zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-05-31, 15:28
Był późny wieczór. Ciemność, cisza, brak wszechobecnych spojrzeń na ulicach... To było życie! Mogłaś się nim delektować, zająć się własnymi sprawami, pogrzebać w bazach, do których z pewnością nie powinnaś była mieć dostępu... I nie musiałaś się obawiać, że zaraz ktoś do Ciebie podejdzie, buchnie Ci telefon, czy za bardzo zainteresuje się, czym też się zajmujesz.
Tak. Z pewnością takie miejsce do Ciebie przemawiało, przyciągało Cię swoją aurą. Tutaj mogłaś czuć się wolna.
Wolna, do czasu, gdy jednak się okazało, że wcale nie jesteś ostatnią, jeszcze nie śpiącą osobą w okolicy.
Mogłaś usłyszeć w oddali krzyk, wołanie o pomoc. Musiało dochodzić z przecznicy, może dwóch dalej. Bardzo wyraźnie jednak mogłaś rozpoznać, że ktoś potrzebuje ratunku. Czy odważysz się sprawdzić, co też się dzieje, tak niedaleko od Ciebie? Czy może raczej zajmiesz się swoimi sprawami, ze wzrokiem utkwionym w ekran telefonu? Tak w sumie, ucieczka wydawała się teraz całkiem kuszącą opcją, hmm...
Kira szła przed siebie, nie przejmując się otoczeniem. Nie sądziła, żeby kogoś o tej porze spotkała i to jeszcze w takiej okolicy. Miała nadzieję, że szybko wróci do siedziby bractwa, gdzie rzuci się na łóżko, weźmie laptopa i zacznie wygrzebywać zza internetowych zapor, informacje rządowe, które mogą przydać się ruchowi oporu mutantów.
Jednak i tym razem los miał nieco inne plany. Kiedy na chwilę oderwała wzrok od małego ekranu, usłyszała krzyk, który dochodził z nie tak daleka, jak miała nadzieję, żeby dochodził. Kira westchnęła cicho. Dlaczego ludzie nie mogą trzymać się z daleka od kłopotów? Właściwie... Nie powinna o to pytać, sama nieustannie pakowała się w niebezpieczeństwo, sama była chodzącym kłopotem, a raczej radarem na kłopoty. Tak, jakby na czole ktoś jej przy urodzeniu wypisał: Uwaga, tutaj jestem i nudzi mi się!
Zresztą... Nieważne, Kira zablokowała ekran urządzenia, schowała telefon do zapinanej kieszeni bluzy, zapięła ją i zaczęła sprawdzać, czy wszystko na pewno ma na miejscu. Dwa pistolety, nóż w cholewie buta, cienki drut, który miała owinięty wokół nadgarstka, który mógł służyć do uduszenia kogoś, choć wygląda na niezbyt ciekawą bransoletkę.
Dopiero, gdy upewniła się, że wszystko ma, że po wszystko jest w stanie szybko sięgnąć, ruszyła w kierunku, skąd dobiegał krzyk. Jeśli będzie zbyt niebezpiecznie, to zawsze zdąży uciec, prawda?
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-05-31, 18:29
Ruszyłaś więc tam, gdzie słuch Cię prowadził. Nie miałaś wątpliwości co do tego, że obrałaś dobry kierunek - błagania o pomoc stawały się coraz bardziej wyraźne, coraz głośniejsze... A z jakiegoś powodu, nawet jedno okno nie rozpaliło się światłem. Wszyscy żyli we własnych czterech kątach, nawet nie wychylając nosa w kierunku kłopotów - była to z pewnością nauczka po ostatnim, bardzo nieudanym marszu...
Ciebie to jednak nie zrażało. Co Tobą kierowało? Ciekawość? Może szaleństwo?
Nim zdążyłaś dobiec do - jak Ci się zdawało - połowy drogi, krzyk stał się bardziej agonalny, jakby ofiara resztkami sił walczyła o oddech, o wolność...
Nie miałaś wątpliwości, że już tylko jeden róg dzielił Cię od miejsca, z którego dochodził ten żałosny szloch i wycie.
Czy nie było już jednak za późno?
Kira szła w kierunku głosów, przyśpieszając stopniowo kroku, aż w końcu zaczęła biec. Do przodu, jak zwykle pchała ją zwykła ciekawość. Właściwie... Dlaczego zainteresowało ją to wydarzenie? Po prostu ktoś krzyczał, pewnie znowu GC dorwało jakiegoś nieostrożnego mutanta. Powinna była zignorować wołanie o pomoc, jednak mimo tych myśli w końcu dotarła do źródła wołań.
Wyglądało na to, że przybyła z "ratunkiem" za późno. Właściwie... Nie miała powodu, żeby komukolwiek pomagać. Jednak wrodzona ciekawość kazała Kirze, chociaż sprawdzić, co się tam dzieje. Dlatego wychyliła się za róg, żeby zobaczyć całą sytuację. Jeśli będzie bardzo niebezpiecznie, to od razu rzuci się do ucieczki.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-06-01, 11:35
Pierwsza rzecz, która rzuciła ci się w oczy to gigantyczna, czarna postać, która zaraz po Twoim pojawieniu zaczęła wspinać się na budynek z nieludzką sprawnością. Rzuciła spojrzeniem swoich zwierzęcych, dzikich ślepi w Twoim kierunku. Wtedy spojrzałaś na ulicę. Leży tam młoda, około 20 letnia, dziewczyna o czarnych włosach, śluzowatej skórze oraz z błonami między palcami. Jej flaki zostały wyszarpane z jej ciała, a krew rozpływa się po całej ulicy. Jesteś w stanie przysiąc, że kiedy przybiegłaś jej klatka jeszcze delikatnie się ruszała, a może to tylko Twoje przywidzenia. Nie zmienia to faktu, że jej puste, martwe oczy są skierowane w Twoim kierunku i patrzą niczym zza kurtyny zwanej śmiercią.
//P.S. zmienił się MG teraz będzie ci prowadził Terroruś
Kira błyskawicznie schowała się za róg, kiedy dostrzegła czarną postać. Na sam jej widok ciarki przeszły ją po plecach. Ta sytuacja wywołała u niej niepokój, mimo całego jej wyszkolenia do sytuacji wszelakich.
Dopiero, gdy ta dziwna postać zniknęła, Kira spojrzała w głąb uliczki raz jeszcze. Dojrzała tam, ciało, trupa, denata... I tak dalej. Nie była jakoś zaskoczona takim widokiem, nie robił na niej wrażenia. Dlatego po upewnieniu się, że to COŚ sobie poszło, podchodzi do ciała i zaczyna dokładniej je oglądać.
Co jakiś czas odrywa się od badania i rozgląda się, nasłuchuje, czy coś się nie zbliża. Ostatnie czego Kira chciała to, dać się złapać w jakiejś ciemnej uliczce.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-06-01, 20:58
Podchodzisz do zwłok młodej mutantki by przyjrzeć się im lepiej. Nie udaje ci się zauważyć nic szczególnego i w alejce obok nagle pojawia się jakaś osoba.
- Ej Ty! Odsuń się od niej. - widzisz czarnoskórego mężczyznę, który wygląda jak z Harlemu. Podchodzi do Ciebie powoli z wyciągniętą bronią. - Rączki na widoku laluniu albo rozwalę ci łeb!.
Jego oczy są bardzo nienaturalne. Świecą jakąś czerwoną poświatą. Od czasu do czasu zerka na zwłoki dziewczyny leżące obok Ciebie, ale większość uwagi skupia na celowaniu ze swojego pistoletu w Twoim kierunku.
Nie dostrzegła nic ciekawego na zwłokach dziewczyny. Od po prostu kolejne zmasakrowane szczątki. Jednak zaczęła pluć sobie w brodę, że była zbyt nieuważna. Po raz pierwszy od bardzo dawna dała się zaskoczyć.
Obróciła głowę w kierunku, z którego dobiegał głos mężczyzny. Kolejny czarny byczek, który myśli, że broń palna to zabawka. Westchnęła cicho, oparła dłonie na kolanach i powoli wstała. Obróciła się w kierunku mężczyzny, unosząc dłonie na wysokość klatki piersiowej i jednocześnie przesunęła się kilka kroków w kierunku najbliższej ściany.
- To nie tak, jak myślisz... - Kira mówiła powoli, bardzo spokojnie. Na swoją obronę miała to, że właściwie nie zdążyła dotknąć dziewczyny, więc jedyne, co było we krwi to podeszwy jej butów. Cholera! To były dobre buty.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-06-02, 04:55
Zaczęłaś przesuwać się w stronę kamienicy zrobionej z czerwonej cegły z uniesionymi rękami. Mężczyzna cały czas celując w Ciebie podszedł powoli do ciała dziewczyny.
- Do diabła, a żebyś wiedziała, że wiem! Strzeliłaś w nią lub dałaś jakimś popapranym "mambo-jambo" i czemu? Bo była inna? Wy ludzie jesteście po prostu zasranymi hipokrytami!"
W takich momentach szkoda, że też nie masz skrzeli. Mężczyzna perfidnie wziął cię za rasistowską kobietę. Jesteś w stanie się mu dokładniej przyjrzeć. Jego ciuchy są raczej stare, mocno poszarpane. Ma mocno podkrążone oczy, prawdopodobnie od licznych, nieprzespanych nocy. Woń, którą wydziela także nie należy do najprzyjemniejszych. Dalej celując w Ciebie kuca i zamyka puste, martwe oczy leżącej na ziemi dziewczyny.
Kira przymknęła na chwilę oczy, żeby się uspokoić. Szkoda, że nie miała ochoty skończyć z ranami postrzałowymi, bo sprzedałaby murzynowi gonga w twarz. Ignorant...
- Eh... To nie ja jej zrobiłam. Gdybym do niej strzelała, to miałaby po prostu jedną dziurę między oczami, a nie skończyła, jako krwawy ochłap. - Robotę powinno załatwiać się możliwie najczyściej, a nie doprowadzać do sytuacji, gdzie na ziemi lądują cztery litry krwi, której koszmarnie trudno jest się potem pozbyć. Pomyślałby, kretyn trochę zamiast rzucać oskarżeniami.
- Poza tym... W tym momencie ponosi cię fantazja. Nie mam powodu, żeby zabijać mutantów. To, że wyglądam normalnie, nie oznacza, że jestem normalna. - Ton Kiry stał się dużo zimniejszy, ale nie była napastliwa.
- No i brawo. Teraz musisz zabrać gdzieś to ciało, chyba że chcesz, żeby policja miała ślad po tobie i wzięła, jako pierwszego podejrzanego. - Z trudem powstrzymała się, żeby nie parsknąć ironicznym śmiechem. Ludzie to zdecydowanie idioci. Eh... Będzie musiała wyrzucić dobre buty, masakra.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-06-05, 12:41
Widzisz, że mężczyzna spojrzał na ranę, następnie na Ciebie, a potem znowu na rozszarpaną dziewczę. W jego oczach dało się zauważyć bolesny proces, który popularnie nazywany jest myśleniem. Po kilku sekundach niezręcznej ciszy opuścił broń.
- Rzeczywiście mało prawdopodobne, żebyś to Ty ją zamordowała.
Jednak po wspomnieniu o inności spojrzał na Ciebie ze sporą dozą nieufności. Mężczyzna uklęknął i zaczął zbierać z ziemi co tylko się dało.
- Taki był plan od początku słodziutka! Nie dam tym ludzkim gliniarzom zakopać wszystkiego pod ziemię jakby nic się nie stało. Wielki Pit nie zostawia swoich siostro! Nawet jeśli są sztywni!
Gdy uznał, że wepchnął już wystarczającą ilość flaków "na swoje miejsce" zaczął próbować przenieść ciało.
W tym momencie Kira miała ochotę z całej siły przyłożyć głową w ścianę. Jak można być takim idiotą?! Mało rzeczy tak ją denerwowało, jak właśnie ludzka głupota, a ta ponoć jest nieskończona. Najgorzej...
- Brawo, Sherlocku. - Siłą woli powstrzymała się do przewrócenia oczami. Właściwie co ona tutaj jeszcze robiła, skoro już pojawił się ten rycerz bez konia, na ratunek zwłokom swojej księżniczki. Mogła spokojnie sobie stąd pójść. Musiała się w końcu pozbyć tych butów. I ogólnie odpocząć.
- Powodzenia. - Kira przez moment patrzyła, jak ten mierzy się z rozszarpanymi zwłokami. Nie miała zamiaru mu w tym pomagać. Zapach ludzkich wnętrzności był jednym z gorszych, jakie znała i chciała się od niego oddalić. Odeszła kilka kroków w bok, tak żeby nie wdepnąć w krew. Zdjęła obuwie i wrzuciła do plastikowego worka, który miała w plecaków od czasu ostatnich zakupów. Worek wrzuciła z powrotem do plecaka, a za workiem powędrowały skarpetki. Plecak włożyła i skierowała się tam, skąd przyszła. Martwiła ją ta ciemna sylwetka z wcześniej, ale nie miała zamiaru ryzykować życiem dla jakiejś anomalii.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-06-13, 17:50
Mężczyzna z pewnością nie zostawił za sobą porządku w uliczce. Krew wciąż spływała bo betonowych płytach, pomniejsze kawałki wnętrzności mutantki jak i fragmenty jej odzienia wciąż były rozrzucone po tym niewielkim terenie, a mężczyzna - mimo dość tęgiej budowy, wcale nie szedł zbyt szybko, niosąc w swych ramionach truchło. Pojedyncze szkarłatne krople raz za razem spadały na ziemię, kreśląc za nim niewielki, choć bardzo widoczny ślad...
I zapewne w normalnych okolicznościach byś to zignorowała, tym bardziej, że miałaś teraz większe problemy, niż byle bezdomny mutant - w końcu właśnie wyrzuciłaś całkiem dobre buty! A jednak jedna myśl nie dawała Ci spokoju - czy przypadkiem ostatnio nie czytałaś w jednym z internetowych brukowców o tajemniczym mordercy polującym na kobiety? Schemat ofiary pasował idealnie, jej rana, pora dnia... Tylko właśnie, nie była człowiekiem. Czyżby to właśnie była szansa, żeby odsunąć podejrzenia o zabójstwa na tle rasistowskim ze strony osób z aktywowanym genem X?
Nim zdążyłaś sobie odpowiedzieć na to pytanie, usłyszałaś w oddali dźwięk syren - nie miałaś wątpliwości, z pewnością kierowały się ku miejscu, z którego właśnie próbowałaś odejść...
Tak, to były świetne buty, ale nie czas był na rozpamiętywanie tej bolesnej straty. Kira rozejrzała się po zaułku. Czarny facet zostawił jeszcze większy bajzel od mordercy. Trzeba przyznać, że do brudzenia miał talent.
Kiedy wpatrywała się w odchodzącego mutanta, przypomniała sobie nagłówki ostatnich gazet. Seria zabójstw, gdzie ofiarami były młode kobiety. Jednak tym razem morderca wyłamał się ze schematu. Zaatakował mutantkę, a nie zwykłego człowieka. To było zastawiające.
Musiała szybko podjąć decyzję, co zrobić dalej. Nadjeżdżała policja, trzeba było się stąd zmywać. Kira ruszyła w kierunku budynku. Uważnie omijając plamy, zaczęła szybko wspinać się po schodach przeciwpożarowych na dach. Może na górze znajdzie jakieś ślady mordercy? A jak nie, to po prostu przeczeka wizytę policji na dachu.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-06-24, 21:38
Ukryj:
<a href="https://postarium.pl/kostka/dices/view/170/bf240f9c7b267f73.html" >Z jaką łatwością uda Ci się dostać na dach?</a>
Bez większego problemu doskoczyłaś do pierwszego balkonu, by po chwili wspiąć się na jego barierkach i przeskoczyć na jego wewnętrzną część, skąd już miałaś prostą drogę, ku górze, na drabinkach pożarowych. Z całą pewnością Twoja dobra kondycja jak i chłodno myślący umysł pomogły Ci w szybkim przemieszczaniu się, przeskakując szczeble po dwa, by w mgnieniu oka dostać się na dach. Syreny zdawały się robić coraz głośniejsze, jednak o dziwo... Miałaś wrażenie, że wcale się nie zatrzymywały. A przecież jeszcze przed chwilą widziałaś tego mutanta z trupem. Dlaczego policja miałaby go ominąć? Czy może udało mu się skryć, nim służby pojawiły się w okolicy? Miałaś wrażenie, że jeśli przejdziesz na przeciwległą stronę dachu, mogłabyś dostrzec uliczkę, w którą skręcał mężczyzna. Czy jednak ten interesował Cię bardziej, niż ewentualne poczynania śledczych, albo dach sam w sobie?
Na pierwszy rzut oka nie byłaś w stanie dostrzec niczego specjalnego. Było już po zmroku, a światło lamp nie dochodziło do tego miejsca - zapewne przez dość wysoki gzyms. Poszukiwanie jakichkolwiek poszlak bez światła latarki lub ekranu telefonu zapewne spełzłyby na niczym. Z drugiej strony wiedziałaś jednak, że staniesz się zdecydowanie łatwiejszym celem, jeśli te światła jednak odpalisz.
Z pewnością, sytuacja w której się znalazłaś wydawała się być... Wręcz patowa. A właśnie hamujące przy uliczce samochody policyjne na sygnale wcale nie pomagały się skupić i na spokojnie przemyśleć dalszych ruchów...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum