Poprzedni temat «» Następny temat
The Lanai
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-21, 20:44   The Lanai



[Profil]
 
 
Anthony Evans



Lepiej jeść, niż nie jeść.

Nadludzka Siła

63%

Brak





name:

Anthony Evans

alias:
Iron Hand

age:
38

Wysłany: 2018-04-01, 19:13   
   Multikonta: Armo Romanov


Zaniepokojony smsami od swojej przybranej siostry, mężczyzna wsiadł na motor i spokojnie przejechał drogę z Seattle do Olimpii. Na dworze nie było jakoś zimno także miał na sobie niebieskie wytarte spodnie, biały dopasowany t-shirt i czarna kurtkę skórzaną, a mimo to nie było mu zimno. Po paru minutach w końcu dojechał na miejsce, ustawił pojazd przed miejscem spotkania, wszedł do środka i zamówił wodę mineralna i usiadł do stolika w najmniej rzucającym się w oczy miejscu i czekał na Ricky.
[Profil]
   
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-01, 19:30   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


/22.02 - po spotkaniu z Andim


Nie miałam pewności do kogo udać się po tym spotkaniu. Wszystko było dobrze do momentu jak chłopacy mnie zostawili. Przyjemnie mi się z nimi rozmawiało. Jeśli tak to można nazwać. Odezwałam się do Toniego. Dawno go nie widziałam i nie słyszałam. Wiem, że byłam nieuczciwa dla niego i ta ucieczka nie była najlepsza, ale nie mogłam zostać wtedy w Seattle. Kocham go jak brata, a i tak go zraniłam. Przynajmniej on mógł od czasu do czasu dostać ode mnie sms'a typu "wszystko dobrze. dzięki" Ale tak na prawdę wcale nie było okej. Miałam depresję, pogubiłam się, odepchnęłam siostrę. Wtedy jak i teraz, poznałam brata mojej byłej dziewczyny i się z nim zaprzyjaźniłam wiedząc że to nie przyniesie ze sobą pozytywnych skutków. No dobra bez przesady trenowałam dzięki niemu i potrafiłam ułożyć w głowie to co czułam. Przynajmniej tak mi się wydawało. Szybko jak na siebie dojechałam na miejsce i rozejrzałam się. Nie było zbyt wielu pojazdów, ale o jak dla mnie bardzo dobrze, bo nie lubiłam tłumów. Poznałam motor mojego braciszka i mordka od razu mi się uśmiechnęła. Jak najszybszym krokiem podeszłam do drzwi i weszłam do środka. Rozejrzałam się i gdy go spostrzegłam nie mogłam się oprzeć. Podbiegłam do niego i przytuliłam się. Ledwo powstrzymując łzy. Łzy szczęścia, czy może rozpaczy. Nie wiem, ale wiedziałam że jego towarzystwo poprawi mi nastrój.
- Cześć staruszku. Co u ciebie? Opowiadaj. - powiedziałam pełna entuzjazmu siadając na przeciwko niego i zamawiając jakieś słodkie szaszłyki z owoców tropikalnych i mleko kokosowe. Przypatrywałam mu się z tęsknotą w oczach, ale po chwili gdy kelnerka przyniosła moje danie zerknęłam na nią i uśmiechnęłam się w podziękowaniu. Gdy odchodził zmierzyłam ją wzrokiem zawieszając spojrzenie przez chwilę na jej odstającej pupie. Postarałam się jednak szybko opanować przypominając sobie, że miałam ostatnio możliwość po dotykania innego tyłka, za którym ostatnie dni tęsknię. Wróciłam wzrokiem do mojego towarzysza.
- Wybacz że tak nagle Cię ściągnęłam. Wiele się działo w moim życiu. - oznajmiłam trochę ciszej i bardziej depresyjnie. Wiedziałam że i tak mnie usłyszy.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Anthony Evans



Lepiej jeść, niż nie jeść.

Nadludzka Siła

63%

Brak





name:

