People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-11, 22:07
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
Dale czuł się podobnie - zupełnie jakby wypłynięcie na wodę i oddalenie się odrobinę od brzegu miało ukryć ich przed wszystkimi ciekawskimi oczami, jakby znaleźli się na środku jakiegoś pieprzonego oceanu, a nie małego jeziorka... Tak, dokładnie tak się teraz czuł i być może w jakiś sposób jego pewność siebie zadziałała też na nią?
Niebezpieczeństwo wydawało się teraz takie... Nierealne, jakby coś takiego w ogóle nie istniało, jakby faktycznie byli względnie normalni i nie musieli się niczego obawiać, a uwierzcie mi, że było to naprawdę przyjemne uczucie - chociaż raz przed nikim, ani niczym nie uciekać, nie oglądać się na każdym kroku, nie zastanawiać się czy dzisiejszy dzień będzie tym ostatnim spędzonym na wolności... Tak, naprawdę było cudownie oddać się słodkiemu zapomnieniu.
Mężczyzna czuł jej baczne spojrzenie na sobie i mógł tylko podejrzewać o czym teraz myśli, chociaż był prawie pewien, że przeżywa podobne rozterki do niego, ponieważ on również walczył ze sobą, jakby ogień i woda ścierały się wewnątrz jego organizmu próbując przeforsować swoją rację. Jedna z tych dwóch części chciała przy niej zostać, być tak blisko jak to tylko możliwe, natomiast druga... Cóż, druga kazała mu jak najszybciej spieprzać, jak najdalej od niej być może i jak najdalej od tego cholernego miasta... Która wygra? Tego jeszcze nie wiedział, wiedział tylko, że za każdym razem, gdy patrzyła mu prosto w oczy jego serce zaczynało bić szybciej, zupełnie jakby się czegoś naćpał. Jej dotyk dawał tyle ciepła, a gdy kochali się tamtej nocy w namiocie... Nigdy nie przeżył niczego wspanialszego i był pewien, że nie istnieje kobieta, która mogłaby go pociągać bardziej niż ona.
Szkoda tylko, że nie potrafił zdecydować. Jeszcze nie, nie wiedział jak postąpi...
Nie chciał patrzeć jak ona odchodzi, nie chciał więcej cierpieć, zbyt wiele osób już odeszło na jego oczach, co symbolizowały te pierdolone nieśmiertelniki, z którymi się nie rozstawał. Wisiorek, który mimo swojej niewielkiej wagi był dla niego wielkim ciężarem...
- Miło mi to słyszeć. - odparł cicho odwzajemniając uśmiech, chociaż... gdy Colleen odezwała się po raz kolejny nie miał już powodów do tego uśmiechu. Doskonale wiedział, że takie pytanie prędzej czy później padnie. Dlaczego to robią?
- Nie wiem, Col... Nie umiem Ci tego wyjaśnić.. - wyszeptał cicho spuszczając wzrok, wbił spojrzenie w szklankę, którą trzymał w dłoniach.
Jej słowa wbijały się w niego niczym szpilki, czuł ból, ponieważ... Wiedział, że to wszystko prawda. Nie mógł nic obiecać...
- To nie jest zabawa, ja... - wyrzucił z siebie tylko, po czym odstawił szklankę i na moment ukrył twarz w dłoniach.
Odetchnął nieco głębiej i odważył się wreszcie na nią spojrzeć - a wymagało to od niego wiele odwagi. Ciężko było mu patrzeć jej w oczy...
- Zasługujesz na coś więcej, na kogoś lepszego, to wszystko, to.. - wykonał zamaszysty gest ręką, jakby chciał jej pokazać całe ich otoczenie.
- To nie jestem ja, właściwie nawet nie wiem już kim jestem, odkąd się pojawiłaś nie wiem kim jestem, czego chcę, wiem tylko, że... - urwał przełykając ślinę, po czym westchnął cicho i ponownie odwrócił wzrok.
- Wiem tylko, że nie potrafię o Tobie zapomnieć, nie chcę tego robić.. - wyszeptał i chociaż głos mu się łamał... Na jego twarzy - jak zwykle - nie można było dostrzec żadnych emocji, z pozoru pozostawał niewzruszony, chociaż jego serce pękało na kilkaset kawałków.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-11, 22:54
2 Lata Giftedów!
Wiedziałam, że prawdopodobnie właśnie spieprzyłam atmosferę, która sprawiała, że czułam się tak dobrze, tak bezpiecznie... Wiedziałam, że nasza relacja właśnie w tym momencie może się skończyć. Naciskałam zbyt mocno? Tak, możliwe. Po prostu wiedziałam, że muszę... Gdybym nie była Przywódcą... Pewnie aż tak bym się tym wszystkim nie przejmowała, ale byłam i musiałam myśleć o mieszkańcach Bractwa. Zawsze mama mówiła wszystkim, że jak nie trzeba, to nie można opuszczać terenu obozu, a już na pewno nie samowolnie, a ja... a ja co teraz robiłam? Zamiast siedzieć w Bractwie i pilnować porządku, pilnować, by nikt nas nie zaatakował, szukać nowej siedziby... Ja sobie siedziałam na łódce i popijałam wino z mężczyzną, który nawet nie chciał się zaangażować w relacje, jaka była między nami. Nie mogłam być tak skrajnie nieodpowiedzialna i choć chyba miałam łzy w oczach, musiałam w to brnąć. Musiałam być silna i doprowadzić do rozmowy, która albo sprawi, że się rozstaniemy na zawsze, albo się ze sobą zwiążemy.
