Poprzedni temat «» Następny temat
Łodzie
Autor Wiadomość
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-12, 14:42   
  

   2 Lata Giftedów!


Nie do końca umiałam w relacje damsko-męskie, bo przez całe swoje życie miałam tylko jednego, jedynego faceta, przez 3 lata z rzędu, a na dodatek to ostatnio przecież z hukiem zerwaliśmy, a ten się puścił i zdradził mnie z najlepszą przyjaciółką, wcale nie martwiąc się tym, że przecież go rzuciłam i wcale nie starając się o to, byśmy się zeszli, a przecież twierdził, że mnie kochał. Nie umiałam w takie relacje, bo przecież prawie dwa tygodnie temu dopiero co uprawiałam seks z Bradley'em, któremu prawdopodobnie już drugi raz złamałam serce, więc zdecydowanie nie byłam dobra w takich relacjach, ale... ale Dale chyba też nie był. To mogło oznaczać, że albo będzie nam ze sobą bardzo dobrze, albo bardzo źle i szczerze liczyłam na to, że jednak uda nam sie osiągnąć tą pierwszą opcję, ale to tylko czas mógł nam pokazać, tak naprawdę.
- Ja nie umiem przywyknąć do tego, że nie ma przy mnie mamy, a ojca straciłam, bo nienawidzi mutantów. - odpowiedziałam na jego słowa. Tak po prostu faktycznie przyzwyczaił się do tego, że nie miał rodziców, czy nie umiał sobie pozwolić na smutek? Nie wiedziałam, a znałam go za krótko, by stawiać jakiekolwiek tezy. Postanowiłam jednak też mu się trochę wyżalić, by nasza wymiana zdań rzeczywiście bardziej przypominała rozmowę, niż wywiad, czy przesłuchanie. W końcu... to na rozmowie mi przecież zależało, więc musiałam chociaż starać się zachować pozory konwersacji.
- Dobrze... - przytaknęłam mu, wtulając się jednocześnie w dłoń, którą mnie gładził. Okej... faktycznie, no, opowiadanie o sobie mogło być trudne, o mnie większość rzeczy każdy wiedział, chociażby z gazet i telewizji, więc zazwyczaj nie miałam tego problemu, że musiałam komuś coś opowiadać. Najwidoczniej jednak to było na tyle trudne, że moje pytania mogły po prostu pomóc.
- Skąd je masz? - spytałam w końcu, skoro chciał pytań. Miałam na myśli blizny, oczywiście. Przyglądałam mu się, mając nadzieję, że nie wchodzę na temat, o którym nie chce rozmawiać, a jeśli rzeczywiście tak będzie... no cóż, nie będę naciskać.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 14:59   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Hmm... Dale chyba też nie do końca umiał (pięknie ujęte!) w takie rzeczy. Właściwie nigdy nie miał kobiety na dłużej, zdarzały mu się tylko przelotne znajomości głównie polegające na zaspokajaniu żądzy, pragnienia. Nie zdarzyło mu się jeszcze nic takiego - po każdej takiej nocy jak z nią po prostu znikał i nigdy więcej nie wracał, tym razem jednak coś zmusiło go, by ją odnalazł, ba... Przychodził w to miejsce, gdzie mogła się pojawić kilka dni pod rząd - nie starał się tak dla żadnej dziewczyny. To... To nie był on. A może jednak był, tylko o tym nie wiedział, ponieważ nie spotkał wcześniej odpowiedniej osoby.
Podejrzewam, że mimo tego, iż Dale nie za bardzo wie na czym polegają związki, a i ona chyba nie jest w tym wszystkim najlepsza... Nauczą się. Z czasem zrozumieją jak to wszystko funkcjonuje i nauczą się być dla siebie wsparciem, a przynajmniej Dale miał nadzieję, że się tego nauczy.
- Przez większość swojego życia byłem sam, naprawdę się już przyzwyczaiłem... Osoby, które pojawiały się na mojej drodze to tylko... Zakończone epizody. Większość nie żyje. - powiedział zgodnie z prawdą przeklinając w myślach to pieprzone fatum, które nad nim wisiało. Jak to jest, że każdy, kto próbował się do niego zbliżyć... Umierał? Nie miał pojęcia dlaczego tak się dzieje, ale niestety tak właśnie było.
Odetchnął nieco głębiej, gdy dziewczyna zapytała się o jego blizny. Uśmiechnął się lekko i zabrał dłoń z jej policzka.
Ściągnął z siebie t-shirt, tak, by pokazać jej resztę swojego tułowia.
- Daj mi rękę.. - szepnął i nie czekając aż sama to zrobi złapał ją za dłoń. Przesunął jej palcami po lewej części podbrzusza.
- Irak. Dostałem kulkę. Ten sam gość trafił jeszcze tutaj. - po tych słowach podążył jej dłonią dalej po swoim ciele do prawego ramienia.
Następnie przesunął jej palcami po klatce piersiowej, na której widać było kilka blizn bo ranach ciętych.
- Afganistan. Zaskoczył mnie, to... Była drobna walka na noże, na szczęście ciął dość płytko. - rzekł, po czym uśmiechnął się lekko zerkając w dół na resztę swojego ciała.
- A reszta... Nie starczyło by nam dnia i nocy, gdybym miał o każdej opowiadać. Wiele z nich, cóż... Kiedyś mnie dorwali. Chcieli wyciągnąć informację, a ja nie specjalnie chciałem mówić więc... Torturowali mnie. Przez kilka dni. Wbijali drewniane szpikulce pod paznokcie, używali bata z haczykami, cięli moje ciało, po czym posypywali rany solą... I robili inne straszne rzeczy. - powiedział przymykając na moment oczy, wspomnienie tych wszystkich rzeczy, które mu wtedy zrobili... Cóż, doskonale pamiętał ten ból, tak ogromny, że nie można go było porównać z niczym innym.
- Każda z tych blizn ma swoją historię. Kiedyś Ci je wszystkie opowiem. - rzucił, po czym podniósł jej dłoń do swoich ust i złożył pocałunek na jej wierzchu. Dla niego to tylko wspomnienia, dla niej... Mogą być zaskoczeniem. W sumie był po części ciekaw jej reakcji na to wszystko...
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-12, 15:29   
  

