People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-04-06, 19:25
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
William od razu wydał mu się osobą, która myśli nad każdym słowem, któe wychodzi z jego ust. Chyba za bardzo się nie mylił, prawda? Faktycznie, wiedział jak do niego trafić, co prawda Dale zdawał sobie sprawę z tego, że Hopperowi zależy na zdobyciu jego zaufania, ale... Kurwa, komuś trzeba kiedyś zaufać. Nawet, jeśli okaże się to błędem - z pewnością go za to ukarze. Ta myśl sprawiła, że postanowił mu powiedzieć o paru rzeczach. Poza tym... Jeśli faktycznie chcieli ją odnaleźć - będzie wymagał od nich podzielenia się informacją o miejscu jej pobytu i dorwie ją sam. Oczyma wyobraźni już widział jak uchodzi z niej życie, widział swoje palce zaciśnięte na jej gardle i wybałuszone gałki oczne... O tak, z pewnością miał w swoim sercu specjalne miejsce dla Very Neumann.
- Trafne pytanie... Tak mnie załatwili. Odebrali mi moją moc - właśnie pistoletem ze strzałkami. - mruknął i od razu spróbował sięgnąć umysłem do pokładów swojej mocy, ale tak jak myślał - nie znalazł jej. Miał tylko nadzieję, że z czasem wróci - w końcu bez niej nie był sobą.
- Nawiasem mówiąc... Masz pojęcie ile to może działać? W sensie... Kiedy odzyskam swoje umiejętności? - spytał, ponieważ szczerze mówiąc był w tym temacie całkiem zielony. Nigdy nie zastanawiał się nad działaniem tego specyfiku, który hamował moce, ponieważ... Nie spodziewał się, że znajdzie się ktokolwiek, kto zbliży się na tyle, by móc mu to zaaplikować. Życie jednak szybko zweryfikowało to twierdzenie i pokazało mu w brutalny sposób, że nie można być zbyt pewnym siebie.
Jeśli chodzi o powody tej dwójki, cóż... Dale doskonale wiedział, że z pewnością nie był to pokaz siły, ona nawet nie wiedziała, że Fowler zmierzał do bractwa. To było... Ta kobieta po prostu jest pieprzoną sadystką, której krzywdzenie innych sprawia przyjemność - więc w tej kwestii Hopper z pewnością się mylił.
- Uciekłem im... Po tym telefonie zostawiła mnie wraz z butelką wody nad głową. Co jakiś czas pojedyncza kropla spadała mi na łeb. Prawdopodobnie chciała mnie zmęczyć psychicznie, no i pewnie musiała coś załatwić. Na całe szczęście ten kretyn ostatni wiązał moje ręce, jakoś udało mi się wydostać i wyczołgać stamtąd. Dotarłem na brzeg jeziora, a tam znalazła mnie Colleen... Chyba miałem szczęście. - wzruszył ramionami i skrzywił się lekko. Nawet taki prosty ruch powodował ból - co prawda nieporównywalnie mniejszy do tego, który odczuwał przez ostatnie dwa dni, ale dalej ból.
- Co do samej rozmowy... Nie przysłuchiwałem się, próbowałem nie zwymiotować. Jak Cię nakarmią żywymi szczurami to zrozumiesz. Swoją drogą... Nie polecam. To obrzydliwe. Nie było to jednak nic wartego uwagi, mówiła tylko, że zaraz będzie, czy coś w tym stylu... - dodał po chwili cicho i skrzywił się delikatnie na samo wspomnienie. Nigdy nie zapomni już tego uczucia, gdy żywe zwierzę drażni tymi swoimi małymi łapkami przełyk w desperackiej walce o swoje życie...
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
Zemsta była słodka, Hopper wiedział to aż za dobrze, ale równocześnie zmieniała ludzi w skończonych idiotów. Chcąc wyrównać rachunki za wszelką cenę ignorowali niebezpieczeństwo, przeceniali swoje szanse i możliwości. To był najprostszy sposób, żeby dać się zabić, a przy okazji dać wrogom zatańczyć na swoim grobie. Czasami byli w stanie się opanować, zachowywali ostrożność, a wszystko szło dobrze aż do momentu, kiedy w końcu mieli szansę się zemścić. Zwykła śmierć nie wystarczała, prawda? Zbyt dużo ich to wszystko kosztowało, żeby mogli pozwolić im po prostu umrzeć. Musieli to zrobić osobiście, powoli, patrzeć jak uchodzi z nich życie. I jasne, zemścili się. Zrobili wszystko tak jak chcieli, super, udało im się. Ale co z tego, skoro już było za późno na ucieczkę i dawali się zabić?
Zemsta była słodka, ale i niebezpieczna, tak jak wszystko co odbierało ludziom rozum. To kiedy tracili trzeźwość umysłu najłatwiej było ich zabić. I to była przewaga Hoppera - on sobie na to nie pozwalał. Już lata temu przekonał się jakie konsekwencje ma nieprzemyślane działanie i nie miał ochoty na powtórkę z rozrywki.
Hopper skinął głową, słysząc słowa Fowlera i chwilę się zastanowił nad odpowiedzią na jego pytanie. Skoro nie odzyskał mocy trzy dni, musiała dać mu porządną dawkę, ale nie mogła podać mu zbyt dużo w zbyt krótkim czasie, przynajmniej nie jeśli chciała mieć go w wystarczająco dobrym stanie, żeby go torturować.
- Pewnie zaczniesz móc jej używać jakoś za jeden, dwa dni. Pełnię mocy? To może trochę zająć, ze dwa tygodnie - odpowiedział.
To że im uciekł, to była dobra wiadomość. O ile nie chcieli, żeby im uciekł i trafił do Bractwa. Albo to była cholernie dobrze przygotowana pułapka, albo cholernie kiepsko przygotowane porwanie. Jeśli to drugie... Musiała działać spontanicznie. Trafiła na mutanta - najprawdopodobniej ten cały Howard go rozpoznał - i nie mogła się powstrzymać. Psychopatka? Całkiem możliwe. To by znaczyło, że mogli względnie łatwo ją podpuścić, zastawić na nią jakąś pułapkę. Powinien to dokładnie sprawdzić, najprawdopodobniej trafili na cholernie dobry trop.
- Chińska tortura wodna - wyjaśnił. - I tak, miałeś.
Uniósł brwi, słysząc słowa Fowlera. Miała kobieta fantazję. Hopper tylko bardziej utwierdził się w przekonaniu, że musiała być psychopatką i że torturowała go tylko ze swoich chorych potrzeb. To sprawiało, że tylko łatwiej będzie ją dopaść. Musiała popełniać błędy, a Hopper wiedział teraz czego szukać.
- Cóż, chyba dowiedziałem się wszystkiego. Jeśli coś sobie przypomnisz, daj znać Colleen albo przyjdź do biura Bractwa, zwykle tam siedzę - odpowiedział wstając z krzesła.
_________________ Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-04-10, 07:47
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
To prawda - zemsta potrafiła zrobić z najbardziej rozsądnego człowieka idiotę nie patrzącego na to co robi. Choć nie w każdym przypadku. Czasem ta chęć odpłacenia oprawcy sprawiała, że człowiek stawał się silniejszy - o ile tylko nie pozwoli na zatracenie się w tych negatywnych uczuciach. Głowa przede wszystkim, chłodna kalkulacja, a dopiero potem jakiekolwiek działanie. Mimo, że w głowie Dale'a non stop pojawiały się wizje tego co zrobi z tą kobietą nie pozwolał samemu sobie na bezsensowne działanie. Krok po kroku, cegiełka po cegiełce - dopadnie ją i zabije. Nawet, jeśli miałoby to nastąpić za 10, 15 lat. Musiał ją dorwać, musiał skrzywdzić jedyną osobę, która uczyniła z niego tchórza. Była jego własnym osobistym demonem, którego zamierzał wysłać do piekła - tam, gdzie jej miejsce.
Westchnął cicho słysząc jego wypowiedź. Kurwa, aż dwa tygodnie? Zdecydowanie łatwiej byłoby mu znieść te fale bólu, które przychodziły do niego regularnie, gdyby mógł podnieść nieco poziom swojej adrenaliny. Jak ogólnie wiadomo - gdy otrzymamy sporą jej dawkę ból staje się przytłumiony. Taa, jego moc mogła zadziałać jak pewnego rodzaju środek przeciwbólowy - gdyby tylko mógł do niej sięgnąć, co na chwilę obecną wydawało się niemożliwe. Oby ten człowiek się nie mylił...
- Rozumiem. - skwitował krótko jego wypowiedź i ponownie wbił spojrzenie w sufit. Powoli zaczął czuć zbawienne działanie tabletek, które podał mu Will. Uśmiechnął się pod nosem. W końcu coś porządnego! Odetchnął z ulgą i ponownie przeniósł wzrok na niego.
- Do tej pory ciężko mi uwierzyć w to, że przeżyłem. Byłem już gotowy na śmierć. - powiedział nie mając pojęcia dlaczego właściwie mówi o tym właśnie jemu. No, ale każdy chyba potrzebuje kogoś z kim może tak zwyczajnie porozmawiać. Łatwiej otworzyć się przed obcym człowiekiem.
Odwrócił od niego głowę, gdy tamten zaczął się zbierać. Wbił spojrzenie w ścianę i odetchnął głębiej.
- Posłuchaj... Ta kobieta to potwór. Uważajcie na nią. Nikt mnie nigdy nie złamał, nikt nie był w stanie mnie tak upodlić. W życiu nie poczułem się taki słaby i tak bezsilny, zrobiła ze mnie swoją zabawkę i wiem, że ma na tyle w głowie by nie dać się tak łatwo złapać. Nie bez walki... - powiedział cicho, spokojnym głosem, chociaż do jego głowy znów zaczęły wracać wspomnienia. Znów słyszał tą pierdoloną piosenkę, którą katowała go przez dwa dni. Przymknął oczy.
- I... Miej na nią oko, dobra? - nie musiał mówić o kogo chodzi. Will doskonale to wiedział.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
Hopper pokiwał głową, słysząc słowa mężczyzny. Aż za dobrze widział jak to jest być pewnym, że z czegoś nie wyjdzie cało. A mimo tego, mimo każdej beznadziejnej sytuacji w której był skazany na śmierć, ciągle żył. Zawsze walczył do końca i jakimś cudem, był w stanie przebić swoją drogę na zewnątrz. Problem w tym, że teraz nie miał żadnego wroga, do którego mógłby strzelać albo którego mógłby przechytrzyć. Nie miał jak wywalczyć sobie drogi na zewnątrz, bo nie miał z kim walczyć, nie było też żadnego zewnątrz. Nie było innych, lepszych opcji. Prędzej czy później, ta moc miała go zabić w powolny i bolesny sposób. Cóż, mimo wszystko Hopper nie miał zamiaru odpuszczać, przynajmniej nie teraz. Ciągle miał zbyt wiele do załatwienia, zbyt wiele do stracenia. Nie ważne czy miał zacząć brać mutazynę, zmusić Wallace do współpracy czy zrobić coś gorszego. Nie mógł się poddać. Nie teraz. Nie kiedy ciągle nie znalazł swojej rodziny.
Will doceniał to, że Fowler chciał go ostrzec przed tą kobietą, ale nie pierwszy raz pakował się w coś dużego. Wiedział, że musi być ostrożny. Wszystko trzeba było dokładnie wybadać i zaplanować, upewnić się, że wszystko przewidzieli. Koniec końców porywali się na wyższe szczeble GC, nie ważne czy ta kobieta wydawała się być potulną owieczką czy skrzywioną psychopatką, musieli działać cholernie ostrożnie. Już pomijając kwestię ewentualnych strzelanin i tego typu oczywistych zagrożeń, musieli pamiętać o tym, że jeżeli źle to rozegrają, to to odbije się na wszystkich mutantach. W końcu to oni byli tymi agresywnymi, którzy atakowali bezbronnych, przykładnych obywateli.
-Będziemy uważać - powiedział po prostu. Nie było sensu zamęczać teraz mężczyzny tymi wszystkimi szczegółami potrzebnymi przy opracowywaniu planu. Wystarczyło, że już powiedział wszystko, co zapamiętał; teraz zaczynała się robota Hoppera.
Miał już wychodzić z pokoju, kiedy nagle usłyszał tę prośbę. Czy Fowler naprawdę uważał, że Hopper był najlepszą osobą, którą mógł o to prosić? Jasne, Will powiedział że pracuje z Colleen, stara się pilnować żeby nie podejmowała głupich decyzji, ale przecież ledwie się poznali. Dale nawet nie wiedział jakie moce ma Hopper, nie mógł być nawet pewny, czy w ogóle je ma. Czy naprawdę wydał mu się aż tak godny jakiegoś szacunku czy zaufania? A może po prostu uznał, że skoro on nie jest w stanie bronić Marie, to do tego zadania nada się ktokolwiek, byle tylko ktoś miał na nią oko?
Hopper po prostu zatrzymał się i pokiwał głową.
- Jasne - obiecał, zanim wyszedł z pokoju, a potem z całego domku.
To była długa noc, ale nie wrócił do pokoju, przynajmniej nie od razu. Czuł, że nie będzie mógł zasnąć. Zamiast tego, wrócił do biura i zaczął sprawdzać informację po informacji, próbując zawęzić grono podejrzanych. Zostawił paru informatykom karteczki post-in z instrukcjami na monitorach, zanim w końcu słońce wstało za horyzont, a on wrócił do swojego pokoju.
/zt
_________________ Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum