People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-13, 16:42
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
No, nareszcie, nie? W końcu atmosfera nieco się naprawiła i wrócili na właściwie tory, skończyły się ciężkie tematy, a nasza zakochana para wróciła do cieszenia się swoją obecnością, do świętowania tego dnia.
To fakt, dzisiejszej nocy nie mogli usnąć przytuleni do siebie, ale taki szybki numerek raczej im nie przeszkodzi, a wręcz przeciwnie - Dale'owi bardzo to pasowało.
Nie jestem pewien, czy można nazwać ich kilkudniowe rozstanie ucieczką z jej strony, ponieważ... Nie zamierzała przecież zniknąć bez słowa, oboje doskonale wiedzieli, że muszą pozałatwiać swoje sprawy. Jego przyłączenie się do bractwa to nie było takie hop - siup. On naprawdę świetnie to rozumiał, tak jak już mówiłem - wiedział doskonale jak zbudowane były tego typu organizacje, jak to wszystko działało. Dowódca nie podejmował wszystkich decyzji samodzielnie, a czasami wręcz przeciwnie - był tylko wizerunkiem, miał najmniej do powiedzenia... Cóż, Fowler mógł mieć tylko nadzieję, że w przypadku Col tak nie jest.
Pewnie, mężczyzna wiedział o tym, że musi ją bezpiecznie dowieźć do miasta, przecież nie było nawet takiej najmniejszej możliwości, nie zostawiłby jej na pastwę losu, zależało mu na niej, oraz na jej bezpieczeństwie. Chyba nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby pozwolił jej samodzielnie wrócić, a jej coś by się stało. Nie, po prostu nie był by w stanie żyć z taką świadomością.
Jej cudowny śmiech wyrwał go z tych wszystkich rozmyślań, po raz chyba setny tego dnia pozwolił mu zapomnieć o wszelkich złych rzeczach.
Jego usta cały czas muskały jej szyję, a dłonie wsunęły się pod koszulkę szukając zapięcia od stanika. Gdy już się do niego dorwał rozpiął go jednym sprawnym ruchem.
- Myślę, że Ci się spodobają.. - szepnął i podniósł głowę po to, by zajrzeć jej w oczy, a następnie pocałować prosto w usta, jednocześnie delikatnie przygryzając jej dolną wargę. Następnie postanowił zdjąć jej koszulkę, do czego właśnie się zabierał łapiąc dłońmi za dół jej górnej części garderoby...
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-13, 18:53
2 Lata Giftedów!
Z każdą sekundą robiło się co raz przyjemniej i z każdą sekundką co raz mniej chciałam się z nim rozstawać, choć przecież doskonale wiedziałam, że muszę. Było mi z nim wspaniale, no idealnie naprawdę. Cieszyłam się, że póki co wszystko układało się poprawnie, a nawet lepiej niż poprawnie, cudownie! Chciałam, żeby tak zostało już na zawsze. Żebyśmy nawet mieszkali na tej łódce i nie musieli z niej nigdzie wychodzić, chyba, że naprawdę byśmy chcieli... Oczywiście, to jednak nie było możliwe, więc musiałam pożegnać się z marzeniami i jedynie czekać na dzień, w którym Dale wprowadzi się do Bractwa, i w którym wszystko już będzie w porządku. Liczyłam na to, że ten dzień nie będzie w jakiejś mega odległej przyszłości, tylko całkiem niedługo, no ale to chyba ustalimy jakoś później, prawda?
Bądź co bądź oddawałam się każdemu jego pocałunkowi, cieszyłam się każdym jego dotykiem, nawet tym najmniejszym, ale gdy tylko rozpiął mi stanik i chciał ze mnie zdjąć koszulkę... Uśmiechnęłam się pod nosem, gdy do głowy wpadł mi pomysł ukarania go za to, jak ostatnio ode mnie uciekł, oraz za to, jaki był uparty, jak bardzo nie dał mi dojść do siebie, choć wiedział, że oboje chcemy tej bliskości i szczęścia. Denerwował mnie tym, choć nie chciałam tego po sobie okazywać, ale teraz... ale teraz mogłam wykorzystać tę sytuację. Trochę też na tym stracę, ale za to następnego razu będziemy wyczekiwać jeszcze bardziej!