   2 Lata Giftedów!


Czekałam, aż zacznie mi opowiadać swoją historię, a może... a może powie, że mam się nie wtrącać w jego życie, znamy się trzy dni i w ogóle co ja robię. Mogłam tylko czekać, bo nie chciałam na niego naciskać, a rozumiałam, że pewnie musi się zastanowić i przemyśleć, czy w ogóle chce mi o tym wszystkim opowiadać, a jeżeli zdecyduje się, że chce, to na pewno musi zastanowić się, w jaki sposób to zrobić. Bądź co bądź patrzyłam mu w oczy ze zmartwioną miną, która bardzo nie chciała mnie opuścić i już chyba do końca życia będę wyglądać właśnie tak, czego swoją drogą zdecydowanie nie chciałam, ale nie umiałam tak nie wyglądać, bo było mi przykro słuchać, jak Dale miał w życiu okropnie i bardzo chciałam, by już nigdy więcej mu się nic złego nie przytrafiło. Czy jednak mogłam sprawić, żeby tak było? Żeby już zawsze był szczęśliwy? Mogłam próbować, a co z tego wyjdzie... czas pokaże.
Mężczyzna się odzywał, a ja w duszy cierpiałam jeszcze bardziej. Był sam... zawsze sam, czego ja zrozumieć nie umiałam. Nie chciałam sobie nawet wyobrażać, jak to jest być aż tak samotnym. Zawsze miałam kogoś wokół siebie, czy to rodzinę, czy to przyjaciół, czy członków Bractwa, których było mnóstwo. Zawsze ktoś mnie otaczał, a jeżeli chciałam pobyć sama, to z pewnością robiłam to z własnej woli, izolowałam się od innych, ale i tak wiedziałam, że mam do kogo wrócić, mam gdzie wrócić, a on... a on nie miał nikogo i niczego, nawet domu. Jak można było żyć w taki sposób i nie dostać depresji? Ja jej dostawałam, a w życiu spotkało mnie dużo mniej złego niż jego.
Chciałam jakoś skomentować to, co powiedział, ale on chyba chciał zacząć opowiadać mi historię swoich blizn, więc postanawiałam mu po prostu nie przerywać, żeby przypadkiem nie zmienił zdania. Westchnęłam cicho, gdy zdjął koszulkę, bym mogła zobaczyć więcej blizn, a moja zmartwiona mina zrobiła się jeszcze bardziej zmartwiona, i smutna. Było mi źle, że spotkało go tyle złych rzeczy... Pozwoliłam mu prowadzić swoją dłoń po jego ciele i bez słowa przyglądałam się jego bliznom, słuchając historii, które mi opowiadał. Był wielokrotnie krzywdzony.
- Dlaczego? Dlaczego to wszystko ci się przytrafiło? - spytałam, pewnie idiotycznie, ale chciałam wiedzieć. W sensie... tak, no, zdążyłam się domyślić, że mógł być żołnierzem, ale mimo to wszystko brzmiało dla mnie jakoś zbyt brutalnie. Może... może on też był porwany przez GC, jak Levi?
- I dlaczego uciekasz? Czemu się chowasz? Wydaje mi się, że twoja moc nie jest taką mocą, którą łatwo dostrzec. Nie to, co moja, bo ja... ja nie pozwoliłabym, żeby te kule cię trafiły. - powiedziałam, tu nawet pod koniec zdania się uśmiechając, ale taka była prawda. Czego jak czego, ale kul to ja się absolutnie nie bałam. Nie mogły mnie skrzywdzić, bo byłam w stanie je zatrzymać. Tak w końcu aktywowałam swoją moc...
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 16:41   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Nie miał powodu, by zabronić jej się wtrącać do swojego życia, przecież... Dopiero co ją do niego wpuścił, więc należała jej się prawda, przecież musiała wiedzieć z kim będzie dzielić najbliższą przyszłość, musiała wiedzieć z kim ma do czynienia... Jak bolesne by nie były niektóre z jego wspomnień obiecał sobie, że podzieli się z nią wszystkim, nie będzie nic ukrywał - czy na tym nie polegał związek? Szczerość była podstawą, a Dale naprawdę nie chciał okłamywać Colleen.
Gorzej z tym sposobem zrobienia tego, ponieważ naprawdę ciężko byłoby mu tak po prostu zacząć opowiadać o swojej przeszłości, tego było tak wiele, tak trudno było opisać co czuł w najróżniejszych sytuacjach, które go spotkały...
Naprawdę nie podobał mu się jej aktualny wyraz twarzy, sprawił, że stała się smutna, a przecież to była ostatnia rzecz jakiej chciał, ale... Zdawał sobie sprawę również z tego, że nie zawsze będzie między nimi kolorowo, zbyt wiele cierpienia nosili na swoich barkach.
Samotność już dawno została jego najlepszą przyjaciółką, zdecydowanie przyzwyczaił się do jej obecności, była przy nim w każdej chwili jego życia, aż... Aż do teraz. I muszę przyznać, że czuł się bez niej dziwnie, inaczej, ale chyba... Chyba lepiej.
- Od lat zadaje sobie to pytanie. - odpowiedział nie odrywając od niej wzroku, podobnie jak ona - nie miał pojęcia czemu to wszystko go spotykało, może to była jakaś kara za jego postępowanie? Za każdy jego błąd, których było tak wiele otrzymywał karę? Może i jest to jakieś wytłumaczenie...
- Część zrobiłem sobie sam, ta chora chęć walki, która mną kiedyś kierowała, ta żądza zabijania wrogów... Wiele mnie to kosztowało. - dodał uśmiechając się, chociaż ciężko byłoby zobaczyć choć cień radości w tym uśmiechu. Raczej... Machinalnie uniósł kąciki ust do góry, tak jak zwykle, gdy narzucał na twarz maskę.
- Dlaczego uciekam... Wiem, co tacy ludzie jak oni robią z takimi jak ja. Jestem dla nich niewygodny, wiem zbyt dużo, poza tym jako były żołnierz specjalnej jednostki znam wiele ich metod, może uważają mnie za niebezpiecznego? - Zapobiegał temu, co mogłoby się stać, jego twarz również była znana pewnym instytucjom i nie zamierzał się wychylać, lepiej było pozostać w cieniu...
- Potrafię zrobić kilka ciekawych rzeczy, moja moc to nie tylko zwiększona siła, czy też szybkość... W pewien sposób pasuje do mnie. Uczyniła mnie tym, kim jestem. Zrobiła ze mnie maszynę do zabijania. Maszynę kontrolowaną swojego czasu przez rząd Stanów Zjednoczonych...
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-12, 19:52   
  