Oczywiście, opcja numer dwa pasowała mi zdecydowanie bardziej, ale... cóż... jeśli miałam być realistką, to zdecydowanie bardziej wierzyłam w tą pierwszą opcję. Nie umiałam sobie wyobrazić, że możemy żyć ze sobą.
Dobrze zrobiłam, że się odezwałam, że zadałam mnóstwo pytań i w ogóle rozpoczęłam tę rozmowę. Wiedziałam, że zrobiłam dobrze, ale... ale skoro wiedziałam, to dlaczego tak bardzo żałowałam tych wypowiedzianych słów? Może dlatego, że reakcja na nie była dokładnie taka, jakiej się spodziewałam...
- Dale... ja nie chcę nikogo innego. Nie obchodzi mnie to, na kogo zasługuje, na kogo nie, ja po prostu... nie chcę nikogo innego. - powiedziałam, podnosząc na niego wzrok. Chciałam o niego walczyć, choć nie wiedziałam, czy jest jeszcze sens... Wzdychając ciężko odstawiłam szklankę z winem gdzieś na stolik obok i chwyciłam Dale'a za dłoń. Ja... ja naprawdę nie chciałam nikogo innego niż on. Już nie. Oczywiście, jeśli on wybierze inaczej... Pogodzę się z tym, choć będzie mi ciężko, ale będę musiała sobie poradzić z życiem bez niego.
- To nie rób, nie musisz o mnie zapominać. - boże, jaka ja się romantyczna robilam i nudna, i monotematyczna, żałosne - Dale, ja... ja też nie wiem do końca co czuję. Wiem, że mi na tobie zależy. Wiem, że chcę, żebyśmy spróbowali. Nic o sobie nie wiemy, ale... ale ja czuję coś do ciebie, rozumiesz? Nie mogę cię stracić, ale nie mogę sobie pozwolić na to, by ta relacja wyglądała tak, jak teraz. Nie mogę. - szeptałam, patrząc mu prosto w oczy, trzymając go za dłoń, a drugą dłoń układając mu na policzku. Tak bardzo nie chciałam, by mnie odtrącił... Czemu on był taki uparty, chciałam, żeby po prostu ze mną spróbował...
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-11, 23:07
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
Może nie tyle, co spieprzyła całkowicie całą atmosferę, ale na pewno stała się ona teraz... Cięższa? To chyba dobre słowo.
Dała mu wiele do myślenia swoimi słowami, postawiła sprawę jasno i zmusiła go do podjęcia decyzji, której on nie potrafił podjąć w tej chwili. Potrzebował do tego czasu, samotności i kilku flaszek - zawsze rozwiązywał problemy w taki sposób... Inaczej po prostu nie potrafił.
Och, gdyby to wszystko było prostsze, ale... Czy w jego życiu cokolwiek należało do prostych rzeczy? Chyba nie. Musiał walczyć - od zawsze, o wszystko. Tak samo w tej chwili - powinien zawalczyć o nią, w końcu tak bardzo pragnął zostać przy niej, ale... Nie potrafił tego zrobić.
No tak, ta druga opcja pewnie pasowałaby też bardziej jemu, to była tak cholernie kusząca perspektywa - pozostać z nią przez resztę swoich dni, dołączyć do tego ich całego bractwa... Być może w końcu znalazłby swoje miejsce na ziemi?
Nie!
Zbyt wiele razy już próbował się do kogoś zbliżyć, zbyt wiele razy tracił, ten ból i tak już był nie do zniesienia... Nie potrzebował kolejnych blizn na psychice.
Chociaż... Może z nią będzie inaczej?
Nie będzie..
Za każdym razem tak mówił i zawsze kończyło się dokładnie tak samo, och, jaki miał teraz okropny mętlik w głowie...
- Rozumiem.. - powiedział cicho dalej na nią nie patrząc, nienawidził się za to, że zachowuje się wobec niej w taki sposób, chciałby jej dać więcej, ale... Po prostu nie umiał tego zrobić.
Przeniósł na nią spojrzenie, gdy poczuł na swojej dłoni jej dłoń. Zacisnął mocniej palce i westchnął cicho.
- Masz rację. Ta relacja, to... To coś co nas łączy... To nie powinno tak wyglądać. Nie wiem, czy to wszystko... Nie wiem czy to był dobry pomysł, Col. - ostatnie słowa wyszeptał tak cicho, że nawet nie był pewien, czy cokolwiek usłyszała. Wiedział natomiast, że jeśli tak się stało, to prawdopodobnie mocno ją zrani. Przecież to właśnie robił. Ranił.
A jedyną rzeczą której pragnął w tym momencie, to cofnięcie czasu o te kilka sekund i ugryzienie się w język...
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-11, 23:36
2 Lata Giftedów!
I czym się stały te nasze Walentynki? Jak długo chcialam się okłamywać i żyć w iluzji, że jest okej, że jest romantycznie i w ogóle, trzymamy się za ręce, pójdziemy do kina, a później będziemy uprawiać seks całą noc w normalnym łóżku? To było zbyt piękne, by mogło okazać się prawdziwe, a Dale - jak już zdążyłam go poznać - był zbyt uparty i zbyt mocno analizował wszystko, by ta wizja w rzeczywistości się udała. Czemu on tak bardzo musiał nad wszystkim się zastanawiać? Nie dopuszczać do siebie myśli, że przecież, cholera, ja nie wymagam od niego pierścionka zaręczynowego i deklaracji na całe życie... chciałam po prostu, żebyśmy spróbowali, bo przecież sama nie byłam do końca pewna, czy jakikolwiek związek w moim życiu na tym etapie jest odpowiedni, ale... ale chciałam zaryzykować, chiałam spróbować - dla Dale'a. Byliśmy strasznie głupi. Na siłe komplikowaliśmy sobie życie, które wcale nie było tak ciężkie, jak nam się wydawało. Sami rzucaliśmy sobie kłody pod nogi, zamiast pozwolić sobie na chwilę szczęścia, i dlaczego? No naprawdę nie umiałam tego pojąć, bo przecież wystarczyło tylko pozwolić sobie na szczęście, nic więcej.
