Poprzedni temat «» Następny temat
Magazyn #1
Autor Wiadomość
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-10-31, 17:18   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Matilde po prostu parsknęła nieprzyjemnym, gorzkim śmiechem. Czy ona w ogóle wiedziała jak trudno nałogowcowi było się przyznać do swojego problemu? Nie bez powodu był to najważniejsze krok w drodze do jebanej trzeźwości. I czy ona w ogóle wiedziała jak ciężko było mówić o rzeczach, które wzbudzają wstyd i nienawiść do samego siebie?
Podobno byłaś moją przyjaciółką – wycedziła przez zaciśnięte zęby. Powinna wiedzieć. Powinno to wyczuć. Powinna się domyślić. Zwłaszcza, że Cassie znała swojego kuzyna i jego tendencje do uzależnień. Jak niby Matilde miałaby się oprzeć tej pokusie? Jak miałaby to zrobić kiedy właśnie była na etapie bycia pieprzoną buntowniczką? – No i przyjeżdżałaś, ale co to do cholery dało?! Skończyłam Z PIERDOLONYM TRUPEM W ŁÓŻKU.
Dolna warga Matilde po prostu drżała ze złości. Wcześniej nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jak wiele miała za złe swojej przyjaciółce. Potrzebowała jej wtedy. Potrzebowała jej, bo była jedyną osobą, którą Matilde tak naprawdę miała. Jedyną, która w jakimś stopniu ją akceptowała i jedyną, która była w jakimś stopniu postawić ją do pionu. A jednak Gardner ją zawiodła i Wallace straciła właściwie całe swoje życie, pogrążając się w tej osaczającej samotności. Chyba dopiero w tym momencie Matilde zrozumiała dlaczego jej relacje z Cass potoczyły się w tym, a nie innym kierunku. Tu nie było już czego ratować. Ta przyjaźń po prostu gniła.
– Droga wolna – wyrzuciła z siebie, starając się zabrzmieć jak najbardziej neutralnie. Nie chciała, by szanowna Cassandra wiedziała jak bardzo to wszystko wyprowadzało Wallace z równowagi. Ale co miała poradzić? W końcu nikt nie trzymał tutaj Cassandry na siłę. Ba, Hopper był niesamowicie przeciwny jej pobytowi w Bractwie, więc z pewnością miał się zajebiście ucieszyć z takiego obrotu spraw. I zdecydowanie nie miała mieć mu tego za złe. Ba! W tym momencie chyba sama miała się z tego powodu ucieszyć. Wallace po prostu parsknęła gorzkim śmiechem. Och, oczywiście, teraz były nieudane próby wzbudzenia w Matilde wyrzutów sumienia – cudownie. Brunetka nie miała jednak zamiaru kontynuować tego tematu i chyba dość jasno dała jej do zrozumienia jak bardzo uważała jej słowa za żałosne. Prawdopodobnie, by teraz stąd odeszła, ale wtedy… Chyba w pewnym sensie miała szósty zmysł. Tak, wiedziała. Krew momentalnie odpłynęła jej z twarzy. Wargi Wallace się lekko rozchyliły, zupełnie jakby chciała coś odpowiedzieć, ale żaden najcichszy dźwięk nie wydobył się z jej ust. Matilde pokręciła głową, czując narastającą w gardle gulę. Nie, to nie mogła być prawda. To nie mogło dziać się naprawdę. Jeśli to był jakiś durny kawał to to był zajebiście odpowiedni moment, by zacząć się śmiać. Ale sekundy mijały, a absolutnie nikt się nie śmiał. Matilde posłała Cass pełne nienawiści spojrzenie.
– Ty… – nie była w stanie dokończyć. Nie było takich słów. Zamiast tego, kiedy Cass zaczęła schodzić ze schodów, coś w Wallace jakby pękło. Dziewczyna przyglądała się plecom Gardner, a myśli o tym, że wszystko złe co wydarzyło się w jej życiu były winą jej przyjaciółki nie dawały jej spokoju. To cierpienie. Ten ból. Ta pierdolona mutacja. Wszystko. Matilde nie była w stanie się kontrolować. Po prostu zaczęła schodzić za Gardner, by bez żadnego głębszego zastanowienia pchnąć ją i zrzucić z tych czterech ostatnich schodków. – TRZYMAJ SIĘ OD NAS Z DALEKA – wykrzyknęła w pełnej furii, trzęsąc się ze wściekłości. Była w szoku, była niesamowicie wkurwiona, była przybita i jedyne czego właściwie chciała to samotności. Przyspieszonym krokiem ruszyła więc ku drzwiom wyjściowym, nie oglądając się nawet za siebie. Miała nadzieję, że Cassandra jak najszybciej usunie się z jej życia. Nigdy nie miała jej tego wybaczyć. Nigdy.

/zt dwa razy
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 6