Poprzedni temat «» Następny temat
Pomost #1
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-21, 21:08   Pomost #1



[Profil]
 
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-03-30, 23:02   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


/ 22.02 - umówione spotkanie z Andim

Rano tak jak zawsze wyszłam pobiegać. Tym razem jednak wzięłam samochód i dojechałam do Downtown, gdzie byłam umówiona z nowym kolegom. Nie miałam pewności czy przyjdzie, ale mi się i tak przyda odpoczynek, a jogging przez pomost był czymś cudownym. Mogłam wtedy skupić się na odgłosach jakie były wokół mnie. To było teraz dla mnie ważne. Gdy już skończyłam biegać. Stanęłam na skrzyżowaniu oparta tak by patrzeć na wodę. Spróbowałam uspokoić oddech skupiając się na tym by wyczuć czy ktoś idzie. Myślałam jak to wszystko rozegrać. Wiedziałam że tutaj będę miała możliwość rozmowy z nim bez świadków i to było pewne, bo o dziewiątej mało osób się jeszcze tu kręciło, zwłaszcza w taką porę roku. Było tu jeszcze za chłodno, ale ja lubiłam taką pogodę, przynajmniej mnie otrzeźwiała.
Dzisiaj musiałam z niego wyciągnąć wszystkie potrzebne mi informację i będę mogła zaproponować przyłączenie się do bractwa, ale z uwagą że nadstawiam za niego kark i jeśli coś odpierdoli to będzie miał do czynienia ze mną. Tak bardzo chciałam mu pomóc, że przynajmniej moje myśli kręciły się wokół niego, a nie moich uczuć. Odetchnęłam chłodnym powietrzem i zamknęłam oczy. Po chwili usłyszałam kroki. Odwróciłam się przodem i uśmiechnęłam.
- Cześć. - oznajmiłam dość obojętnie.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-03-31, 02:12   
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


/22.02 - Spotkanie

Poranek nie wydawał się najgorszym pomysłem. Pomimo faktu, że nie lubiłem chłodu i zimna, dzisiejsza pogoda była wyjątkowo orzeźwiająca dla ciała i duszy. Z energią na nowy dzień musiałem stawić czoła przeciwnościom dnia dzisiejszego. Zbliżając się do pomostu, szybko zorientowałem się, dlaczego to te miejsce wybrała na umówione spotkanie. Brak świadków i dobry widok na otaczające nas okolice. Nie to, co hangar. Tam nawet za ścianą mógł czaić się ktokolwiek, zaś my nie mielibyśmy cienia szansy, by go zauważyć. No, chyba, że byłby na tyle głośny, jak te dzieciaki z wczoraj. Idąc pomostem w końcu udało mi się dostrzec Ricky. Stała oparta na skrzyżowaniu. Widać było, że myśli skakały jej w głowie szybciej, niż mi. Ja byłem spokojny. Przespałem się z myślą o poszukiwaniach i o możliwym poniesieniu klęski w tej sprawie. Mimo tego ta dziewczyna wprowadziła dzień wcześniej promyk nadziei, że może w końcu coś ruszy do przodu. Krocząc w jej stronę, rozglądałem się na boki, podziwiając spokojną taflę wody. Miejsce nie wyglądało na złe, a niebo też nie było zbytnio zasłaniane. Gdyby nie fakt, że nie ma się gdzie schować przed deszczem, możliwe że tu mógłbym urządzić swoje nowe "ulubione" miejsce. Wybacz porcie, hangar dalej na pierwszym miejscu.
- Hej. - Odpowiedziałem na jej przywitanie. Byłem ciekaw, co się dziś stanie. Z każdą chwilą czułem, jak w adrenalina w powolnym tempie zaczyna buzować. Co się dziwić? W końcu miałem szansę na ruszenie z poszukiwaniami do przodu.
- Więc? Dzisiaj tym razem strzelamy do kaczek? - Zaśmiałem się. Lubię pożartować, a widać było, że w jej natłoku myśli lekkie rozluźnienie sytuacji może dobrze zrobić. Musieliśmy oboje ochłonąć i skupić się na tym, co chwila przed nami przyniesie.
[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-03-31, 22:02   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Tak dokładnie o to chodziło. Żeby mieć pogląd na to kto słucha, a tutaj mogłam odetchnąć. Uśmiechnęłam się do niego gdy wspomniał o strzelaniu do kaczek. Pokręciłam głową nie dowierzając. Westchnęłam i wyciągnęłam swój telefon. Przeszukałam zdjęcia i z uśmiechem podałam telefon mężczyźnie. Mógł na wyświetlaczu zobaczyć zdjęcie małej dziewczynki.

