Poprzedni temat «» Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-03-13, 19:09   
  

   2 Lata Giftedów!


Obecność Matilde mnie irytowała, jednak wdzięczność wobec niej skutecznie tę irytację przykrywała, no i całe szczęście, bo gdyby to nie Dale był ranny, Matilde już miałaby spore problemy, bo znając mnie to wdałabym się z nią w jakąś pyskówkę, no bo kurwa... ile można być tak irytującym? Starałam się jednak trzymać nerwy na wodzy, bo jednak życie mężczyzny było dla mnie znacznie ważniejsze niż emocje, jakie odczuwałam przy Uzdrowicielce i to, co do niej czułam. Sympatie, czy ich brak w tym momencie zupełnie się nie liczyły.
Potakując głową przyjęłam do wiadomości to wszystko co mówiła o szwach. No kurwa, byłam trochę w szoku, więc nie do końca myślałam racjonalnie, a chciałam być pewna wszystkiego, co miałam robić, w najbliższej przyszłości, no i tej trochę dalszej oczywiście. Musiałam wiedzieć co mam robić, i w jaki sposób, i gdzie szukać ewentualniej pomocy. Ignorowałam jej spojrzenia, którymi mnie obdarzała. Wyjebane. Dzisiejszego dnia ona i jej osądy zupełnie nie miały dla mnie znaczenia.
Z ulgą przyjęłam koniec ratowania życia Dale'a. Westchnęłam, gdy przyjęła ode mnie chusteczki i wstała, rzucając jakimiś tekstami bezsensownymi, których nie skomentowałam, bo niby co miałam mówić? Ona nie znała sytuacji, a mi się nie chciało ją w tę sytuację wtajemniczać.
- Dziękuję, Matilde, naprawdę jestem wdzięczna. - powiedziałam tylko, na odchodne, a ona wyszła, zostawiając mnie samą na sam z Dalem, który już teraz wyglądał znacznie lepiej, choć nadal był nieprzytomny.
Otworzyłam okno w pokoju, w którym się znajdował, a sama poszłam nalać sobie wina i usiadłam na ganku swojego domku, bo coś czułam, że i tak dzisiejszej nocy nie zasnę i tak właśnie się stało.
Nie wiem, jak długo czasu minęło mi na takim siedzeniu, ale z zamyśleń wyrwał mnie krzyk mężczyzny i już po chwili znalazłąm się przy nim. Patrzyłam na niego, zdumiona, gdy tak mówił o jakiejś kobiecie, starając się wstać, a potem upaść.
- Nigdzie nie pójdziesz, Dale, nie ma nawet takiej możliwości. - powiedziałam stanowczo, pomagając mu wstać i marszcząc nerwowo czoło. Nie miałam zamiaru pozwolić mu nigdzie pójść. Wyglądał nadal źle, choć już był na dobrej drodze do odzyskania pełni sprawności, ale nie zamierzałam go puszczać do jakiejś laski, bo był bardzo poraniony, poza tym... kim ona była?
- Jak się czujesz? Chcesz wody? - pytałam, zatroskana.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-13, 21:18   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


To bardzo dobrze, że Colleen potrafiła przedłożyć jego zdrowie nad osobiste wycieczki. Był jej naprawdę cholernie wdzięczny za to wszystko, gdy wreszcie dojdzie do siebie prawdopodobnie podziękowaniom nie będzie końca, ale aktualnie... Aktualnie mimo tego co wszyscy dla niego zrobili czuł się niestety fatalnie. Ból strasznie mu doskwierał, a wspomnienia uderzające raz po raz w jego głowę wcale nie pomagały w dojściu do siebie.
Z pomocą swojej ukochanej podniósł się z kolan, chociaż z pewnością nie było to proste ani dla niej, ani dla niego. Uwalił się ponownie na łóżku i spojrzał na nią. Kiwnął głową na znak, że zrozumiał - chyba zachował resztki rozsądku, faktycznie - w takim stanie nie powinien nigdzie się ruszać. Nawet, jeśli Sam ciągle by żyła, jeśli potrzebowałaby pomocy... Nie miałby siły na to by z kimkolwiek walczyć. Poza tym utracił swoją moc - nie miał pojęcia na jak długo i czy kiedykolwiek jeszcze wróci, ale w tej chwili po prostu zniknęła.
- Tak... Proszę... - wychrypiał, gdy spytała go czy potrzebuje wody. Był cholernie spragniony, przecież w ciągu tych dwóch dni wypił ledwie parę łyków z butelki, którą przystawiła mu do ust jego oprawczyni.
Poczekał, aż kobieta przyniesie mu szklankę, a gdy wreszcie to zrobiła odebrał od niej naczynie i przechylił wlewając w siebie małymi łykami całą jego zawartość. Podniósł drżącą dłoń do ust i otarł bandażami mokre wargi. Skrzywił się, gdy spojrzał na swoją rękę - przez moment zapomniał, że wszystkie jego palce zostały połamane.
Ponownie przeniósł wzrok na kobietę.
- Col... Dziękuję... Tak strasznie... Strasznie Ci dziękuję... - powiedział słabo przymykając delikatnie jedno oko. Kurwa mać. Nie spodziewał się, że ktokolwiek będzie jeszcze w stanie tak mocno go skrzywdzić, doprowadzić do takiego stanu...
Powoli w jego głowie narastała chęć zemsty na tej suce. Gniew w jego przypadku był... Bardzo niebezpieczny. Robił już wcześniej straszne rzeczy, ale był pewien, że to co zrobi z tą szmatą będzie jego najgorszym czynem.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-03-13, 23:09   
  

   2 Lata Giftedów!


Tak dobrze było patrzeć na przytomnego Dale'a. Wiedziałam, że nadal cierpiał, ale był na najlepszej drodze do odzyskania sił, co dla mnie w tym momencie było chyba najważniejsze. Tak bardzo się o niego bałam... Nie wiedziałam nawet jak długo był nieprzytomny. Już dawno straciłam rachubę czasu. Nie miałam pojęcia, ile godzin minęło od momentu, gdy znalazłam go nad tym cholernym jeziorem. Może minął nawet cały dzień i cała noc? Nie miałam pojęcia, ale to się dla mnie nie liczyło. Ważne było to, że mój ukochany był w stanie do mnie mówić, i wcale nie kłócił się ze mną, gdy powiedziałam mu, że nigdzie nie będzie szedł. Wyglądał tak bardzo lepiej... Nie krwawił już, wszystkie powierzchowne rany miał zagojone. Niektóre potrzebowały jeszcze chwili, by pozwolić mu wrócić do pełni sił, ale przynajmniej miałam pewność, że będzie żył, a to było dla mnie najważniejsze. Wracały jego czynności życiowe, bo już chciał pić, więc pewnie niedługo zgłodnieje, będzie chciał się wykąpać i w ogóle... Cieszyło mnie to, jak cholera, bo odchodziłam od zmysłów, widząc go na pograniczu życia i śmierci. Byłam tak przerażona, że nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęłam płakać, ale łzy miarowo płynęły po moich policzkach, gdy szłam do kuchni po szklankę i butelkę zimnej wody.
Nalałam mu trochę i gdy wróciłam, przysiadłam na łóżku, ostrożnie, by nie sprawić mu bólu w żaden sposób, i podałam mu szklankę, którą opróżnił błyskawicznie, więc dolałam mu jeszcze. Musiał być bardzo odwodniony. Kto wie, kiedy ostatni raz mógł się czegokolwiek napić? Odwodnienie mogło być cholernie niebezpieczne i choć o medycynie pojęcia nie miałam, to to akurat wiedziałam.
- Za co ty mi dziękujesz? - powiedziałam, uśmiechając się smutno i unosząc dłoń, by pogłaskać go po wyleczonym przez Matilde policzku - Kocham cię i zrobiłabym dla ciebie wszystko. - przyznałam szczerze, bo kochałam go do szaleństwa i nadal miałam zamiar zemścić się na osobie, która go skrzywdziła, ale nie umiałam teraz męczyć go i wypytywać o to, co się stało. To jeszcze nie była na to pora...
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-30, 18:02   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Mimo tego, że mężczyzna aktualnie pozostawał przytomny, cóż... Jego umysł był gdzieś daleko stąd. Nie potrafił wyrzucić z głowy tych wszystkich wspomnień, tych rzeczy, które przecież wydarzyły się tak niedawno. Pewnym było to, że Vera go zniszczyła. Pokazała mu jak słabym jest człowiekiem, mimo tego, że przecież uważał się za osobę, która może przeciwstawić się każdemu i wszystkim przeciwnościom losu. Okazało się jednak, że nie do końca jest jednoosobową armią.
Robak... Czy nie tak na niego mówiła? Był małym robakiem, którego mogła zabić, gdyby tylko chciała. I prawdopodobnie, gdyby nie szczęśliwy przypadek - już leżałby martwy. Ta cholerna elektrownia stała by się jego grobem. Umarł by tam sam - prawdopodobnie nikt by go nie odnalazł. A jednak... Los dał mu jeszcze jedną szansę. Pozwolił mu zobaczyć się z tą cudowną kobietą, którą poznał jakiś czas temu. Ponownie mógł poczuć jej dotyk, usłyszeć jej głos i zajrzeć w te piękne oczy... Siłą rzeczy dodawała mu otuchy, ale nie mogła zmniejszyć jego cierpienia. Ta szmata zamordowała jego przyjaciółkę, chociaż... Właściwie nie przyjaciółkę. Rodzinę, ponieważ Sam już jakiś czas temu stała się dla niego siostrą.
Nie mógł oderwać od niej swoich myśli, nie potrafił przestać się zamartwiać - musiał odnaleźć jej ciało, albo udowodnić samemu sobie, że faktycznie umarła.
Szkoda, że nie mógł tego zrobić od razu. Musiał minąć czas, ponieważ aktualnie - nie oszukujmy się - nie byłby w stanie nic zrobić.
Westchnął cicho i oddał szklankę Col, po czym przesunął językiem po zwilżonych wargach. Wspaniale było się czegoś napić... Głodu nie odczuwał i prawdopodobnie nie odczuje go przez długi czas - dopiero co był karmiony szczurami, jak mógłby teraz cokolwiek zjeść?
Czarnowłosa na moment zniknęła i pojawiła się po chwili z drugą porcją wody. Odebrał od niej naczynie i równie małymi łykami począł opróżniać szklankę.
Było to trudne zadanie, ponieważ jego palce nie odzyskały sprawności, dopiero co były połamane. Jednak jakoś mu się udało i już po chwili oddał jej puste naczynie.
Colleen przesunęła palcami po jego policzku, a on wzdrygnął się i cofnął delikatnie czując jej dotyk w tym miejscu. Co prawda Matilde wyleczyła jego twarz, ale blizna pozostanie. Trzy ślady po paznokciach biegnące przez jego policzek - od tej pory codziennie patrząc w lustro będzie pamiętał kim jest.
Nikim, robakiem, psem... - przecież uczyniła z niego właśnie taką istotę. Z nieustraszonego człowieka stał się kimś.. Kimś kompletnie innym.
- Wiem... - mruknął słabo na jej słowa, po czym opadł na poduszki oddychając ciężko.
- Ja... Ja Ciebie też. - dodał po chwili i przymknął oczy. Pewnie, że ją kochał, ale okazywanie uczuć w takiej sytuacji było... Jeszcze cięższe niż do tej pory. Mimo wszystko cieszył się, że ma ją przy sobie. Ogromnie się cieszył, ale nie potrafił tego okazać.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-04-02, 19:50   
  

   2 Lata Giftedów!


Czemu tyle problemów zwalało mi się na głowę? Czy moje życie nie mogło być po prostu prostsze? Chciałam być już tą cholerną szefową Bractwa, ale bez tych wszystkich problemów dręczących moje życie, już bardziej prywatnie. Byłam zmęczona, naprawdę i szczerze zmęczona. Jakkolwiek głupio to brzmiało, to marzyłam o urlopie... Potrzebowałam wyjechać i odpocząć od wszystkiego, ale oczywiście, wiedziałam, że to się nie wydarzy. Nie miałam możliwości odpoczynku. Musiałam nauczyć się żyć z odpowiedzialnością i problemami, bo one nie znikną. Musiałam nauczyć się je zwalczać, i to nie spontanicznie i nagle. Tak, chciałam się zemścić. Za Leviego, za Dale'a... Za tych wszystkich mutantów, którzy zostali skrzywdzeni przez GC. Chciałam i musiałam to zrobić, ale wiedziałam, że musiałam to przemyśleć, zaplanować... Nie mogłam dzialać nagle i gwałtownie, bo to do niczego by mnie nie doprowadziło.
Przyglądałam się mężczyźnie, którego kochałam najbardziej na swiecie. Cierpiałam, widząc go w takim stanie. Nie wiedziałam, czy bardziej boli mnie taki widok, czy doprowadza mnie do szału, napędzając chęć zemsty... Czułam wiele rzeczy na raz.
Uśmiechnęłam się smutno, gdy mi odpowiedział. Widziałam jego zmęczenie, jak na dłoni. Nie chciałam go bardziej męczyć. Powinien odpocząć...
- Prześpij się, okej? Musisz odpocząć. Porozmawiamy jak będziesz czuł się lepiej... Idę wziąć prysznic i zaraz do ciebie wrócę. - powiedziałam cicho i pocałowałam go krótko w usta. Swoją drogą to on też powinien się wykąpać, ale najpierw to niech dojdzie do siebie, a potem będziemy się tym przejmowac.
No i tak poszłam wziąć prysznic. Lodowaty, swoją drogą. Chciałam zmyć z siebie wszystkie emocje i gdy w końcu - chociaż pozornie - mi się to udało, to wróciłam do łóżka, siadając na nim i czuwając całą noc przy Dale'u.

/ zt x2
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-04-02, 21:27   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


-Mhm... - mruknął tylko cicho w odpowiedzi dalej z zamkniętymi oczami. To prawda - był cholernie zmęczony, właściwie czuł się jakby nie spał przynajmniej przez miesiąc. Poza tym... Mimo tych cudownych rąk, które leczą dalej odczuwał ból w pewnych miejscach. Ból, który raczej szybko nie minie - zwłaszcza ten ukryty głęboko w jego głowie, wbijający się w jego mózg niczym rozżarzony do czerwoności pręt.
Trochę czasu minęło zanim usnął, ale wreszcie osunął się w objęcia morfeusza.
Nocą standardowo przyszły do niego koszmary. Budził się co jakiś czas, zdarzało mu się krzyknąć, pot spływał po jego ciele strumieniami.
Cały czas widział jej twarz. Twarz kobiety, która mu to zrobiła. W żaden sposób nie mógł wymazać jej z pamięci - podobnie jak tej cholernej piosenki, którą cały czas śpiewała. We śnie znów musiał oglądać te okropne sceny, patrzeć na swoje palce wyginające się w nienaturalny sposób. Po raz kolejny słyszał ten charakterystyczny dźwięk łamanych kości, widział, jak przebijają skórę... Swoją drogą złamania otwarte to naprawdę paskudna sprawa!
No, ale wracając...
Można chyba śmiało przyznać, że ona była pierwszą osobą, której udało się go złamać. Niegdyś był... Kurwa, po prostu był niezniszczalny. Nie odczuwał strachu - a przynajmniej tak mu się wydawało. Nie było człowieka, który był w stanie go przerazić, ale ona... Ona odarła go ze wszystkiego co posiadał - a przede wszystkim z człowieczeństwa.
Obudził się po raz kolejny i zerknął w prawo - na krześle znajdującym się przy łóżku siedziała Colleen. Jej głowa oparta była o łóżko, a dłoń spoczywała w pobliżu jego dłoni. Uśmiechnął się pod nosem i jakoś tak... To dodało mu otuchy. Te wszystkie koszmary - mimo, że nadal pozostawały straszne w tej chwili wydały mu się odległe. Przymknął oczy i znów zasnął.
Obudził się dopiero nad ranem - jego ukochanej nie było już obok, widocznie miała jakieś obowiązki. Uniósł się nieco na poduszkach i spojrzał na pościel.
- Cholera... - wychrypiał cicho widząc, że prześcieradło było zalane krwią. Prawdopodobnie jedna z ran opatrzonych w tradycyjny sposób otworzyła się, gdy tak się wiercił. No nic...
Spojrzał na swoje dłonie - nie mógł utrzymać ich bez ruchu, trzęsły się jakby pił przynajmniej tydzień. Doskonale wiedział, że minie trochę czasu zanim będą znowu sprawne, a przecież... To były nie tylko jego ręce - to była jego broń.
Westchnął cicho i przeniósł wzrok na okno. Zaczynało świtać... Czekał go kolejny ciężki dzień.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-04-02, 22:35   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Dla większości osób w Bractwie dopiero zaczynał się dzień, a dla Hoppera właśnie się kończył. Uroki życia według mikronezyjskiej strefy czasowej. Nie spodziewał się, że zanim pójdzie spać dowie się jeszcze czegoś ciekawego, a jednak. Pierwsze ranne ptaszki już wstały i zdążyły mu powiedzieć, o plotkach dotyczących tego, co się stało w nocy. Nie trzeba było być geniuszem, żeby zorientować się że ten tajemniczy mężczyzna, który nie raczył zjawić się na rynku, ten w którym Colleen była najprawdopodobniej zadurzona, to ten sam którego przytargała do obozu i przy którym najprawdopodobniej przesiedziała całą noc.
Hopper stracił już parę godzin, nie zamierzał tracić więcej czasu. Wziął ze sobą kodeinę, przy okazji łykając jedną tabletkę. Skoro miał zamiar jeszcze przez jakiś czas pozostać na nogach, przyda mu się coś mocnego co odgoni powoli przypominający o sobie ból głowy. Musiał dowiedzieć się wszystkich możliwych szczegółów od faceta Marie, rozpaczliwie potrzebowali rozpracować GC. Mężczyzna z każdą sekundą zapominał o kolejnych faktach, ale z drugiej strony miał szansę być już w nieco lepszym stanie. Cóż, Hopper nie miał zamiaru użerać się z nim, jeśli będzie majaczył.
Bez jakiejś szczególnej zapowiedzi wparował do domku Colleen. Najwidoczniej Bractwo wzywało, skoro nie było jej na miejscu. Hopper w zamian za to znalazł jakiegoś mężczyznę leżącego w zakrwawionej pościeli. Yup, to był człowiek którego szukał.
- Cześć - rzucił. - Chyba ich potrzebujesz - powiedział podając mu pudełko z kodeiną. Z tego co się orientował, w Bractwie mocno brakowało leków przeciwbólowych, więc cokolwiek mężczyzna dostał, było chujowe. A czy cokolwiek robi lepsze wrażenie niż rycerz na białym koniu dzierżący w dłoni opioidy? Z resztą, Hopper miał świadomość, że średnio komfortowo się rozmawia, kiedy próbujesz nie wpakować sobie kulki w łeb, żeby pozbyć się bólu.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-04-02, 22:43   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Mężczyzna leżał w łóżku wpatrzony w okno. Pozostawał od dłuższego czasu pogrążony we własnych myślach. Miał cholerny mętlik w głowie, nie potrafił sobie poradzić z tym wszystkim, nie mógł uwierzyć w to, że jest tutaj. W końcu jakieś kilkanaście godzin temu jeszcze był zabawką tej kobiety. Kilkanaście godzin temu nie wierzył już w to, że przeżyje i w sumie... Nawet chciał umrzeć. Prosił ją o to. Najgorsze w tym wszystkim było chyba to, że naprawdę uwierzył, iż zasługuje na taki los.
Z rozmyślań wyrwał go znajomy dźwięk otwieranych drzwi. Od razu pomyślał, że to Colleen, ale mylił się. Zerknął na mężczyznę, który pojawił się w pomieszczeniu i zlustrował go wzrokiem od dołu do góry. Nic nie powiedział tylko wrócił do wpatrywania się w okno, jakby aktualnie była to najciekawsza rzecz na świecie.
Obcy dla niego mężczyzna wreszcie przemówił, a Dale zerknął na jego dłoń dzierżącą pudełko z jakimiś tabletkami. Pewnie przeciwbólowymi. Sięgnął po nie drżącą ręką i próbował je chwycić, ale okazało się to praktycznie niemożliwe do wykonania. Jego palce nie mogły dojść do siebie w tak krótkim czasie, dopiero co przecież były wszystkie połamany. Zrezygnował więc z tej próby, ale nie powiedział nic. Nie zamierzał go przecież prosić o to, by ten pomógł mu połknąć jedną z nich.
- Trzeba było... Przynieść flaszkę... - wychrypiał słabo siląc się na żart, a raczej bardzo kiepski żart - jak przystało na Fowlera. Mimo tego wcale nie było mu wesoło. Zajrzał w oczy nieznajomego doszukując się w nich czegokolwiek.
- Czego... Czego chcesz? Nie przyszedłeś tutaj, żeby ulżyć mi w bólu.. - powiedział, a raczej znów wychrypiał słabo po paru chwilach zastanowienia. No tak, niestety tak funkcjonował ten świat. Każdy czegoś chciał, za darmo można chyba tylko dostać w ryj - a przynajmniej tak uważał Fowler.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-04-02, 23:14   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Will nie miał zamiaru odpuszczać - perspektywa użerania się z wijącym się w bólu człowiekiem nie była zbyt kusząca. Bezceremonialnie odkręcił pudełko i wcisnął mężczyźnie dwie tabletki. Dwie, bo nie była to jakaś szczególnie duża dawka (przynajmniej na standardy Hoppera), a magiczny efekt placebo sprawiał, że wszystko powinno zadziałać kilka razy szybciej.
- Wierz mi, to jest lepsze - stwierdził pewnie. A tym samym jeszcze dodatkowo podbudował efekt placebo. Nie żeby sama kodeina pozostawiała coś do życzenia, ale jeśli Hopper miał szansę podbić i przyśpieszyć jej działanie przez proste zagrywki, dlaczego miałby tego nie robić? Zwłaszcza, że obydwoje tylko na tym zyskiwali.
Nie mógł mu się dziwić, że jest wobec niego podejrzliwy. Cóż, w gruncie rzeczy to było całkiem zdrowe podejście, które, szczerze powiedziawszy, Hopper całkiem doceniał. Mężczyzna nie był idiotą, w normalnych warunkach zmniejszał szansę żeby zginąć. Colleen wspominała, że to były żołnierz, ale oprócz tego że wiedział jak walczyć, najprawdopodobniej potrafił też przetrwać, co było w tych czasach znacznie istotniejsze. Całkiem miłym zaskoczeniem było to, że faktycznie mógł okazać się być przydatny, że Colleen nie jechała po niego osobiście tylko i wyłącznie dlatego, że był jej facetem.
- Taaa, masz rację. Jestem tutaj żeby dowiedzieć się wszystkich możliwych informacji na temat ludzi przez których byłeś torturowany, żebyśmy mogli się ich potem pozbyć. - Brzmiało aż niepokojąco heroicznie, jak coś, co zupełnie nie pasowało do Hoppera, ale jednak to była prawda. Ledwie kilka tygodni wcześniej wstąpił do Bractwa. Co będzie za dwa miesiące? Ratowanie bezdomnych kotków?
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-04-02, 23:28   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


To fakt - ból naprawdzę doprowadzał go niemalże do obsesji, być może Hopper mógł to zauważyć, ciało Dale'a drżało, a zęby raz na jakiś czas zaciskały się mimowolnie. Wystarczy dodać do tego przymykanie oczu, oraz ciężki oddech... Cóż, chyba tylko kretyn nie zauważyłby, że mężczyzna bardzo cierpi. A ten człowiek, który stał obok niego nie wyglądał na idiotę.
Bez gadania przyjął od niego tabletki - może nie lubił się o nic prosić, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że sam nie da rady ich wziąć, oraz z tego, że raczej mu pomogą. Jeśli faktycznie ten chłopak czegoś od niego chce, to nie przyniósł ze sobą jakichś suplementów.
Przełknął tabletki i wbił spojrzenie w sufit modląc się w duchu by jak najszybciej zadziałały.
Poruszył delikatnie głową, a jego kark strzelił nieprzyjemnie. Czuł się jakby przejechał po nim czołg - pomijając te wszystkie rany odczuwał również ból podobny do... Zakwasów? No cóż, w końcu drogę z elektrowni na brzeg jeziora przebył czołgając się. Do tej pory nie miał pojęcia jakim cudem tego dokonał, ale najważniejsze, że się udało. Los dał mu kolejną szansę i tej nie zamierzał zmarnować. Zemsta była bardzo dobrą motywacją do życia, wiedział o tym doskonale.
To wszystko czego Dale nauczył się w wojsku faktycznie pomagało mu w życiu codziennym. Właśnie dzięki temu przeszkoleniu nie puścił pary z gęby, nie powiedział nic o bractwie (co prawda nie wiele wiedział, ale jakieś tam informacje posiadał), nie powiedział nic o jego przywódczyni, którą przecież darzył uczuciem. Nie wydał Sam, w tej kwestii zachował się wzorowo. Wolałby chyba poświęcić swoje życie, żeby zapewnić im bezpieczeństwo.
Mężczyzna odezwał się, a Dale zerknął w jego kierunku. Ruchem głowy wskazał mu krzesło, nie widział powodu dla którego Will nie miałby usiąść obok niego.
- Co chcesz konkretnie wiedzieć? Raczej.. Niewiele pamiętam, byłem zajęty pilnowaniem swoich zwieraczy i próbami nie zwariowania. - powiedział siląc się na uśmiech, ale raczej kiepsko to wyszło. Przypominało bardziej grymas.
- I właściwie... Kim Ty jesteś? Dlaczego mnie wypytujesz? - spytał przyglądając mu się czujnym wzrokiem. Nie miał pojęcia czy można mu ufać, przecież Colleen nic nie mówiła o tym, że przyjdzie ktoś żeby go przesłuchać.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-04-03, 01:07   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Właściwie zajęcie miejsca na krześle było całkiem sensownym pomysłem, biorąc pod uwagę, że tym razem raczej trochę im zejdzie. Z resztą, mieli wtedy twarze na podobnym poziomie, a tak się po prostu lepiej rozmawiało.
- Och, po prostu jeszcze nie wiesz, jak dużo wiesz - odpowiedział. Kiedy nie miało się jego zdolności do analizowania, łatwo było pominąć te wszystkie istotne szczegóły. Z drugiej strony, powinien uważać co właściwie mówi. Ludzki mózg miał irytujący zwyczaj zmieniania szczegółów, żeby bardziej pasowały do tego, czego oczekujesz. - Zacznijmy od tego - tej? tych? - którzy cię porwali. Rozpoznałeś ich? Potrzebuję wszystkich cech charakterystycznych, akcentów, manier, irytujących tików. Spędziłeś tam trzy dni, na pewno się czymś zdradzili.
Problem w tym, że mężczyzna niemal na pewno nie zwracał uwagi na aż tyle szczegółów i na pewno coś pominie. Pytanie brzmiało: jak bardzo to będzie istotne? W takich momentach Hopperowi naprawdę brakowało mutanta, który byłby w stanie dać mu dostęp do cudzych wspomnień. Oczywiście, to był ten jeden, którego nie było w Bractwie. Pewnie wyskoczy jak Filip z konopi, kiedy to akurat ktoś inny będzie chciał pogrzebać w jego mózgu. Prawo Murphy'ego.
- Axon. A.k.a. Will Hopper. - W końcu Colleen mu powiedziała, że ma zacząć ufać Bractwu. Yay, zdradzanie innym poufnych danych! Z resztą, to chyba nie było już szczególnie poufne, skoro siedział tu już tyle czasu, że każdy zainteresowany mógł już dość do jego prawdziwych danych za pomocą zwykłego Googla. A tak oprócz tego, to sądząc po jakże optymistycznych prognozach dla jego mózgu i niesamowitym zapale Wallace do leczenia go, to wszystko i tak za niedługo nie będzie mieć znaczenia. - Jestem tym człowiekiem, który upewnia się, że Colleen nie podejmuje idiotycznych decyzji - dodał. W końcu właśnie tym zajmował się Mózg Bractwa. A to że Hopper przedstawił to w możliwie najkorzystniejszy sposób, biorąc pod uwagę że Dale najprawdopodobniej sypiał z Colleen? Nieistotny szczegół. Potrzebował, żeby mężczyzna faktycznie mu zaufał, a do tego potrzebował zrobić wystarczająco dobre wrażenie. I niech tym razem obędzie się bez rzucania puszkami. Na tyle uroku osobistego mógł się zdobyć.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-04-03, 01:41   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Pewnie, że tak. Dale też nie czuł się najlepiej rozmawiając z człowiekiem, który chcąc nie chcąc aktualnie patrzył na niego z góry. Dlatego również jemu zajęcie miejsca przez odwiedzającego go mężczyznę wydało się dobrym pomysłem.
Kiwnął głową słysząc jego stwierdzenie, może to i była prawda - z pozoru nieistotne informacje dla Dale'a mogą okazać się dokładnie tym czego szukał William.
Faktem było również to, że nie do końca wszystko pamiętał i na pewno nie na wszystko zwrócił uwagę - siłą rzeczy był zajęty czymś innym.
- Tej. Była ich dwójka. Nie znam ich. - skwitował tymi krótkimi trzema zdaniami jego wypowiedź, mógł powiedzieć więcej, ale dlaczego miałby to zrobić? Nie znał go, nie ufał mu, kurwa, nawet nie wiedział jak ma na imię. Jako były żołnierz jednostek specjalnych doskonale wiedział, które informacje może zdradzać, a których nie. Na razie postanowił dawkować słowa, mówić wybiórczo dopóki nie przekona się, że może naprawdę zaufać temu człowiekowi. Wydawał się... Niebezpieczny. Nie z powodu jego postury, bo akurat tego się nie obawiał. Znaczy... No w tej chwili może i tak, bo Dale i tak aktualnie nie mógł nic zdziałać, ale ogólnie. Mógł być niebezpieczny, ponieważ nie wyglądał na głupiego, a Ci inteligentni to najtrudniejsi przeciwnicy.
Tak, czy inaczej - Dale po swoich słowach już milczał. Przyglądał mu się tylko cały czas uważnie i był niemalże pewny, że w jego oczach dostrzegł tą samą czujność. Oboje w tej chwili oceniali się, próbowali dowiedzieć się o sobie czegokolwiek z samego spojrzenia, mimiki twarzy.
- Will Hopper... Miło mi. Dale Fowler... Podał bym Ci rękę, ale sam wiesz.. - wychrypiał i spojrzał na swoje ręce. Kurwa... Tak strasznie przeszkadzało mu to, że nie mógł właściwie nic zrobić sam.
Mimo wszystko zrobili krok do przodu - poznali swoje imiona, wiedzieli o sobie chociaż tyle, chociaż nie, w sumie... Prawdopodobnie William wiedział o nim więcej niż Dale by sobie życzył.
- Mówisz? Hmmm.. Chyba przyda się jej ktoś taki. - po tych słowach Fowler zaczął się zastanawiać czy powinien mu zaufać czy nie? Z jednej strony kompletnie go nie znał, ale z drugiej... Czy Colleen pozwoliłaby Williamowi na takie spytki jeśliby mu nie ufała.
- Zaczniemy rozmawiać normalnie, jak odpowiesz mi na jedno pytanie... Czemu powinienem Ci zaufać? - spytał nie odrywając od niego wzroku. Odchrząknął, próbując uspokoić trochę swój głos, ale to chyba nic nie dało. Miał straszną chrypę od tych krzyków, poza tym brzmiał okropnie słabo, ale czy można mu się dziwić?
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-04-03, 02:28   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Och, to było cholernie pomocne. Hopper mógł ograniczyć listę podejrzanych do jakichś pięćdziesięciu dwóch procent ludzi żyjących w Seattle, Olympii i wszystkich, którzy mogli przejechać. To mu dawało jakieś trzy miliony osiemset tysięcy osób z tego stanu. Spokojnie, ułoży się alfabetyczną listę, pomacha się nad nią wisiorkiem zanurzonym w krwi Dale'a, a nazwisko nad którym się zatrzyma to będzie dokładnie ta kobieta. Cholera, może powinien w ten sposób poszukać swojej rodziny?
Oczywiście, Hopper nie był takim idiotą, żeby sądzić, że Fowler jest takim idiotą, żeby uznawać to za jakąkolwiek sensowną odpowiedź. Koniec końców, jakoś przeżył na własną rękę, nawet jeśli miał niesamowite szczęście, to musiał się nauczyć zwracać uwagę na jakieś szczegóły. Czyli po prostu ciągle za mało ufał Hopperowi. Cudownie. Bo tak dobrze wychodziło mu namawianie ludzi, do zrobienia czegoś.
- Jakoś będę musiał to przeżyć - odrzucił. Właściwie, to nie uznawał tego za szczególnie istotne. Prawdopodobnie nie wpadłby na pomysł, żeby pierwszemu podać mężczyźnie dłoń, nawet jeśli ten byłby w stanie ją fizycznie uścisnąć.
Cóż, wszystko wskazywało na to, że Hopper jednak miał jakieś umiejętności społeczne, bo wszystko co powiedział spotykało się raczej z pozytywnym odzewem. Od latających puszek i innych przedmiotów na razie był raczej bezpieczny, skoro Fowler nie wyglądał jakby nagle miał zacząć rzucać w niego różnymi przedmiotami. Ciekawe czy moc Wallace by działała, gdyby miała połamane palce...
Właśnie Hopper? Dlaczego ktoś miałby Ci ufać? W gruncie rzeczy przecież sam nie ufał Kirze, bo jej historia za bardzo przypominała jego, a ona mogła przez to niepokojąco go przypominać. To jednak nie była szczególnie dobra odpowiedź, przynajmniej jeśli faktycznie miał dostać to, czego chciał. Rzecz w tym, że miał znaleźć odpowiedź, która go na razie przekona, a nie zgodną z prawdą czy taką w którą sam wierzył.
- Bo Colleen mi ufa, a ty ufasz jej - odpowiedział. To chyba był wystarczająco dobry argument, chociaż Hopper nie był pewny czy w ogóle w niego wierzy. Teoretycznie Colleen mu ufała, sama go tu ściągnęła, ale jednak nie raczyła się podzielić z nim informacją, że tajemniczy rekrut był jej facetem ani że znalazła go ciężko rannego tego wieczoru. Jasne, mógł to zwalić na brak czasu, jej zmęczenie, na pięćdziesiąt różnych rzeczy. Pytanie brzmiało: czy chciał?
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-04-03, 13:00   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Nie było nawet odrobinę pomocne - i takie właśnie miało być. Tymi krótkimi trzema zdaniami Dale chciał przekazać Williamowi, że nie ufa mu w najmniejszym stopniu i dopóki to się nie zmieni nie ma co liczyć na jakiekolwiek przydatne informacje. Prawdopodobnie osiągnął swój cel, bo tamten chyba to zrozumiał. Można było to wywnioskować chociażby po jego milczeniu, pominięciu tej kwestii. Tak to już jest, jak spotyka się dwóch buców... Czy ktoś mówił, że będzie łatwo i przyjemnie?
Jego wzrok cały czas był zawieszony na twarzy Hopper'a, a kąciki ust Fowlera uniosły się delikatnie do góry. Och, nawet po tym wszystkim pozostawał bezczelny... Szkoda, że to tylko maska mająca na celu ukrycie tego co czuł.
- Chyba nie masz wyjścia... - mruknął cicho, po czym westchnął. Och, bardzo chciałby móc normalnie ruszać rękoma i choć to pierwszy dzień jego niepełnosprawności - już zaczynało go to okropnie denerwować. Nigdy nie był od nikogo uzależniony, nie potrzebował pomocy, dawał sobie radę sam. W tej chwili czuł się jak małe dziecko, poza tym miał wrażenie, że jest ciężarem. Colleen z pewnością miała o wiele ważniejsze sprawy niż opiekowanie się nim. A jednak... A jednak siedziała przy nim całą noc, co dla mężczyzny było czymś nowym, innym. Nikt nigdy się tak o niego nie troszczył, właściwie przez całe życie był sam... Dopiero poznawał czym są uczucia. Szkoda, że w takiej chwili, ponieważ przez to co się wydarzyło, cóż... Wszystko było jakieś przytłumione, jakby rozmazane. Co jakiś czas słyszał w głowie tą cholerną piosenkę, poza tym cały czas miał wrażenie, że ta kobieta za chwilę go znajdzie i dokończy swoją robotę. Poznał, czym jest niewyobrażalne cierpienie, ale poznał również... Strach. Tak, bał się jej, bał się jej chorej głowy i pomysłów, ale najbardziej bał się tego, że dorwie jego bliskich.
Z rozmyślań wyrwał go niezbyt przyjemny głos Williama, skrzywił się lekko i potrząsnął delikatnie głową chcąc wyrzucić z niej te wszystkie myśli.
- Brzmi to w miarę sensownie... - zgodził się, chociaż w sumie nie był pewien czy mówi prawdę, czy po prostu chce uderzyć w jego słaby punkt - którym chcąc nie chcąc była Colleen.
Tak, czy inaczej... Skoro zgodził się tutaj dołączyć powinien chyba zacząć im chociaż minimalnie ufać. Postanowił więc zacząć od niego. Obiecał sobie jednak w myślach, że jeśli ten mężczyzna go okłamał, albo wyjdzie w praniu, że jest osobą niegodną zaufania... Dorwie go. To właśnie robił, zemsta była od zawsze czymś co go napędzało.
- Dorwali mnie w drodze... W drodze na rynek. Wstrzyknęli mi coś, co zahamowało moją moc, doprowadzili do nieprzytomności, co... Wierz lub nie - nie jest najłatwiejsze. Była ich dwójka. Kobieta, chyba brunetka, albo ciemny blond. Jakoś po trzydziestce, niewiarygodnie piękna... - zaczął, a jego dłonie zaczęły drżeć. Mimowolnie chciał zacisnąć pięści, ale oczywiście było to niemożliwe.
- Zabrali mnie do elektrowni, przywiązali do jednej z rur. Ten dryblas na pewno nazywa się Howard - tyle zapamiętałem. Ona nie zdradziła swojego imienia. Mówili, że są z Genetically Clean. Co jeszcze... - zastanowił się przez moment. Warto napomknąć też, że jego głos był urywany, a na jego twarzy pojawił się nieodgadniony wyraz. Próbował walczyć ze wspomnieniami, ale średnio mu to wychodziło. Otworzył usta, ale nie powiedział nic. To wyglądało jakby się zawiesił, jak stary komputer z windowsem 95 czy coś. Odetchnął kilka razy głębiej i na moment przymknął oczy. Ponownie je otworzył i wbił spojrzenie w ścianę na przeciw niego. Był tak cholernie zniszczony...
- Dzwonił do niej ktoś. Musiała gdzieś szybko wyjść, ale nie wiem gdzie. Poza tym... Ten cały Howard mówił, że widział mnie w pubie parę dni wcześniej, może dotrzesz do monitoringu, czy coś... Jeszcze ich samochód. Drogi. Chyba.. Chyba Audi Q5. Podejrzewam, że... Niewiele osób takim jeździ. - powiedział, po czym zaniósł się kaszlem. Z jego ust wydobyła się strużka krwi i spłynęła po jego brodzie. To raczej pozostałości po obrażeniach wewnętrznych, było jej znacznie mniej, więc krwawienie raczej ustało... To dobrze.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-04-04, 17:55   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Oczywiście, że to brzmiało sensownie. Hopper nie miał zamiaru marnować czasu na źle trafione argumenty ani tym bardziej tracić ciężko wywalczonej odrobiny zaufania. W końcu Fowler chyba jednak choć trochę mu ufał, przynajmniej tak się Hopperowi wydawało. Ale hej - jak na jego standardy trochę to było całkiem nieźle. I sądząc po tym jak mu dzisiaj szło, wszystko zmierzało w jeszcze lepszym kierunku, a Will nie był idiotą, żeby nie widzieć że zaufanie bywa przydatne. Może nie aż tak jak uważała większość ludzi i z pewnością nie aż tak, żeby udawać miłego i użerać się z tymi wszystkimi irytującymi osobami... ale jednak miało jakąś tam swoją wartość. Na przykład kiedy chciałeś dowiedzieć się informacji u źródła.
Hopper zaczął zapisywać sobie wszystkie informacje w pamięci. Szczerze powiedziawszy, uważał że najprawdopodobniej Dale usłyszał więcej informacji niż byliby w stanie dowiedzieć się przesłuchując któregoś z członków GC - bo to musiało być GC. Rzecz w tym, że Fowler nie dostał tego na tacy, a teraz trzeba było wyciągnąć z niego wszystko, o czym nie wiedział, że wiedział.
- Mieli strzykawki, pistolety ze strzałkami, coś innego? Po jakim czasie to zaczęło działać? - dopytywał. Może dla niego to nie miało w tym momencie znaczenia, ale mając takie informacje Bractwo było w stanie się przygotować, wypracować jakiś sposób działania. Skoro wiedzieli czego się spodziewać, mogliby sobie z tym poradzić.
Will analizował wszystko, co usłyszał. Skoro otwarcie mówili że byli z GC, istniały tylko trzy opcje: Fowler miał nie przeżyć, to był pokaz siły albo nie byli z GC,. W dwóch ostatnich przypadkach, to była zwyczajna prowokacja. Szturchali Bractwo patykiem, licząc że rzucą się w pułapkę bez najmniejszego zastanowienia. Chcieli wywołać wojnę, spodziewali się że za bardzo będą chcieli się mścić, żeby to przeanalizować. Dokładnie tak, jak ostatnim razem chcieli to zrobić Marie i Henderson. A jeżeli to była pierwsza opcja... to wszyscy mieli cholerne szczęście. Po prostu.
- Uciekłeś im czy pozwolili ci odejść? - spytał prosto z mostu. To był najprostszy sposób, żeby dowiedzieć się czy to w ogóle były wiarygodne informacje.
Samochód to była cholernie przydatna informacja. Wiedzieli którędy musieli jechać, znali markę, mogli dzięki temu dojść do numeru rejestracyjnego. Stamtąd już tylko krok do ustalenia nazwiska właściciela, ale też byliby w stanie śledzić kierowcę. Odkryć gdzie mieszka, włamać się tam albo wejść na własne zaproszenie tej kobiety przynosząc pizzę czy montując kablówkę, w końcu schować pluskwę. Jeśli mieli szczęście i ona była wystarczająco istotna, trafili na żyłę złota. Mogli dowiedzieć się wszystkiego o tej nieoficjalnej stronie GC, a oprócz tego, mieć świetne dowody na jej istnienie.
- Usłyszałeś coś z tej rozmowy? - Hopper liczył, że mężczyzna potwierdzi jego nadzieje. Jeżeli do kobiety zadzwonił ktoś z samej góry, mieliby pewność że to wszystko jest w ogóle warte wysiłku.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6