nie omieszkał strzepać z siebie nieco tej mokrej mazi z futerka.
- No, świetnie – skomentowałem to jedynie rozbawiony. To, cóż, zdecydowanie nie był szczęśliwy moment dla gosposi, ale, kto wie, może się ucieszy. Właściwie, raczej narzekała na brak pracy, a nie jej nadmiar. Kiedy rzuciłem coś o Netflixie, to pokręciła nosem i zaczęła wspominać czasy Mody na sukces i prawdziwych seriali.
- Ty, młoda, nie barek, tylko Scorbolamid. Ba!, kąpiel ze Scorbolamidu. W ogóle, skocz do łazienki Lucasa w drodze do gościnnego. Kupiłem mu ostatnio takie super sole do kąpieli i za Chiny nie mogę trafić w żadnym markecie na drugie takie, a są naprawdę mega. Chyba jakieś cynamony z pomarańczami, jeśli się nie mylę. Coś nowego i świątecznego – mówiłem i mówiłem, i mówiłem, jakbym połknął komentatora sportowego i przejął od niego te tempo i tę dykcję. Creepy. – Ja ci zaraz odkopię twoje piżamki i jakieś wełniaczki, a pianki to ja mam. Mam pełno pianek. Zrobiłem ostatnio sałatkę z pianek, ale cukrzycy niemal nie dostałem, więc drugi raz sobie darowałem, szczególnie że tam była Nutella i inne takie… Ugh. Trzeba z umiarem takie rzeczy – podsumowałem. Już wolałem marnować swój czas na jakieś ambitne obiady godne Hannibala Lectera… albo Makłowicza? Cóż, tylko bez ludziny i nie tak staropolsko. Wiadomo. Modnie, seksownie, na czasie. Tak, by Lucas mógł się chwalić w wywiadach, co dobrego szamkał. Dlatego stawiałem mu zazwyczaj obok talerza menu na dany dzień, by zapamiętał chociaż niektóre nazwy.
- I zdejmuj te przemoknięte butki. Zaraz ogarnę tego twojego potwooo… Ooo… Chyba ogarnęłaś. Ale i tak wezmę go może w jakąś kąpiel… Czy może chcesz się nim zająć, bo mnie pewnie i tak nie posłucha Bono, jeden huncwot taki – kontynuowałem i zaraz zapytałem, bo w sumie kakałko to krótka robota. Może Fay by zjadła coś wpierw pożywniejszego… Rosołu jakiegoś z kuraka? – A głodna nie jesteś? Może coś ukręcę?
A te tematy zarobków na razie przemilczałem, bo wpierw niech się niewiasta ogarnie. Potem pogadamy o interesach, więc tylko wywróciłem oczami na to pytanie i ponarzekałem, że mogłaby ZAMIESZKAĆ ZE MNĄ i nie martwić się o budżety. ALE NIE! Ona chciała sama.
[Profil]
  [AB+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-12-16, 19:14   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Czasami zapomniała, jak dużo Phil potrafi mówić i to bez chwili przerwy. Zdarzało się, że Fay nie raz otwierała usta, żeby coś powiedzieć tylko po to, żeby po chwili je zamknąć i nadal skupiać się głównie na słuchaniu.
Ale to dobrze, ani trochę jej to nie przeszkadzało, biorąc pod uwagę fakt, że u niej w mieszkaniu, gdzie spędzała dość dużo czasu, panowała ciągła cisza. Mieszkając sama nie miała się zbytnio do kogo odezwać, ani kto odezwać do niej, więc tęskniła za takim małym zgiełkiem i chaosem.
- Okej, okej, w sumie to całkiem niezły pomysł - zgodziła się, kiwając lekko głową. Najpierw trochę wysuszy Bono, żeby nie robił bałaganu, a potem sama weźmie ciepły prysznic i może jakimś cudem uniknie przeziębienia.
