Znalezionych wyników: 897
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Ulica #2
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 868

PostForum: west seattle   Wysłany: 2020-05-16, 22:22   Temat: Ulica #2
//5 maja


No Dale to chyba sobie jebane żarty robi! Jebaniec szlaja się ile wlezie, zamyka mnie jak jebanego kanarka w złotej klatce, zapominając całkowicie chociażby o tym jebanym złocie i jeszcze się dziwi, że nie mogę wytrzymać nad tym jebanym, śmierdzącym chińskim barem?!
W dupie miałam jego ostrzeżenia. W dupie miałam, że przyjebałam mu butelką, choć kilka tygodni temu życie mi uratował. Dzisiaj doprowadził mnie do białej gorączki i musiałam, po prostu musiałam od tego odpocząć!
Wódka już dawno zdążyła ze mnie odparować, pozostawiając tylko nieprzyjemny ból gdzieś z tyłu głowy. Chodziłam od kilku godzin zbierając myśli, trzymając się bocznych uliczek - z dala od patroli i widoku kamer. Dopiero teraz też do mnie doszło, w jak... Jak kijowej sytuacji się postawiłam.
Przecież... Nie miałam już gdzie wracać.
Kiedy zdążyłam tak przewalić swoje życie?
Skręciłam w kolejną uliczkę. Od drugiej strony znajdowały się jakieś małe sklepiki i pobliskie kontenery chyba do nich należały. Uruchamiał się we mnie mój dawny instynkt przetrwania - znaleźć dobry izolator, skierować do starego squotu i jakoś to będzie, byle do jutra.
Podbiłam do śmietnika, podnosząc jego olbrzymią pokrywę. Ledwie zdążyłam z niego wyciągnąć jeden z większym, rozłożonych kartonów, gdy do moich skacowanych uszu dobiegł... Zdecydowanie zbyt dziwny dźwięk jak na kolejnego gołębia. Nie zdążyłam jednak nawet podnieść wzroku, gdy po chwili jakiś przerośnięty nietoperz wpadł do mojego (no pięknie, serio zostajesz żulem, Sam...) kontenera!
- Co do.. - Mruknęłam, chyba nie do końca ogarniając, co się właśnie stało, samej cofając się dwa niepewne kroki. Przełknęłam głośniej ślinę, po chwili trzymając karton przed sobą (jak ten by miał stanowić jakąkolwiek ochronę) i podejść do zsypu. W środku zamiast wyrośniętego gryzonia dostrzegłam jednak... Dziewczynę. Wyjątkowo styraną dziewczynę. Z całą pewnością - mutantkę.
- Kurwa. - Mruknęłam pod nosem, na szybko rozglądając się po uliczce, by mieć pewność, że nikt inny tego nie dostrzegł. Odrzuciłam swą poprzednią zdobycz gdzieś na bok, próbując się wdrapać choć odrobinę do śmietnika - niesprawna ręka jednak mi w tym nie pomagała. Całe szczęście - chociaż w wychudzonych nogach coś zostało ze starej buntowniczki Bartowski. - Hej, halo, żyjesz? - Zapytałam, uderzając lekko otwartą dłonią po policzku dziewczyny, licząc na jakąkolwiek odpowiedź. - Jak już mi spada anioł z nieba, fajnie by było, jakby chociaż dychał...
  Temat: Life is too short to wake up in the morning with regrets...
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 328

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2020-05-03, 17:09   Temat: Life is too short to wake up in the morning with regrets...
// wiosenny poranek 2006 roku.



Spring Break zbliżał się wielkimi krokami, a w tym roku miało być wyjątkowo. Chyba pierwszy raz cała klasa była ze sobą zgodna i postanowiliśmy wspólnie spędzić ferie, wyjeżdżając do innego stanu. Pokoje w tanich hostelach wszyscy mieliśmy już zaklepane, plany na kolejne wieczory wciąż się klarowały. No żyć, nie umierać. Lepiej być nie mogło.
Aż do chwili, gdy okazało się, że najładniejsza dziewczyna w klasie, ta śliczna Nathalie wypłakiwała się koleżankom, jak to nie została sama akurat przed przerwą! Nie było ciężko podsłuchać babskich plotek, gdy nie minęła chwila z ich kolejnymi wyznaniami. Czy słodka, mała Nath lubiła tatuaże?
Miałam pewność, że Aaronowi już dawno wpadła w oko. Mi też jakoś robiło się cieplej gdzieś w środku, gdy tak na nią zerkałam z ostatniej ławki, ale przecież to było głupie. Nie mogłam lubić dziewczyn, no nie?
Wystarczyło jednak krótkie spojrzenie w oczy mojego bliźniaka i już oboje wiedzieliśmy, do czego nas to doprowadzi. Wystarczył dzwonek, a oboje bez słowa się spakowaliśmy, kierując w stronę tak znanego nam już, szkolnego kibla.
Bez ceregieli dorwałam do paczki wygniecionych fajek, zajumanej kiedyś ojcu, gdy ten się najebał. W takich chwilach nawet nie zauważał, gdy coś mu ginęło, a to... Lepiej dla mnie. Zamknęliśmy się w łazience, zwykłą starą wsuwką zacinając zamek w drzwiach i blokując wszystkim dostęp do tej starej łazienki.
- Masz zapalarkę? - Zapytałam, pakując sobie filtr do gęby i klepiąc po kieszeniach zdecydowanie za szerokich spodni. Jakoś nigdy nie potrafiłam się nosić przy sobie choćby kilku zapałek.
- W ogóle słyszałeś laski? Nath jest znowu sama. Kręcą ją dziarki. - Dorzuciłam po chwili, spoglądając w oczy Aarona, szukając w nich potwierdzenia, że myśli dokładnie o tym samym, co ja...
  Temat: Mam supermoc, ale...
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 490

PostForum: off-top   Wysłany: 2020-04-20, 18:11   Temat: Mam supermoc, ale...
Zapraszam naszych kochanych użyszkodników do nowej zabawy :>

Zasady są proste.
Wybieracie swoją supermoc - możecie ją określić słowem, albo krótkim zdaniem. Jest tylko jeden haczyk - to osoba pod Wami wybiera skutek uboczny Waszej mocy, następnie samemu wybierając swoją zdolność.

Więc rzucam Wam pierwsze wyzwanie!

Nie będę szczególnie oryginalna.


Moją supermocą zostanie... Alkokineza.
Czym mnie pokaracie? :lol:
  Temat: Ulica #2
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2215

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2020-04-04, 23:04   Temat: Ulica #2
Miałam olbrzymie wątpliwości co do tego, co powinnam zrobić. Resztki mojego racjonalizmu kłóciły się teraz z wolą przetrwania - w końcu u Ricks i Dale'a przejebałam sobie na tyle, że nie miałam co liczyć na ich pomoc. Zresztą... Nawet moja duma nie pozwoliłaby mi prosić ich o jakiekolwiek przysługi. Czy więc chęć ratowania mojego własnego tyłka mogła być silniejsza, od możliwości trzymania dawnej przyjaciółki z dala od tego bagna?
Zmarszczyłam swoje brwi, słysząc jej kolejną odpowiedź. - Wiem jakiego, ale co to ma do rze... - Nawet nie zdążyłam dokończyć, gdy klepnięcie po kieszeni nakierowało mnie na cały ten trop. Włożyłam dłoń do wnętrza mojej bluzy, wyczuwając wewnątrz kawałek papieru. Nie wiedzieć czemu, zrobiło mi się piekielnie gorąco. Westchnęłam jednak ciężko, starając się nie zgubić tego cienia uśmiechu z mojej twarzy. Zdawałam sobie sprawę z tego, że gdy łapie takie nastawienie, na nic zdawały się próby negacji. - Będę. Ale później. Zostaw zapalone światło, dopóki nie będziesz szła spać. - Mruknęłam na tyle cicho, by tylko rudowłosa była w stanie mnie usłyszeć z tej niewielkiej odległości. Takie rozmowy na otwartym terenie nie były dobrym pomysłem. Żadne dokładnie przekazywane dane nam tutaj nie służyły. Lepiej było zrobić wejście smoka z zaskoczenia w moim wykonaniu, niż w wykonaniu szwadronowców, no nie?
Mieszkał z nią... Ktoś jeszcze? Taki jak ona? Nie wiedziałam, jak mam interpretować te słowa, więc po raz kolejny moje brwi znacząco się zmarszczyły. - Um... Ok? - Wyrzuciłam z siebie wyraźnie zbita z tropu, jeszcze zanim dziewczyna zdążyła się ze mną pożegnać. Kolejny raz zrobiło mi się dziwnie gorąco, ale teraz... Teraz chyba przez ten jej prosty, przyjacielski gest. To wszystko wydawało się teraz wyjątkowo obce, po tylu miesiącach we względnej izolacji. Pewnie dlatego nawet jej nie zatrzymywałam, początkowo jedynie machając jej na pożegnanie, by po chwili pognać w zupełnie odwrotnym kierunku. Zaliczę większy okrąg wokół tej części miasta, zanim wykręcę na nakreślony przez nią adres.
Wszystko, byle jak najbardziej zminimalizować ryzyko narażenia jej i jej przyjaciela...

[z/t]
  Temat: Squot
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2905

PostForum: west seattle   Wysłany: 2020-03-29, 16:05   Temat: Squot
Człowiek to bardzo specyficzny gatunek. Zaskakujące, jak bardzo można się przystosować do narzuconych warunków życia, z jak wielu wygód można zrezygnować, gdy nie są Ci po prostu dane. Przerażające jednak, jak za tymi zmianami środowiskowymi zmienia się również Twoja psychika i nastawienie...
Nie byłam w tym inna. Zmieniłam się. I to... Zdecydowanie na gorsze.
- Podziękuj swoim kolegom stacjonującym w DOMu. Znikąd takie nastawienie się nie bierze. - Rzuciłam niemal oskarżająco, wzdychając po chwili ciężko. - Masz jakieś gotowe listy? Na kogo bardziej zwracać uwagę? - Zapytałam po chwili, samej nie wierząc, do jakiego poziomu się zniżam. Ja... Musiałam wybrać mniejsze zło. Nawet jeśli ten rachunek wyglądał tak tylko dla mnie. Nawet, jeśli Ricks mnie teraz nienawidziła, nawet, jeśli nasze ścieżki się teraz rozchodziły... Nie chciałam, by cokolwiek jej groziło. Nie wiedziałam, czy będzie miała szansę to docenić, ale... Może chociaż raz moje sumienie będzie spokojniejsze? - Rozumiem... - Dodałam po chwili na jej odpowiedź. Chyba... Chyba będę musiała się skontaktować z blondynką. Może... Może uda mi się ją namówić do wyjazdu? Niech wróci do Australii, tam jej nic nie grozi, a ja się będę mogła po prostu zajebać, bez obawy o czyjekolwiek dobro.
- Nie zawsze taka byłam, wiesz? - Stwierdziłam, z wyczuwalną goryczą w głosie. Tęskniłam za swoim starym życiem. Tęskniłam za stabilizacją, za własnym domem, za swoją pracownią. Tęskniłam za moim pracoholizmem i samotnymi wieczorami z winem czy whisky. Tęskniłam za wyjściami do barów i niewinnymi flirtami gdzieś na ulicy. Na boga, w tej chwili to nawet ęskniłam za wszystkimi pomyłkami, które spotkały mnie w życiu.
Ale poza wspomnieniami... Nic mi z tego nie zostało...
  Temat: Ściana z graffiti
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 1828

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2020-03-29, 15:52   Temat: Ściana z graffiti
Kurwa, kurwa, KURWA!
To nie mogło się dziać naprawdę. Co się do jasnej cholery z nim stało? Czemu się tak zachowywał? On... On nie reagował. Nie reagował. Ta obojętność.. Sama nie wiedziałam, czy budziła we mnie większy smutek, żal czy jednak złość. Czułam miks tych wszystkich emocji, jak zaczynają we mnie buzować. Ból głowy, który odbijał się w mojej czaszce przez moją przeklętą moc tylko wzmagał to uczucie desperacji, które właśnie mnie ogarniało. Nie mogłam płakać, ale grymas malujący się na moich ustach z całą pewnością zdradzał, że wewnętrznie właśnie chciałam to robić.
Traciłam nadzieję. Ale... Czy w sumie w ogóle ją jeszcze miałam? Niby próbowałam się opierać, gdy tak mnie prowadził w kierunku auta, ale co mogłam zrobić, gdy siłą znacznie mnie przewyższał? Wystarczyło, że lekko wygiął moją rękę i tyle było z tego buntu.
Czułam ścisk w żołądku. Czułam, jak robiło mi się niedobrze na samą myśl o powrocie do zimnej celi.
W pewnej chwili jednak poczułam... Pociągnięcie? Pociągnięcie, któremu nie towarzyszyła już ta siła pchająca mnie do przodu. Huk uderzenia o ścianę szybko mnie zdekoncentrował, przez co nawet nie zauważyłam, jak brunet do mnie podbiegł. Pociągnęłam nosem, szybko rzucając spojrzenie na Kerseya. W moich oczach jeszcze przez chwilę rysował się żal, ale... Wiedziałam, że nie mam jak teraz walczyć o swoje racje.
- Nic nie jest ok... - Mruknęłam, rozmasowując nadgarstki, gdy tylko kajdanki spadły z moich rąk. - Ale nie mamy teraz na to czasu... - Dodałam po chwili, wyraźnie podłamanym głosem, odwracając wzrok ku mutantowi. Nie wiedzieć czemu, czułam jednocześnie ulgę jak i dziwny niepokój gdzieś tam w moim środeczku. Mimo wszystko wzięłam jednak głębszy wdech, chyba próbując się wyrwać do biegu (na tyle, na ile mój stan mógł pozwolić) - Spierdalamy. - Wyrzuciłam z siebie lekko ochrypłym głosem, samej zbytnio nie wiedząc, gdzie miałabym się kierować. Spaliłam za sobą wszystkie mosty. Co więc mi teraz zostało?
  Temat: Squot
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2905

PostForum: west seattle   Wysłany: 2020-03-03, 20:32   Temat: Squot
Czy dziwnym było stwierdzenie, że mogłam się tu czuć jak w domu? Huh, w końcu warunki wcale tak mocno nie odbiegały od tych, którymi uraczyła mnie Dzielnica Ochrony Mutantów. Mogłam się chyba nawet pokusić o stwierdzenie, że mniej syfów mam szansę tutaj złapać, niż w tamtejszej niewoli.
Dość niechętnie podniosłam swoje cielsko do pozycji półsiedzącej, zrzucają nogi z materaca, gdy kobieta tylko zaczęła stukać swoimi butami po pobliskim korytarzu. Nie spuszczałam z niej wzroku, gdy zbliżała się do mnie z tym pakunkiem. Najgorsze, że... Czułam się jak ostatnie gówno, a jednocześnie - tak bardzo potrzebowałam teraz tego, co mogła mi zaoferować.
- Nie musisz zgrywać mojej przyjaciółki. Nie polubimy się. - Skomentowałam krótko jej gest, z ciężkim westchnieniem, opierając swoje łokcie o kolana. - Czyli co, mam Ci sprzedawać każdego mutanta, którego spotkam na swojej drodze? - Zapytałam wyjątkowo lekko, patrząc na to, jak te słowa ciążyły na mojej przeponie. - W zamian Roseberry jest bezpieczna? - Dopytałam po chwili, chyba na sekundę zapominając o własnych potrzebach, choć czułam, jak ciężko mi się z tego wszystkiego oddycha. Ale skoro ja byłam skończona... To może warto było zadbać chociaż raz o kogoś innego?
  Temat: Ściana z graffiti
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 1828

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2020-03-03, 20:20   Temat: Ściana z graffiti
Nie mogłam ukryć, jak mój oddech stawał się coraz cięższy, a kolejne stęki powodowane przez ból wydobywały się z mojego gardła. Coś... Coś tu do jasnej cholery mocno nie grało!
- Kurwa, Kersey! - Podniosłam w pewnym momencie swój głos, czując, jak moja ręka jest nieprzyjemnie wykręcana do tych przeklętych kajdanek. To... To zdecydowanie nie przypominało realistycznej gry, a raczej... Prawdziwe aresztowanie? - Przestań odpierdalać... - Dodałam po chwili półszeptem, gdy w końcu odkleił moją twarz od tej brudnej ściany i zaczął mnie siłą prowadzić gdzieś wgłąb ulicy.
Kurwa mać.
Próbowałam się mu wyrwać, choć na chwilę stanąć z nim twarzą w twarz. JEśli mi się to udało, mógł widzieć moje zaszklone, wściekłe spojrzenie. Moje ściągnięte brwi i nieprzyjemny grymas na twarzy. Mógł dostrzec, jak ścięgna na mojej szyi wyjątkowo się napinają, zanim ochrypłym głosem zdołałam z siebie wydusić tylko krótkie, ale jak bolesne oświadczenie:
- Straciłam je...
Pociągnęłam swoim nosem, nie mogąc dłużej patrzeć mu w oczy. Obiecałam tylko jedno w zamian za wolność i nawet tego nie byłam w stanie zrobić. - Poroniłam... - Wydukałam po chwili, znacznie mniej pewnie, spuszczając swój wzrok. Nie wiedziałam, jak na to zareaguje. W sumie... W ogóle przestałam rozumieć to, co tu się teraz działo. Ale... Nie mogłam tego trzymać w sobie. Nie teraz.
Nie teraz...
  Temat: Ściana z graffiti
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 1828

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2020-03-01, 17:09   Temat: Ściana z graffiti
Ta mała iskierka nadziei, która jeszcze przed sekundką próbowała się we mnie tlić, zgasła na dobre, gdy w jego spojrzeniu nie dostrzegłam dawnej troski i zmartwienia, a reakcja - pokazała mi boleśnie, że... Chyba się myliłam.
To była chwila, gdy siłą dociśnięto mnie do ściany a rękę boleśnie wykręcono - jakby mi nie było za mało z jedną niesprawną do jasnej anielki.
- Aua! - Krzyknęłam mimowolnie, przymykając swoje oczy - jakby to nie miało uchronić przed obiciem od tej ściany. - Co Ty odpierdalasz, to jakaś głupia gra dla kamer?! - Zapytałam po chwili, wyraźnie poddenerwowana, starając się utrzymać chociaż odrobinę półszept. W końcu... Wcale nie chciałam zwracać na nas uwagi przypadkowych przechodniów, gdyby tacy mieli się tu znaleźć. Oddychałam ciężko i płytko, czułam też, jak zaczyna mnie boleć głowa.
Przeklęta moc. Kurwa, czemu akurat teraz?!
- Brian, do jasnej cholery, przestań.. - Wydusiłam z siebie niemal błagalnie, licząc na to, że... Że naprawdę to tylko dla kamer. Tylko jeśli tak... Dlaczego wkładał w to tyle sił?
Mój stan nie pozwalał się przed tym bronić. Czułam się jak gówno po ostatniej nocy, a fakt, że moja prawa ręka zwisała teraz niemal bezwiednie u mojego boku i nawet nie pozwalała mi się odepchnąć od tej ściany zaczynał mnie załamywać. - Muszę Ci coś powiedzieć... To... To ważne... - Próbowałam jeszcze zachować spokój, ale czułam jak moje mięśnie się spinają i ogarnia mnie względna niemoc. Nie mogłam też ukryć faktu, że wygięta do tyłu ręka, po prostu mnie bolała - sycząc za każdym razem, gdy mężczyzna choć odrobinę nią ruszył, czy mocniej ją docisnął.
Do jasnej cholery... Co się tu odwalało?!
  Temat: Biuro
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 385

PostForum: R. R. Roseberry   Wysłany: 2020-03-01, 16:58   Temat: Biuro
Nie patrzyła na mnie jak dawniej. Zresztą... Nie mogłam jej za to winić. Sama najchętniej bym na siebie nie patrzyła, gdybym tylko miała taką opcję. Ale lustra i ekrany rozstawione po całym mieszkaniu wcale w tym nie pomagały.
Oparłam się o blat jej biurka pośladkami, nie odrywając od niej spojrzenia. Chciałam być bliżej, ale... Miałam wrażenie, że to nie był dobry moment.
- Średnio. Dalej budzę się z koszmarami. Bardziej czuwam niż przesypiam noce, przecież wiesz... - Odparłam dość ciężko, jednocześnie wzdychając. Nie umknęło mojej uwadze, że w tej chwili blondynka wstała do okna. Chciała mnie unikać?
- Może... Może spróbowałybyśmy się trochę rozerwać? Jak kiedyś? Jakiś film, tajskie żarcie, te sprawy... - Zaproponowałam, by już po chwili ugryźć się w język - przecież byłam na ich utrzymaniu, jak więc w ogóle mogłam sugerować tego typu rozwiązania? - Mam wrażenie, że nam obu się to przyda... - Dodałam po chwili, wypuszczając powietrze nosem i wstając z ledwo zajętego miejsca, by już po chwili stanąć za tą kruszynką. Nie wiem... Czy dobrze robiłam? Czy w ogóle powinnam ścinać ten dystans? - Ricks, ja... - Zaczęłam, samej wątpiąc w to, co dalej chciałam przekazać. Ale... Zanim już całkiem się między nami spierdoli, chciałam chociaż przez chwilę poczuć się szczęśliwa.
Wyciągnęłam swoją zdrową rękę, obejmując dziewczynę w pasie, tak po prostu się do niej przytulając. Czułam zapach jej szamponu na włosach - to zawsze mnie relaksowało. Mogłabym powiedzieć, że byłam uzależniona od jej zapachu - byle nie na głos, bo jeszcze usłyszy i wykorzysta to przeciwko mnie. - Przepraszam Cię za wszystko. - Wydukałam znad jej głowy, próbując jakkolwiek zachować spokój i powagę. Przez ostatnie tygodnie czułam się okropnie pusta, ale przecież to nie znaczyło, że muszę spalić za sobą wszystkie mosty, prawda? Może... Może chociaż jedna lina na tej ruinie zdoła się utrzymać, żebyśmy znów mogły znaleźć do siebie drogę? Tak bardzo chciałam w to wierzyć...
  Temat: Obrazkowo-avatarowo
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 688

PostForum: Warsztaty   Wysłany: 2020-03-01, 11:34   Temat: Obrazkowo-avatarowo
Proszu

  Temat: Squot
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2905

PostForum: west seattle   Wysłany: 2020-02-24, 23:09   Temat: Squot
//7 maja, późne popołudnie

Czy na pewno dobrze zrobiłam, sprowadzając tu tę kobietę? Czy nie lepiej było zostawić sobie to miejsce, jako ostatnią deskę ratunku? Ostatnią ostoję bezpieczeństwa?
Dopiero teraz mnie to złapało...
Siedziałam tu już od kilku godzin. Próbowałam doprowadzić się do porządku po naszym porannym spotkaniu, ale pulsujący ból głowy i ścisk w żołądku skutecznie mi to uniemożliwiał. Co najgorsze - nawet żadne leki na to nie pomagały...
Z kasy wciśniętej mi przez Savage zdążyłam tylko kupić kilka piguł na powyższe dolegliwości i napój izotoniczny, co by całkowicie się nie odwodnić. Jedzenie jednak wcale nie było mi w głowie.
Przeraziło mnie, jak niewiele się tu zmieniło od... Od mojej ostatniej wizyty. Nie zdziwiłoby mnie, gdybym gdzieś wśród śmieci wciąż mogła znaleźć te same strzykawki, którymi wtedy...
Potrząsnęłam swoją głową, odsuwając od siebie tę myśl. Kurwa. Historia jednak lubi zataczać koło, a mnie wyjątkowo często brała w te pierdolone obroty...
Otrzepałam z kurzu jeden z leżących materacy. by choć na chwilę dać odpocząć zmęczonym powiekom, choć na chwilę sobie przysnąć, by ten czas odrobinę szybciej minął. Drzemanie na zmianę z czuwaniem towarzyszyło mi przez kolejne godziny, aż... Nie pojawił się tu nowy gość?
  Temat: Ściana z graffiti
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 1828

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2020-02-24, 22:59   Temat: Ściana z graffiti
//8 maja


Nie mogłam uwierzyć, jak łatwo dałam się sprzedać. Jak dałam się wciągnąć w te piekielne gierki. Jak po prostu... Jak znowu porzucałam wszystko, w co pozostało mi wierzyć. Karma szybko chciała mnie za to pokarać. Jasne - może i miałam w kieszeni telefon, dwie stówki i zapas jakiegoś świństwa, przez które mogłabym się pewnie nawet zajebać, ale... Czy był sens?
Byłam słaba, bo pozwoliłam się na nowo wciągnąć w to gówno. Niby miałam kilka godzin wytchnienia, ale czy było warto? Czułam się teraz jak gówno - nie tylko przez myśli, które odbijały się echem w mojej głowie, ale i ogólne kiepskie samopoczucie. Było mi cholernie zimno, czułam się osłabiona, ale... Nie mogłam tam zostać. Nie dłużej...
Szłam więc uliczkami, samej nie wiedząc, gdzie szukać bezpiecznego kąta. Czy powinnam schować dumę do kieszeni i przeprosić Dale'a za moją lekkomyślność? Skubany miał rację, wpakowałam się w kłopoty. Ale... Nie potrafiłabym chyba tak po prostu przeprosić, nie po tym wszystkim. Ricky? Byłam pewna, że mnie nienawidzi. Znienawidziłaby jeszcze bardziej, gdyby dojrzała, w jak złym stanie się znajduje... Elaine? Czy to nie nadużywanie jej gościnności?
Nie miałam gdzie się podziać, więc nogi mnie niosły. Nie wiedziałam też, czy to wpływ tego świństwa, które zażyłam poprzedniej nocy, czy jednak... Mogłam widzieć jakąś nadzieję gdzieś tam, na końcu uliczki?
Przyspieszyłam swojego kroku, mój oddech stał się płytszy. Wyciągnęłam dłoń z kieszeni bluzy, łapiąc za silne ramię mężczyzny idącego przede mną.
- Brian? - Zapytałam dość niepewnie, ochrypłym głosem. Wyglądałam inaczej, niż przy naszym ostatnim spotkaniu. Wory pod moimi oczami z całą pewnością wydawały się głębsze, a waga... Spadła jeszcze niżej. Nie wiedziałam jednak, że to nie będą rzeczy, które on będzie w stanie zauważyć. Nie wiedziałam, że to już wcale nie jest mój sojusznik...
  Temat: Ulica #1
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222

PostForum: west seattle   Wysłany: 2020-02-24, 22:49   Temat: Ulica #1
Co jak co - wiedziałam, do czego są zdolni i na jak wiele sobie pozwalają. Przecież na własnej skórze odczułam sadyzm Ogara. Mimowolnie podniosłam swoją rękę do ramienia, na którym do dzisiaj tkwiła dość głęboka blizna po nożu. Starałam się jednak nie spuszczać uśmiechu z mojej twarzy - ostatniej rzeczy, która pozwalała mi czuć jakąkolwiek przewagę, nawet w chwili, gdy mentalnie Dominique po mnie po prostu deptała.
- To nie zapomnij pozdrowić Huxleya, jak już będziesz wspominać o nowych przyjaźniach przy pączkach w pracy. - Rzuciłam wręcz oschle, Odpluwając gdzieś na ok gęstą ślinę - nie tylko w geście pogardy, ale i... Z potrzeby fizjologicznej. - Absurdalne? To wczytaj się jeszcze raz w moje akta. Sprawdź od kiedy taka jestem. Wtedy pogadamy o teoriach spiskowych. - Odparłam na jej słowa, gdy w moich oczach pojawiły się iskry złości. To... To przez nich moje życie się całkowicie posypało. Przez nich zginęła Alison, przez nich kruszyna nie chciała mnie znać, przez nich straciłam brata, życie, karierę, dom... Szansę na jakąkolwiek rodzinę.
Wszystko przez nich.
- Good for you. - Rzuciłam na koniec, przez drżące wargi. Głowa zaczynała mnie już boleć od tego uczucia uniesienia, przez promile zwiększające swoją moc w moich żyłach. Nerwy z całą pewnością mi w niczym nie pomagały.
Rzucona przez nią paczka fajek odbiła się od moich rąk, nim dałam rady dość niepewnie ją złapać. - Dzięki. - Wyrzuciłam już niemal bezdźwięcznie, pośpiesznie starając się wygrzebać z paczki jednego papierosa, a po chwili go odpalić. dym tytoniowy szybko uderzał do mojej głowy, ale zapewniał ten relaks, którego tak bardzo teraz potrzebowałam.
- Wierzę, że masz lepsze rzeczy do roboty niż niańczenie mnie do wieczora. Będę na miejscu. - Zapewniłam po chwili, zaciągając się po raz kolejny tytoniem, odwracając swoje spojrzenie gdzieś na ścianę przede mną. Musiałam od niej w końcu odpocząć... Po prostu... Musiałam...
Pozostało mi wierzyć, że po tym wszystkim po prostu odejdzie a ja tylko kątem oka ją odprowadzę ku równoległej uliczce, nim sama będę mogła w końcu z siebie wyrzucić wszystkie kotłujące się we mnie emocje, kierując się do umówionego miejsca.
Na szczęście - miałam jeszcze czas na regenerację.

[z/t x2]
  Temat: Ulica #1
Samantha Bartowski

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1222

PostForum: west seattle   Wysłany: 2020-02-18, 16:13   Temat: Ulica #1
Nie mogłam ukryć faktu, że w tym wszystkim - szczególnie po jej słowach - zaczęłam odczuwać dziwną satysfakcję wymieszaną z goryczą. Jeden z kącików moich ust mimowolnie powędrował do góry, podobnie jak moje spojrzenie.
- Leżałabym z przestrzelonymi kolanami. Ale nie miałabyś wtedy zabawki, hm? - Odbiłam piłeczkę, dobrze zdając sobie sprawę z tego, że nie ma nic za darmo. A jak bardzo nie próbowała mi ubliżać... Byłam jej teraz potrzebna - nawet, jeśli sama jeszcze nie byłam pewna, na jaką skalę.
Plunęłam gdzieś obok siebie, czując, jak pod językiem zbiera mi się gęsta ślina. "Normalnym mieszkańcom" Kuźwa panu mać. Nie mogła powstrzymać prychnięcia na to stwierdzenie.
- Zabawne. Niby zapewniacie bezpieczeństwo, a za połowę przypadków mutacji to wy jesteście odpowiedzialni. To jakaś nowa taktyka? Lubicie sobie roboty dokładać? - Nie zamierzałam odpuścić, mając już gdzieś z tyłu głowy, że raczej... Że nic mi nie zrobi.
- Żebym była dla Was łatwym kąskiem? Podziękuję, poradzę sobie. - Odparłam po chwili na jej jakże hojną propozycję, opierając się głową o ścianę za mną. Nie musiałam chwalić się tym, że wcale nie zamierzałam zostawać w tej ruderze na dłużej, a raczej... Wykorzystuję ją jako neutralne miejsce spotkania.
- Jak wymienimy się butami, to może zrozumiesz. - Rzuciłam po chwili, niby od niechcenia, zaciskając swoje wargi w cienką linię. W sumie... W tej konkretnej chwili chyba byłam wdzięczna za tę pierdoloną moc. W mojej głowie przyjemnie szumiało, a ciało się rozluźniało - co zdecydowanie pomagało się pozbyć resztek wrażeń bólowych sprzed kilku chwil. Chyba... Chyba w tym wszystkim poczułam się już zbyt pewnie, bo... Bez większych ogródek zadałam kolejne pytanie w kierunku brunetki.
- Póki nie masz tego gówna, to może chociaż masz fajki?
 
Strona 2 z 60
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 4