Dale... on jednak ewidentnie nie chciał sobie na to pozwolić, a ja już nie wiedziałam, co mam mówić, jak mam się zachowywać, żeby go nie stracić. Może... może on po prostu wcale nie myślał o mnie tak, jak ja myślałam o nim? Przecież znaliśmy się tydzień, w sumie nawet nie, bo widzieliśmy się właśnie trzeci raz w życiu, więc chyba znaliśmy się po prostu trzy dni, a nie tydzień. Ja jednak czułam, że to, co jest między nami... to coś wyjątkowego. On może po prostu tak nie myślał wcale, a ja robiłam z siebie najgorszą idiotkę?
Tak, możliwe, ale skoro robiłam z siebie idiotkę, to po prostu już nigdy w życiu się z nim nie spotkam. Jeśli jednak nie spróbuję... nie spróbuję zawalczyć... do końca swoich dni będę tego żałować.
Chyba... chyba jednak musiałam przestać walczyć, co z bólem uświadomilam sobie po jego słowach. To nie był dobry pomysł... Rozumiałam i nie miałam siły już więcej na niego naciskać. W końcu... kim ja dla niego byłam? Zerżnął Przywódczynię Bractwa, a ta się zakochała, gratulacje!
- Rozumiem, Dale, naprawdę. - powiedziałam i uśmiechnęłam się smutno - W takim razie... wracajmy. Jak możesz to po prostu wywieź mnie z miasta, z lasu już trafię do domu. - dodałam, nadal z tym samym, smutno-sztucznym uśmiechem - I nie przejmuj się, Dale. Wtargnęliśmy sobie w życie i nigdy nie będę tego żałować, ale... ale skoro jest tak, jak mówisz, to nie będę dalej naciskać. - dodałam i jakby na pożegnanie po prostu pocałowałam go w policzek. Było mi przykro, kurwa, jak cholera, ale... ale nie byłam zła. Wiedziałam, że to się stanie, byłam na to nastawiona, więc chyba dlatego nie czułam tak okropnej rozpaczy. Bądź co bądź puściłam dłoń Dale'a i wstałam, czekając, aż on również wstanie i pójdzie na górę, popłynąć łódką do brzegu. Nie chciałam go dotykać, bo... jego dotyk za bardzo mieszał mi w głowie.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-11, 23:52
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
To wszystko to w ogóle jakaś poroniona wersja walentynek, jakiś pieprzony komediodramat, bo chyba inaczej tego nazwać nie można.
Jak mógł pomyśleć, że będzie w stanie stworzyć iluzję czegoś normalnego? Co mu przyszło do głowy z tymi kwiatami i z tym wszystkim? Przecież... Ona nie oczekiwała czegoś takiego. Wyraźnie powiedziała czego chce, a Dale... Nie był pewien, czy potrafi temu sprostać. A może zwyczajnie się bał? Chyba tak - chociaż nigdy by się do tego nie przyznał, on... Po prostu odczuwał lęk. Lęk przed czymś nowym, bał się angażować, ponieważ wiedział jak kurewsko boli strata, ale czy Col też tego nie wiedziała? Mimo tego, że był od niej dużo wyższy i lepiej zbudowany, to w tej chwili poczuł się przy dziewczynie taki malutki, bezbronny... Kolejne uczucie, którego nie czuł od... Od dzieciństwa. Nie pamiętał kiedy ostatnim razem ktoś wywołał w nim tak sprzeczne emocje, kiedy poczuł się taki... Słaby? To odpowiednie słowo. Czuł się teraz słaby. Tak cholernie słaby...
Masz rację - analizował każde jej słowo, każdy ruch, nawet, jeśli nie było to akurat potrzebne, ale on taki już był. Wybiegał myślami w przód i oczywiście tworzył czarne scenariusze, widział wszystko w czarnych barwach.
Muszę Ci przyznać rację - Dale po prostu nie chciał sobie pozwolić na szczęście. Na takie prawdziwe, długotrwałe - nie na chwilowe, tak jak teraz. Jakaś jego część dalej wierzyła w to, że na to nie zasługuje, że powinien być sam, że nie ma prawa do normalnego życia, ponieważ...
Ponieważ mogłeś ich wszystkich uratować.. - mruknął sam do siebie w myślach, a następnie wysłuchał co ma do powiedzenia Colleen i zdecydowanie nie było to nic, co ułatwiłoby mu sprawę.
- Nic nie rozumiesz Colleen... - odparł cicho nie odwzajemniając uśmiechu... No cóż, chyba nawet ślepy zauważyłby, że nie był to prawdziwy uśmiech, pełen radości - nie ten sam, którym kilkakrotnie obdarzyła go wcześniej.
Na jej następne słowa nie odpowiedział, tylko patrzył jak wstaje. Wiedział doskonale, że jeśli czegoś za chwilę nie powie, jeśli czegoś nie zrobi... Straci ją na zawsze.
Dziewczyna założy buty, kurtkę i wyjdzie na pokład, a on... Dopłynie na brzeg. Dojdą razem do samochodu, odwiezie ją, a potem zniknie.
