Poprzedni temat «» Następny temat
Szpitalik #3
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-12-09, 15:51   Szpitalik #3



Trzecia część pomieszczenia, w którym znajdują się kolejne szpitalne łózka.
[Profil]
 
 
Amber Jackson



She is like a wind

zmiennokształność

15%

rysownik/malarka, informator





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue/Kitty

age:
26

Wysłany: 2018-12-09, 17:36   
   Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
  

   1 Rok na Giftedach!


/Pierwszy post fabularny - gra 3/

Amber od pewnego czasu źle się czuła. Na początku jeszcze sobie radziła i dawała radę sama. Nie szła do żadnego lekarza, bo i po co? Myślała, że to zwykłe przeziębienie, a tu nie... Choroba okazała się bardzo, a to bardzo zdradliwa.
Jackson postanowiła jakoś dotrzeć do jakby oddziału szpitalnego w Bractwie. Teraz nie mogła sobie przypomnieć kto ją po całej siedzibie Bractwa oprowadzał. Pogarszało jej się, gorzej widziała, nie mogła jeść, pluła prawie krwią. Ledwo dziś się podniosła z łóżka. Szła jak pijana, albo naćpana. Zdążyła ledwo wyjść z mieszkania. Nawet nie wiedziała czy je zamknęła. Mało, że nie wpadła pod samochód i jeszcze na domiar złego się przewróciła. Jakoś się udało jej pozbierać. Dobrze, że torebkę z dokumentami, kluczami, telefonem i innymi rzeczami potrzebnymi kobiecie miała zamkniętą, bo wszystko by się Rudzince wysypało, a to by była dopiero katastrofa.
Bardzo długo Amber się zeszło zanim doszła do Bractwa. Tam ktoś jej pomógł. W sumie każdy ją znał, przecież miała tutaj kluczowe stanowisko czyli informatora.
Zaraz zajęli się nią wprowadziły do pomieszczenia szpitalnego. Następnie położyli na wolnym łóżku i podłączyły kroplówkę.
[Profil]
  [0+]
 
Magnus Vulcano



Przynajmniej w drodze do piekła możemy się dobrze bawić

Skrzydła

72%

Brak





name:

Magnus Vulcano

alias:
Freedom

age:
24

height / weight:
185 /72

Wysłany: 2018-12-09, 18:11   
   Multikonta: Lucas
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Warczałem i wyrywałem się dłonią które przytrzymywały mnie na szpitalnym łóżku, na którym nawet nie wiedziałem jak się znalazłem jednak moje ruchy z każdą chwilą słabły aż w końcu skończyło się na tym że wychynąłem z łóżka by pozbyć się nieprzyjemnie wyglądającej śliny która co jakiś czas zbierała się w moich ustach. Ułożyłem się na łóżku warcząc nieprzerwanie jednak nie ruszając się z miejsca w obawie o dodatkową dawkę bólu który już dostatecznie zamroczył mój rozum. Ciągle czułem że gdzieś czai się niebezpieczeństwo a ja w tej sytuacji byłem bezbronny. Podpięty do jakiejś aparatury która wtłaczała mi do żył coś co sprawiało że ból odrobinę zelżał a ja mogłem rozluźnić mięśnie. Moje skrzydła zwisały z łóżka a pióra wypadały z nich smutno, znajdując swoje miejsce na podłodze dookoła mojego łóżka. Usłyszałem odgłos otwieranych drzwi po czym odgłos świadczący o tym że łóżko obok mnie zostało zajęte. Powoli odwróciłem głowę w tamtą stronę otwierając zmęczone oczy z cichym warknięciem. Światło w tym stanie wydawało się być naprawdę rażące jednak spróbowałem dojrzeć kogo tam położono. Udało mi się to! Leżała tam jakaś dziewczyna której tutaj jeszcze nie widziałem jednak nie zdziwiło mnie to zbytnio. Patrzyłem na nią cały czas z zaciekawieniem próbując ignorować ból i spływającą krwią a co jakiś czas wypluwałem flegme by się nią przypadkiem nie zadławić.
_________________
W mojej głowie tańczą potwory,
nieopisanie straszne zmory,
które umilają moje samotne wieczory
i robią wszystko, co tylko ich mroczne
dusze zapragną, ale dlatego że ja im tak każę...

Na imię mam Halloween,
[Profil]
  [A+]
 
Amber Jackson



She is like a wind

zmiennokształność

15%

rysownik/malarka, informator





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue/Kitty

age:
26

Wysłany: 2018-12-12, 20:37   
   Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
  

   1 Rok na Giftedach!


Do Jackson podeszła jeszcze jakaś osoba i chyba ze strzykawką. Jednak przez te omamy ona myślała, że to jakieś ostre narzędzie.
- Nie dam sobie obciąć żadnej koniczyny - powiedziała.
Usiłowała zwiać z łóżka, ale... zanim się spostrzegła zjawiła się jakaś znów postać. Była ona straszna... jakby najgorsze koszmary jej się teraz spełniały. Czuła, że została przypięta to łóżka. A potem poczuła ukucie i ruchy Rudzinki słabły.
- Nie dam się tak łatwo, nie dam za wygraną. Nic Wam nie powiem, nie złamiecie mnie - mówiła.
Głos powoli jej się uspokajał. Zaraz te "demony" odeszły. Amber dopiero zauważyła, że nie jest sama. Ujrzała... anioła. Bo jak inaczej nazwać gościa ze skrzydłami?
Poza tym Rudzince wszystko już się mieszało, a światło dalej sprawiało ból.
- Te demony też Cię dopadły? - zapytała.
Wyciągnęła rękę do nieznajomego, ale zaraz one opadła bezwładnie. Kobieta nie miała siły jej trzymać.
- Jak mogły tak pięknego anioła uwięzić. Masz jakieś imię? - pytała.
_________________

What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Rogue
[mru]
[Profil]
  [0+]
 
Magnus Vulcano



Przynajmniej w drodze do piekła możemy się dobrze bawić

Skrzydła

72%

Brak





name:

Magnus Vulcano

alias:
Freedom

age:
24

height / weight:
185 /72

Wysłany: 2018-12-15, 12:48   
   Multikonta: Lucas
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Moje zmysły zaatakowały nowe dźwięki oraz zapachy. Czułem krew i mokrą sierść. Zacząłem wyrywać się z więzów przerażony wizją że gdzieś tu czai się jakiś wilk a ja nie mogłem uciec. Z gardła wydobył się bezgłośny szloch wywołany tak przerażającą dla mnie wizją która dzięki Bogu znikła dosyć prędko kiedy tylko zmusiłem się do ponownego otwarcia oczu. Znowu byłem w tym miejscu które dziwnie pachniało. I była tam ONA, dziewczyna o takich samych włosach jak moja matka. Słysząc jej pytania potrafiłem zdobyć się tylko na śmiech który rozszedł się echem po sali. Kiedy tylko przestałem się śmiać utkwiłem w niej niewidzące spojrzenie. Chwilę próbowałem sobie przypomnieć jak się nazywam jednak na nic się to zdało. Wyplułem flegme na podłogę zauważając szamoczące się moje skrzydła z których wypadały moje piękne pióra. Zabarwione krwią Łzy pociekły po moich policzkach kiedy zamarłem bez ruchu obserwując jak powoli tracę to co miałem najważniejsze.
_________________
W mojej głowie tańczą potwory,
nieopisanie straszne zmory,
które umilają moje samotne wieczory
i robią wszystko, co tylko ich mroczne
dusze zapragną, ale dlatego że ja im tak każę...

Na imię mam Halloween,
[Profil]
  [A+]
 
Amber Jackson



She is like a wind

zmiennokształność

15%

rysownik/malarka, informator





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue/Kitty

age:
26

Wysłany: 2018-12-27, 15:22   
   Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
  

   1 Rok na Giftedach!


Amber nie rozumiała czemu osoba nazwana przez nią aniołem śmiała się.
- Czemu się śmiejesz? - zapytała.
Dalej przyglądała się. Nie mogła się ruszyć przez te pasy.
- Musimy się stąd wydostać. Jesteś za? - przyznała.
Miała nadzieję, że młodzieniec też będzie chciał stąd uciec. Jednakże czy to jest sens jeśli widzi takie straszne rzeczy? A czy lekarze naprawdę jej pomogą czy nie? Nie wiedziała co zrobić. Czekała spokojnie na odpowiedź anioła.
Jackson usiłowała jakoś odpiąć te pasy. Jednak raczej jej to sié nie udało.
[Profil]
  [0+]
 
Magnus Vulcano



Przynajmniej w drodze do piekła możemy się dobrze bawić

Skrzydła

72%

Brak





name:

Magnus Vulcano

alias:
Freedom

age:
24

height / weight:
185 /72

Wysłany: 2019-01-11, 20:36   
   Multikonta: Lucas
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Poraz kolejny nie odpowiedziałem zamiast tego tępo wpatrując się w sufit. Ja aniołem? Aniołem była kobieta która mnie wychowywała w domu dziecka a nie ja. Mi bliżej było do demona, moje skrzydła były ciemne a zachowanie nastawione na instynktownie reakcje.
-Nie- To jedno proste słowo opuściło moje usta kiedy Ta kobieta zadała swoje pytanie. Po co miałem stąd uciekać? Żeby wilki mógły mnie dorwać? Teraz nie robią mi krzywdy ale jak zacznę uciekać uznają mnie za ofiarę a ja nią nie byłem i nigdy nie będę. Byłem łowcą i zabójcą nie miałem zamiaru być ścigany przez zwierzęta , to nie miało racji bytu. To one przede mną miały uciekać.
_________________
W mojej głowie tańczą potwory,
nieopisanie straszne zmory,
które umilają moje samotne wieczory
i robią wszystko, co tylko ich mroczne
dusze zapragną, ale dlatego że ja im tak każę...

Na imię mam Halloween,
[Profil]
  [A+]
 
Amber Jackson



She is like a wind

zmiennokształność

15%

rysownik/malarka, informator





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue/Kitty

age:
26

Wysłany: 2019-02-07, 19:27   
   Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
  

   1 Rok na Giftedach!


Amber nie wiedziała co ma robić. Czuła, że zasypia. Zamknęła oczy i odleciała. Potem przyszedł lekarz i pielęgniarka. Rudej jak i mężczyźnie, którego brała za anioła wstrzyknęli do kroplówki lekarstwo.
- Pacjenci jeszcze trochę będą musieli tutaj zostać. Dobrze, że trafili tutaj, a nie w ręce D.O.G.S - przyznał lekarz,
Przyglądali się i Jackson oraz drugiej osobie. Widzieli jak pacjenci uspokajają się i dzięki lekarstwu oraz zastrzyku by się uspokoili.
Teraz trzeba było ze dwa dni poczekać, aż wyjdą z tego.
_________________

What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Rogue
[mru]
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-03-09, 18:27   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// najnowszy, chwilę po grze z Liamem

Po tym jak Liam otrzymał lekarstwo, Brad natychmiast się tym zainteresował. Pozyskali lekarstwo na to nieznośne choróbsko, które rozłożyło ponad połowę bractwa. Bez tak wielu ludzi było ciężko. Dlatego Bradley jeszcze tu przebywał. Pomagał, bo czuł się w obowiązku. Nie mógł opuścić tych ludzi, kiedy potrzebowali go najbardziej. Oni go uratowali, więc nie mógł nagle opuścić tego miejsca. Choć jego plan zakładał wcześniejsze opuszczenie bractwa to cóż, plany się zmieniają.
W każdym razie wiedział, że Amber również zachorowała, a była osobą, którą lubił i której pomagał się tutaj zaaklimatyzować. Nie miał tu zbyt wielu przyjaciół, bo w sumie nie starał się ich zdobyć. Chciał jej pomóc, kiedy zachorowała, a teraz naprawdę mógł to zrobić.
Zdobył lekarstwo, które inni członkowie bractwa ukradli i teraz był w szpitaliku, przy łóżku Amber. Nie zwracał uwagi na nic innego.
- Amber! Mam lekarstwo. Zadziałało na Liama, więc tobie też pomoże - powiedział z szerokim uśmiechem. Nie potrafił trzymać w napięciu, a poza tym chyba w tej sytuacji nie wypadało? Zawołał pielęgniarkę i poprosił, żeby zrobiła zastrzyk dziewczynie. Uśmiechnął się i patrzył na reakcję Amber.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Amber Jackson



She is like a wind

zmiennokształność

15%

rysownik/malarka, informator





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue/Kitty

age:
26

Wysłany: 2019-03-15, 15:21   
   Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
  

   1 Rok na Giftedach!


Amber nie miała pojęcia ile tutaj leżała. Jednak nafal czuła wszystkie schorzenia odnośnie tej grypy. Prawie nie spała, bo cały czas żyła w strachu.
Ktòregoś dnia usłyszała jakby znajomy głos. Jednak nie mogła sobie przypomnieć do kogo on należał.
- Zabierz mnie stąd! Boje się, nie chce być poćwiartowana! - wołała.
Rudzinka usiłowała się wyrwać z tych pasòw. Chyba ta kroplòwka przestała działać. Pielęgniarka szybko zrobiła zastrzyk. Amber powoli wracała do siebie. Jakoś zaczęła widzieć dobrze, trochę światło żaròwki ją oślepiło. Przekręciła się do swojego gościa.
- Bradley, dziękuje - przyznała.
Pielegniarka odpieła Rudzinkę z pasòw. Dziewczyna chciała wstać, ale się zachwiała i wpadła na Bradley'a.
_________________

What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Rogue
[mru]
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-03-18, 21:42   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Dobrze, że Brad przyszedł właśnie w tym momencie. Jej stan nie był najlepszy. Zaczęła majaczyć i krzyczeć. Przykro było patrzeć na nią w takim stanie. Tym bardziej cieszył się, że przyszedł z lekarstwem i zdążył. Niektórych już nie dało się uratować.
Czas leczenia po zastrzyku był chyba różny w zależności od organizmu i od zaawansowania choroby. Liamowi chyba to zajęło jakieś 2 dni zanim stanął na nogi. U dziewczyny mogło to wyglądać inaczej. Brad nie był pewny, czy pielęgniarka powinna ją tak od razu odpinać z pasów. Nie wiedział jak będzie reagować, ale pielęgniarka widocznie nie miała czasu, bo zaraz poszła i zostawiła ich samych. W tym czasie Amber zaczęła się wyplątywać z łóżka i gdy chciał ją powstrzymać, ona zdążyła już wstać. Biedna jednak nie ustała na własnych nogach i wpadła w ramiona Brada. Mężczyzna podtrzymał ją, żeby nie upadła i przez chwilę tak stali, aż w końcu pomógł jej usiąść z powrotem na łóżku.
- Powoli. To że dostałaś lekarstwo nie znaczy, że od razu jesteś zdrowa. Potrzeba czasu do pełnej regeneracji - powiedział cierpliwie i usiadł obok niej. W razie potrzeby będzie mógł ją szybko złapać, gdy znowu przyjdzie jej do głowy, by szybko wstać.
- Czujesz się choć trochę lepiej? - zapytał. Chciał, żeby jak najszybciej wróciła do zdrowia.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Amber Jackson



She is like a wind

zmiennokształność

15%

rysownik/malarka, informator





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue/Kitty

age:
26

Wysłany: 2019-03-19, 21:44   
   Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
  

   1 Rok na Giftedach!


Dobrze, że Bradley był obok i zdążył złapać Amber. Rudzinka naprawdę miała szczęście. A pielegniarka? Còż... może dopiero się uczyła i nie wiedziała, że pacjentka może chcieć się podnieś? A może po prostu tego nie przewidzieła? Niewiadomo.
- Dziękuję - odrzekła.
Powoli usiadła na łòżku. Złapała się za głowę.
- Trochę kręci mi się w głowie. Myśle, że lepiej, bo nie mam omamòw. Wcześniej cały czas się bałam i myślałam, że personel chce mnie zabić, a oni chyba chcieli mnie tylko uspokoić. Dobrze, że jakoś tutaj udało mi się dojść - opowiadała.
Zaczęła się rozglądać. Jednakże drugie łòżko było puste. Gdzie on jest? Umarł czy co?
- Nie wiesz gdzie zabrali anioła? Leżał na łòżku obok - dopytywała się.
Nie znała gościa, ale... napewno miał moc zwiazaną z ze skrzydłami. A może to jakiś czlowiek-kruk? Nie wiadomo. Chciała się dowiedzieć gdzie jest ten mutant.
_________________

What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Rogue
[mru]
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-05-16, 21:58   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- Już wszystko będzie dobrze - powiedział do niej uspokajającym głosem. Nie musiała się już martwić i choć Brad nie był chory i nie musiał tego przeżywać, więc współczuł wszystkim, którzy musieli przez to przejść. Ale ta epidemia była powodem, przez który jeszcze przebywał w Bractwie. Inaczej już dawno by odszedł.
- Nie mam pojęcia - odpowiedział, bo chyba wiedział o kim mowa, ale gdzie się podział to nie wiedział. Mógł go poszukać, ale w tym momencie poczuł wibracje telefonu w kieszeni spodni. Wyciągnął urządzenie i zerknął na wyświetlacz. Musiał już iść. Spojrzał na Amber jakby oceniając czy może zostać sama. Miał nadzieję, że sobie poradzi.
- Słuchaj, ja muszę iść. Ty się połóż i odpoczywaj. Minie trochę czasu zanim dojdziesz do siebie, więc póki co po prostu tu zostań aż nie wrócisz do pełni sił - powiedział jej i ścisnął jej dłoń w takim geście wsparcia. - Zobaczymy się później, dobrze?
Dopiero kiedy zgodziła się na jego słowa, mężczyzna wyszedł z pomieszczenia i od razu oddzwonił na numer, od którego przed chwilą nie odebrał. Nie miał go w kontaktach, ale wiedział, że to ktoś z rebeliantów. Miał nadzieję, że w końcu coś się ruszy z jego przeniesieniem.

z/t
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-08-20, 19:05   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


// po grze uliczce za Kasynem

To, gdzie zabierze Sebastiana było łatwą decyzją. Przecież potrzebował opieki medycznej. Nie dawno przeszedł poważną operację, a teraz stracił dużo krwi. Chociaż Rocky mogła mu pomóc to potrzebowała sprzętu. Nie mogła ot, tak wejść rannym mężczyzna do szpitala. Zaczęły się pytania, a poza tym jeszcze nie tak nie dawno pomogła okraść szpital i zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Jednak jeśli nie miała by innej możliwość zabrała by go do szpitala. Teraz najważniejsze dla niej było to, aby mu pomóc. Lecz całe szczęście nie musiała ryzykować życia ich obojga, bo istniało jeszcze bractwo. Chociaż oczami wyobraźni widziała, jak Hopper będzie zadowolony, że zabrała tutaj obcego. To jednak tej chwili miała to gdzieś, najwyżej będzie później tłumaczyć się po fakcie. Czyżby przypomniała siostrę bardziej niż by się tego spodziewała? Mniejsza o to... Całą drogę była skupiona co jakiś czas zerkając na mężczyznę. Modliła się w duchu do babci i wszystkich świętych, by to przeżył. Nie darowała, by sobie, że nie zdołała mu pomóc.
Jak tylko znaleźli się w Bractwie od razu zabrała go do sali szpitalnej. Nie zważając na to, że znajduje się kilku jej współpracowników. Rzuciła im tylko, że potrzebuje pomocy i by nie stali tak...
Wszyscy sanitariusze bardzo poważnie podchodzili do udzielenia pomocy, dopiero później zadawali pytania. Tak było i tym razem nie zadawali jej pytań. Kim on jest? Co mu się stało? Dlaczego go tutaj przywiozła? Tym to zajmą się później tej chwili najważniejsze było by ocalić mu życie. Od razu podano mu środek usypiający, by zająć się najbardziej poważnymi ranami. Kiedy było po wszystkim jeden współpracowników. Poprosił ją na stronę...
- Wiesz, że będziemy musieli to zgłosić górze - powiedział do niej słychać było, że nie zależało mu, aby jego koleżanka miała kłopoty. Jednak nie mogli pozwolić sobie, by powtórzyło się to co rok temu. Rocky doskonale to rozumiała.
- Wiem - powiedziała, po czym spojrzała na łóżko swojego przyjaciela i wróciła spojrzeniem na kolegę. - Rób co musisz. Zostanę przy nim - powiedziała do niego, a ten skinął głową. Chciała być przy Sebastianie jak ten się obudzi, by mieć pewność, że jego życiu nic już nie zagraża. Siedząc przy jego łóżku i patrząc na to jak mizernie wygląda, jak nie wiele brakowało. Żałowała, że gorzej nie potraktowała tamtych zbirów.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-08-21, 09:10   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


/ 22-23 marca 2019

Nie miał pojęcia gdzie go zabierała. Przez całą podróż starał się utrzymać przytomność. Rany postrzałowe nie były nawet prowizorycznie zatrzymane. Krew mu ubywała brudząc tapicerkę dziewczynie w samochodzie. Jego ciało było całe obolałe. Zdawało mu się, że droga do miejsca docelowego jest nieskończenie długa. W końcu nie dał rady i oczy mu się zamknęły. Stracił przytomność.
Jego życie jednak zostało ponownie uratowane. Nie obudził się od razu. Przespał całą noc i połowę kolejnego dnia. Budził się powoli, zaciskając powieki. Uchylił je powoli, pierwsze co dostrzegając do sufit. Zamknął i otworzył oczy ponownie mrużąc. Rozejrzał się po pomieszczeniu, orientując się że przypomina ono salę dla pacjentów. Czyżby znalazł się w szpitalu? Nie sądził. W pomieszczeniu był chyba sam. Uniósł prawą rękę, czując jednak spory ciężar na niej. Miał zabandażowaną, może i z założonym gipsem. Powracały mu wspomnienia z poprzedniej nocy. Westchnął, opuszczając rękę na pościel. Kroplówka wpływała mu do żyły drugiej ręki. Podobnie było z krwią, której pusty już woreczek dostrzegł na stojaku.
Rocky. Czy ona tu była?
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7