| Autor |
Wiadomość |
Temat: Fay |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1942
|
Forum: Telefony Wysłany: 2018-12-09, 19:47 Temat: Fay |
Trzecia, niezarejestrowana komórka na kartę:
 (1) nowa wiadomość od prywatny Jesteś bardziej Sową czy Kłapouchym? Chociaż widzę, że wychodzi z ciebie Królik.
 (1) nowa wiadomość od prywatny Naprawdę myślisz, że jakikolwiek D.O.G.S. by ci o tym powiedział?
 (1) nowa wiadomość od prywatny Musisz krótko chodzić po tym świecie, Króliczku. A znalezione nie kradzione. |
Temat: Fay |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1942
|
Forum: Telefony Wysłany: 2018-12-09, 19:36 Temat: Fay |
Trzecia, niezarejestrowana komórka na kartę:
 (1) nowa wiadomość od prywatny Niech zgadnę - teraz telefon wybuchnie mi w dłoni?
 (1) nowa wiadomość od prywatny Nie przedstawiam się nieznajomym. Jaka szkoda. |
Temat: Fay |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1942
|
Forum: Telefony Wysłany: 2018-12-09, 19:20 Temat: Fay |
Trzecia, niezarejestrowana komórka na kartę:
 (1) nowa wiadomość od prywatny “What do you want it to be?” |
Temat: Fay |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1942
|
Forum: Telefony Wysłany: 2018-12-09, 17:24 Temat: Fay |
Trzecia, niezarejestrowana komórka na kartę:
 (1) nowa wiadomość od prywatny ??? |
Temat: Rogatki |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 225
Wyświetleń: 14797
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-07, 23:50 Temat: Rogatki |
|po wątku z Sam [ranek 20 listopada]
Załatwiając wszelkie sprawy związane z tym, tfu!, iście domowym miejscem, niezmiernie cieszył się na powrót do normalnej cywilizacji. Prawdę mówiąc, nie wiedział, czy byłby w stanie spędzić choć chwilę dłużej w tym oślizgłym, przeżartym chorobą miejscu, które z dnia na dzień coraz bardziej go obrzydzało.
Owszem, niewątpliwie nie narzekał na dochody, jakie przynosili mu ci wszyscy mutanci, jednak jednocześnie nie miał najmniejszej ochoty dłużej z nimi współpracować. Poprzednia, dosyć stabilna sieć kontaktów, jaką raczej udało mu się znowu naprawić, niewątpliwie działała na jego korzyść. Wolał, by to ktoś inny zajmował się najgorszym burdelem, bo on sam... Mimo takich a nie innych warunków w dzieciństwie, pomimo twardego wychowania i przyzwyczajenia do wybitnie niesprzyjających warunków... Zwyczajnie trochę zbyt mocno przesiąkł tym bardziej luksusowym, pańskim życiem. Co lepsze, wcale mu to nie przeszkadzało. Ani odrobinę.
Uzbrojony w te same papiery, z jakimi wcześniej wszedł do getta, bez zawahania przemaszerował przez pierwszy punkt kontroli - najwyraźniej grypa kogoś tu mocno przerażała, skoro potrzebna była obserwacja występowania ewentualnych objawów - zbliżając się do służbówki i pokazując potrzebne dokumenty.
- Dobry. - Ukłonił się jeszcze pani rządowiec w okienku, czekając na sprawdzenie papierzysk i znak, iż mógł sobie iść.
[z/t]
[Kostek dał 9% -> przypięty rzut] |
Temat: Kwadrat |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 853
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-05, 03:29 Temat: Kwadrat |
- Kundle mnie nie obchodzą, do jasnej kurwy. - Tak samo jaj jej niewiedza, tak samo i ta odpowiedź nie była czymś, czego oczekiwał. Ba, jeśli mógł być jeszcze bardziej wściekły, prawdopodobnie miało to miejsce właśnie w tej chwili. I choć nie podniósł ponownie głosu ani nie postanowił po raz kolejny złapać jej chudego, parszywego ciałka, nadal czując tamten paniczny dotyk na własnym przedramieniu, furia dosłownie promieniowała z jego oczu.
- Kundle. Mnie. Nie. Obchodzą. Nawet zaćpana w cztery trupy, chyba wiesz, gdzie, do chuja pana, jesteś. - Halo, dziewczyno, obudź się. To była specyfika tej roboty. Brudnej roboty, paskudnej roboty, roboty w pierdzielonym getcie. Bardzo dobrze płatnej, jak na te warunki, roboty. Dostawała tyle, ile miała, bo ludzie jego pokroju wiedzieli, z czym wiązało się wykonywanie takiej fuchy w takim miejscu. Dodatkowy procent za ryzyko, którego należało być świadomym. Mogła to połknąć i wysrać, jak na jego oko, byleby potem móc to dalej sprzedać. Jemu nikt nie zamierzał pobłażać ze względu na tchórzliwe debilki.
- Odrobisz i co? Następnym razem miałbym oczekiwać, że wyjebiesz mi pół towaru do najbliższego ścieku, jak zobaczysz jakiegoś kundla? TO JEST PIEPRZONE GETTO! - Warknął, ponownie podnosząc głos, choć nie na tyle, aby jego słowa poniosły się echem po okolicy. Ostatnim, czego chciał, była wizyta jakiegoś patrolu. Nawet jeśli dziewczyna szczęśliwie postanowiła pójść w miejsce, w którym D.O.G.S. po prostu zazwyczaj się nie pojawiało... Do największej, najpaskudniejszej mordowni tej Dzielnicy... Zawsze mogli zrobić to po raz pierwszy. A tego nie chciał. Równie mocno, co przepieprzania jego własnej, ciężkiej pracy.
- Podnoś się. Wstawaj, do diabła. - Syknął, trącając butem kolano Samanthy. Co za idiotka, co za pieprzona idiotka. Czy do tego miejsca trafiali sami najbardziej debilni mutanci? |
Temat: Kwadrat |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 853
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-05, 00:49 Temat: Kwadrat |
- Jesteś bardzo wygadana, jak na kogoś, kto już jest martwy. - Stwierdził prosto, strzepując popiół papierosowy wprost na buty rozgadanej panienki. - Skoro już jednak tak bardzo świecisz swoją bystrością, to... Powiedz mi, jaki mamy dzisiaj dzień?
Nic nie zwiastowało tego, co miało nadejść. Ton jego głosu był wyjątkowo miękki i spokojny, być może nawet aż nazbyt czuły. Zupełnie tak, jakby Levi wcale nie zamierzał rzucić niedopalonego papierocha na ziemię, chwytając kobietę za przednią część kołnierza i unosząc ją o kilka centymetrów w górę - tak, by czubkami palców ledwo dotykała ziemi.
- I gdzie, do kurwy nędzy, są moje pieniądze?! - Wcale nie musiał tak bardzo na nią warczeć ani pokazywać tej furii, jaką kryło teraz jego spojrzenie. Uznał jednak, iż nie miało mu to w nawet najmniejszym stopniu zaszkodzić, skoro... Cóż, to on miał tutaj przewagę, gwałtownie opuszczając Samanthę Bartowski na ziemię i wręcz ją od siebie przy tym odpychając.
- Nikt nie lubi spóźnialskich, prawda? - I znowu mówił spokojnie, miękko, płynnie... Zupełnie tak, jakby nic się nie stało... |
Temat: Biblioteka |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 676
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-05, 00:41 Temat: Biblioteka |
Taaak... Kiedy bardziej przyglądał się rozmówcy, zdecydowanie dostrzegał wszelkie oznaki tego, o czym ten mówił. Nie oznaczało to jednak, iż zamierzał dawać Thomasowi jakąkolwiek taryfę ulgową. Walker sam władował się w pierwsze bagno - uzależnienie - potem zapewne trafiając do getta, bowiem tutaj ciężko było uzależnić się od czegoś, czego kupno wymagało olbrzymich pieniędzy lub znajomości... A teraz przyłażąc zbyt wcześnie tam, gdzie nie powinno go być przed następną godziną. Sam sobie zawinił, a teraz najwyraźniej zamierzał o tym dyskutować.
- Grozisz mi? - Nie, nie używał mrocznego tonu głosu ani nie okazywał większej irytacji niż przed słowami Thomasa. Po prostu patrzył w kierunku mężczyzny, prawie niedostrzegalnie unosząc lewą brew i zastanawiając się, do jakiego stopnia powinien być teraz przerażony. No, teoretycznie przerażony, ponieważ nie miał nawet najmniejszych wątpliwości, co do tego, jak wyglądałoby ewentualne starcie.
Po prostu by go zastrzelił... Ot, co. Nieważne, jak zdesperowany był człowiek, który stał przed Levim. Morrisona nie interesowało nawet to, do czego ten mógł się posunąć, bo wiedział... Zwyczajnie wiedział, iż miał do czynienia z kimś słabym. Z kimś, z kim niezmiernie łatwo byłoby sobie poradzić. Wiedział także, że najpewniej nikt nie tęskniłby za Walkerem, a rządowcy nie zaprzątaliby sobie głowy szukaniem kogoś, kto go załatwił. Takie były realia DOMu, stety czy niestety.
Patrząc jednak na potencjalną ofiarę postrzału, nie miał jednak ochoty robić sobie więcej niepotrzebnych problemów. Poza tym, jeśli ten mówił prawdę, Morrison kojarzył zarówno jego imię, jak i nazwisko. Nie było mu spieszno szukać kogoś, kto zająłby miejsce nieudolnego pracownika, zwłaszcza że było to jedyne - choć z pewnością poważne - zarejestrowane przez Leviego potknięcie. Pytanie, jaką miał otrzymać odpowiedź. Nie zamierzał przecież tolerować gróźb, dlatego odchrząknął głośno, spojrzeniem poganiając mutazynistę do odpowiedzi.
- Nie marnuj mojego czasu. Grozisz mi czy nie? - Warknął. |
Temat: Kwadrat |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 853
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-03, 22:52 Temat: Kwadrat |
|późny wieczór 19 listopada
Samantha Bartowski miała przesrane. Samantha Bartowski miała naprawdę mocno przesrane i nie trzeba było być mutantem ze zdolnością jasnowidzenia, aby domyślić się, jak miała potoczyć się ta iście bagienna historia. Wystarczyło po prostu być nim - naprawdę wkurzonym i zdeterminowanym człowiekiem, który od paru dni przymusowo załatwiał sprawy w tym syfiastym getcie - i, co za tym szło, posiadać odpowiednie środki do znalezienia tej cholernej ćpunki.
Być może ktoś inny postanowiłby dać jej jeszcze jedną szansę. Być może ktoś inny zaprosiłby ją na przyjacielską rozmowę, goszcząc herbatą i ciastkiem, a następnie pytając o to, dlaczego - do kurwy nędzy - postanowiła wyłamać się z szyku i najwyraźniej rozpierdolić cudze pieniądze. Być może ktoś inny kazałby jej to wszystko tak po prostu odpracować, wyznaczając jakąś prawdopodobną datę, ale... Levi nie był kimś innym. Levi był Levim i, co gorsza, sam także miał nad sobą innych ludzi. Nawet jeśli pozwalano mu działać na własną rękę, wciąż miał zobowiązania. A przez takie śmieci jak Bartowski, sam zaczynał podpadać zwierzchnikom.
Co gorsza, pozornie łatwe do naprostowania, sprawy w DOMu naprawdę mocno wymknęły się spod kontroli. Znacznie bardziej, niżeli mógłby sądzić. Zamiast jednego dnia spędzonego na porządkowaniu tego, co narobili jego nieudolni współpracownicy, zajmowało mu to już praktycznie tydzień. Kiedy zatem dotarło do niego, iż jedna z opłacanych - co z tego, czym? - osób nie dostarczyła pieniędzy za towar, podszedł do tego naprawdę personalnie.
Teoretycznie wszystko załatwił. W teorii nie musiało go tu być, już nie, ale Samantha również nie miała obowiązku przebywania w getcie. Jeśli tak bardzo tego chciała, mogła zacząć wąchać kwiatki od spodu. Wpierw jednak zamierzał jej to osobiście powiedzieć, już od dłuższego czasu podążając za nią z trójką swoich ludzi. Zdesperowanych, potrzebujących ofiarowanej im zapłaty i przede wszystkim - bez skrupułów. Nie trzeba było być ani trochę inteligentnym, żeby domyślić się, co miało miejsce, kiedy wreszcie zaszli drogę swojej ofierze. Reszta obecnych tutaj ludzi po prostu zaczęła się wycofywać.
- Dobry wieczór, Samantho. - Rzucił, zaciągając się papierosem i kiwając głową na karczków, by ci jak najbardziej otoczyli kobietę. - Nie zapomniałaś o czymś? |
Temat: Fabryka |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 754
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-02, 20:27 Temat: Fabryka |
Niewątpliwie nie dało się powiedzieć, że Levi nie lubił zwierząt. Prawdę mówiąc, były mu one mniej lub bardziej obojętne. Jako dziecko, naprawdę mocno marzył o własnym psie, jęcząc o niego wszystkim, którzy tylko mogliby mu go podarować. Z początku nie przynosiło to większych skutków, jednak ostatecznie jego życzenie zostało spełnione i stworzenie pojawiło się w ich domu. Problem w tym, iż zupełnie nie takie, o jakim mógłby kiedykolwiek marzyć.
Dostojny, rasowy, odpowiednio wytresowany i nazwany tak stereotypowo, jak tylko się dało, Killer w niczym nie przypominał miłego, kudłatego kundelka ze snów każdego dziecka. Nie dało się z nim bawić, wyprowadzanie na spacer nie wchodziło w grę - w końcu musiał pilnować olbrzymiego podwórka - a i entuzjazm Leviego szybko osiągnął poziom totalnego dna. Co prawda, było mu przykro, kiedy zwierzak został przypadkiem postrzelony, ale... Czy po nim płakał? Niekoniecznie. Nie chciał już także żadnego zastępstwa.
Kiedy dorósł, nadal nie pozbył się tego nabytego podejścia. Lepiej było w ogóle nie mieć zwierzaka, niż mieć z nim problem. Ostatecznie skończył zatem jako okazjonalny hodowca dwóch węży. Okazjonalny, ponieważ zajmował się nimi dokładnie wtedy, kiedy mu się chciało. W innych wypadkach robił to ktoś z jego ludzi. Sam nie do końca wiedział, który, ale nie kłopotał się poszukiwaniem tej informacji.
Tak samo jak gady, owady i ssaki, ptaki także nie były zatem jego potencjalnym hobby, a mimo to i tak ciekawiło go zachowanie sowy. Nie była ładna, była naprawdę przeciętnym stworzeniem - przynajmniej jak na jego laickie oko. Mimo to, w jej ruchach kryło się coś majestatycznego i... Jakby... Inteligentnego? Zwłaszcza wtedy, kiedy nagle postanowiła bronić swojego łupu, sprawiając, iż mężczyzna odruchowo cofnął się o krok. Nie zamierzał ryzykować. Nie był aż tak zainteresowany i to być może przez to, cóż, sowa nagle po prostu odpuściła.
Marszcząc brwi, przez moment śledził ją wzrokiem, kiedy odlatywała w tylko sobie znanym kierunku. Coś mu w tym dosyć mocno nie pasowało, jednak ciekawość była silniejsza od chęci odpuszczenia. Podchodząc do jamy, wsunął rękę do środka... Cóż, mógł skończyć z myszą, ale... Ten kształt był na to zbyt opływowy i chłodny. Co to, do cholery, było? Niezależnie od wszystkiego, postanowił pójść za ciosem i wyciągnąć to na zewnątrz... Mimo zidentyfikowania telefonu, nie przyglądał mu się zbytnio, zamierzając zrobić to w innym miejscu. Zwyczajnie odszedł jak najszybszym krokiem, oddalając się od fabryki...
[z/t] x 2 |
Temat: wszystkie w jednym |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1375
|
Forum: Telefony Wysłany: 2018-12-02, 16:30 Temat: wszystkie w jednym |
| Kod: | | <center><div class="sms1"><img class="sms2" src="https://66.media.tumblr.com/510f0dc16157ed00c7726769c82995b2/tumblr_p6qas7qfn31x4eleao6_250.png" />(1) nowa wiadomość od ZIOMKA<div class="sms3">TREŚĆ</div></div></center> |
Aktualnie posiada trzy numery telefonów:
- służbowy - wykorzystywany głównie w celach roboczych, przy których nigdy nie podaje prawdziwych personaliów
- prywatny - do celów innych niż zawodowe; prawdopodobnie dostaniesz chociaż imię
- dodatkowy - sam nie wie, po co go ma
Niezależnie od sytuacji nigdy nie przedstawia się jako Lewis. |
Temat: Levi |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 376
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-12-02, 16:24 Temat: Levi |
 Levi Morrison
Typowe 3D...
Diler | Dupek | prawie-że-Dresiarz pozytywne IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji negatywne IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji neutralne IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
|
Temat: Levi Morrison |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 460
|
Forum: Informatory Wysłany: 2018-12-02, 16:09 Temat: Levi Morrison |
Lewis Morrison alias Levi | 29 lat  Choroby i alergie: - | Obrażenia: - | Frakcja i pozycja: bezfrakcyjny, członek gangu Zawód: diler, fałszerz, głowa szajki | Rodzina: Najbliższa w większości martwa. Posiada młodszą siostrę, starszego brata i całą bandę dalszego kuzynowstwa. | Opis mocy i poziom mocy: Levi jest w stanie zabrać praktycznie każde nabyte obrażenie fizyczne. Działa to wyłącznie pod wpływem dotyku - najczęściej dłoni, choć w bardziej skrajnych przypadkach zdarzyło mu się odebrać je na przykład podczas kontaktów intymnych. Nie wie, od czego dokładnie to zależy, stawia jednak na ładunek emocjonalny. Nie jest w stanie przejmować chorób czy wrodzonych ułomności. Nie może także operować zaleczonymi lub częściowo zaleczonymi ranami. Muszą być one stosunkowo świeże, a w przypadku poważniejszych z nich - nie starsze niż tydzień.
Aktualny stan: 86%
Dodatkowe umiejętności: strzelanie z broni palnej, walka wręcz, fałszerstwo (głównie dokumenty), naprawa pojazdów mechanicznych, szeroko pojęte działania informatyczne (głównie hakerskie), przygotowywanie towaru | Mocne i słabe strony: - nazbyt pewny siebie
- łatwo zdobywa kolejnych wrogów
- zbyt mocno przywiązany do rodzeństwa
+ zmyślny, raczej inteligentny i pomysłowy
+ zazwyczaj wychodzi obronną ręką
+ szybko przyswaja wiedzę
| Przyjmowane leki: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Cele życiowe i marzenia: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Lęki: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Uwagi do MG: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
|
Temat: Fabryka |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 754
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-11-30, 02:32 Temat: Fabryka |
Ornitologia nigdy specjalnie go nie interesowała. Prawdę mówiąc - tak naprawdę, cóż, mało która dziedzina była dla niego na tyle interesująca, by poświęcił jej odrobinę więcej uwagi, niż tyle, ile potrzebne było, aby pogardliwie oparskać jej pasjonatów, jeśli przesadzali z próbami wciągnięcia go w temat. Był dosyć prostym człowiekiem. Miał szereg własnych zainteresowań, w których poczet wchodziło głównie zajmowanie się zajebistym towarem, i nie widział potrzeby zmieniania aktualnego stanu rzeczy.
Czy dostrzegł pojawienie się ptaka? Oczywiście.
Czy rozpoznał w nim jakiś gatunek sowy? Jak najbardziej.
Czy zarejestrował pewną nietypowość w jej zachowaniu? Owszem, aczkolwiek niespecjalnie go to interesowało. Prawdopodobnie chodziło o zagrzebywanie myszy czy innego cholerstwa, którego rozkwaszonego truchła raczej nie chciał widzieć. Miał dużo ważniejsze rzeczy do roboty, skupiając się głównie na tym, aby nie przegapić najlepszego momentu na opuszczenie swojej wątpliwej kryjówki i jak najszybciej załatwić sprawę z gettem, które odrobinę zbyt mocno go przytłaczało.
A jednak... Pomimo teoretycznego odwrócenia wzroku w kierunku, w jakim powinien patrzeć, myśl o sowie nadal wirowała w myślach Morrisona, sprawiając, iż ten ponownie zerknął w tamtym kierunku. Co mu właściwie szkodziło? Nigdy nie brzydził się zdechłych zwierząt. Wystarczyło kilka większych kroków, aby znalazł się w pobliżu drzewa, śledząc dalsze poczynania sowy. Nie chciał jej spłoszyć. Wyglądała... Całkiem ładnie. Majestatycznie. Nie to, co ludzcy mieszkańcy tego miejsca. |
Temat: Biblioteka |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 676
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-11-24, 23:12 Temat: Biblioteka |
Czasami naprawdę korzystnie było mieć metaforyczne oczy z tyłu głowy, zwłaszcza jeśli wychowało się w rodzinie podobnej do tej, jaką miał Levi. Być może nie było to środowisko, które sprzyjało jakiemukolwiek dziecięcemu rozwojowi, jednakże - jak to mówią - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pomimo ryzykanckiego trybu życia, jakimś wybitnie zadziwiającym cudem, Morrison nie otrzymał jeszcze ani jednej kulki i zdecydowanie nie zamierzał tego zmieniać.
Nie był w stanie zliczyć, ile razy próbowano zadać mu cios prosto w plecy. Ile razy ktoś usiłował niepostrzeżenie się do niego podkraść i wywalczyć sobie pewnego rodzaju pozycję idącą za ukatrupieniem go. Naprawdę wiele osób chciało zająć jego miejsce. Typowym płotkom zdawało się czasem, iż życie kogoś takiego było pełne pieniędzy, whisky i kobiet. Owszem, Levi nie mógł temu zaprzeczyć, jednak czasem... Czasem było dokładnie tak jak teraz - musiał osobiście uwalić sobie ręce po łokcie w gównie, żeby tylko nie dopuścić do zawalenia całej sprawy.
Dlatego był tak uwrażliwiony - a może wręcz nadwrażliwy - na wszelkie zmiany sytuacji. Na te ciche, prawie niedostrzegalne znaki, iż coś mogło być nie tak. Nie potrzebował dodatkowych problemów, jeśli te już się jednak pojawiły... Miał wyjątkowo banalny i skuteczny sposób na pozbycie się ich. Wystarczył prosty pistolet z tłumikiem, którym teraz celował w nieproszonego gościa. Chudego, mizernego, okrutnie paskudnego człowieczka o pieruńsko słabych manierach i cholernie kiepskim wyczuciu czasu.
I nawet jeśli do uszu Morrisona dotarł przekaz nieproszonego gościa, mężczyzna i tak zamierzał zrobić swoje. Po prostu pokręcił głową, naciskając spust... I posyłając kulkę w sufit nad głową gettowicza.
- Zacznij od przedstawienia się. - Warknął. - A potem powiedz, kurwa, czemu cię nie stać na pierdolony zegarek... - W końcu na tym biznesie dało się zarobić tyle, żeby móc poznać chrzanioną godzinę. To była naprawdę kiepska wymówka. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9 |
|