Poprzedni temat «» Następny temat
Nowy sposób kontroli (zakończone)
Autor Wiadomość
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2020-01-15, 20:43   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


- Jak mówiłam, to jest wciąż prototyp. - Naprostowałam kwestię obecnego modelu i jego ograniczonej funkcjonalności. Nie było nam dane jeszcze wiedzieć, jak daleko Departament posunie się w swoich badaniach, przy projektowaniu następników tego chipa. Jedyne w co ja chciałam wierzyć to to, że nawet po udoskonaleniu - nie będą kazać ciąć tej dziewczyny niepotrzebnie. Nie skomentowałam też kwestii, którą dziewczyna poruszyła po chwili. Ona... Ona nie musiała wiedzieć, jakie paskudne rzeczy czekają na mutantów, którzy się stawiają. Pokiwałam więc jedynie swoją głową, odstawiając filiżankę na stół.
- Po prostu się nie przeforsuj. Zostawię też Twoim rodzicom receptę na maść wspomagającą gojenie. Masz wtedy największą szansę na niemal niewidoczną bliznę. - Dodałam po chwili z uśmiechem, zdając sobie sprawę z tego, ile dla młodej dziewczyny może znaczyć nieskazitelna skóra - nawet, jeśli ta kryła się gdzieś na karku.
- Nie mogę nic obiecać, Jane... Ale z całą pewnością zrobię co w mojej mocy, żeby całą tę sytuację Ci zrekompensować. - Stwierdziłam z lekkim westchnieniem, gdy tylko filiżanka na nowo się napełniła.
Nie mogłam się też oprzeć wrażeniu, że to o czym mówiła... To nie jej marzenia. Czego nie mówić - sama też byłam chowana pod kloszem, ale wujostwo pozwoliło mi się rozwijać w kierunku, który sama sobie obrałam. Czy na podobny scenariusz mogła liczyć ta brunetka?
- I to jest Twoja wizja na przyszłość, czy jednak taty? - Zapytałam, zapewne nieco za bardzo mijając się ze swoimi kompetencjami. Miałam jednak wrażenie, że młoda nawet nie miała z kim o takich rzeczach porozmawiać, więc... Po prostu ją rozumiałam.
Czy to więc takie złe, że chciałam jakkolwiek jej wynagrodzić ten paskudny scenariusz dzisiejszego dnia?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-01-15, 21:22   
   Multikonta: Mary Pond


-Dziękuję.- oczy znowu się przeszkliły, ale Jane została uśmiechnięta. Nawet jeśli nic z tego nie będzie, dobrze było mieć świadomość, że komuś gdzieś tam zależy na jej samopoczuciu na tyle mocno, że byłby gotów pogadać z odpowiednimi osobami, żeby mogła sobie czasem wyjść na spacer, zakupy czy chociaż ciasto w jakiejś ładnej kawiarni -Spróbuję się kiedyś odwdzięczyć jak będzie możliwość. We Fremont jest kilka miłych kawiarni, do których tata zabierał mnie i mamę.- obiecała. Oczywiście to było możliwe tylko jeśli nikt z góry nie miałby nic przeciwko. I o ile nie zamknięto tych miejsc. Od kiedy wykryto u niej mutację była gdzieś z rodzicami może ze dwa razy, a ostatnio otwieranie i zamykanie się sklepów czy innych miejsc może być dość nagłe. Wystarczy, że ktoś miał pecha prowadzić interes na takiej czy innej ulicy.
-Wizja taty, ale ma najwięcej sensu. Studia ekonomiczne, może inżynierskie lub prawnicze i po krótkim stażu mogę triumfalnie zająć jego miejsce.- uciekła wzrokiem -Miałam nadzieję znaleźć sobie jakąś pracę zdalną. Może jako programista. Mogłabym podróżować… a przynajmniej taką miałam wizję.- zatkała się na chwilę fliżanką. Gdy ją odłożyła znów się uśmiechała -Ale to nic. Hills ART to też niezła wizja. Może zostanę Iron Manem.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2020-01-15, 21:50   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Może... Może właśnie to w tej pracy lubiłam?
Nie byłam żadną ważną szychą. Na boga, ja praktycznie nie miałam żadnej mocy sprawczej. A jednak w takich chwilach czułam, że działam... Po prostu dobrze. Nawet w tak ciężkich chwilach potrafiłam być dla kogoś tym małym promykiem słońca, który choć na chwilę mógł przywołać uśmiech gdy było tak ciężko.
Czy to nie było piękne?
- To umawiamy się, że jeśli przedłużą Ci godziny wyjść, jedną z tych godzin wykorzystamy na dobrą gorącą czekoladę. W końcu... - Wyprostowałam się, kładąc jedną ze swoich dłoni na wysokości swojej klatki piersiowej, po chwili nieco się "kłaniając". - Jestem lekarzem i muszę dbać o dobro moich pacjentów. - Chyba się nawet lekko zaśmiałam, trochę satyrycznie podchodząc do tej sytuacji. Nie wiedziałam co prawda na ile taki humor młodej Hills może podpasować, ale co w obecnej sytuacji miałam do stracenia?
- Zdalną, huh? To w sumie teraz masz najlepszy moment, żeby sprawdzić, czy taka praca w ogóle by Ci się spodobała. Wykorzystujesz ten czas na jakieś małe zlecenia? - Zapytałam z czystą ciekawością, na nowo łapiąc filiżankę w dłoń i odpijając z niej niewielki łyk herbaty. Doskonale wiedziałam, że to już tylko odwlekanie nieuniknionego. Ale... Nikt nie musiał o tym mówić na głos, prawda?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-01-16, 00:05   
   Multikonta: Mary Pond


Jane zaśmiała się zasłaniając usta dłonią.
-Dorzuć jeszcze naklejkę „dzielny pacjent” i umowa stoi.- dorzuciła własny żart. Jakkolwiek przybijająca nie była sytuacja Jane, Caroline dała radę poprawić jej humor. Może właśnie dlatego Departament przysłał właśnie Panią Mccoy. Była w stanie dotrzeć do dziewczyny lepiej niż inni lekarze, nawet ten jeden który się starał. Wykazywała się lepszym zrozumieniem jej sytuacji albo przynajmniej większymi zdolnościami do udawania, że tak właśnie jest. Stąd była w stanie doprowadzić do sytuacji, w której Jane patrzyła nawet z nadzieją na otrzymanie tego całego chipa. Przy pytaniu o zdalną pracę trochę się zmieszała.
- Nadal się uczę więc nie jestem pewna na ile mogę się chwalić swoimi zdolnościami.- wyjaśniła -Pewnie zacznę niedługo szukać jakiś zleceń programistycznych. Choć miałam raczej nadzieję robić zlecenia związane z maszynami. Tylko do tego naprawdę daleka droga. Bez studiów się raczej nie obędzie. A na pewno będę czuła się pewniej mając za sobą dyplom.- nie była zbyt pewna swoich możliwości. Prawda jest taka, że w sieci była już w stanie oszukiwać DOGS przeglądając strony, które pewnie by im się nie spodobały, a nadal nie uważała żeby jakoś szczególnie dobrze radziła sobie w sieci. Gdyby miała dostać zadanie, by wycenić swoje umiejętności to pewnie cena mieściłaby się w kilku, może kilkunastu dolarach za godzinę, co w każdej branży jest śmieszną sumą, a co dopiero w informatycznej.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2020-01-18, 00:34   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Cóż... Odrobina dobrego humoru jeszcze nikomu nie zaszkodziła, prawda? Wydawało mi się, że dobrze jest znaleźć pozytywy w każdej sytuacji - nawet tak beznadziejnej, jak ta przedstawiona tutaj. I jak widać... Moje starania nie poszły na marne. Widząc śmiech na ustach dziewczyny mimowolnie sama zaczęłam się śmiać. Optymizm był jedną z tych rzeczy, którymi lubiłam innych zarażać - nawet, jeśli ten miał być wyłącznie pozorny.
- Masz to jak w banku. - Zawtórowałam, samej nie ściągając śmiechu ze swojej twarzy. I dziewczyna będzie mogła się zdziwić, ale stanę na głowie, by od swoich dawnych kolegów wyciągnąć kilka takich wlepek, co by je wręczyć młodej po zabiegu ze ściąganiem szwów. A co!
- Właśnie dlatego to najlepszy moment. Możesz zdobyć świetne doświadczenie, nauczyć się nowych rzeczy, a i złapać kawałek grosza. A przy zdalnej... Jeśli konkretne zlecenie Cię przerośnie, zawsze możesz go odmówić, prawda? - Zagaiłam, chyba próbując ją przekonać do tego, że wcale nie musi w pełni rezygnować z jakiś swoich, małych marzeń. Doskonale pamiętałam, jak sama zdobywałam swoje pierwsze pieniądze - prowadząc korepetycje z biologii dla dzieciaków z niższych klas. - No, nie od razu Rzym zbudowano. Małymi kroczkami. I w sumie... - Zastanowiłam się przez chwilę, gładząc kciukiem własną brodę, jakby to miałoby mi pomóc w jakimkolwiek szybszym przeanalizowaniu tej sprawy. - W swojej obecnej sytuacji, po skończeniu szkoły, prawdopodobnie... Mogłabyś mieć wejście nawet do Departamentu. Sztaby badawcze wciąż pracują nad nowymi technologiami. Może to też kierunek, który warto przemyśleć? Choćby dla zdobycia doświadczenia. Posada Rządowa... Ładnie zdobi życiorys. - Zachęciłam ją uśmiechem do tego skromnego scenariusza, samej wspominając jak staż u Dolores pomógł mi zdobyć obecną posadę. A jeśli brunetce udałoby się uniknąć tak... Bezwzględnych pracodawców na swojej drodze, to tylko lepiej, no nie?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-01-18, 12:52   
   Multikonta: Mary Pond


-Będzie ciekawa pamiątka.- śmiech Caroline był całkiem zaraźliwy i trudnym było dla Jane by również nie wybuchnąć śmiechem. Stąd ostatecznie śmiały się razem. Tekst o naklejkach traktowała jako żart więc jeśli kobieta naprawdę je załatwi to nieźle ją zaskoczy. Oczywiście pozytywnie. To zaskakujące jak coś tak małego ubranego w odpowiedni kontekst potrafiło poprawić humor. To tylko zwykłe wlepki rozdawane dzieciom, a jednak w obecnej sytuacji samo wspomnienie o nich wystarczyło by wywołać śmiech.
-Masz rację, powinnam się ogłosić. Zacznę może od gamedevu. Tam mają stosunkowo proste programistycznie zadania. Potem poszukam czegoś bardziej w kierunku, w którym chciałabym zmierzać. W technice trudniej jest świeżakom trafić na klientów niż jako programista.- zgodziła się. Pieniędzy wprawdzie nie potrzebowała, ale potrafiła docenić wartość doświadczenia i generalnie praktycznego wykonywania czynności. Jednak gdy Caroline wspomniała o rządowej posadzie, uciekła wzrokiem w bok i w dół.
-Ja... ja raczej nie chciałabym pracować dla Departamentu.- nienawidziła tej instytucji. Do pracowników nic nie miała, ale DOGS uznawała za bezpośrednią przyczynę obecnego stanu jej życia. Gdyby nie oni to by nie trzeba było jej karmić fałszywym optymizmem. Nawet w tym momencie pewnie bawiłaby się z grupką znajomych gdzieś na mieście.
-Pewnie ojciec załatwiłby mi praktyki u siebie. Pod względem technologii Hills ART stoi wyżej niż DOGS.- spróbowała to zaserwować jako faktyczną przyczynę, ale jej wcześniejsze zmieszanie raczej nie było trudne w interpretacji -Ale dziękuję za propozycję. To miłe, że tak się starasz. Przywraca wiarę w normalność.- uśmiechnęła się do Caroline zamykając na chwilę oczy żeby zatrzymać kilka łez, które znowu zebrały jej się w kąciku. Udało się. Sięgnęła więc po herbatę żeby się napić.
-W sumie... masz jakieś zainteresowania poza pracą? Ojciec zwykle ma mówi, że pasje nie służą do zarabiania. Praca ma dać pieniądze i satysfakcję, że dostało się je za coś, a hobby lepiej rozwijać w domu.- wzięła jedno z maślanych ciasteczek przyniesionych wraz z herbatą. Nie były wyszukane. Najzwyklejsze, nawet nie posypane cukrem. I właśnie dlatego dobrze pasowały jako drobna przekąska do herbaty czy kawy.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2020-01-25, 18:01   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Cieszyło mnie, że byłam w stanie rzucić nieco światła na ten cień w życiu tej młodej dziewczyny. Doskonale rozumiałam co to znaczy kryć się w tym mroku niepewności, gdy przyszłość nie ma dla Ciebie sensu i w sumie nie ma po co się już o cokolwiek starać. Sama przechodziłam to samo będąc w jej wieku - gdy walczyłam ze swoją pamięcią, zapominając nawet najprostszych rzeczy w szkole, gdy nie mogłam sobie przypomnieć twarzy moich własnych rodziców a cała moja przeszłość... Po prostu nie istniała. Odnalezienie siebie, swoich zainteresowań, wzięcie losu we własne ręce gdy wszystko zdaje się być przeciw Tobie jest... Jest niezwykle trudnym zadaniem.
Co najgorsze - sama borykałam się z tym do dzisiaj. Ale... Ale może ją czeka nieco lepsza przyszłość?
Nie bardzo siedziałam w nowych technologiach. Programowanie, gry i inne udziwnienia były dla mnie niczym czarna magia. Byłam bardziej tradycjonalistką, nie potrafiąc się nawet przerzucić na książki elektroniczne. Ale... Wierzyłam w Jane.
- Z całą pewnością dasz radę. Od czegoś trzeba zacząć. - Zachęciłam ją z uśmiechem do podjęcia tej aktywności, by po chwili - moje usta wróciły do swojego naturalnego ułożenia. Chyba walnęłam tu istnym faux-pas. Całe szczęście... Dziewczyna szybko odbiła tę piłeczkę, na co mogłam odetchnąć z ulgą.
- No w sumie tak. U taty też masz duże pole do popisu. - Odchrząknęłam, dolewając sobie jeszcze odrobinę herbaty, by móc po chwili zakryć swoją zarumienioną ze wstydu twarz za filiżanką. Mimo wszystko - zbyt łatwo się denerwowałam.
Jej pytanie też dość szybko wytrąciło mnie z równowagi. Nie przywykłam do tego, by ktoś interesował się moją osobą poza rozmowami o pracę. W końcu... Raczej nie należałam do ciekawych osobistości.
- A czy hobby nie może być też satysfakcjonujące? - Zapytałam, chcąc choć trochę ominąć to pytanie, by po chwili... Jakoś zargumentować podjęty przeze mnie zawód. - Powiedzmy, że nie bez powodu wybrałam medycynę. To nie jest zawód dla osób, które nie będą pasjonatami. Zbyt łatwo wtedy wpaść w rutynę, a to... To może prowadzić do tragedii, moja droga. - Westchnęłam, odkładając niemal pustą filiżankę na stolik. Wolałam nie wiedzieć, jak dzisiaj traktowałabym tę panienkę, gdybym tę pracę podjęła wyłącznie ze względu na pieniądze...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-01-25, 22:00   
   Multikonta: Mary Pond


Jane nie chciała zmieszać lekarki. Jednak ukrywać swojej niechęci do Departamentu też nie zamierzała.
-Zdecydowanie. Nawet proponował, że znajdzie mi jakiegoś prowadzącego praktyki jak już będę na studiach. -wspomniała -I obiecał, że będą techniczne, nie w biurze.- zaśmiała się krótko. Mówiła już wcześniej jakie plany ma dla niej ojciec i nie byłoby zaskoczeniem gdyby na praktyki wymyślił jej jakieś zadanie związane raczej z zarządzaniem zasobami ludzkimi niż bezpośrednio z technologią.
-Zainteresowania... Chodziło mi bardziej o to, że nie zawsze da się na nich dobrze zarabiać. Mają cieszyć, więc siłą rzeczy dają też satysfakcję, ale często bardziej się opłaca znaleźć jakąś inną pracę, a hobby rozwijać osobno.- sprecyzowała co miała na myśli -Skoro medycyna jest tylko dla tych, których to interesuje to czemu tyle osób jest lekarzami tylko dla pieniędzy? -może to stereotyp, ale sama Jane dość często trafiała na po prostu profesjonalistów, którzy byli uprzejmi i robili co do nich należy, ale nie tyle dla samego pacjenta, co dla jego pieniędzy. Spodziewała się, że mając mniej pieniędzy trafiałaby na bardziej sfrustrowanych lekarzy. Również część pracowników DOGS, którzy do niej przychodzili nie raz sprawiali wrażenie zmęczonych egzystencją już od pierwszego roku życia. Odłożyła swoją filiżankę i oparła na tapczanie. Nie mając co robić z dłońmi zaczęła odruchowo bawić się palcami. Swego rodzaju tik nerwowy.
-Ile zajmie sam zabieg?- wróciła do mniej przyjemnego tematu. Chciała wiedzieć czy zdąży na jutro z pracami domowymi. Chociaż z drugiej strony... miała dostać zwolnienie.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2020-01-28, 19:18   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


- Będę więc trzymać kciuki, żeby Ci się udało. Choć trochę na Twoich warunkach. - Stwierdziłam z uśmiechem na ustach, bo choć... Choć ona w to wierzyła i zapewne rzeczywiście miała te praktyki w garści, wciąż mogłam wyczuć w jej głosie, że to nie do końca to, na czym najbardziej jej zależało. Ale kto wie, czy to chociaż nie da jej dobrego startu do kariery, jaką w przyszłości chciałaby rozwijać?
W końcu... Mój los też ułożył się zupełnie inaczej, niż planowałam w szkole średniej.
- Huh... Pośrednio możesz mieć rację. W moim przypadku jednak zainteresowania ściśle połączyły się z moją karierą... Powiedzmy, ze od młodości byłam zafascynowana pracą ludzkiego mózgu... - Dopowiedziałam po chwili, na wcześniej zadane przez nią pytanie, drapiąc się delikatnie po brodzie. - Możesz powiedzieć, że jestem nudna i monotematyczna. Chociaż muszę przyznać... Odnajduję też przyjemność w literaturze, a harlekiny to taki mój guilty pleasure. - Zaśmiałam się w końcu, uchylając nieco więcej rąbka tajemnicy - być może też dla ponownego rozluźnienia atmosfery. W końcu... Ten gatunek zdecydowanie nie należał do górnolotnych. - Niestety, dla niektórych pieniądze są najważniejsze i zapominają w tym wszystkim o czynniku ludzkim... - Westchnęłam w kolejnej chwili, nim jednak... Padło jedno z najważniejszych pytań tego popołudnia.
- Zabieg... Zależy od Twojej decyzji. Jeśli zdecydujesz się na samo znieczulenie miejscowe, jest to kilka minut do chwili, aż to się dobrze rozejdzie pod skórą, plus kilka minut na samo wszycie. Jeśli jednak wolałabyś nie być przy tym świadoma... Może zająć nieco dłużej. No i dłużej będziesz dochodziła do siebie.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-01-29, 23:23   
   Multikonta: Mary Pond


-Postaram się. Bardzo mi na tym zależy. Maszyny są ciekawe i potrzebne.- zapewniła odwzajemniając uśmiech oraz stosując tym samym najlepszy sposób na ukrycie strachu. Tyle można było zakryć odpowiednim grymasem. Ot, uniesione kąciki ust i niewielkie zmarszczki wokół oczu, a większość ludzi widzi właśnie to czego chcesz. Radość z rozmowy i nadzieję na przyszłość zamiast niepokoju co ona przyniesie.
-Masz szczęście. Może mi też się tak uda. Tworzenie nowych rzeczy jest niezwykłym uczuciem.- spojrzała w kierunku swojego laptopa -Nuda czasami nie jest taka zła. Jest bezpieczna.- zacytowała słowa Pani Hills, które usłyszała gdy narzekała, że nudzi się w domu i chce wyjść. Może nie powiedziała tego dokładnie tymi słowami, ale miało to ten sam sens. Zaśmiała się gdy Caroline wspomniała o harlekinach.
-Ja nigdy żadnego nie dałam rady dokończyć. Są takie... bez wyrazu. Lubię za to literaturę detektywistyczną i fantastyczną. Najlepiej sci-fi.- stwierdziła.
-Wystarczy miejscowe.- wybrała poznawszy wszystkie opcje -Skoro tak będzie szybciej to wolę tak. Rozumiem, że nie ma tu jakiejś wielkiej filozofii. Rozciąć, włożyć, zaszyć. Wytrzymam.- powiedziała, a widząc, że skwasiła atmosferę swoim pytaniem dodała jeszcze małe nawiązanie do momentu śmiechu jaki miały niedawno -Dla naklejki wszystko.- uśmiechnęła się szeroko. Miała nadzieję trochę chociaż poprawić humor lekarki. I tak musiały to zrobić -Miejmy to za sobą. Im szybciej skończymy, tym wcześniej będziemy mogły pójść na gorącą czekoladę do "Charlie Sweets".- wspomniała nazwę cukiernio-kawiarni położonej na granicy Downtown i Capitol Hill. O ile nadal tam stoi. Trzebaby sprawdzić.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2020-02-04, 20:24   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Nie mogłam się z nią kłócić. Nowe technologie były nam potrzebne, tak samo jak młode głowy chcące nad nimi pracować. Nawet, jeśli po drodze mieliśmy doznać kilku potknięć, jak chociażby to nasze dzisiejsze - z wszczepianiem chipu zupełnie niewinnej dziewczynie...
- Pierwszy krok to chcieć. Więc to już chyba możesz odhaczyć. - Stwierdziłam z uśmiechem na ustach. Serio miałam nadzieję, że mimo wszelkich przeciwności uda jej się wyjść na prostą - na własnych zasadach. - A z tym mogę się całkowicie zgodzić. - Skinęłam po chwili głową, wspominając zapiski z mojego kalendarza. Stałość dnia, monotonia w jego rytmie dawała - przynajmniej mi - poczucie bezpieczeństwa.
- Jest za to bardzo przewidywalna. W tym gatunku... Zawsze wiesz, że skończy się dobrze. Chyba to mnie tak ciągnie do tych... Gniotów. - Zaśmiałam się, szczególnie przy ostatnim słowie. Zdawałam sobie sprawę, że ten typ książek nigdy nie stanie na piedestale, ale... Chyba i tu objawiała się moja potrzeba stabilizacji i pewności, co do następnych poczynań. - Oh, detektywistyczne... Kiedyś czytałam kilka pozycji Agathy Christie. Chyba dalej kurzą się gdzieś na moich półkach. Mogłabym Ci je podrzucić przy kolejnej wizycie, hm? - Zaproponowałam, chyba w poczuciu wynagrodzenia jakoś najbliższych chwil tej biednej brunetce. - Razem z naklejką, oczywiście, - Dodałam po chwili, również starając się nie skwasić tej chwili - przynajmniej nie tak do końca.
Z jakiegoś powodu... Zaimponowała mi nagła determinacja dziewczyny. Nie wiedziałam, czy sama byłabym w stanie tak szybko to w sobie przetrawić - albo chociaż utrzymywać pozory bycia twardą.
- W tych okolicznościach... Dokończ proszę herbatę. Może chcesz mi pomóc przy przygotowaniach? - Zaproponowałam, pamiętając jak przed laty dużo łatwiej zniosłam wizytę u dentysty, tylko dlatego, że i mi zaproponowano takie rozwiązanie. Pomyśleć, że wtedy wystarczyło mi wcisnąć w ręce białe rękawiczki i kawałek gazy do przetarcia małego stolika przy fotelu, bym czuła się dużo bezpieczniej...
Może i tutaj to pomoże?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-02-06, 00:19   
   Multikonta: Mary Pond


-No tak. Książki mają być odskocznią. Jak ktoś ma za mało wrażeń to sięga po takie, w których dużo się dzieje. Ty masz pewnie bardzo dużo emocji w swojej pracy, co?- spojrzała na Caroline próbując ocenić czy przesadza. Z drugiej strony prowadziły tą rozmowę już jakiś czas. Gadały o jej planach na przyszłość, o zainteresowaniach, o tym co się dzieje teraz.
-Agata Christie... klasyk. Chętnie skorzystam skoro proponujesz. Trochę już ją czytałam, ale może masz w swoich zbiorach tytuł, którego jeszcze nie miałam w rękach. Ja mogę Ci pożyczyć coś z półeczki mamy. Ma podobny gust co Ty. - wyraziła aprobatę dla jej propozycji. Nawet dała kontrpropozycję. No bo czemu nie? Matka miała tego masę i nie zauważyłaby nawet gdyby któraś zniknęła. Natomiast naklejka będzie już zawsze ich własnym inside joke.
-Co jest do zrobienia?- spytała przekrzywiając lekko głowę. Nie była przyzwyczajona że ktoś kto miał przeprowadzić na niej zabieg, nieważne czy medyczny, czy kosmetyczny, czy jakikolwiek inny, prosił ją o pomoc w przygotowaniach. Ewentualnie przekrzywić głowę pod konkretnym kątem albo założyć coś, ale to były czynności, w których po prostu musiała uczestniczyć jako ich bezpośredni podmiot. Także lekarka zdołała zdobyć uwagę dziewczyny, ale jeśli robótka faktycznie dotyczyła przetarcia stołu czy podobnego kalibru zajęcia to zainteresowanie szybko znikło. Wykonać wykona, ale no ewidentnie nie tego się spodziewała i czuła się jakby ponad tym.
Ona nigdy nie potrzebowała takiego uspokajania ani też nikt nie był na tyle kreatywny by to zaproponować. Takie zajęcia zawsze były wykonywane przez kogoś. Jane nauczona obserwacją rodziców chętnie by tak proste czynności zleciła komuś innemu.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2020-02-08, 20:01   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


- Zależy od dnia. - Stwierdziłam z uśmiechem na ustach, chyba samej starając się zamaskować fakt, jak czułam się czasem niepewnie na własnym stanowisku. W końcu... Nie będę jej przecież opowiadać, jak rzucano mną o ściany, gdy tylko traciłam czujność przy niektórych obiektach... - Bardzo często jest poniekąd... Nudno. Może dlatego chcę się odciąć od naukowego gadania w książkach sci-fi czy popularno-naukowych i potrzebuję się po prostu ogłupić? - Dodałam po chwili, nie ściągając uśmiechu z moich warg, by po chwili pokiwać z aprobatą w głowie. - Bardzo chętnie, o ile Twoja mama nie będzie miała nic przeciwko. Co do przygotowań... Z całą pewnością musimy zacząć od miejsca. - Zaczęłam się rozglądać po pokoju dziewczyny, zauważając, że przy jej biurku z całą pewnością będziemy mieć najlepsze światło, nie mówiąc o tym, że sam blat był zdecydowanie czystszy, niż stolik po herbacie i ciastkach... - Myślisz, że możemy poprosić Ruth o pomoc, i przemyłaby jeszcze Twoje biurko? - Zapytałam dość lekko, kładąc swoją torbę na kanapie. W środku miałam sterylnie zabezpieczone narzędzia, jak i rękawiczki, gazę i maseczki ochronne. - My w tym czasie możemy pójść porządnie umyć ręce. Sam chip już widziałaś. Mogłabym Ci pokazać też inne narzędzia i wprowadzić, do czego służą. O ile oczywiście nie sprawi to, że zaczniesz się tego bardziej bać. Mogę też nauczyć Cię pobierania środka z fiolki do samej strzykawki. Co Ty na to? - Zaproponowałam, wstając ze swojego miejsca.
Jeśli dziewczyna nie wyraziła żadnych obiekcji, ruszyłam też w kierunku łazienki, co ciekawe - z własnym mydłem w płynie. Jeśli Jane poszła tam ze mną, mogłam jej też pokazać pełną instrukcję mycia rąk aż do łokci - jeśli ta nie była jej znana, by po kilku minutach wrócić na nowo do pokoju, i zacząć rozkładać sterylnie zapakowane folie na... Miejmy nadzieję, przygotowanym miejscu?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-02-08, 23:47   
   Multikonta: Mary Pond


-To nie zawsze jest takie naukowe, ale jestem w stanie zrozumieć. Sama oglądam czasem jakiś “Straszny film” czy inne “Rick and Morty”. Czasem trzeba.- wykazała trochę zrozumienia względem gustu lekarki. W końcu to gust. Nie do końca da się to kontrolować -Akurat zauważy jak jedna czy druga książka znika. I tak jest zbyt zajęta by usiąść i czytać.- przewróciła oczami. Typowa, szesnastoletnia młodzież wykazująca brak zrozumienia dla rodziców i ich priorytetów. Chociaż z drugiej strony, Caroline widziała rodziców Jane może raz i to na takiej zasadzie, że przywitali się i poszli zająć swoimi sprawami nawet nie pytając o nic. Dodatkowo z ewentualnych opowieści personelu bardziej regularnie zajmującego się dziewczyną też nie spotkała się raczej z opisem samego państwa Hills. Dom, gosposia, Jane, jasne, każde miało swój zestaw historyjek, które o nich opowiadano, ale nie o właścicielach tego całego cyrku.
-Na pewno.- potwierdziła wstając i podchodząc do drzwi żeby je otworzyć. Zgodnie z jej przewidywaniami, gosposia trzymała się w pobliżu pokoju zdecydowanie żywiej zainteresowana tym co się działo w środku niż to gosposi wypada.
-Ruth, mogłabyś pomóc?- zawołała, a gdy kobieta zbliżyła się, wyjaśniła o co chodzi- Trzeba umyć moje biurko. Może czymś antybakteryjnym…?- tu zerknęła na Caroline czy potwierdzi. Ruth oczywiście przyjęła zadanie do realizacji.
-Tak, już, już. Przyniosę tylko odpowiednie środki i wyczyszczę.- zapewniła, po czym oddaliła się pośpiesznie jakby fakt, że ma takie “bojowe zadanie” dodał jej wigoru.
-W porządku.- Jane odprowadziła ją wzrokiem, po czym odwróciła się do lekarki, która nie da się ukryć, zdołała utrzymać zainteresowanie nastolatki -Chętnie.
Poprowadziła Caroline do łazienki, która jak łatwo się domyślić nie odbiegała przepychem od reszty domu i pewnie nie była jedyną łazienką w tym budynku. Utrzymana była w kolorystyce beżowo-czarnej. Wanna 1,5 na 2 metry z prysznicem, zasłonką i dyszami pozwalającymi na kąpiel z bąbelkami, wieszak na ręczniki, toaleta i marmurowy blat wzdłuż jednej ze ścian z wgłębieniem robiącym za umywalkę i ogromnym, dodatkowo oświetlonym lustrem. Wokół było dużo miejsca na kosmetyki obecnie zajętego jedynie przez mydło w płynie, jakiś piling do twarzy, podkład i… strzykawkę po mutazynie. Dowód na to, że czasem jednak bierze. Co ciekawe, nawet ręczniki były dopasowane kolorystycznie do kafelków. Przypadek czy ktoś w tym domu ma nerwicę natręctw?
Jane nie widziała żadnej filozofii w myciu rąk, ale pamiętała, że lekarze mają jakąś tam swoją praktykę. Wszystko trzeba na tych studiach medycznych skomplikować do granic możliwości.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2020-02-12, 22:43   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Kiwnęłam głową, nie spuszczając uśmiechu z moich ust na jej słowa. Każdy potrzebował chwili na oderwanie się od rzeczywistości - czy poprzez oglądania ogłupiających filmów i seriali, czy czytając odrealnione tanie erotyki dostępne w każdym kiosku. Mimo wszystko jednak... Nie byłam chyba aż tak beztroska, jak nastolatka.
- Ale to wciąż jej własność. Poza tym... Nigdy nie wiesz, czy mama może nie mieć fioła akurat na punkcie tej konkretnej książki. Z całą pewnością sama masz kilka skarbów, które dla innych mogą wydawać się bezwartościowe, hm? Jakieś... Znaczki, kamienie czy zdjęcia ulubionego aktora zachowane w folderze ukrytym głęboko w komputerze, czy coś... - Zaśmiałam się, chyba samej przywołując wspomnienie życia u wujostwa, gdzie nie raz przekonywałam się, jak absurdalne reakcje może wywołać wchodzenie z brudnymi buciorami w sferę własności prywatnej innej osoby.
Nie minęła też chwila, jak opuściłyśmy pokój dziewczyny i mogłam potwierdzić skinieniem głową na jej pytanie o możliwe środki do przeczyszczenia blatu biurka. Nie mogłam też ukryć swojego wzroku, który mimowolnie zawieszał się na każdej mijanej rzeczy, która odbiegała od mojej codzienności. Co było w sumie zabawne, jeśli spojrzeć na to przez pryzmat faktu, że już tutaj bywałam...
Ale co mogłam poradzić na to, że lubiłam patrzeć na ładne rzeczy?
Westchnęłam widząc strzykawkę. Wiedziałam, z czym wiąże się samo przyjmowanie mutazyny, więc niesamowicie było mi żal tej dziewczyny. Całe szczęście jednak w jej przypadku nie było opcji na tańsze zamienniki, które mogłyby wywołać istny armagedon w jej organizmie.
Dla pewności pokazałam brunetce technikę dokładnego mycia rąk, po chwili wyciągając z kieszeni również dodatkowy środek antybakteryjny, który zaaplikowałam nie tylko na swoje dłonie i przedramiona, ale i wycisnęłam jego niewielką ilość na ręce dziewczyny. Z całą pewnością - nie pachniał on jak najdroższe perfumy, ale... Robił robotę.
Już po kolejnych chwilach mogłyśmy wrócić do jej pokoju, gdzie ze swojej torby wyciągnęłam sterylnie zapakowane zawiniątko i kilka innych drobiazgów. Zgodnie z obietnicą, chciałam dziewczynie pokazać, jak pobrać środek znieczulający z fiolki - o ile oczywiście wciąż miała na to ochotę.
- Proszę, tu jest strzykawka. Musimy pobrać środku do tej linii, przebijając się przez ten korek igłą. - Wskazałam miarkę na narzędziu, po chwili przekazując przedmioty dziewczynie. Liczyłam, że to skutecznie odwróci jej myśli i skupienie na tę czynność, zamiast analizowania całej tej sytuacji. - Nie przechylaj buteleczki, nie chcemy, żeby do środka dostały się bąbelki powietrza. - Dodałam po chwili, a gdy Jane się tym zajmowała, sama zajęłam się rozkładaniem reszty sprzętów, wciąż rzucając na nią swoim okiem. - Dobrze. - Zachęcałam ją aprobatą, przy każdym kolejnym kroku, jaki podjęła. - Możesz na spokojnie wyciągnąć igłę z korka. Środek możesz odstawić na biurko, a strzykawkę podnieś igłą do góry. Najlepiej, w kierunku światła. Teraz dociśnij tłok. Naciskaj go tak długo, aż ostatni bąbelek nie ucieknie ku górze, a z igły nie zacznie wyciekać środek. Jeśli będzie taka potrzeba, możesz puknąć w fiolkę delikatnie palcami, zmusi to powietrze do ucieczki w górę. - Dawałam kolejne instrukcje, samej zakładając już rękawiczki na moje dłonie.
Co jak co... Do zabiegu miałyśmy praktycznie wszystko gotowe.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6