- To zdjęcie znalazłam szukając twojego rodzeństwa. Z tego co wiem to jest w tym stanie. Na razie nie udało mi się nic innego znaleźć, ale na pewno nie przestanę szukać. - Oznajmiłam i rozejrzałam się. - my nie przestaniemy. - powiedziałam zdradzając, że pomaga mi ktoś z moich znajomych. Nie miałam prawa wciagągać go na razie do bractwa. Nie dopóki nie porozmawiam o tym z Aaronem, albo Colleen. To nie działało tak że każdy mógł do nas dołączyć, na pewno nie w momencie gdy dopiero poznałam tego faceta. Aarona już wczoraj uprzedziłam o tym zdarzeniu z hangaru, i opowiedziałam mu o Andim, ale nie podjęliśmy decyzji. To czeka nas dzisiaj. Na pewno za jakiś czas napisze do Aarona, by przyjechał tutaj. Może gdy się poznają będziemy wiedzieć czy Andy nadaje się do nas czy też nie. Jak na razie zaniepokoiło mnie tylko to że agresywnie na mnie zareagował wczoraj, ale miałam nadzieję że to tylko dlatego, że mu przeszkodziłam.
- Jak Ci idzie szukanie bractwa? Czy raczej zajmujesz się ucieczką przed DOGS bo masz niewyparzony języczek? - zachichotałam. Nie byłam złośliwa po prostu chciałam pożartować. Spojrzałam się na niego zabierając swój telefon i chowając go do kieszeni.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-04-01, 15:02   
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


Jak już wcześniej wspominałem, nie byłem gotów na jakikolwiek postęp w tej sprawie. Prawda była taka, że pamiętałem o rodzeństwie tylko i wyłącznie jak byli dziećmi. Nie zdawałem sobie sprawy, że internet w nieco doświadczonych rękach może zdziałać o wiele więcej, niż mogłoby mi się wydawać. Na widok zdjęcia serce podeszło mi do gardła. Spokojny wyraz oczu został zastąpiony widocznym zaskoczeniem i niedowierzaniem. Nie mogłem uporządkować myśli. Nawet wszelkie słowa Ricky na temat osoby pomagającej jej nie miały dla mnie znaczenia. Wszystko krążyło wokół tego zdjęcia.
- W tym stanie? - Zapytałem siebie powoli. Włóczyłem się po wielu lokacjach. Zwiedziłem wiele miejsc, zaś na końcu okazało się, że była bliżej, niż mogło mi się wydawać. To już coś. Zamiast powoli przesuwać się do przodu, poczyniłem ogromny krok w przód. Niesamowite uczucie. Lekki uśmiech wdarł się chamsko na moją twarz. Pomyśleć, że tak krótka znajomość może tak bardzo przybliżyć mnie do siostry.
- Dziękuję. - Powiedziałem cicho. Byłem jej ogromnie wdzięczny, jednak nie zawsze udaje okazać mi się to w sposób prawidłowy. Ot, taka natura, na którą nic nie poradzę. Pytaniem o bractwo nieco ściągnęła mnie na ziemię. Prawda była taka, że bez niej mógłbym wrócić do dalszego, bezcelowego szukania Bractwa. Była mi potrzebna, by osiągnąć cel. Nie chciałem jej tylko do tego wykorzystać. Nić sympatii zadziałała z obu stron, więc nie mógłbym pozwolić sobie porzucić jej na cel odnalezienia Mutantów. Nie było takiej opcji.
- Hah.. Nieraz ten języczek przyniósł mi więcej korzyści, niż myślisz. - Dodałem z uśmiechem, pewnym siebie głosem, wskazując kciukiem na swą twarz. Nie było sensu opowiadać jej jednak tych historii. Coś, co dla mnie mogło być zaskakująco ciekawe i pociągające, dla niej okazać by się mogło najnudniejszą historyjką pod słońcem. A tu nie chodziło o to, by zanudzać ludzi, prawda?
[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-01, 16:16   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Byłam zadowolona z własnych postępów, byłam zadowolona z tego, że udało mi się go miło zaskoczyć i pomóc mu. Nie byłam pewna co uda mi się załatwić w tej sprawie, a teraz. Teraz byłam świadoma że poszłam o krok dalej niż on. Uśmiechnęłam się do siebie na widok jego miny. Serce zaczęło szybciej mi bić.
- Niestety nie wiem nic więcej. Przynajmniej na razie. - powiedziałam po chwili odwracając się do niego plecami. Tak bym mogła oprzeć się o barierkę pomostu. Parzyłam przed siebie. Westchnęłam głęboko i zadrżałam pod wpływem chłodnego powietrza.
- Nie masz za co mi dziękować, przynajmniej mogłam czymś zająć moją głowę. - dodałam podśmiewając się cichutko, a po chwili spoważniałam. Słyszałam jego kolejne słowa, a one nie poprawiły mi humoru. Wiedziałam, że takie umiejętności pomagają w życiu, ale wcale nie pomagały przy obronie mutantów. Zerknęłam na niego i lekko się uśmiechnęłam.
- Nie masz nic przeciwko żebym zaprosiła tutaj mojego przyjaciela? - zapytałam lekko się spinając. Ryzykowałam tym, że chciałam zaprosić tu Aarona, ale czułam, że mogłam zaufać Andiemu i go do nas ściągnąć. Moja intuicja rzadko mnie zawodziła, miałam nadzieję że tym razem też tak będzie. Że nie myliłam się co do jego osoby.
- Nie wyobrażam sobie gdybym musiała szukać Rocky. Mamy tylko siebie. - wyszeptałam ale tak by mnie usłyszał. Chciałam się z nim zaprzyjaźnić, a nawet jeśli nie zaprzyjaźnić to przynajmniej poznać.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-04-01, 17:11   
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


- Nie, naprawdę. W przeciągu jednego dnia zdołałaś uzyskać więcej informacji, niż ja przez te kilkanaście lat. - Cóż, taka prawda. Nie byłem jakimś specjalnie uzdolniony w dziedzinie informatyki, więc chwała Bogu, że sprowadził na jego drogę kogoś takiego, jak Ricky. Wtem ta spytała o zaproszenie do nas innego gościa. Jeśli miałbym być szczery, niezbyt podobał mi się ten pomysł. Mógłby okazać się taki, jak ona - przyjacielska, pomocna - jednak co, jeśli był narwańcem, jak ja? Zderzenie takich osobowości mogłoby się skończyć w dość nieoczekiwany sposób. Widać było jednak, że tą propozycją Ricky nieco ryzykuje. Kto wie, może chciała sprowadzić kogoś innego z bractwa? Może i ufała mi na tyle, by przedstawić mnie komuś "wyższemu" ?
Jasne, nie ma problemu. - Rzuciłem obojętnie. Kim był? Jakie zamiary mu towarzyszyły? To pytania, na które wtedy nie znałem odpowiedzi. Równie dobrze to mógłby być mutant. Właśnie! Co wtedy? Jak wyglądałoby starcie różnych osobowości, a w dodatku mutantów? Cholera jasna, nie przemyślałem tego. No ale nic, przeszłości nie zmienimy. Pozostały tylko dwie opcje - albo się dogadamy albo czekać nas będzie wojna.
[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-01, 18:19   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Gdy załam odpowiedź pierwsze co zrobiłam było wyciągnięcie telefonu i napisanie do Aaron. Wiedziałam, że zjarzy o co mi chodzi z ulubionym miejscem. To tutaj po raz pierwszy biegałam i odcięłam swoje myśli poprzez trening. Dzięki niemu. Właśnie. Wszystko w tym momencie zawdzięczałam jemu. Musiałam się z tym pogodzić, a Andy będzie musiał nauczyć się polegać na innych. Może to właśnie dlatego mu pomogłam i dałam wskazówkę gdzie podziewa się jego siostra. Fakt faktem z miłą chęcią przyjrzę się tej sprawie jeszcze głębiej, ale to nie w tym momencie. Miałam w planach dzisiaj załatwić coś jeszcze. Ale na to mam dużo czasu. Uśmiechnęłam się do mojego kompana ciepło.
- No cóż. To od kiedy posiadasz i trenujesz moc? - zapytałam próbując rozpocząć jakąś ciekawszą rozmowę, wiedząc że jesteśmy w tym momencie bezpieczni od gapiów. No dobra nie do końca, bo od czasu do czasu przechodziło tędy kilka osób, ale to sporadycznie i chyba większość brała nas za parę, bo gdy zerkali od razu odwracali wzrok. Było to komiczne, zwłaszcza, gdy wczoraj wmurowało Andiego gdy powiedziałam że mam dziewczynę, a raczej coś tam o niej wspomniałam. Nie będę przecież wyprowadzała nikogo z błędu i nie będę nosiła tabliczki "jestem lesbijką". Po co miałabym to robić. Te osoby które szanuję i lubię dobrze o tym wiedzą to mi starcza. Niech tak zostanie jak najdłużej. Nie będę się ukrywała jeśli ktoś zapyta, ale nie każdy toleruje inne "zachcianki" przez co mogłyby wyniknąć dziwne sytuację, a tego nie chciałam. Odwróciłam się w lewą stronę i podeszłam do ławeczki która stała nieopodal. Usiadłam i zaprosiłam mężczyznę gestem by się dosiadł. Gdy to zrobił z torby którą miałam przewieszoną przez ramię wyciągnęłam butelkę wody i zrobiłam kilka łyków.
- Jak odkryłeś swoją moc? Ja poprzez wypadek. - na wspomnienie tego zadrżałam i zamknęłam oczy próbując powstrzymać zaciśnięcie się pięści, ale nie byłam tyle silna i jedna ręka mocno złapała ławeczkę. W taki sposób, że miałam białe palce.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-04-01, 19:19   
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


