Znalezionych wyników: 67
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-03-11, 17:37   Temat: Uliczka #1
Postanowiłam podzielić się tylko istotnymi informacjami. Nie byłam na tyle naiwna, żeby bezgranicznie ufać obcemu facetowi. Z tego co mówił mogłam wywnioskować, że będzie chciał pomóc bez względu na to co powiem. Informacje na temat ataku znalazłam w darkwebie, na dawnym forum sympatyków Genetically Clean. Ich znaki rozpoznawcze to ciemne okulary, ciemny ubiór i jakiś rodzaj przypinek. Coś w stylu czerwonej hellisy o ile dobrze zrozumiałam. Ich planem są wielkie czystki mutantów. - mam nadzieje, że słowo czystki zrobi na nich wrażenie. Na mnie robiło. A ty co miałeś zamiar zrobić chcąc za nimi iść? Śledzić ich? - zdecydowanie było widać, że mężczyzna nie należy do najspokojniejszych i grzecznie siedzących w miejscu. Zresztą ja mam tylko 19 lat i ważę nieco ponad 50 kg. Moją jedyną bronią może być intelekt i szybkie myślenie. Ale siła to nie jest moja mocna strona. Nie powiedziałam jednak tego wszystkiego na głos. Wzruszyłam za to ramionami Zresztą. Co trzy pary oczu to nie jedna prawda?
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-03-09, 21:48   Temat: Uliczka #1
Byłam bardzo zadowolona z odpowiedzi. Potwierdziły się moje przypuszczenia. I wystarczyła zwykła ludzka dedukcja. Nawet nie zraził mnie jego niemiły ton czy to że się zanadto zbliżył. Nie to było teraz ważne. Zaczęłam szybko mówić z ciszonym głosem, ale tak żeby jego towarzyszka też mnie słyszała. Jednak cały czas patrzyłam mu prosto w oczy. To on nosił spodnie z tej dwójki. Powiedziałeś NAM. To znaczy, że jesteś sympatykiem mutantów. Gdybyś nie był powiedziałbyś żebym odeszła i poszedł w swoją stronę, a nie się tak denerwował. Nie przejął byś się tak wrzaskami tych tam. - kiwnęłam w głową w stronę kiboli. Nie pozwalając mu cokolwiek powiedzieć kontynuowałam. Dodatkowo uważasz, że ktoś mnie przysłał. Nikt kto by nie miał nic na sumieniu nie podejrzewał by, że ktoś mnie niego nasłał. Więc albo jesteś paranoikiem i wszędzie węszysz spisek, a na takiego nie wyglądasz, albo węszysz spisek bo jesteś w niebezpieczeństwie i dlatego węszysz spisek. - słowa strzelały szybko i nie przerwanie z moich ust. Akurat lubiłam powieści detektywistyczne i w dedukcji byłam całkiem dobra - Uważam, że jesteś mutantem, albo ktoś kto im pomaga. W każdym razie mam informacje, o planowanym ataku. Dużym i poważnym ataku. - przy ostatnich słowach zwolniłam już tempo, kładąc nacisk na dUUży i pOOważny atak. - Wiem, że jego celem mają być mutanci. Nie wiem dokładnie kto ma zaatakować znam ich tylko "znaki rozpoznawcze" - zrobiłam odpowiednio cudzysłów w powietrzu. Ty wydajesz się aż za chętny na akcję. Jakbyś był do tego szkolony. - spojrzałam mężczyźnie wyzywająco w oczy. Przy czym musiałam trochę zadrzeć głowę do góry, co mogło wyglądać komicznie. Spojrzałam też w stronę rudowłosej kobiety która wydawała się o niebo milsza niż jej towarzysz. I to wcale nie z powodu, że nic nie powiedziała.- Chcecie mi pomóc? A i muszę wspomnieć, że ten atak ma się odbyć za jakieś.... -wyciągnęła telefon z kieszeni i zerkneła na zegarek na wyświetlaczu- 15 minut -.
  Temat: Bush Garden
Robin Alexander

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1099

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-03-09, 14:40   Temat: Bush Garden
29 maj
Po kolejnym udanym zleceniu miałam dużo wolnej gotówki. A na co kobiety lubią najbardziej wydawać pieniądze? Oczywiście, że na jedzenie! No dobra nie wiem jak reszta, ale ja najbardziej na to lubiłam wydawać na to pieniądze. I to najlepiej na moje ulubione jedzenie. Weszłam do jednej z najlepszych susharni w tej dzielnicy i od razu zajęłam stolik. Ucieszyło mnie, że nie ma dużo ludzi. Im mniej tym spokojniej, Dostałam kartę i spokojnie przeglądałam jej zawartość, zastanawiając się co zamówić, albo raczej czego nie zamówić, żeby się nie przejeść.
  Temat: Brama główna
Robin Alexander

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1084

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-03-08, 19:47   Temat: Brama główna
Zaskoczyło mnie pojawienie się dwóch napastników. Jakoś nie spodziewałam się że podpalenie budynku im nie wystarczy tylko będą chcieli wejść do środka i przypilnować swojego dzieła. Bez sensu w takim razie najpierw podpalać budynek. Chcieli spłonąć żywcem? Cały czas kasłałam a czarny dym gryzł mnie w gardło. Z wdzięcznością przyjęłam obronę nieznajomego współtowarzysza. Korzystając z okazji, że tamci byli zajęci walką uruchomiłam moc na maksa i przemknęłam między nimi wprost do drzwi za którymi słyszałam płacz dziecka. Jeśli mi się udało w uszach zaczęło mi nieprzyjemnie piszczeć od używania mocy, dodatkowo mogło to wyglądać to dość nienaturalnie gdy z nadnaturalną zręcznością wszystkich ominęłam. Miałam jednak nadzieję że grupka mężczyzn będzie zajęta sobą i tego nie zauważy. Drygnęłam na odgłos strzału. Tego też się nie spodziewałam. Szybko zerknęłam na przeciwników, który z nich użył broni, jednak dym był już na tyle gęsty, że nic nie zobaczyłam. Modliłam się w myślach, żeby to mój współtworzysz miał broń. Jeśli udało mi się ominąć napastników, dopadłam do drzwi i jeśli nie były zamknięte na klucz to otworzyłam je i rozejrzałam się szukając dziecka, ewentualnie ruszyłam w kierunku jego płaczu. Jeśli były zamknięte na klucz, spróbowałam je wyważyć ciężarem swojego ciała i kopnięcie, chociaż wątpię żeby mi się to udało, zważywszy na moją filigranową posturę. Jeśli to mi się nie uda poczekam chwilę na rozwój sytuacji.
  Temat: Altana #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 1678

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-03-08, 17:22   Temat: Altana #1
//25 maj

Ciągłe siedzenie w czterech ścianach nie pomaga koncentracji. A szkoda. Gdybym mogła nie ruszała bym się ze swojego mieszkania. Nie lubiłam zgiełku i ludzi, ale umysł nie lubił mroku i duchoty. Dlatego wybrałam się na spacer. Założyłam słuchawki i przeszłam się mniej uczęszczanymi uliczkami tam i z powrotem. Spojrzałam na zegarek. 15 minut! Tylko tyle spacerowałam. A miałam wrażenie jakbym to robiła całe popołudnie. Nie mogłam wrócić do domu, bo w życiu nie skończyłabym zlecenia. Podeszłam więc do pobliskiej altanki i usiadłam wygodnie na jednej z ławek. Rozglądałam się na pobliskich ludzi, zbierając chęci na dalszy spacer.
  Temat: Herbaciarnia
Robin Alexander

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1642

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-03-08, 16:39   Temat: Herbaciarnia
Fajnie, że Phil nie ciągnął tematu domniemanej mocy Robin. Nie był jeszcze na tyle pewnym współpracownikiem, żeby mu zaufać. Zresztą im mniej osób wie tym bezpieczniej. Odetchnęłam leciutko z ulgą na wiadomość, że kurier nie będzie mutantem. To co powiedział miało sens i było bardzo rozsądne. Czyli to czego oczekiwałam. Pokiwałam na wszystko akceptująco głową. Wszystko dogadane,- Jeśli ta operacja się powiedzie, namówię Alexa na ten projekt. Bardzo się liczy z moim zdaniem. W takim razie do zobaczenia. - dodałam na pożegnanie. Nie więcej nie trzeba było dodawać. Kiwnęłam głową na pożegnanie, zapłaciłam za zamówienie przy kasie i wyszłam z lokalu

/z.t. x2
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-03-08, 16:24   Temat: Uliczka #1
Moja moc tym razem nie pomogła mi. Musiałam wymyślić inny sposób, Ale jaki, co mogę jeszcze zrobić. Postanowiłam się rozejrzeć po okolicy, szukając jakiegoś nietypowego zachowania. Albo tych przeklętych ciemnych okularów. W jednej z bocznych uliczek, usłyszałam donośne krzyki. Nie mogłam rozpoznać co znaczyły, ale zdecydowanie nie było to nic pozytywnego, wnioskując po tonie. Skręciłam w ich kierunku, teraz mogłam rozpoznać, że to byli mężczyźni i ... Krzyczeli coś w stylu czystość ameryki! Czy to oni? Z tej odległości nie mogłam stwierdzić czy noszą czarne okulary. A też nie podejdę do nich i chamsko się im nie spojrzę na twarz. Bo co jeśli to zwykli zbóje. I zrobią mi krzywdę kiedy prawdziwa czystka odbędzie się gdzieś dalej. Jednak to oni byli jedynym tropem. Chociaż czy ktokolwiek chcący zabić zachowywał by się tak obscenicznie? Zauważyłam że innych przechodni też zaniepokoiło ich zachowanie. Jakoś w szczególności rzuciła mi się dwójka ludzi. Mężczyzna pociągnął rudowłosą kobietę na bok chodnika. Wydawało się to nienaturalne szczególnie, że mężczyźni byli od nich w znaczącej odległości. Trochę wyolbrzymiona ostrożność. Może ta dwójka to mutanci? Na pewno to nie oni mieli robić czystki - nie mieli okularów. Może oni byli celem. Przebierałam w miejscu nogami nie wiedząc co zrobić? Posłuchałam intuicji. Podeszłam do nich spokojnie. Stanęłam przed nimi przypatrując się to jednej to drugiej twarzy. Co im powiedzieć? Spytać się czy są mutantami? A może odegrać scenkę i wypytać się o drogę. A może jako mutanci mi pomogą? Zdecydowanie tego nie przemyślałam i stałam tak przed nimi chwilę w ciszy. Nagle mi zaświtało w głowie. - Cześć. Jestem z organizacji humanitarnej na rzecz mutantów. Zbieramy pieniądze dla najbardziej potrzebujących mutantów. Dla bezdomnych, sierot i tych z problemami finansowymi. Chcielibyście nas wesprzeć? Oczywiście działamy anonimowo! Każdy datek nam pomoże. - zrobiłam najbardziej kocie oczy i przymilną twarz na jaką było mnie stać. Taka organizacja nie istniała, chyba, a jeśli by istniała to raczej jej wolontariusze nie chodzili by sobie od tak i publicznie zbierali pieniądze. Jednak mam nadzieję, że to proste pytanie pokaże mi czy ta dwójka jest sympatyki genu x i czy ewentualnie będzie w stanie mi pomóc. Wsłuchałam się w moją moc gdyby jednak nie byli sympatykami i groziło mi niebezpieczeństwo z ich strony.
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-03-05, 23:28   Temat: Uliczka #1
Gdy kopałam głębiej moje serce biło coraz szybciej. Do takich niebezpiecznych informacji nie miałam jeszcze dostępu. Nie do takich, które bezpośrednio mówiły o zabójstwie mutanta. Musiałam je jak najszybciej udostępnić organizacją promutanckim. W niedługim czasie dokopałam się nawet do miejsca "czystek". Co jak co ale zabezpieczenia mieli do kitu. Sprawdzałam każdy trop, żeby wysłać to do odpowiednich ludzi, gdy serce mi stanęło. To miało być dziś. Zerknełam szybko na zegarek. ZA GODZINĘ! Przecież nikt nie zdąży nawet przeczytać moich maili, które oczywiście też musiałam zaszyfrować. A co dopiero na nie zareagować! Wstałam gwałtownie, zgarniając bluzę i wybiegłam z mieszkania nerwowo je zamykając na klucz. Życie ludzi jest ważne, ale w mieszaniu mam za wiele cennych rzeczy, które by mogły zagrozić osobą trzecim. Zdrowy rozsądek przede wszystkim.
Szłam bardzo szybkim krokiem, zakładając w ruchu bluzę. Może lepiej udać, że uprawiam jogging i pobiec? Chociaż w moim obecnym stroju, czyli jeansach i za dużej czarnej bluzie, ciężko udawać że specjalnie wyszłam pobiegać. Niee to by było podejrzane. Będę szła po prostu szybko udając, że się śpieszę to mniej zwróci uwagę. W międzyczasie założyłam słuchawki douszne i puściłam żywą muzykę co by mnie pośpieszała. Wiedziałam gdzie idę - to główne ulice Downtown - jakieś 20 min dziarskiego kroku. Cały czas zastanawiałam się nad planem działania.
Trochę źle obliczyłam czas i doszłam w 30 min. Weszłam do pierwszego sklepu i kupiłam ciemne okulary i założyłam na nos. Nie potrafiłam wyjaśnić czemu, ale wydało mi się to dobrym pomysłem. Może Ci źli wezmą mnie za swojego, albo chociaż da mi to pare sekund więcej na reakcje, kiedy będą szukać drugiego znaku rozpoznawczego - przypinki.
Stałam na chodniku głównej ulicy i właściwie nie wiedziałam co robić. Szukać oprawców czy ofiar. Jakbym znalazła oprawców to co bym zrobiła? Zagadała ich? Ściągnęła ich uwagę? Miała bym większą przewagę im uciec niż nic nie świadome ofiary. Jednak znalezienie ofiar i ostrzeżenie ich było rozsądniejszym pomysłem. Skoro byli mutantami może udałoby nam się obronić. Ale nie miałam pojęcia jak wyglądają. A o oprawcach wiedziałam trochę więcej. Właściwie po co ja tu przyszłam. Co jak nie uda mi się nikogo znaleźć. Naoglądam się śmierci mutantów. Nie... nie mogłabym żyć w przeświadczeniu, że nie zrobiłam kompletnie nic.
Zrobiłam jedyne co mi przyszło do głowy. Uruchomiłam swoją moc na maksa mając na celu ofiary. Oby mi się udało. Jeśli nie to będę szukać tych złych i ich śledzić, a w miarę możliwości pomóc gdy nastąpi atak,
  Temat: Brama główna
Robin Alexander

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1084

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-03-04, 00:52   Temat: Brama główna
Japonia. To miało sens. Ten opis idealnie pasował do słowa. Zawahałam się chwilę czy odwrócić się na pięcie czy kontynuować rozmowę. Temat wydawał się ciekawy, a ja nie mam za wielu znajomych na pogawędki. No dobra nie miałam, żadnych znajomych. Fajnie by było udać normalną i porozmawiać sobie o pogodzie. Nie zdążyłam podjąć decyzji gdy przestraszył mnie huk wybijanej szyby. Aż podskoczyłam upuszczając ołówek. Nie jestem bojaźliwa, ale taki huk zwiastował niebezpieczeństwo. A moja moc powinna mnie ostrzegać przed niebezpieczeństwem. Dlatego nie powiem przestraszyłam się i cała skuliłam w sobie. Zerwałam jednym ruchem słuchawki gotowa do ucieczki. Hałas dobiegł z drugiej strony ulicy. Grupa mężczyzn wykrzykiwała hasła antymutanckie, rzucając kamieniami w szyby budynku. Mimo, że czułam się bezpieczna, bo takie cepy jak te z drugiej strony ulicy nie dały by rady dostrzec mojej mocy, to nie lubiłam bezpośredniej konfrontacji. Wole unikać kłopotów. A ludzie rzucający kamieniami to definitywnie są kłopoty. Zrobiłam krok w tył, gdy uderzyło we mnie jedno słowo. Dziecko. W tak niebezpiecznej sytuacji dorosłemu mutantowi bym nie pomogła. Ale dziecko.., Zawahałam się. Poczucie krzywdy jakiej doznałam w dzieciństwie zawsze budziło we mnie odruch ochrony i opieki dzieci. To były sekundy, a ja walczyłam z wewnętrznym tchórzem. Może jednak ktoś inny im pomoże? To nie muszę być ja. Ale czy ja chcę postępować jak dorośli którzy traktowali mnie źle w przeszłości?
Poleciał koktajl mołotowa i wnętrze zajęło się ogniem. Stałam jak posąg niezdolna do ruchu oglądając drugą stronę ulicy, gdy mężczyzna stojący obok mnie wystrzelił w kierunku budynku. Zapomniałam kompletnie o nim, ale udało mu się mnie wyrwać z letargu i pobiegłam w jego ślady, najpierw zrzucając torbę z ramienia co by mi nie przeszkadzała. Starałam dotrzymać mu kroku, ale dogoniłam go dopiero gdy zwolnił przy tłumie gapiów. Wszedł pewnie do budynku, nad niczym się nie zastanawiając. Wiedziałam, że w jednym mogę pomóc. Znaleźć drogę do dziecka, bo naprawdę zależało mi na jego bezpieczeństwie. Uwolniłam całą swoją moc prosząc o drogę do niego. Wbiegłam kierowana mocą za mężczyzną na piętro, mnie też kierowała tam moc, pociągnęłam mężczyznę za rękaw, pokazując kiwnięciem głowy kierunek w którym czułam, że musimy się udać. Zaczynało mi szumieć w uszach i to nie od ognia powoli zajmującego budynek. Moja moc działała, oby na coś w końcu się przydała.
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-03-03, 22:21   Temat: Uliczka #1
Dobrze jest wiedzieć co się dzieje. Szczególnie jak jesteś mutantem i z każdej strony grozi Ci niebezpieczeństwo. A najlepszym źródłem informacji jest Internet. Znajdziesz tam wszystko od dokładnego przepisu na amfetaminę po długość gotowania jajek na miękko. Mnie nie interesowała, żadna z tych rzeczy. Byłam ciekawa na ile mogę bezpiecznie wychodzić z domu. Po ciemnej stornie sieci rozchodziły się plotki o ataku na jednym z laboratoriów w którym eksperymentowano na mutantach. Szukałam bardziej szczegółowych informacji o przebiegu ataku. Trzymałam kciuki aby wszystko poszło dobrze. Może czynnie nie uczestniczyłam w walce o wolność, ale kibicowałam całym sercem. Na tyle pozwalała mi moja pewność siebie. Całkowicie przypadkowo trafiłam na dwuznaczne informacje, na pierwszy rzut oka nie związane z atakiem, ale zdecydowanie związane z mutantami. Prowadziły one na zapomniane forum zwolenników Genetically Clean, które przestawało być zapomniane. Zaczęło się tam pojawiać coraz więcej podejrzanych postów. Moja ciekawska natura, a także strach o własną skórę kazało mi rozkopać głębiej tą sprawę. Musiałam poświęcić duuużo czasu aby zorientować się czemu forum się reaktywowało. Czystki... Z wrażenia, aż wstałam. W głowie kłębiło mi się mnóstwo myśli. Z jednej strony odetchnęłam. Mówiono tylko o konkretnych osobach. Z drugiej strony to jednak mutanty tak jak ja. Ja bym chciała, żeby ktoś mi pomógł gdyby posiadł takie dane. Ale jednak to ryzykowne, jeden nie ostrożny ruch i mogę się przypadkowo ujawnić. Mój wewnętrzny tchórz walczył z empatyczną wersją mnie. Otworzyłam okno, wzięłam głęboki wdech miejskiego powietrza i wróciłam do komputera. Podejmę się tego. Mam nadzieję, że moja chęć pomocy się opłaci., albo przynajmniej mi nie zaszkodzi.
  Temat: Herbaciarnia
Robin Alexander