Odepchnęłam go nieznacznie, tak, że teraz to on opierał się o szafkę naprzeciwko i zeskoczyłam z blatu, podchodząc do niego nieśpiesznie, cały czas się uśmiechając. Jednocześnie moja moc pomogła mi w ponownym zapięciu stanika (dobrze, że było metalowe!). Przylgnęłam do mężczyzny, całując go z namiętnością, i czułością i ze wszystkimi emocjami, które odczuwałam przy nim, a tych trochę było. Prawą dłonią zaczęłam drażnić go w okolicach rozporka, który już zaraz był rozpięty. Po chwili wsunęłam ją pod materiał jego bokserek, dotykając jego skóry. Obiecywałam mu rzeczy, których dzisiaj wcale nie miałam zamiaru mu dawać i po kilku sekundach takiego dręczenia go... odsunęłam się, jak gdyby nigdy nic, a rozporek znów był zapięty.
- Dokończymy w Bractwie. - powiedziałam, uśmiechając się głupio i tak po prostu poszłam zakładać buty i kurtkę, bo naprawdę powinnam już chyba wracać, choć szczerze nie chciałam kończyć tego dnia.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-13, 21:06
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
Patrząc ogólnie na cały ten dzień... Był on naprawdę całkiem przyjemny. Pomimo tej dość trudnej wymiany zdań, pomimo kilku naprawdę ciężkich decyzji.. Naprawdę świetnie spędzili ten czas.
Perspektywa zamieszkania na takiej małej łódeczce była naprawdę bardzo kusząca! Tylko wtedy musieliby wypłynąć na jakieś większe wody, bo co im po takim małym jeziorku...
Pływaliby sobie, dobijali do różnych portów, nigdzie nie zatrzymywali się na dłużej, byliby tylko we dwójkę, z czasem może we trójkę... Gdy tak o tym myślał od razu robiło mu się cieplej w okolicach klatki piersiowej. Szkoda tylko, że to nie miało prawa się udać, ale przecież i tak mieli z czego się cieszyć - postanowili być razem, spróbować, zobaczyć co z tego wszystkiego wyjdzie... Dale naprawdę był zadowolony ze swojej dzisiejszej postawy. Podjął walkę sam ze sobą, przezwyciężył swoje przyzwyczajenia i zdecydował się na coś, na co normalnie nigdy by nie przystał. Colleen naprawdę go zmieniała, z każdą następną sekundą odkrywał w sobie coś nowego i... Naprawdę mu się to podobało. Ile czasu los może rzucać kłody pod nogi? Chyba nareszcie nadszedł czas na coś pozytywnego.
A ta najbardziej pozytywna chwila miała dopiero za chwilę nadejść, ponieważ mężczyzna był w trakcie zdejmowania jej koszulki, widział już oczyma wyobraźni co z nią za chwilę zrobi, był z nią już wcześniej, więc wiedział jak cudowna jest w łóżku, ale...
Ale Colleen postanowiła inaczej, a kim on był, by kłócić się z Panią przywódczynią?
Oparł się plecami o szafkę naprzeciw blatu kuchennego, na którym dopiero co siedziała kobieta jego marzeń. ..
Dziewczyna przysunęła się do niego, a jego dłonie momentalnie powędrowały ponownie pod jej bluzkę, poczuł jej dłoń na swoim kroczu, odetchnął głębiej, aż... Aż dziewczyna zwyczajnie się od niego odsunęła.
- Ale... Colleen.. - mruknął tylko cicho obserwując jej dalsze poczynania.
No nie, nie powinna tak robić, nie teraz, przecież miało być tak pięknie...
Doskonale wiedział co próbowała tym osiągnąć i musiał przyznać, że jej się to udało - w tej chwili pragnął jak najszybciej znaleźć się w tym całym Bractwie, obok niej i dokończyć to, co właśnie zaczęli...
- Ech. Niech Ci będzie. - rzucił udając naburmuszonego, po czym również narzucił na siebie kurtkę i ruszył w kierunku schodów prowadzących na wyższą część ich łodzi.
Przechodząc obok niej uszczypnął ją w pośladek i uśmiechnął się tak, jak tylko on potrafił - w taki cwaniacki sposób. Następnie wyszedł na górny pokład. Najpierw złapał za linę od kotwicy i zaczął wciągać ją do góry. Gdy już uporał się z tym zadaniem podszedł do steru. Przekręcił klucz w stacyjce i odpalił silnik.
Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, a z niej jednego, którego już po chwili rozpalił za pomocą zapalniczki.
- Dokończymy w Bractwie... pff.. - mruknął jeszcze tylko pod nosem, po czym zwiększył prędkość i przekręcił ster w lewo, by skierować motorówkę w kierunku lądu.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-13, 21:36
2 Lata Giftedów!
Dobra. Gdy tylko odsunęlam się od niego i ubrałam, to poczułam, że to nie do końca był taki dobry ruch, bo przecież ja też mocno ucierpiałam! O wiele bardziej przecież wolałabym się z nim kochać, niż wracać do Bractwa, ale... ale były tego plusy, oczywiście! Bo przecież chyba coś wygrałam takim zagraniem, a przynajmniej miałam taką nadzieję, że wygrałam! Byłam w sumie trochę z siebie dumna, bo to już byla moja druga taka decyzja w dzisiejszym dniu, której nie chciałam podejmować, ale wiedziałam, że podjęcie jej było znacznie lepsze! Powinnam dostać za to wszystko jakiś puchar, albo medal chociaż, naprawdę, bo tyle samokontroli ile ja miałam w sobie, to nikt nie miał! No... miałam tylko nadzieję, że Dale pojawi się w Bractwie jak najszybciej się da, bo zdecydowanie nie chciałam czekać dlugo na kontynuację naszych przerwanych przeze mnie akcji!
Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się po prostu śmiać, widząc jego reakcję. Był taki smutny, biedny i porzucony! Naprawdę było mi go żal, ale z drugiej strony, to wszystko było takie komiczne, i takie piękne zarazem! Już, już, miałam to wszystko jakoś skomentować, może nawet go przeprosić w jakiś sposób? No, ale on wtedy uszczypnął mnie w pośladek, a ja spojrzałam na niego rozbawiona, ale jednocześnie tak zaszokowana i zaskoczona, jak nigdy wcześniej.
- Hej! - krzyknęłam za nim, gdy już się ubrał i wyszedł na pokład. Odprowadzałam go wzrokiem, no i po kilku chwilach dołączyłam do niego na górnym pokladzie, zauważając, że już wszystko przygotował, ogarnął, a nawet zaczęliśmy płynąć! A więc koniec naszej dzisiejszej randki zbliżał się nieubłagalnie.
Podeszłam do niego i objęłam go od tyłu, śmiejąc się cicho, bo oczywiście, że słyszałam, jak sobie marudził pod nosem.
- Oj już nie marudź, będziesz miał motywację, żeby szybciej do mnie wrócić. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Trochę mi przeszkadzało to jego palenie, ale się nie zamierzałam czepiać, jeszcze nie! Choć pewnie kiedyś mu powiem, że fu, obrzydliwe i śmierdzi.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-13, 21:53
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
Ooo, teraz nagle poczuła żal z powodu tego, co zrobiła? No cóż, teraz to już chyba na to trochę za późno moja droga, trzeba było decydować się wcześniej! Przecież to był cios poniżej pasa, ale chyba skuteczny, ponieważ Dale właśnie w tej chwili zastanawiał się co musi załatwić i próbował w głowie ograniczyć te sprawy do niezbędnego minimum, by jak najszybciej znaleźć się przy niej, mocno ją do siebie przytulić, pocałować no i... Dokończyć to, co w tej chwili tak brutalnie przerwała Colleen.
Zabawne było to, że po tak krótkim czasie dziewczyna wiedziała w jaki sposób na niego działa, dokładnie wiedziała jak zagrać, by zrobił to, czego chciała... Hmm... To chyba nie wróży zbyt dobrze dla niego. Chociaż pewnie będzie w stanie się przyzwyczaić...
Mężczyzna delikatnie przesuwał koło sterowe - raz w lewo, raz w prawo, znowu w prawo... Powoli zapadał zmrok, w sumie dobrze, że nie odpłynęli jakoś strasznie daleko od brzegu, o tym również pomyślał - w razie kłopotów nie mogli tracić zbyt wiele czasu na przemieszczanie się do stałego lądu, musieli być na tyle daleko, by nie przyciągać zbyt wielu spojrzeń, ale na tyle blisko, by powrót nie zajął zbyt długo. Taa, te jego analizowanie wszystkiego, każdej sytuacji... Chyba nigdy się tego nie oduczy, chyba, że Col mu w tym pomoże - w końcu przy niej zmieniał się cały czas.
- Postaram się wrócić jak najszybciej. Myślę, że to kwestia dwóch dni... - powiedział podnosząc papierosa do ust. Zaciągnął się mocno i wypuszczając porcję dymu nikotynowego z ust dodał:
- Musimy ustalić jeszcze gdzie się spotkamy. Najlepiej jak najdalej od tego hangaru, ponieważ tam mogą się kręcić. - będąc na ich miejscu zostawiłby w pobliżu miejsca, gdzie wyrzucili tamtego chłopaka jakiegoś obserwatora, musieli przecież się domyślać, że ktoś tam się prędzej czy później pojawi.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-13, 22:35
2 Lata Giftedów!
Pomimo tego, że nie przez cały czas atmosfera była super przyjemna i romantyczna, to musiałam przyznać, że ten dzień był idealny. Był dokładnie taki, jaki chciałam, żeby był... W sumie to nie potrzebowalam wiele, wystarczyła mi sama obecność Dale'a, więc w sumie moglibyśmy siedzieć na trawie i nie robić kompletnie nic, obyło by się bez kwiatów i rejsów łódką, ale to wszystko sprawiało, że widziałam, że mu zależy... i choć trochę protestował przed spróbowaniem, to finalnie przecież mi się poddał, a ja faktycznie odczuwałam, że stara się, by sprawić mi jak największą przyjemność. Czułam się cudownie, pierwszy raz było mi tak dobrze od śmierci mojej mamy, pierwszy raz czułam się aż tak szczęśliwa i nie chciałam tego kończyć.
Zapadał zmrok, zrobiło się też trochę zimniej, więc ciaśniej otuliłam się kurtką i mocniej przytuliłam się do mężczyzny, nie tylko po to, by nie tracić ciepła! Wpatrywalam się przed siebie, a my z każdą chwilą zbliżaliśmy się bliżej portu, z którego szybko trzeba było przedostać się do auta, a potem jeszcze szybciej do dzielnicy Black Lake, skąd na spokojnie pójdę sobie na pieszo, a Dale... a Dale wkrótce do mnie dołączył, jak sam twierdził, w ciągu dwóch dni.
- Okej. - przytaknęłam mu, bo dwa dni to było naprawdę krótko! Szczerze myślałam, że dłużej mu to zajmie, a tu proszę, ledwo zdążę się za nim stęsknić! No, ale nie narzekałam, dwa dni mi jak najbardziej pasowały!
- To za dwa dni, o 20:00? - spytałam i wtedy posłuchałam, co ma do powiedzenia. Jasne, zgadzałam się z nim absolutnie, że nie ma co tak często kręcić się przy hangarze, bo to mogło okazać się niebezpieczne. W końcu GC polowało... I nadal przetrzymywali tego biednego chłopaka z F.P.T.P....
- Może na rynku? - zaproponowałam, odsuwając się trochę od niego, by móc stanąć obok, a nie zanim, no i oparłam się o niego, przytulając go - O tej porze nikogo tam nie będzie, więc powinno być bezpiecznie, no i do Bractwa będziemy mieć około 7 kilometrów. Podjadę autem. Pewnie nie sama. - powiedziałam, ustalając super plany naszego najbliższego spotkania.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-13, 22:55
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
Taak, Dale również potrzebował właśnie takiego dnia, dzięki temu wszystkiemu co przeżył wraz z nią po prostu czuł się lepiej, jakby dostał jakiś potężny zastrzyk energii napędzający go do dalszego działania. Miał wrażenie, że może przenosić góry, a co najlepsze po raz pierwszy od wielu lat pomyślał, że naprawdę będzie dobrze. To nie były tym razem te puste słowa, tak często powtarzane przez ludzi chcących nas pocieszyć... 'Wszystko się ułoży, zobaczysz, będzie dobrze'... Nie, tym razem naprawdę w to wierzył, a w jego przypadku to było naprawdę niesamowite. Nie sądził, że jeszcze kiedyś do tego dojdzie, a tu proszę...
Nie wiem też, czy można mu się dziwić, że na początku nie był nastawiony zbyt dobrze do tego wszystkiego, że ciężko mu było przystać na to, by spróbowali czegoś nowego, by zostali ze sobą... Naprawdę wiele razy już odczuł boleśnie stratę i tym razem nie chciał ryzykować, ale jak to mówią... Bez ryzyka nie ma zabawy, nie? A jeśli mieli się tak bawić, jak wtedy w namiocie, to... Warto było je podjąć!
- Niech będzie 20. - odparł krótko, po czym po raz kolejny ulokował papierosa między swoimi wargami, by się zaciągnąć. Wypuścił dym i przez moment obserwował, jak powoli znikał mieszając się z powietrzem.
- Myślę, że rynek może być. Może i o 20 będzie się tam kręcić parę osób, ale to nawet lepiej - nie będziemy skupiać na sobie całej uwagi ewentualnych... gości. - odpowiedział jej po chwili zastanowienia - co prawda miał jakieś dziwne przeczucie, że coś może pójść nie tak, ale... On często takowe miewał i na szczęście nie zawsze się sprawdzały, postanowił więc zignorować to ostrzeżenie, które dał mu jakiś wewnętrzny głos.
- W porządku. Jakim samochodem przyjedziesz? Muszę od razu wiedzieć, że to Ty. Nie będzie czasu na zastanawianie się. - Dale wolał mieć wszystko zaplanowane, co do joty - oczywiście zawsze był gotowy na ewentualne przeszkody, aczkolwiek... Lepiej mieć plan.
Płynęli tak jeszcze przez chwilę, aż wreszcie znaleźli się przy samym brzegu. Zwolnił obroty silnika do minimum, a gdy znaleźli się naprawdę blisko całkowicie go zgasił i wyskoczył na brzeg z liną. Zacumował łódź, po czym wyciągnął rękę w jej stronę, by pomóc jej zejść z pokładu.
Gdy już to uczyni ruszą w kierunku samochodu zaparkowanego nieopodal.
- Ech... Nie chcę Cię teraz zostawiać, wiesz? - mówiąc to objął ją ramieniem i przyciągnął do siebie, po czym pocałował w policzek. I tak szli sobie - przytuleni, zakochani... Faktycznie dla postronnych osób mogli wyglądać jak zakochana para, która zwyczajnie wyszła na spacer, by cieszyć się swoim towarzystwem i świętować walentynki. Nikt by nie przypuszczał, że to poszukiwany były żołnierz, oraz przywódczyni organizacji terrorystycznej...
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-13, 23:33
2 Lata Giftedów!
Musiałam wziąć ze sobą któregoś z Łowców, nie chciałam wybierać się po Dale'a sama. Nie mogłam ryzykować, więc nie zamierzałam odbierać mężczyzny w pojedynkę. Musiałam lepiej planować takie wydarzenia, czego zdecydowanie nauczyła mnie akcja na polanie. Kogo jednak powinnam wziąć? Aaron odpadał na starcie, Daniel nadal był poraniony po ostatniej akcji, a poza tym... był zwykłym człowiekiem, uwielbiałam go, ale nie był do końca tak przydatny, jak inni mutanci, ale... ostatnio do Bractwa wrócił Ronnie, który zasługiwał na srogi opierdol ode mnie, że odszedł zupełnie bez słowa, nie stawiając się na misji, czym naraził swoich kolegów i koleżanki. Przez niego między innymi Levi został porwany, więc Ronnie wydawał się idealną opcją. Mogłam na niego nawrzeszczeć, a przy okazji mógł mi się całkiem przydać. Idealnie!
- Miejmy nadzieję, że obędzie się bez zbędnych kłopotów... - szepnęłam i westchnęłam cicho, wyraźnie zmartwiona tą wizją. Gdyby Dale'owi się coś stało przez to, że wybrałam złą godzinę, albo złe miejsce... no chyba bym sobie nigdy w życiu tego nie wybaczyła, więc lepiej, żeby nic mu się nie stało i żeby akcja przebiegla bez komplikacji. Szczerze na to liczyłam.
Gdy zadał mi pytanie o samochód, kiwnęłam głową. Tak, to było mądre pytanie! Musiałam się przez chwilę zastanowić, które z aut Bractwa chciałam wziąć na te misję, kilka ich mieliśmy... Nowi członkowie, gdy mieli jakikolwiek samochód, zazwyczaj po prostu przeznaczali go do wspólnego użytku. Często też kupowaliśmy używane auta, a ja postanowiłam, że wezmę te najnowsze.
- Czarny Range Rover SVR. - zdradziłam mu model auta, którym przyjedziemy z Ronniem, bo nie zakładałam nawet, że ten może tym razem mi się wymknąć. Musiał mi się ostro wytłumaczyć ze swojego zniknięcia, a bycie zamkniętym ze mną w jednym aucie było do tego idealną okazją.
Bądź co badź płynęliśmy jeszcze przez chwilę, aż w końcu dopłynęliśmy do brzegu. Ze smutkiem patrzyłam, jak Dale robi te wszystkie potrzebne rzeczy, a następnie podaje mi rękę i pomaga zejść z pokładu. Było mi bardzo źle, że nasz wspólny czas się kończy, ale wiedziałam, że no, musi się skończyć.
- Też nie chcę, żebyś mnie zostawiał. - przyznałam szczerze i wtuliłam się w niego, gdy mnie objął, ale znów zrobiłam się trochę spięta. Może i wyglądaliśmy normalnie, ale zdecydowanie nie byliśmy normalni. Nadal istniało duże ryzyko, że dostrzeże nas ktoś niepożądany, dlatego nie umiałam się już cieszyć jego dotykiem, nie teraz. Odetchnęłam z ulgą dopiero w momencie, gdy wsiedliśmy do samochodu, ale i tak chciałam odjeżdżać stąd jak najszybciej. Był wieczór i całkiem sporo osób kręciło się wokół, bo przecież port to takie romantyczne miejsce na Walentynki!
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-14, 22:55
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
Dobrze przynajmniej, że nie informowała go jak na razie o tym, że przyjedzie z jakimś tam łowcą i w ogóle. Gdy tylko powiedziała, że pewnie nie przyjedzie do niego sama nie pasowało mu to, dobrze, że postanowił to przemilczeć, ponieważ normalnie pewnie miałby w tej kwestii sporo do powiedzenia. Zaraz zaczął by się mądrzyć - jak to Dale - że nie potrzebuje obstawy, że doskonale da sobie radę sam, a tak w ogóle to najchętniej sam by się tam wybrał, gdyby tylko wiedział gdzie znajduje się ich obóz... No cóż, to nie zależało już od niego, a Ci, którzy go choć trochę znali w pewnością teraz zdziwiliby się widząc, jak łatwo się podporządkowuje i gryzie w język - co nie zdarzało się w jego przypadku zbyt często.
- Będzie dobrze. Zobaczysz. - powiedział, a z jego tonu można było wywnioskować, że jest tego absolutnie pewny, ale on po prostu był dobrym kłamcą - ponieważ miał wątpliwości. Naprawdę ogromne wątpliwości, tysiąc rzeczy mogło się nie udać, co prawda dalej miał nadzieję, że jednak wyjdzie dobrze, ale z pewnością nie był co do tego przekonany w stu procentach.
Przeniósł wzrok na jej twarz i pogładził ją delikatnie po włosach.
- Hej, nie martw się.. Co mogłoby się nie udać? Nie ukrywam się od dzisiaj i Ty chyba też nie, oboje wiemy jak to załatwić. Za dwa dni kończymy to co mi przerwałaś i nawet nie ma możliwości, bym sobie to odpuścił, więc... musi się udać. - rzucił uśmiechając się, miał nadzieję, że w ten sposób sprawi, iż dziewczyna nabierze trochę wiary, choć sam nie posiadał jej zbyt wiele.
- Range Rover SVR? - rzucił nieco rozbawiony, po czym zagwizdał ostentacyjnie i zaśmiał się cicho.
- Nieźle wam się wiedzie w tym Bractwie. - rzucił dość ironicznie, a następnie pokręcił głową dalej się śmiejąc. No, skoro mieli tam takie auta, to może faktycznie nie będzie aż tak źle? W końcu taki model samochodu nie należał do najtańszych, a skoro mieli środki na taki transport, to może znajdzie się też jakaś sauna, albo basen? Nigdy nic nie wiadomo!
- Spokojnie. Nie na długo. Zaraz znowu się spotkamy. Przecież... Obiecałem, nie? - powiedział przytulając ją do siebie jeszcze mocniej. Niewiarygodne jak bardzo się już do niej przywiązał... Czy to możliwe po tak krótkim czasie spędzonym razem? Jak widać... Jednak możliwe.
Wsiedli wreszcie do samochodu, Dale odpalił silnik i ruszył. Ulice o tej porze były już raczej puste, więc droga zleciała im całkiem szybko, znaleźli się przy jednym z wejść do lasu, oddalonym od hangaru, przy którym się wcześniej spotkali. Zgasił silnik i przeniósł na nią wzrok.
- No cóż... Chyba czas się pożegnać. - powiedział cicho, a jego kąciki ust delikatnie uniosły się w górę. Złapał ją za dłoń i podniósł ją do ust. Złożył na niej pocałunek nie odrywając spojrzenia od jej oczu.
- Dwa dni... - szepnął cicho. Może to nie było zbyt wiele czasu, ale jemu wydawało się teraz, że to wieczność. Nie chciał jej zostawiać, tak kurewsko tego nie chciał.. To smutne, że życie zmusza nas do tak wielu rzeczy, których tak naprawdę nie chcemy robić.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-15, 21:48
2 Lata Giftedów!
Zaczynałam odczuwać straszny smutek. Miałam jakieś głupie wrażenie, że to wszystko pójdzie nie w tym kierunku, w którym iść powinno. Nie wiem, no, miałam naprawdę złe przeczucie, ale... to chyba była po prostu paranoja. Przecież miałam paranoję i dobrze o tym wiedziałam, więc co ja się w sumie przejmowałam? Powinnam to olać i w sumie taki miałam plan - zignorować wszystkie moje nieprzyjemne myśli i skupić się na tym, że już za dwa dni wszystko będzie super, wszystko będzie w porządku, a ja będę mogła żyć z Dalem w Bractwie. I wtedy będzie idealnie.
- Tak, masz rację, wszystko będzie okej. - powiedziałam i uśmiechnęłam się, ściskając go za dłoń, by bardziej sobie, niż jemu, dodać otuchy. Musiałam wierzyć, że wszystko będzie okej i liczyłam na to, że jak powiem to na głos, to faktycznie poczuję się lepiej... niestety, nie poczułam się lepiej, ale nie zamierzałam dalej marudzić, rozczulać się i uzewnętrzniać to, co aktualnie czułam. Nie teraz. Nie ma sensu się nakręcać bez żadnego powodu.
- No nie będę uciekać przed przeciwnikami mutantów jakimś super starym autem. - odpowiedziałam mu i zaśmiałam się cicho. No ale to był fakt, ten jeden samochód był akurat wyjątkiem. Reszta samochodów Bractwa już nie była taka super, aczkolwiek staraliśmy się, by nadal odpowiadały standardom, którym odpowiadać musiały. Nasze auta musiały w miarę nie wyróżniać się z tłumu, być duże i szybkie. No i względnie nowe, żeby nie psuły się co trzy kilometry.
Kiwnęłam głową na jego słowa, chcą wierząc, że mogę wierzyć jego obietnicy i że naprawdę się pojawi w umówionym miejscu, o umówionym czasie. Chciałam w to wierzyć, choć gdzieś tam z tyłu głowy czułam, że to może być zbyt piękne, żeby rzeczywiście miało miejsce, ale... ale może akurat? Może zasłużyłam na coś pięknego w życiu?
No i wtedy Dale ruszył i zaczęliśmy jechać w stronę dzielnicy Black Lake. Droga minęła nam w jakimś dziwnym milczeniu, pełnym oczekiwania na to, co nieuchronne, bo przecież... musieliśmy się rozstać.
Westchnęłam cicho gdy dojechaliśmy na miejsce, rozpięłam pasy i spojrzałam w oczy mężczyźnie mojego życia. Bardzo bym chciała, żebyśmy nie musieli się rozchodzić, nawet, jeżeli to miały być tylko dwa dni rozłąki... Cieszyłam się jego dotykiem, ale uśmiechałam się zdecydowanie smutno. Nie chciałam od niego odchodzić... wiedziałam jednak, że musiałam.
- A spróbuj się nie pokazać. Znajdę cię, pamiętaj, że jestem przywódczynią organizacji terrorystycznej. - starałam się żartować, ale chyba nie do końca mi to wychodziło, więc zamiast mówić, postanowiłam go pocałować - długo, z czułością, bez końca przeciągając ten pocałunek. W końcu jednak odsunęłam się od niego, patrząc mu w oczy i tak bardzo nie wiedząc, jak ubrać w słowa to, co czuję.
- Dziękuję za dzisiaj. Do zobaczenia. - tylko tyle powiedzialam, bo głos zbyt mocno mi się łamał. Chyba oddałam mu serce i właśnie miałam odejść bez niego. Pocałowałam go jeszcze raz, wkładając w to całą siebie i wyszłam z auta, zabierając ze sobą kwiaty.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum