Poprzedni temat «» Następny temat
Stołówka
Autor Wiadomość
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-01-29, 23:54   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- Jeśli chodzi o akcję z granatem to z mojej perspektywy była jak najbardziej zasadna. W promieniu rażenia był wtedy tylko Vincent i próbowałem go odciągnąć, ale mnie powstrzymał. Nie wiedziałem, że jest tam kobieta, którą zna - zaczął tłumaczyć, bo poniekąd przeczuwał, że to wypłynie. Gdyby kogoś faktycznie zabił z sojuszników może czułby się jakoś źle, ale teraz w żadnym stopniu nie żałował swojej decyzji. - W każdym razie nikt nie zginął, a granat pozwolił nam na bezpośredni atak bez bawienia się w podchody. Inaczej ciężko byłoby przebić się przez mur.
Wszystko mówił ze swojej perspektywy. Wtedy na gorąco człowiek inaczej myśli i się zachowuje. Chciał dobrze, ale wiedział, że naraził życie kilkoro ludzi. Nie oczekiwał podziękowań, ale z drugiej strony nagany też nie. Skoro w danej chwili nie miał bezpośrednich rozkazów to działał odpowiednio ze swoim doświadczeniem.
- Tamto działanie było przemyślane, mimo że nie wszystkim się podobało - stwierdził odnośnie towarzyszy, bo nawet podczas akcji Vincent miał do niego pretensje.
- Słuchaj, będę z tobą szczery, bo nie chcę, żebyś brał mnie za kogoś kim nie jestem. A nie jestem bohaterem. Nie rzucę się komuś na ratunek, jeśli w mojej ocenie doprowadzi to do mojej śmierci. Nie znasz mojej historii, ale życie nauczyło mnie, żebym myślał przede wszystkim o sobie. Wolę działać w pojedynkę, ewentualnie z zaufaną osobą. Niemniej jak trzeba to współpracuję z większą ilością osób.
Potem co prawda działał z Vincentem, a później w gruncie rzeczy sam, bo Vincent był osłabiony i ukrywał się za murami. Był tam jeszcze jaszczur, który teoretycznie nie był z nimi, ale jakby im pomagał.
- Chcę dołączyć do rebelii, bo wiem, że w pojedynkę niewiele zdziałam. Poza tym podzielam wasze ideologie. A choć nie jestem typem gracza zespołowego to nie przeszkadza mi to uratować tyłków towarzyszy, jak to zrobiłem na akcji. Gdy strażnicy wraz z Aaronem by nas rozstrzelali, gdyby nie to, że zamieniłem ich broń na gumowe zabawki.
O ratowaniu Mariana już nie wspomniał, bo w jego oczach była to swojego rodzaju słabość. Zamiast ratować siebie i uciekać przed czołgami to wrócił po kolegę, któremu zawdzięczał swoją obecną formę. Nie zapomniał mu, że ten pomógł mu w potrzebie, więc i Brad go nie zostawił.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-02-02, 22:10   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Na polu walki, jak i przed samymi murami i bramą DOMu, każdy widział tyle ile wzrok sięgał. Nicholas swoje przypuszczenia, wyciągał z tego co widział oraz to, co mu przekazał Vincent. Nie da się ukryć, że użycie granatu na wstępnie było hucznym wejściem, ale też ryzykownym o życie współtowarzyszy.
Nie przerywał mu, a pozwolił wyjaśnić wszystko ze swojego punktu widzenia. Grenville rozumiał, że mógł Grey nie dostrzec dziewczyny i to Vincent ją w ostatniej chwili uratował. Miło też, że Bradley postanowił szczerze porozmawiać. Wtedy łatwiej będzie podjąć decyzję o jego przyjęciu do Rebelii.
Wspomnienie o gumowej broni, z jakiegoś powodu rozbawiło Nicholasa, że nie ukrywał tego uśmiechu na twarzy. Może i do niego nikt z tych nie celował, ponieważ z Mary byli od innej strony, to jednak słysząc coś takiego, można było mieć niezły ubaw. Nie na polu bitwy, ale tu i teraz, kiedy było po wszystkim. O jednym zaś Bradley nie wspomniał, a powinien.
- Twierdzisz, że nie jesteś bohaterem. Ale jednego mężczyznę wyprowadziłeś z DOMu, kiedy czas się nam kończył i ja zostałem sam z dziewczyną, próbując przekonać kundla do ucieczki. O tym też należy pamiętać, że komuś udzieliło się pomocy. Nie ile osób zginęło z naszej ręki, ale ilu ocaliliśmy.
Wspomniał o tym jednym czynie, który według Nicholasa nie powinien być pomijany.
- Walczyć potrafisz, moc masz bardzo interesującą, ale musisz popracować nad sobą. Swoim podejściem i zachowaniem. Jeżeli chcesz dowieść w stu procentach, że można na Ciebie liczyć, za miesiąc szykuje się kolejny atak. Wykażesz się dobrze, to oficjalnie przyjmę Cię do Rebelii. Nie jesteś jedyną osobą, która po jednej misji zawala sprawę pomimo swoich pragnień. Takich było kilku jeżeli Cię to pocieszy. Licz się ze zdaniem innych. Podejmuj przemyślane decyzje. Bo nie zawsze działając samotnie na własną rękę, przeżyjemy.
Także był wobec Brada szczery. Może nie widział go w wielu akcjach, ale mając wiedzę od innych, też może wyrobić o nim zdanie. Dał mu szansę, bo przecież im także zależy na tak utalentowanych nadprzyrodzonymi zdolnościami mutantów. A Brad potrafił niszczyć. Potrzebował tylko wskazania granicy, której nie wolno mu przekroczyć.
[Profil]
  [AB+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-02-19, 00:18   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Bradley nie był jakimś psycholem, żeby z radością wysadzać swoich. Akcja z granatem była w jego mniemaniu uzasadniona, co zresztą przed chwilą mu przedstawił. Nie widział innych uczestników, a chciał jak najszybciej przebić się do środka, bo czekanie nie działało na ich korzyść + uciekłby im element zaskoczenia. A tak wyszło świetnie, bo wskoczyli do środka niemal z miejsca i bardzo usprawnił ich pracę. A nikt nie doceniał!
Gumowa broń teraz była zabawna, ale w tamtym momencie było dość krytycznie, gdy stali na linii ostrzału. Ale rozumiał, że ta wizja mogła wywołać rozbawienie u przywódcy, więc nie miał mu tego za złe. Nawet sam by się uśmiechnął, gdyby nie był tak zmęczony.
A jednak jakoś dowiedział się o jego pomocy Marianowi. Nie skomentował tego, bo sam nie wiedział na ile pomógł mu z dobrego serca, a na ile z obowiązku przez wyrównanie rachunków. W końcu w jego mniemaniu Marian wcześniej go uratował, dlatego sam teraz go nie zostawił. Ale z drugiej strony Brad nie miał o sobie zbyt dobrego zdania i mogłoby się okazać, że pomógłby mu, nawet jeśli nic by mu nie zawdzięczał.
Skrzywił się lekko na wieść, że to nie koniec i wszystko rozstrzygnie się po kolejnej misji, za miesiąc. Nie było mu to na rękę, bo to kolejna zwłoka w jego planach. I nie do końca zgadzał się z tym, że coś zawalił, a tym bardziej, że musi pracować nad swoim zachowaniem. Nie był zagrożeniem dla swoich. Szanował życie mutantów, o ile nie byli oni wrogami własnej rasy. Zabijał tylko swoich wrogów i może nie dbał o życia wszystkich to przecież nie przyczynił się do niczyjej śmierci.
Ale z drugiej strony rozumiał, że Nicholas jako przywódca ma swoje powody i nie zamierzał tego kwestionować, żeby nie pogorszyć swojej pozycji.
- Rozumiem. Przemyślę twoje słowa. W takim razie dzięki za poświęcony czas i czekam na szczegóły odnośnie kolejnej misji. Wiesz gdzie mnie znaleźć. Trzymaj się - pożegnał go ściśnięciem dłoni i poszedł w swoją stronę. Szybko znalazł sobie transport i postanowił odpocząć i odespać tę akcję. Był zły z takiego obrotu spraw, ale na tym etapie nic nie mógł z tym zrobić.

z/t
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-02-20, 22:30   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Trzeba też zwrócić uwagę na to, że Brad nie wybrał dobrego momentu na rozmowę w sprawie swojego przyłączenia do Rebelii. Wszyscy w tym momencie byli wykończeni, zmęczeni a większość nawet ranna. Dlatego też rozmowa potoczyła się tak a nie inaczej. Co Nicholas wiedział i widział, to powiedział. Może i było inaczej.
Rozmowa na szczęście długo nie trwała. Brad zrozumiał jego zdanie, podziękował i opuścił stanowisko. Nicholas nic nie odpowiedział. Po prostu przymknął oczy, oparł łokciem o blat stołu a na dłoni oparł czoło. Mimo parogodzinnego leżenia, nie poprawiło mu się. Znów przeholował i dostanie od lekarzy. Musiał wrócić do sali zabiegowej, gdzie było w tej chwili jego miejsce. Ale, musiał też sprawdzić dla pewności czy wszystko gra.
Gdy nieco lepiej się poczuł, wstał i jakimś cudem dotarł do sali zabiegowej, gdzie panował spokój.


[z/t]
[Profil]
  [AB+]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-02-22, 12:19   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


| z sali zabiegowej

Kiedy tak szedłem w milczeniu przez kolejne pomieszczenia fabryki z Imarką na rękach, pozwalając swoim myślom przemykać z zawrotną prędkością, uświadomiłem sobie kilka druzgocących rzeczy. Po pierwsze, Imarka znowu została ranna, mimo że byłem nieopodal. Po drugie, ważyła niczym piórko, więc przydałoby ją nafaszerować dodatkowymi kaloriami. Po trzecie, rana raną, fizycznym paskudztwem, które miało się zagoić i pozostawić bliznę, ale jej furia, atak paniki, krzyki wydobywające się z jej piersi jeszcze chwilę temu… To było otwarcie nieco zabliźnionej, psychicznej rany. Obawiałem się o nią totalnie, ale w swojej wściekłości nie potrafiłem w tej chwili wyrzucić z siebie chociażby la belle po francusku, by nieco ją uspokoić… Miałem nadzieję, że zabandażowana ręka bez udziału igieł nieco złagodziła jej stan. Jak tylko się dowiem, kto ją zranił i kto wiązał… Oj, nie daruję.
Powoli posadziłem ją na jednej z wolniejszych ławek i dopiero wtedy spojrzałem jej w twarz. Pogładziłem po policzku i zapytałem:
- Jak się czujesz, moja droga? – Odruchowo przeskoczyłem na francuski. Może dobrze? Miał dużo czułych zwrotów, był łagodniejszy, bezpieczniejszy dla niej ewidentnie. Może kojarzył jej się z domem? Odległą Kanadą? – Lepiej ci? Przepraszam… Przepraszam, że nie było mnie przy tobie… Ale już jestem – kontynuowałem i nawet przytuliłem się do niej powoli i delikatnie, by nie urazić jej ręki. Nie wyglądała za ciekawie, była cholernie otwarta, krwawiła i zdecydowanie nie powinno jej być, a jednak.
- Poczekasz tu chwilę sama? Przyniosę ci coś do zjedzenia. Wyglądasz blado… Gdzie rumieńce? – zapytałem, starając się wrócić do trybu typowego, głupkowatego Phila. Dla siebie, dla niej. – Pamiętasz, jak ci opowiadałem o Lucasie? Moim Lucasie? On gdzieś tu jest, widziałem się z nim… Musisz koniecznie go poznać! – stwierdziłem, zmieniając również temat. Rozejrzałem się wokół w poszukiwania Lucasa. Już wolałem ją zostawić w jego nieodpowiedzialnym towarzystwie aniżeli samą. Przecież mogła się rozpaść niczym kruche faworki, a tego nie chciałem. Kiedy znajdę Lucasa, zabiorę jego i JĄ – bez dyskusji – do rezydencji. Nie było mowy o tym, by została dłużej wśród tych mutantów przebrzydłych. Zadzwonię po gosposię, tak. Zostawię ich pod jej bacznym okiem i wrócę tu ogarnąć rzeczy.
[Profil]
  [AB+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2020-02-22, 20:05   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Dała się nieść, schowana w jego ramionach jak mała dziewczynka, którą trochę się teraz czuła. Powinna zaprotestować, stanąć na nogi, powiedzieć, że pójdzie sama i sama sobie poradzi, ale nawet nie chciało jej się o tym myśleć. W ogóle jej się nie chciało.
Usiadła na ławce, na którą posadził ją Phil i spojrzała na niego, przez sekundę jakby nie rozumiejąc, ale zaraz uśmiechnęła się, chcąc go uspokoić.
- Pardonne moi.. - zaczęła od przepraszania, czego w sumie po Blanc można się spodziewać. Więc teraz w sumie obydwoje przepraszali, każdy za coś innego.
- Nie powinnam była tak zareagować. Skąd mogłeś wiedzieć, masz swoje zmartwienia - pokręciła głową - Poza tym przyszedłeś tutaj też po Lucasa, ja miałam się zająć pomaganiem innym, a nie krzyczeniem ze strachu.. - opuściła wzrok. Chwilę później meżczyzna ją przytulił, nie protestowała. Potrzebowała teraz bliskości, bo to zawsze ją uspokajało. Pociągnęła zasmarkanym nosem i wyprostowała się po kilku sekundach. Powoli czuła jak dopada ją zmęczenie, ale adrenalina trzymała jeszcze dość mocno.
- Idź, idź. Poradzę sobie - pokiwała głową, nie wiedząc czy to w sumie tak do końca prawda. Ale wiedziała, że nie jest najważniejsza przecież. Choć najchętniej po prostu kazała by sie zabrać do Rebelii, ululać pod koldrą i próbować odpocząć. A równocześnie wiedziała, że powinna wrócić do pomagania potrzebującym, bo zachowując się w ten sposób nie zrobi nic dobrego dla nikogo.
Z drugiej strony chciała być, ten jeden z nielicznych razy, egoistką.
Wyprostowała się, chcąc wygladac na pewniejszą siebie i odetchnęła. Może uwierzy?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-02-24, 01:10   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Pokręciłem głową w zaprzeczeniu, energicznie i cholernie niepocieszony. Ukląkłem przed nią, by być po prostu bliżej niej, spojrzeć jej w twarz, być po prostu. Martwiłem się o nią, wkurwiali mnie wszyscy wokół… Ja pieprzę!
- Oj, przestań. Zrobili coś chorego… Brawa dla tego, komu wpadło do głowy. Pomysł rodem z nazistowskich Niemczech – stwierdziłem wzburzony. Na mojej Imarce jakieś tortury! Chorzy mutanci! Kurwa, chorzy! Jak mogli jej to zrobić?! Przecież była… Widać było, że jest drobna, delikatna, że nie stanowi, kurwa, zagrożenia! Ale nie! Przywiązać do krzesła, zmuszać do czegoś, czego świadomie nie chciała. Bo czemu by nie? Czemu ze mną tego nie zrobili, skoro postanowili się pobawić w oprawców???
Ująłem jej dłonie, patrząc wpierw na nie, by zaraz wznieść wzrok po dłoni nieco wyżej, na zabandażowaną rękę. To był jakiś chory żart z tym pechem Imarki! Kurde, to ona powinna mieć szczęście w zanadrzu, a nie ja!
Ścisnąłem mocniej jej dłonie dla otuchy.
- Życzysz sobie czegoś specjalnego, moja droga? Nie ma tu zbyt wielkiego wyboru… – stwierdziłem, ale pewien byłem tego, że powinna zjeść coś kalorycznego i że powinienem zabrać ją stąd w najbliższym czasie. Do domu. Była tak bardzo przekonywująca w tym wszystkim tak bardzo, że wcale. Nie dziwiłem jej się, że nie czuła się za dobrze w tym miejscu, wśród tych ludzi.
