Poprzedni temat «» Następny temat
#4
Autor Wiadomość
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2019-01-26, 21:20   #4
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Dni mijały nieubłaganie i w niepewności o zdrowie Williama. Każdego dnia David myślał nie tylko o synu ale i córkach, w obawie że i one mogłyby się zarazić tą paskudną chorobą, jaka opanowała nie tylko miasto, ale i kraj. O ile miał zapewnienie, że córki są zdrowe, tak o dzieci nadal martwił się. Szczególnie i rozchorowanego syna. Małą Josie zajmował się codziennie. Był w stałym kontakcie z Matilde, by nie tylko informować ją o stanie zdrowia jej córki, ale i samemu dowiedzieć się także jak wygląda sytuacja zdrowotna jego syna.
Dzisiaj z rana dostał informację, że przyjadą odebrać córkę. Josie wróci do swojego domu. Pytanie tylko, czy Matilde z Willem się zjawi czy sama. Tego nie był pewny. Mówić jedno, a jak będzie w praktyce?
Z dzieckiem nie było problemów. Pamiętał jak się opiekować noworodkiem, jak zmieniać pieluchy, myć, pudrować tyłek i wiele innych rzeczy jakie robi się przy dziecku. Nie da się ukryć, że kilka czynności było dla niego trudnych do wykonania, ze względu na swoją niepełnosprawność. Dawał radę. Kombinował na tyle bezpiecznie, by nie zaszkodzić dziecku i sobie.
Na popołudniową godzinę, rzeczy Josie były już spakowane i pozostawione w salonie. A dziadek z wnusią czekał już na jej rodziców, bądź rodzica, trzymając ją na rękach na swoich kolanach. Nie spała, a jedynie bawiła się otrzymaną grzechotką. David chciał jeszcze nacieszyć się wnusią, nie wiedząc kiedy znów ją zobaczy.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2019-01-27, 21:41   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nie wiedziała co się działo. Niby podała Willowi ten cały lek, ale miała wrażenie, że wcale nie było lepiej. Jasne, objawy choroby zniknęły, ale sam proces leczenia trwał o wiele dłużej niż u innych ludzi. Matilde nie miała pojęcia od czego to zależało, ale wciąż trzymała się nadziei, że po prostu był tym beznadziejnym przypadkiem. Miała nadzieję, że potrzebował po prostu wylizać rany i odetchnąć. Dlatego też nie zamierzała go ciągać ze sobą. Wiedziała, że pan Hopper z pewnością chciałby zobaczyć się z synem, ale... ale on się jeszcze nie nadawał. Jakkolwiek to brzmiało. A skoro znowu jeździła samochodem… cóż, równie dobrze mogła odebrać Jocelyn sama. Wciąż się stresowała samym przebywaniem za kierownicą, ale w tej sytuacji po prostu odsunęła na bok myśli o traumie sprzed kilku lat i zajęła się o wiele istotniejszymi sprawami.
I… od początku zawaliła. Miała odebrać małą koło 16, ale przez tą całą sprawę z Delgado wszystko jej się przesunęło. Było jej niesamowicie głupio z tego powodu. Doskonale wiedziała, że prosiła pana Davida o zbyt wiele, ale… nie mogła tego przeskoczyć. To było niesamowicie ważne. A branie córki na to spotkanie było zbyt ryzykowne. Przez krótką chwilę zastanawiała się nawet, czy Rebelia będzie ją śledzić, ale nie zauważyła niczego niepokojącego. I doszła do wniosku, że byli zbyt wycieńczeni tą chorobą, by sobie pozwolić na śledzenie nieszkodliwej, drobnej kobiety. Oczywiście powiadomiła Davida o przesunięciu w czasie, ale to wszystko zajęło jej o wiele, wiele więcej niż by sobie tego życzyła. I tak cholernie chciała już być z Josie… Nie widziała jej przecież tak długo… Mała miała tylko trzynaście dni, z czego ponad dziesięć spędziła z dala od swoich rodziców… To nie było fair. A Matilde miała niesamowite wyrzuty sumienia. I tak bardzo ściskało ją w żołądku.
Było po 19 kiedy wreszcie dotarła do West Seattle. Wysiadła z tego cholernego samochodu i ruszyła szybkim krokiem pod drzwi, w które mocno zapukała. Nie wiedziała czego się spodziewać. Miała tylko nadzieję, że David nie pomyśli o niej jak o… cóż… złej matce.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2019-01-27, 23:53   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Godziny upływały a mała Josie czuła się zmęczona i chciała spać. David spojrzawszy na zegar, zauważył że było dużo po czwartej po południu. Stwierdził, że Matilde musiało coś zatrzymać. Nie pomylił się, kiedy otrzymał wiadomość na telefon, że może kobieta się spóźnić i nie wie dokładniej o której będzie. Zrozumiał to. Zapewnił że będzie czekał. W tym czasie odwiózł małą do pokoju swojego i tam położył na łóżku. Zabezpieczył poduszkami by nie przekulnęła się czasem i przykrył kocem. Zostawił ją na razie samą, zostawiając jedynie drzwi otwarte. Wrócił do salonu, gdzie zajął psem i później poczytał książkę.
Josie później przebudziła się, marudząc że zrobiła siku i chce jeść. Kolejna robota z przewijaniem i karmieniem. Ale, to nie było trudne, jedynie to, że musiał torby rozpakować. Wyjąć co potrzebne i zapewnić dziecku pierwsze potrzeby. Aż w końcu uradowana i zadowolona, ssała sobie paluszek.
- Mama niedługo po Ciebie przyjedzie.
Powiedział do małej, czując trochę obawę, że może to być ostatni raz jak ją widzi. Swoją wnuczkę. Miał jednak nadzieję, że dzieci będą go często odwiedzać i będzie miał okazję na zobaczenie się z wnusią. Zdawał sobie sprawę z tego, że jako mutanci nie mają łatwego życia. To było przykre. Że też nie miał pojęcia, gdzie oni mieszkają i w co angażuje się jego syn.
Godzina wieczorna, rozległo się pukanie do drzwi. Oderwany od swoich czynności, gdzie mała zapewne zasnęła na powrót w jego łóżku, odłożył książkę i ruszył do drzwi.
- Kto tam?
Zapytał dla upewnienia się, mimo iż domyślał, że to może być Matilde. Ostrożności nigdy za wiele. A kiedy mu potwierdziła, otworzył drzwi i wpuścił "synową" do środka.
- Zaczynałem się martwić, czy przyjedziesz.
Rzekł zamykając drzwi za nią. Ale nie za zamki, jeżeli zdecydowana była zabrać dziecko i nie zostawać na herbacie czy kawie. Jedynie może przekręcił jeden zamek.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2019-01-29, 21:53   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nie chciała, by to tak wyglądało. Ale doskonale zdawała sobie sprawę, że nieważne jak zajebistą miałaby wymówkę, to nie zmieniało tego co zrobiła. Albo to, czego nie zrobiła. I czuła się cholernie głupio. Nie tylko przed Davidem, ale też przed samą sobą. Spóźniła się. A to nigdy nie powinno mieć miejsca. Nie jeśli chodziło o Jocelyn. Mogła załatwić tą całą sprawę z Rebelią całkowicie inaczej… Mogła tu być na czas. Dlaczego dopiero teraz to do niej dotarło?
– To ja, Matilde – odpowiedziała na tyle głośno, by mężczyzna był w stanie ją usłyszeć i na tyle cicho, by nie zwracać na siebie uwagi. A potem po prostu weszła do środka, posyłając Davidowi przepraszające spojrzenie. To już nawet nie chodziło o to, że mógł mieć plany lub o to, że to była tylko drobna przysługa. Nie widziała Jocelyn przez tak długi czas i ta sytuacja… to nie powinno mieć miejsca.
– Naprawdę, naprawdę przepraszam – wyrzuciła w kierunku mężczyzny, jednocześnie lokalizując wzrokiem torby z rzeczami Josie. Nie zamierzała nawet się rozbierać. Było już późno i wolała bezpiecznie wrócić do Bractwa, nie martwiąc się godziną policyjną. – Wypadła mi pilna sprawa i po prostu nie mogłam jej ze sobą wziąć, to… to byłoby zbyt niebezpieczne i… – przetarła twarz dłonią, nie mając właściwie nic więcej na swoje usprawiedliwienie. Wallace westchnęła ciężko, a potem spytała Davida gdzie jest mała. I kiedy uzyskała odpowiedź, poszła we wskazane miejsce, by ostrożnie wyciągnąć córeczkę z łóżka i wziąć ją na ręce. To było… to było niesamowite uczucie. Czuć ją przy sobie. Wallace delikatnie musnęła wargami czubek głowy dziewczynki, a jej usta mimowolnie wykrzywiły się w delikatnym uśmiechu. Tak bardzo urosła przez tych kilka dni… Matilde poczuła jak ściska ją coś w klatce piersiowej. Razem z Willem… tyle przegapili. To niby było tylko kilka dni, ale ich córka tak bardzo zmieniła się przez ten czas... Brunetka wróciła z dzieckiem do korytarza.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2019-01-31, 21:08   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- W porządku. Nie musisz przepraszać.
Uspokoił ją z lekkim uśmiechem. Przecież każdemu się zdarzy, że nie zdąży na czas, bo coś wypadnie po drodze. Spotkanie czy coś. David to rozumiał a nawet było mu to na rękę, bo przecież spędził z wnuczką dodatkowe godziny. Ale jak wiadomo, to nie on powinien wychowywać tę słodką małą Josie a jej rodzice.
Odpowiedział też Matilde, że jej córeczka leży i śpi w jego sypialni. Udał się tam także, by ujrzeć widok stęsknionych oczu matki tej dziewczynki. Nic dziwnego, że tak Matilde reagowała. Każda matka tak by tęskniła za swoim dzieckiem. Przynajmniej ma pewność, że mała jest zdrowa.
- Jak czuje się William?
Zapytał w końcu. Chciał wiedzieć a nawet znać prawdę odnośnie stanu zdrowia swojego syna. I nie ukrywał tego po sobie, że oczekuje odpowiedzi. Tak jak ona bała się o swoją córkę, tak on o syna.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2019-02-01, 14:54   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Dostał leki i widać dużą poprawę, ale potrzebuje trochę czasu… By dojść do siebie – odpowiedziała bez żadnego zastanowienia. Przecież złe samopoczucie Hoppera nie było dla niej niczym więcej. A przynajmniej nie teraz. Gdyby sama wiedziała co tak naprawdę się działo… Ale jak mogłaby go o to podejrzewać? O niczym jej nie mówił, ukrywał przed nią praktycznie wszystkie informacje na temat swojego zdrowia, a ona… ona była zbyt zmęczona wieczną walką o kolejny dzień, by dobrowolnie podać w wątpliwość jego cudownie ozdrowiały stan. Chciała być po prostu optymistką. Chciała chociaż raz w życiu wierzyć, że wszystkie przeciwności losu zostały pokonane. Chciała wierzyć, że wreszcie wszystko będzie tak jak powinno być… Cholera, gdyby tylko zdawała sobie sprawę z tego jak naiwna była.
– Dlatego stwierdziliśmy, że ja odbiorę małą, ale na pewno go do pana przyślę, jak wreszcie odzyska siły – dodała z uśmiechem, opatulając małą kocykiem. Do samochodu były zaledwie dwa kroki i wolała nie budzić Josie zbędnym zakładaniem kurtki. Już się nie mogła doczekać kiedy dojadą do domu. Już się nie mogła doczekać, kiedy Will ją zobaczy. Już się nie mogła doczekać, kiedy mu powie o tej całej operacji.
– Nie wiem jak mogę panu podziękować za pomoc – powiedziała w końcu, posyłając mężczyźnie lekki uśmiech, jednocześnie bezradnie wzruszając ramionami. Tak dużo dla nich zrobił...
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2019-02-01, 22:27   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Odpowiedź Matildy uspokoiła jego zaniepokojone wnętrze, mając już pewność, że jego syn wyzdrowieje. Że leki jakie mu podano, zadziałały i wraca do siebie. Ale potrzebuje jeszcze tych kilku dni. Rozumiał.
- Więc mogę być już spokojniejszy.
Nie ukrywał tego, jak te słowa na niego wpłynęły, że nie musi się już zamartwiać. Gdyby jeszcze wiedział, jak wygląda sytuacja z jego mocą.
- Dziękuję Matilde.
Posłał jej również uśmiech podziękowania za to, że przyśle do niego Willa. Chciałby z nim porozmawiać, gdy ten tylko dojdzie do siebie. Byłoby to bardzo miłe z ich strony. Trzeba przyznać, że szybko zaakceptował Matilde jako swoją "synową", która oficjalnie nią jeszcze nie była. Ale i tak należała do ich rodziny.
Po chwili to Matilde podziękowała za opiekę nad jej dzieckiem. Według Davida nie musiała, ale miło że doceniła jego pomoc. Pomimo tego, że jest inwalidą, podołał temu zadaniu.
- To ja powinienem Ci dziękować za zaufanie, zostawiając mi pod opiekę Josie. Cieszę się, że mogłem chociaż tak Wam pomóc. Jedyne o co mogę Cię prosić, to byś opiekowała się Willem. No i w miarę możliwości, odwiedzajcie mnie tak często jak będziecie w stanie, bym mógł zobaczyć ponowie Josie.
Odpowiedział spokojnie i z lekkim uśmiechem wdzięczności, że mu zaufała.
- Gdybyś ponownie potrzebowała pomocy, nie wahaj się odezwać do mnie.
Dodał i po chwili wycofał się z wózkiem, kierując do salonu, gdzie sięgnął torby i położył je sobie na kolanach. Chcąc tym samym pomóc Matilde chociaż do samochodu jej podać. Chyba, że zdecyduje się wziąć bagaż ze sobą, mając dziecko na rękach. Zatrzymywać jej nie zamierzał, wiedząc jak jest późno i pewnie kobieta zamierzała wracać już do domu.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2019-02-01, 23:38   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nieważne jak lubiła Davida, ale nie opiekowała się Willem ze względu na pana Hoppera. Opiekowała się Willem bo go kochała. Bo była w stanie zrobić wszystko, by mieli trochę więcej czasu. I coraz bardziej zaczynała rozumieć tą najstarszą prawdę świata. Jeśli chodziło o miłość to kobiety rzeczywiście były tymi cholernymi barbarzyńcami. I tak też się czuła. Ale czy było jej z tego powodu źle? Nie, czuła się silna. Czuła się jakby chociaż raz miała władzę.
– Przecież obiecałam – stwierdziła tylko, spuszczając wzrok. Nie powinien jej dziękować. Nie za coś, co robiła z czystego egoizmu. I teraz, kiedy tak stali w tym milczeniu, zastanawiała się, co pan Hopper by powiedział, gdyby dowiedział się kim naprawdę była. Teraz ją akceptował, traktował jak własną rodzinę i odczuwała to na każdym kroku. Ale co jeśli dowiedziałby się, że… że była tylko głupią ćpunką, która jeszcze dwa lata temu zrobiłaby wszystko dla jednej marnej strzykawki? I znowu, znowu poczuła się gorsza. Nie zasługiwała na to wszystko co dostała w ostatnim roku. Jej miejsce było na ulicy, wśród gnijących ciał uzależnionych maniaków. Powinna podzielić ich los i zachłysnąć się własnymi wymiocinami…
– Zależy mi na tym, by miała z panem kontakt – powiedziała cicho, powracając spojrzeniem do twarzy mężczyzny. Josie nie mogła liczyć na jej rodzinę. Powinna jednak mieć jeszcze kogoś, a David… David był idealny. Matilde jeszcze raz upewniła się, że Jocelyn jest szczelnie zawinięta, po czym westchnęła ciężko:
– Will się pewnie denerwuje, więc będziemy jechać – powiedziała po prostu, odbierając od mężczyzny torbę, a potem jeszcze raz się uśmiechnęła i ruszyła z małą w kierunku samochodu.

/zt
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2019-02-02, 00:41   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Wiem.
Musiał jednak to powtórzyć, żeby opiekowała się Willem. Jego syn tego potrzebował. Potrzebował kogoś, kto przy nim będzie. Wiedząc też jakie utrapienie może przynosić jego moc i będąc świadom że mu nie pomoże, to chociaż miał kogoś, kto go kocha i zrobi dla niego wszystko. Determinacja i chęć udzielenia pomocy jego synowi, była widoczna u Matilde. To właśnie cenił David. Cieszył się, że jego syn znalazł taką kobietę. Nie ważne jaką miała przeszłość. Mogła mieć trudne dzieciństwo, mogła nie mieć nikogo, kto by jej wskazał odpowiednią drogę życia. Nie powinno się żyć przeszłością. David też popełniał błędy i widział a nawet zbierał tego skutki. Czasem też zastanawiał się, czy inwalidztwo nie jest dla niego tą dużą karą, przez podejmowane decyzje w sprawie córek. Chciał to naprawić i to właśnie czynił. Przynajmniej z dwójką dzieci ma dobry kontakt. Miał nadzieję, że Marceline kiedyś zmieni o nim zdanie. Musiał dać jej tylko czas.
W zgodzie o utrzymanie kontaktu, David potwierdził skinieniem głowy. Bo i jemu na tym kontakcie zależało.
- Dzwoń, gdyby coś się działo.
Rzekł jeszcze za nm opuściła jego dom. Chciał być na bieżąco informowanym o sytuacji jego dzieci i wnuczki. W końcu byli rodziną. Chciał też poczuć się potrzebny, że mogą na niego liczyć.
Zatrzymał się wózkiem przy drzwiach wyjściowych, czekając aż Matilde zapakuje rzeczy jak i Josie do pojazdu i odjedzie. Dopiero wtedy, cofnął się, zamknął drzwi na wszystkie zamki. Znów był sam, z psem który spał w salonie. Ten dom już nie będzie wypełniał płacz małej Josie. Przynajmniej do czasu, aż znów nie przyjedzie odwiedzić dziadka, ze swoimi rodzicami.


[z/t]
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 7