   2 Lata Giftedów!


Było mi przykro słuchać o jego tragediach, o tym, ile bólu doświadczył w życiu, ale cieszyłam się, że mi o tym opowiada. Chciałam wiedzieć o nim jak najwięcej się da, naprawdę chciałam go poznać i miałam nadzieję, że z każdym dniem będę poznawać go co raz bardziej. Musiałam wiedzieć, kim jest, przede wszystkim po to, by móc kochać go jeszcze bardziej, niż teraz. By zwerbować go do Bractwa to w sumie nie musiałam wiedzieć o nim wiele. Większość mutantów dołączało do Bractwa, gdy albo ja, albo moja mama zamieniliśmy z nimi po trzy zdania. W dzisiejszych czasach nie było zbyt wiele czasu na poznawanie życiorysu danej osoby. Po prostu oddawaliśmy ją (albo jego) w ręce mutantów zajmujących się grzebaniem w umysłach, tu często nawet Alba pomagała, odczytując emocje i sprawdzając, czy aby na pewno kandydat X chcący przynależeć do Bractwa nie odczuwa tam gdzieś nadmiernej wrogości. Generalnie jednak po prostu sprawdzało się ich wspomnienia, czasami też Sally za pomocą dotyku odczytywała przyszłość danej osoby, chcąc sprawdzić, czy nas wszystkich nie wysadzi w powietrze pewnego dnia. Dlatego właśnie nie musiałam poznawać jego przeszłości jako Przywódczyni. Chciałam ją poznać jako kobieta jego życia, jakkolwiek ckliwie i głupio to brzmiało.
Bądź co bądź słuchałam go uważnie, gdy tak opowiadał mi o tym wszystkim i dochodziłam do wniosku, że bardzo surowo się ocenia, nie rozumiałam też dlaczego. Zmarszczyłam czoło, zastanawiając się nad tym uważnie. Ja... nie uważałam wcale, że zabijanie jest czymś złym. Żyliśmy w takich czasach, że ciężko było inaczej i trzeba było wybrać swoje życie ponad życie kogoś innego, więc... tego kogoś innego trzeba było zabić, co ja zupełnie rozumiałam i... musiałam przyznać, że w ostatnich dniach co raz bardziej prześladowała mnie myśl, że zabijanie może być rozwiązaniem. W końcu już raz w Historii Stanów Zjednoczonych mieliśmy wojnę domową, prawda? Tak naprawdę jeżeli zebrałabym dużą ekipę mutantów z przydatnymi mocami... byliśmy potężniejsi niż nasi przeciwnicy. Mogliśmy wygrać i świat mógł wyglądać dla nas zupełnie inaczej. Kiedyś przecież nikt by nie pomyślał, że niewolnictwo zostanie zniesione, a jednak... gdy doszło do wojny secesyjnej to Północ ją wygrała, a niewolnictwo zostało zniesione. Może w ten sam sposób dyksryminowanie mutantów zostanie zniesione? Cóż... to było możliwe, ale chyba nie chciałam rozmawiać o tym z Dalem, a już na pewno nie w tym momencie.
- Nie bądź dla siebie taki surowy. - stwierdziłam, patrząc na niego - Każdy w swoim życiu popełniał błędy. Poza tym... gdybyś nie zabijał, to pewnie ty byłbyś teraz martwy, a tego bym nie chciała. - dodałam i pocałowałam go krótko w usta - No... chciałabym powiedzieć, że nikt cię teraz nie kontroluje, ale oboje wiemy, że jest inaczej. - mruknęłam, wywracając teatralnie oczami. Byłam poirytowana sytuacją mutantów, miałam tego dość i... i chcialam to zmienić.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 21:32   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Taa, to wszystko co go spotkało to z pewnością nie był zbyt wesoły temat, spotkało go wiele strasznych rzeczy, ale w sumie to nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, nie? Dzięki temu wszystkiemu nauczył się wiele o tym, jak ten świat funkcjonuje i jak straszni potrafią być dla siebie ludzie. Stał się dzięki temu wszystkiemu wyjątkowo silny i potrafił stawić czoła przeciwnościom losu, sytuacje, podczas których inni ludzie mogliby się załamać dla niego nie stanowiły tak wielkiego problemu, ponieważ wiedział doskonale, że może być znacznie gorzej. Tak, z pewnością nauczył się jak być silnym.
On również chciałby powiedzieć jej o sobie jak najwięcej i poznać ją na tyle na ile mu tylko pozwoli. Oboje chcieli tego samego, więc wystarczyło po prostu to zrobić. Otworzyć się przed sobą. Heh... Gdyby to było takie proste...
Tak na marginesie to nie jestem pewien, czy Dale będzie zadowolony, gdy postanowią mu poszperać w głowie... Jego głowa była jego sprawą i skoro taką trudność sprawiało mu opowiadanie o swojej przeszłości, emocjach, to jak zareaguje na obcą osobę próbującą wejść w sam środek tego pierdolnika, który miał w głowie? Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł, ale zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądać.
Być może określenie 'kobieta jego życia' faktycznie brzmiało nieco ckliwie, aczkolwiek dokładnie tak chciał ją nazywać, chciał, by właśnie nią się stała i miał przeczucie, że to może się udać...
Nie wyobrażał sobie nawet jakim uczuciem jest wracanie do domu (gdziekolwiek by on nie był) w którym ktoś na Ciebie czeka...
- Nie jestem surowy. Mówię prawdę. Może i każdy popełnia błędy, ale ja mam ich na swoim koncie zdecydowanie zbyt wiele. Gdybym zachował się w wielu momentach odpowiednio nie patrzyłbym na śmierć wszystkich swoich przyjaciół, braci z oddziału, który był pod moim dowództwem... Uratowałbym ich, ale tylko ja się uratowałem, ponieważ popełniłem błąd, podjąłem złą decyzję. - powiedział przypominając sobie tamten dzień, dzień, w którym po raz kolejny stracił wszystko na czym mu zależało. Gdyby wtedy wydał inny rozkaz... Nie posłałby ich na pewną śmierć, a jednak zrobił to i musiał z tym żyć.
- Widzę ich twarze każdej nocy, wiesz? - dodał po chwili szeptem i westchnął potrząsając delikatnie głową, by wyrzucić z niej te wszystkie złe myśli.
Po raz kolejny podniósł do ust szklankę i opróżnił ją.
- Może i coś w tym jest, w końcu przeciwnicy mutantów w pewien sposób wywierają na nas presję zmuszając nas do konkretnych zachowań... No cóż. Takie życie. - wzruszył ramionami uśmiechając się lekko. Co miał więcej powiedzieć? Niestety musieli w to brnąć, ponieważ nie mieli innego wyjścia.
- Nie ważne. Dajmy już spokój z tym wszystkim, to miał być nasz dzień, nasz wieczór, a jak na razie to wygląda na jakąś stypę, a nie na walentynki. - zaśmiał się cicho po tych słowach i sięgnął po koszulkę, by ją na siebie założyć - w końcu nie było już potrzeby świecenia swoimi bliznami, skoro zakończyli ten temat... Z drugiej strony... Może wcale nie musiał jej zakładać, bo gdyby na przykład Col chciała ją z niego za chwilę zdjąć... Ekhm, dobra nic już nie mówię.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-12, 22:07   
  

   2 Lata Giftedów!


Nie rozumiałam, jak można myśleć o sobie aż tak negatywnie, choć przecież wcale nie byłam lepsza, bo też tak robiłam. Co prawda w trochę inny sposób, ale tak... właśnie uświadamiałam sobie, że też się dość często krytykowałam. Nie robiłabym tego pewnie, gdyby nie fakt, że połowa Bractwa zdecydowanie nadal nie popierała tego, że jestem Przywódcą i po cichu protestowali. Ostatnio słyszałam nawet jakieś plotki o grupce mutantów, którzy chcieli, bym oddala im swoje stanowisko... Debile. Bądź co bądź krytykowałam się, bo wiedziałam, że bardzo dużo innych osób mnie krytykuje, a tych, którzy mnie chwalą, było mniej więcej tyle samo, więc... no, dużo wyraźniej widziało się słowa krytyki, niż pochwały. Poza tym jeszcze ta ostatnia akcja z Axonem, który za wszelką cenę udowadniał mi, jaką idiotką jestem. No jasne, facet jest nadnaturalnie inteligentny, więc oczywiście, że jestem przy nim idiotką, ale i tak ciężko było żyć w taki sposób i zachowywać się przy nim jak pewna siebie pani przywódczyni. No, więc Dale'a nie rozumialam, a sama o sobie myślałam chyba trochę zbyt krytycznie. No proszę, chyba w niewielkim stopniu byłam hipokrytką.
- Ja patrzyłam na śmierć mojej matki, bo nie zorientowałam się w porę, że dziewczyna, która nas wydała, rzeczywiście to zrobiła. - powiedziałam, patrząc mu w oczy i tym razem na mojej twarzy nie malowały się żadne emocje, a to chyba... źle - Ostatnio ciągnęłam swojego nieprzytomnego przyjaciela przez pięć kilometrów do Bractwa, gdy znalazłam go ledwo żywego. GC go porwało, bo ja wysłałam go na akcję, bagatelizując to, że nawet prosta wyprawa po pożywienie może okazać się niebezpieczna i zamiast zwołać jakąś lepszą ekipę, wysłałam najbardziej niewinnego chłopaka, którego mocą jest zmienianie się w psa. Miał dużo szczęścia, bo mógł zginąć przez mój głupi błąd. - mówiłam, bardzo poważnie. Te sytuacje były moją winą, ale nie mogłam się wiecznie obwiniać, bo nie byłabym w stanie ruszyć do przodu. Nie można było tkwić w jednym punkcie i rozdrapywać przeszłości, no bo po jaką cholerę się maltretować? Trzeba było się uczyć na własnych błędach i jako Przywódczyni naprawdę dobrze to rozumiałam.
- Nie możesz się obwiniać. Każdy popełnia błędy i najważniejsze, by wyciągać z nich wnioski. - dodałam, kończąc już swoje moralizatorskie opowieści, bo może Dale wcale nie chciał ich wysłuchiwać? Chciałam jednak, by nie musiał się zadręczać złem, jakie wyrządził i jakie inni wyrządzili jemu. Musiał ruszyć do przodu, a fakt, że chce ze mną spróbować... to był pierwszy krok.
- Tak, chyba trochę zmieniła się atmosfera. - szepnęłam i tym razem uśmiechnęłam się smutno. Nie chciałam zepsuć nastroju, ale chyba niestety to zrobiłam.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 22:20   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


No widzisz - a jednak można. Dale chyba był mistrzem samokrytyki, potrafił jechać po sobie tak mocno, jak nikt inny by nie potrafił. Obwiniał się za wszystko, całe życie tkwił w przekonaniu, że gdyby podejmował odpowiednie decyzje mógłby wszystkich uratować. Przez tak wiele dni karał się za to, że wszyscy jego bliscy umarli, uważał, że nie zasługuje na szczęście, na normalne życie, aż pojawiła się Colleen i zaczęła zmieniać jego myślenie. Fowler naprawdę cieszył się z tego, że wreszcie znalazł osobę z którą mógł porozmawiać. Co prawda ostatnio spotkał też przyjaciółkę z przed lat, ale z nią to było co innego. Kochał ją, ale w inny sposób, mimo wszystko... Jego życie naprawdę zaczęło zmieniać się na lepsze i miał nadzieje, że nie będzie jak zwykle, ponieważ, gdy zbyt długo jest dobrze... Cóż, wszystko zaczyna się pieprzyć.
- Co mogę powiedzieć... Ludzie od zawsze zdradzali i będą zdradzać. I to Ci, po których najmniej się tego spodziewamy, dlatego... Lepiej uważać na przyjaciół, niż na wrogów, tak uważam. Z wrogami sobie poradzę, ale fałszywi przyjaciele tylko czekający, by wbić mi nóż w plecy... To o wiele większe zagrożenie. Dlatego mam ich raczej niewielu. - uśmiechnął się po tych słowach - wcale nie było mu smutno. Było parę osób, którym ufał mniej, lub bardziej, ale dobierał ich ostrożnie i zawsze brał pod uwagę wszelkie ewentualności. Nauczył się uważać.
Och, o to, czy chciał wysłuchiwać jej opowieści czy nie zdecydowanie nie musiała się martwić - pragnął jej słuchać tak długo jak tylko będzie mógł, właściwie mogłaby mówić bez przerwy. No dobra, może... Może z drobnymi przerwami.
- Może ją trochę naprawmy? - zapytał żartobliwym tonem, po czym zerknął na swoją pustą szklankę, a następnie na jej. Najchętniej sam by sobie już nalał (alkoholizm nie wybiera kochana!), ale uznał, że grzeczniej będzie poczekać, aż dziewczyna wypije swoją porcję.
- Robi się późno, a Ty pewnie niedługo musisz wracać.. - rzucił po chwili odwracając wzrok. Nie chciał się z nią rozstawać nawet na moment, ale logicznym było, że nie pójdzie z nią do Bractwa tego samego dnia, przecież musiał zrobić jeszcze wiele rzeczy, zanim na zawsze zmieni swoje życie. Miał nadzieję, że to zrozumie i nie będzie podejrzewać go o ucieczkę, chociaż... Wcale by się jej nie dziwił. Skoro raz uciekł czemu nie miałby tego zrobić po raz drugi?
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-12, 22:46   
  

   2 Lata Giftedów!


Byłam w sumie ciekawa, jak długo czasu spędziliśmy na łodzi. Wiedziałam, że gdy zapadnie zmrok będę musiała wracać do Bractwa i domyślałam się, że Dale od razu dzisiaj za mną tam nie pójdzie. Nie mogłam zmienić jego życia, tak o, od razu. Pewnie musiał się jakoś przygotować i choć nie miał zbyt wielu przyjaciół i nie miał domu, to pewnie będzie musiał jednak zabrać ze sobą jakieś rzeczy i w ogóle. Domyślałam się, że już jutro się spotkamy, ale... ale nawet taka krótka rozłąka napwała mnie smutkiem. W sensie, tak, to miało być dla mnie dużo wygodniejsze, że nie pójdzie dziś za mną do Bractwa. W końcu... musiałam porozmawiać z Bradley'em o tym, że wprowadzi się do nas mężczyzna, z którym łączyło mnie coś bardziej emocjonalnego i romantycznego niż z Bradley'em. Trochę bałam się tej rozmowy, bo przecież nie chciałam go stracić. Był dla mnie cudownym przyjacielem, wspaniałą osobą i... i nie chciałam go stracić przez to, że nie tak w sumie dawno temu uprawialiśmy seks, zaprosiłam go, żeby ze mną mieszkał, a teraz... a teraz zapraszałam do tego mieszkania kogoś innego, z kim co innego mnie łączyło. Chyba byłam trochę patologiczna. Chyba można było nakręcić o mnie jakiś głupi serial, bo moje życie było cholernie popieprzone, a ja pieprzyłam je sobie co raz bardziej z każdym dniem.
Nie skomentowałam jego wypowiedzi na temat przyjaciół i wrogów, bo... najzwyczajniej w świecie nie wiedziałam, co powinnam powiedzieć. W jego słowach było trochę racji, ale ja nie umiałam inaczej, nie umiałam żyć bez ludzi. Nie uważałam, że to jest w ogóle dobry sposób na życie, choć tak, faktycznie... bez przyjaciół nikt nie mógł cię zdradzić, ale z drugiej strony bez przyjaciół nikt nie mógł ci pomóc w potrzebie, gdy wrogowie po ciebie przyszli. Zarówno on, jak i ja mieliśmy rację w swoim poglądzie na tę sprawę. Ja jednak nie zamierzałam nigdy żyć samotnie. Nie chciałam tak żyć i chyba bym nie umiała, a on... a on chyba będzie musiał nauczyć się żyć w grupie, bo ja, niestety, stawiałam Bractwo na pierwszym miejscu, nawet przed nim i on chyba o tym wiedział. Jeżeli chciał mieć mnie, musiał chcieć mieć również Bractwo i miałam szczerą nadzieję, że chce.
Zaśmiałam się cicho, gdy powiedział, że możemy w sumie naprawić atmosferę i bardzo chętnie bym to zrobiła. Już, już, chciałam mu odpowiedzieć, że tak, to swietny pomysł, zróbmy to i uratujmy Walentynki, ale on wtedy przypomniał mi, że pewnie niedługo będę musiała wracać, na co zareagowałam dość smutną miną. Nie chciałam wracać... nie chciałam się z nim rozstawać nawet na jedną noc... a co, jak nie wróci do mnie?...
- Nie chcę wracać... - szepnęłam i już po chwili usiadłam mu na kolanach, przytulając się do niego. Chciałam być blisko. I nie chciałam odchodzić.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-12, 23:01   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


No cóż, na pewno było to kilka ładnych godzin, ta ich cała poważna rozmowa i w ogóle... Taa, trochę czasu zeszło. Powoli zaczynało się ściemniać i chociaż jemu specjalnie to nie przeszkadzało, to dziewczynie prawdopodobnie tak, ponieważ... No, chyba nie mogła tak na okrągło zostawiać Bractwa, skoro była nieustraszoną Panią przywódczynią, nie? Doskonale to rozumiał i dlatego nie chciał jej zatrzymywać, mimo tego, że tak bardzo chciał, żeby została przy nim.
Wiedział, jak będą wyglądały jego następne dni, będzie musiał pozamykać pewne sprawy, porozmawiać z pewnymi ludźmi, zabrać swoje rzeczy, pozacierać ślady po ostatniej kryjówce w której przebywał i takie tam... Nie miał pojęcia ile mu to zajmie, ale nie powinno się zejść jakoś niesamowicie długo, nie chciał się z nią rozstawać na długo. Już nie.
Właściwie oboje mieli chyba pewne sprawy do podomykania, ona musiała pewnie uprzedzić odpowiednich ludzi o jego przybyciu i takie tam... Chwilowa rozłąka chyba nic nie zmieni, o ile oczywiście będzie potrafił do niej wrócić po tym, jak się rozstaną. Hmmm, ale... Nie planował raczej ulatniać się. W końcu coś jej obiecał, nie?
Pewnie, że w jego słowach było trochę racji. Dale uważał, że ze wszystkimi wrogami da sobie radę sam, nie potrzebował pomocy, w końcu... Radził sobie już tak długo i był na tyle pewien swoich umiejętności, że wiedział, iż da radę. Pewnie kiedyś życie to zweryfikuje i być może będzie to kolejny jego błąd, ale jak na razie... Nieźle mu szło to życie w ukryciu.
Jeśli chodzi o jego pobyt w Bractwie... Masz rację. Dale rozumiał to, że to on musi dostosować się do jej trybu życia, a nie na odwrót. Był w stanie sobie wyobrazić czym jest dla niej ta społeczność mutantów i nie zamierzał nawet się w tej kwestii sprzeczać, czy proponować jej, by razem uciekli. Wiedział, że dziewczyna nie mogłaby tego zrobić.
- Ty chyba dobrze wiesz, jak na mnie działasz, co? - rzucił śmiejąc się cicho, gdy usiadła mu na kolanach. Gdy tylko poczuł jej bliskość od razu odechciało mu się wracać, właściwie w tej chwili myślał tylko i wyłącznie o tym jak Colleen wygląda bez żadnych ubrań na sobie...
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-12, 23:25   
  

   2 Lata Giftedów!


Trochę się bałam. Gdzieś tam z tyłu głowy obawiałam się, że jak pozwolę mu odejść... on... nie wróci. Nie mogłam go jednak zatrzymać na siłę, a nie mogłam też pozwolić sobie na to, by razem z nim pozamykać wszystkie jego sprawy. Musiałam mu zaufać i tylko miałam szczerą nadzieję, że nie stracę na tym zaufaniu. No poza tym... nie miałam innego wyjścia oprócz zaufania mu i czekania na to, aż się spotkamy w określonym dniu, o określonej godzinie, w umówionym miejscu. I wtedy będę mogła wprowadzić go do Bractwa, a gdy już to zrobię, będzie mu bardzo ciężko odejść, bo odejście z Bractwa było dość skomplikowane. No, może nie skomplikowane, ale... wszystkie jego wspomnienia o mnie i o Bractwie musiałyby zniknąć. Byłoby tak, jakbśmy nigdy się nie spotkali i miałam szczerą nadzieję, że to nigdy nie będzie musiało się stać, a my będziemy mogli żyć wspólnie w Bractwie, zarówno w szczęściu, jak i podczas jakichkolwiek porażek.
No... czas pokaże, jak to się rozwinie między nami. Wierzyłam, że tym razem nie ucieknie ode mnie... przecież obiecał, że spróbujemy, prawda? Z drugiej jednak strony... jaką mogłam mieć pewność, że nie kłamał. Tu znów pojawiały mi się wątpliwości, bo choć już trochę mi o sobie powiedział... ja nadal tak naprawdę go nie znałam.
Nie chciałam jednak się zadręczać. Wierzyłam, że wszystko będzie w porządku, że Dale mnie nie oszukuje i czuje do mnie dokładnie to samo, co ja do niego. Wierzyłam, że jak dzisiaj się rozejdziemy, to za kilka dni znów się spotkamy i będziemy już mogli żyć ze sobą do końca. Wierzyłam w to i tego właśnie chciałam.
- A w sumie to nie wiem, skąd mam wiedzieć? - powiedziałam ironicznie na jego słowa i uniosłam jedną brew do góry. Uśmiechnęłam się szeroko i już po chwili pocałowałam go długo, ale finalnie się odsunęłam, opierając głowę na jego ramieniu. Jeżeli na pożegnanie miała nas czekać powtórka z nocy pod namiotem, to okej, mogę się tak z nim żegnać!
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-13, 08:29   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Dale również w pewnym sensie bał się tego wszystkiego, nie wiedział co ich czeka, z jakimi trudnościami przyjdzie im się zmierzyć, on... On naprawdę niezbyt wiele wiedział o relacjach damsko - męskich, a o związkach to już w ogóle... Wcześniej kobiety były dla niego (nie ma się czym chwalić) przedmiotami, rzeczami nadającymi się tylko do zaspokojenia go, nigdy z żadną napotkaną dziewczyną nie łączyło go coś takiego... Z drugiej strony Fowler lubił podejmować wyzwania i nie poddawał się - nawet, jeśli było naprawdę ciężko i tak zamierzał zrobić i tym razem.
Zaufanie... To nie jest prosta sprawa, zwłaszcza, gdy zna się kogoś naprawdę krótko, a ich staż to całe trzy dni, zwłaszcza, że Dale już raz uciekł, gdy tylko nadszedł ranek zebrał swoje rzeczy i po prostu odszedł. Nic dziwnego, że mogła się obawiać, iż zrobi coś takiego ponownie, zwłaszcza, że taki już po prostu był.
Mężczyzna zastanawiał się nad tym, jak będzie wyglądać jego życie po tym, jak wreszcie znajdzie się w Bractwie, w domu Colleen. Zdawał sobie sprawę z tego, że na pewno nie będzie łatwo, przypuszczał, że naprawdę ciężko będzie mu się tam odnaleźć, a także usiedzieć w jednym miejscu, w końcu... Przez ostatnie lata swojego życia praktycznie co tydzień był gdzieś indziej, nigdzie nie zostawał na dłużej, a teraz miał spędzić tyle czasu nie przemieszczając się? To też będzie trudne, ale czego się nie robi dla miłości, hm?
Mimo tych wszystkich przemyśleń był pewien, że warto. Warto spróbować - dla niej. By móc patrzeć codziennie na jej uśmiech, by móc dotykać jej ciała, być blisko. Naprawdę było warto.
Odwzajemnił jej pocałunek po czym uśmiechnął się delikatnie.
- Powinnaś zauważyć przy naszym ostatnim spotkaniu. - odparł, a chęć ponownego zdobycia jej ciała z sekundy na sekundę stawała się w nim coraz silniejsza, zabawne, jak ciężko było mu się opanować, jak ogromne pożądanie nim targało, gdy tylko znajdowała się bliżej niego.
- Nie będziemy widzieć się przez kilka dni, wiesz o tym, może... Wypadałoby się, ekhm... Dobrze pożegnać? - przy ostatnich słowach podrapał się jedną dłonią po potylicy, a na jego twarzy dosłownie na kilka sekund pojawił się wyraz zakłopotania, którego - jak miał nadzieję - chyba nie zauważyła.
- Co Pani na to, Pani przywódczyni? - dodał żartobliwym tonem i przesunął delikatnie palcami po jej plecach.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-13, 14:17   
  

   2 Lata Giftedów!


Wiedziałam, że warto będzie na niego czekać. Czym bowiem będzie kilka dni rozłąki wobec całego życia spędzonego razem? Oczywiście, coś po drodze mogło pójść nie tak i mogło się okazać, że jednak zupełnie się nienawidzimy, a to wszystko było jedną, wielką pomyłką, ale szczerze... nie wydawało mi się. To nie mogło być możliwe, że takie uczucie, jakie ewidentnie było między nami mogło okazać się błędem. Czułam się trochę jak w filmie romantycznym i właśnie miałam wrażenie, że to, co nas połączyło, jest takim filmowym uczuciem, więc co mogło pójść źle? Wydawało mi się, że oboje tego chcemy, więc skoro chcieliśmy... nie powinno być problemu.
Byłam tak strasznie podekscytowana, że Dale chciał spróbować i zamieszkać ze mną w Bractwie. Musiałam powiedzieć o tym Albie... Nie. Z nią nie rozmawiałam i nie miałam najmniejszego zamiaru. Pierwszą osobą, która się dowie, na pewno będzie Sally, a potem... a potem koniecznie muszę powiedzieć Bradley'owi i jedyne co to mogę liczyć na to, że nasza przyjaźń się przez to nie spieprzy, a to było całkiem prawdopodobne, choć teoretycznie nic sobie nie obiecywaliśmy i w ogóle, to zawsze jakieś tam uczucie z jego strony mogło się pojawić i liczyłam na to, że tak się jednak nie stało... No, więc najpierw będę musiała poinformować przyjaciół, a potem, jak to zwykle bywa, kilka osób z "zarządu", którzy muszą wiedzieć, gdy w Bractwie pojawia się nowa osoba. Trochę było z tym roboty, ale tak... zdecydowanie było warto.
Szybko jednak porzuciłam te myśli, postanawiając skupić się na słowach Dale, na które po prostu zaśmiałam się cicho. Wspomnienie tamtej nocy było nadal niezwykle żywe, a myśl, że mogliśmy to powtórzyć, a jak zamieszka w Bractwie... będziemy mogli powtarzać to codziennie... No cóż, ta myśl była zdecydowanie bardzo przyjemna.
- Wiesz co? Podrywać kobiet, to ty chyba nie umiesz. - powiedziałam i tym razem zaśmiałam się trochę głośniej i znów go pocałowałam, tym razem trochę dłużej, z większą namiętnością, ale... znowu się odsunęłam, patrząc na niego z rozbawieniem. No, w sumie trochę kłamałam, bo mnie poderwał i to skutecznie, ale jednak.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-13, 14:53   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Ja akurat nie jestem pewien, czy warto jest na niego czekać. Nie był najlepszą partią, właściwie raczej dość kiepską, patrząc na to jak bardzo miał poprzewracane w głowie.
Miejmy nadzieję, moja droga, że wszystko pójdzie dobrze i nie będą mieli żadnych problemów, a ich wspólna przyszłość będzie... No, może nie świetlana, ale chociaż w miarę dobra.
Poza tym masz absolutną rację - to co pojawiło się między nimi było naprawdę czymś wyjątkowym, takie coś nie zdarzało się każdemu i na co dzień, dlatego to nie mógł być błąd. Zbyt wiele ich połączyło, niewiarygodnie szybko między nimi zaiskrzyło, by to wszystko było pomyłką.
Podekscytowana mówisz? Nie jestem pewien, czy Dale podzielał jej uczucia, tak jak mówiłem wcześniej - pobyt w Bractwie mógł się dla niego okazać naprawdę ciężkim orzechem do zgryzienia, z drugiej strony może będzie lepiej, niż sobie wyobrażał? Obiecał sam sobie, że postara się dostosować, tak jak robił to zawsze. Dlaczego miało się nie udać tym razem? Poza tym... Po raz pierwszy miał dla kogo się starać. Tak naprawdę starać.
- Nie? - odparł cicho udając zdziwienie i również zaśmiał się krótko, odwzajemnił jej pocałunek, a następnie wstał razem z nią tym samym zmuszając ją do tego, by oplotła nogami jego biodra.
Chwycił ją mocno i przeniósł na coś w stylu małego blatu kuchennego, który znajdował się obok podwójnego palnika. Posadził ją na nim i po raz kolejny pocałował wkładając w to całego siebie.
- Ale potrafię robić inne rzeczy.. - szepnął jedną dłonią odgarniając jej włosy z szyi, by złożyć na niej kilka pocałunków. Col nawet nie miała pojęcia jak bardzo cieszył się z tego, że prawdopodobnie czeka ich powtórka z ich ostatniej nocy, a może nawet będzie lepiej - po tym wszystkim co sobie powiedzieli.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-02-13, 15:25   
  

   2 Lata Giftedów!


No i sytuacja wróciła na typowo walentynkowe tory, co przecież absolutnie mi nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie! Nie zamierzałam protestować przed powtórką naszej nocy w namiocie. No... tyle, że dzisiaj nie będziemy mogli już ze sobą spać. Nie mogłam pozwolić sobie na takie częste nocowanie poza terenem Bractwa, więc dzisiaj, nawet jeśli do czegoś dojdzie - a chyba na pewno dojdzie, bo sytuacja właśnie w tę stronę zmierzała! - to będę musiała odejść, więc to chyba ja ucieknę tym razem, prawda? No, może nie do końca, bo Dale po wszystkim będzie mnie musiał jeszcze odwieźć, żebym nie musiała biegać sama przez miasto do Bractwa. Co prawda to nie było jakoś znowu super mega daleko, kiedyś spacerem byłabym w stanie spokojnie dojść od portu do obozu, ale teraz... ale teraz lepiej było się nie pokazywać, jeżeli to nie było konieczne, a dzisiejsza sytuacja nie wymagała ode mnie wracania pieszo. No... chyba, że coś się zmieni, bo może Dale się rozmyśli i stwierdzi, że mnie nigdzie nie zawiezie? Nie no, miałam szczerą nadzieję, że tak nie będzie, bo dość mocno bym się wtedy zdenerwowała!
Wracając jednak do obecnej sytuacji, gdy Dale mnie podniósł, a ja owinęłam nogi wokół jego bioder, zaczęłam się po prostu śmiać, zbyt szczęśliwa, by móc w jakikolwiek sposób się opanować. Śmiałam się trochę z niego, trochę z siebie, a trochę z tej absurdalej sytuacji, bo kto to słyszał, żeby przed nadchodzącą wojną przywódca jednej ze stron był tak szczęśliwy? W życiu się z czymś takim nie spotkałam, a ja właśnie byłam tym szczęśliwym przywódcą, który nie powinien czuć się aż tak dobrze.
Pozwoliłam mu się posadzić na blacie, a dłonie zarzuciłam na mężczyznę, uśmiechając się szeroko. Odpowiadałam na każdy jego pocałunek, zadowolona jak nigdy. Było mi z nim tak cudownie...
- Tak? A jakie to są rzeczy? - spytałam, prowokując go. Przymknęłam oczy, gdy całował mnie po szyi i westchnęłam cicho, taka szczęśliwa...
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5