Poprzedni temat «» Następny temat
Stołówka
Autor Wiadomość
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2019-12-06, 13:17   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Udało się jej nie odnieść większych ran podczas ataku na DOM. Jednak widząc to, że jej nowy znajomy i Imari nie odpuszczą zdecydowała się nie protestować. Przecież i tak badania potwierdzą tylko to co sama powiedziała, że nic jej nie jest. Wcale tego nie robiłaby udowodnić Chrisowi, że nie boi się lekarzy. Nie bała się ich o ile ci byli po stronie mutantów. Pewnie do zwykłego w życiu by się nie zgłosiła z obawy wykrycia mutacji. Na razie dobrze jej się żyło miarę normalnym życiem. Nie chciała tego za szybko tracić. Chociaż jeszcze nie wiedziała co przyniesie przyszłość po dzisiejszym ataku.
Słysząc to, że jej ogoniasty znajomy przypomniał sobue jak miał imię uśmiechnęła się i skinęła.
- W takim razie miło cię poznać Chris - powiedziała do niego, a dopiero potem spojrzała na Imari.
- Dobrze, a co do miejsca to możemy iść gdzieś iniedziej - powiedziała zarówno do Imarii jak Chrisa, bo widać było, że jest zajęty wszystkim tylko nie swoim ogonem. Może jeśli faktycznie znajdą jakieś spokojnie miejsce to mężczyzna się skupi.
Kiedy ich znajomy zaczął zajadać kran. Esther postanowiła wykorzystać czas by zapytać Imarii.
- Nie wiesz, czy ktoś opatrzył nogę Leilah. W czasie ucieczki z DOMu zraniła się w nią o jakiś prent - powiedziała, bo wraz z Bradem pomogła dziewczynie dostać się do samochodu. Jednak jak dojechali tutaj to nie widziała dziewczyny. Ją pewnie zabrali medycy, a ona zajęła się poszukiwaniem braci. Jednak nie zmienia to faktu, że nie była ciekawa o los dziewczyny.
[Profil]
    [A+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2019-12-08, 13:55   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie dała sobie pogrzebać w torbie, co to, to nie. Cofnęła się o krok czy dwa, trochę skonfundowana tym, co właśnie Chris wyczyniał. Będzie się do niego musiała przyzwyczaić, to na pewno! To znaczy, jesli będzie chciał zostać w Bractwie albo Rebelii, bo tego nie wiedziała na chwilę obecną. Varcer jednak szybko stracił zainteresowanie, prawie jak dziecko, które zaraz skupia się na czymś innym i podreptał do kranu. Imari myślała, że sprawdzi po prostu czy jest woda.. Więc odwróciła się do Esther.
- Nie widziałam Lei - pokręciła głową, zagryzając wargę - Nie wszyscy jeszcze wrócili, może po prostu dojedzie później.. Jak gdzieś na nią wpadnę na pewno sprawdzę co z nogą - zapewniła Esther. Wiedziała też, że Leilah może być zbyt skupiona na pomocy wszystkim naokolo albo zwyczajnie będzie mówić, ze nic jej specjalnie się nie stało, więc Imari zamierzała sprawdzić czy NA PEWNO ktos się nią zajął, jeśli ją znajdzie.
Obejrzała się na Chrisa i aż wciągnęła powietrze głosno, unosząc brwi w górę.
- Ej! Skoro nie ma wody to nie ma, nic nie da gryzienie kranu! Zęby sobie połamiesz! - ruszyła w jego stronę, grzebiąc w torbie.