- Może zabiorę cię ze sobą. Sama wybierzesz… i poszukamy Lucasa. Zabiorę was do domu. Weźmiecie ciepłą kąpiel, odpoczniecie – stwierdziłem, szykując się od razu do tego, by ponownie złapać Imarkę w swoje ramiona, by przenosić przez kolejne progi niczym Pannę Młodą, taką moją biedną, ranną.
[Profil]
  [AB+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2020-02-25, 12:50   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Przyklapła jeszcze bardziej i zwiesiła ramiona.
- No tak.. nie powinni. Ale nie mogli wiedzieć jaka jest moja moc - i że jest bezuzyteczna, ale to już nieistotne. Jej moc nie pomagala za dużo w takic sytuacjac jak ta, w walce, w konfrontacji..
Może i lepiej, bo wtedy bylaby spacyfikowana jak Vincent. Poniekąd rozumiała też ich potrzebę zszycia rany, ktora przecież tego wymagała, inaczej zrośnie się calkiem nieładnie, ale z drugiej strony to nie była tak poważna sprawa, by zagrażała jej zdrowiu i życiu.
- Lodów piernikowyc- wypaliła i uśmiechnęła się blado. - Żartuję - dodała zaraz, mając nadzieję, że to trochę rozładuje napięcie i złość, którą czuła od Phila. Rozumiała to i.. jakimś dziwnym ciepłem rozlewała jej się po ciele świadomość, że Neumann tak bardzo się przejmuje i martwi. Nie spodziewała się tego uczucia. Było dziwne, ale.. przyjemne. Zdecydowanie przyjemne. Mieć kogoś dla siebie.
- Kąpiel brzmi świetnie - przyznała, podniosła się powoli na trochę drżące nogi - Nie będziesz mnie nosił w kółko, poradzę sobie. Tylko.. bądź blisko. - najchętniej by go trzymała za rękę i nie odklejała się od mężczyzny.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-03-01, 19:20   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Och, w pewnym momencie mogłem odczuć ulgę, kiedy mój umysł przeskoczył na analizowanie zawartości mojej zamrażalki. W fabryce, w której przebywaliśmy, nie mieliśmy szans na otrzymanie czegoś tak prostego jak lody, a co dopiero tak ekstrawaganckiego jak lody piernikowe… W domu ich raczej nie miałem, ale już wertowałem w pamięci, jakie markety będziemy mijali po drodze. Niebawem powinna wybić szósta, więc wszelkie, a przynajmniej w przeważającej ilości, drzwi będą stały przed nami otworem. A może znajdę przepis w sieci?
Żart został wzięty poważnie, moja głowa nieco odetchnęła, ale nie oznaczało to mojego wyjścia ze stanu wściekłości i oburzenia.
- Dobrze… Lody, kąpiel i nie nosić na rękach – wyliczyłem sobie pod nosem, po czym pewnie chwyciłem ją za rękę. Nie tę ranną, tylko tę drugą. Nie chciałem jej przecież torturować za każdym ruchem. – Skoro Caroline leży nieprzytomna, to Lucas powinien niebawem sam przyjść do stołówki. Burczało mu w brzuchu… – odparłem nieco ignorancko. Lucas powinien się obrazić, że go zostawiłem, zniknąłem i na powrót go nie szukałam. Może jednak powinienem go poszukać? Właściwie, nie był zanadto zaradnym człowiekiem, a przynajmniej ja za takiego go nie miałem i wolałem otaczać go ojcowską – bądź braterską – opieką. Lepiej, bym go odszukał, nim zniknie mi kolejny raz, podpisując jakiś trefny cyrograf z diabłem.
- Albo lepiej go poszukamy. Bywa naiwny – stwierdziłem z troską, nie zaś z podirytowaniem. W międzyczasie musiałem wyznaczyć kogoś, kto będzie ochraniał przybytek wokół i znajdzie wśród tych tłumów mutantów idealnych do tej roli. I może jakiegoś, który ocuci nam swoimi czarami pannę Carolinę.
Ruszyłem w tłum, pociągnąłem przy tym Imarkę za sobą, robiąc jej niejako bezpieczne przejście pomiędzy zgromadzonymi mutantami. Skierowałem się w stronę prowizorycznej jadłodajni, gdzie poprosiłem o czekoladę. Na utratę krwi, na otrzymanie drobnego zastrzyku energii. Powinno to ją chwilowo pobudzić, a później…? Czekała ją tylko ciepła kąpiel, przy której z pewnością nie odstąpię jej na krok, by mi się przypadkiem nie utopiła, zaś następnie ciepła, ogrzana kołdra. Dokładnie tak. O tym dla niej marzyłem i zamierzałem zrealizować… Więc pewnie lody piernikowe zje dopiero rano, chyba że będzie miała ochotę dłużej posiedzieć w wannie albo znajdzie na nie jeszcze siłę w łóżku? Cóż, wpierw musiałem je kupić!!!
- Jak myślisz, gdzie dostaniemy najbliżej lody piernikowe? – zapytałem ją, kiedy wzrokiem próbowałem namierzyć zaniedbaną czuprynę Lucasa Hope’a.
[Profil]
  [AB+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2020-03-03, 19:28   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Żartowałam z tymi... - nie dokończyła, machnęła ręką. Nie przepowie mu teraz, była prawie pewna, że Phil i tak kupi jej lody, jakiekolwiek, jeśli nie piernikowe, choćby mówiła, że wcale nie chce. Chyba musi to zaakceptować.
Ruszyła więc z Philem, zapewnie koszmarnie go spowalniając, względem tego jak normalnie by szedł, ale rozglądała się, chociaż zupełnie nie wiedziała za kim..
- Może mi powiesz jak ten Lucas wygląda? Też się będę rozglądać.. - zaproponowała, może coś pomoże, może nie, a przynajmniej nei bedzie suę czuła jakby biegali w kółko bez celu.
Gdy zadał jej pytanie aż zmarszczyla brwi na moment i przystanęła. Potem ruszyła dalej, prowadzoan przez mężczyznę.
- Nie wiem. Od dawna nie byłam w mieście.. wolałam nie ryzykować - tak, od.. półtora roku? Na pewno od czasu porwania i trochę wcześniej, bo uważała, żeby nie wpaść komuś w łapy, kto mógłby z niej wyciagnąc wiecej niz chciala powiedzieć.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-03-06, 22:17   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Zwolniłem na moment. Właściwie, faktycznie ujawnienie Imarce tajemnic wyglądu Lucasa Hope’a mogło pomóc w jego poszukiwaniach. Sięgnąłem po smartfona leżącego sobie wygodnie w kieszeni spodni, po czym poklikałem trochę w ekran. Pac, pac, pac i o! Typowy Lucas Hope.
Zatrzymałem się i odwróciłem w kierunku Imarki.
- Taki piękniś – pokazałem go Imarce, po czym sam ponownie spojrzałem w ekran telefonu. Właściwie, Lucas już tak nie wyglądał. Cholera, mogłem bardziej się przyłożyć do wyciągnięcia go z D.O.M.u i przede wszystkim zrobić to już na samym początku, kiedy ich zabezpieczenia dopiero się tworzyły, podobnie jak procedury. Potem było już słabo, a mi zaprzątały głowę trefne sprawy mafii i rebelii.
- Tylko teraz wygląda marniej. Ma zapadnięte policzki i jest rozczochrany – stwierdziłem, chowając telefon. – I naprawdę od dawna nie byłaś w mieście? Cały czas jak w klatce? To muszę cię zabrać kiedyś na jakiś jarmark czy coś. Ze mną nic ci nie będzie groziło – odparłem rozczulony. Fakt, nie każdy mógł sobie pozwolić na chillout. Nie każdy mógł wyjść na ulicę i stąpać sobie po niej dziarskim krokiem. Nie mógł beztrosko zapieprzać sobie furką bez mandatu albo jeść obiad w wykwintnej restauracji w gronie bardzo urodziwych modelek. Ach, uświadomiłem sobie właśnie, że Imari niczym cień przemykała pomiędzy Bractwem a Rebelią, że przez strach odmawiała sobie wielu rzeczy… Może powinienem zabrać ją do kina na najnowszy film? Albo właśnie do mojej ulubionej włoskiej restauracji? Ach, a może i tu, i tu?
- Jest może coś, co chciałabyś odwiedzić czy zrobić? – zapytałem, mając oczywiście na myśli wypad na miasto. – Gdybyś tak mogła, o!, chociażby jutro bez żadnych konsekwencji wyjść z domu i zrobić… To co byś zrobiła jako wolny, nieposzukiwany człowiek? – dodałem tak dla pewności, że rozumiała, co mam na myśli.
Przez ten czas ani na chwilę nie puściłem jej ręki.
[Profil]
  [AB+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2020-03-10, 22:58   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Przyjrzał się ekranowi, pewnie skądś tę twarz kojarzyła, jeszcze jak mieszkała poza Bractwem.
- Mhm, mogę sobie wyobrazić - rozejrzała się po okolicy jakby nagle miał wyskoczyć zza jakiegoś mebla czy zza rogu. To się jednak chwilowo nie stało.
- Nie, od.. roku.. więcej? Wolałam nie ryzykować za bardzo - jarmark? Nie wiedziała czy jej się to podoba. To znaczy niby tak, ale.. to on mial szczęście, nie ona. Co jak ktoś ją rozpozna? Co jak coś się stanie? Co jak.. cokolwiek? Bała się i to kosmicznie, co pewnie musiał wiedzieć albo chociaż podejrzewać, Phil.
- Chyba.. chyba nie wiem. Przeszła bym się po mieście.. weszła do jakiejś kawiarni po kubek herbaty i szła z nim dalej.. brakuje mi kwiatów doniczkowych.. paprotek i.. jakiejś monstery - myślałą na glos w sumie, to co jej przychodziło do głowy po prostu, bo naprawdę nie miała by planu, gdyby wyszła poza te "korytarze", którymi się od tak dlugiego czasu poruszała.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-03-19, 20:38   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Krótka przerwa od nierozważnych bijatyk, opierdoli od szefa i ogólnie tego całego zgiełku związanego ze zniszczeniem D.O.M.’u. Imarka u mojego boku, ja u jej boku, trzymaliśmy się za ręce i dalej rozmawialiśmy. Trochę o Lucasie, trochę o naszym życiu i, o!, kolejne wizje malowały się w mojej głowie różem, mimo że jeszcze chwilę temu byłem wzburzony jak niedźwiedź.
- To jak najbardziej, koniecznie musimy – odparłem jedynie do Imarki.
Zapewne bym ją objął i przytulił czule, ale nie chciałem jej bardziej uszkodzić… Na dodatek zależało mi na czasie, więc niestety te czułości i tak musiałem odłożyć w czasie. Na horyzoncie ukazał mi się bowiem Lucas! Czym prędzej złowiłem go w tym tłumie, podszedłem do niego z Imarką, przedstawiłem ich sobie po krótce, po czym rzeczowo wyjaśniłem mu, jakie miałem plany. Zamierzałem odwieźć Imari, po czym zaraz wrócić do fabryki, zająć się chipem Lucasa, po czym jego również odwieźć do domu, kiedy to będzie już bezpieczne. W międzyczasie pokazaliśmy mu stołówkę, zapewne podałem mu coś do jedzenia najmniej inwazyjnego, po czym z niechęcią zostawiłem go samego… Niestety, przeklęty chip. Ale wrócę tu zaraz po Lucasa i pozbędę się tego ustrojstwa z jego ciała, chociażbym miał go sam operować.
- Tylko bądź grzeczny. I czekaj tu, ja zaraz będę – odparłem do niego niczym do dziecka, po czym poczochrałem go po głowie. Zgarnąłem Imari i oddaliliśmy się. Pojechaliśmy do willi.

| z/t
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5