Znalezionych wyników: 108
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Aaron vs D.O.G.S. |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 679
|
Forum: fabularne Wysłany: 2018-04-17, 15:29 Temat: Aaron vs D.O.G.S. |
Imię i nazwisko postaci: Leon Hawthrone
Przynależność: Bractwo
Obrażenia: Troszkę "wyżuty" przez szpital, ale generalnie ma się dobrze!
Przewidywany ekwipunek postaci: Pistolet, dodatkowe naboje, nóż, głowa na karku |
Temat: Szpitalik |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2017
|
Forum: Dawne biuro Bractwa Wysłany: 2018-04-17, 15:13 Temat: Szpitalik |
- Poczekaj tylko, aż odzyskam siły, to wtedy się już nie będziesz tak mądrować, miss SMARTPHY - powiedział złowróżbnym tonem, uśmiechając się kącikiem ust, rzucając jej spojrzenie człowieka, który wie, że ma rację i wszelka argumentacja na nic się nie zda. Szpital chyba... po prostu wysysał z niego życie, działał na niego zupełnie odwrotnie od celu, w jakim tu został ulokowany. Równie dobrze, mógłby tak leżeć we własnym łóżku, czekając aż wszystko wróci do normy, bo... nawet podniesienie tego cholernego pionka nieco go zmęczyło, ale nie dawał tego po sobie poznać. Jeszcze tego brakowało! A co do papierosów, to taaaak, oczywiście, że miałyby na całą rzecz zbawienny skutek. Problem tkwił w tym, że Leon takowych nie posiadał, został z nich brutalnie ograbiony, kiedy jakaś pielęgniarka wpadła tu wieczorem sprawdzić czy wszystko gra i nakryła go na paleniu.
- Pragnę ci przypomnieć, że ostatnio byłem trochę poza zasięgiem. - odpowiedział nieco zgryźliwie. - Ale słyszałem, że była jakaś afera. - dodał już spokojniejszym tonem. Chłopak nieco spochmurniał słysząc dalsze rewelacje, przesuwając bezwiednie pionkiem po planszy. Skinął lekko głową, na ostatnie słowa Fay.
- Gdyby nie matka, to dawno bym już się stąd wyniósł... Może nawet za granicę... - mówił tak cicho, że Fay mogła mieć problemy z wyłapaniem tego co mówi, mimo że siedziała tuż obok. Podniósł ostrożnie wzrok na dziewczynę, żeby zobaczyć jej reakcję. |
Temat: Szpitalik |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2017
|
Forum: Dawne biuro Bractwa Wysłany: 2018-04-14, 23:27 Temat: Szpitalik |
Skinął lekko głową, jakby nie słyszał jej tonu, tylko poważnie przyjął tę informację na klatę. Też nie chciał już kontynuować tego tematu.
- Mruka... No wiesz? - udał śmiertelnie obrażonego, ale zaraz potem wywrócił lekko oczami. Nie miał nastroju na śmieszkowe odgrażanie się, chyba coś nastąpiło zmęczenie materiału w Leonie. - Liczył się efekt zaskoczenia. - odparł tonem profesorka, który zna się lepiej na rzeczy i przesunął swojego pionka po planszy, kiedy Fay wykonała swój ruch.
- Uuuu, już się boję, Murphy. - westchnął ciężko, ale mówił jakoś bez przekonania, jakby uleciała z niego jego nieodłączna ikra złośliwości, która zawsze była w pogotowiu. Może miał jakiś leciutki syndrom stresu pourazowego? Czy coś podobnego? Chyba już za długo tu leżał!
- Co masz na myśli? - zapytał, przenosząc na nią spojrzenie, które było teraz bardziej skupione i poważne. - To znaczy poza tym, że jesteśmy udupieni bardziej niż wcześniej przed tym durnym pochodem? - sprecyzował, też mówiąc odrobinę ciszej. |
Temat: Szpitalik |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2017
|
Forum: Dawne biuro Bractwa Wysłany: 2018-04-13, 22:21 Temat: Szpitalik |
- Yhm... - wymruczał, niezbyt jakoś zainteresowany, odnotował tą informację, ale jakoś specjalnie nie dociekał dalej tematu. Poprawił się lekko na poduszkach z lekkim grymasem na twarzy. Chyba powoli leki przestawały działać, bo noga zaczęła dawać o sobie znać. Postanowił więc skierować swoją uwagę na Fay i na to, co mówiła.
- Trzeba było wiać, a nie oglądać się na innych. - powiedział, nieco karcącym tonem. Będąc mutantem, bycie altruistą nie było dobrym pomysłem, jeśli chciało się przeżyć. Ale... To nie było też tak, że nie doceniał tego, co Fay zrobiła, zostając na miejscu. - Dzięki za pomoc, ale na przyszłość, nie chcę żebyś za mnie nadstawiała karkiem. - powiedział już odrobinkę cieplejszym tonem głosu i przeniósł wzrok na szachy. Tym razem wszystko się jakoś ułożyło, ale co, jeśli w innej sytuacji nie będą mieć tyle szczęścia?
- Z mojej pozycji? - powtórzył za nią, kładąc nacisk na każde słowo i uniósł lekko brwi w górę. Skierował wzrok na jeden z pionków, po czym ten uniósł się w górę i pofrunął w stronę Fay, by lekko odbić się od jej ramienia i wylądować na pościeli. Uśmiechnął się do dziewczyny trochę szerzej. - Szybko się leczę, spokooojnie! - mruknął. Prychnął na jej następny przytyk, ignorując uwagę o zapasach. Zanim się skończą, jego już tu dawno nie będzie. - No to zostają mi czarne. - wymruczał i poustawiał zdrową ręką swoje pionki. Kiedy Fay wystawiła jednego ze swoich, poszedł za jej przykładem. |
Temat: Gif talks |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 4582
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-04-13, 20:25 Temat: Gif talks |
 |
Temat: Co mówi avatar użytkownika powyżej? |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 73
Wyświetleń: 3802
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-04-13, 20:24 Temat: Co mówi avatar użytkownika powyżej? |
| Oh, no! He's hot! |
Temat: Co mówi avatar użytkownika powyżej? |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 73
Wyświetleń: 3802
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-04-13, 10:58 Temat: Co mówi avatar użytkownika powyżej? |
| No, to jakie masz niby zarzuty przeciwko mnie? |
Temat: Szpitalik |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2017
|
Forum: Dawne biuro Bractwa Wysłany: 2018-04-13, 10:49 Temat: Szpitalik |
Oczywiście, że istniały! Zwłaszcza w skromnym przekonaniu Leona. Nie miał najmniejszego tematu roztrząsać czegokolwiek, co wiązałoby się z Matilde Wallace. A już zwłaszcza nie miał zamiaru rozmawiać o tym z Murphy. Chyba trzymały się blisko? Hawthrone nie wnikał, im mniej wiedział, tym lepiej.
- Cass? I co się tam właściwie z tobą działo? - mruknął, lekko marszcząc brwi (ekhm, te forumowe załamania czasu i przestrzeni! xD Leon chyba jeszcze nie wie, jak nazywa się Cassandra, zna ją tylko z widzenia ) i zerknął na Fay z lekkim skonfundowaniem, które zaraz oczywiście zgrabnie zakamuflował beznamiętną miną, żeby nie było, że się o nią MARTWI, czy coś wiecie, o smarkulę?
- Tylko cię podpuszczam, pani informator. - powiedział, patrząc na nią z pobłażaniem. Lubił jej dokuczać, to już się wpisało nieodwołanie w ich relację! Uśmiechnął się do niej kpiarsko, a potem zerknął w bok, obserwując jak majstruje przy szafce i wyciąga z niej gry.
- Dziurawe ręce. - skomentował, kiedy talia kart ześlizgnęła się na jego rękę. Zebrał je tą zdrową. - Mogą być szachy. - zaoponował szybko, słysząc jej ton. Nie znosił, kiedy mu umniejszała! - Bo szprycują mnie przeciwbólowymi lekami. - powiedział trochę obrażonym, trochę obronnym tonem. Kiedy działanie leków mijało, nie był już tak wesoły jak teraz. (Tak, w tym momencie był pozytywnie nastawiony! Ostatecznie, jeszcze Fay nie wywalił za drzwi!)
- No doooooooobra. - wymruczał, niby to cierpiętniczym tonem i odłożył karty na bok. |
Temat: Szpitalik |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2017
|
Forum: Dawne biuro Bractwa Wysłany: 2018-04-07, 22:40 Temat: Szpitalik |
Murphy wszystko nadinterpretowała. Leon był po prostu rozdrażniony tym, że musiał tu jeszcze siedzieć. Równie dobrze mógł leżeć w swoim lokum. Szpitale miały coś takiego w sobie, że odrzucały samym swoim jestestwem. A z Matilde nie miał związanych raczej dobrych wspomnień, zwłaszcza po ostatniej rozmowie z nią.
Wzruszył lekko ramionami, słysząc jej pytanie, starając się nie krzywić za bardzo. Minę miał raczej obojętną. Nie chciał, żeby jeszcze Murphy zaczęła coś podejrzewać. Wolał, żeby nic, co zaszło między nim, a Wallace nie wyszło poza ich dwójkę.
- Wprost wspaniale. - burknięć ciąg dalszy. - Nie on, jego ziomkowie. - powiedział, z lekkim przekąsem. - A z resztą, nie dokładnie pamiętam, bardziej skupiałem się na tym, żeby uciec. - dodał, a przez głowę przemknęły mu obrazy z tamtego dnia, trochę zamazane, zamglone. Westchnął ciężko, wbijając wzrok w naprzeciwległą ścianę. Na co mu było łażenie po ,,marszach pokojowych?"
Skierował wzrok na Fay i uśmiechnął się kącikiem ust. - Co, moja kuzyneczka wezwała cię na dywanik? - powiedział, odrobinkę zgryźliwie. Och, jak nic humor mu trochę wrócił! Nie ma to jak dawka złośliwości! - Szachy? - spojrzał na nią z lekką zgrozą i pokręcił lekko głową. - To miło, że pomyślałaś o swoim konającym przyjacielu, ale szachy to nie moja bajka, Murphy. - powiedział takim tonem, jakby przedstawiał jej właśnie główne zasady funkcjonowania w życiu, czy coś takiego. |
Temat: Szpitalik |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2017
|
Forum: Dawne biuro Bractwa Wysłany: 2018-04-06, 09:54 Temat: Szpitalik |
// po... wszystkim
Niestety, o słodkim zapomnieniu, Leon mógł sobie jedynie pomarzyć... Kiedy już udało mu się jakoś zwinąć swój tyłek z kręgu piekielnego na głównej ulicy, ostatnimi resztkami sił, wydostał się poza ,,sferę zagrożenia". A potem przekonał jakiegoś faceta, który zaparkował swoim starszym rocznikiem chevroleta, jakby ktoś Leonowi go podsunął, żeby zawiózł go we wskazane miejsce. Później poszło mu zdecydowanie łatwiej. No i ostatecznie wylądował, gdzie wylądował. Nie było innego wyjścia. Najbardziej znienawidzony przez człowieczeństwo ośrodek publiczny, będący wylęgarnią bólu i wszystkiego, co złe, wliczając w to paskudne w smaku jedzenie - szpital.
Leon sapnął po raz tysięczny piąty, podnosząc się na poduszki i wlepił cierpiętniczy-morderczy wzrok w swoją unieruchomioną nogę. Zasmarkane, pieprzone kundle podziurawiły mu ją! I teraz nawet sobie zapalić nie mógł... Ile jeszcze będzie musiał tu siedzieć? Poza tym, że nie mógł się ruszać, czuł się całkiem... nieźle. Nic go już prawie nie bolało. I chyba powoli zaczynał świrować od tego, że był przykuty do szpitalnego łóżka. O, tak, psychicznie miał się troszeczkę gorzej.
A co do Wallace, to niech ją ręka Boska broni, żeby tu czasem nie zaglądała! I tak miał parszywy nastrój, więc jej wizyta miałaby się na nic, chyba nie mogła go popsuć już bardziej.
Zerknął w stronę drzwi, w których pojawiła się Murphy i odpowiedział jej uśmiechem, chociaż, chyba był to bardziej grymas niż uśmiech?
- Jak widać. - odpowiedział jej ponurym głosem. - Niepotrzebna mi jej pomoc. - rzucił trochę opryskliwie, prychając. |
Temat: Miss Blanc |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1465
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-01, 15:39 Temat: Miss Blanc |
POMÓWIENIA I OSZCZERSTWA! CASSANDRA JEST PO STRONIE MATILDY, WI?C Z GÓRY ZAKŁADA, ŻE LEON JEST ,,TEN BE", WI?C JEJ OPINIA NIE POWINNA NA NICZYM WAŻYĆ, A POZA TYM JEST DO NIEGO UPRZEDZONA, DZI?KUJ? ZA UWAG?! |
Temat: Miss Blanc |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1465
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-03-30, 18:07 Temat: Miss Blanc |
My to chyba coś pozytywnego, prawda? Do tej pory wszyscy Leosia hejtują i... i taki biedny jest!! |
Temat: Główna ulica |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10657
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-03-29, 20:01 Temat: Główna ulica |
Leon tchórzliwy? Nieee, GDYBY był tchórzem to już dawno temu zwinął swoje cztery litery z tego miejsca, a nie próbował (choć trochę nieskutecznie...) ratować kogoś innego, tak? Nie był żadnym altruistą, co też właśnie udowodnił. Przeklął cicho, kiedy jednak pomysł z ucieczką kanałami poszedł się bujać. Właz drgnął tylko trochę, nie miał czasu, żeby do niego dobiec i go przesuwać, bo w każdym momencie mogliby zacząć do niego strzelać. Wobec tego pozostawała mu jedyna i ostatnia opcja - ucieczka w górę. Wystrzelił w powietrze, dzięki pokładom nagłemu wzrostowi energii i sekundę potem czuł się już o wiele lepiej. Pewniej. W tym momencie, wszystko na dole wydało mu się o wiele mniejszym problemem...
Troszeczkę zawirował w powietrzu, kiedy kulka mignęła mu tuż obok ucha i wzniósł się jeszcze wyżej w górę, chcąc uniknąć takich rewelacji. Nie miał zamiaru zostawać tu już ani sekundy dłużej, więc ,,odwrócił się w powietrzu na pięcie" i zwiał stamtąd z prędkością Strusia Pędziwiatra *mig mig*
/zt |
Temat: Główna ulica |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10657
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-03-28, 19:16 Temat: Główna ulica |
Pewnie w takich momentach, bohatera historii (nie to, ze Leon był bohaterem, bardziej bym powiedziała, że jest antagonistą, albo zwyczajnym ,,cosięniestaniemamwyjebane", bo bądźmy szczerzy - ratowanie własnego tyłka wychodziło mu n a j l e p i e j.) zalewa jakaś fala nagłego oświecenia, doznaje jakiejś gwałtownej przemiany, energetycznego kopa w dupę i ratuje sytuację. Przy tym pewnie całe życie staje mu przed oczami, widzi siebie z przeszłości, widzi siebie w przyszłości, tego typu wizje. A Leon, cóż, jak stał w miejscu, tak stał w miejscu. Nic, ani wizji,ani super mocy. Przy tym to drugie bardzo go zmartwiło. Czyli dało się słyszeć wiązankę przekleństw i wyzwisk, których bynajmniej pod nosem nie mruczał.
- Nie jesteś stąd, więc nie mogą ci nic zrobić. - powiedział do Shivali, puszczając ją w talii. Niestety, każda moc miała jakieś swoje ograniczenia i limity... I nie inaczej było w jego przypadku, nie mógł wziąć obu dziewczyn. Nie mógł wziąć żadnej z nich, jeśli chciał sam jakoś przetrwać. I... okej, nazywajcie to jak chcecie! Opatrznością boską, łutem szczęścia! Ale w tej jednej milisekundzie, właśnie zauważył cholerną studzienkę kanalizacyjną. Wystarczyło dodać dwa do dwóch... Jednym zwinnym ruchem ręki spróbował otworzyć właz a potem szybko wskoczyć do... tak, ścieków. Razem z Cass. A jeśli plan A nie wypalił, to pozostawało mu uciec samemu, unosząc się w powietrze. |
Temat: Główna ulica |
Leon Hawthrone
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10657
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-03-23, 20:13 Temat: Główna ulica |
Leon często znajdował się w hm... podbramkowych sytuacjach. Zawsze jednak - jakimś cudem - zwykle udawało mu się wydostać z kłopotów. Nazwijcie to łutem szczęścia, call it what you want to. Może zależało to od tego, że im mniej człowiek wszystko analizował i obmyślał, tym więcej po prostu działał. Trzeba było powiedzieć, że Leon najpierw coś robił, potem myślał, więc no... Ooooh, i ileż to razy w ciągu tego cholernego dnia przemknęło mu przez głowę po jakie licho tu w ogóle przylazł? Jak w ogóle mógł się nabrać na tą ideę pokojowego marszu? Jego intuicja go zwiodła, a teraz miał za swoje. Sapnął cicho, kiedy kula świsnęła obok jego nogi o parę milimetrów. Odpierdol się, sukinsynie! - mniej więcej to mówiło jego spojrzenie, które wymierzył w jednego z DOGSów.
Ile to już razy Murphy uratowała mu dzisiaj życie? I CZYM będzie się musiał jej odpłacić, jeśli wyjdzie z tego jakoś cało? Miał nadzieję, że dziewczyna jakoś sama sobie poradzi i stąd zwieje, zanim zrobi się gorąco. A propos tego... Serce zaczęło walić mu szybciej, kiedy zobaczył zbliżające się oddziały żołnierzy.
- Hej, musimy ją tu zostawić, SŁYSZYSZ?! Nie dam rady unieść was dwóch i tej małej. - powiedział do Cassandry. A kiedy dziewczyna puściła ciało dziecka, złapał ją mocno w pasie a potem doskoczył też do Shivali. Nie miał zamiaru dać się złapać tym gnidom z rządu. Spróbował się skupić, na tyle, na tyle, na ile był w stanie, a potem... Powietrze uniosło ich lekko w górę, coraz wyżej i wyżej. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9 |
|