- Nutella i pianki? Brzmi jak proszenie się o cukrzycę - zaśmiała się pod nosem, ściągając okrycie wierzchnie i buty i zostawiając je gdzieś przy wejściu. Jednocześnie udało jej się pochwycić Bono za obroże, żeby móc poprowadzić go prosto do łazienki - Dobra, to ja ogarnę zwierzaka, a ty znajdziesz moją torbę, tak? - spytała już w drodze do łazienki, którą wskazał jej Phil. Pieskowi zdecydowanie przyda się małe płukanie podwozia, żeby nie zabrudził tych wszystkich śnieżnobiałych dywaników. Fay nie chciałaby mieć ich na sumieniu.
- Zajmę się nim, spokojnie. Nie będziemy robić problemu, nie? - spytała, po ostatnich słowach zerkając na Bono. Już i tak wystarczająco bała się o te wszystkie ozdoby i inne drogie rzeczy znajdujące się w tym domu, których bardzo nie chciałaby zniszczyć . Miała zamiar trzymać Bono przy sobie, bo jak Phil dobrze określił, był z niego huncwot. Tu się zgadzała.
- Właściwie to... może trochę jestem - powiedziała odnośnie pytania, czy jest głodna. Była. I to cholernie. No ale co zrobić, na co dzień raczej nie szalała z właściwym odżywianiem. Ba, na chwilę obecną w mieszkaniu miała może jedynie karmę dla psa, a przez tą całą chorobę w DOMu jej małe interesy siadły. Wszystkie oszczędności oddała Rogerowi więc zostało jej może... trzydzieści dolców? Na ile miałoby jej to starczyć? Trzeba było nieco zacisnąć pasa.
Ale to chwilowo zachowała dla siebie, kierując się do łazienki. Ogarnęła Bono, wysuszyła go i wypuściła, akurat w tej samej chwili gdy Phil przyniósł jej jej rzeczy, żeby sama mogła się wykąpać i przebrać. Dziesięć minut później była już gotowa, więc zabierając jeszcze z kieszeni spodni pendrive, który kupiła kilka godzin wcześniej, wróciła do Phila.
Myślała, że kąpiel jej pomoże, ale właściwie to czuła się jeszcze dziwnie. Głowa ją pobolewała, było jej gorąco, a mimo to co jakiś czas przechodził ją dreszcz, wskazujący na zupełnie coś przeciwnego. Ogólna bladość z jednoczesnymi wypiekami na twarzy też chyba nie świadczyły dobrze.
- Phil, masz może gdzieś laptopa? Muszę coś sprawdzić - spytała, wchodząc do kuchni, gdzie Neumann zapewne się krzątał.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2018-12-30, 17:43   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Krzątał? To mało powiedziane! To było istne szaleństwo, dzika improwizacja smaków i zapachów w wykonaniu Phila Ashley Neumanna. Michelin nie powstydziłby mu się nadać sześciu gwiazdek, tylko, no, brakowało mi knajpeczki, ludzi i innych takich, i ogólnie niemalże wszystkiego, by ją otrzymać… pomijając fakt, że to niemożliwe. Cóż, musiałem się pocieszyć byciem bezludzinowym Hannibalem Lecterem. Fayna również. Miałem nadzieję, że jej to wystarczy…
Z drugiej że strony, byłem aż nazbyt skromny, twierdząc, iż robiłem coś z niczego i wariowałem… Jak Murphy, a raczej Neumann, Fay Neumann… Czemu nie zmieniła nazwiska? Było takie dzikie. Phil Murphy? Cóż, może to lepiej. Ale ważne, że była – ta moja dziecinka, ofc – spostrzegawcza i ogólnie bystra, więc dostrzegła, że miałem wszystko pod dostatkiem. Zapewne jakieś nieprzeterminowane amku miało się znaleźć dla Bono, a co! A jak nie, to jakaś kiełbasa czy inny dobry, smakowity wędlin.
Martwiło mnie trochę, tak przy okazji, że tak słabo wyglądało. Obawiałem się, że mogła złapać coś i, nie daj Bożu, mogło to być to gównienko z getta. Fay odkąd pamiętam – hue! – lubiła się przeciskać pomiędzy sztachetami niczym żądny przygód kot i pakować w takie oto tarapaty. Nie zdziwiłbym się, gdyby policja szukała właśnie jej. Musiała robić coś nader wciągającego i niebezpiecznego, skoro nie miała czasu dla swojego kochanego i najdroższego Phila.
- Wysuszona? – zapytałem, kiedy przestępowała próg kuchni. Kot i pies, pies i kot… Dzikie relacje skrywał ten świat. Na przykład, ten mój ziomek Japoniec. Nigdy bym nie pomyślał, że wyjdą z niego ludzie. – Już-już! Zaraz dam ci laptopa! – rzuciłem z sarkazmem, dopiero się odwracając w jej kierunku i przy okazji celując drewnianą łychą. Moja osoba najwyraźniej skrywała coś, co miało tę naszą Faykę nieco podtuczyć. WIĘCEJ TŁUSZCZU! Jutro się ugotuje zaś rosół. Z kur wielu.
- Co żeś nabroiła, córa? Ostatnio mi się nudziło i przeglądałem sobie bazę D.O.G.S. Mają tam bardzo stare zdjęcie… Pucatą taką Fay. Co masz na swoją obronę? – zapytałem, olewając na razie nasze amku. Przy odrobinie szczęścia się nie przypali.
[Profil]
  [AB+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-12-30, 19:09   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Oh tak, Fay poczuła to gdy tylko wyszła z łazienki. Zostawiła za sobą zapachy mydełek i żeli pod prysznic, a weszła w gamę tych dochodzących w kuchni. Naprawdę nie musiał, wystarczyłaby jej kanapka, ale z drugiej strony dobrze będzie zjeść coś konkretnego, więc doceniała jego starania. A Bono... no wiadomo, że też chętnie by coś wszamał, chociaż w ich duo to zawsze był na wygranej pozycji. Fay po prostu bardzo dbała o zwierzaki i nawet, jeśli jej czegoś brakowało, to im nigdy niczego.
- Suchuteńka - przytaknęła, uśmiechając się lekko i zajmując miejsce przy stole, wyspie kuchennej czy co tam się w kuchni Phila znajdowało. Na jego sarkastyczny ton głosu tylko pokręciła głową z rozbawieniem - To chociaż powiedz, gdzie jest, to sama przyniosę - odparła, unosząc kąciki ust i przesuwając pendrive'a między palcami - Mam tu pewne ciekawe i kontrowersyjne informacje. Nie mów, że nie jesteś ciekawy - dodała zachęcająco, żeby zrezygnował z obranej najpewniej strategii pod tytułem: Najpierw jedzenie, a potem wszystko inne. Ona tu już od dłuższego czasu nie mogła wytrzymać żeby zobaczyć, za co dała tyle kasy.
Kolejne słowa... cóż, nieco ją zaskoczyły. Tak, domyślała się, że jest na celowniku dogs, ale te wydarzenia były tak odległe, a cała sprawa ucichła, że rzadko do tego wracała. Przynajmniej umyślnie, bo to, co działo się w nocy trudniej było kontrolować. Swoje tam przeżyła i w snach czasem się to na niej odbijało.
- Hmm, no właśnie. Stare zdjęcie. To było... dawno. Nic ważnego - odparła, wzruszając lekko ramionami i po chwili wzdychając pod nosem - Po prostu, no... coś się nie udało. Pomagałam przy czymś i mnie złapali. Na jakiś czas - powiedziała starając się, żeby jej głos brzmiał jak najbardziej spokojnie i niewzruszenie. Przecież wyszła, tak? Nic jej nie było. Sprawę można uznać za zamkniętą.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2018-12-31, 19:17   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Oj tam, oj tam. Kontrowersyjne, nie kontrowersyjne… Owszem, że ciekawiło mnie, bo ja lubiłem takie rzeczy, obracać się wokół nich, zbierać, gromadzić i wymieniać odkąd tylko pamiętam, ale… ALE!!! FAYNA! ONA CHYBA ROZUMY POSTRADAŁA, NOOO!
- Długo cię tam trzymali? – Zapytałem, bo chyba aż za długo. Nie tak bardzo mną wstrząsnęło to, że pakowała się w jakieś dzikie akcje i sytuacje z D.O.G.S., jak to, że… - SCHUDŁAŚ – oburzyłem się, tak mierząc ją wzrokiem od głów do stóp i od stóp do głów. Pokręciłem głową, nie rozumiejąc takiego postępowania. Okej, spiny pomiędzy ludźmi a mutantami nie sposób było uniknąć, bo im kompletnie odjebywało, ale, na litość boską, jeśli brakowało jej hajsu na jedzenie, to zawsze mogła się do mnie odezwać. Nie mogłem pilnować wszystkich, obserwując krok w krok.
- Jutro zrobię obiad chyba z trzema głównymi daniami i wszystkie wszamasz – odparłem tonem nieznoszącym sprzeciwu i odwróciłem się do patelni, bo się jednak jarało. A co do tej olbrzymiej porcji jedzenia, to żartowałem na poważnie. Chyba by pękła, gdybym wmusił jej na raz aż tyle. Ale na pewno nie będzie teraz miała spokoju, póki nie uzyska normalne – według mnie – wagi. A ja umiałem w wagi, bo Lucas. Trzymał się dobrze.
- A laptop jest w salonie na stoliku obok fotela. I pospiesz się, zaraz podaję do stołu. I też chcę zobaczyć to tajne coś. I zmierzymy ci potem temperaturę, bo jakaś czerwona jesteś na twarzy – stwierdziłem, jeszcze na moment obdarzając ją spojrzeniem i kręcąc głową, bo chudzina. Jak tak można?! No jak?! Cóż, ale Phil podtuczy, a potem może jeszcze na siłownię wyśle. Powinna mieć więcej siły, by kopać dupkom tyłki.
Zacząłem rozstawiać talerze i jedzonko stawiać na tym czymś, co miałem w kuchni, bo chyba nie chciało nam się do jadalni… A gdzieś tam w międzyczasie zawołałem Bono na strawę dla niego, specjalną jakąś z wołowinką. On za to wyglądał za dobrze, moim skromnym zdaniem.
[Profil]
  [AB+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2019-01-02, 21:18   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Miała nadzieję, że superciekaweultratajne informacje zainteresują Phila bardziej niż jakiś tam mały, w ogóle nic nie znaczący urlopik w dogs, no ale cóż, wychodziło na to, że jeszcze przez jakiś czas nie zazna spokoju.
- Coś koło tygodnia i... wydaje ci się - odburknęła, wzruszając lekko ramionami, chcąc sprawiać wrażenie, jak gdyby nic się nie wydarzyło, jakby wspomnienia tych wydarzeń w żaden sposób jej nie bolały. A prawda była taka, że przez pół życia myślała, że najgorsze, co ją spotkało, spotkało ją we własnym domu podczas terapii normalizującej. A tu jeden tydzień w placówce rządowej pokazał, że była to może jedna setna tego, co musiała tam znosić.
- Chyba nie wierzysz w to, co mówisz - odparła, kręcąc głową z rozbawieniem i... ugh, bolało. Głowę miała jakby ciężką, a gwałtowniejszy ruch sprawił, że przeszył ją ból. Skrzywiła się lekko, sięgając dłonią do czoła, jednak ostatecznie, dla niepoznaki przeinaczyła ten gest w przeczesanie palcami włosów. Dobrze, że w tym samym czasie Phil odwrócił się do garnków.
- Okej - powiedziała z uśmiechem, bo w końcu był to jakiś konkretny przekaz. Stolik obok fotela - Już, już, ogarnę zanim skończysz - dodała, ruszając w tamtą stronę - Przestań, nic mi nie jest - machnęła tylko ręką, po czym zgarnęła laptopa i wróciła do wspomnianego stolika bądź wyspy kuchennej. Ale załóżmy, że wyspy, będzie wygodniej stać przy lapku, a na czas jedzenia zająć miejsce na hokerze. Ale na razie jeszcze zajęła się komputerem włączając go i sięgając po pendrive, żeby wsadzić go w odpowiednie miejsce. Gdy za trzecim razem się udało, a Phil w tym czasie nałożył jedzenie, był wolny i mógł patrzeć, odpaliła zawartość by wreszcie zobaczyć, co przyprawiło ją o bankructwo.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-01-02, 21:42   

Roger nie był idiotą. Odpowiednio zabezpieczył swoją własność, co by dostanie się do informacji zawartych na nośniku danych nie było zbyt proste - w końcu... Być może od tych informacji zależało ich życie?
Z całą pewnością Fay musiała poświęcić długie minuty, nim udało jej się złamać jakże trudne hasło, którym była... Data urodzin mężczyzny. Gdy kropelki potu spływały już po jej skroni, jej oczom ukazał się tylko jeden folder, opisany jako Data.
W środku mogła jednak dostrzec kilka screenów - jeden pokazujący dziwny dokument z podpisem Arthura Cormica. To nazwisko obiło się o uszy całej Ameryki - zarówno pod względem wyborów, jak i ostatniego ataku terrorystycznego - czy nie tego, w którym zginęła Cassandra?
Wczytując się w urwany fragment dokumentu, można było na nim dostrzec zdania wskazujące na pakt i wsparcie ze strony polityka w kierunku organizacji Genetically Clean w zamian za określone przysługi.
Pozostałe screeny przedstawiały rozmowy prowadzone przez smsy. Bardzo urywkowe, niemal niezrozumiałe. Większość datowana na czas sprzed 28 listopada. I tylko jedna wiadomość dwudziestego dziewiątego dnia miesiąca - "Dziękuję".
Najciekawszym odkryciem jednak z całą pewnością musiało być nagranie wykonane ukrytą kamerą, na którym - choć rozmazanie - widać jakąś brunetkę rozmawiającą z mężczyzną. Słychać, jak Arthur cieszy się ze zbliżającego zdarzenia, jak jest pewien, że ta akcja podniesie jego notowania w wyborach, jak w końcu pozbędą się tej plagi. Jak mutanci pożałują, że w ogóle zdecydowali się na istnieje. Słychać, jak wymieniają między sobą spostrzeżenia, jakoby cel uświęcał środki i ważne było mniejsze zło. Jak umawiają się - na pamiętny dzień dwudziestego ósmego listopada i życzą sobie "do zobaczenia", łącznie z przekazaniem dokładnego miejsca, gdzie Cormic miałby stać.

Czy właśnie... Otrzymaliście dowody wskazujące na to, że za ostatni zamach wcale nie są odpowiedzialni mutanci, a jeden z polityków we wsparciu z Genetically Clean?
[Profil]
 
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2019-01-05, 20:59   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Ta mała mnie zaskakiwała. Nie dość, że wzięła skądś i wytrzasnęła tajne dane, to jeszcze rozwalała hasła. Może to jednak wmieszała się w większe gówno niż przypuszczałem? Może powinienem ją zamknąć na kilka lat w wieży, a potem wypuścić na rynek jako Lady Bubu? Albo jakąś Rosjankę… Nie piosenkarkę popu, tylko modelkę. I nie miałaby czasu pannica się spacerować po jakichś niebezpiecznych rozstajach!!!
- Murphy, chyba musimy porozmawiać na temat mieszania się w bardzo niebezpieczne sprawy… - zasugerowałem, przemierzając wzrokiem wraz z Fay zawartość tego całego folderku z danymi. Polityki. Toć to świetny materiał do szantaży albo do wszczęcia szalonego buntu, nabycia nowych rebeliantów, zrobienia rozpierdolu na skalę światową. O, Matuś moja, zaginiona gdzieś w Rio! Toć to było epickie!
- I przydałoby mi się to. Wiesz już, że rozkręcamy rebelię mutantów? – zapytałem, ale momentalnie przerwałem tę myśl i to podjaranie, bo FAY KAREN MURPHY kończy z NIEBEZPIECZEŃSTWEM, a poza tym jedzenie stygło. Przerwałem więc wcześniejszą myśl wypowiadaną na głoś krótkim:
- JEDZ. – Niczym Molly Weasley chroniąca własne dzieci przed nadchodzącą wojną. Sprawy Zakonu Feniksa musiałem pozostawić dla siebie i moich chłopców z mafii. I kobietek z mafii też. Nie dyskryminujmy.
- O, i może wyjaśnij mi, skąd masz ten pendrajw i dlaczego zgadłaś hasło – rzuciłem do niej, zabierając jej chwilowo lapka, by na jego miejsce postawić czysty talerz. Lap poszedł na blat szafki, a na talerzu z brzdękiem wylądowała para sztućców. I jakby nieco tak mrocznie, jak gdyby kosa zawisła nad głową panienki Murphy. No co? Schudła, no. Nie na mojej warcie takie numery! Jeszcze anoreksje czy inne choroby się wkradną. Już wyglądała, jak gdyby miała najbliższy tydzień spędzić w łóżku.
[Profil]
  [AB+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2019-01-05, 21:46   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Cóż, z łamaniem hasła to nie była znowu jakaś wielka sprawa, w końcu skoro dosrała to od Rogera to musiał on ustalić coś, co ona zgadnie, a ktoś inny będzie miał problem. Dlatego popykała trochę w rzeczy które wiedziała, że Rog lubi, a potem doszła do tych bardziej oczywistych pomysłów, które na początku wydały jej się zbyt proste. No i co, jakoś weszło, dostała się.
- Na swoją obronę w tym przypadku powiem, że nie spodziewałam się takiego czegoś - powiedziała przerzucając po kolei te wszystkie filmy i dokumenty. O tak, to była mocna rzecz i na wielu płaszczyznach. Gdyby światło dzienne ujrzały fakty, że robi rozpierdziel mając w dupie wszystkich, nawet swoich niemutanckich obywateli to... cóż, powodzenia dla niego w dalszej kampanii, byłby skończony. I to ten, który głosił, że "chodzi o ludzi, nie politykę". Dodatkowo ile osób mogłoby to zachęcić do działania? Gdyby te informacje wpadły w złe ręce byłoby bardzo słabo.
- Wiem, uczestniczyłam w spotkaniu bractwa z Marcosem Delgado parę dni temu. Chciał nam wcisnąć czarnorynkową mutazynę - odparła, kręcąc głową, bo cokolwiek wtedy nie było powiedziane, ona do preparatów mutazynowych była nijak przekonana przez to, ile krzywdy wyrządziły jej osobiście.
- JEM - odparła podobnym tonem, starając się go naśladować, ale ostatecznie przysunęła do siebie jeden z talerzy i coś tam nabrała na widelec. Nie za bardzo się na tym mogła skupić, bo dane w komputerze interesowały ją o wiele bardziej niż jakiś tam posiłek. Ale fakt, gdy już coś tam zjadła dopiero poczuła, jak bardzo jest głodna i wzięła więcej. Chociaż nie obyło się bez pomruku niezadowolenia (bo miała pełną buzię, tak?) gdy Phil zamknął i odstawił komputer gdzieś dalej - Jeszcze nie skończyłam - rzuciła po przełknięciu, marszcząc niebezpiecznie brwi.
- Pamiętasz Rogera? Tego u którego kiedyś znalazłeś mi mieszkanie w Olympii? Podpadł komuś, więc musiał się na chwilę ulotnić i potrzebował kasy. Dostał ją za tego pendrive'a - wyjaśniła pokrótce w przerwie między jedną porcją jedzenia, a drugą. Aszli pewnie się cieszył na ten widok. Jadła. Wow.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2019-01-08, 18:33   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Jadła. Wow. A Roger za to miał ode mnie wpierdol. Wow. Chłopak się nie pozbiera. Wowowowowow. Ja ją tu wcisnąłem w jego łapy, bo to chłop dobry i rozumny, a on mi Fayeczkę w jakieś brutalne tutaj akcje wcisnął, wmieszał i tym podobne. Bo mu hajsików brakowało… JA MU DAM BRAK HAJSÓW! Będzie kwiczał. Dosłownie i w przenośni. Roger toto jeden. Może jeszcze rozdaje na prawo i lewo wrażliwe informacje na temat mojej osoby i biznesu!? Niecny.
- Huncwot! Ile mu dałaś pieniędzy? Odbiorę mu trzy razy więcej – rzuciłem niby rozbawiony, ale tak to się nie mogło dziać nie po mojej myśli. Coś z tym Rodżerem podziałamy. Tymczasem miałem Fay na głowie i jej dobre samopoczucie, więc postanowiłem nie ciągnąć dalej tego tematu. Po prostu go zmieniłem.
- W razie czego, nie bierz tej czarnorynkowej mutazyny. Jeśli będziesz potrzebowała, to pogadam z kimś z D.O.G.S. Może uda mi się załatwić oryginał – odparłem, po czym pokiwałem głową. – Jedz, jedz. Ja też zjem do towarzystwa – dodałem i jak powiedziałem, tak zrobiłem. Łapiąc za dodatkowo przygotowany talerz i komplet sztućców.
- A co tam, poza tymi nowinkami, u ciebie słychać? Kręciłaś się gdzieś niedaleko DOMu? Chyba nie zamierzasz mi tu zrobić z domu kwarantanny? – zapytałem trochę poważnie, trochę żartem. Oczywiście, nie zakładałem, że mogła serio się zarazić powszechnie panującą grypą. To był akurat żarcik… ale jak się potem okaże, niezbyt na miejscu.
I coś bardzo dowcipnie mi było, jak na tak podły poranek. Meh-meh.
[Profil]
  [AB+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2019-01-09, 10:31   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Reakcja mężczyzny tylko trochę ją zaskoczyła, no bo... ugh gdyby tylko miał pojęcie, jak w pewnym momencie potoczyła się ich relacja... jak pomógł jej dorosnąć na tak wielu płaszczyznach, jak działała dla niego w celu zdobycia różnych informacji. Taaak, wtedy dopiero byłoby ciekawie, jednak Fay wolała przemilczeć ten jak i wiele innych faktów. To była sprawa między nią i Rogerem i Fay nie miała z nią żadnych problemów, w końcu teraz się przyjaźnili.
- Co ty, daj spokój. Przysługa za przysługę, jak będzie trzeba to sama się o nie upomnę - odparła, machnąwszy lekko ręką, bo naprawdę nie było sensu szarpać się o coś tak mało znaczącego jak pieniądze. Tym bardziej, jak się okazywało to wcale nie to było jej największym problemem. Jeśli dopadło ją to samo, co ludzi w getcie to niedługo może nie potrzebować już żadnej kasy. Bo będzie martwa.
- Nie, ja nie chcę... nie potrzebuję mutazyny - odparła, może trochę... szybko? Tak od razu po jego słowach? Zreflektowała się równie sprawnie - To znaczy... ja jej nie biorę, ale niektórzy w Bractwie tak, przez skutki uboczne mocy no i... wiesz jak coś takiego skończyło się w moim przypadku - westchnęła pod nosem, kręcąc lekko głową i po chwili spuszczając wzrok na swój talerz, po części żeby gdzieś nim uciec, a po części żeby zwyczajnie wiedzieć co nabiera na widelec. Ale fakt faktem, że wkurzała ją kwestia tych preparatów dla Bractwa i nie ukrywała tego, nawet na spotkaniu z Rebelią.
- A wiesz... jakiś czas temu byłam poza miastem. Dłuższy wyjazd na południe, chcieliśmy odstawić Penny do domu. Załatwiałeś mi dla niej papiery, pamiętasz? Gorzej, że tam też sprawy nieco się pokomplikowały. No cóż, jak wszędzie. A co u ciebie? - spytała, popierając podbródek dłonią, nadal jeszcze przez chwilę uparcie zajmując się jedzeniem. Chociaż już od pewnej chwili nie wzięła żadnego kęsa - Ja... byłam w okolicy, fakt, ale... daleko - powiedziała powoli, podnosząc wreszcie wzrok - Nie myślisz chyba, że ja... że to to - pokręciła głową - Nienie, przecież uważałam... nie zbliżałam się, gdy to się zaczęło - dodała. Wcześniej Phil już to sugerował, ale teraz... nie mogła ignorować faktu i tłumaczyć tego, że czuła się po prostu źle. Coraz gorzej. Jejku, a ona mu się wpakowała do domu w tym stanie... - Może... lepiej będzie jak wrócę do siebie...
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7