Znalezionych wyników: 897
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-17, 00:02 Temat: Ulica #1 |
Myślałam, że po wyjściu z dzielnicy i Departamentu zdołam się odbić. Myślałam, że nigdy nie będę zmuszona do ponownego wejścia w tę samą rzekę. A jednak... Dzisiaj ten nurt wody zamieniłam na parzącą lawę, tracąc jakikolwiek szacunek do samej siebie. Oddając jej to zwycięstwo, ześlizgnęłam się z ostatniego kawałka niepewnej skały, topiąc się na nowo w tym bagnie, którego tak bardzo chciałam uniknąć.
Czy w ogóle mogłam liczyć na to, że Brian albo Dale zdołają mnie z tego wyciągnąć?
Nie... Nie mogłam ich znów ryzykować.
Gdy tylko mnie puściła, osunęłam się wzdłuż ściany, na ziemię, łapiąc haustem powietrze i kaszląc z każdym głębszym wdechem. Jednak nawet to nie przeszkodziło mi w dokładnym usłyszeniu każdego słowa, jakie do mnie rzucała.
Miałam ochotę wydrapać jej oczy, powyrywać kłaki z czaszki, skwasić nos i powybijać zęby. Miałam ochotę rozerwać ją na strzępy, połamać wszystkie kości czy wyrwać flaki z trzewi. Ale co z tego, skoro na tej chorej wizji to musiało się zakończyć? Przez nią... Przez nią znów zaczęłam się nienawidzić. I już wcale się nie dziwiłam, że i inni czuli wobec mnie takie obrzydzenie.
- Przyznaj. Ciebie po prostu to jara. - Rzuciłam ochrypłym głosem, ledwo podnosząc na nią swoje spojrzenie, by już po chwili poczuć jej rękę w mojej kieszeni. Nie pokwapiłam się jednak, by do niej sięgnąć w poszukiwaniu, co też mi tam zostawiła. Zignorowałam też jej docinki na temat mojego wyglądu - akurat to szczerze mi już wisiało, odkąd zmieniłam się w chodzącego trupa.
- To mamy problem, bo nie mam adresu. - Rzuciłam, niby mimochodem, ale jednak kąciki moich ust lekko się uniosły. Chciałam znów zakozaczyć, bo w sumie... Przecież byłam bezdomna. Ricks nie chciała mnie już widzieć na oczy po tym, o czym się dowiedziała. Z Dalem... Mimo wszystkiego, co nas łączyło, nie mogłam już wytrzymać. Nie miałam gdzie się podziać.
Tylko kurwa... Czy właśnie dlatego jej propozycja nie była przez to jeszcze bardziej kusząca?
- Kilka przecznic stąd jest opuszczony budynek. - Zaczęłam po chwili, już bez tej wyczuwalnej uszczypliwości. Oblizałam swoje spierzchnięte wargi, próbując sobie przypomnieć, przy jakiej ulicy znajdował się ten opuszczony squot. Heh, zabawne, jak historia lubiła zataczać koło. - Tam mnie znajdziesz.. - Rzuciłam po chwili, gdy tylko przypomniałam sobie lokalizację tego miejsca. Miałam nadzieję, że nikt tej kamienicy jeszcze nie wyburzył...
- Heroina, barbiturany, benzodiazepiny... Jakiekolwiek gówno, które pozwoli mi szybciej zapomnieć, jak się dla Ciebie sprzedaję. - Dodałam po chwili, już znacznie mniej entuzjastycznie. Wiedziałam, w jakim gównie się znalazłam i chyba... Chyba wcale nie chciałam o tym myśleć. Do tego, te jej pieprzone słodkie słówka... Kurwa, ona naprawdę uwielbiała bawić się swoimi ofiarami...
Może jednak szczęście mi dopiszę i zaćpię się, zanim zdążę jej cokolwiek wartościowego przekazać? |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 23:13 Temat: Ulica #1 |
Może rzeczywiście lepiej bym skończyła nie ruszając się z China Town. Może trzeba było przywyknąć do smrodu smażonego ulicznego żarcia i krzyków z bocznych uliczek. Może trzeba było czekać na kolejny transport do innego zatęchłego bunkra, gdzie całymi dniami byłabym skazana wyłącznie na swoje myśli. Ale czym takie życie różniłoby się od tego, które miałam zapewnione w Departamencie?
Dyszałam, coraz szybciej, przez nos. Miałam jej serdecznie dość. Miałam dość jej uroczej gęby i każdego gestu, który posyłała w moją stronę. Miałam dość każdej gierki, w którą próbowała ze mną grać. Miałam dość tego przeklętego dnia i faktu, że nie mogła po prostu posłać mnie na drugą stronę.
Ale to pewnie byłoby zbyt proste i za mało satysfakcjonujące dla takiego sadysty, huh?
- Puść mnie... To usłyszysz kurwa... Znacznie więcej... Niż pierdoloną wiązankę. - Wydyszałam, już w wyczuwalnie pijanym akcentem w moim głosie. Nerwy z całą pewnością nie pomagały mi w panowaniu ani nad moim stanem, ani samymi reakcjami. Mogłabym przysiąc, że przestałam już odciągać swoją ręką jej dłoń z mojej szyi - zamiast tego, wbijając popękane paznokcie w jej skórę. Moje paliczki robiły się blade od tego uścisku, ale nie mogłam nad tym zapanować. Nie, gdy chciała wciągnąć w to moją kruszynę. Nie mogłam pozwolić, by znowu przeze mnie miał zginąć ktoś tak mi cenny. Swoją nauczkę przeżyłam już przy śmierci Alison... Nie pozwolę, by to się powtórzyło.
Oczy miałam już porządnie zaszklone. Nie miałam pewności, czy przypadkiem jedna z łez nie zdołała się wydostać spod moich powiek, gdy przed oczami miałam wizję, jak tę małą blondyneczkę może czekać los gorszy od mojego - jakby swoich problemów nie miała wystarczająco.
No i... Ten jebany głód...
Pokręciłam głową na tyle, na ile pozwalał mi chwyt kobiety. Moje ciśnienie wzrastało, oddech stawał się nieregularny od złości.
- Kurwa mać! Tylko... Tylko spróbuj! - Próbowałam krzyknąć, ale ten wrzask skutecznie był przytłumiony przez jej zaciskającą się na moim gardle dłoń. Ja... Nie chciałam po raz kolejny dotykać dna. Ale... Czy miałam lepszy wybór w obecnych okolicznościach?
Ciężko westchnęłam, nienawidząc się coraz bardziej. Zacisnęłam mocno swoje powieki, próbując powstrzymać się przed rykiem, krzykiem, wrzaskiem. Savage z całą pewnością poczuła, jak niemal cały mój ciężar pozostaje na jej uchwycie. Poddawałam się?
- Wygrałaś... - Wycedziłam tylko przez zęby, byle nie musieć się na głos przyznawać do tego, że zgadzam się na jej warunki. Pękłam. Po prostu kurwa pękłam. Jak rok temu - na nowo podpisując kolejny cyrograf.
Czy naprawdę nie potrafiłam uczyć się na błędach? |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 22:25 Temat: Ulica #1 |
Może byłam głupia, a może naiwna. Sama nie byłam pewna, co mną kierowało. Brak rozwagi i umiejętności logicznego myślenia? Czy mogłam to zrzucić na tę przeklętą moc, którą mnie pokarało, czy po prostu byłam tak nieodpowiedzialną osobą?
Miałam ochotę krzyczeć. Widziałam jej wzrok. Niemal czułam, jak mnie ocenia. Miałam ochotę wrzeszczeć, że to wszystko ich wina, że oni mi to zrobili. Ale... Przecież nawet nie miałam takiego głosu - tym bardziej teraz, gdy nawet wzięcie oddechu było tak ciężkim zadaniem.
- Ty suko... - Wycedziłam przez swoje zęby, nie odpuszczając uścisku mojej lewej ręki na jej dłoni. Nieprzyjemny grymas przeszedł moją twarz, a jakby spojrzenie mogło zabijać - Dominique leżałaby już martwa. Czemu nie mogło mi dać takich wypasionych zdolności?
Nie chciałam wierzyć, że oni mogą być tak bezwzględni na drodze do swojego sukcesu. Ale czy mnie to dziwiło? Nie... Przecież na własnej skórze poczułam ich "sprawiedliwość". - Niech jej włos... Z głowy spadnie... - Próbowałam przebić się z groźbą przez jej pewność siebie, ale nawet nie zdołałam skończyć - bo trafiła w mój czuły punkt.
Tak, byłam żałosna. Tak wiele lat o mnie walczono. Stawiano na mnie ostatnie karty. A ja? Ja wciąż spadałam, zaliczałam kolejne dna - nawet tam, gdzie mogło się wydawać, że głębiej być już nie może. Chyba najlepiej o tym mógł świadczyć ten mały błysk w moim oku, który pojawił się na samo wspomnienie tych... Profitów. - Jestem czysta. - Powtórzyłam, choć już zdecydowanie nie tak pewnie. Chyba sama się chciałam przekonać, że nie potrzebuję tego syfu. Przecież... Tyle czasu już radziłam sobie bez niego. W departamencie dzięki mutazynie, a na "wolności"... Przez dalszą kontrolę ze strony Fowlera.
Ale co, gdy przecież... Przecież teraz go zabrakło?
Coraz ciężej było mi ustać na palcach, przez co coraz bardziej odczuwałam ten uścisk na szyi. Przegrywałam. Co najgorsze - wcale nie z panną Savage, a raczej... Z samą sobą i tą przeklętą mocą, która nigdy nie działała na moją korzyść... |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 21:39 Temat: Ulica #1 |
Powinnam już chyba przywyknąć, że los jest przeciwko mnie. Dale... On chyba miał rację, nie nadawałam się do tego. Nie powinnam była chodzić luźno po mieście, gdy wciąż byłam poszukiwana. Jasne, może i więcej echa odbijało się teraz wokół całego wybuchu z DOMem, ale... Jak widać, i ja zostałam zapamiętana.
Czy naprawdę nie mogłam liczyć na normalne życie, nawet teraz?
Przez chwilę czułam chyba dziwną satysfakcję, gdy mogłam zauważyć zmianę nastroju na jej twarzy. Czy właśnie przez to straciłam resztkę czujności?
Chciałam znów prychnąć, ale Savage mnie uprzedziła. Poczułam uderzenie na brzuchu, przez które momentalnie zrobiło mi się niedobrze i zaczęłam kaszleć, garbiąc się i łapiąc za trafione miejsce. Zapewne nawet moja przeciwniczka mogła poczuć, jak byłam teraz krucha, a pod materiałem bluzy brakowało tego, przez co niby miałam zapewnione bezpieczeństwo w departamencie... Nie zdążyłam nawet wziąć głębszego oddechu, gdy już zostałam przyszpilona do ściany za szyję.
Czyżby nieprzyjemne deja vu, huh?
Próbowałam złapać lewą ręką jej dłoń, by choćby odrobinę poluźnić ten ucisk na mojej krtani. Uwadze brunetki nie mogło też umknąć, że moja prawa ręka ledwo zdołała się unieść do wysokości łokcia, gdy ramię wciąż nienaturalnie zwisało gdzieś wzdłuż mojego ciała.
Co jak co... Ja nie miałam nic do stracenia. Ale o Ricky... O niej nic nie wiedzieli, poza tym, że... Że ma coś ze mną wspólnego, prawda?
Prawda?!
- Łżesz- Wycedziłam ledwo słyszalnie przez ten uścisk na mojej szyi. - Nie możecie... Nic jej... Zrobić... Nie ma z tym... Nic... Wspólnego. - Rzucałam między cięższymi oddechami, próbując powstrzymać się od kaszlu. Ale najgorsze, że w tej propozycji... Czy naprawdę najbardziej martwiłam się o kruszynę? Czy jednak o głód, który nie był zaspokajany już od stycznia?
Czy chciałam wchodzić na nowo w to bagno?
Zgrywałam jednak twardą - jeszcze, póki miałam siłę.
- Jestem czysta... Pięć miesięcy.. - Wyrzuciłam z siebie, już nieco ochryple, wysilając się na uniesienie kącików moich ust, ale... Czy moje oczy też potrafiły tak kłamać, jak słowa to chciały przekazać? |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 19:07 Temat: Ulica #1 |
Nie chciało mi się wierzyć, że kogoś stać na tak paskudne gierki. Nie wiem, czy dla niej naprawdę to była jakaś chora zabawa, z której czerpała satysfakcję?
Prychnęłam, słysząc jej odpowiedź. Mogła tylko pomarzyć o tym, że gdziekolwiek pojawię się z nią z własnej woli - choć przecież miałam przed sobą wizję ponownego zaciągnięcia do celi departamentu - co wcale nie byłoby takie trudne, przez wzrastający poziom promili w mojej krwi...
Zdawałam sobie sprawę z tego, w jak podbramkowej sytuacji się znalazłam, ale przecież... Ten pistolet, to w sumie najgorsze, co mogło mnie spotkać. Tym bardziej, gdy usłyszałam, co po głowie jej chodziło.
Odwróciłam swoją twarz w jej kierunku. Moje spojrzenie być może nie było w pełni trzeźwe, ale było przepełnione nienawiścią, zawodem i o dziwo - determinacją. A wszystko po to, by po prostu... W nią plunąć.
Plunęłam prosto na jej twarz, czując, jak moje brwi się ściągają ku sobie. Za nic miałam ten pistolet - może jak mi się poszczęści, w nerwach pociągnie za spust. Ale przecież obiecałam sobie, że więcej nie dam się zastraszyć. Nie dam się im zmanipulować. Nie teraz - gdy już nie mieli mi czego zabrać.
- Śnij dalej. - Wycedziłam przez zęby, szykując się już na najgorsze. Spięłam wszystkie swoje mięśnie na tyle, na ile mój stan mi pozwalał, choć pewnie całe moje ciało zaczynało się już lekko chwiać. Czekałam tylko na ten wystrzał, na ból, który być może choć trochę zostanie zneutralizowany przez wpływ mojej mocy. Może... Może wcale nie będzie tak tragicznie? |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 03:42 Temat: Ulica #1 |
Działała mi na nerwy. Nie potrafiłam tego inaczej ująć, po prostu mnie denerwowała. Miałam ochotę przyfasolić w te jej białe zęby, coraz bardziej, z każdym kolejnym słowem, które opuszczało jej usta.
- Przespacerowałabyś się trzecią ulicą w getcie, po północy, Na kwadracie są świetne widoczki, jak maltretują słabszych. Mówię Ci, takie przedstawienie. - Wycedziłam przez zęby, czując, jak nerwy na mojej szyi na nowo się napinają, gdy moje wargi zaczynały drżeć coraz mocniej - przede wszystkim, na wspomnienie o przeklętym Morisie. Przecież właśnie dzięki niemu i jego gorylom mogłam teraz świecić na ulicach tą piękną blizną pod moim okiem i mogłam się pochwalić ciągłymi problemami, przez źle zaleczoną rogówkę.
Nie wierzyłam, że byłam w stanie tu dalej stać, jak gdyby nigdy nic. No dobra - w sumie nie jak nic - przecież wciąż czułam jej pistolet przy boku!
- Jaki plan? - Zapytałam oschle, zdecydowanie ciszej, brzydząc się samą sobą. Nie miałam pojęcia, jakie chore pomysły mogły przyjść do głowy tej kobiecie, ale... Wiedziałam, że już się ich boję. |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 03:12 Temat: Ulica #1 |
Chyba gdzieś w podświadomości wiedziałam, że mam jakieś liche szczęście, ale jakoś wcale nie poprawiało mi to humoru. Co więcej... Cała ta sytuacja chyba wpędzała mnie w nieprzyjemny stres, który był prostą drogą do... No właśnie, tej pieprzonej mocy.
Z jednej strony to dobrze. Moje ciało w tych nerwach zaczęło się niby rozluźniać, gdy w głowie powoli zaczynało wirować. Musiałam wziąć się w garść, zanim doprowadzę się do najgorszego, możliwego stanu.
- Możesz być nawet miss croissantów czy aniołkiem vintoria's secret, mam to gdzieś. - Rzuciłam dość oschle w jej kierunku, z trudnością już utrzymując pewne spojrzenie w jej kierunku.
Nie miałam też ochoty komentować tego "bycia miłym". Rzeczywiście, jest się czym chwalić - być najlepszym wśród najgorszych. Ja w głowie dalej miałam wszelkie zło, które spotkało mnie zarówno w departamencie, jak i potem w samej dzielnicy. Nie tak łatwo było zapomnieć o takich przykrościach, szczególnie... Szczególnie, gdy wiedziałeś, że straciłeś swoje człowieczeństwo. Traciłam nerwy coraz bardziej, wychodziłam z siebie, było to widać po moich drżących wargach i zaszklonym spojrzeniu - wciąż jednak ani jedna łza nie wyciekła spod moich powiek.
Dość szybko jednak moja próba odejścia skończyła się... Raczej mało przyjemnie. Nie wiem, czy winą był mój pogarszający się stan i raczej nierówny krok, ale... Poczułam przy boku jej gnata, nawet przez tę o wiele za dużą bluzę i jej płaszcz. Czy ja właśnie straciłam dech w piersiach?
Wyprostowałam się gwałtownie, biorąc głęboki wdech nosem. Wydawało mi się, że nie mam nic do stracenia, ale... Czy naprawdę chciałam ginąć jak byle gnój w bocznej uliczce Seattle?
- Czego Ty do kurwy nędzy chcesz ode mnie? - Wycedziłam przez zęby, zamykając swoje powieki. Może jak dobrze pójdzie, jednak pociągnie za spust i nie będę musiała się więcej poniżać?
Dobrze było czasem pomarzyć... |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 02:22 Temat: Ulica #1 |
Miałam wrażenie, że wyjdę z siebie i stanę obok. Nie mogłam wierzyć w to, co słyszę. Ona sobie jakieś żarty stroiła? To była dla niej zabawa, czy ki chuj? Traciłam nad sobą panowanie, gdy ona stroiła sobie żarty w najlepsze.
- Super. Dopilnuj żeby i dla Ciebie jedną przygotowali. - Rzuciłam dość oschle, wypuszczając powietrze nosem. Byłam wściekła i po prostu mnie nosiło, ale tym samym - resztka zdrowego rozsądku wprost mi mówiła, że nie mam z nią żadnych szans. Nie w moim obecnym stanie. Czy dlatego nie ruszyłam się z miejsca?
- Huh? - Zmarszczyłam swoje brwi, niemal czując się brudną. Miała laska tupet, nie ma co powiedzieć. Najgorsze, że w sumie nie wiedziałam... Skąd mógł pójść żart w tym tonie? Czyżby po tamtym przeklętym dniu w DOMu moja reputacja całkowicie się zmieniła? A może jednak próbowała wykorzystać inne dane, które o mnie wiedziała?
Przeklęty departament...
- A co powiesz na to? Spier-da-laj. - Zaakcentowałam dość ostro, czując, jak moje ciśnienie wciąż rośnie. Nie zamierzałam też tu stać jak wryta. Skoro do tej pory nie użyła broni, istniała szansa, że dam radę się stąd ruszyć, może nawet dobiegłabym do bardziej ruchliwej ulicy, nim ona zdąży mnie dopaść? Szukałam wzrokiem najbardziej logicznej drogi ucieczki. Przed laty, wybrałabym tę przez płoty, śmietniki i balkony - ale przecież doskonale zdawałam sobie sprawę, że mój obecny stan psychofizyczny nie pozwalał na tak wyszukane sposoby ewakuacji. Jedynym ratunkiem byli więc... Ludzie.
Tylko do jasnej cholery... Czemu akurat teraz, nawet w oddali, nie byłam w stanie nikogo dostrzec? W otwartym terenie nie miałam żadnych szans, chyba że...
- Ty pójdziesz w swoją stronę i zjesz te pieprzone pączki, ja pójdę w swoją i będę dalej trzymać linię. Genialny plan. To cześć. - Rzuciłam, niby pośpiesznie, próbując wyminąć kobietę i skierować się w kierunku otwartej drogi, modląc się w duchu, by ktokolwiek tam był, ktokolwiek przechodził, ktokolwiek zareagował, jeśli wydam z siebie krzyk.
Czy na zbyt wiele liczyłam? |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 00:32 Temat: Ulica #1 |
Nie mogłam słuchać jej lekkich słów, gdy przed oczami miałam każdą chwilę spędzoną w departamencie czy Dzielnicy Ochrony mutantów. Każde poniżenie, każdy dzień, gdy bałam się wyjść na światło dzienne, każdą chwilę, którą kontrolowali... Miałam wrażenie, jakby ktoś rozdrapywał każdą z moich starych ran, gdy ona z tym uśmiechem pożerała mnie wzrokiem. Miałam ochotę się pobeczeć, jak małe dziecko któremu zabrano cukierka - problem w tym, że mi zabrano prawie rok życia i wartości, których już nigdy nie będę w stanie odzyskać. Nie mówiąc o tym, że moje łzy w tych miesiącach zdążyły już dawno wyschnąć...
- Białe piżamy rozdawane w celach rzeczywiście są ostatnim krzykiem mody. - Odparłam wyraźnie zachrypłym od nerwów głosem. Co najgorsze... Nie mogłam oderwać od niej wzroku, mając wrażenie, że jak tylko to zrobię, mój koszmar się powtórzy - obroże, broń, katowanie... Mimo że od dawna nie nosiłam na szyi tego ustrojstwa, miałam wrażenie, że znów ciążyło na moich barkach - zupełnie, jakby jej spojrzenie miało zaraz wywołać te przeklęte porażenie prądem.
- Po prostu lubicie się bawić Waszymi ofiarami, huh? Pieprzeni sadyści. Mam Ci wylizać buty zanim władujesz mi kulkę w łeb, albo rzucisz przed oblicze Chakrabartiego czy Huxleya? To dopiero byś miała przedstawienie, co? - Wycedziłam przez swoje zęby, czując, jak każdy nerw mi się napina, a moje dłonie splatają się w piąstki. Przestawałam panować nad swoimi emocjami i coraz mniej podobała mi się ta sytuacja, ale... Co niby miałam zrobić? |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-15, 23:39 Temat: Ulica #1 |
Wciągnięcie mnie w boczną uliczkę z całą pewnością nie było dużym wyzwaniem - w końcu odkąd trafiłam do tej przeklętej niewoli, moja waga była iście piórkowa. Przyrzekłabym jednak, że czułam, jak serce na kilka chwil mi staje a żołądek ściska mi nieprzyjemny ból - zdążyłam już przywyknąć do względnej normalności i braku tego typu zachowań względem mojej osoby.
Nie mogłam też powiedzieć, że widok tak znajomej twarzy wprawił mnie w jakąś szczególną radość...
Zacisnęłam swoje wargi czując, jak drżą coraz bardziej z każdą mijaną sekundą. Czyżbym właśnie miała się pożegnać z wolnością, o którą tak ciężko walczył Fowler z Kerseyem?
- Oh, to pewnie brak tej kwitnącej aury, możesz podziękować kolegom z pracy. - Stwierdziłam dość ironicznie, samej wymuszając na swojej twarzy cierpki uśmiech. No, wcale nie mogła znaleźć lepszego momentu, na przypominanie mi o utraconej ciąży i zdrowiu. - To co, chcesz się bawić w gierki, czy od razu mnie zamykasz? - Zapytałam po chwili, doskonale wiedząc, do czego to wszystko miało zmierzać. Nie miałam szans. Nie nosiłam przy sobie broni, moja moc była bezużyteczna - w najlepszym wypadku mogłam upić i siebie i ją w ciągu kilku chwil, ale... Co miałoby mi to dać? Że zgarną mnie nieprzytomną do departamentu?
Nie... To już lepiej było zdechnąć na tej ulicy. Zdecydowanie... |
Temat: Ulica #1 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-15, 22:11 Temat: Ulica #1 |
//7 maja, ranek
Nie miałam pewności, czy zostawanie w mieszkaniu Elaine było tak dobrym pomysłem. Ale w sumie jakie miałam inne wyjście? Po kłótni z Dalem nie czułam się na siłach na kolejne sprzeczki, Ricks chyba całkowicie mnie znienawidziła... Ja... Ja nie miałam się do kogo zwrócić o pomoc. Zostałam sama sobie, a Seattle z całą pewnością nie było dobrym miejscem dla osób mojego pokroju.
Szczególnie w trakcie godzin policyjnych...
Może właśnie dlatego zostanie u Weasley wydawało się logiczniejszym rozwiązaniem?
Pewne było jednak jedno - nie mogłam wiecznie ryzykować jej bezpieczeństwa. Właśnie dlatego zmyłam się z jej uroczego mieszkanka z dodatkowym lokatorem tuż po zakończeniu nocnych kontroli, kierując się gdzie nogi mnie chciały ponieść.
Miałam na sobie tę samą, za dużą, męską bluzę, na głowę miałam zarzucony kaptur, pod którym znajdowała się czapka z daszkiem, skutecznie zasłaniająca moją twarz przed kamerami. Na nosie nie miałam okularów przeciwsłonecznych - schowałam je w kieszeni bluzy, czując, jak mój wzrok męczy się w tym półmroku poranka. Spodnie dresowe na szczęście nie zdążyły się wygnieść przez noc, jednak traperów na nogach w ogóle nie zawiązałam - jedynie chowając sznurówki za cholewki butów.
Cisnęło mnie na fajkę, ale nie miałam przecież nawet grosza, by je legalnie kupić. Pociągałam więc nogami, gdzieś dalej w nieznane, przerzucając swój wzrok pomiędzy kolejnymi osobami pędzącymi z rana do pracy, licząc na to, że uda mi się od kogoś w końcu coś wyżydzić.
Jaka szkoda, że przed sobą wcale nie miałam tak bezinteresownego prezentu w postaci skrętu z tytoniu, a raczej... Zapowiedź dalszych komplikacji w moim życiu... |
Temat: Czego teraz słuchasz? |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 96
Wyświetleń: 6028
|
Forum: off-top Wysłany: 2020-02-12, 23:14 Temat: Czego teraz słuchasz? |
|
Temat: Jaki masz dziś humor? |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 3517
|
Forum: off-top Wysłany: 2020-02-12, 23:13 Temat: Jaki masz dziś humor? |
 |
Temat: Ulica #2 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2215
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-02-08, 20:33 Temat: Ulica #2 |
- Najlepszych, na jakich możesz liczyć w... Dzielnicy. - Zaakcentowałam, chcąc skierować jej myślenie na to chore getto, które na szczęście wyparowało wraz z dymem przed kilkoma tygodniami. Byłam wściekła, że sama nie mogłam w tym wydarzeniu uczestniczyć, dołożyć swojej cegiełki do zniszczenia tego miejsca, ale z drugiej strony... Byłam wdzięczna, że inni znaleźli w sobie na to siłę.
- Oh... Przykro mi. Naprawdę... - Odparłam na jej słowa, chyba... Chyba po raz pierwszy ze szczerym żalem w głosie. Cała ta rozmowa była przepełniona takim aktorstwem, że ta odrobina szczerości, nawet względem tak paskudnego tematu... Chyba dobrze mi zrobiła. Na tyle, że choć na sekundę budziła się we mnie dawna osobowość - ta, która też jeszcze wierzyła w bezinteresowną pomoc. Tym razem więc to ja zamknęłam rudowłosą w swoich objęciach, tak... Na znak współczucia i rozumienia - w końcu sama od lat byłam sierotą. Doskonale wiedziałam, co to znaczy zostać "samemu". Tym bardziej... Teraz. - Dobrze mieć przy sobie tak czyste dusze, kuchciku. - Odpowiedziałam po chili, chyba nawet unosząc lekko kącik swoich ust. Mimo wszystko... Dobrze, że wciąż pozostawali ludzie wierzący w większe dobro. Ja już nie potrafiłam, ja już spadałam na dno. A to właśnie od tych ludzi zależało lepsze jutro każdego z nas.
Nie czułam, jak kartka ląduje w mojej kieszeni. Nie wiedziałam też, jak powinnam zareagować na jej zaproszenie. Moje wczorajsze spotkanie z Dale'm dało mi wiele do myślenia... Czy.. Czy mogłam naprawdę tak wiele ryzykować tylko dla rozmowy?
Rozejrzałam się po ulicy. Przyglądałam się każdej kamerze, każdemu przechodniowi - choć wcale nie było ich wielu - by w końcu powrócić wzrokiem do spojrzenia mej towarzyszki. - A tylne wejście też się tam znajdzie? - Zapytałam, niby lekko, ale jednak nerwy mnie zżerały, co z całą pewnością odbijało się też w mojej aurze. Mimo wszystko... Była już późna pora, a godzina policyjna zbliżała się nieubłaganie. Może jednak zostanie u niej na noc nie było takim złym pomysłem? - Wiesz, mimo wszystko, tak ważne osobistości muszą się pilnować, przed trafieniem na pierwsze strony gazet, haha. - Zaśmiałam się, dość sztucznie i chłodno - mając oczywiście na myśli wytropienie przez ten przeklęty monitoring ciągnący się przez wszystkie główne ulice. Jeśli miałam przystać na jej propozycję - musiałam mieć pewność, że nie zniszczę resztek jej normalności, prawda? |
Temat: Ulica #2 |
Samantha Bartowski
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2215
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-02-02, 22:16 Temat: Ulica #2 |
Tak bardzo chciałam jeszcze widzieć jakieś pozytywy. Ale przez moje usta wcale nie chciały przejść żadne słowa pocieszenia - nie, gdy w środku czułam się niemal pusta. Straciłam wszystko, co mogli więcej mi zrobić? Miałam poczucie, że śmierć w tej chwili będzie dla mnie tylko wybawieniem, ale w przeciwieństwie do mojego nastawienia sprzed kilku miesięcy - nie chciałam im dać tej satysfakcji. Ja... Ja jeszcze mogłam im zajść za skórę. Jeszcze się odpłacę za wszystko, co mi zabrali.
- Ah, wiesz. To taka... Nowa dieta. Dostałam ją... Od lekarza. Prawie rok temu. Od roku tułałam się... Po szpitalach. Zachorowałam... - Rzuciłam dość sucho, starannie dobierając każde z wypowiadanych słów. Nie miałam pewności - czy do końca mnie zrozumie? Czy będzie wiedziała, co się działo rok temu? Czy połączy te kilka słów z tymi aresztowaniami, z Dzielnicą? Czy zrozumie, że... Że stałam się jednym z mutantów? Stałam się jednym z tych, o których prawa niegdyś walczyłam? - Dopiero niedawno mnie wypisali. - Dodałam po chwili, biorąc głębszy wdech w swoje płuca. I... Chyba dobrze, że to zrobiłam - bo już po chwili dziewczyna skutecznie pozbawiła mnie dechu.
- Jak to... Wszystko? Czemu? - Zapytałam wyraźnie zaskoczona. Nie rozumiałam jej motywów. Czy dlatego teraz tu była? Czemu zostawiła wszystko za sobą, czemu spaliła te mosty? Czemu tak bardzo ryzykowała? Przecież na całym świecie wiedzieli, co dzieje się w Stanach.
- Nie wiem, czy to byłby dobry pomysł. Obawiam się, że mogę dostać... Kolejne skierowanie do szpitala. Nie chciałabym, żeby i Ciebie potraktowano... Kwarantanną... - Odpowiedziałam na jej pytanie, choć przecież ta propozycja wydawała się teraz tak kusząca! Szczególnie po mojej ostatniej kłótni z Fowlerem... Ale czy byłabym na tyle wielką egoistką, by ryzykować bezpieczeństwo tak niewinnej duszy tylko dla własnej głupoty?
Nawet mimo kompletnego skurwienia przez ostatnie miesiące... Chyba bym nie mogła. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 4 |
|