Poprzedni temat «» Następny temat
Grupa II
Autor Wiadomość
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-10-11, 21:06   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie rozumiałam co się dzieję, ale miałam przeczucie że nic dobrego. Okej dobraaaa rozdzielenie się nie było najmądrzejsze, ale zawsze obadamy więcej gdy będziemy działać w pojedynkę. Przynajmniej tak do tego podchodziłam, bo po co trzymać się razem skoro nie znamy się a po drugie kłócimy. To nie miało sensu.
Moja moc nie działała, opadły mi ręce gdy zdałam sobie sprawę z tego że to nic nie da. Próbowanie na siłę tylko pogorszy mój humor. Musiałam zdać się na treningi z Aaronem i Simonem. Miałam nadzieję że moje umiejętności starczą w tym jakże przecudownym świecie.
Kierowałam się do mieszkania mojego i mojej siostry. Po drodze widziałam jedynie gruz, druty, obraźliwe teksty i jeszcze raz gruz. Co jakiś czas były też kamery na które starałam się nie patrzeć. Wodziły za mną swoim szklanym okiem co nie bardzo mi się podobało, ale szłam jak najszybciej i jak najbardziej nie zwracając na siebie uwagi. Tak było najlepiej. Iść i zachowywać się w miarę normalnie, Tak jak na to otoczenie pozwalało.
W końcu doszłam do bloku i weszłam do góry. Drzwi były otwarte, ale tego się spodziewałam. Wyciągnęłam nóż i ostrożnie weszłam do środka gotowa się bronić.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Ruth Duncan



Nie wolno lękać się niczego i uważać za zakazane czegokolwiek, czego pragnie w nas nasza dusza.

ożywianie snów

60%

Spytaj, a może powie





name:

RUTH X. DUNCAN

alias:
Lisica

age:
25 lat

height / weight:
168/52

Wysłany: 2018-10-12, 18:12   
   Multikonta: Christian & Wyatt
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Podobno w grupie siła, ale jak trzymać ją, kiedy ona ma inne plany. Dlatego zgodziła by się by Ricky poszła sprawdzić swojej mieszkanie. Chociaż najchętniej zmusiła by ją do zostania. Jednak nie mogła tego zrobić, bo i tak już sobie nie ufały. Fakt, kiedy Roseberry poszła szukać igły stogu gruzu, powinna iść za Lasair. Jednak bardziej od kobiety potrzebowało ją dziecko. Przecież miała młodsze rodzeństwo oraz starsze. Widziała, że powinna pójść sprawdzić co z dzieckiem, bo to w nim ich przyszłość. Nie wiedziała tylko czy to niej jest jakaś pułapka. Przecież płacz dziecko łatwo oszukać. Szła dalej za dźwiękiem ostrożnie oglądając się na boki modląc się o to by to nie była zasadzka oraz by dziewczyny sobie poradziły sama. Swoich umiejętność była pewna, bo na swoją moc nie mogła liczyć jeśli nie spała. Jednak nawet w tedy nie odpowiadała za swoje sny.
Szła... szła i nie wiedziała ile już przeszła starając się pamiętać drogę. Dwadzieścia kroków do zachód, później skręciła na południe i tak powtarzała sobie, aż dostrzegła drewnianą konstrukcje zamiast znaleźć dziecko. Zastanowiła się przez chwilę czy sprawdzić czy tam go nie ma. Jednak nie chciała jeszcze bardziej się oddalać. Dziecko czy Dziewczyny?
Po krótkiej walce samej sobie zdecydowała się sprawdzić ją, bo wydawała się jej dziwna. Kto wie może tam znajdzie to dziecko. Jednak zastanawiało ją skąd ona się tutaj wzięła. Czy nie powinno nie być po niej śladu. Skoro reszta miasta jest zniszczona. Mocniej chwyciła swoje sai i podeszła do tej zagadkowej konstrukcji.
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-10-14, 22:24   

Czyż to nie było na swój sposób ironiczne? Chwilę wcześniej dostrzegając zmianę w Richardzie, teraz Lasair widziała ją u samej siebie. Podwójne, a nawet jeszcze bardziej zwielokrotnione, spojrzenie w kawałek lustra nie miało zbyt wiele zmienić. Być może nie wyrastały jej rogi na głowie, ale... Ile jeszcze czasu mogło upłynąć, nim się tak stanie? Co jeszcze szło w parze z czerwonymi gałkami ocznymi?
Im dłużej kobieta przyglądała się swojemu odbiciu, tym gorzej zaczynała się czuć. Być może wpływ na to miała jej psychika, osłabiona przecież przez ostatnie wydarzenia, być może jednak chodziło o coś zupełnie innego, bardziej realnego. Prócz tego cichutkiego głosiku w głowie, który coraz odważniej podszeptywał mutantce kolejne scenariusze związane z tym, co zrobią z nią jej niezmiernie przyjacielskie towarzyszki, gdy i ona zmieni się w potwora na kształt zamordowanego mężczyzny... Być może pozostałe kobiety były świadome czegoś, czego ona nie wiedziała? Czy to dlatego zostawiły ją tutaj całkowicie samą? Postawiły na niej krzyżyk, uznając ją za zbyt słabą, by kontynuować z nią swoją wędrówkę po świecie, który wcale nie wyglądał bezpiecznie?
Czuła też jak najbardziej fizyczne objawy - uderzenia gorąca, które zaczynały doprowadzać ją do białej gorączki. Zwłaszcza że miała przecież powód, by być wściekła. O Richarda, o zostawienie jej tutaj samej, o wszystko inne, co doprowadziło ją do tej chwili. Gniew był tu jak najbardziej usprawiedliwiony, napędzał ją, sprawiał, że pracowała szybciej i bardziej wytrwale... Nie mogła być tu przecież wiecznie. Zmarły na pewno nie chciałby, by podzieliła jego los, ginąc z czyichś rąk. Musiała zastanowić się, co zrobić dalej.
Tymczasem Ruth, zostawiając pozostałe towarzyszki, zmierzała w poszukiwaniu źródła dźwięki, gdy na jej drodze stanęło... Coś dziwnego. Na tyle, aby postanowiła bliżej się temu przyjrzeć. I jakże... Jakże mocno miała tego pożałować. Wystarczyło bowiem, by podeszła kilkanaście kroków w kierunku konstrukcji, aby mogła dostrzec, czym ona była. Prowizoryczna szubienica - tak można było określić drewnianą budowlę. Skonstruowana tak, by pomieścić jak najwięcej skazańców - teraz już zdecydowanie martwych, których ciała bujały się na wietrze, uderzając o siebie nawzajem z nieprzyjemnym, jakby klekoczącym dźwiękiem. Było ich czterech... Czterech mężczyzn. Dwóch o twarzach najprawdopodobniej wydziobanych przez okoliczne ptaki, jeden pozbawiony gałek ocznych, jeden zaś... Zatrważająco znajomy. Ruth nie musiała nawet zbyt mocno mu się przyglądać. Wystarczył rzut okiem, by wiedziała, kim był... Jamie, jej brat. Poturbowany, zakrwawiony, pozbawiony życia. Wisiał tuż przed nią, raz po raz chybocząc się w prawo i w lewo... Niewiele więcej szczęścia miała ostatnia z mutantek. Wykazując się słuszną ostrożnością, Ricky znalazła się dokładnie tam, gdzie chciała - w swoim mieszkaniu. Mimo otwartych drzwi, wystarczyła chwila, by kobieta zorientowała się, że pomieszczenia były puste. No, przynajmniej częściowo, bowiem wypełniały je przedmioty, których nie poznawała. Zestawy talerzyków z kolorowymi, bajkowymi motywami, cała masa pluszaków siedzących na półkach i szafkach, nieduży, puszysty kocyk w pandy, interaktywny domek dla lalek... I zdjęcia... Spoglądające na nią ze ścian, różnorodne, lecz zarazem na swój sposób podobne przez to, co przedstawiały.
Ricky patrzyła na samą siebie. Starszą, inaczej ubraną i obciętą, ale kobieta na fotografiach bez wątpienia była nią samą, nie jej siostrą. Obok niej, zazwyczaj po lewej stronie, znajdowała się Samantha - szczęśliwsza, uśmiechnięta, rozpogodzona... Trzymająca jedną rękę na ramieniu Roseberry, drugą zaś na głowie małej, kędzierzawej dziewczynki o bursztynowych oczach, która obejmowała obie starsze kobiety. Wyglądały tak... Sielsko. I być może to właśnie przez to krew, która tak obficie splamiła ramki, szkła i wszystko dookoła, wyglądała tak upiornie...
[Profil]
 
 
Lasair Roarkedaughter



Walka o równość i jedność ma swoją cenę

kopiowanie umiejętność zwierząt

77%

x





name:

Lasair Roarkedaughter

alias:
Cham

age:
25

height / weight:
173 / 55

Wysłany: 2018-10-15, 18:47   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lou
  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie

  

   2 Lata Giftedów!


Nie wiedziała co tutaj się wyprawia, to wszystko nie miała sensu. Przecież to wszystko nie może się tak skończyć. Nie tak dawno zdecydowali się na to by wyznać sobie uczucia. A teraz? Teraz on nie żyje. Miała ochotę krzyczeć, płakać, ale nie mogła sobie nawet na to pozwolić. Nie chciała pokazywać swojej słabość. Jeszcze do tego wszystkiego doszło to co widziała w tym lusterku. Nie możliwe by straciła Richarda i jeszcze coś się z nią działo. Nie pomagał potworne spojrzenia nią nie. Nawet dotykania okolic oczów, bo cały czas miała czerwone oczy. To wszystko było cholerę.. był to jakiś sen. Lasair nie chciała wierzyć w to, że to wszystko dzieję się naprawdę. Z tej zbierającej się w niej gniewu, rozżalenia oraz smutku rzuciła przed siebie lusterko, bo skoro nie mogła tego zmienić. Nie zamierzała patrzeć na to...
- To nie jest prawda... to jakiś koszmar z którego się zaraz obudzę - powtarzała sobie jak jakąś mantrę. Łatwiej było jej wierzyć w to, że śni niż, że to jej rzeczywistość. Jednak pomimo tego wzięła się garść i skończyła budować grób.
Spojrzała ostatni raz na grób zbudowała dla Richarda. Musiała dać sobie radę bez względu na to czy to jest koszmar czy tez realne. Wróciła do budynku w którym rozstała się dziewczynami. Nawet się nie zdziwiła, że ich tutaj nie było. Jednak nie miała pojęcia co zrobić dalej. A to miejsce było jedyne by sprawdzić czy może jednak tutaj są. Nie ufała im ani trochę, bo przecież przez nich nie żyje Rich. Jednak prawda jest taka, że były jedynymi osobami żyjącymi o jakich wiedziała. Kiedy ich nie zastała zaczęła rozglądać się po budynku. Musiała tutaj być jakaś gazeta, broszura. Chciała w niej sprawdzić datę, by znaleźć dowód dla siebie i innych, że to wszystko nie prawda. Potrzebowała tego by przekonać samą siebie, że Richard żyje.
[Profil]
    [A+]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-10-23, 10:18   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Tak to że drzwi były otwarte trochę mnie zmartwiło, ale w sumie w takich ruinach mogłam spodziewać się wszystkiego, ale czy na pewno WSZYSTKIEGO? Tego nie. Moja pierwsza myśl to że mieszkanie należy do kogoś innego, a gdy zobaczyłam zdjęcia podeszłam do nich. Nie wierzyłam własnym oczom, nawet na sekundę się uśmiechnęłam, ale wystarczyła kolejna sekunda bym się otrząsnęła. Podeszłam do jednego ze zdjęć i przejechałam palcem po swojej postaci i Sami. Zdjęłam zdjęcie ze ściany i trzymając je w dłoni rozejrzałam się. Nic nadzwyczajnego mieszkanie które przejęło dziecko. Westchnęłam i wyszłam stąd jak najszybciej. To nie była prawda. Nie mogła być prawda. Stanęłam za drzwiami i spojrzałam na zdjęcie. Nie umknęła mojej uwadze krew która była na nim co mnie trochę przestraszyło. Miałam jeszcze trochę czasu, bo przecież miałyśmy spotkać się za godzinę.
Wyciągnęłam zdjęcie z ramki i oderwałam postać Samanthy i schowałam do kieszeni. Miałam zamiar ją znaleźć. Tylko gdzie zacząć? Musiałam pomyśleć znałam ją wiedziałam gdzie lubiła przesiadywać i chować się przed ludźmi. Wróciłam do mieszkania i przeszukałam je by znaleźć jakiś ślad. (nieważne czy znalazłam czy nie)
Po chwili stwierdziłam że nie ma to większego sensu i usiadłam na podłodze. Potrzebowałam chwili by ochłonąć i wtedy zobaczyłam mojego misia. Misia którego dostałam od Niej i łzy popłynęły mi po policzkach.
Po paru minutach otarłam je i wyszłam jeszcze bardziej zdeterminowana by ją znaleźć. Znałam to miasto. Może nie teraz ale wcześniej. Znałam też siebie i Sami, dlatego zdecydowałam pójść okrężną drogą do dziewczyn, by zahaczyć miejscówkę w której często przesiadywałyśmy. Wiem że nie miałam większych szans by ją znaleźć bez jakichkolwiek śladów, ale trzymałam się tej małej iskierki.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Ruth Duncan



Nie wolno lękać się niczego i uważać za zakazane czegokolwiek, czego pragnie w nas nasza dusza.

ożywianie snów

60%

Spytaj, a może powie





name:

RUTH X. DUNCAN

alias:
Lisica

age:
25 lat

height / weight:
168/52

Wysłany: 2018-10-23, 18:03   
   Multikonta: Christian & Wyatt
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Ruth zaskoczyło to czym była ta drewniana konstrukcja, bo okazała się nią szubienica. Ponieważ to był dość niespodziewany widok wiedzieć coś podobnego to tylko filmach, a nie stojące w mieście jeszcze ze skazańcami. Tego się nie spodziewała i o dziwo jakoś pasowała ona do ruin miasta. Nie wiedziała czemu, ale czuła, że miała jakiś związek z historią. Na początku nie zwracała uwagi na skazańców jedynie na samą budowle. Dopiero później spojrzała na nieszczęśników, który zginęli w tak okrutny sposób. Była spokojna do czas aż nie zobaczyła swego brata, najbliższej jej osoby na świecie. Nie rozumiała tego... Jak? Dlaczego? Nie potrafiła tego zrozumieć nie mógł tak zginąć.
- Nie - krzyknęła patrząc na ciało chłopaka nie potrafiąc zrozumieć. Jak do tego doszło... Nie powinien zginąć, nie tak, ale to na prawdę był on. Nie potrafiła tego zrozumieć. Próbowała to wszystko zrozumieć, jednak nic nie przechodziło jej do głowy.
Wyciągnęła z kieszeni shurikeny i rzuciła kilka pod rząd w stronę sznura przy belce. Chciała zwalić ciało z brata... Czy to był on czy też nie. Nie chciała by wisiało tak na widok publiczny, by ptak go dziobały. Czuła, że nie mogła go zostawić... On tego by nie chciał.
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-10-24, 21:38   

Pomimo swojego stanu, Lasair postanowiła powrócić w miejsce, w którym przebywała wcześniej ze swoimi towarzyszkami. Niestety, nie tylko ich tam nie było, lecz także nie zmieniło się nic, co już wcześniej przytłaczało kobietę. Ponadto wszelkie próby zorientowania się w aktualnej dacie także nie przynosiły skutku. Prócz dat wypisanych na zimnych ścianach, nie wyglądało na to, by w budynku ostał się choć jeden cały kalendarz, jedna gazeta, notes… Cokolwiek.
Wszystkie kawałki papieru, jakie była w stanie dostrzec, były naderwane, spopielone lub zniszczone w inny sposób na tyle, aby ciężko było rozczytać ich treść. Co gorsza, w uszach kobiety rozbrzmiał głośny, wibrujący, naprawdę uciążliwy dźwięk, który z minuty na minutę coraz bardziej się nasilał. Traciła zmysły? Coś uszkodziło jej słuch? A może upiorny odgłos faktycznie dochodził do niej zza okien…?
Tymczasem Ricky, przytłoczona swoimi znaleziskami, ponownie ruszyła w poszukiwaniu Samanthy, której wyraźnie nie było ani w budynku, ani w jego okolicy. Wybierając okrężną drogę, nie była jednak świadoma trudności, jakie miały ją przy tym napotkać. Wystarczyło bowiem, by skierowała się ku drodze przy kolejnym budynku i obeszła go, aby natrafić na…
Zwłoki. Rozkładające się, śmierdzące, pozbawione kończyn, oczodołów i ubrań. Całkowicie nagie, oblepione muchami, których larwy wiły się w gnijącym mięsie. To był straszliwy widok, jednak jeszcze gorszy był ostry świst, jaki chwilę później wypełnił jej uszy. Ten sam, który usłyszała Lasair, jednak znacznie głośniejszy i bardziej intensywny - prawdopodobnie ze względu na to, iż Ricky przebywała na zewnątrz…
Tak samo jak zresztą Ruth. Tej ostatniej, co prawda, także nie trafił się przyjemny widok, jednak przynajmniej odnalazła kogoś, na kim jej zależało. Cóż, szkoda tylko, że w tak okrutny sposób. I choć pierwsze z jej prób obcięcia sznura nie powiodły się, w pewnym momencie ciało brata kobiety opadło z hukiem na ziemię. Było… Wolne. W przeciwieństwie do hałasu, który coraz bardziej i szybciej się nasilał.
Żadna z kobiet nie miała jednak szansy dostrzec jego źródła. Zagrożenie przyszło zbyt niespodziewanie, choć każda z nich zobaczyła jego efekt. Zaledwie przez ułamek sekundy, ich oczom ukazała się olbrzymia fala ognia, jaka objęła jeden z budynków, gdy uderzył w niego pocisk. Ziemia zatrzęsła się pod ich stopami, a ściany okolicznych budowli runęły ku ziemi. Gorąco, niesamowite gorąco wypełniło powietrze, stało się jego integralną częścią… A potem? Potem nie było już niczego… Ich ciała - zbudowane przecież w dużej mierze z wody - po prostu… Wyparowały, znikając…

[event zakończony]
Jeśli chcecie, możecie odpisać na post MG, jednak nie pojawi się już kolejny. Dziękuję za grę.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6