Znalezionych wyników: 108
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Główna ulica
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10657

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-03-04, 14:13   Temat: Główna ulica
Chłopak nie miał zamiaru powtórzyć swojego błędu i znowu używać mocy na oczach już nie tylko samych mutantów, ale co gorsza frajerów z rządu. Nie, to było zbyt niebezpieczne w takim momencie. Chociaż aż się prosiło o to, by zdmuchnąć tą jedną wielką bezmyślną masę, by móc chociażby w spokoju przejść. To było irytujące i frustrujące, nie móc polegać na czymś, co mogłoby by tak przydatne! Zazgrzytał zębami i warknął na jakiegoś faceta, który nieumyślnie prawie władowałby mu łokieć w oko, próbując się przecisnąć.
On sam, jakby walczył z prądem, kiedy cały tłum pchał się, żeby jak najszybciej uciec spod sceny, Leon szedł właśnie w tamtą stronę. Może gdzieś tam była Colleen albo Len? (A tak, ma jednego BFF' a! Jak mogłam zapomnieć!) Może trzeba było im pomóc? Mimo wszystko, mimo swojej egoistycznej natury, nie wybaczyłby sobie, gdyby któremuś z nich coś się stało. (Bo komu innemu narzekałby na trudy swojego beznadziejnego życia, etc.?) Był już całkiem blisko sceny, kiedy nagle zauważył znajomą twarz. Prawdę powiedziawszy, może i by się nawet cofnął o parę kroków do tyłu, gdyby był, oczywiście, w stanie. Nadęta laska z kawiarni. Co jeszcze dziwniejsze, wlokła ze sobą, jak szmacianą lalkę jakieś dziecko, co go dostatecznie zmotywowało. A jeśli ją zamordowała i próbowała się teraz zwinąć? Musiał chronić społeczeństwo przed takimi "ciemnymi osobniczkami"! (Dobra, to były tylko takie mroczne insynuacje! :lol: ) Podszedł do niej i bez słowa sam wziął zemdlone dziecko na ręce (jeśli oczywiście istniała na to szansa i że jej moce nie aktywują się w nieodpowiedni sposób). Nie był super-wszechwiedzącym-mózgiem, ale jeśli to była mała mutantka, to... Och, oczywiście! Znowu na własne życzenie znalazł się w czarnej dupie! - To chyba nie przez wrażenia z okazji pochodu? - mruknął do Cassandry półgębkiem, ale tak, żeby mogła go usłyszeć.
  Temat: Come with me
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 31
Wyświetleń: 1459

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-03-04, 13:41   Temat: Come with me
O, nie, nie, nie! Gdyby nie on, to już by ją dorwali ci z D.O.G.S. O to mógł się założyć, nie było innej opcji. Pewnie znaleźli by ją w mieszkaniu, albo pod mieszkaniem, skoro była taka prędka i jak nic wylądowałaby w jednej z magicznych cel z drzwiami bez klamek, w ośrodku, gdzie badało się mutantów i ich ,,właściwości." W zasadzie, przez chwilkę zastanawiało go, co takiego ta mała ma w sobie, że chcieli ją dorwać? Poza ciętym językiem i wnerwiającym sposobem bycia nic ciekawszego w niej nie widział. Zerknął na chomika. Po co taszczyła ze sobą głupiego zwierzaka?
- Jak będziesz grzeczna, dostaniesz naklejkę Dzielnego Pacjenta. - powiedział do niej, udając, że nie słyszy jej ironicznego tonu w głosie, po czym wygrzebał z bocznej kieszonki nitkę i igłę. A potem, kiedy krew już przestała przesiąkać wacik (starając się być delikatnym!), zaczął zszywać ranę. Wszystko z chirurgiczną dokładnością i opanowaniem, tak?
Prychnął cicho na jej przytyk i wywrócił lekko oczami. - Wystarczy ,,dziękuję." - mruknął, zamykając apteczkę i rzucając ją na podłogę z tyłu, za swoim fotelem.
- A gdzie ci się tak śpieszy? - podniósł na nią spojrzenie, patrząc na nią badawczo. Okej, mogła mu nie ufać, z resztą, gdyby sam miał okazję siebie spotkać, z pewnością nie wywarłby na samym sobie najlepszego wrażenia i znając życie, wolałby działać na własną rękę.
  Temat: Brzeg jeziora
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 102
Wyświetleń: 4990

PostForum: black lake   Wysłany: 2018-03-03, 22:03   Temat: Brzeg jeziora
Siedział dalej w milczeniu, nie mając zamiaru odezwać się do niej ani słowem. Trzeba było zaznaczyć swoją niezależność. Skoro naprawdę nie chciała mieć z nim nic wspólnego, dlaczego teraz tu przychodziła i dlaczego wszystko rozdrapywała? A raczej miała taki zamiar, skoro tu podeszła? Świetnie, dobra, dostał nauczkę, że lepiej jest nie angażować się w nic poważniejszego, bo prędzej czy później można dostać po dupie, więc dlaczego był jeszcze skazany na dodatkowe tortury?
Drgnął lekko, słysząc jej głos obok. Przez chwilę czy dwie nie reagował, ale w końcu sięgnął do kieszeni płaszcza i wydobył z niej zapalniczkę. Potem podał ją dziewczynie, nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem. Tak, tak bardzo uwielbiamy być dumni! Dopalił do końca swojego papierosa, dogaszając końcówkę o jakiś kamyk i ponownie wwiercił wzrok przed siebie.
- Jeśli przyszłaś tu, by rzucać jakimiś ckliwymi tekstami o przyjaźni, to sobie daruj. - mruknął po jakimś czasie, ostatnie słowa wręcz cedząc.
  Temat: Brzeg jeziora
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 102
Wyświetleń: 4990

PostForum: black lake   Wysłany: 2018-03-03, 20:39   Temat: Brzeg jeziora
Tyle się ostatnio działo w jego mutanckiej strefie życia, że kompletnie zapomniał o innych sprawach. Matilde Przede wszystkim, proszę wyrzucić z głowy obraz pod tytułem: Zraniony szczeniaczek. Czuł się trochę upokorzony, to prawda, ale na pewno nie zraniony. Po prostu trochę żałował, że w ogóle dał się w to wciągnąć. Wcale nie oczekiwał, że będzie z tego coś więcej, ale też nie do końca przemawiało do niego No, było fajnie, narka! Dlatego właśnie był na siebie wściekły i jednocześnie zdezorientowany. Bo... zaczął sobie zdawać sprawę, że nie chciałby, żeby to się skończyło. Zbyt szybko. Choć z drugiej strony, przysłowiowy kubeł zimnej wody, dobrze wpłynęło na jego myślenie. Wprowadził go na dawne tory, pozwolił otrzeźwić umysł i dobić gwóźdź do jego tablicy, opatrzonej słowami: Nigdy nie ufaj ludziom bardziej niż samemu sobie.
Usłyszał czyjeś kroki, ale nie był na tyle zainteresowany przybyszem, by wykręcić głowę do tyłu, by sprawdzić kto to. Wypuścił strużkę dymu z ust, ze wzrokiem nadal wbitym w taflę jeziora przed nim. Dopiero, kiedy ktoś usiadł obok, kątem oka zarejestrował, że to Wallace. Przez głowę przewinęła mu się wiązanka bluzgów pod jej adresem i nie tylko. Co, zebrało jej się na wyrzuty sumienia? Albo... och! Zamierzała pocisnąć mu jakąś pogadankę typu: To nie ty, to ja...? Ledwo powstrzymał histeryczne parsknięcie śmiechem. Żadnym gestem ani słowem nie okazał, że zarejestrował jej obecność. Co prawda, przez parę trwożących sekund, myślał o tym, żeby ostentacyjnie przesunąć się w bok, dalej od niej, ale doszedł do wniosku, że byłoby to ultra dziecinne, no i trochę żałosne, bo doszłaby do wniosku, że w jakiś sposób jednak go zraniła. A jak było wiadomo w jego opinii, wcale tak nie było. Zaciągnął się papierosem, dalej siedząc jakby nigdy nic.
  Temat: Come with me
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 31
Wyświetleń: 1459

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-03-03, 18:44   Temat: Come with me
Nie odparł nic na jej słowa, jedynie zerkając dyskretnie przez okno samochodu. Udało im się zgubić tajniaków, ale na jak długo? Złapanie przy pierwszej z bardziej oficjalnych misji, nie mogło dobrze prosperować na jego ,,przyszłość", więc wolałby, żeby byli już w drodze. Świadomość tego, że są w ruchu i zmierzają ku celowi wydawała mu się spokojniejsza i bezpieczniejsza?
Wygrzebał z apteczki bandaż i parę wacików. Na szczęście, udało mu się znaleźć jeszcze wodę utlenioną. Uśmiechnął się do siebie pod nosem i zrobił minę, która mówiła coś w stylu: Ta, jasne, że cię nie boli, to TYLKO postrzał, co tam! i uniósł na sekundę brwi w górę i uśmiechnął się jeszcze raz lekko, co dobitnie mówiło, że jak najbardziej wątpi w jej słowa. Wystarczyło spojrzeć na Murphy, żeby stwierdzić, że rzadko bywała tego typu sytuacjach. Ciekawe, co by zrobiła, gdyby była sama i by ją dorwali? HM? Niech się lepiej teraz cieszy, że z Leona była pielęgniareczka pierwszej klasy i z takimi rzeczami był zaznajomiony!
Odkorkował butelkę i bezpardonowo polał ranę środkiem odkażającym, a potem przyłożył do niej wacik. - Trzymaj to, mocno. - powiedział tonem, stworzonym do rzucania rozkazów na prawo i lewo, a potem w lekkim zdenerwowaniu zajrzał do apteczki. Cholera! Kulka nie przeszła na wylot, tylko utknęła. Wyciągnął z pudełka coś, co mogło uchodzić za szczypce, które też skropił wodą utlenioną i przysunął się, żeby przystąpić do operacji. - Teraz może zaboleć. - zakomunikował jej, mrużąc oczy, żeby dopatrzyć się metalowego zdzierstwa w jej ramieniu. Na szczęście, nie siedziała głęboko, ale i tak to nie było miłe odczucie, kiedy sięgnął szczypcami, próbując wyłowić kulkę. - Jest. - zawołał tryumfalnie, po chwili napięcia, bólu i stresu. Potem szybko przyłożył do rany czysty wacik nasączony wodą utlenioną.
  Temat: Brzeg jeziora
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 102
Wyświetleń: 4990

PostForum: black lake   Wysłany: 2018-03-03, 17:07   Temat: Brzeg jeziora
// jakiś czas po spotkaniu z nawiedzoną mutantką, tj, Cassandrą (bo w sumie, nie dowiedział się jak się nazywa!)

Zbliżał się już wieczór, temperatura za oknem nie za bardzo zachęcała do wieczornych spacerów, ale mimo to Leon i tak postanowił się przejść. Nie mógł usiedzieć w miejscu, dlatego wziął kurtkę i wymknął się z domku. Ostatnio musiał być trochę bardziej ostrożny, jeśli chodziło o włóczenie się po mieście. Wybuch w kawiarni na pewno wzbudził zainteresowanie co poniektórych ludzi... Ugh! Że też akurat wtedy napadło go by w ogóle iść do tej cholernej knajpy! Teraz tylko brakowało mu tego, żeby ta Mądralińska Wszechwiedząca na niego doniosła... I właśnie dlatego, chcąc, nie chcąc częściej teraz przebywał w obozie niż poza nim. Musiał budować image dobrego, przykładnego mutanta. A to mu zawężało opcje co do tego, by znaleźć informacje, które mu były potrzebne. Zawędrował nad jezioro, wlepiając wzrok w zastygłą taflę wody. Lubił tu przesiadywać, było tu pusto, nikt prawie nie kręcił się tu o tej porze i można było posiedzieć ze swoimi myślami, bez obaw, że ktoś może to przerwać. Usiadł przy brzegu, a potem wyciągnął papierosy i zapalił jednego.
  Temat: Let's the game begin
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 1198

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-03-02, 23:21   Temat: Let's the game begin
Na jej pytanie, pożałował odpowiedzi. Faktycznie... Może mogła mieć nieco w tym racji. W obecnych czasach i w obecnym bagnie, w którym się znajdowali, zdecydowanie większym od tego bajora tutaj, czyli kawiarni, ludzie nie mieli lekko. Każdy czasami świrował od tego, co się działo, musząc radzić sobie z demonami, które dopadały człowieka. Niestety, nie było lekko.
- Tak, a zaraz potem twój, bo w końcu też tu przebywałaś. - prychnął cicho, stojąc już niemal w drzwiach. Skoro to miejsce miało pójść z dymem, to lepiej, gdyby to się odbyło bez niego. Zerknął ostatni raz na ściany kawiarni, co było czymś w rodzaju... pożegnania? Żebyśmy się zrozumieli! Leon nie był żadnym sentymentalnym bubkiem, nie należał do grona ludzi, którzy uwielbiają się nad sobą roztkliwiać. Tylko, po prostu tęsknił za bliską mu osobą,
- Usiłowałaś... Hm, no to chyba coś ci nie pykło. - powiedział jeszcze, kiedy oboje wyszli ze środka,a potem niemal dosłownie rozpłynął się w powietrzu. A wnioskując po tym, że chwilę potem dało się słyszeć huk, Cassandrze chyba jednak coś pykło.

//2z/t
  Temat: Jaki masz dziś humor?
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 3352

PostForum: off-top   Wysłany: 2018-03-02, 18:21   Temat: Jaki masz dziś humor?

  Temat: Co mówi avatar użytkownika powyżej?
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 73
Wyświetleń: 3802

PostForum: off-top   Wysłany: 2018-03-02, 18:18   Temat: Co mówi avatar użytkownika powyżej?
No one knows I'm Jessica Jones :lol:
  Temat: Come with me
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 31
Wyświetleń: 1459

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-03-01, 23:23   Temat: Come with me
Przez jakiś czas prawie w ogóle się nie odzywał. Nawet nie był skupiony na tyle, by patrzeć, jaki dziewczyna obiera kurs. Niestety, wycieńczenie dawało o sobie znać, nie pamiętał, kiedy ostatnio czuł się tak bardzo obrobiony z energii. Czuł się tak, jakby za chwilę miał zasnąć, zapaść w głęboki sen zimowy. Ale nie mógł w takim momencie stracić przytomności, dlatego zmobilizował te resztki siły, które mu pozostawały i uchylił powieki.
- Gdzie... gdzie jesteśmy? - wychrypiał, poprawiając się na siedzeniu i zerknął półprzytomnym spojrzeniem w stronę dziewczyny, która... Chwilę mu zajęło zanim poprawił ostrość w widzeniu i naprawdę się skupił, by zobaczyć dużą, czerwoną plamę na lewym ramieniu Fay. Przeklął cicho pod nosem. - To nie jest żadne moje Bractwo. - wymamrotał, poprawiając ją cichym, mrukliwym tonem, a potem wygrzebał się z samochodu i ruszył chwiejnym krokiem w stronę bagażnika. Tam znalazł apteczkę i wrócił z powrotem do samochodu. Jakoś w tym momencie nie bardzo myślał o tym, że dziewczyna może planować mu zwiać, z resztą, tak jak sama zauważyła, wolał ją doprowadzić do obozu w jednym kawałku. Żywą. - Ściągnij kurtkę. - polecił jej, nie patrząc na nią i zaczął szukać czegoś, żeby zdezynfekować ranę. Ewentualnie, czegoś, żeby potem ją zaszyć.
  Temat: Główna ulica
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10657

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-03-01, 23:12   Temat: Główna ulica
Właściwie, to nie miał zielonego pojęcia, PO CO w ogóle zdecydować się na to, by iść w tym pochodzie. Mógł zostać w obozie... albo urwać się gdzieś na jakieś piwo? Może nawet złamałby swoją solenną zasadę Smarkul-Się-Nie-Demoralizuje-Fay-Murphy i zabrałby ze sobą świeżaka? (Ehhh, jeśli to czytasz, Fay, to wybacz, ale to już taka... TRADYCJA, niemal! :lol: ) Ale nie. Trzeba było drążyć swój image posłusznego, dobrego obywatela Olympii. To znaczy, nie to, że coś tu teraz próbował ugrać czy coś w tym stylu. Zwyczajnie, chyba po raz pierwszy w życiu próbował dopasować się do reszty, ogarnąć jakoś swoje życie. Nie miał najmniejszego pojęcia, jak się za to zabrać, jeśli mamy być tacy dramatyczni... No, a biorąc pod uwagę, co się tu teraz zadziało, na głównej ulicy, to baaaardzo pożałował swojej decyzji. A mógł zostać w domu!
Prezes Genetically Clean został zastrzelony. Nawet nie było żadnej mowy o dramatycznym osunięciu się ze sceny, po prostu z miejsca został wyeliminowany z gry.
Ze wszystkich stron zaczął napierać na niego tłum spanikowanych, przerażonych ludzi. Chłopak stał bez ruchu, w szoku, nie bardzo wiedząc co powinien teraz ze sobą zrobić.

//przepraszam za jakość tego wyżej </3
  Temat: Let's the game begin
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 1198

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-03-01, 21:41   Temat: Let's the game begin
Leon nie był idiotą. Nie po to przez tyle lat umiejętnie pilnował się tego, żeby przypadkiem nie zdradzić swojej prawdziwej tożsamości, żeby teraz jak na zawołanie wszystko zaprzepaścić. O nie. Po prostu, czasami w życiu nadarzają się takie sploty wydarzeń, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Albo... kiedy jesteśmy czegoś w stu procentach pewni, że nic nie jest w stanie nas przekonać, że mogliśmy popełnić jakiś błąd. Bo przecież robiliśmy tak czy siak milion razi i za każdym wszystko się udawało. No właśnie. Hawthrone być może żył w swojej ignorancji i pewności swego, był przekonany, że ledwo zauważalne używanie mocy jest pikusiem i reszta ludzi nie jest jakoś specjalnie na nie wyczulona. Cóż, niemniej, trzeba liczyć się z tym, że czasami ten drobny odsetek mniejszości procentów prawdopodobieństwa także może mieć swoją ,,chwilę chwały". I właśnie TERAZ przyszedł moment na ten cholerny odsetek!
- O, czyli ogólnie mówiąc... Jesteś stuknięta, tak? - wymruczał uszczypliwym, niewinnym, ironicznym tonem, spoglądając na nią z udawaną konsternacją. Taaaak, mógł się z niej trochę nabijać. - POZA wysadzaniem kawiarni? - zapytał zdawkowo, ważąc słowa,oczywiście wciskając w słowa tyle sarkazmu, ile się dało, po czym wywrócił oczami. Reagował gniewem, bo był zły na siebie i na tą całą sytuację, adrenalina buzowała mu w ciele, a poza tym czuł się jakby chodził już powoli na wyczerpaniu. Nie mógł znowu nadużywać mocy na prawo i lewo bez konsekwencji...
Szczerze wątpił czy jakieś zrobione na szybko miejsce wypadku na coś się zdało, w sytuacji, kiedy kelnerka widziała go i jeśli jeszcze się jej nie pozbyli, to pewnie wszystko im powiedziała? Chciał po prostu stąd zwiać, zatrzeć za sobą ślad.
- Miłym? - powtórzył za nią, nie do końca przekonany o tym, czy dobrze ją usłyszał. Ona NAPRAWD? sądziła, że jest miła wobec niego? Miał ochotę roześmiać się histerycznie, ale w zastępstwie tylko pokręcił lekko głową i odwrócił się do niej plecami. Ciekawa forma bycia miłym w jego odbiorze: Ooo, jesteś totalnym debilem, że dałeś się wykryć, ooo, jestem mentalistką, nie podskoczysz do poziomu mojej inteligencji, nędzny robaku!
- Nawet nie zdążysz mrugnąć. - mruknął w odpowiedzi na jej ostatnie pytanie. Zamierzała jeszcze kwestionować JEGO moce?
  Temat: Come with me
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 31
Wyświetleń: 1459

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-03-01, 21:08   Temat: Come with me
Leon był w szoku. I, gdyby nie dzieliły ich ulotne sekundy od bycia złapanym, na pewno by leżał zawieszony między świadomością, że jeszcze niedawno stał na przeklętej drabince, a tym, że właśnie się z niej rzucił i... jakoś specjalnie się nie uszkodził, poza drobnymi otarciami na przedramionach. Wstał, lekko oszołomiony z klęczek i chwycił Murphy za rękę, pozwalając jej podprowadzić się w stronę samochodu. Teraz to było najważniejsze - znalezienie jak najszybszego środka transportu. To znaczy, w miarę szybkiego, szybszego niż autobus czy zardzewiała taksówka.
Pognali razem w stronę samochodu. Leon rzucił swój plecak na tylne siedzenie i szybko zatrzasnął drzwiczki auta. - Odpalaj, odpalaj, szybko! - zawołał do dziewczyny, zdenerwowany, zerkając z lekkim zdezorientowaniem jak coś ląduje mu na kolanach. Sekundę potem zorientował się, że to torba. Nadal był lekko oszołomiony po tym wszystkim. I trochę osłabiony, co można było wywnioskować po tym, że trochę pobladł. Już nie mówiąc o pulsowaniu w głowie.
Odwrócił się do tyłu, sprawdzając czy nic za nimi nie jedzie. Ale odetchnął pełna piersią, kiedy już znaleźli się na głównej ulicy. Oparł się o fotel, przymykając powieki, pod którymi tańczyły czarne plamy.
  Temat: Let's the game begin
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 1198

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-03-01, 20:36   Temat: Let's the game begin
Parsknął krótkim, trochę szyderczym śmiechem i posłał jej spojrzenie typu: No, chyba na głowę upadłaś!, a potem lekko pokręcił głową. Ehhh! Miał się z nią teraz przerzucać słowami? Jeszcze czego! Musiał wymyślić, jak powinien się stąd zwinąć i którędy uciec, żeby nie łatwo nie zwęszyli za nim tropu.
- Co ty nie powiesz... - wymruczał cicho bardziej do siebie niż do niej, stojąc zawieszony między chęcią wyjścia, a...? Każda sekunda sterczenia tutaj zbliżała go do bycia złapanym przez te przeklęte rządowe służby specjalne! Po tak długim i (BARDZO SKROMNIE!) umiejętnym unikaniu choćby spisania na fałszywym dowodzie czy przesłuchania, nie mógł sobie pozwolić na takie fiasko. Dlatego wewnętrznie był na siebie bardzobardzobaaaardzo wściekły, że ktoś go zauważył. A przychodził tu od lat!
- Uważaj sobie na słowa. - warknął do niej, cedząc słowa i kopniakiem przesunął w jej stronę worek. Bardziej, hm, chyba ze złości i irytacji, które próbowały znaleźć swoje ujście. - Chcesz powiedzieć, że do tej pory, to jest do momentu, w którym rozwaliłem Wielką Trójkę... - w tym momencie wskazał ręką w stronę jednego z żołnierzy. - ...ukrywałaś swoje jakieś super-wypasione umiejętności i czekasz aż magicznie rozkwitną czy jak? Masz zamiar zrobić jakieś śmiercionośne figurki z tych puszek, nie wiem? - wyrzucał z siebie słowa, sztyletując dziewczynę wzrokiem. - Bo jak tak, to ja chętnie popatrzę. - powiedział, ostatecznie patrząc na nią wyczekująco i założył ręce na piersi.
- Masz zamiar wysadzić to miejsce, pojebało cię?! - popatrzył na nią, jak na kogoś nie do końca w pełni rozumu. - Nie, jakoś mi nie przychodzi do głowy dlaczego! Nikt cię nie prosił o to, żebyś tu w ogóle zostawała! - sarknął, już porządnie rozjuszony. Oczywiście, bo jak było wiadomo, Leon Hawthrone zawsze radzi sobie sam i nie potrzebuje nikogo, kto by nim dyrygował i rzekomo w czymkolwiek pomagał. Miał już serdecznie ględzenia tej dziewczyny, tym bardziej, że coraz bardziej zaczęła go wnerwiać.
  Temat: Let's the game begin
Leon Hawthrone

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 1198

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-02-28, 22:46   Temat: Let's the game begin
No to trafiła kosa na kamień, że tak powiem. Leon też nie był potulną, milutką owieczką tylko czekającą na rozkazy. Pracował dla Bractwa, to prawda, ale większość ,,misji", w jakich uczestniczył, planował i wykonywał sam. Praca w grupie go męczyła, był typowym indywidualistą i po prostu nie znosił, kiedy mówiono mu co ma robić, a czego nie. Dodatkowo był nieźle uparty, więc to tylko wszystko nakręcało.
Rzucił w stronę dziewczyny przeciągłe, oceniające spojrzenie na jej pytanie retoryczne, jakby pytała go na serio, po czym uśmiechnął się kwaśno. - Wiesz, bardziej by tu pasowało raczej służbistka, jesteś za duża na chodzenie z ciastkami. - powiedział ironicznie, po czym odwrócił się na pięcie i już jej nawet nie słuchając, podszedł cichaczem pod drzwi zaplecza z pistoletem w ręku. Jeśli NAPRAWD? czaiło się ich tam więcej... będzie musiał improwizować. Bardzo powoli wychylił się, żeby wyjrzeć przez uchylone drzwi. Nie zobaczył nic więcej prócz gumowego szarego linoleum i skrawka mebli. Kompletna cisza. Odważył się zajrzeć całkiem do środka, ale nikogo tam nie było. Ani kelnerki, ani reszty D.O.G.S. Chłopak zgarnął te puszki, które udało mu się znaleźć i zawlókł w worku z powrotem do sali.
- Chyba ją zabrali. To znaczy na pewno. - zakomunikował swojej towarzyszce. - Co oznacza a) jesteśmy w czarnej dupie, b) och, poprawka, ja jestem. Dlatego, jakąkolwiek imprezę chcesz urządzić z tym tutaj... - machnął ręką w stronę worka. - ... ja pasuję i się zwijam. - powiedział, wskazując kciukiem za siebie w stronę drzwi. Jeśli dorwali tą kelnerkę, co by nie zrobili z tym miejscem i tak tamci będą mieć informacje...
 
Strona 4 z 8
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9