Alex wydawał się być dziwnie spięty. Ciężko było mu to wytłumaczyć. Wszak nie wydarzyło się nic, co powinno go zmartwić. Wciąż miał jednak to niejasne przeczucie, że ktoś siedzi mu na ogonie. Podejrzewał pewnego jegomościa, który siedział przed nimi w kawiarni. Postanowił, że najlepiej będzie się przekonać, czy intuicja go nie myli, zmieniając lokal - jeżeli ten osobnik pojawi się znowu, mógł podejrzewać najgorsze.
Wziął głęboki oddech, po czym chwycił delikatnie dłoń Imari i nachylił się nad jej uchem.
- Musisz mi teraz zaufać, okej ? Zachowuj się naturalnie. - szepnął cicho i niby to rozglądając się i podziwiając okoliczności przyrody, dyskretnie zerknął przez ramię.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-07-09, 13:14
Och, Alex, czy trzeba było wtykać nosa w nieswoje sprawy? Nawet nie wiedziałeś, w co takiego wpakowałeś się szperając w tych częściach sieci, o których już dawno powinieneś zapomnieć. Szkoda tylko że ściągnąłeś problemy nie tylko na siebie, ale i na swoją uroczą towarzyszkę. A przynajmniej tak, przez ten cały czas Ci się wydawało.
Gdy para wyszła z kawiarenki i skierowała się do parku Alex mógł zauważyć kątem oka jak podejrzany mężczyzna prosi kelnera o rachunek i zaczyna zbierać się do wyjścia. Ten widok z pewnością wywołał u mężczyzny zaniepokojenie, w końcu jego podejrzenia że jest śledzony powoli zaczynały się potwierdzać. Jeśli mężczyzna okaże się być tym, kim Alex uważa że jest, kobieta z pewnością również nie będzie bezpieczna.
Gdy doszli już do parku, a mężczyzna nerwowo zerknął przez ramię mógł zobaczyć tego samego mężczyznę, który wydał mu się podejrzany w kawiarence, skręcającego w jedną z alejek po to by zająć miejsce na ławce. Wartym dodania jest fakt iż z tej ławki roznosił się bardzo dobry widok na większą część parku.
Alex doskonale wiedział iż ma teraz tylko dwie możliwości, albo zignorować mężczyznę i udawać przed Imari że wszystko jest w porządku bądź doprowadzić do konfrontacji i dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. Jaką podejmie decyzję?
W tym całym zamieszaniu Alex nie zwrócił uwagi na drobną kobietę, siedzącą w rogu kawiarni, która wyszła zaraz po tym, jak Alex zaproponował Imari spacer...
Kurwa mać. Jednak mu się nie wydawało. Mężczyzna wyraźnie za nimi podążał, a potem usiadł w miejscu, z którego było widać większość parku. Poczuł, że serce wali mu jak oszalałe. Ścisnął mocniej dłoń Imari, zupełnie nieświadomie.
- Ktoś nas śledzi. - mruknął pod nosem, obserwując uważnie otoczenie. Czas najwyższy wykorzystać swoje zdolności. Wyostrzył zmysły, chcąc widzieć i słyszeć wszystko, co mogłoby się wydawać podejrzane, lub stać się opcją bezpiecznego wyjścia z sytuacji.
- Na tym rozwidleniu rozdzielmy się. idź do wyjścia z parku, wmieszaj się w tłum, ja go zatrzymam. - coś wymyśli. Jeszcze nie wiedział co, ale wymyśli.
No i sraka. Przestało być bezpiecznie. Teraz grunt, by nie pociągnął jej za sobą. A może to ona nasłała na niego DOGS ?
Poczuł się jeszcze gorzej.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-07-09, 19:32
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
W ciągu kilku dni to był drugi facet z którym Imari dreptała pod rękę. Rozkręcasz się, blondi. Widziała zaniepokojenie Alexa, była czuła na emocje, zmiany w zachowaniu, w nastroju i tak dalej, jak mało kto, a u Alexa zmieniło się to bardzo mocno. By się nie rozglądać specjalnie pewnie skupiala się na najblizszej okolicy, nie sondujac wzrokiem ławek i tak dalej.
- Jesteś pewien? Może ci się wydaje? - stanęła, złapała go za dłonie, obserwując męzczyznę. WLasciwie mogli wyglądac jak para, albo prawie-para, cokolwiek.
- Jeśli tak.. to dobrze. Ale musisz sie odezwać później, jasne? - zapytała jeszcze, sciskajac jego dlonie.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-07-09, 20:16
Gdy Alex przystanął mógł dostrzec jak podejrzany mężczyzna siedzący na ławce wyciąga z kieszeni telefon po to by po chwili pogrążyć się w dość żwawej rozmowie, której nasi bohaterowie niestety nie byli w stanie usłyszeć, Alex jednak był w stanie dostrzec żywą gestykulację, jaką wykonywał mężczyzna podczas rozmowy, tak jakby tłumaczył coś wyjątkowo mało rozumnej osobie. Czyżby dzwonił po pomoc? A może właśnie dzielił się informacją gdzie Alex się znajduje i w jakim towarzystwie? Czyżby Imari również była śledzona? Nad tym można było się tylko zastanawiać.
Podczas gdy nasi bohaterowie żegnali się ze sobą jeden z przechodniów, na oko osiemnastoletni chłopak na rolkach zachwiał się, stracił równowagę i potrącił nie chcący Imari. Na szczęście tylko nieuważny nastolatek wylądował na ziemi, Imari udało się ustać z niewielką pomocą Alexa. Chłopak szybko podniósł się z ziemi, a z jego przedramienia lała się krew. Kilku przechodniów zatrzymało się, sprawdzić czy chłopak jest cały, inni zaś rzucali obwiniające komentarze to w kierunku nieuważnego chłopaka to w kierunku "tej pary co na środku drogi się migdali".
- Bardzo panią przepraszam, straciłem równowagę, nic się pani nie stało? - Chłopak spytał, pełnym winy głosem, widać było iż był to najzwyklejszy wypadek w nie najlepszym do tego czasie.
- Ja naprawdę panią przepraszam, spieszę się na lekcje... - - Tu chłopak przerwał, i zaczął z przejęciem przeszukiwać swoje kieszenie po czym wręczył dziewczynie trochę wygniecioną wizytówkę. - Tu jest numer mojego ojca, tak na wszelki jakby jednak nie było okej... Tak mi głupio... - Widać było że chłopak ma wielkie wyrzuty sumienia z powodu zaistniałej sytuacji.
Na Imari skupiona była teraz uwaga kilkunastu osób, a całe to zamieszanie sprawiło że gdy Alex znów spojrzał na ławki, nie ujrzał tam podejrzanego mężczyzny.
Mimo wyostrzenia zmysłów, nie był w stanie usłyszeć rozmowy mężczyzny. Za duża odległość, głosy zlewały się w jeden wielki harmider.
- Tak. Jestem pewien. - powiedział stanowczo - Odezwę...- urwał, bo dosłownie w ostatniej chwili udało mu się zasekurować Imari i uchronić ją przed upadkiem.
-Nic ci nie jest? - pomógł jej znów złapać równowagę. Nie było sensu wydzierać się na dzieciaka, w końcu było widać, że to wypadek.
Kiedy się obejrzał, mężczyzny już nie było. Rozejrzał się, ale facet zdawał się zniknąć jak kamfora.
- Odprowadze Cię, okej?
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-07-09, 21:43
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Wszystko zadzialo się w jednej chwili i ciężko było jej się przez moment ogarnąć. Skupila się jednak na chłopaku, który oberwał.
- Nie, nie, jest w porządku - wcisnięto jej w reke wizytówkę - Jesteś caly? Krwawisz.. - zauwazyła, patrzac na ramię rolkarza. Nie powinien jechac dalej, ale spieszyl sie na lekcje, rozumiała to z jednej strony..
- Alex, spokojnie, poradzę sobie.. Powinnam mu pomóc - obejrzała się na chłopaka - Możesz iść, może tak będzie dobrze? - zasugerowała. skoro chciał się ulotnć..
Zerknela na kawałek sztywnego papieru zanim wcisnęła go w torebkę, która miała na ramieniu.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-07-10, 13:37
Chłopak uśmiechnął się smutno do kobiety, praktycznie ignorując mężczyznę. Dopiero gdy kobieta powiedziała mu że krwawi zerknął na rękę i zauważył iż faktycznie lała się z niej krew. Skrzywił się wyraźnie, jedno spojrzenie na jego twarz i każdy mógłby zauważyć w jak wielkim jest bólu.
- Ja nie poczułem, chyba nie jestem cały... auć.... - Wymamrotał, po czym potarł kark w zakłopotaniu, widział że przeszkadza tej dwójce, a może i nie? Jego myśli kołatały się w głowie tak, jakby zastanawiał się czy powinien przyjąć pomoc ze strony kobiety czy nie.
- Ja nie chcę pana zatrzymywać skoro się pan śpieszy, nie chce też niepotrzebnie zabierać pani czasu.. Pomoc byłaby miła, boję się krwi... - Odpowiedział niepewnym głosem, dwójka mogła zobaczyć jak chłopak blednie na twarzy, krew z jego przedramienia cały czas się sączyła,
- Jakby pani była taka miła mi pomóc, ja później zapłacę za pani taksówkę zeby pani chłopak się nie martwił skoro się śpieszy... - Chłopak zapewnił oboje z przekonaniem, nie chciał żeby towarzysz dziewczyny się o nią martwił. Wiedział również iż kobieta nie może tutaj dłużej zostać...
Alex nie bardzo przejmował się chłopakiem. Nie żeby brakowało mu emaptii - po prostu bardziej martwił się o Imari i wciąż się zastanawiał, czemu ten człowiek go śledził. Albo ich. Albo ją i on akurat się przy okazji nawinął.
Skrzywił się na widok rany chłopaka.
- Możemy zadzwonić po pogotowie, nie musisz go odwozić. - czy to nie było podejrzane? Ledwie odkrył, że ktoś ich śledzi a tu bach! Wpada koleś, który upiera się, że trzeba go odwieźć a śledzący znika mu z oczu.
Wtedy zaskoczył trybik w jego głowie. Jeżeli ktoś go śledzi, to lepiej się stąd oddalić, skorzystać z zamieszania by wyplątać z tego Imari...i uciekać. Jak najdalej.
- Na pewno poradzisz sobie ? - Blanc mogła wyczuć dziwną, obcą nutę w jego głosie.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-07-11, 12:49
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Pogotowie tez było dobrym pomysłem, Imari była gotowa zadzwonić, ale potem Alex zmienił ton nagle. Blondynka złapała chłopaja pod łokieć, bo wygladał jakby miał zemdleć, a tego nie chciała.
- Tak, tak - pokiwała głową, ale bez uśmiechu, zestresowana całą tą sytuacją, być może podłapując trochę stres od Alexa. Odwrócila się w stronę poszkodowanego.
- Chodź usiadź. Do szkoły i tak tak nie pojedziesz. Nie patrz na rękę, co? - instruowała go powoli. Obejrzała się jeszcze na Alexa, który pewnie już odchodził.
- Zadzwonię po twojego ojca, niech cię odbierze, dobrze? - zaproponowała, patrząc na wizytówkę, jak już usadziła chłopaka i szukajac telefonu w torebce.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-07-11, 15:07
Imari gdy tylko została sama od razu zaczęła zajmować się chłopakiem, widać było iż przejęła się jego sytuacją. Chłopak grzecznie usiadł gdy podprowadziła go do najbliższej ławki, odwrócił wzrok od rozwalonej ręki. Cała ta sytuacja sprawiała wrażenie zupełnie nie zamierzonej, jednak gdy chłopak zauważył, że towarzysz kobiety zniknął w tłumie, a gapie stracili nimi zainteresowanie złapał ją za rękę.
- Niech pani nie dzwoni, mi nic nie będzie ale pani musi jak najszybciej stąd iść. - Powiedział uważnie rozglądając się na boki po czym, korzystając iż siedzi na ławce zdjął swoje rolki, wyjął z plecaka trampki a gdy były już na jego nogach schował rolki do plecaka. Wstał po chwili, opierając się na Imari by wyglądało to tak, jakby pomagała mu iść po czym przysunął swoją głowę do ucha kobiety.
- Ja słyszałem jak gość w dziwny aucie mówił że ma sprawę do Pani chłopaka i że ktoś ma mu go przyprowadzić... Mówił też że jak go przyprowadzą z Panią to najwyżej będą musieli panią zlikwidować... Ja, ja się przestraszyłem, oni mnie nie widzieli więc postanowiłem że jak na panią wpadnę to narobi się zamieszania... Ja nie chciałem żeby kolejna osoba zginęła, te wszystkie ataki, pogromy i jeszcze ten morderca... Musiałem coś zrobić, dwa tygodnie temu ktoś zabił moją siostrę.., Ona miała tylko szesnaście lat... Ja nie mogłem nic nie zrobić... -Chłopak wyszeptał jej to wszystko do ucha. Dziewczyna mogła poczuć iż niemal ciągnie ją w przeciwnym kierunku do tego, w którym poszedł Alex. A jego uścisk na ręce kobiety był naprawdę mocny.
Alex zaś, gdy tylko oddalił się od Imari instynktownie znów poczuł się śledzony, miał wrażenie iż kilkanaście par oczu skierowanych jest ku niemu, tak jakby każde drzewo, każdy krzak i każdy przechodzeń dokładnie ważył jego ruchy. Mężczyzna wiedział iż musi oddalić się od swojej przyjaciółki.
Po kilku minutach marszu przez parkową alejkę Alex wcale nie czuł się lepiej, nagle poczuł jak ktoś łapie go pod rękę, wbijając przy tym boleśnie paznokcie w jego przedramię.
- Alex Parker, spec od IT który lubi za daleko drążyć... - Kobiecy głos rozległ się tuż koło jego ucha, na którym po chwili poczuł lekkie ugryzienie. Szła teraz z nim pod rękę piękna kobieta o długich, kasztanowych włosach i pełnych ustach. Ubrana w obcisłą sukienkę i szpilki, nie przestawała wbijać swoich paznokci w jego przedramię, jednocześnie posyłając mu zalotne spojrzenie.
- Długo kazałeś mi na siebie czekać przystojniaku, myślałam że nie oderwiesz się od tej swojej koleżaneczki... - Powiedziała z zazdrością w głosie po czym pociągnęła go w stronę wyjścia z alejki, gdzie właśnie zaparkował czarny samochód z przyciemnianymi szybami.
- Musimy porozmawiać kochasiu...- dodała po czym niemal przykleiła się do niego swoim bokiem.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-07-11, 16:49
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Na pewno nie uspokoił ją tymi słowami ani swoim zachowaniem ani niczym innym. Na pewno nie! Do cholery, czy ona naprawdę nie mogła mieć chwili spokoju? Czasami miała wrażenie, że już jest zmęczona, a nie wiedziała ile jeszcze przed nią.
Nie poprawiala go nawet, że to nie jej chłopak, to było obecnie najmniej istotne i nie robiło żadnej rożnicy, na pewno nie temu dzieciakowi przed nią, któremu nagle rana na ręce mniej przeszkadzała.
Obejrzała się za siebie, szukając wzrokiem Alexa, którego odciągała jakaś kobieta, przyklejona do niego wyraźnie. Imari żołądek podjechał w górę, ale pójście za Alexem teraz byłoby idiotyzmem. Już bybło za późno. Przez chwilę myslała, zeby mu napisać, ale teraz była związana z Bractwem, za duzo wiedziała, nie mogła się tak wystawiać..
- Co.. co się stało z twoją siostrą? I.. dziękuję.. za odwagę - spojrzała na chłopaka. Mógł nic nie robić, naprawdę mogł udać, ze nic nie widzial i nie slyszał.. Tylko co by się wtedy stało..?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Alex oddalał się od Imari, licząc, że być może uchroni ją przed tym, co mogło zaraz stać się jemu.... cokolwiek miało się stać Przez zmysły, podkręcone ze stresu do maksimum, słyszał wręcz nienaturalnie głośno, szalone bicie swojego serca i przyspieszony oddech. Każdy krok zdawał się dudnić w jego głowie.
Gdy poczuł paznokcie wbijające się w jego ramię, miał wrażenie, że ktoś wsypał mu do żołądka wiadro lodu. Jadowicie słodka laleczka, szeptała mu do ucha, a każde kolejne słowo brzmiało jak wyrok śmierci.
No kurwa. Pozamiatane, To koniec. Nie zasadzil drzewa, nie wybudował domu, nie spłodził syna.
- No cześć....koleżaneczko.- odchrząknął, cały spięty, bo jednak kleiła się do niego cycata laska, która mogła mu zaraz wladować kulkę w łeb. I do tego używała zębów.
- No to tak. Po pierwsze, daje się gryźć dopiero na trzeciej randce. Po drugie, ja nie szukam kłopotów. Po trzecie.... czemu mam wchodzić z obcą pięknością, do podejrzanie wyglądającego samochodu, z przyciemnianymi szybami, udając, że to zupełnie normalne? - skoro miał umrzeć, albo zgnić na torturach w laboratorium, to przynajmniej zachowa twarz do końca.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-07-11, 18:43
Biedna Imari niestety znów narażona była na kolejną dawkę stresu, tak jakby świat zmówił się przeciwko niej i wystawiał każdego, na kim jej zależało na zagrożenie i to nie byle jakie. Aż strach było pomyśleć kto będzie następny... Valerie? Mike? A może Febe? Cóż, lepiej nie roztrząsać teraz tego tematu.
Chłopak również odruchowo obrócił się gdy kobieta spojrzała w kierunku Alexa... Szczerze mówiąc przez chwilę zazdrościł temu facetowi. Nie dość że pojawił się tutaj w towarzystwie atrakcyjnej kobiety to jeszcze teraz istna seksbomba kleiła się do niego niczym kotka. Przez jedną, którą chwilę chłopak zazdrościł nieznanemu mężczyźnie, głos kobiety jednak przywrócił go na ziemię.
Spojrzał na nią smutnym wzrokiem.
- Ona wracała główną ulicą od koleżanki, zmierzchało ale nie miała daleko no i na głównej ulicy zawsze ktoś jest... Ten morderca co grasuje teraz po ulicach, zaciągnął ją do jednej z uliczek, zgwałcił i... i zabił. Nikt jej nie pomógł mimo że krzyczała... Ja nie chciałem żeby to spotkało kolejną osobę... Tak nie powinno być.. - Po policzku chłopaka spłynęło kilka łez, ale szybko otarł je rękawem. Nie chciał pokazywać teraz słabości, nie kiedy miał cel.
- Och nie musi pani dziękować, ja chciałem zrobić coś dobrego, chociaż raz... - Przyznał onieśmielony podziękowaniami, cóż, przyznać trzeba że wcale tego nie oczekiwał.
Och Alex, czyż los jednak nie był dla ciebie teraz łaskawy? Dostałeś kosza od swojej towarzyszki a tu piękna nieznajoma kleiła się do ciebie tak, jakby chciała zerwa z ciebie ubrania tu i teraz...
Kobieta uśmiechnęła się ślicznie, a słysząc iż jest spięty zaśmiała się dźwięcznie.
- Och aż tak cię onieśmielam? - spytała zalotnie, cóż przyzwyczaiła się do takich reakcji ze strony męskiej populacji, nie sądziła jednak iż będzie tak działać również na Parkera, no przecież widziała jak patrzył na tę swoją koleżaneczkę...
Kolejne słowa sprawiły iż kobieta przyjrzała mu się uważnie po czym posłała mu uwodzicielski uśmiech. Przystanęła na chwilę, cały czas jednak nie puszczając go ani na chwilę po czym przejechała palcem po obojczyku mężczyzny po to by za chwilę musnąć jego szyję.
- Mm, kotek pokazuje pazurki? Podobasz mi się coraz bardziej Aleksie... Kłopoty nie zawsze są złe - tu kobieta mrugnęła do niego zalotnie - Naprawdę potrzebujesz powodów? Nie chciałbyś zobaczyć mnie bez tych wszystkich ciuchów? Moglibyśmy mieć trochę czasu dla siebie... - w tym momencie jedna z dłoni kobiety, przejechała po kroczu mężczyzny. Usta kobiety przysunęły się do szyi chłopaka i musnęły jego skórę. - To Ci nie wystarczy, mój słodki? - spytała, po czym znów ruszyła w kierunku samochodu. Kobieta cały czas mocno trzymała jego przedramię.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum