Poprzedni temat «» Następny temat
Niższy dach
Autor Wiadomość
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-20, 16:39   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Niewzruszona Matilde po prostu wydęła usta w podkówkę. W gruncie rzeczy, naprawdę była szczera. Bo rzeczywiście nie miała nikogo lepszego w zanadrzu, a Bradley nie wyglądał jej na osobę, która potrzebowała dodatkowego zachęcania. Oddychając ciężko – przez aktywność fizyczną, parsknęła cichym, autentycznym śmiechem, jednocześnie kręcąc z niedowierzaniem głową.
– Oh, nie podniecaj się tak, Bradley. Nie zamierzam z tobą uprawiać seksu – odparła całkiem serio. Ah, tym facetom ostatnimi czasy się po prostu przewracało w głowie. Potrzebowała tylko termoforu, a nie dodatkowej rozrywki. A po sytuacji z Leonem po prostu postanowiła nieco zwolnić tempa.
– Czy nie przeszło ci przez myśl, że mogę mieć już jakieś plany? – spytała dość sceptycznie, wznosząc prawą brew ku górze. Być może nie miała ciekawego życia, ale tak się składało, że następne dwa wieczory miała całkiem zapełnione, dlatego po prostu wzruszyła niewinnie ramionami. A potem jakby nigdy nic tym zuchwałym, chłodnym, może nieco wątpliwym tonem głosu dodała: – dam ci znać kiedy.
I prawdopodobnie powiedziałaby coś jeszcze, gdyby nie fakt, że w towarzystwie pojawił się ktoś jeszcze. Wallace dość niechętnie przyjęła pomocną dłoń Bradley’a, podnosząc się z ziemi i wtedy po prostu.. cóż.. prawie parsknęła śmiechem. Widok pijanego mężczyzny z miotłą, jako narzędziem obronnym był po prostu.. bezceny. Ale mimo wszystko Matilde odchrząknęła pod nosem, by ukryć to całe rozbawienie i kiwnęła głową.
– Kierowniku, w samą porę – w pewnym sensie niezwykle zaciekawił ją wynik tego pojedynku. Rycerskość pana Zenka wydawałaby jej się rozczulająca, gdyby nie ten smród, który sprawił, że miała jedynie ochotę puścić pawia. Ale mimo to, miała zamiar zgrywać ofiarę zwyrola Brada. Bo czemu nie? Skoro on grał nieczysto, to ona też mogła. I Wallace pochyliła się, by chwycić do ręki swoją torbę i przewiesić ją przez ramię.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-03-20, 17:06   

Pan Zenon, poważany wśród okolicznych bezdomnych nie zamierzał dawać za wygraną. A Bradleya wcale nie ratował fakt, że pomógł Wallace wstać. O nie, pan Zenek lepiej wiedział, co też tu się dzieje!
Zwyrole, zboczuchy, molestowywacze. Tak, dokładnie te słowa przechodziły przez niezmącony myślą umysł mężczyzny, gdy patrzył na twarz i postawę Greya. Dobrze, że nie poznał jego nazwiska, po pewno by jeszcze kajdanki zza poplamionych spodni wyciągnął, co by pochwycić tego nieczułego fetyszystę! Gdzieś Zenkowi przynajmniej mignęło takie ostrzeżenie czy inny artykuł o tym szaraku, co to panienki zamykał w dziwnych pokojach zabaw. A brunetkę przed tym losem trza było ratować!
Pan Żulian zdawał się całkowicie zignorować słowa swego przeciwnika, jednocześniej będąc bardzo podbudowanym przez wypowiedź damy w opałach. Rozpędził się jeszcze bardziej w stronę młodzika z tą miotłą, niby najlepszym orężem, wyciągniętym przed sobą, krzycząc swym przepitym głosem:
- AAAAA-hik-aaaa!
Chciał też wykorzystać moment, w którym pan magii chaosu postanowił się odwrócić na swój niezwykły żart, by wziąć zamach. Zanim więc wzrok Warlocka powrócił na zapijaczoną gębę - miotła uderzyła go w głowę. Niestety, wbrew oczekiwaniom Zenona, jego przeciwnik wcale nie wyłożył się jak długi! Tylko w sumie se stał. A sam nasz pijaczyna też stał - utrzymując tą miotłę na czuprynie swego wroga i chwiejąc się lekko na nogach. Chyba obraz Brada zaczynał mu się już rozmazywać przed oczyma, ponieważ zaczął mocno zaciskać powieki, jakby próbował od nowa złapać autofocus (hehe, skrzywienie fototechnika).
Wciąż jednak pracowały te pozostałe dwie szare komórki w jego głowie, to też prezentując Matyldzie swoje ostatnie 3 zęby, rzucił w jej kierunku zmartwionym, acz bardzo przekonującym głosem:
- Panienka ucieka! Ja tu zboczucha za-hik-trzymam!
I jak powiedział, tak najwyraźniej faktycznie zamierzał zrobić. Nie pozwalając Bradleyowi wykonać żadnego większego ruchu, pozwolił Wallace jak najszybciej oddalić się z tego miejsca, co też kobieta wykorzystała. A Brad? Brad jeszcze przez bite pół godziny miał zdrowo przehikane.

wątek zakończony na życzenie
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5