Poprzedni temat «» Następny temat
Mostek #1
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 14:28   Mostek #1



[Profil]
 
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-07-18, 11:38   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


// 15 kwietnia 8 rano

Niedzielny poranek nie było czymś na co Mike czekał. Wczoraj dostał od brata dziwny sms, który obawiał się o uczucie śledzenia, a to równało się brakiem przychodzenia do jego domu. Okna, wejście czy nawet już na klatce czy w jego domu mogły być zainstalowane kamery, on zdawał sobie z tego sprawę.. Richard zapewne wierzył w to, ze jego mieszkanie jest strzeżone na każda ewentualność. Młodszy z nich niestety nie chciał już ryzykować spotkań w takim miejscu, ani w miejscu gdzie mogłyby być kamery. Nie zamierzał mieć ogona, który sprowadziłby w kierunku Bractwa. Co prawda mogło to być tylko głupie uczucie, jednak znając życie takiego czegoś nie powinno się lekceważyć.
Umówili się w Westercast Park, a dokładniej przy mostku, by Rich mógł go odnaleźć. W tym miejscu na pewno nie było kamer, zawsze mogli potem się skierować w stronę lasu jeśli zaszłaby taka potrzeba. Z drugiej strony chciał by Richard mógł go znaleźć, umawianie się na ścieżce w lesie przy osobie, co jest tutaj ponad miesiąc graniczyłaby z cudem znalezienia, a nie miał zamiaru by jego brat się zgubił. Była niedziela, więc pracy na pewno nie miał, więc mogli sobie pozwolić na taką godzinę a nie inną.
Michael na miejsce dotarł o własnych nogach i to z co najmniej piętnastominutowym wyprzedzeniem. Postanowił sobie usiać na trawce i zjeść dwa batony na zregenerowanie sił. O tej godzinie było tutaj naprawdę mało ludzi, o ile w ogóle. Mike nie spodziewał się tłumów. Na szczęście w nocy udało mi się dobrze wyspać, przez to miał energię. Mimo, ze ostatnio znów miał parę problemów, to cieszył się, iż udawało się je w miarę okiełznać, a koszmary po Penny przestały go nawiedzać. Zostało mu czekać i na spokojnie odpocząć sobie czekaj ac na braciszka.
[Profil]
  [AB-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-07-19, 13:43   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


//15 kwietnia

Richard przybył na miejsce punktualnie o umówionej godzinie, standardowo ubrany w koszulę i elegancje spodnie. Gdy rano wstał z łóżka był niemal pewien że jest już poniedziałek i że zaspał do pracy, dopiero przy wyjściu z mieszkania przypomniało mu się że nadal jest weekend i kancelaria jest zamknięta.
Mężczyzna udał się więc w kierunku parku, po drodze kupując kawę dla siebie i swojego brata, gdy dotarł na miejsce zauważył że jego brat już jest na miejscu i jak zawsze opycha się batonikami. Że też musiał mieć taką przemianę materii skurczybyk !
Richard uśmiechnął się do niego po czym klapnął na ziemi tuż obok brata.
- Znów się opychasz? Zęby ci zgniją... - powiedział żartem, po czym wręczył bratu kubek z kawą. No, nie spodziewał się że jego brat pojawi się na miejscu spotkania jeszcze przed nim, bardziej przypuszczał że to on będzie musiał na niego czekać, cieszył się jednak że mieli okazję się spotkać, w końcu ostatnimi czasy doszły do niego niepokojące wieści.
- Co u Ciebie?- spytał po czym rozejrzał się dookoła, sprawdzając czy mogą bezpiecznie porozmawiać - John, mój współpracownik zauważył ostatnio jakiegoś podejrzanego typka kręcącego się koło kancelarii, miał bluzę z kapturem więc nie widział jego twarzy, ta sytuacja powtórzyła się kilka razy. Portier również mówił mi że ktoś się ostatnio kręcił po naszym apartamentowcu kilka razy... - powiedział bratu spokojnie, tak jakby rozmawiali o pogodzie, nie mógł mieć pewności czy aby ktoś nie przyszedł tutaj za nim to też starał się wyglądać na opanowanego, jakby po prostu rozmawiali o wczorajszym meczu.
[Profil]
  [AB-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-07-19, 14:16   

Rzeczywiście - przeczucia Richarda wcale nie były bezpodstawne. Już od czasu spotkania rodzeństwa w restauracji, gdy opis byłego członka FPTP zgadzał się z aż dwoma obecnymi tam osobami, obaj bracia Ryan byli pod ścisłą obserwacją. Co jednak było ciekawe - nie byle jakiego oka, bo ich... Zaginionego przed laty brata. Podczas wizyty w biurze DOGS zarówno ślina jak i odciski palców pozostawione na filiżance po kawie, czy zgubione z teczki pióro mężczyzny były wystarczającymi śladami dla jednego z kundli Rządu. Kundla, który z pomocą tych drobnych śladów mógł wytropić swoją ofiarę, poznać jej nawyki i teraz móc to wykorzystać...

Stuart już od wielu dni był przygotowywany do tej misji. Ważne było, że musiał działać w dużej mierze sam, by nie zostać wykrytym. Jego wypranemu mózgowi nie trzeba było już wiele wmawiać, by działał, jak na żołnierza przystało. Wystarczyło wpoić mu kolejne fałszywe wspomnienia - o kradzieży próbek DNA z kompleksu departamentu, o wykorzystaniu ich przez wroga, by stworzyć ponadprzeciętnych mutantów-terrorystów, by stworzyć kopie samego Stalkera... Czy nie byłoby to zbyt wiele? Terroryści w posiadaniu tak silnego, tak dobrego agenta?
Ryan szedł na tę misję z przeświadczeniem, że musi schwytać te marne kopie. Śmierć nie wchodziła tu w grę, obiekty za wszelką cenę musiały zostać doprowadzone żywcem do laboratoriów. Za wszelką cenę...
Mężczyzna został wyposażony w standardowe wyposażenie członka szwardonów - Pistolet ze strzałkami mutazynowymi, strzelba z pociskami obezwładniającymi, dwie obroże, dodatkowa broń palna z magazynkami, nieaktywny pająk sentinel, który za pomocą jednej komendy, jednego przycisku odpowiedniego guzika ruszy na swój cel...
Stu poruszał się bezszelestnie, już od dłuższego czasu, kilkaset metrów za Richardem. To od niego zależało, jak długo będzie trwała ta akcja...
[Profil]
 
 
Stuart Ryan



Who loves the monkeys?

Śledzenie

84%

Oddział Infiltracji





name:

Stuart Ryan

alias:
Stalker

age:
25

height / weight:
180/72

Wysłany: 2018-07-19, 19:14   
   Multikonta: Szymek


Jak oni mogli? Jak śmieli? Czemu w ogóle chcieli stworzyć klona Stuarta? Przecież był to zwyczajny pies z mocą. Było takich wielu. Ale nie, musieli wybrać akurat jego, akurat jego zberzcześcić. I to jeszcze zrobić to dwukrotnie.Kiedy tylko o tym usłyszał, był pewien że musi sam rozwiązać tę sprawę raz na zawsze. Był gotów osobiście zabić klony, albo lepiej, złapać je i torturować to śmierci, jednak zarząd powstrzymał tą krwawą pasję. Miał ich tylko wytropić i sprowadzić do bazy. Skoro tak stawiano sprawę, on mógł tylko to zaakceptować i rozpocząć wykonywanie polecenia.
Kiedy już poznał zachowanie ofiary, przystąpił do akcji. Z pełnym uzbrojeniem zbliżył się na bezpieczną odległość do celu i rozpoczął szacowanie szans.
Tak więc, oba klony spotkały się w jedym miejscu. Sprytne, oba były nieco różne od niego. Podobieństwo jednak widać było na dłoni, więc na niewiele się to zdało. Wyciągnął pistolet z kabury, chcąc zakończyć szybko te farsę. Najpierw zdjąć tego bliżej, bez brody, potem zająć się tym drugim. Szybka ocena odległości. Cholera, nie uda się. Nie był na tyle dobrym strzelcem by w tych warunkach bezbłędnie trafić. Trzeba było przesunąć się bliżej. Tak więc cicho, możliwie jak najciszej zaczął przesuwać się tak, by mieć możliwość trafić oboje.
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-07-19, 20:14   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Widząc idącego w jego kierunku brata chciał wstać, jednak zrezygnował kończąc batonika i chowając papierek do kieszeni swojej nieśmiertelnej skórzanej kurtki.
- Ciebie też miło widzieć, bro. - odparł na temat swoich zgniłych zębów, po czym poklepał go przyjacielsko na powitanie.
Przyjął kawę po czym się zaśmiał bardzkiej.
- Wcale nie pomagasz moim zgniłym zębom kawą. Pięć łyżeczek cukru? - wolał się upewnić nim zamoczy w czymś gorzkim usta
Po jego kolejnych słowach zmarszczył lekko brwi, Co u niego było? Cóż mieli nowego lidera, miał spinę lekką z Imari, o mało nie brał współudziału w zakatowaniu jej siostry... Po prostu normalny dzień w Bractwie, ale nie chciał o tym powiedzieć, z reszta po chwili Rich zaczął mówić to co go bardziej interesowało. Gościu z kapturem... Mike po tych słowach od razu rzucał wzrokiem po otoczeniu wyłapując chociażby najmniejszy szczegół co nie pasował na tym pustkowiu. Przez lata w z mutantami i również dzięki pozycji ponad rocznej Łowcy, nauczył się kontrolować okolice, jeśli była możliwość, by ktoś za jego kompanem poszedł. Musiał się pilnować by nie sprowadzić nikogo do nowej siedziby Bractwa.
- Bracie ostrzegałem Cię o tej możliwości. - odparł – Mam tylko nadzieję, ze wtedy jak u Ciebie byłem to.. Cholera.. Wole nawet o tym nie myśleć. Co chcesz z tym faktem zrobić? Myślałeś, ze psy dadzą Ci spokój, bo jesteś prawnikiem? Podejrzewam, ze nawet nasz ojciec nie mógłby tutaj nic wskórać. Oni niby są z Rządu, a tak naprawdę działają po swojemu, mając w dupie normalnych ludzi. Dla nich liczy się wyłapanie tych zmutowanych świrów by na nich poeksperymentować. - upił łyka kawy by skosztować jak smakuje.- Ja wiem, ze maja ciebie za kogoś normalnego, ale no możesz doprowadzić do innych mutków, ech... Ich logiki się nie zrozumie.
Jeśli Mike w międzyczasie zauważył coś niepasującego do otoczenia, to miał się bardziej na baczności. Prawdopodobnie będąc w gotowości do obrony. Pomimo wybrania takiej miejscówki miał świadomość o przebiegłości DOGSów.
[Profil]
  [AB-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-07-20, 01:37   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


Mężczyzna uśmiechnął się tylko do swojego brata, na pytanie o cukier i pokiwał twierdząco głową.
- Tak jak lubisz cukiereczku - odpowiedział po czym szturchnął go lekko w ramię, oczywiście uważając by nie porozlewali na siebie gorącej kawy, w końcu to on był tym starszym, który powinien zwracać uwagę na takie rzeczy.
Mężczyzna czekał spokojnie na to, aż jego brat się odezwie. Cóż, jeśli nie miał ochoty nawet mu odpowiedzieć czy wszystko w porządku ten nie miał zamiaru go do tego zmuszać. W końcu byli dorośli i zmuszenie Michaela do czegokolwiek wcale nie było już takie łatwe, jak za dawnych czasów gdy wystarczyły do tego cukierki lub pogrożenie ojcem.
Słysząc słowa brata Richard wywrócił oczami, no tak bo przecież Michael musiał wszystko wiedzieć najlepiej i wytykać mu ze przecież tak go ostrzegał a on był taki głupi że nie poleciał z nim do grupy obcych mutantów bo tam na pewno byłby bezpieczny... Mężczyzna prychnął.
- Nie mam pewności, że ktoś mnie śledzi. Wiem tylko to, co powiedział mi współpracownik i portier, ja sam nigdy tego gościa nie widziałem. Mike, zejdź ze mnie. Nie pomyślałeś że tu może chodzić nie tylko o mnie? Rusz głową, przypomnij sobie. Wszyscy w domu sadzą że zaginąłeś, a najprawdopodobniej jesteś martwy, wszyscy po za matką której odbiło. Jestem pewien że mnie prześwietlili zanim zabrali mnie na przesłuchanie, zawsze tak robią żeby mieć punkty zaczepienia, wiem co mówię przecież w tym pracuję. - mężczyzna zamilkł na chwilę i wziął głęboki oddech aby się uspokoić, nie chciał kłócić się teraz ze swoim bratem, mieli dużo poważniejszy problem na głowie. - Mike kiedy przyszli do restauracji widzieli nas razem. Ten gość wydawał się zaskoczony iż jest dwóch gości wyglądających jak Richard Ryan. To oczywiste że jesteśmy braćmi i nie ukryjemy tego, naprawdę choć przez chwilę nie pomyślałeś że to o to może chodzić? Nawet jeśli wcześniej nie grzebali w naszym rodzinnym bagnie po tym na pewno się temu przyjrzeli... - zdziwił go fakt, iż jego brat chociaż przez chwilę nie pomyślał o takiej możliwości, w końcu był tam przy nim gdy zabrali go na przesłuchanie, widział spojrzenie jakim obdarzył go rządowiec. Mężczyzna rozglądał się powoli co jakiś czas, tak na wszelki wypadek.
[Profil]
  [AB-]
 
Stuart Ryan



Who loves the monkeys?

Śledzenie

84%

Oddział Infiltracji





name:

Stuart Ryan

alias:
Stalker

age:
25

height / weight:
180/72

Wysłany: 2018-07-20, 16:37   
   Multikonta: Szymek


Wydawało mu się, że zbliżanie poszło w miarę sprawnie. Klony nie wydawały się specjalnie zaalarmowane i dalej prowadziły swoja rozmowę. Jeszcze tylko metr dwa i... udało mu się złapać dobrą pozycję. Wyciągnął pająka i położył obok siebie, na wypadek szybkiej akcji, po czym przystawił celownik do oka.
Z tej odległości spokojnie mógł usłyszeć wymianę zdań między dwiema fałszywkami. Natura infiltratora wzięła więc nad nim górę i postanowił wygiągnąć z debaty tyle informacji ile był w stanie.
Wszyscy w domu sądzą że zaginąłeś? Dziwne, Stuartowi wydawało się że Bractwo swoją bazę nazywa nieco inaczej. Może to jakiś tajny szyfr? Tak, raczej to to.
tak więc z pierwszej części wypowiedzi Richa Stuartowi udało się wysnuć, że mutanci mówią szyfrem i że jeden z klonów pracuje jako ktoś związany z prawem.
Dwóch gości wyglądających jak Richard Ryan Jak Richard? Przecież Stuart nie miał na imię Richard. Dlaczego więc akurat on? I dlaczego zwrócił się do drugiego klona imieniem Mike? Poza tym, Richard Ryan, to miano coś mu mówiło. Odzywało się głęboko w pamięci.
...jesteśmy braćmi Braćmi? Nie kopiami?
...naszym rodzinnym bagnie Rodzina? Klony traktowały się jak rodzina?
Richard Ryan Skąd mógł to znać? Richard Ryan Głos w głowie brzmiał zupełnie jak głos dzie.. Richard! Kto to był? Rich! Zamknij się! jesteśmy braćmi Zamknij się, nie mam braci wszyscy w domu myślą ze zaginąłeś... Mym jedynym domem ośrodek ... a najprawdopodobniej jesteś martwy Aaaaaa
Muszka pistoletu trzęsła się, nie pozwalając udać strzału.
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-07-20, 22:44   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Mike wywrócił tylko oczami na jego „cukiereczku”, jednak był szczęśliwy, że pamiętał ile słodzi. Czasem małe gesty a tak bardzo cieszą prawda? Teraz czuł się miło połechtany, pomimo nazwania go tym słodkim zdobieniem.
No i się zaczęło, on chciał powiedzieć swoje zdanie, znów był zbyt szczery. Czuł się jakby miał powtórkę z rozgrywki. Czasem nie znosił siebie za to, ze mówił coś co myślał, zamiast czasem przymknąć jadaczkę nim komuś w szpilę nie wbije w tyłek. Tak teraz się czuł. No tak znów kogoś zranił słowami. Zagryzł swoją wargę i na moment spojrzał w jego kierunku, nie chciał się znów kłócić, bo nie o to mu chodziło. Chciał mu pomóc, chciał go chronić na swój własny pokręcony sposób, ale jak zwykle według niektórych to chyba zamiast to robić to ich oceniał.. Oj nikt nie lubił tego słowa „ a nie mówiłem” lub tym podobnym. Dlatego zawsze się unosili, trochę za bardzo jak na jego gust.
- Coś musi być na rzeczy, skoro trwa to już taki szmat czasu. - po chwili jednak jego usta ścisnęły się w jedną linie – Uważasz, ze jestem całkowitym idiotą? Myślisz, ze nie brałem to pod uwagę, ze mnie też mogą szukać, odświeżyć akta z naszego rodzinnego San Francisco? Dowiedzą się, ze jakoś przez 10 lat dawałem rade ich unikać? Teraz nie mogę nawet swobodnie wyjść do klubu się wybawić, bo zobaczyli nas razem. Boje się wyjść na dłużej na miasto o ile nie w trybie ekspresowym. - westchnął – Więc tak wiem o tym wszystkim, zdaje sobie sprawę. Ryzykowałem samym przyjściem do ciebie wtedy w domu, nie wiadomo czy już wtedy ciebie nie obserwowali. Martwię się o ciebie i o nas. Jak tak dalej pójdzie to nie będziemy mogli się spotykać swobodnie. O ile nie w takich miejscach jak to, ale ono tez nie jest na maksa bezpieczne. - upił łyka kawy – Ile bym dał by powrócić do czasów dzieciństwa, kiedy jedyny nasz problem to było zakochanie się w jednej i tej samej dziewczynie. - westchnął i przyjrzał się bardziej otoczeniu
Macie czasem to uczucie, ze czujecie jak ktoś was obserwuje. Właśnie Mike miał to odczucie od kiedy Richard do niego przyszedł, może i nie mówił o tym głośno, ale czuł to dziwne napięcie, które napinało co jakiś czas jego mięśnie, może właśnie dlatego był bardziej rozdrażniony. Słowa brata na pewno mu nie pomagały się całkowicie rozluźnić.
- Nie chciałbym by ci się stała z mojej winy krzywda. A jeśli już powiązali to, ze się spotykamy, to wieści dojdą do naszego ojca. Na pewno Johnatan nie będzie z tego powodu szczęśliwy, ze jego ostatni z trójki synów tez jego krwawicy nie podtrzyma. - odparł z lekkim śmiechem – A tak serio to nie chciałem cię urazić. - odparł spokojniej – Nie to miałem na myśli, po prostu mam ciągle uczucie, ze ktoś nas obserwuje... - te ostatnie słowa powiedział szeptem do brata
[Profil]
  [AB-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-07-25, 13:15   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


Mężczyzna obserwował uważnie swojego brata, tak jakby próbował cokolwiek z niego wyczytać, niestety nie było to już takie łatwe jak za czasów dzieciństwa. W końcu obaj zmienili się a te dziesięć lat rozłąki sprawiło że byli sobie praktycznie obcy, łączące ich więzy poluźniły się.
Richard westchnął ciężko po tym, jak jego brat skończył przemowę. Czy choć raz w ich życiu nie mogło być spokoju, albo któryś uciekał albo znów okazywało się że nie mogą nawet spokojnie napić się kawy raz na jakiś czas.
- Ciekawi mnie ile wiedzą, jeśli faktycznie dotarli do danych z San Francisco z pewnością będą cię szukać, ja nie widnieję w ich aktach ale wiedzą że się spotkaliśmy. Jeżeli dowiedzieli się że było nas trzech to obaj mamy przerąbane. dobrze wiesz że rząd interesował się bliźniakami, co dopiero trojaczkami... Ech, nie wiem. Śmierdzi mi to wszystko. Też chciałbym móc wrócić w czasie do tamtych lat, do domu, do dziadków, do czasów gdy z matką dało się rozmawiać...- powiedział smutno. Z jednej strony naprawdę było mu szkoda ich matki, była tylko starszą panią z naprawdę pooraną psychiką która straciła dwójkę dzieci.
Richard przyjrzał się swojemu bratu.
- Znając życie ojciec stwierdziłby że próbuję nawrócić cię na porządną drogę bo nie chcę byś plamił honoru i dobrego imienia Ryanów którzy zajmują się egzekwowaniem prawa z pokolenia na pokolenie czy coś w tym stylu. Ten mężczyzna ma zaskakujące zdolności mówienia o rzeczywistości tak, aby było to mu na rękę... - powiedział z lekką pogardą w głosie po czym westchnął ciężko. Doskonale wiedział że ich ojciec będzie starał się wybielić jego osobę, w końcu był jedynym co mu zostało... Ich ojciec był skomplikowany, Richard pojął to dopiero po kilku latach obcowania z nim. - Ja też- powiedział cichutko na ostatnie stwierdzenie brata.
[Profil]
  [AB-]
 
Stuart Ryan



Who loves the monkeys?

Śledzenie

84%

Oddział Infiltracji





name:

Stuart Ryan

alias:
Stalker

age:
25

height / weight:
180/72

Wysłany: 2018-07-31, 00:51   
   Multikonta: Szymek


Trzech? Niemożliwe, wywiad mówił tylko o dwóch klonach. Czyżby trzeci był jakimś nieudanym eksperymentem, albo egzemplarzem trzymanym w zanadrzu? Coraz bardziej się to wszystko nie kleiło, najwyraźniej dostarczane informacje były błędne lub niekompletne, jednak czyja mogłaby być to wina? Taktycznego, bo nie zdobył wszystkich informacji podczas akcji, a może to dowództwo nie zleciło odpowiednio długiej obserwacji? Gdyby tylko wcześniej miał przesłanki, sam zgłosiłby się do dalszego badania historii klonowania w Bractwie.
Chociaż, nie wiedział czy to bezpieczne. Może nie powinien był iść na tę akcję, słuchanie słów własnych klonów wyprowadzały go nieco z równowagi. Były jak kolec wbity w bok, coś w nich doskwierało ale nie wiedział co. Wywoływały obrazy, budziły dźwięki z głębi umysłu, lecz Stuart zignorował oba te fakty. Zindoktynowany umysł nie pozwalał mu zbytnio rozważać kwestii dziwnych symptomów wywoływanych przez tę pogawędkę. Przecież to mógł być kolejny atak migreny, albo jakaś dziwna moc tych plugawych istot.
Powoli udawało mu się uspokoić, nie mógł sobie pozwolić na dalsze przeciąganie tej akcji. Celownik ustawił w kierunku tego bardziej gładkiego klona i wziął wdech. Trzęsienie powoli ustwało, dobrze. Trzeba postawić wszystko na jedną kartę. Byle nie spudłować.
Trzy
Dwa
Strzał!
[Profil]
  [AB-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-08-06, 18:16   

Przeczucia braci i towarzyszące temu napięcie z pewnością nie było bezpodstawne. W końcu cały czas na oku miał ich doświadczony kundel Rządu. Słuchał każdego ich słowa, walcząc ze swoimi myślami i wspomnieniami, które przecież były tak odległe, tak nierealne... Mógł przeżywać chwile zwątpienia, ale dobrze go wytresowano. Sprawa zawsze była ważniejsza od żołnierza.
Ustawił się, przysunął broń bliżej, celownik już mierzył do celu. Uspokojenie oddechu i oczyszczenie umysłu przyszło po kilku sekundach. Jeden pewny chwyt i kula wystrzeliła, lecąc prosto na biednego, niczego nieświadomego Richarda. Odległość między braćmi była tak niewielka, że nie było czasu na reakcję, a jakikolwiek obrót ciała mógł jedynie zmienić miejsce, w które kula trafi - na wysokości żeber...
Czy mężczyzna od razu odczuł przeszywający ból? Czy może jednak najpierw otumanił go widok krwi spływający po jego koszuli? Jak na to wszystko zareaguje Mike, który przecież tak usilnie starał się ukrywać przez ostatnie lata? I czy ukłuje to serce pośredniego z braci?
[Profil]
 
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-08-07, 09:27   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Niestety życie było jeszcze bardziej ciężkie jak miało się kogoś o tej samej twarzy i było się mutantem. Cóż chociaż na chwile nie było można spowolnić czy też opuścić gardy o czym przekonali się lada moment, ale o tym za chwile.
- Wiem, wiem niestety. Pewnie by chcieli zbadać czy jesteśmy podobni pod wszystkimi aspektami. - westchnął – Jakby nie mogli pozwolić nam żyć w spokoju. Nie wiem czego się tak boją. Jasne są wśród nas niebezpieczni, a czy złodziej z pistoletem też nie był niebezpieczny? Nie potrafię zrozumieć czasem ich punktu widzenia. - upił kawy
Chwilę poczuł nostalgię płynącą z wczesnych lat życia, kiedy wszystko było piękne. Czemu nie mogli być normalnym domem? Dlaczego ich rodzice bali się mutantów, tego nie wiedział i nie chciał wiedzieć.
- Ha chciałbym to zobaczyć, a nie daj boże jeszcze zobaczyć się z nim oko w oko. To by było zbyt dziwne. Fakt faktem ty go bardziej poznałeś też od innej strony. Pewnie cieszy się, ze chociaż jeden z nas wyrósł na prawnika, który będzie długoletnia tradycje Ryanów prowadził przez kolejne pokolenia, o które przecież już się starasz. - zaśmiał się wyobrażając sobie Lasair z trojaczkami nowymi Ryan'ami.
Pewnie wszystko by potoczyło się inaczej jakby Mike w momencie wystrzału po prostu nie spoglądał na Richarda, głupia tendencja patrzenia na osobę z którą się rozmawia. Tylko co jakiś czas kontrolował otoczenie. Powinien być bardziej ostrożny i zaufać swojemu przeczuciu.
- Shit. - przeklął widząc krew, która powoli plamiła odzienia jego brata. - Zostań i zajmij się sobą.
Swój wzrok skierował momentalnie w miejsce z którego nadeszło i po prostu tam pobiegł w celu zlokalizowania przeciwnika. Nie bał się w tym momencie używać mocy, liczyło się zachowanie zimnej krwi. Zdawał sobie sprawę, ze moc Richarda może opóźnić rozlewanie się rany i krwotoku, dlatego pozostawił to jemu. Zbyt dużo widział już walki by łapać brata w ramiona i samemu narażać się na taki sam ostrzał. Jeśli przeciwnik chciałby zabić jego brata celowałby w serce bądź w głowę i by było po kłopocie,. To musiało chociaż o coś więcej. Dlatego szybko chciał przeczesać najbliższą okolicę starając się wytężyć swój zmysł wzroku na jakiekolwiek inne zmiany czy lecące obiekty. Jeśli jednak zobaczył ofiarę postanowił wbiec na drzewo/krzak by go po prostu z niego zrzucić.
[Profil]
  [AB-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-08-07, 11:36   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


Mężczyzna zignorował pierwsze słowa swojego brata, w końcu on sam nie miał pojęcia o co mogłoby im chodzić, nie widział przez to najmniejszego sensu by strzępić na ten temat język. Wolał poruszyć inne tematy, o których mogli mieć pojęcie, tematy które dla nich obu były ważne...
Słysząc o powiększaniu jakże cudownego rodu Ryanów, szturchnął brata po przyjacielsku, przecież nie przyzna mu się że to właśnie to, czego skrycie pragnie, że to właśnie to czego by chciał w życiu. Ożenić się z Lasair, mieć gromadkę dzieci i żyć w spokoju bez pieprznego rządu, bez tych wszystkich tajemnic.
- Broń boże żeby któryś był jak Ty - powiedział żartem po czym zmierzwił młodszemu bratu włosy. W tym momencie to się stało. Poczuł ukłucie bólu między swoimi żebrami i doskonale wiedział że nie wróży to niczego dobrego, widok krwi na swojej drogiej kozuli tylko to potwierdził. Mężczyzna przyjrzał się swojej klatce piersiowej na tyle, na ile był w stanie to zrobić. Nie zwrócił nawet uwagi gdy Mike gdzieś pobiegł w końcu zraniony mu nie pomogę. Postarałem się skupić całą swoją moc na tym, by zatamować krwotok powstający w wyniku postrzału. Nie miał jednak w tym wprawy, jeszcze nigdy nie tamował swoją mocą zranienia większego niż krwotok z nosa... Kurwa jego mać...
[Profil]
  [AB-]
 
Stuart Ryan



Who loves the monkeys?

Śledzenie

84%

Oddział Infiltracji





name:

Stuart Ryan

alias:
Stalker

age:
25

height / weight:
180/72

Wysłany: 2018-08-21, 23:00   
   Multikonta: Szymek


Cel został trafiony. Może nie dokładnie tak jak tego chciał, ryzyko jego śmierci wciąż było zdecydowanie za duże, ale był trafiony, to się liczyło. Świadczyła o tym wybitnie rosnąca czerwień na ubraniu klona, działająca niczym normalna krew. Wyglądała zdecydowania tak jak ona, a to sprytne sztuczki mają te mutanty w Bractwie. Naprawdę ładnie pomyślane klony, myślą, reagują, mają krew. Może to jakaś dziwna mutacja? Bo w sumie czy takie Bractwo może mieć bardzo zaawansowany sprzęt? Wątpliwe.
Z resztą, nie było czasu na rozważanie, bo drugi klon zaczął reagować, szukać swojego oprawcy. No to tutaj go masz skubańcze, swój oryginał. Oryginał z super zabaweczkami do znęcania się nad marnymi podróbkami.
Stu wcisnął przycisk który aktywował pająka Sentinel, mając nadzieję, że ten obierze sobie za cel stojącego bliżej, bardziej zaniedbanego mężczyznę.
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5