Jeśli nie powie nic w tej chwili to jego szansa przepadnie. Wbił spojrzenie w podłogę.
- Spróbujmy. - wyszeptał sam do siebie - po czym podniósł na nią wzrok i powtórzył to samo, jeszcze raz - tym razem jednak pewniej, z większą mocą:
- Spróbujmy. - po czym złapał ją mocno za dłoń, tak, jakby bał się, że za chwilę stąd ucieknie.
- Chcę być przy Tobie Colleen.. Tak długo, jak tylko się da, dlatego... Dajmy sobie szansę. - dodał po chwili patrząc jej cały czas prosto w oczy. Uśmiechnął się sam do siebie w myślach, gdy zdał sobie sprawę z tego, że powinien to powiedzieć już jakiś czas temu. To dało mu taką... ulgę. Cholerną ulgę.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-12, 00:15
2 Lata Giftedów!
Byłam już gotowa do wyjścia, naprawdę. Cholernie mnie to bolało, ale... ale chyba śmierć matki i fakt, jak bardzo zostałam zdradzana i krytykowana odkąd ona umarła... to chyba ukształtowało mnie to na tyle, że juz nie umiałam wpaść w rozpacz. Z resztą - nie chciałam rozpaczać i nie mogłam, a znalazłam w sobie jakoś tyle samozaparcia, że byłam w stanie nie rozpaczać. Oczywiście, cierpiałam, ale nie na tyle, by się cofnąć i by zmienić decyzję, którą podjęłam, bo wiedziałam, że najzwyczajniej w świecie zmienić jej nie mogę. Ta decyzja była słuszna i wiedziałam o tym. Nie mogłam sobie po prostu pozwolić na taką relację, na życie w taki sposób. Powinnam siedzieć teraz w biurze z Williamem i kombinować, gdzie i jak najszybciej przenieść Bractwo, a potem jak odnaleźć Nancy, żebym mogła wyrwać jej serce i rzucić niedźwiedziom na pożarcie. Miałam swoje obowiązki i niestety... musiałam je uważać za ważniejsze od Dale'a, choć nie wiem jak bardzo wolałabym się na nim skupić.
Czekałam. Po prostu czekałam, aż mężczyzna wstanie i pójdzie sobie na pokład, żebym mogła się ponownie ubrać, dołączyć do niego, potem wyjść z łódku, wsiąść do auta, wysiąść z niego i zniknąć w lesie. Taki miałam plan. Wydawał się cholernie przykry, ale poprawny, a ja musiałam być poprawna. Już i tak dostałam ostatnio opierdol od Axona, któremu nie podobało się to, że akcja na polanie okazała się aż taką porażką. Jasne, mi też się to nie podobało, ale w sumie... gdzie w tym wszystkim była moja wina? Tam mogłam się bronić, ale jak mogłabym wyjaśnić to, że ponad Bractwem stawiam jakiegoś kolesia, którego widziałam trzeci raz w życiu?
Dlatego właśnie wiedziałam, że tym razem to ja musiałam odejść i to na dobre, uczucia nie grały teraz jakiejkolwiek roli.
Ale wtedy... Dale postanowił inaczej.
Na początku myślałam, że się przesłyszałam, ale mężczyzna się powtórzył, po czym zatrzymał mnie, łapiąc za dłoń. Odwróciłam się, patrząc na niego cholernie zdumiona, ale... szczęśliwa. Naprawdę byłam szczęśliwa. Jasne... z tym wszystkim wiązało się bardzo dużo problemów, o których właśnie sobie teraz przypominałam, bo przecież ostatnimi czasy przeprowadził się do mnie Bradley, ale dobra, jakoś sobie dam z tym radę, prawda? Najważniejsze, że Dale chciał... spróbować.
Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, jak pokazać emocje, które odczuwałam, więc... więc po go pocałowałam, chcąc, by wiedział, co do niego czuję i jak cholernie cieszę się, że postanowił przestać być takim upartym osłem i że postanowił, że spróbujemy.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-12, 00:31
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
O tak, Dale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Col będzie potrafiła podjąć taką decyzję. Zdążył już ją poznać na tyle by wiedzieć, że byłaby w stanie raz na zawsze zniknąć z jego życia i nawet jeśli bolałoby ją to - nie dałaby tego po sobie poznać. Z resztą... On zrobiłby dokładnie to samo - usunął by się w cień.
Całe szczęście, że nie miało się tak stać, ponieważ Dale w końcu postanowił przestać się opierać temu, co czuł, postanowił spróbować, zawalczyć o nią, o ich wspólną przyszłość, nawet jeśli teraz nie malowała się ona w jasnych barwach, to może... Może kiedyś będzie dobrze, o ile dożyją do tego 'kiedyś'.
Pewnie, że dziewczyna miała wiele ważnych spraw na głowie, na pewno ciążyła na niej większa odpowiedzialność, niż na barkach Dale'a, właściwie... On od jakiegoś czasu troszczył się tylko i wyłącznie o siebie, ale pamiętał jak to jest, doskonale pamiętał jak to jest być częścią czegoś większego... Bo przecież tym właśnie było Bractwo, prawda? Czymś większym. W pewnym sensie dla wielu zagubionych mutantów było to miejsce na świecie, więc na pewno robiła coś dobrego i za to ją podziwiał.
Zwłaszcza, że była taka młoda... Nawet nie wiedział dlaczego została przywódczynią, kurwa, on nie wiedział o niej nic, ale... Zamierzał dowiedzieć się jak najwięcej, a jeśli faktycznie przystanie do Bractwa... Może ze swoimi kontaktami i umiejętnościami okaże się nawet przydatny? Jeszcze nie zdecydował, czy zamierza być częścią ich społeczności, czy chce tam być po prostu dla Col, ale... Zamierzał grać takimi kartami, jakie dostanie - niezależnie od tego, jakie by one były - w końcu zawsze tak robił.
Wreszcie dziewczyna pocałowała go, a on objął ją w pasie przyciskając jej ciało do swojego, oraz oddając jej pocałunek, po raz kolejny dane mu było zasmakować jej cudownych ust, zupełnie jakby gwiazdka przyszła w tym roku wcześniej...
Jak mógłby nigdy więcej nie czuć jej dotyku, jej obecności? To byłaby straszna męka i chociaż pewnie dałby sobie radę - tak jak to robił zwykle, tym razem miał jakieś takie dziwne przeczucie, że postąpił... Dobrze.
- Nie wiem jak to będzie, ale... Chcę Twojego szczęścia. - powiedział odrywając się na moment od jej warg, by zajrzeć jej w oczy.
- Nie umiem również nazwać tego, co nas połączyło po tych kilku spotkaniach, ale wiem, że to coś prawdziwego i... Cóż, zobaczmy co z tego wyjdzie. - po tych słoawch wreszcie uśmiechnął się delikatnie. Czuł, że ma przy sobie wszystko, czego potrzebuje... I nie mówię wcale o otwartej butelce wina, która stała na stoliku obok nich! Tym razem znalazł coś znacznie lepszego niż alkohol. Kogoś znacznie lepszego.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-12, 00:51
2 Lata Giftedów!
No i stało się. Dale chyba właśnie pozwolił sobie na szczęście. Pozwolił nam na szczęście, bo nie ukrywajmy, gdybym mnie nie zatrzymał i gdybym od niego odeszła tak, jak planowałam... zostawiłabym przy mężczyźnie, którego ledwo znałam, cząstkę swojej duszy. Czy ja zawsze musiałam podejmować jakieś głupie wybory? Już nawet to, że oboje ewidentnie coś do siebie czuliśmy i jednak decydowaliśmy się spróbować było głupie, bo przecież... ja go nie znałam. Powinnam albo dać sobie spokój z facetami, albo spróbować z Bradley'em, który był przecież moim wieloletnim przyjacielem i znałam go cholernie dobrze, a ostatnio nawet poznałam go trochę lepiej, co w bieżącej sytuacji wydawało mi się tak samo abstrakcyjne, jak to, że D.O.G.S. mogłoby kiedyś zacząć wspierać mutantów. Bądź co bądź... powinnam odpuścić i nie wiązać się z człowiekiem (a raczej mutantem), którego kompletnie nie znałam, ale... ale chciałam. Chciałam z nim żyć najbardziej na świecie i nie umiałam tego zmienić. Musiałam się po prostu temu poddać. Los pokaże, czy powinnam, ale wydawało mi się, że było warto.
Z resztą... jak mogłam w ogóle myśleć inaczej, gdy on całował mnie tak pięknie? Gdy tak cudownie czułam się w jego ramionach? Nie wyobrażałam sobie w ogóle, jak mogłabym żyć bez niego... chciałam żyć z nim i cieszyłam się cholernie, że on chce chociaż spróbować tego życia, dać nam szansę na to, byśmy byli szczęśliwi. Oboje. Ze sobą.
- To po prostu bądź. Przy tobie czuję się szczęśliwa jak nigdy wcześnie. - przyznałam, gdy oderwaliśmy się od siebie, a on się odezwał. Tym razem uśmiechnęłam się szczerze, jednocześnie z czułością gładząc go po policzku. Mówiłam prawdę, to, co czułam. Naprawdę... byłam przy nim szczęśliwa i nie chciałam, by to kiedykolwiek się skończyło.
Nie znałam go prawie, ale widziałam, że on zmienia się na moich oczach. Chciałam wierzyć, że to z mojego powodu, że ja go przemieniam, że sprawiam, że chce się zmienić dla mnie. Oczywiście, nie mogłam mieć pewności, ani nawet nie powinnam mieć takich przypuszczeń, ale wiedziałam, że się zmienia i jedyne co to mogłam mieć nadzieję, że ta zmiana mu odpowiada.
- To co, jesteśmy teraz parą? - powiedziałam, pół żartem, pół serio i zaśmiałam się cicho. Patrzyłam na niego, już nie będąc ani troche smutną. Może te Walentynki wcale nie będą takie okropne i smutne, a wręcz przeciwnie?
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-12, 08:03
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
Tak, chyba tak. Możliwe, że w końcu postanowił zrobić to na co miał ochotę nie patrząc na konsekwencje, chociaż dalej miał nieodparte wrażenie, że to się może skończyć naprawdę źle... Nic nie poradzę na to, że taki z niego pesymista! Z drugiej strony może to i lepiej? Jeśli zakłada, że wszystko skończy się źle, cóż... Przynajmniej nie będzie zaskoczony, jeśli (tfu, tfu!) tak właśnie się stanie.
Jeśli chodzi o złe wybory, hmm... Chyba wcale tak bardzo nie różnili się w tej kwestii, ponieważ jak wcześniej mówiłem - większość życia Dale'a składała się z błędów, rzeczy, których nie powinien robić... Miał tylko ogromną nadzieję, że ta decyzja nie będzie zaliczała się do grona tych błędnych.
Faktycznie, nie był pewien tego wszystkiego, ale tak jak zauważyłaś - jak mogli o tym myśleć, gdy byli blisko siebie? Wszystko stawało się nie ważne... Wszystko, oprócz nich, a w tej chwilo Fowler myślał tylko o tym, by powtórzyć tamtą pamiętną noc, gdy spotkali się na brzegu jeziora, ale, ekhm... Chyba nie można mieć wszystkiego na raz, nie? A może...?
- Myślę, że wiem co czujesz... - odparł uśmiechając się i pocałował ją po raz kolejny, a potem jeszcze raz i jeszcze raz, a przy tym wszystkim ten delikatny uśmiech nawet na sekundę nie schodził z jego ust.
Ta myśl, że będzie mógł całować ją kiedy tylko przyjdzie mu na to ochota była cudowna, wręcz nie do opisania i jestem pewien, że mężczyzna nigdy nie czuł się lepiej niż w tej chwili.
Co do jego zmieniania się... Myślę, że masz absolutną rację. Dale na oczach Col stawał się kimś kompletnie innym, być może nawet kimś lepszym... Tak, dzięki niej stawał się kimś lepszym.
- Nie wiem czy parą, czy kim, ale wiem, że jesteś najcudowniejszą kobietą jaką poznałem. - szepnął i przytulił ją mocno do siebie.
- To co... Dokończymy wino, czy masz ochotę na coś innego? - spytał niby niewinnie, chociaż Col nie była głupia - prawdopodobnie już domyśliła się co on by najchętniej zrobił.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-12, 12:38
2 Lata Giftedów!
Nie umiałam dokładnie przewidzieć, jak to wszystko się dalej potoczy i czy rzeczywiście nasz związek na dłuższą metę będzie miał sens. Nie znaliśmy się prawie w ogóle, więc może za tydzień się znienawidzimy? To było całkowicie możliwe i choć chciałam wierzyć, że tak się nie stanie i będziemy ze sobą szczęśliwi do końca naszych dni (no, przyznajmy szczerze, taka więź, jaka wytworzyła się między nami, nie była czymś zwyczajnym), to nie mogłam mieć absolutnie żadnej pewności. Nie chciałam jednak myśleć o tym, że cokolwiek, kiedykolwiek mogłoby pójść nie tak, bo przecież dopiero co wywalczyłam to, że spróbujemy, więc teraz na pewno nie zamierzałam myśleć pesymistycznie, ani zastanawiać się, jak to będzie, jak się kiedyś rozejdziemy. Byłam realistką i po prostu widziałam wady i zalety naszej znajomości, ale starałam się odrzucić ten realizm i zacząć myśleć poztywnie. Wszystko inne mogło doprowadzić do tego, że sama sobie spieprzę związek z Dalem.
Póki co jednak byliśmy szczęśliwi. Ja byłam na pewno, a on... a on chyba właśnie przyznał, że też jest. Odpowiadałam na każdy jego pocałunek, uśmiechając się jak idiotka, jak zakochana nastolatka, którą chyba byłam. Gdzieś po drodze musiałam ewidentnie zgubić mózg, że tak się zachowywałam, ale ciężko byłoby mi go teraz odnaleźć, więc poddałam się, zanim w ogóle pomyślałam o jego poszukiwaniach. Byłam najcudowniejszą kobietą, jaką poznał... Czy to były właśnie jakieś wyznania uczuć? Tak, możliwe. Wiedziałam, że jest za wcześnie tak naprawdę, by przenosić te uczucia na wyższy poziom, ale to, co było między nami teraz, w zupełności mi wystarczało.
No i potem mężczyzna zadał mi pytanie, a ja uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Tak... pewnie moglibyśmy zająć się czymś innym, ale... ale chyba najpierw chciałam go poznać lepiej. Musieliśmy się poznać, jeżeli chcieliśmy spróbować, a potem... a potem będzie czas na przyjemności. Dlatego też trzymając go za rękę pociągnęłam go ponownie na kanapę, na której usiedliśmy razem.
- Opowiedz mi coś o sobie. - poprosiłam, patrząc na niego. Nie pytałam o nic konkretnego, bo nie chciałam zbyt mocno wchodzić w jego prywatność. Chciałam, by opowiedział mi coś o sobie, ale na tyle, na ile czuł się z tym komfortowo.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-12, 12:53
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
Chyba nikt z nich nie był w stanie przewidzieć do czego to wszystko doprowadzi. Mogło być dobrze, ale mogło być też wręcz przeciwnie... Różnie bywa, zwłaszcza, gdy jest się w takiej sytuacji w jakiej oni się aktualnie znajdowali - oboje nie mieli łatwego życia, każdy miał swoje za uszami, ale na pewno zarówno Col jak i Dale musieli uważać na każdym kroku. Ona chyba nawet bardziej niż on.
Ich sposób życia był tak różny pod wieloma względami, że aż ciężko uwierzyć w to, co się między nimi właśnie działo, aczkolwiek... Jak to mówią - przeciwieństwa się przyciągają i chyba mamy tutaj najlepszy tego przykład.
Mimo wszystko Dale - podobnie jak Colleen - wcale nie chciał myśleć o tym, co może pójść nie tak. Raz w życiu chciał być optymistą i tak po prostu uwierzyć w to, że wszystko może się udać, że może być po prostu... Dobrze.
Tak, dokładnie tak, Pan Fowler chyba właśnie przyznał się do tego, że jest szczęśliwy, ponieważ... Kurwa - naprawdę tak było. Zapomniał jakie to uczucie, ponieważ tak rzadko czuł się w ten sposób, nawet nie pamiętał kiedy ostatni raz tak było, to się jednak nie liczyło, ponieważ... Zdobył się na ten krok, obiecał jej coś - mimo, że nigdy nic nie obiecywał, tym razem postanowił zrobić coś dla siebie... I miało to jakąś szansę bytu.
Za każdym razem, gdy ich usta się stykały miał coraz większą pewność co do swojej decyzji, coraz bardziej przekonywał się, że być może nie był to błąd...
Col złapała go za dłoń i zaciągnęła na kanapę, na której usiadł. Spojrzał jej w oczy, a następnie padły te słowa na które czekał - przecież wiedział, że ten moment nadejdzie.
Nie miał tylko pojęcia jak jej to wszystko przekazać...
- Ja... Nie jestem zbyt dobrym mówcą, nie umiem o sobie opowiadać, może... Powiedz co chciałabyś wiedzieć? - odparł nie odrywając od niej wzroku, tym razem nie chciał uciekać przed swoją przeszłością - potrzebował tylko w miarę konkretnych pytań.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-12, 13:14
2 Lata Giftedów!
W sumie... zastanawiałam się, jak Dale odnajdzie się w Bractwie. Będzie chciał robić coś konkretnego, czy po prostu... być? Widziałam go zdecydowanie na pozycji Łowcy, ewentualnie Ochroniarza. Swoją drogą... jeżeli zdecyduje się na którąkolwiek z tych rang, to albo będzie współpracował z Aaronem, albo z Bradley'em. No rzeczywiście, uśmiech od losu. Bądź co bądź cieszyłam się, że dołączy do nas. Oczywiście dlatego, że nie chciałam sobie wyobrażać dalszego życia bez niego i myśl, że mogłabym codziennie zasypiać i budzić się przy nim była bardzo przyjemna. Cieszyłam się jednak również jako Przywódczyni, a nie tylko jako kobieta. Dale umiał walczyć. Wtedy, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy... udowodnił mi, że potrafi, bo nie każdy byłby w stanie podejść mnie tak łatwo. Nie wiedziałam nawet jaką dokładnie ma moc, ale ewidentnie była przydatna, a ja potrzebowałam teraz przydatnych mutantów. Gdzieś przez cały czas prześladowała mnie myśl o wojnie, a jeśli finalnie do niej dojdzie... Dale mi się przyda i pewnie będziemy walczyć ramię w ramię, już teraz byłam na to gotowa.
Oczywiście, zamierzałam wdrażać go w system Bractwa stopniowo, żeby biedny zawału nie dostał od nadmiaru wiedzy, a żeby żyć w Bractwie trzeba było trochę rzeczy się dowiedzieć. Będzie musiał przejść wszystkie procedury, jak każdy inny członek, no i będzie stopniowo poznawał innych mutantów, z którymi zamieszka. Miałam tylko nadzieję, że będzie mu to odpowiadało na tyle, by nie uciekł ode mnie, bo tego naprawdę bym nie chciała...
Co chciałam o nim wiedzieć?... Najlepiej wszystko, ale najwidoczniej musiałam zadawać konkretne pytania. Okej.
- Skąd jesteś? Masz jakąś rodzinę? - spytałam, postanawiając zacząć od początku. Patrzyłam na niego uważnie, chcąc chłonąć każde jego słowo, każdą reakcję. Chciałam go poznać, wiedzieć o nim jak najwięcej i byłam pewna, że gdy go poznam, pokocham go jeszcze bardziej.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-12, 13:26
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
On sam nie był jeszcze pewien jaką właściwie rolę chciałby pełnić w tym ich całym bractwie, oprócz wspierania Colleen w każdej jej decyzji - oczywiście w każdej słusznej decyzji, ponieważ nie był osobą, która przyklaśnie każdemu jej pomysłowi niezależnie od tego czy będzie zły, czy też dobry.
Łowca, albo ochroniarz... Może i nadawałby się do takiej roli, ale czy tego chciał? Czy chciał się angażować w ich życie codzienne, pełnić jakąś ważną funkcję? No cóż, teraz już było zdecydowanie za późno, w końcu już obiecał jej, że spróbują i nie ważne jak trudne to wszystko będzie dla niego zamierzam walczyć, nie poddawać się - ponieważ nienawidził pasować. Zawsze grał.
Jego moc... Coś, co go określało, pokazywało kim był... Tak, zdecydowanie mogła im się przydać - potrafił walczyć, był żołnierzem, potrafił zabijać, to jedyne do czego się nadawał i jeśli potrzebowali akurat kogoś takiego, to... Chyba naprawdę dobrze trafili. Jest szansa, że będą potrafili pomóc sobie nawzajem, może znajdzie się tam ktoś, kto będzie w stanie wymazać mu część wspomnień, ile razy już o tym myślał...
Z drugiej strony - czy na pewno tego właśnie pragnął? Zapomnienia? Nie był jeszcze pewien... To wszystko się dopiero okaże.
Procedury, procedury... Wszędzie pieprzone procedury, jak dobrze znał ten cholerny system, właściwie cała struktura Bractwa przypominała wojsko... Czyli jest szansa, że będzie w stanie się tam odnaleźć!
- Pochodzę z Seattle. Nie mam nikogo. Matka umarła przy porodzie, ojciec miał ważniejsze sprawy niż wychowywanie syna. Moim domem najpierw był dom dziecka, a potem ulica. - odparł nie pokazując po sobie żadnych emocji, właściwie... Nic nie czuł, gdy o tym mówił. Nie obchodził go jego ojciec, nie znał go, matki też nie zdążył. Tak po prostu ułożyło się jego życie, przywykł do tego już dawno temu, do braku kogokolwiek bliskiego...
- Pytaj dalej. - dodał po chwili wiedząc, że jeśli ona urwie, to on nic więcej dzisiaj nie powie, nie umiał się zwierzać, umiał odpowiadać na pytania to zupełnie jak... Jak zdawanie raportu.
Podniósł do ust szklankę i upił porządny łyk wina czekając na jej następne pytania.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.
telekineza
78%
Była szefowa Bractwa Mutantów
name:
Colleen Marie
alias:
Magnet Girl
age:
25
height / weight:
168/46
Wysłany: 2018-02-12, 13:52
2 Lata Giftedów!
Nie chciałam go przepytywać, bo nie chciałam, by rozmowa między nami wyglądała jak przesłuchanie. Chciałam, by opowiedział mi coś o sobie... tak po prostu... sam z siebie. Bałam się, że wejdę na jakiś bolesny grunt, poruszę temat, o którym nie chce mi opowiadać, który wolałby zachować dla siebie i wtedy... i wtedy znów nie będziemy tak szczęśliwi, jak byliśmy teraz, a atmosfera zdecydowanie się popsuje. Nie chciałam tego. Chciałam, żeby między nami już po prostu było dobrze, żebyśmy nie musieli czuć się smutni, czy odczuwać jakichś negatywnych emocji. Chciałam, żeby do końca dnia, do końca walentynek było po prostu dobrze... Dlatego też bałam się zadawać mu jakichkolwiek pytań, ale on ewidentnie o nie prosił, najwidoczniej nie potrafiąc opowiedzieć mi czegoś o sobie bez nich. Starałam się to zrozumieć, ale... ale jak mogłam być odważna na tyle, by zadać kolejne pytanie, gdy odpowiedź na pierwsze, z pozoru wcale nie straszne pytanie była tak cholernie smutna?
- Dale... tak mi przykro. - wyszeptałam, a na mojej twarzy malowało się szczere współczucie wobec mężczyzny. Ścisnęłam go mocniej za dłoń, żeby wiedział, że teraz nie jest już sam, że ja jestem przy nim i już nigdy nie będzie musiał cierpieć, bo zadbam o to, żeby było w porządku. Ja... ja też nie miałam łatwego życia, ale przynajmniej od zawsze mialam mamę, która wspierała mnie we wszystkim, która mnie kochała i nawet jak straciłyśmy dom, to bylyśmy w stanie go odbudować, bo miałyśmy siebie wzajemnie, a Dale... a Dale ewidentnie nie miał nikogo, przez co moje serce aktualnie pękało na milion kawałeczków. Życie było okropne.
- Nie chcę cię przepytywać. - stwierdziłam nagle, wyglądając na bardzo smutną - Chcę, żebyś mi ufał i żebyś sam wiedział, co chcesz mi powiedzieć. Chcę cię poznać, ale... ale to nie powinno być przesłuchanie. Chcę z tobą rozmawiać, Dale, ale rozumiem, jeśli jeszcze nie jesteś na to gotowy. - dodałam, uśmiechając się łagodnie, by potwierdzić to, że nie chciałam na niego naciskać.
People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..
Kontrola przepływu adrenaliny
92%
Najemnik
name:
Dale Fowler
alias:
~Archer
age:
29
height / weight:
188/96
Wysłany: 2018-02-12, 14:04
Talon na Aarona i balon
2 Lata Giftedów!
To nie do końca było tak, że czuł się w tej chwili jakby go przepytywała, jakby był przesłuchiwany, ale skąd mogła to wiedzieć? Jemu po prostu było łatwiej odpowiadać niż streszczać swój życiorys, jak już powiedział - nie był najlepszym mówcą, zwłaszcza, gdy chodziło o opowiadanie o sobie.
Nie było w sumie rzeczy, o których nie mógłby jej powiedzieć, pewnie - niektóre wspomnienia wywoływały ból, aczkolwiek... Lepiej było to w końcu z siebie wyrzucić, nie chować dłużej w sobie, podzielić się z kimś tym wszystkim, ale chyba... Chyba nie nadszedł jeszcze odpowiedni moment, być może faktycznie zbyt krótko się zdali, by od razu podzielić się wszystkimi swoimi wspomnieniami. Ale częścią z pewnością mogli.
- A mi nie. Kiedyś trochę było mi przykro, teraz nie czuję już nic. Tak się potoczyło moje życie, a ja do tego przywykłem. Do tego, że jest tak, a nie inaczej. - uśmiechnął się lekko i ponownie na nią spojrzał. Widział doskonale, że mu współczuje, aczkolwiek nie było takiej potrzeby, chociaż... Musiał przyznać, że to całkiem miłe. Takie wrażenie, że w końcu jest ktoś, kto się nim przejmuje. Tak, to było coś nowego i coś... Naprawdę miłego.
Zacisnął trochę mocniej palce na jej dłoni i westchnął cicho. Doskonale wiedział, że wspomnienia będą próbowały wedrzeć się do jego głowy, że te pieprzone duchy przeszłości po raz kolejny go zaatakują, gdy zacznie o tym mówić, ale tym razem nie pozwolił im się wedrzeć do swojego umysłu. Zbudował solidny mur odgradzający go od tych wszystkich złych rzeczy. On zbudował tą zaporę, a ona bezwiednie pomagała mu ją utrzymać.
- Hej.. - zaczął zaraz po jej słowach, po czym przesunął delikatnie palcami wolnej dłoni po jej policzku.
- To nie jest przesłuchanie, uwierz mi. Naprawdę jest mi dużo łatwiej, gdy o coś pytasz. Ciężko mi to wszystko tak po prostu streścić, nigdy nie byłem dobry w takich rzeczach. - dodał po chwili dalej gładząc ją po policzku z lekkim uśmiechem na ustach.
_________________
<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum