Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-07-29, 17:27
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- Widzisz? Dlatego z nim nie rozmawialam - spojrzała na Claire, dla której pewnie teraz dopiero stało się jasne dlaczego nie zrobiiła tego wcześniej, skoro mieli ze sobą kontakt od ponad miesiąca. Właśnie dlatego. William nie zamierzał w to wierzyć i będzie szukał każdej możliwej luki, każdego wyjaśnienia by przekonać samego siebie i swoje siostry, a zapewne i całą okolicę jeśli byłoby trzeba,. William nie wiedział o jej podejściu do rodziców i tym ,co miała w głowie.
Splotła ręce na piersi.
- Znalazłaś coś jeszcze? - zapytała siostrę - To niewiele. ALe.. Will. możesz poszukać więcej, prawda? Jeśli przestaniesz wmawiać sobie tak uparcie, że nasza matka jest niewinna = zapewne nie spodziewał się tego, nie rozmawiali w koncu o rodzicach i nie miał pojecia jakie Imari ma do nich podejscie i co o nich sądzi. A zdanie miała.. coż. Nie najlepsze, jesli mowic delikatnie. Ale nie miała żadnych dowodów, po prostu odcięła sie od sprawy.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
And I find it kinda funny, I find it kinda sad the dreams in which I'm dying are the best I've ever had
teleportacja
23%
drama queen
name:
Valerie Blanc
alias:
Claire Hopper
age:
20 lat
height / weight:
165 / 50
Wysłany: 2018-07-30, 11:20
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
Podróżnik w czasie
Patrzyła na Will z miną "czy ty w ogóle słyszysz co ty mówisz?". Ah, pracowała nad tym do porodu, to pewnie nie ma znaczenia z tym, że OD URODZENIA MAM MOC. Naprawdę jak na kogoś z tak ogromnym mózgiem, Will nie zamierzał przestać udowadniać swoim siostrom, że tak naprawdę był głupi.
Czuła jak z narastającej złości aż robi jej się gorąco, a nadal rozelektryzowany organizm zareagował na to dreszczami i wzdrygnięciem. Kompletnie to ignorując przeniosła spojrzenie na Imari, która zadała jej pytanie. -Zrobiłam zdjęcia wszystkiego co znalazłam. - odparła, nutka złości idealnie dosłyszalna w jej głosie. Sięgnęła ręką pod okrywające ją prześcieradło i zaczęła macać się po wewnętrznych kieszeniach kurtki, którą nadal miała na sobie. Wyjęła z niej jeden z pierwszych modeli telefonów komórkowych. Skoro Hopper śledził jej aktualny telefon wzięła ze sobą swój stary, do którego kupiła jedną z tych kart sim które można kupić w kiosku. Zaczęła klikać dosyć agresywnie, irytując się jeszcze bardziej bo telefon działał stosunkowo wolno. W końcu udało jej się doklikać do galerii, włączyła zdjęcie i pokazała je dosyć wymownie najpierw Imari, dopiero potem Willowi, powiększając tytuł sfotografowanego dokumentu. -Pierwszy który znalazłam był o budowie genu i jego izolacji. - odwróciła telefon w swoją stronę przerzucając na kolejne zdjęcie. -Potem znalazłam grubą pracę o metodach aktywacji genu., był w atrapie książki w biblioteczce ojca. - zmieniła na kolejne zdjęcie -Większość tez była obalona, dopiero na samym końcu pracy niektóre były potwierdzone. - zbliżała zdjęcie na linijkę odręcznych podpisów widniejących obok daty marca 1993 roku. -Równie dobrze może być zbieg okoliczności. - rzuciła sarkastycznie posyłając bratu znaczące spojrzenie.
Och, stanowczo nie podobało mu się to mówienie o nim w trzeciej osobie. Dlatego z nim nie rozmawiam... Jakby chociaż to co mówiły miało chociaż odrobinę sensu. Ich mama mogła sobie pracować nad czym chciała, kiedy była z nim w ciąży, to i tak nie miało znaczenia. Gen X był aktywowany w inny sposób, potrzebna była do tego trauma, a przynajmniej jakaś bardzo silna reakcja na stres. Świetnie, ich złowieszcza matka mogła sobie prowadzić jakieś tajemnicze badania i odprawiać czarne msze modląc się o syna-mutanta, kiedy miał się urodzić i to nie miałoby żadnego znaczenia. Mechanizm aktywacji genu X był inny, ofiara z dziewicy nie miała tego zmienić. Skoro już jego genialne siostry chciały wymyślać sobie teorie spiskowe, niech przynajmniej się upewnią, że są wewnętrznie spójne.
- Tak, potrafię. I zrobię to choćby po to, żeby wam udowodnić, że nasi rodzice nie są uśpionymi nazistowskimi agentami czy za kogo tam ich uważacie - stwierdził, jakże bojowo. - Serio, dziewczyny, serio? Dali wam normalne dzieciństwo, więcej niż ma większość dzieciaków, a teraz upieracie się, że są źli?
Naprawdę, nie mieściło mu się to w głowie. Skąd to w ogóle tak nagle się u nich wzięło? Jasne, może nie byli perfekcyjną rodziną, ich rodzice na pewno spieprzyli całą masę rzeczy - jak wszyscy rodzice. Ważne, że dali im tę odrobinkę normalności i że kiedy to wszystko zaczęło się sypać przez głupotę Willa - nie pozwolili, żeby cokolwiek stało się dziewczynom. Najpewniej tylko dzięki temu, że zostały odesłane do Kanady nie przeżyły tego co on... i zamiast się z tego cieszyć, szukały wszystkich możliwych sposobów, żeby obwinić ich rodziców.
...ale to nie zmienia faktu, że zaintrygowały go te całe zdjęcia i te wszystkie tajemnice, które ponoć miała znaleźć Claire. Pierwsze zdjęcie nie wydawało się być niczym specjalnym, natomiast drugie... Hopperowi znowu zjeżyły się włoski na karku, kiedy zobaczył datę. Sam środek okresu, w którym musiał aktywować się jego gen X. Posłał Claire mordercze spojrzenie, kiedy tylko usłyszał jej komentarz. Och, jaka była przezabawna.
- I co? Myślicie, że nasi rodzice, to szaleni naukowcy, którzy na nas eksperymentowali? Dajcie spokój...
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-07-31, 19:19
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Nie zamierzałą dyskutować, nie teraz. Will nastawiony był z gory negatywnie. Imari wiedziała swoje, najwyraźniej Claire też. Słuchała wiadomości od niej ,zagryzając wargę. A jednak. Nic jej sie nie wydawalo! HA!
- Nie wiem co myślę, a na pewno nie bedę teraz tego roztrząsać. Jesteś nastawiony na nie, my mamy swoje podejrzenia, to nie bedzie rozmowa, a kłótnia. Jesli chcesz i możesz zrobić research w tym kierunku.. To zrob to, proszę. - zwrocila sie do niego, bo co niby miala innego zrobic? Nic, nie bardzo było co. Uwazala, ze rodzice byli w cala sprawe ostro zamieszani, a pozbycie się Willa, a potem siostr bylo paniką albo tuszowaniem dowodów czy cos takiego.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
And I find it kinda funny, I find it kinda sad the dreams in which I'm dying are the best I've ever had
teleportacja
23%
drama queen
name:
Valerie Blanc
alias:
Claire Hopper
age:
20 lat
height / weight:
165 / 50
Wysłany: 2018-07-31, 22:59
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
Podróżnik w czasie
-Może tobie, Will, dali normalne dzieciństwo. - znowu się wnerwiła słysząc jakie głupoty wygaduje. Nikt nic nie mówił o żadnych neonazistach, a to że wkładał im takie idiotyczne teorie w usta irytował ją chyba bardziej niż fakt, że nie chciał im uwierzyć. -Bo ja na przykład miałam wtedy lat 10 nie 16. - czyżbyśmy przeszli do kolejnej rundy licytacji z grze "KTO MIAŁ GORZEJ?!" ? Jeżeli tak to właśnie po raz kolejny dochodziło do starcia dwóch doświadczonych w marudzeniu i melodramie zawodników - Willa i Valerie. Patrząc na racjonalne myślenie i spokój Imari można dojść tylko do jednego wniosku, szaleństwo w tej rodzinie objawiało się co drugie dziecko... szczęściara.
Miała już Willowi odpowiedzieć, jednak na szczęście uprzedził ją w tym Głos Rozsądku Rodzinny Hopper (głosuje za tym, żeby stało się to oficjalnym pseudonimem Imari), Valerie więc nic nie powiedziała, jedynie westchnęła lekko i oparła się wygodniej na łóżku.