Anthony Evans

alias:
Iron Hand

age:
38

Wysłany: 2018-04-01, 20:08   
   Multikonta: Armo Romanov


Oczekiwanie na partnerkę do rozmów, facet postanowił umilić sobie nieco papierosem przed budynkiem, a następnie zamawiając kolejna wodę. Po napisaniu paru smsów do Eriki i jednego informacyjnego do siostry swej przybranej o tym że jest, rozsiadł się wygodnie zarzucając kurtkę przez krzesło na którym siedział. Nagle usłyszał znany mu dobrze chód, by za chwilę dostrzec tą piękną wyrachowaną, wampirzą mordkę, której tak dawno nie widział. Zanim zdążył się przywitać ze swoja przyjaciółką, ta rzuciła się na niego jak wygłodniała przytulania bestia, więc podniósł się z krzesła i mocno ją przytulił podnosząc ją tym samym trochę do góry, zawsze to lubiła. Nie umiał zbyt dobrze podnosić na duchu, więc na razie to musiało wystarczyć.
- Co u mnie ? Moja działalność gospodarcza dobrze działa, zatrudniłem sobie dobrego menagera, który dba mi o firmę, bym mógł jeździć do takich Łosiów jak Ty na drugi koniec świata. Poznałem bardzo miłą dziewczynę, no i w sumie nie wiem raczej nic nowego się nie wydarzyło, od naszego ostatniego spotkania.
Gdy dziewczyna usiadła chłopak poczuł się nieco lepiej, bo widać że zeszło z niej trochę zdenerwowanie, którego w sumie nie rozumiał, ale miał nadzieje że czegoś się od niej dowie i jakoś pomoże. Przecież się uśmiechała, więc nikt jej nie zmarł, jednak przypomniał sobie że miała ona kobitkę i to pewnie przez nią taki humor zawsze jak coś się działo w jej życiu sercowego to tak miała. Przyszedł czas zamówienia posiłku, jednak Tony nie był głodny, więc tylko ona zamówiła. Odchodząca kelnerka przykuła jego uwagę i jak za chwilę zauważył nie tylko jego. Zaśmiał się sam do siebie z tej iracjonalnej sytuacji, bo czuł się jak za czasów młodości w barze z kumplami, gdy obczajali jakie kobiety.
- Mówisz że wiele się działo to opowiadaj, chętnie posłucham co u mojej siostruni się dzieje. Może jakoś będę mógł pomóc. Ale po Twojej minie sądzę że coś z tym czego ja nie mam w klatce piersiowej co ? hmm ?
Zapytał czarnowłosej i czekał na jej odpowiedz, zastanawiał się też czy ma w stu procentach dobre zamiary. Dziwne że odezwała się po takim czasie i bezinteresownie się spotkała. Miał też świadomość że będzie musiał się zbierać za jakiś czas bo knajpa się sama nie poprowadzi, a Olimpia mimo iż neutralna gruntem to taka średnio bezpieczna.
[Profil]
   
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-02, 14:06   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Słuchałam go z czcią. Chciałam by to on mówił, a ja bym słuchała. Wiem to głupie. Ściągać do siebie kogoś z kim nie miało się kontaktu przez parę miesięcy może rok. Po prostu nie miałam sił. Sił na nic konkretnego, a właśnie tego wymagał Tony. Dobra może i nie łączyły nas więzy krwi, ale byliśmy sobie bliscy. Czasem wydaje mi się że ZA bliscy. Ale to przeszłość. Teraz wiem że ani ja ani on nie chcemy tego zdarzenia rozpamiętywać, ale czułam się przy nim bezpiecznie i wiedziałam że jemu mogę zaufać. Na zawsze. Nie byliśmy jakimiś wielkimi przyjaciółmi, bo tak nie nazwałabym tej znajomości. Lubiliśmy się spierać i kłócić, ale mogliśmy na sobie polegać, dlatego nazywałam go bratem. Starszy brat którego powinnam chcieć mając mało lat, ja nigdy jednak nie miałam takich zachcianek. Starczali mi przyjaciele, których mam niewielu, ale prawdziwych. Uśmiechnęłam się widząc że on miał taką samą reakcję na kelnerka jak ja. To było dość zabawna sytuacja. Zerknęłam na swoje danie i ugryzłam ananasa. Był słodkawy ale mięciutki. Smakował mi a już dawno nie jadłam tropikalnych owoców. Najnormalniej w świecie nie było nas stać, chociaż można powiedzieć że mam trochę oszczędności z neta, ale nikt o nich wiedzieć nie musi. No właśnie wie o nich tylko i wyłącznie jedna osoba, która chcąc nie chcąc mnie sprawdziła. Właśnie dlatego trzymam się jej blisko. By mieć na nią oko, ale wróćmy do życia. Posmutniałam trochę i westchnęłam. Napiłam się mleka kokosowego i spojrzałam na braciszka.
- Ech.. Szkoda słów. Pamiętasz tą dziewczynę z którą byłam i przez którą wyjechałam z Seattle? - zapytałam ale wiedziałam że potwierdzi więc ciągnęłam - Ostatnio się z nią spotkałam i wylądowałyśmy u niej. Spędziłam z nią miło czas - na wspomnienie się uśmiechnęłam. - i zostałam na noc. Rano zanim wstała uciekłam. A Rocky spotkała się z nią za moimi plecami i stara się wybić jej jak i mi z głowy nasz powrót do siebie. - westchnęłam i napiłam się łyk płynu który zamówiłam. - nie wiem co robić. Mam mętlik w głowie, a to że miałam depresję wcale mi nie pomaga, bo zaczynam zamykać się w sobie i wracam do stanu którego tak bardzo się boję. - skończyłam i kilka łez spłynęło mi po policzku. Szybko wytarłam je ręką i spuściłam wzrok. Wszystko co złe w tym momencie do mnie wróciło. Wypadek, ucieczka, zamknięcie się w sobie, smutek, brak wsparcia, uczucie samotności. Zasłoniłam dłońmi twarz i zaczęłam szlochać. Nie chciałam by ktokolwiek widział mnie w takim stanie.
- Kocham ją, ale boję się tego. - powiedziałam pomiędzy salwami płaczu nadal nie patrząc na Toniego.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Anthony Evans



Lepiej jeść, niż nie jeść.

Nadludzka Siła

63%

Brak





name:

Anthony Evans

alias:
Iron Hand

age:
38

Wysłany: 2018-04-04, 15:56   
   Multikonta: Armo Romanov


Początkowo gdy tylko przyjechał, myślał iż będzie to jakaś dziwna wkrętka i że może szefowa bractwa chce go zabić albo ściągnąć do siebie do ekipy, bo w sumie mięśniak zawsze się przyda. Ale ku jego zaskoczeniu wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, dziewczyna rozwalona na kawałki jadła sobie jedzonko i opowiadała swoją historie. Po tym jak kelnerka ruszyła w stronę baru, bo nie przeszkadzać nam w "ucztowaniu", bardziej wsłuchał się w dziewczynę. Ricky bowiem była twarda, ale w jej życiu zdarzały się osoby, które robiły jej kuku, a że miała chyba jakąś manie masochistyczna to szła w to bez wahania. Z czasem doszła do takiego skilla że sama takie sytuacje prowokowała...żeby może było jeszcze trudniej, ale nie przyszedł tutaj by ją osądzać tylko pomóc, chociaż z niektórymi rzeczami człowiek musi się sam uporać.
- Pamiętam...opowiadałaś mi o niej...jak ona miała...coś na S....Sabaka ??...AAA ! Samanta ! Już sobie przypomniałem.
Swojego czasu dużo gadał z Ricky na
temat jej życia prywatnego zanim wszystko się zmieniło i poznali się trochę lepiej. Jednakże mimo tego iż nie znał Samanthy prywatnie gdzieś w głowie miał takie dziwne wrażenie że ta relacja nie jest zdrowa, a przez nią jego przyjaciółka bardzo cierpi. Przejęzyczył się oczywiście przekornie, by rozbawić Rosseberry'ke, chociaż po takim czasie nie wiedział czy to zadziała, mogła się przecież ogromnie zmienić, a suchary mogły już tak nie śmieszyć.
- Hmm...czyli czekaj, wróciłaś do niej...potem się przespaliśmy i chociaż nie wyrzucała Cie z domu to nie skorzystałaś z opcji porannego śniadanka i dodatkowych porannych atrakcji..??
Próbował przeanalizować jej działania i zachowanie, chociaż były delikatnie mówiąc nieracjonalne, bo jeśli kobieta wpuściłaby go do siebie i spędziłaby z nim noc to chciałby jak najlepiej jej z rana podziękować, a nie opuszczać.
- No powiem Ci że to co zrobiłaś było co najmniej głupie i bezsensu...sory, ale taka jest prawda. A Rocky myślisz że co ? Lubi Twoją przyszłą niedoszłą ? Robiąc taką akcje tylko dałaś jej wolną rękę i powiedziałaś..come on siostra zrób jej tak by mnie nie chciała. A teraz masz.
Brutalnie szczery Pan Fiutek, czyli Antoni podsumował całą sytuacje w typowy dla siebie sposób, bądź co bądź nigdy źle nie życzył swojej "prawie siostrze" i nigdy nie zostawiał jej w potrzebie, jednakże chęć wyrzucenia tego czego może dziewczyna jeszcze nie poczuła uświadomi ją w błędzie jaki popełniła.
- Ale wiesz Misiu...nie wszystko jeszcze stracone...tylko musisz mieć twarde jajka i zachowywać się jak typowa baba. I wiem że miałaś depresje, ale teraz nie na tym się skupiaj tylko na tym co dla Ciebie ważne.
Szedł dalej w zaparte, bo tu należała się terapia wstrząsowa, a nie słodki kiziumiziu bo główce, bo życie jest niesprawiedliwe.
- Nie zmienisz swojego życia, jak nadal będziesz żyła przeszłością...wiesz ja też mogłem się załamać po śmierci moich rodziców, a raczej ich zamordowaniu, ale nie zrobiłem tego bo nie chcieliby abym tracił życie i zaprzepaścił ich starania po to by kim zostać.
Kończąc zdanie zauważył że dziewczyna pękła i trzeba ją zebrać do kupy, więc wstał z krzesła, odsunął ją płaczącą od stolika, szarpnął do góry i mocno przytulił by jej głowa płakała mu w koszulkę. Gdy poczuł że trochę się uspokoiła złapał ją za głowę obiema dłońmi i spojrzał głęboko w oczy.
- Kurde ! Dziewczyno ! Jesteś młoda, piękna, masz całe życie przed sobą, a Ty zupełnie jak tchórz chcesz się tutaj poddać. Co to kurwa za życie jeśli nie zawalczysz o to co kochasz, hmm ? Nikt nie mówił że będzie lekko, nikt nie mówił że będzie prosto, ale jednego jestem pewien, jeśli Ty kochasz ją, a ona Ciebie to choćby skały srały, choćby meteoryty spadały na ziemie i to tak będziecie razem. Nie przejmuj się więc głupim pierdoleniem swojej siostry i weź się w garść idź do Samuela i pokaż jej jaka jesteś, oddaj się temu w pełni, bo może nie będziesz miała w życiu następnej okazji na prawdziwą miłość.
Mówił cały czas bardzo poważnym głosem, bo tracił już nerwy. Ricky nigdy nie była przy nim aż tak ciepła kluchą i trzeba było ją ogarnąć, tak nie można było żyć. Po wszystkim pocałował ją w czoło i usiadł na swoim krześle.
- Wiesz, Ty poznałaś te uczucie, a popatrz na mnie...mam trzydzieści osiem lat i w nikim się nie zakochałem i nikt nie zakochał się we mnie, mam tylko swój bar i ludzi w nim. Ale co to za życie gdy nie masz kogoś kto nadaje mu sens, kto Cie napędza i daje motywacje do robienia rzeczy niesamowitych.
Tony chyba powinien otworzyć tomik poezji lub coś w tym stylu, gdyż miał do tego talent, chociaż zwykle się nie otwierał i chyba sam o tym nie wiedział, jednakże moment kiedy opowiedział to wszystko Ricky jakoś mu to uświadomił i wtedy dopiero zrozumiał w jak wielkiej dupie życiowej jest.
- Co mi po pieniądzach i kobietach do łóżka jak za parę lat będę starym zgorzkniałym chujem ?
Zapytał i czekał na refleksyjna odpowiedź.
[Profil]
   
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-07, 20:43   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Słuchałam go nie odzywając się. Wiedziałam że mogę przeginać z tymi moimi mini problemami, ale problem to problem i dobrze czułam się z tym że mogę komuś o nich powiedzieć. Przynajmniej wiedziałam, że mnie nie wyśmieje. Wiedziałam że będzie szczery do bólu i o to właśnie mi chodziło. Przetarłam oczy z łez i pozwoliłam mu mnie przytulić i pocałować w czoło. Byłam mu wdzięczna, za to co dla mnie robił. Przyjechał wysłuchał dał kazanie. Dał kopa w dupę do działania. Westchnęłam na jego słowa gdy opisywał mnie i siebie. Zerknęłam na niego spod byka.
- Nie poznałeś? A ta dziewczyna? - zapytałam chcąc zmienić temat. - Muszę do Ciebie kiedyś wpaść. Zobaczę jak dużo się pozmieniało. - dodałam po chwili i napiłam się mleka. Dobrze że je połknęłam dość szybko bo wszystko wylądowałoby na nim, gdy parsknęłam śmiechem na jego ostatnie zdanie.
- Tony nie będziesz starym zgorzkniałym chujem. Będziesz najwspanialszym starszym bratem, który zaliczył do kobiet na noc nawet własną siostrę. - zaśmiałam się i spojrzałam mu w oczy. Wiem że mieliśmy do tego nie wracać, ale ta sytuacja wydawała mi się komiczna. Ja i on w łóżku. Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić, nawet teraz gdy jesteśmy już po tym wszystkim. Dobrze, że nic z tego nie wyszło, bo dopiero mielibyśmy rozwalone życie, a teraz na szczęście mogłam o tym zapomnieć i żyć szczęśliwa z Sami. Przynajmniej taki miałam plan.
- Będzie marsz pokojowy wtedy pogadam z Sami. Masz rację pierdole innych będę egoistką i chcę z nią być nie zależnie od tego co się stanie. - oznajmiłam po chwili ciszy. Zerknęłam na niego z uśmiechem który oznaczał że coś wykombinowałam.
- A nasza pierwsza nowa randka odbędzie się u Ciebie w klubie co ty na to braciszku? - zapytałam mając nadzieję że nie będzie miał nic przeciwko, bo chciałam by się poznali. Nie chodziło mi o błogosławieństwo, chodziło mi raczej o przedstawienie ich sobie. Nowych nas. Dużo się zmieniło przez te kilka lat. Oj za dużo.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6