Widząc, że Ricky pisała coś na telefonie, od razu zrozumiałem, że chodzi o tego gościa. Możliwym było nawet, że zjawi się tu lada chwila, jeśli odpowiednio wcześnie przeczyta wiadomość. No cóż, co ma się stać, to się stanie, już nie ma odwołania akcji. Wtem usłyszałem pytanie o trening i długość posiadania mej mocy. Nie zdziwiło mnie zbytnio to pytanie. Powiem więcej, prędzej czy później pewnie i tak doczekałby się takiego pytania. Miałem wrażenie, że wśród mutantów jest to coś na wznak zaciśnięcia więzi. Robi nam się przykro albo wesoło, whatever.
- W sumie od dziecka. - Skwitowałem. Tak, trenując niedługo po objawieniu się mocy, byłem w stanie dojść do aktualnego poziomu. Musiałem podjąć wiele wyrzeczeń, jednak pomoc Mary i Stan'a zdecydowanie mi w tym pomogła. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby nie oni. Słysząc pytanie na temat odkrycia swoich natychmiast przypomniał sobie tamten dzień. Porwanie, zastraszanie, zabójstwo. Każde wspomnienie z tamtego dnia wirowało w głowie, próbując znaleźć dla siebie miejsce. Nie mogąc powstrzymać ich natłoku, wziąłem głęboki oddech. Trochę pomogło, trzeba przyznać. Nie chciałem też zagłębiać się w zbędne szczegóły. Był to dla mnie dość wyjątkowy temat. Nie łatwo przychodziło mi mówienie o tym. Co prawda było to dawno temu, lecz nie dość, że objawiły się me moce, co skutkowało silnym strachem, to na dodatek efektem tego było zabicie trzech ludzi, co nieco "zmieniło" moją psychikę.
- Porwano mnie. - To było jeszcze stosunkowo łatwe, lecz druga część ledwo przeszła mi przez gardło - Zab.. Zabiłem ich. - Upuściłem głowę w dół. Sam widok ich naszpikowanym nefrytem ciał doprowadzała mnie do uczucia zwątpienia w siebie. Nic nigdy nie potrafiło sprawić, że wątpiłem w swoją siłę. Jedynie ta myśl mogła zapewnić mi to uczucie. Co prawda teraz jestem inny i inaczej panuję nad darem. Co, jeśli znów straciłbym nad sobą kontrolę? Co, jeśli tym razem nie ucierpieli by wrogowie, lecz bliższe mi osoby? Nie mogłem znieść takiej myśli, więc szybko zmieniłem temat.
- Wypadek? Przykro słyszeć. - Powiedziałem, ukazując lekki smutek. Szczerze? Szkoda mi jej było. Nie jest to sposób, w jaki ktoś chce się dowiedzieć o swoich mocach. Nie chciałem jej dokładniejszego opisu tego wydarzenia. Widać było, że - podobnie do mnie - jest to dla niej cięższy temat. Jak widać mamy coś wspólnego.
[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-02, 14:23   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Słuchałam go i patrzyłam na jego reakcję. Widać było że weszłam na ciężki temat. Czyżbym trafiła w słaby punkt? Akurat to było wspólne. Odetchnęłam i poprawiłam się na ławeczce. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się dla otuchy.
- Nie ma powodu do smutku. Znaczy jasne zginął mój znajomy i jego dziewczyna, ale samo odkrycie mocy poprzez wypadek nie było tak tragiczne. Wtedy właśnie uciekłam od swojej dziewczyny, bo ona nie lubiła takich jak my. Teraz jednak się zmieniła, a ja. No cóż panuję nad mocą na tyle, że mogę zatrzymać wszystko co fizyczne. Znaczy bez przesady, ale większość. - uśmiechnęłam się do niego i złapałam go za dłoń odwracając tak by miał ją podniesioną na wysokości ramienia wnętrzem w górę. Skupiłam się tak by tarcza uformowała się wokół jego ręki dokładnie do niej przylegając.
- Spróbuj poruszyć, lub użyć swojej mocy na dłoni. - powiedziałam z uśmiechem zadowolenia, bo byłam świadoma że nie da rady. - mogę to zrobić w sekundę, ale im dokładniej znam strukturę czyjegoś ciała tym tarcza będzie lepiej dopasowana. - dodałam i spojrzałam w jego oczy. Był przystojny, ale po chwili otrzeźwił mnie chłodny powiew wiatru. Był nieznajomym. Rozejrzałam się czy nie widać jeszcze Aarona, ale nigdzie go nie dostrzegłam. Na szczęście tak samo jak innych osób. Byliśmy właśnie sami. Zerknęłam na niego i wypuściłam jego rękę spod mojej mocy.
- Warto mieć mnie jako przyjaciółkę, chociaż jestem postacią defensywną. Nadrabiam za to odwagą lub jak to można określić głupotą. - zaśmiałam się na wspomnienie wczorajszego dnia. Zdecydowanie wyglądałam wtedy jak głupia dziewczynka która zaczepia niebezpiecznego gostka.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-04-02, 15:11   
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


Oczyszczając się z niepotrzebnych, toksycznych myśli, spokojnie wysłuchałem Ricky. Co prawda historia odkrycia mocy dziewczyny i okoliczności temu sprzyjające nie był najprzyjemniejsze, jednak ta wydawała się już dawno pogodzić z biegiem wydarzeń. Ja pomimo lat co prawda zaakceptowałem przeszłość, jednak uczucie, jakie mi wtedy towarzyszyło czasami do mnie wraca. Opisując mi swoją moc, wydawała się radosna. Widać było, że dobrze odnajduje się ze swoimi zdolnościami. By to udowodnić, założyła na mą dłoń tarczę mówiąc, bym użył mojej mocy. Co prawda miałem przeczucie, że może się to skończyć fiaskiem z mojej strony, jednak nie chciałem jej psuć zabawy. Z drugiej strony jednak miałem nadzieję, że Nefryt przebije się przez jej tarczę dając do zrozumienia, jak wiele pracy jest jeszcze przed nią. Chwila skupienia pozwoliła mi uwolnić z ręki minerał, jednak wyglądało to tak, jakby coś go powstrzymywało. Czułem, jak go uwalniam, jednak tarcza skutecznie blokowała wyjście mej mocy. Gdybym kiedyś stracił panowanie nad sobą, wiadomym jest, kto byłby w stanie mnie powstrzymać. Choćbym nie wiadomo, jak się starał, nie potrafiłem go uwolnić. Ni umknęło mi też uwadze jej chwilowe zatrzymanie wzroku na mych oczach. Co prawda lubi dziewczyny, jednak czy aby na pewno? W moment jednak odwróciła wzrok, jakby czegoś szukała, lub kogoś. Lekko się zaśmiałem. Właśnie! Przecież znajomy Ricky ma się tu zjawić! Może to jego wypatruje?
- Defensywa, czy ofensywa. Każde z nich ma swoje słabe oraz mocne strony. A między odwagą a głupotą jest bardzo cienka linia, więc lepiej jak najszybciej nauczyć się je odróżniać. - Skwitowałem, uśmiechając się. Momentalnie przyszła mi do głowy wczorajsza sytuacja, w którym to mnie zaczepiła. Byłą to odwaga? Głupota? Wtedy do głowy przyszła mi druga opcja, jednak z czasem powoli zmieniałem stronę na tę pierwszą. Jak widać nie było to na darmo. Posiadanie takiej przyjaciółki na pewno niesie za sobą wiele korzyści. No, i jest też przyjemna dla oka.
_________________
[Profil]
  [A-]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2018-04-02, 23:00   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


| 22 luty
| yolo, jak coś źle, to krzyczcie

Ciesz się dobrym humorem Ricky, chłopie, bo nadchodziłem. Cóż, dziwnym trafem – albo i nie – byłem osobą, która przynajmniej raz dziennie? potrafiła dostać po mordzie czy też w inną kość, więc, cóż, nie wykluczałem, że ten dzień mnie nie zawiedzie, co nie?
Powiedziałbym, że to luty się tak na mnie uwziął, ale to była tego okresu po misji na polanie. Spokojnej, która jakoś spokojnie niezbyt wyszła, bo się rozegrało… Tylko nie za to dostawałem obuchami, tylko przez tę noc spędzoną z Albą i ogólnie stwierdzenie, że się w niej kocham. No, może z wyjątkiem Leilah, bo ona to po prostu była narwaną laską z wojska czy coś.
Po drodze pochwaliłem ich w swoich myślach za miejscówkę. Nie wiem, w której części pomostu byliście, więc nie piszę dokładnie, ale super, że tak tu pusto, że jesteśmy tak wystawieni… Choć może to dobrze? Chuj wiedział, co za mentalność kryli w sobie tacy żołnierze D.O.G.S. albo Genetically.
- Dobra, jestem! – kiwnąłem głową na przywitanie Ricks, po czym zmierzyłem bezczelnie od stóp do głów tego typka. No, panie, liczyło się ponoć pierwsze wrażenie… Niby wyglądał na takiego, co jest mięciutki i milutki, ale kto go tam wiedział… Plus, Ricky była les, więc raczej się nie dała omotać chłoptasiowi i nie działały jej hormony.
- Ile to jest cztery razy pięć? – zapytałem tego nowego tak na wstęp, co by się rozgrzać nieco. Raczej nie przewidywałem długiego przesłuchania. Miało to mieć raczej charakter… pogróżek? Oczywiście, jeszcze nie doszedłem do meritum.
Złożyłem też sobie ramiona na piersi, czekając na jego odpowiedź. Podobno to była taka zamknięta pozycja na innych, ale co ja tam wiedziałem?
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-03, 22:17   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Może o i prawda. Cienka granica dzieli głupotę od odwagi, tak samo przyjaźń od miłość lub jak mawiał dziadek miłość i nienawiść. Nie rozmyślałam nad tym za długo, bo usłyszałam kroki. Jedno spojrzenie mi wystarczyła by określić że był to Aaron. Uśmiechnęłam siędo siebie, że jednak postanowił przyjść. Jasne widziałam jego odpowiedź w smsie, ale po nim mogłam spodziewać się wszystkiego. Kiwnęłam mu głową na przywitanie.
- To jest Andi o którym Ci opowiadałam. Andy to jest mój przyjaciel Inferno. - oznajmiłam i przedstawiłam ich sobie. Nie podałam imienia Aarona, bo nie byłam pewna czy tego chciał. Jeśli poczuje że musi to sam mnie poprawi prawda? Z resztą nie moja sprawa czy oni się polubią. Czułam to jak Aaron podchodzi do niego z rezerwą i trzyma dystans, a jego kolejne.słowa mnie zamurowały. Parskłam i spojrzałam na niego z irytacją i rozbawieniem.
- Daruj sobie takie pytania. Wiesz czemu chciałam byście się poznali. - oznajmiłam trochę poważniej, niż zakładał to kontekst zdania wypowiedzianego przez mojego przyjaciela. Chciałam, nie pragnęłam by pomógł Andiemu dołączyć do bractwa. By jak to stwierdził nie musiał oglądać się za plecy. Wiem, że będzie ufał tylko sobie i nie będzie nikogo znał, ale widząc co potrafił zrobić swoją mocą zdecydowanie wolałabym mieć go po swojej stronie, a nie być jego przeciwnikiem. Tak było bezpieczniej dla nas, a ona miałby z tego również plusy. Pomogłabym znaleźć mu rodzeństwo.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-04-04, 14:03   
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


Rozmowa szła w najlepsze. Byliśmy sami, nikt nie mógłby zniszczyć nam całkiem przyjemnej i spokojnej chwili. Do momentu, aż zjawił się on. Człowiek, po którego Ricky wysłała sms'a. Cóż, przyznać trzeba, że tatuaże miał świetne. Dzięki nim nieco przypominał jego starą znajomą -Sam. Albo i nie? Hmmm.. Niby jakieś tam podobieństwo jest, ale równie dobrze poranna godzina mogła mu jeszcze przyćmiewać umysł. Po jego "przebadaniu" mnie wzrokiem zdałem sobie sprawę, że szukał kogoś innego. Nie wiem, co mu nie pasowało. Może kompleksy? Chuj go tam wie. Unosząc nieco głowę ku górze, spojrzałem na niego. Nie znałem go, lecz szybkie "przywitanie", które sprawiła nam Ricky nieco rzuciło światła na sprawę. Inferno? Boże.. No dobra, może sam nie mam najlepszej ksywki, ale Inferno? Nie, dość! Nie oceniam. Nie chcę wchodzić w starcie już na początku znajomości.
- Hee? Taki duży chłopczyk, a liczyć nie potrafi? Ehh, zawiodłem się. - rzuciłem patrząc na niego, trzymając głowę lekko ku górze. Chciałem popatrzeć na niego nieco z góry. Istniała możliwość, że w otwartym starciu mógłbym przegrać, ale gówno mnie to obchodziło. W końcu życie bez wrogów nie można nazwać życiem. Słysząc drugą wypowiedź Ricky, lekko się zaśmiałem. Opuściłem głowę w dół, po czym mój wzrok znów powędrował na osobnika. Spojrzenie "spod byka" z domalowanym sztucznym uśmieszkiem, dopełniłem wypowiedziane słowa.
- Właśnie. Poznajmy się, Inferno. - Wyciągnąłem rękę. Szczerze miałem gdzieś, czy odwzajemni mój uścisk, czy nie. Chciałem zagrać dobrego człowieka, więc wykonałem pierwszy ruch. Niech się dzieje wola nieba.
[Profil]
  [A-]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2018-04-05, 22:23   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Spojrzałem na Ricky. Może faktycznie przesadzałem z tym trywialnym pytaniem, ale nie mogłem też od tak ufać przypadkowym przechodniom, opowiadającym randomowe historie moim znajomym, co nie? Ponadto miał tatuaże, a to przecież była oznaka bad boy’a, co nie? Takim to nie można było ufać kompletnie!
I, cóż, kiedy oboje mieliśmy tatuaży w opór, tak też kpiliśmy sobie oboje z nieznajomego. Ja z niego, on ze mnie… Miałem ochotę go jebnąć, ale nie znałem go i w sumie nic takiego mi nie zrobił, a ja po prostu byłem narwany, bo miałem swoje powody, więc ogółem super.
Podałem mu rękę. Tak od niechcenia. Nie miałem pojęcia, co go tak bawiło w Inferno, ale chyba to był najlepszy moment, by dokończyć mu historię związaną z tabliczką mnożenia.
- Andy, bardzo mi miło – odparłem, po czym kontynuowałem, bo to nie wszystko. – Inferno, bo posyłam swoich wrogów do piekła. Może przesadziłem z tą dwudziestką, ale jakiś tuzin GC został przeze mnie ugrilowany, więc lepiej uważaj – ostrzegłem, odsuwając się od niego. Skakałem do gardła, a może nie, ale bądź co bądź Bractwo było moim domem, ludzie stamtąd rodziną, więc miałem co tracić. Pomijając, oczywiście fakt, że miałem w planach ich porzucić.
- Wiesz, Ricks, że musimy być ostrożni – usprawiedliwiłem się przed przyjaciółką, po czym z powrotem kiwnąłem na nasz nowy nabytek. – No to pokaż, cwaniaku, na co cię stać – burknąłem w jego kierunku, bo też trochę ciekawy byłem. Byle bydła nie zabiorę do swojego wozu, którego kierownicę za niedługo tak niecnie przejmie Ricky. Bez mojego pozwolenia, bo uzna, że nie jestem w stanie kierować!
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6