- Tu, masz - wcisnęła mu w rękę butelkę z wodą, zakręconą i patrzyła na niego podejrzliwie, nie wiedząc czy sobie poradzi.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2019-12-08, 18:05   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Chris nie był głupi. Pierwszą myślą było użycie pokrętła, czyli mutant wiedział jak kran działa, jednak w tym przypadku ten jakże skomplikowany mechanizm za nic nie chciał z nim współpracować i Chris próbował znaleźć swój dość prymitywny sposób na dostanie się do wody. Podgryzał metalową powierzchnię na oczach kilku mutantów, którzy z lekkim niepokojem przyglądali się działaniom jaszczura. Sam ogoniasty z kolei nie zwracał na to najmniejszej uwagi.
Przerwał i odwrócił głowę dopiero wtedy, gdy do jego uszu dotarł głos dziewczyny. Na jego twarzy zagościło lekkie zamieszanie, gdy otrzymał do rąk butelkę. Potrząsnął nią na wysokości swych oczu, widząc w pojemniku upragnioną wodę i postukał plastik palcem z namysłem. Po chwili obniżył ją i spojrzał na Imari, jakby czekając aż ta sobie pójdzie... To było trochę niezręczne, gdy ktoś obok miał wpatrywać się jak pijesz. Na dodatek takim podejrzliwym wzrokiem.
No ale najwyraźniej mu nie odpuści. Jaszczur spokojne obracał butelkę w dłoniach, oglądając ją badawczo z każdej strony i nagle wgryzł się w butelkę swymi ostrymi zębami. Jeśli dziewczyna spróbuje mu siłą zabrać pojemnik, jaszczur cicho zawarczy w proteście, trzymając ją dalej w kłach i ciągnąc w swoją stronę, by dopiero po chwili ją puścić. Jeśli zdecyduje się na słowną prośbę oddania butelki... Chris zwyczajnie nie posłucha. Coraz bardziej zaczęli przyciągać uwagę gapiów, u których było widać niepokój oraz rozbawienie zaistniałą sytuacją. Im szybciej stąd wyjdą, tym lepiej dla nich...
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2019-12-13, 10:13   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Naprawdę interesowało ją to czy ktoś zajął się nogą Leilah. Zwłaszcza że ta nie wyglądała za ciekawie i nie wiadomo czy nie wyjdzie z tego coś gorszego. Jednak słysząc, że kobiety Imari nie widziała. Trochę zmartwiło Goth, bo wiedziała, że Lei przyjechała wraz z nią tym samym transportem. Jednak część była kierowana na stołówkę, a ci ranni do część szpitalnej. Dlatego miała szczerą nadzieję, że ktoś jednak kobietą się zajął.
- Przyjechała tym samym autem co ja i kilku jeszcze. Może po prostu ktoś się zajął, a tym całym szale nie zauważyłaś jej - powiedziała, bo przecież to też było bardzo prawdopodobne. Dzisiaj było tutaj tyle ludzi rannych, głodnych czy też zmęczonych, że jedne osoba z pewnością mogła zniknąć w tłumie. - Dzięki - dodała słysząc, że Imarii naprawdę sprawdzi nogę kobiety. Chociaż sama zastanawiała się czemu jej tak zależy na tym. Przecież Leilah widziała kilka razy i na dobrą sprawę nie wymieniły więcej niż parę zdań. Więc skąd ta troska...
Widząc jak Imarii podaję budelkę z wodą Chrisowi i jego zmieszanie, jakby nie wiedział do czego ona służy. Cóż miała już podejść i pokazać jak się odkręca. Jednak mężczyzna sobie poradził inaczej. Wgryzając się plastikowy pojemnik. No trzeba jakoś sobie radzić... Nieprawdaż... Jednak też zauważyła ilu mieli gapiów.
- Chodźmy stąd - zwróciła się do Imarii, jak i Chrisa.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Mary Pond



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2019-12-16, 11:51   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


Mary nie powinna być zaskoczona jak wielu było tu ludzi, ale jednak taka liczebność chroniących i chronionych było czymś czego nie spodziewała się podczas podróży. Znalezienie znajomych twarzy było trudniejsze niż początkowo zakładała, ale w końcu po przejściu paru pomieszczeń udało się. Odnalazła jaszczura i Esther. Rozmawiali akurat z jakąś kobietą, której nie znała. Podeszła bliżej.
- Cześć.- przywitała się. Nadal nie zdjęła chusty ani kaptura, więc jej głos był przytłumiony przez materiał. Zapomniała o tym albo czuła się bardziej komfortowo w ten sposób. Albo oba. Skinęła głową Esther i kobiecie, która z nimi stała, po czym zwróciła się w stronę jaszczurzego mutanta. Ten jednak nie wyglądał jakby był w kondycji do rozmowy. Kucnęła obok.
-W ten sposób całą wodę rozlejesz i nie zostanie Ci nic do picia.- spróbowała słownie dotrzeć do mężczyzny-Spróbuj tak. - wyciągnęła swoją butelkę z plecaka i pokazała mu jak się odkręca, po czym wyciągnęła w jego stronę odkręconą -I stąd pijesz. Bez gryzienia ok? Lubię tą butelkę.- wskazała gwint.
[Profil]
    [B+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2019-12-18, 21:07   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie zdążyła zareagować, można to zrzucić na wiele rzeczy. Zmęczenie, roztargnienie i tak dalej. Uniosła tylko dłonie w jego stronę, trochę za późno.. Po czym westchnęła i opuscila je w beznadziei.
- Chodźmy dalej, opatrzymy was na spokojnie - dała sobie spokoj z tłumaczeniem Gekonowi co i jak, jak przegryzie butelke to tez się napije, właściwie. A teraz nie miała siły tłumaczyć mu zawiłości odkręcania zakrętek.
- Idziesz z nami? Jesteś cała? - spojrzała na Mary.
I pewnie udali się do wyjścia w trójkę czy czwórkę.
zt
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2019-12-20, 00:09   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Nieważne jaką metodą, ważne by była ona skuteczna. Ostre kły w bezlitosny sposób przebiły się przez plastikową powłokę niewinnej butelki, rozlewając na podłodze krystalicznie czystą ciecz. Trochę wody dostało się do jego ust, ale znacznie więcej się jej zmarnowało. Ugryzł opakowanie jeszcze kilkukrotnie, jakby nieco zmienił plany i chciał zjeść również butelkę, lecz znajomy głos odwrócił jego uwagę od spożywania swej ofiary. Chris w głupawy sposób zamarł w bezruchu, widząc znaną sobie twarz. Mary...? Mary. MARY! Wciąż nie poznał jej imienia, lecz przecież wszystko było jeszcze do nadrobienia. Zorientował się, że dziewczyna pojawiła się w dość... niezręcznym momencie. W sumie to wszyscy, bo mutanta nieco poniosło i dopiero teraz to zauważył. Zostawił butelkę w spokoju i odłożył ją na stolik obok, a ta będąc w nie najlepszym stanie szybko się przewróciła. Wyciągnął nieśmiało rękę po drugą - już odkręconą - i napił się z niej. Dwa łyki i czuł się jak nowo narodzony. Czysta woda... od tak dawna jej nie pił.
- Wróciłaś! - zawołał jak tylko zaspokoił swoje pragnienie. Podszedł do rudowłosej z zamiarem obdarowania jej silnym uściskiem. - Kurde tak się martwiłem. Uratowałaś mnie tam! Gdyby nie Ty to by mnie tutaj nie było! I reszty także! - zawołał rozradowany, a jego ogon za plecami zaczął kołysać się na prawo i lewo niczym u szczęśliwego czworonoga. Mimo wszystko czas naglił i musieli udać się do odpowiedniej sali, gdzie panowały bardziej sterylne i spokojniejsze warunki do opatrywania ran. Mutant skinął głową na słowa Esther oraz Imari, oddając jednocześnie butelkę rudowłosej oraz zgarniając ze stolika tę pogryzioną. Nie będzie tu śmiecić... zresztą była ona jak taki prezent i Chris w najbliższym czasie nie chciał się jej pozbywać.
- Chodź, nie powinno to zająć długo. - zapewnił Christopher. Dziewczyna nie musiała im towarzyszyć, jednak jaszczurowi na pewno sprawiłoby to radość. Kto wie kiedy drugi raz spotka ją w tym tłumie. Powoli skierował się stronę wyjścia. Ich grupka zaczęła rosnąć. Może zdążą się wyrobić przed rozpoczęciem oficjalnego zgromadzenia, bo takowe na pewno będzie mieć tutaj miejsce.

// z.t -> Sala Zabiegowa
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2019-12-20, 20:54   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


Jaszczur przyjął jej wodę nie niszcząc butelki. Dobrze. Dużo nie potrzebował. Albo może nie chciał zabierać jej zbyt dużo? Wciskać mu nie będzie, najwyżej gdzieś później zaproponuje jeszcze raz. Gdy odzyskała butelkę od razu ją zakręciła. Ledwo skończyła zamykać opakowanie zorientowała się, że gadzi mutant jest tuż obok i właśnie zamierzał ją przytulić. Zaskoczył ją, ale poza tym nie miała nic przeciwko. Nawet odwzajemniła uścisk.
- Ano wróciłam.- potwierdziła -Trochę mnie przeceniasz. Tam było wielu ludzi i każdy coś zrobił.- dodała już ciszej czerwieniąc się czego na szczęście przez chustę nie było widać. Zdarzało jej się już słuchać podziękowań od kogoś komu pomogła, jednak nigdy wcześniej nie były tak wylewne. Rzadko był na to czas i też niektórzy ludzie bali się jej nawet po tym jak zabrała ich w bezpieczne miejsce. Tutaj obie te przeszkody odchodziły. Nie było inaczej, sami swoi. Gdy udało jej się odkleić od jaszczura zwróciła uwagę na blondynkę, która się do niej odezwała.
- Nic mi nie jest poza może jakimiś zadrapaniami.- zapewniła -Tym niemniej pójdę. Może będę w stanie pomóc.
Dała się poprowadzić do sali zabiegowej.

Zt ->za Christopherem
[Profil]
    [B+]
 
Mary Pond



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-01-13, 01:41   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


4 kwietnia, godzina 14:27

Mary znalazła w końcu chwilę dla siebie po upewnieniu się, że nie postanowili uśpić Chrisa na dobre, Imari i Nicholas zadbali o swoje rany, a ta kobieta, która pomagała jej przeprowadzić mutantów przez dziurę w murze wie o zwycięskim powrocie i nie martwi się już o młodą Pond. Znalazła sobie miejsce położone w pewnym oddaleniu od reszty. Była to część stołówki znajdująca się w jakimś wcięciu, dzięki czemu siedzący tam rudzielec nie był zbyt dobrze widoczny. Oczywiście jakby ktoś ją szukał to by znalazł bez jakiegoś większego problemu, ale tak to nikt nie zwracał na nią uwagi.
Nikt nie widział jak dociera do niej co się właściwie wydarzyło w DOMie ani jak analizuje czy mogła zrobić to inaczej, lepiej. Jak wciąż zasłonięta chustą i kapturem twarz czerwienieje, a oczy zaczynają błyszczeć jak zrobione ze szkła. Próbowała oddychać głęboko żeby powstrzymać płacz. Nie chciała poryczeć się tutaj, przy tych wszystkich ludziach gotowych pewnie raczej świętować niż opłakiwać co się stało. Jednak nie potrafiła. To nie była jakaś drobna rzecz. Ona zabiła dwóch ludzi. Świadomych, żywych, może nawet posiadających jakieś swoje rodziny, przyjaciół czy kogokolwiek innego kto teraz na nich czeka. Nie szlochała głośno, ale jej oddech stawał się coraz bardziej urywany gdy zwinięta w kulkę, przytulona do swojego plecaka i oparta o ścianę zadręczała się myślami nie mogąc sobie wybaczyć. Świadome rozumowanie niewiele tu pomogło. Na każde "nie dało się inaczej" znajdowało się jakieś "ale".
Do tego jeszcze sytuacja z Chrisem. Żyje i raczej wyjdzie z tego, ale nie mogła nie zadawać sobie pytania co jeśli przez tej glify nie będzie mógł chodzić. Jeśli uszkodziła zbyt wiele zbyt ważnych rzeczy. To dawało kolejną rzecz do płaczu. I tak jej myśli wędrowały między jaszczurem, a tamtą dwójką ludzi.
[Profil]
    [B+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-01-13, 21:55   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 4 kwietnia, popołudnie

Sytuacja jaka miała miejsce w sali zabiegowej była nie przewidziana. Nawet sam Nicholas był zaskoczony zachowaniem jaszczuroludzia, który nagle znikąd zaatakował reprezentantkę Bractwa. Obiecał ich liderowi, że nic jej się nie stanie. Że będzie miała wsparcie i zapewnione bezpieczeństwo. Nie brała udziału w ataku w dzielnicy mutantów a pozostała w bazie, gdzie wszyscy po akcji dojechali na miejsce. Najważniejsze, że skończyło się jedynie na ugryzieniu i nie zagraża to jej życiu. Co innego w jego sytuacji, gdzie rany także miał szyte i zabandażowane porządnie, mając przez to usztywniony tors. Opatrzoną skroń, na którą założono opatrunek lub nawet i bandaż. Z ręką w prowizorycznym temblaku wyglądał jakby wrócił z wojny. Nie obyło się bez środków przeciwbólowych. Przeleżał parę godzin, ale więcej nie mógł. Musiał doglądać pomieszczenia, by mieć pewność że wszędzie indziej jest spokój i nikt nie odwala cyrków. Przejął się także stanem zdrowia Vincenta, ale że stracił jedynie przytomność z powodu osiągnięcia limitu, był dobrej myśli że wyjdzie z tego. To silny chłopak.
Udał się na spacer, wysłuchując za plecami uwagi od kogokolwiek, kto był w sali gdzie miał odpoczywać. Doskonale wiedział, że nie może się przemęczać ani przeciążać ran. Przez salę główną, gdzie panował spokój, dotarł do stołówki. Rozejrzał się, gdzie wielu albo drzemało, albo nadal siedziało rozmawiając. Kucharze przygotowywali kolejne posiłki na późniejszą porę. Niebawem przyjdzie czas podzielenia mutantów na organizacje lub odesłanie samotników gdzie tylko chcą. Ale muszą jechać w grupach. Wielka szkoda, że on jako kierowca odpadnie z tego udziału. Westchnął. Miał już wychodzić, ale dostrzegł rudowłosą znajomą mu dziewczynę. Mary. Przypomniał sobie, że miała dokumenty ważne, zabrane z tamtejszego komisariatu. Podszedł do niej i usiadł dość ostrożnie obok niej na ławce.
- Wszystko gra?
Zapytał spokojnie próbując dostrzec jej twarz. Odnosił jednak wrażenie, że było wręcz przeciwnie.
[Profil]
  [AB+]
 
Mary Pond



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-01-13, 22:22   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


Mary pogrążona w myślach zauważyła podchodzącego mężczyznę dopiero gdy ten usiadł obok niej. Drgnęła gdy się odezwał. Zaskoczył ją. Pociągnęła nosem i przetarła oczy nim spojrzała na Nicholasa.
-To nic takiego. Nic mi nie będzie.- jej zapewnienie, że wyrwie kraty na komisariacie brzmiało o wiele bardziej przekonująco niż to teraz. Może to kwestia specyficznego tonu głosu świadczącego o katarze bądź płaczu, może tego, że nie mówiła tego ze zbytnim przekonaniem. Nadal nie była całkiem pewna czy się pozbiera po tym co dziś rano zrobiła. Odetchnęła i spróbowała odwrócić uwagę od swojego stanu emocjonalnego.
- Właśnie.- sięgnęła plecak leżący obok niej na ławce i zaczęła w nim grzebać -Pewnie chciałbyś rzucić okiem na te dokumenty, które zgarnęłam. Sama ich jeszcze nie czytałam, tylko kilka stron przejrzałam luźno. To mogłoby zainteresować ludzi.- entuzjazm związany z wielkim newsem, jakiego się spodziewała po tych dokumentach i być może nawet politycznej burzy wokół sprawy mutantów gdzie więcej osób niż dotychczas popierałoby ich wolność z ledwością przebijał się przez jej nastrój spowodowany myślami, którymi zadręczała się już dobre pół godziny. Normalnie nie była aż tak beznadziejna w ukrywaniu swoich emocji, ale Nicholas znalazł ją gdy akurat miała opuszczoną gardę. W dodatku nie da się ukryć, że zabójstwo dwójki ludzi to zupełnie inny kaliber niż jakiekolwiek inne problemy, z którymi borykała się przez ostatnie lata.
[Profil]
    [B+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-01-13, 23:47   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


"Nic mi nie będzie" - mimo zapewnienia, Nicholas widział, że jednak coś jest na rzeczy. Najwyraźniej ta cała akcja w sali zabiegowej musiała ją przerosnąć, albo co innego. Szkoda że nie poznali się wcześniej, tylko dopiero na polu walki. Jej zdolności i pomoc podczas misji była nieoceniona. Bardzo im pomogła, a szczególnie jemu. Jednak patrząc na nią, widział że coś ją gryzie. Nawet jeżeli próbowała odwrócić uwagę od swojego problemu, papierami zdobytymi w DOMu.
- Dokumenty mi zostaw. Przejrzę je w siedzibie na spokojnie.
Jeżeli mu je podała, odebrał lewą dłonią, jaką tą bardziej sprawną. Rzucił okiem i odłożył na błąd stołu. Przenosząc zaraz spojrzenie na Mary.
- Mów co jest grane. Bo widzę, że coś Cię dręczy. Wyrzuć to z siebie.
Rzekł spokojnie, jak na dobrego szefa przystało, który chce poznać problem swojego pracownika. W tym przypadku nowej towarzyszki byłej akcji. Dla niego Mary spisała się bardzo dobrze. Więc w czym tkwił problem, że złapała doła?
[Profil]
  [AB+]
 
Mary Pond



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-01-14, 01:06   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


Podała dokumenty. Skoro już o nich wspomniała to byłoby dziwne gdyby trzymała je schowane. Jednak dywersja okazała się nieskuteczna. Nicholas nie tylko bez problemu zauważył, że coś jest nie tak, ale też zaczął dopytywać. Może to nie taki zły pomysł wygadać się tu i teraz.
-To jest... Ja… Po prostu… Eh… - zaczęła, a dopiero potem zaczęła się zastanawiać jak powinna zacząć. Świetna robota, Mary. Cała jej pewność siebie i większość umiejętności miękkich została najwyraźniej zużyta na przemawianie przed mutantami w DOMu.
-Czy można się do tego przyzwyczaić?- spytała w końcu po dłuższej przerwie -W sensie… ja już nie raz widziałam to. I też jak zorientowałam się, że podesłany przez ”przyjaciela” adres jest przy wejściu do DOMu to wiedziałam, że i tam poleje się krew. - wyraźnie unikała nazywania swojego czynu wprost. Gardło zaciskało jej się nawet na słowie „krew”, przez co powiedziała je ciszej i mniej wyraźnie jakby obgadywała kogoś stojącego parę metrów od nich. W całej swojej wypowiedzi Mary czasem zwalniała lub nawet przerywała swoją wypowiedź jakby walczyła sama ze sobą żeby o tym opowiedzieć. Trudno się tego słuchało i jakbym miała zaznaczać trzykropkiem każde zwolnienie tempa czy przerwę to równie trudno by się czytało, bo liczba kropek w tekście byłaby porównywalna z liczbą słów. Zwłaszcza jeśli wliczyć powoli nasilający się szloch. Na pewno mówienie tego zajęło Mary więcej czasu niż kilkulatkowi przeczytanie na głos.
-I potem idąc z Esther wiedziałam, że to może okazać się konieczne. Wiesz, wychodziliśmy naprzeciw m…niebezpiecznym ludziom. Ale nie spodziewałam się, że to będzie takie proste. Czuję się jakbym oszukiwała. Oni nawet mnie nie widzieli. Esther odwracała ich uwagę, ja byłam wyżej. Coś musiałam zrobić. Moje glify były w stanie wyszarpnąć tamtą kratę przy komisariacie. Jak myślisz, co mogłyby…?- z następnym zdaniem będzie miała szczególny kłopot- Na- nał …. Nas-sss-sunęłaam iiim na szy-szyyje i… i szarpn… szaaa-arapn…- to zdanie, a dokładniej wspomnienie, które przywoływało zdołało pokonać rudzielca zmieniając go w rozhisteryzowaną dziewczynę trzęsącą się od ciągle nawracającego szlochu i w niczym nieprzypominającą tej Mary, która w dzielnicy była w stanie jasno myśleć i robić co trzeba.
[Profil]
    [B+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-01-14, 01:43   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Siedział obok niej, dajmy na to że z lewej strony, jako że siedziała i tak pod ścianą zapewne. Dokumenty położył na stole, bo teraz nie były dla niego ważne, a stan psychiczny dziewczyny. Najwyraźniej została zwerbowana im do pomocy bez przygotowania. Bez dokładniejszych instrukcji. Skąd ją wytrzasnęli? Może sama się zgłosiła? Tak wywnioskował z jej słów, które próbowała wypowiedzieć. Ale za każdym razem, głos się jej łamał. Jego wyraz twarzy był poważny. Rozumiał co chciała mu powiedzieć. Niby taka silna, ale miała swoje słabości, które teraz wyszły na wierzch.
Dał jej czas by powiedziała wszystko co jej w głębi duszy i serca leżało. Wygadanie się komuś zawsze robiło dobrze. Mary jednak w pewnym momencie nie dawała rady, kiedy zapewne chciała przekazać, że mogła zabić kogoś. Jej słowa jak "nasunięcie", "szarpnięcie", "nasunięcie na szyję", prowadziły do takiego domysłu. Sam widział siłę jej mocy.
Dziewczyna nie wytrzymała. Nicholas przysunął się bliżej i objął ją ramieniem lewej ręki, przytulając do siebie.
- Spokojnie Mary. Masz to już za sobą.
Mówił spokojnie i masował jej ramię, pozwalając by mu się wypłakała w sweter. Dał jej czas, by wylała na spokojnie swoje łzy i doszła do siebie. Czasami bliskość drugiej osoby w taki sposób pomaga. Wychowując dziecko nabrał doświadczenia opiekuńczego, co go samego dziwiło. I pomyśleć, że taki ojciec jak on, kiedyś tylko zajmował się eliminowaniem wrogów.
[Profil]
  [AB+]
 
Mary Pond



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-01-14, 02:14   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


Mary dała się przytulić. Nie była jakimś szczególnym obrońcom swojej przestrzeni osobistej, a Nickolas nie robił nic niegrzecznego. Poza tym potrzebowała tego i to bardzo. Dawno nikt jej nie przytulił. Nie licząc Chrisa, ale to był raczej sposób okazania radości niż próba poprawienia jej nastroju. Płakała dobre paręnaście minut co jakiś czas próbując wyksztusić z siebie jakieś słowa, ale po przekonaniu się, że jeszcze nie jest w stanie garbiła się z powrotem wylewając z siebie żale. W końcu się odsunęła. Sięgnęła z plecaka paczkę chusteczek i po raz pierwszy ktokolwiek tu obecny zobaczyć mógł jej twarz jak zsunęła materiał, którym dotychczas ją zasłaniała żeby się wysmarkać. Nie nałożyła osłony z powrotem. Zużytą chusteczkę wcisnęła do bocznej kieszonki torby.
-Najgorsze jest chyba to, że wtedy to było takie… takie łatwe. Po prostu…- pstryknęła palcami-… i już. Sieroty, wdowy, może jacyś przyjaciele już nigdy się ich nie doczekają. I to moja wina. O tym… tak trudno nie myśleć. Nawet jak wiem, że nie byłam w stanie inaczej.- mówiła o wiele składniej. Oddychała też w miarę spokojnie, więc i przekaz był bardziej zrozumiały niż wcześniej. To nie znaczy, że całkiem przestała się tym zadręczać. Była gotowa się założyć o całą zgrzewkę monsterków czekającą na nią w pokoju, że będzie miała z tym koszmary.
-I jeszcze ta sprawa z Chrisem… swoją drogą jak tam ręka? I bok?
[Profil]
    [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5