-No to co teraz? - wypaliła nagle, w nieco nieoczywisty sposób zmieniając temat. -W sensie ze mną, teraz-teraz, mam tu zostać czy wracać do Seattle? - posłała im pytające spojrzenie. Nie wiedziała jakie pełnią funkcje w Bractwie, ale z tonu Willa kiedy powiedział, że sobie "z nimi porozmawia" wnioskowała, że jest tu jakąś szychą. Skoro więc był szychą to niech wybiera, ale tylko z tych dwóch opcji - bo powrót do Kanady? it's a big no-no.
- Racja, zapomniałem jak tobie musiało być ciężko - stwierdził tylko, chcąc jak najszybciej uciąć temat trudnej przeszłości, choć pewnie gdzieś w głębi duszy traktował ten komentarz dość sarkastycznie. Nieistotne. Po prostu nie chciał dopuścić do tego, żeby zaczęli się licytować kto miał gorzej i dlaczego. Proszę bardzo, jeśli tylko Claire sobie chciała, mogła być najbardziej pokrzywdzona z ich trójki, mogli jej współczuć i płakać nad ciężarem jej losu. Byle tylko nie zaczęła wyciągać z niego jakichś informacji.
Nie miał zamiaru też dłużej się kłócić z Mercy, chociaż niesamowicie irytowało go zachowanie dziewczyn. Jak mogły się tak zachowywać względem ich rodziców, którzy zrobili wszystko, żeby zapewnić im bezpieczeństwo? Nie mogły ich winić za to, jak wyglądał świat... a jednak to robiły, zupełnie niesprawiedliwie przypisywały im jakieś winy.
- Co jest na reszcie zdjęć? - spytał. Skoro już dzięki tym oskarżeniom dowiedział się, nad czym właściwie pracowała ich matka, mógł wykorzystać te informacje. Z jednej strony, mógł zdobyć nieco więcej informacji gdzie grzebać, z drugiej - naprawdę był ciekawy. W końcu temat dotyczył każdego z nich.
Zerknął znowu na swoją młodszą siostrę, kiedy zmieniła temat. Och, tym razem miała zamiar pytać kogokolwiek o zdanie?
- Wracasz do Kanady - stwierdził. Ale nie był głupi, znał ją, wiedział, że się na to nie zgodzi. Nie było szans, Westchnął ciężko. - Nie ma szans, żebyś siedziała sama w mieście. Jesteś mutantką i w dodatku nie panujesz nad mocami. Tutaj to się może szczególnie źle skończyć.
_________________ Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-08-02, 21:04
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- Naprawde myślisz, ze powinna wracać? - spojrzała na Williama - Przecież ja zostaję tutaj, muszę sprawdzać twoją moc - Valerie mogla nie wiedzieć, ze Will umiera i mogla nie wiedzieć, że Imari to opoznila, ale coż. Teraz nie miala ochoty niczego jej wyjasniac.
- Może tu zostać, możemy pracować z jej mocą - dodała jeszcze. Po to tu przecież była jako Trener, by pracować z innymi. A Claire przeciez miala pomoc juz wczesniej, tylko po prostu nie wyszło. Nie zamierzała odpuscic i nie zamierzala zostawic siostry znow gdzieś daleko, na wygnaniu skoro...
- Możemy być w końcu wszyscy razem, nie chcial bys tego? - spojrzala na Hoppera, jakby z wyrzutem, jakby spodziewała się, że tak wlasnie jest.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
And I find it kinda funny, I find it kinda sad the dreams in which I'm dying are the best I've ever had
teleportacja
23%
drama queen
name:
Valerie Blanc
alias:
Claire Hopper
age:
20 lat
height / weight:
165 / 50
Wysłany: 2018-08-02, 23:25
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
Podróżnik w czasie
-Yymmm, głównie opisy doświadczeń i jakieś naukowe założenia. Zdecydowanie wybiegające poza moją wiedzę licealną. - odparła na pytanie brata, jednocześnie chwytając telefon i wyciągając go w jego stronę. -Weź, mi się już raczej nie przyda.
Wywróciła oczami słysząc odpowiedź Willa i westchnęła ciężko. Oczywiście, że nie wracała do Kanady i oboje doskonale o tym wiedzieli. Przynajmniej nie w najbliższej przyszłości. W odpowiedzi wyręczyła ją jednak ponownie Imari, która powoli zaczęła zasługiwać na jakiś order najlepszego adwokata Val, która w tej chwili z zaskoczeniem ściągnęła brwi. Kontrolować moc? Ale jak, co, o co chodzi? Czy to miało związek z mocą Imari? Właściwie jaką moc miała Imari? Co tu się działo? Chyba nie miała siły na tę rozmowę dzisiaj. Już samo poruszenie kwestii Hopperów nadwyrężyło jej nerwy, które już wcześniej były w strzępach. W końcu nie codziennie ktoś cię porywa, zakłada wór na głowę i nieco torturuje. A przynajmniej jak do tej pory nie była to codzienność Valerie.
Głośno wciągnęła powietrze słysząc kolejne słowa Imari. Jednocześnie pragnęła i bała się usłyszeć na nie odpowiedź. Bo co jeśli Will tak naprawdę chciał się jej pozbyć bo jej nienawidził? Zawsze się kłócili, nigdy specjalnie się nie lubili, a teraz była tylko zawalidrogą i wszystko psuła. Objęła się ramionami, czując się jakby zaraz ponownie miała zemdleć.
Skinął głową, słysząc co było na reszcie zdjęć. Była spora szansa, że wyciągnie z tego jakieś przydatne informacje, jeśli nie czysto praktyczne, to przynajmniej o działaniu mutacji. Swoją drogą, czy to nie było nieco zabawne, że Claire, ze swoją licealną wiedzą nie czuła się wystarczająco kompetentna, więc oddawała telefon bratu… który nawet nie skończył szkoły. Po co komu studia, huh?
- Tak, tak myślę – odpowiedział Mercy. – Szczerze mówiąc, wolałbym żebyś też wyjechała ze Stanów, ale chyba nie mam zbyt wiele do gadania. Przynajmniej zdajesz sobie sprawę z tego jak to jest niebezpieczne
Zależało mu na nich. W końcu byli rodziną. Nie miał zamiaru pozwalać, by przez jego głupotę tym razem im coś się stało. Ba, nie miał zamiaru pozwalać, żeby z jakiegokolwiek powodu coś im się stało. Rzecz w tym, że same uparcie pchały palce między drzwi.
- Wszystko, czego chce, to żebyście były bezpieczne. To… – wykonał jakiś gest ręką, jakby pokazując całe Bractwo – …nie jest najlepszą definicją bezpieczeństwa, doskonale o tym wiesz. A na zewnątrz jest jeszcze gorzej, nawet jeśli przez ostatnie kilka lat miałaś szczęście – dodał. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak Mercy bagatelizowała niebezpieczeństwo przez te wszystkie lata. Czy ludzie musieli przechodzić to co on, żeby zrozumieć z czym to wszystko się wiązało? Westchnął ciężko. – Ale cóż, oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie macie zamiaru mnie słuchać i nawet jeśli bym was tam wywiózł, za tydzień wrócicie. Skoro i tak macie zamiar zostać w Stanach, to przynajmniej nie ruszajcie się z Bractwa, okay?
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-08-05, 10:46
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- No trudno, widizsz jak ci idzie wywożenie nasz gdziekolwiek.- wzruszyła ramionami. Jej wyjazd już był tematem zamkniętym po tym jak naprawiła jego moc, al emusiała mieć nad tym cały czas kontrolę. A valerie.. coż, była tak uparta jak reszta Hopperów, więc wróciła i mogło się to skończyć dla niej tragicznie, gdyby nie to, że Imari była blisko.
- Nie, nie jest. Od czasu jak się w Bractwie pojawiłam działo się więcej nieprzyjemnych rzeczy niż przez ostatnie kilka lat. To chyba o czymś świadczy. Ale trudno, już chyba trochę za późno na zmianę, skoro tak to wygląda. Poza tym, jeśli taka ma być cena tego, że znów możemy być razem i nienawidzić się na codzień.. - kolejne wzruszneie ramionami.
- Tego tez nie mogę obiecać, nie do końca. W końcu mam cały czas herbaciarnię do prowadzenia, nawet jeśli na codzień ktoś tam pracuje. - pokręciła głową.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
And I find it kinda funny, I find it kinda sad the dreams in which I'm dying are the best I've ever had
teleportacja
23%
drama queen
name:
Valerie Blanc
alias:
Claire Hopper
age:
20 lat
height / weight:
165 / 50
Wysłany: 2018-08-11, 18:19
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
Podróżnik w czasie
Jej wzrok wędrował od Willa do Imari. Każde z nich było uparte i trzymało się wiernie tego co wierzyło, czyli Will w ogromną zagładę i śmierć na każdym rogu, a Imari w bliższą rzeczywistości wersję mniej więcej tego samego. Chociaż bardziej mniej niż więcej. Valerie w tym czasie jakoś się w sobie zamknęła. Zapadła się w poduszkę, przyglądając się im niczym gorąco dyskutującym rodzicom decydującym o losie swojego niesfornego dziecka, w tym wypadku jej. Cały zapał do kłótni nagle ją opuścił i nagle poczuła jak bardzo jest zmęczona. Przez chwilę chyba nawet ich nie słuchała, a przynajmniej do czasu, kiedy Imari wspomniała o swojej herbaciarni.
-Oh! Ja też muszę wrócić, zabrać moje rzeczy i się wymeldować, inaczej to wzbudzi podejrzenia... - zawiesiła głos na chwilę, a jej drobna biała rączka powędrowała do nieco opuchniętego policzka. -Z drugiej strony to też wzbudzi... Ma ktoś tutaj jakiś dobry make up? - posłała pytające spojrzenie siostrze, bo jakoś nie chciało się jej wierzyć, że pomimo swojej ogromnej wiedzy Will byłby w stanie powiedzieć jej czym się różni podkład od korektora, albo do czego służy bronzer.
- Och, po prostu przez ostatnie jedenaście lat wyrabiałem normę nieprzyjemnych sytuacji za całą rodzinę - odpowiedział z nutką czarnego humoru. W momencie kiedy jego życie przestało się choć przez chwilę sypać - jego siostry zaczęły wpadać w kłopoty. Gdyby Hopper nie rozumiał jak działa prawdopodobieństwo, uwierzyłby w magicznie wypełnianie norm. - Jeżeli trzy razy pod rząd wyrzucisz szóstkę, to nie oznacza, że nigdy nie wypadnie jedynka, Mercy.
Problem leżał w tym, że to nie była jedna szósta szans na przegraną. To nawet nie była jedna druga, tak jakby w tej metaforze każda liczba większa od trójki dawała bezpieczeństwo. Nie, to było cholerne szczęście, że Mercy ciągle nie była w rękach DOGS. Ona nawet nie próbowała się przed nimi ukrywać, ba, cholernie dużo mutantów o niej wiedziało i cholernie dużo mutantów mogło ją wsypać, kiedy zostaną złapani. A jednak, cały czas stała tutaj, zupełnie bezpieczna. Gdyby Hopper wierzył w szczęście, już wiedziałby co stało się z tym jego.
- Mam raczej na myśli nie wychodźcie bez słowa i nie prowadźcie zasranych wycieczek przez pół Stanów Zjednoczonych - doprecyzował kąśliwie, zerkając na Valerie. - Wiesz co jeszcze wzbudzi podejrzenia? Porwanie, w samym środku dnia, na dodatek niespecjalnie subtelne. Ciekawe ile radiowozów już będzie stało pod budynkiem? Myślę, że przesłuchanie, poprzedzone standardowymi badaniami na uaktywnienie się mutacji po świeżo przebytej traumie, jest dokładnie tym, czego w tym momencie potrzebujesz.
Może przesadzał. Może nikt tego nie zauważył ani nie zgłosił. Rzecz w tym, że Will nie miał zamiaru pozwolić, żeby jego siostra dała się złapać w tak idiotyczny sposób, zwłaszcza że nie istniał dobry sposób, aby upewnić się że budynek był bezpieczny, a testy były standardową procedurą.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-08-17, 15:29
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- Umowę można wypowiedziec przez maila czy telefon, coś się wymyśli. Nie musisz się tam pojawiać. Nie wiem co z policją, mogę sprawdzić nagrania z kamer z Nory albo zapytać pracownicę, ale to chyba bardziej ściągajace uwagę. Może nikt nie zwrocil jako [b]tako uwagi i jakoś się to rozmyło - zausugerowała, bo kto wie? Może im się udało.
- Nie wychodzenie bez słowa da się zrobić, jasne[/b] - wzruszyłą ramionami, bo to nie był w końcu problem - o ile bedziesz gdzies dostepny. Albo ktokolwiek.
Przysiadła na jednej z szafek i obserwowała Willa i Valerie. Cieszyłą się, ze są razem, ale pojawialo sie naokoło tyle problemów, ze troche odbierało jej to radość..
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
And I find it kinda funny, I find it kinda sad the dreams in which I'm dying are the best I've ever had
teleportacja
23%
drama queen
name:
Valerie Blanc
alias:
Claire Hopper
age:
20 lat
height / weight:
165 / 50
Wysłany: 2018-08-18, 22:54
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
Podróżnik w czasie
-Och, jestem pewna że wasi przyjaciele wykonali dobrą i dyskretną robotę jeśli chodzi o moje porwanie. - odparła cynicznie, nie kryjąc rozgoryczenia w głosie. -Spisali się na medal. Macie jakieś medale w Bractwie? Osobiście je im wręczę. - kontynuowała, bo jak wiadomo, jak już się rozkręciła to trudno jej było skończyć. Co jak co, ale w tej rodzinie każdy musiał mieć ostatnie zdanie, więc dyskusje trwały w nieskończoność.
Skrzyżowała ręce na piersi, ciężko i dobitnie wzdychając, kiedy Imari zaproponowała to dosyć logiczne rozwiązanie, które niestety nijak pasowało Val. -Muszę wziąć swoje rzeczy. Zostawiłam paszport w plecaku w hostelu. A jak wiadomo bez niego trochę ciężko mi będzie wrócić do Mateczki Kanady. - posłała im buńczuczne spojrzenie, w sumie to głównie Willowi, coś w stylu ha, no i co teraz z tym fantem zrobisz, co?. Skoro tak bardzo chciał się jej pozbyć będzie musiał zdobyć ten paszport, skoro póki co była niewykrytym mutantem i pełnoprawnym obywatelem Kanady. -I zanim cokolwiek powiecie, nie, nie chodziłam z nim przy sobie na wypadek gdyby mnie okradli.
- Prawo Murphy'ego. Jeśli coś mogło pójść źle, poszło - rzucił, nagle czując jakiś dziwny przypływ nostalgii. Minęło sporo czasu, od kiedy ostatnio rzucał żartami zabawnymi tylko dla przemądrzałych intelektualistów w towarzystwie rodziny. Ciekawe czy ich ojciec ciągle trzymał tę samą książeczkę z prawami Murphy'ego, którą Will dorwał w ich biblioteczce lata temu. To była... dziwna myśl. - Tak czy siak, nie zaszkodzi sprawdzić monitoringu. O ile to możliwe powinniśmy zabrać bagaż, Nawet jeśli Claire się wymelduje, takie pośpieszne zniknięcie młodej, samotnie podróżującej dziewczyny wzbudzi pytania, jeśli zostawi walizki. Ostatnie czego potrzebujemy, to mediów grzebiących w sprawie zaginięcia miłej i uroczej panienki Blanc - westchnął - I nie, nie pójdziesz po swoje bagaże - zwrócił się do Claire. - Jeśli to będzie wystarczająco bezpieczne, wyślę kogoś po to. Jeśli nie - cóż, nie trzeba było z uporem maniaka wciskać palców między drzwi - stwierdził tylko.
Bo to właśnie było ulubione zajęcie jego najmłodszej siostry. Robienie rzeczy, których nie powinna robić i o których wszyscy jej zakazywali, bo coś jej się stanie oraz późniejsze płakanie, kiedy faktycznie coś jej się stało. Dobrze, że miała więcej szczęścia niż rozumu, bo inaczej dawno skończyłaby martwa. Dobrze, że najwyraźniej jako jedyny z ich trójki miał takiego pecha.
- Cóż, jeśli faktycznie chcesz wrócić do domu z przyjemnością załatwię ci paszport - dodał posyłając jej sardoniczny uśmiech. Nie sądził, że będzie chciała wrócić, ale gdyby jednak zmieniła zdanie... był w stanie to załatwić bez najmniejszego problemu. Ba, co to dla niego było, zwłaszcza po porównaniu z kompletnie nową tożsamością Wallace. - Na razie potrzebujesz chwili odpoczynku. Przemyśl to, prześpij się, pewnie nawet jeszcze nie wiesz jak wykończona jesteś. Kiedy coś zdecydujesz, możemy porozmawiać.
I jeżeli Claire ani Mercy nie miały więcej pytań - po prostu wyszedł, pozwalając najmłodszej siostrze w końcu odpocząć.
/zt
_________________ Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum