Poprzedni temat «» Następny temat
Grupa III
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-09-11, 18:47   Grupa III



[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-12, 12:09   

Co się stało?
To pytanie pojawiało się w waszych głowach. Wszystko działo się tak szybko. Bryanie, czy przed chwilą nie trzymałeś w swoim silnym uścisku zbiegłego mutanta? Słyszałeś jak wydaje cichy jęk gdy jego głowa spotkała się z twardym podłożem. Wtedy wszystko się zmieniło, obraz zaczął rozmywać Ci się przed oczami, to samy tyczyło się z resztą reszty ludzi, znajdujących się na ulicy. Dźwięki zaczęły tracić swoje brzmienie , a po chwili zalała was olśniewająca, niemal uspokajająca biel. Nie wiedzieliście co się z wami stało... Czy tak przypadkiem nie opisywano śmierci?
Zimne krople deszczu spadające na wasze twarze powoli przywracały was do świadomości, wasze ciała były zdrętwiałe i potrzebowaliście długiej chwili by podnieść się z zimnego betonu. Ten beton sprawił że przez jedną, krótką chwilę wydawało wam się że dalej jesteście na tej samej ulicy. Ta myśl prysła niczym bańka mydlana gdy podnieśliście się z ziemi.
Dopiero teraz, gdy wstaliście, jeszcze niepewni swoich mięśni, z ziemi zauważyliście że znajdujecie się na dachu wysokiego budynku, jak do tego doszło? Nie mieliście pojęcia, jakim cudem tutaj się znaleźliście. To było jednak niczym, w porównaniu do krajobrazu tego miejsca, który uderzył was gdy tylko ponieśliście wzrok. Waszym oczom ukazało się dobrze znane Seattle, miasto nie wyglądało jednak tak, jak jeszcze kilka minut temu. Budynki były wyraźnie osmolone i poniszczone, w niektórych blokach brakowało kilku mieszkań, w innych tylko okien. Między budynkami unosiły się kłęby dymu i nie wiedzieliście czy to z jakichś ognisk, czy przypadkiem nie szalał tu wcześniej pożar. Jak na to miasto było też cicho, można nawet by rzec że o wiele za cicho. Jedyne co mogliście usłyszeć to dźwięk kropel spadających z nieba i co jakiś czas, dźwięki karabinów maszynowych, prawdopodobnie zabierających kolejne życia z tego ziemskiego padołu.
Słońce nie było widoczne zza burzowych chmur, nie wiedzieliście więc która to może być godzina, wiedzieliście jednak że powinniście znaleźć jakieś schronienie przed ciężkim deszczem który nie chciał ustąpić.
[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-09-13, 00:10   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


No właśnie, co się stało, to było bardzo dobre pytanie. Była w drodze do apteki, co po części było... hmm, pretekstem do tego, żeby znaleźć się w tej dzielnicy miasta, gdzie coś istotnego miało się wydarzyć. Miała swoje informacje, swoje podejrzenia, wiedziała, jak dużo osób będzie w to zaangażowanych... chciała być w okolicy, po prostu. Zachować bezpieczną odległość, ale jednocześnie mieć oko na wydarzenia, które będą mieć tu miejsce.
Chyba się nieco przeliczyła. Myślała, że jest z dala od całego zamieszania, a tu najwyraźniej okazało się, że jego zasięg był całkiem spory. Mimo to w pierwszej chwili nie miała pojęcia, co się z nią dzieje. Jakby nagle zrobiło jej się dziwnie słabo. Obraz zaczął się rozmywać, wszystko zaczynało blednąć... oparła się dłonią o mur budynku, żeby zachować równowagę. Potem kucnęła, chcąc to przeczekać, jednak uczucie nie mijało. Było tylko gorzej, dopóki wszystko dookoła niej nie zniknęło.
Odzyskując świadomość była mocno zdezorientowana. Początkowo nie mogąc sobie przypomnieć, co właściwie się stało, zastanawiała się, czemu leży na czymś zimnym i skąd do cholery brała się ta woda. Jeszcze chwilę wcześniej na niebie nie było ani jednej chmurki, a teraz... deszcz? Na jak długo odpłynęła, że aż pogoda zdążyła się skiepścić?
Chyba właśnie to zmusiło ją do prób podniesienia się, początkowo nieco nieudolnych, gdy dziwnie osłabione ciało odmawiało współpracy. Musiała jednak zorientować się, co się stało, dlaczego straciła przytomność i jak długo już tu leżała. Jednak gdy w końcu się podniosła i jej oczom ukazała się cała ta postapokaliptyczna panorama Seattle... wszystkie wcześniejsze pytania przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Mniej ważne było, co stało się z nią. Istotniejsze, co stało się z miastem.
Pies, z którym wcześniej była, też się tu znalazł. Równie zdezorientowany, początkowo był przy Fay jakby wyczuwając jej niepokój, jednak chwilę później... jakby złapał jakiś trop? Nagle coś przykuło jego uwagę i rzucił się pędem wzdłuż dachu, na którym z niewiadomych powodów się znajdowali.
- Bono - syknęła za nim Fay nie chcąc, żeby się oddalał, jednak było już za późno. Zwierzak pognał dobre kilkanaście metrów by zatrzymać się przy czymś leżącym na ziemi. A właściwie kimś, jak się okazało, gdy Murphy podeszła bliżej. Dziewczynie, której początkowo nie rozpoznała, chociaż miała wrażenie, że gdzieś już ją spotkała, na krótką chwilę, ale jednak. To ona uciekła z DOGS przy okazji ataku - Bono, zostaw - powiedziała znowu do psa, chwytając go za obrożę i odciągając od dziewczyny, którą najwyraźniej chciał obudzić.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2018-09-13, 10:27   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


To miała być zwykła, rutynowa akcja zatrzymania. Mieli dorwać niejakiego Tima i zaprowadzić do siedziby rebelaintów. Przydzielono mu do towarzystwa, równie małomównego co Edams, Viggo Hetfielda - był to więc bardzo milczący patrol. Wtedy to, stało się coś naprawdę dziwnego. Cały świat zniknął w oślepiającej bieli a Obiekt 36 poczuł potworną senność i opadał w dół, nie mając pojęcia, co się z nim dzieje...
Obudził się nagle, niezdolny jednak do poruszenia się. Umysł miał nieco tępiały a mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Vincet zamrugał nerwowo, chcąc przywrócić ostrość widzenia. Poruszył ostrożnie palcami i z ulgą zanotował, że odzyskuje w nich czucie. Bardzo powoli i ostrożnie wstał. Czyżby zemdlał ? Gdzioe jest Obiekt, któego szukali ? I gdzie jest Hetfield?
Podniósł głowę i zamarł. To nie było Seattle, a przynajmniej nie to, w którym przed chwilą był. Dookoła rozciągał się iść apokaliptyczny krajobraz. Co takiego się stało, przez te kilka minut?!
Spokojnie. Przede wszystkim musiał znaleźć schronienie i na spokojnie się zastanowić, co tu się właśnie odjebało. Zaczął biec w kierunku schronienia, gdy zauważył jakiegoś kundla i znajomą mu kobietę. Widział ją chyba kiedyś w Lagunie.
- To jakaś iluzja? - zapytał cicho
Przecież to było kurwa niemożliwe, by w pięć minut ktoś rozjebał całe miasto.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-09-13, 18:33   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nie można było przegapić tak dobrej okazji, gdzie jest szansa na złapanie poszukiwany obiekt 0091, zwany Timothy Veller. Uciekinier znalazł się w centrum miasta. Odziany w strój cywilny Brian, w zwyczajny płaszcz, koszulę, spodnie i obuwie, a także rękawiczki, które z kolei miał schowane w kieszeni, zjawił się w miejscu publicznym, gdzie namierzono obecność uciekiniera. Zwyczajnie nic się nie działo. Skupienie i koncentracja szły w parze. Aż nie usłyszał w słuchawce, że obiekt został namierzony. Ruszył biegiem w kierunku lokalizacji, zastając obraz leżącego mutanta i trzymanego przez jednego ze swoich ludzi. Lecz czy nie poszło za łatwo?
Długo nie trwało, jak nie ujrzał przed oczami oślepiające światło. Poczuł też uderzenie głową o coś twardego. Zaraz po tym ocknął się leżąc na ziemi, gdzie krople deszczu spadały na jego twarz. Otworzył powoli oczy, których powieki zdawały się w pierwszej chwili być ciężkie. Ujrzał przed sobą zachmurzone niebo. Próbował wstać, ale ciało od razu nie chciało z nim współpracować. Chwilę trwało, póki ręce nie zaczęły odzyskiwać swojej siły. Podniósł się do pozycji siedzącej, łapiąc się za głowę lewą ręką. Masując nieco miejsce zderzenia z podłożem. Coś mu jednak nie pasowało. Rozejrzał się i od razu dostrzegł że jego lokalizacja jest inna.
"Co jest do cholery?" - zapytał się w myślach. Podniósł się do pionu i nie mógł uwierzyć swoim oczom, tego co ujrzał dookoła. Nie dość, że znajdował się na jakimś wyższym budynku, to jeszcze krajobraz wyglądał w opłakanym stanie. Gdzieś w oddali usłyszał strzelanie z karabinu. Znane mu miasto wyglądało na zrujnowane lub w fazie wojny. Pytanie tylko, czy to co widzi jest przeszłością czy przyszłością?
Rozejrzał się wokół swojego otoczenia, dostrzegając kobietę z psem i chłopaka. Gdzieś leżała jeszcze jedna osoba.
"Ostatnie co pamiętam... To że udało się powalić mutanta. Chwilę potem wszystko się nagle zmieniło. Czemu więc mam wrażenie, że to ja go trzymałem?" - pytał sam siebie w myślach.
Spojrzał na swoje dłonie, przed siebie by raz jeszcze spojrzeć na obraz miasta. Po chwili sięgnął po telefon i spojrzał na godzinę jak i datę w ekranie. Również na zasięg, czy jakikolwiek złapie. To dałoby mu też jakąś wskazówkę co się z nimi stało.
[Profil]
  [A+]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-09-14, 20:28   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Kiedy Shivali wychodziła z domu, nie miała szans spodziewać się, co ją spotka tego dnia. Spakowała plecak i poszła zrobić zakupy, przy okazji zahaczając o kawiarnię z naprawdę fajną promocją. Dlaczego cokolwiek miałoby pójść źle? Nawet kiedy zaczęło jej się robić słabo, nie miała powodów, żeby naprawdę się martwić, wystarczy że nie pójdzie do żadnego lekarza, w końcu nie mogła pozwolić, żeby ktokolwiek dowiedział się, kim była.
Ale kiedy zaczęła otwierać oczy, widząc nad swoją głową psa, a zaraz później zalała ją fala obrazów... Pies nad jej głową. Zniszczone budynki. Ta sama dziewczyna, którą zostawiła w DOGS. Młody chłopak. Dym, zapach spalenizny. Ledwo możliwa do rozpoznania Space Needle. Nie ma się co dziwić, że ciągle półprzytomna Shivali w pierwszym odruchu sięgnęła do swoich więzi, szukając kogoś, kto mógłby jej pomóc to zrozumieć... ale nic nie poczuła. Nie była w stanie nawiązać połączenia, zupełnie jakby ktoś wyłączył jej moc, podał jej mutazynę albo jak wtedy, kiedy Lizzy straciła przytomność...
To sprawiło, że dziewczyna poderwała się na równe nogi i wręcz odruchowo wyciągnęła gaz pieprzowy ze swojego plecaka. Co prawda, nie miała pojęcia po co i w kogo miałaby nim celować, ale jak na razie nie miała czasu szukać jakiegoś planu.
- Co się dzieje? - spytała tej dwójki. Może to był po prostu sen? Śpiąc nie mogła używać mocy. Tak, to musiał być sen.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-15, 12:54   

Wasze ciała powoli wracały do funkcjonowania, mogliście coraz bardziej liczyć na obolałe mięśnie nadal jednak nie wiedzieliście co się stało. Krajobraz podpowiadał wam, gdzie jesteście nie byliście jednak pewni jaki jest dzień czy godzina, jedyne co do czego mieliście pewność to deszcz, lejący strugami z nieba i sprawiający że wasze ubrania stawały się coraz to bardziej mokre a po twarzach leciały strugi wody. Z każdą kolejną chwilą dźwięki karabinów cichły zagłuszane odgłosami kropel spadających na ziemię, nawałnica z minuty na minutę wzbierała na sile i tylko Vincent w pierwszej chwili ruszył w kierunku czegoś, co wyglądało jak wejście na klatkę schodową. Fay mogła rozpoznać zarówno Shivali jak i Vincenta którego raz spotkała przypadkiem w Lagunie. I tylko Brian pozostawał nieznany żadnemu z was, nie odezwał się też słowem, sprawdzając jedynie telefon. Wszystko na wyświetlaczu wyglądało jednak tak, jak powinno ta sama data, ta sama godzina tak jakby zegar i kalendarz w nim stanęły w miejscu...
Doskonale wiedzieliście że musicie znaleźć jakiś dach nad głową. Pozostawała jeszcze kwestia waszej dziwnej grupki, kojarzyliście niektóre osoby, inne znów widzieliście po raz pierwszy w swoim życiu... Zaufacie sobie czy obrócicie się przeciwko tym, z którymi wylądowaliście w tym dziwnym świecie?


-----------
Techniczne :
Znajdujecie się w odległości około 2 metrów od siebie, Vincent jest najbliżej wejścia na klatkę schodową, jakieś 10 metrów od drzwi.
Kolejny odpis MG pojawi się 17.09 około godziny 15:00
[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-09-15, 17:54   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Fay też nie potrafiła tego zrozumieć. Jakim cudem w ciągu kilku minut, może godzin... no, ewentualnie dni miasto zdążyło popaść w aż taką ruinę? Bo przecież nie było mowy, żeby spali dłużej.
- Bardzo możliwe - odpowiedziała, idącemu w jej kierunku Vincentowi. W pierwszej chwili w ogóle go nie zauważyła, skupiając się na psie i dziewczynie, do której biegł. Ba, nawet nie rozpoznała jego głosu, dopiero gdy na niego spojrzała, zaczęła kojarzyć do z Laguny Negry. Był z Rebelii i... może w pewien sposób mogło to ją naprowadzić na odpowiedź. Może mogła skojarzyć, że znalazł się w tej samej części Seattle co ona, z podobnego powodu - mutanta, który uciekł i którego wszyscy poszukiwali. Może i mogła pójść z przemyśleniami dalej, wysuwając wnioski, że to moc owego mutanta ich tu przywiodła, jednak w tych warunkach, gdy w oddali były słyszalne strzały, deszcz lał jak z cebra, a wszystko było tak mocno realistyczne... skupiła się na tym co tu i teraz. Na brunetce, która właśnie podnosiła się z ziemi.
Fay zareagowała całkiem sprawnie, widząc gaz pieprzowy. Pierwsze co, to pociągnęła psa za obrożę do tyłu, żeby w razie użycia substancja nie dostała się do jego nosa czy oczu.
- Spokojnie - powiedziała, jedną ręką zasłaniając psa, a drugą wyciągając w kierunku dziewczyny, żeby schowała gaz - Też nie mamy pojęcia... cokolwiek się nie dzieje, siedzimy w tym razem i... może lepiej stąd chodźmy. Rozejrzyjmy się, może znajdziemy coś, co pomoże nam się stąd wydostać - dodała po chwili, głównie przez deszcze, który powoli przesiąkał ich ubrania. Ruszyła za Vincentem w stronę klatki schodowej, dopiero teraz zauważając, że na dachu nie była ich trójka, a czwórka. Z tym, że tego ostatniego nie znała.
- Obstawiam, że też nie wiesz, co jest grane? - odezwała się do niego, chociaż odpowiedzi równie dobrze można było się domyślić po wyrazie jego twarzy, równie zdezorientowanej, co ich.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2018-09-16, 20:26   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Jego ubrania nasiąkały wilgocią, a on był coraz bardziej zdezorientowany. Uznał, że priorytetem jest znaleźć bezpieczne schronienie. Pytanie, czy tu gdziekolwiek było bezpiecznie?
Co prawda, był zdecydowanie skuteczniejszy, gdy miał wektory w gotowości (co zaraz uczynił), ale dobrze mieć coś do bezpośredniego starcia. Założył więc kastet, który schowany miał w kieszeni wilgotnej bluzy.
Spojrzał przez ramię na trójkę mniej lub bardziej znajomych. Nie był zwierzęciem stadnym, nie ufał nikomu, nie miał więc wobec nic specjalnego sentymentu. Mogli być, równie dobrze, jego tarczą lub przynętą. Mogli też być ewentualnymi sojusznikami, ale póki co, potrzebował rozeznania w terenie.
Zanim postanowił przekroczyć próg klatki schodowej, uniósł dłoń tak, by cała trójka za jego plecami się zatrzymała. Jak mieli się ładować w ciasne pomieszczenia, to tylko wtedy gdy coś nie czyha za progiem, nie chcąc im urwać głowy.
Jeżeli okazało się, że jest czysto, wszedł do środka. Jeżeli nie, był gotów do walki.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-09-17, 10:57   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Czas w komórce jak i data były niezmienne. Co w sumie było również niepokojące, co ujrzenie zupełnie innego krajobrazu tego samego miasta. Ledwo z tych zniszczonych budynków, można byłoby rozpoznać, że to na prawdę Seattle. Jeżeli też nie jest to iluzją, to czy nie jest to czasem wytworzony wymiar czasoprzestrzenny przez innego mutanta? Bądź tego, którego ścigali...
Brian schował telefon, nie przejmując się tym, że jego płaszcz przesiąkł deszczem. Wiele razy pracował w terenie w trudnych warunkach pogodowych, więc i teraz nie robiło to na niego żadnego wrażenia. Niepokojący tylko pozostawał klimat otoczenia, oraz trójka obcych mu osób.
Odwrócił się w ich kierunku, zauważając że tylko ich czwórka znalazła się w tym samym problemie co on sam. Słysząc ich wymianę zdań, domyślał się, że muszą się znać, albo od razu podjęli się wspólnej współpracy. Także nie mając pojęcia, co się dzieje.
Jeżeli to byli mutanci, nie uśmiechało mu się z nimi pracować. Lecz samemu może też nie znaleźć odpowiedniego rozwiązania wyjścia z tego tak zwanego snu, iluzji czy wymiaru.
- Dobrze obstawiasz. Nie wiem co tu się dzieje.
Odpowiedział zgodnie z prawdą dziewczynie, zmierzając w ich kierunku. Dostrzegł wyjście z dachu, lecz najbliżej niego był nieznany mu mężczyzna. Skoro postanowił samemu sprawdzić wnętrze klatki schodowej, nie będzie mu tego odbierał. W takim wypadku, pozostawał na tyłach, zachowując czujność, gdyby coś niespodziewanego miało się ich zaatakować właśnie od tyłu. Niczego nie można być pewnym. Tutaj musiała rozgrywać się jakaś wojna.
[Profil]
  [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-17, 15:00   

Shivali zdawała się wierzyć w słowa dziewczyny z psem u boku, nie odstawiła jednak gazu pieprzowego, tak na wszelki wypadek wolała mieć go w pogotowiu, w końcu nikt nie wie co się wydarzy, czyż nie? Vincent odważnie postanowił sprawdzić wejście na klatkę schodową. Musiał jednak włożyć dużo wysiłku w to, by otworzyć zardzewiałe drzwi. Nie był jednak w stanie zobaczyć czy czyhają na niego jakieś zagrożenia gdyż zza drzwi ziała jedynie ciemność i jedyne, co dał radę dostrzec to dwa schodki prowadzące w dół. Wiedzieliście jednak że to jedyna możliwa droga, no nie licząc skoku z kilkunastu pięter. Powoli i uważnie stawialiście kroki po zardzewiałej, stalowej konstrukcji na szczęście okazało się że Brian ma małą podręczną latarkę, która służyła wam za słabe źródło światła. Każdy z was musiał ostrożnie stawiać stopy, gdyż w niektórych stopniach pojawiały się dziury. Największej trudności przysporzyło to z pewnością Fay która dodatkowo miała u swojego boku owczarka niemieckiego.
Gdy już zeszliście ze schodów waszym oczom ukazał się szeroki korytarz. Zarówno na lewej, jak i na prawej ścianie znajdowały się drzwi. Stara farba olejna schodziła płatami ze ściany. Nie wiedzieliście jak długi jest ten korytarz, gdyż mała latarka nie dawała wystarczającej ilości światła, cóż tu przynajmniej nie padał na was deszcz. W delikatnym świetle latarki zauważyliście jakieś dziwne napisy, napisane drobnym maczkiem na ścianach. I wszystko byłoby pięknie gdyby to, że Bono zaczął szczekać na coś, czego nie widzieliście... Jeszcze....

---------------------------------------------------------------------
Techniczne:
- Na korytarzu jest totalnie ciemno.
- Pamiętajcie, ze tylko Brian posiada latarkę.
- Stoicie w niewielkiej grupie nie daleko schodów.
- Kolejny odpis MG pojawi się 19 Września około godziny 16:00
[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-09-17, 17:47   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Z wszystkich tu zgromadzonych najmniej wątpliwości miała chyba odnośnie Bono. Bo reszta... cóż, brunetka może i uciekła z dogs, jednak skąd było wiadomo po której stronie naprawdę stała? Vincent może i należał do rebelii, ale dopiero od niedawna i Murphy jakoś nie zdążyła go poznać. O drugim mężczyznie nawet nie trzeba było mówić, pierwszy raz widziała tego człowieka na oczy.
Chociaż... czy w takiej sytuacji, w jakiej się znaleźli podziały miały jakiekolwiek znaczenie? Nie wiedzieli co się dzieje i z czym będą musieli się tu zmierzyć, to chyba ich w pewnym sposób łączyło, prawda? Fay mogła spróbować obdarzyć kompanów jakąś dozą zaufania, jednak na razie postanowiła nie zdradzać się z tym, co potrafi i co spoczywa za paskiem jej spodni, ukryte pod kurtką.
Droga na dół z psem nie była prosta, ale jakoś dała radę pp wąskich, zniszczonych schodach. Na dole było tylko trochę lepiej, grunt pod nogami był pewniejszy, ale korytarz za to ciemny i z mocno ograniczoną widocznością. Do tego Bono zaczął szczekać, co od razu ją zaalarmowało i zaniepokoiło jednocześnie. Od razu kucnęła obok niego.
- Co jest? Co się dzieje? - wymruczała pod nosem do zwierzęcia, starając się wyczuć jego emocje. Było ciemno, więc w sekundę zadecydowała, żeby zamknąć oczy i nawiązać połączenie z psem żeby dowiedzieć się, co go tak wystaraszyło czy zdenerwowało. Tylko na krótką chwilę, zanim inne osoby zorientowałyby się, co robi. Gdy ponownie otworzyła oczy, wyglądały normalnie, więź została przerwana.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2018-09-18, 16:39   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Trzydzieści Sześć szedł przodem. Być może to, że wiele przeżył w swoim dość krótkim życiu, dawało mu pewną odwagę. A być może powinno być odwrotnie, skoro wiedział, co człowiekowi może się w życiu przytrafić?
Dotarli do korytarza pełnego drzwi. Było zupełnie ciemno, poza światłem latarki, którą posiadał Brian. Vincent wyciągnął telefon komórkowy i użył opcji latarki, by choć trochę rozproszyć mrok. Zainteresowały go napisy na ścianach, wykaligrafowane drobnym maczkiem. Trochę mu to przypominało AlterGen. Niektóre Obiekty traciły rozum i zapisywały cele właśnie takimi hieroglifami. Podszedł bliżej, by przeczytać choć linijkę, gdy kundel Fay zaczął szczekać.
Ufał zwierzętom bardziej niż ludziom. Psy darzył szczególnym zaufaniem, ze względu na ich przywiązanie i ufność do człowieka. Pies cię nie uwięzi, nie będzie się nad Tobą znęcał, nie zrobi ci krzywdy, o ile sam nie jest bity i nie ugryzie w strachu.
Ktoś tam był. Albo coś. Nie musiał tego mówić na głos, bo raczej każdy się domyślał. Uruchomił wektory a te pomknęły na oślep, szukając tego, co czaiło się w ciemnościach. Zaatakowało by prędzej czy później, lepiej więc być o krok do przodu.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-09-18, 21:33   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Wnętrze klatki schodowej okazało się być spowite ciemnością. By nie tracić czasu na szukanie kontaktu, albo zastanawiać się, czy jest gdzieś jakaś lampa, łatwiej było sięgnąć do kieszeni po podręczną latarkę. Zawsze miał przy sobie, bowiem często w takich trudnych sytuacjach przydaje się.
Mimo iż wszedł jako ostatni, włączywszy latarkę oświetlił drogę tak, by każdy w miarę możliwości mógł ujrzeć te parę stopni schodów. Mimo iż światło jego urządzenia nie obejmowało większego zasięgu, to i tak było dobrze, że coś mają. Podobny pomysł miał chłopak, który z komórki zrobił sobie latarkę. W takim wypadku mieli już dwa światła.
Na co jeszcze trzeba było uważać, na konstrukcję podłogową. Brian wyczuł pod podeszwami, że to musi być albo stary budynek, albo przez szalejącą niby wojnę na zewnątrz, budynek był dotknięty licznymi uderzeniami wybuchowymi lub ostrzelania. Ostrożności nigdy za wiele.
Idąc dalej i oświetlając pomieszczenie w poszukiwaniu kolejnego przejścia, czy wyjścia. Korytarz był długi. Znajdujące się drzwi musiały prowadzić do nieznanych pomieszczeń. Uwagę Briana także zwróciły napisy na ścianie, więc i sam oświetlił sobie ich fragment ściany aby przeczytać treść. Jednakże szczekanie psa odwróciło uwagę. Tego już nie można było zignorować. Od razu Brian skierował światło swojej latarki w miejsce, gdzie coś lub ktoś powinien znajdować się.Kierował się tym, w którym kierunku pies spojrzał i zaszczekał. W razie czego, lewą rękę schował pod płaszcz za plecy, by w razie czego wyjąć broń i być gotów do obrony lub ataku. Czujność należy zachować w każdej sytuacji.
[Profil]
  [A+]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-09-18, 22:36   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Shivali, razem z resztą swojej nowej grupy, ruszyła w stronę klatki schodowej. Nie znała ich... ale chyba byli równie zagubieni, co ona, a oprócz tego cała ich trójka chciała się stąd wydostać. Mimo wszystko, dziewczyna bała się im zaufać w pełni, nie wspomniała ani słowem o swojej mutacji, ale nijak nie przeszkadzało jej to nawiązać z nimi więź, kiedy przeciskali się obok niej po wąskich schodach. W ten sposób będzie mogła mieć oczy dookoła głowy, prawda? A oni nawet nie powinni się zorientować, że cokolwiek zrobiła.
Dziewczyna ostrożnie stawiała stopy na kolejnych stopniach, korzystając z marnego światła latarek. Właściwie mogłaby wyciągnąć własny telefon, ale nie chciała marnować baterii, a przecież jeszcze widziała, gdzie stawiała stopy. I wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku, aż nagle ten pies nie zaczął szczekać, przyprawiając Shivali o minizawał.
- Jest tam kto? - zapytała niepewnie, nieśmiało wyciągając w tamtą stronę swój gaz pieprzowy. Nie powinna go rozpylać w pomieszczeniach. Tak bardzo w tym momencie chciała móc skontaktować się z Jamesem, ale trafiała na ścianę, zupełnie nie miała do niego dostępu...
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7