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1642

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-03-03, 18:10   Temat: Herbaciarnia
Lekko się rozluźniłam słysząć reakcje Phila, a właściwie jej brak. Nie miałam dzuś ochoty dopytywać się o jego życie prywatne. Byłam pewna, że zna kogos o imieniu Marceline, moja moc się nie myli, ale niedał nic po sobie poznać, więc nie ciągnęłam tematu bo było by to bez sensu.
Mimo, że spytał czy jestem medium, w czym myślę było ukryte pytanie czy jestem mutantem, nie miał wrogości w głosie. Choć z drugiej strony mógł kłamać i grać nie wzruszonego i jednocześnie obmyślać plan jak mnie złapać i zaciągnąć na nieludzkie testy, Z trzeciej strony zdarzało mi się pracował dla niego jako ALex i nigdy nie prosił o przysługi szkodzące mutantom. Moja moc nie alarmowała o niebezpieczeństwie a wiedziałam, że jej mogę ufać, więc póki co trzymam się założeń, że nie chce zrobić mi nic złego. Pochyliłam się do niego, poczekałam aż zrobi to samo i powiedziałam najbardziej ironicznym głosem jaki miałam - Jestem wróżką . -Wydawało mi się to dość bezpieczną odpowiedzią. Lubię słowo medium. Brzmi tak władczo i wyniośle i łechcze w ego. Jednak bycie wróżką jest bardziej sarkastyczne i kompletnie do mnie nie pasuje. Ciekawe jak to odbierze. Jako żart czy jako przyznanie się do genu X.
Gdy powiedział, że też jest medium, że spełnia życzenia, zaświtało mi w głowie, że też może być mutantem. Jego odpowiedz nie była stuprocentowo jasna, ale zdecydowanie odważniejsza od mojej, Poczułam malutki zarodek szacunku dla tego człowiek. Niemal, że prosto w twarz przyznał się że jest mutantem. Co prawda byliśmy tu sami, ale i tak to się nazywa brawura, Albo głupota. Powtórzył mój plan na głos. Na słowo mutant, aż dostałam gęsiej skórki. Nie za często wychodzę z domu, cały czas się boje, że zostanę złapana, nawet z moją mocą. Czy kurier musi być mutantem? Nic o tym nie wspominałam, więc nie do końca rozumiałam tego założenia. Może to było oczywiste, że z mutantem paczka będzie bezpieczniejsza? Chociaż to nie wydaje się możliwe. Mutant i bezpieczeństwo nie idą w parze. Paczkę zostawić pod siedzeniem W gondoli. - uściśliłam, Może i czepiam się szczegółów, ale bardzo zależało mi na dostarczeniu tej paczki.
  Temat: Brama główna
Robin Alexander

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1084

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-02-23, 15:39   Temat: Brama główna
Kątem oka zauważyłam, że ktoś się zbliża do tej samej witryny, przy której stałam. Okno było małe więc mężczyzna musiałby stanąć dość blisko mnie. Moja moc była dziś wyjątkowo rozchuśtana, a bliskość jakiejkolwiek osoby mogłoby wywołać przeczucia. Już wycofywałam się od sklepu, gdy w mojej głowie pojawiło się słowo "Kappa". Przewróciłam oczami. SUPER. Na pewno ma coś wspólnego z mężczyzną, który podszedł do wystawy. Nie znałam tego słowa, chociaż brzmiało przestarzale i legendarnie. Póki nie poznam jego znaczenia nie odejdę stąd. Westchnęłam ciężko i przewróciłam oczami. Wyciągnęłam bardzo szybko, wręcz nerwowo, z kieszeni mały notatnik z małym ołówkiem i napisałam na szybko "Czym jest Kappa?". Wyrwałam kartkę, odwróciłam się twarzą do mężczyzny i wyciągnęłam kartkę w jego stronę, by ją wziął. Miałam nadzieję, że ją weźmie. Zwykle ludzie z czystej ciekawości chcą zobaczyć co na niej jest. Mam nadzieję też, że będzie w miarę miły i nierozgarnięty na tyle, żeby po prostu odpowiedzieć na pytanie. Inaczej będę musiała się trochę pomęczyć.
Nie wiedziałam kim jest człowiek i czy można mu ufać, bezpieczniej było udawać, że nie umiem mówić. Potem udam, że nic nie słyszę odwrócę się na pięcie i więcej się nie spotkamy. Zwykle moja moc jest potem na tyle uspokojona, że do końca dnia mam spokój.
  Temat: Herbaciarnia
Robin Alexander

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1642

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-02-20, 22:40   Temat: Herbaciarnia
Gdy tylko Phil powiedział "zaufania" poczułam co jest napisane w środku ciasteczka. Uśmiechnęłam się mimowolnie pod nosem. Ciasteczka się nigdy nie mylą i mają w sobie prawdziwą magię. Nie zdążyłam przełamać ciasteczka gdy z moich ust mimowolnie wyleciało - Zaufanie jest wtedy gdy słowa spotykają się z czynami.- Rozłamałam ciasteczko, zerknęłam na karteczkę w środku. Oczywiście, że miałam racje. Na kartce odręcznie było napisane to co przed chwilą powiedziałam na głos. Może i wydało się trochę przerażające trochę podejrzane, ale czy nie równie podejrzane by było gdybym powiedziała to na głos a ciasteczko schowała do torby? Mam nadzieję, że Phil po prostu nie zareaguje. Ciekawe jakiemu typu osobowości ciężko się odnosić do ciasteczek z wróżbą. Nic mi nie przychodziło do głowy. Gdy Phil rozłamał swoje zerknęłam co ma tam napisane. "You will soon receive a surprise from a lover". -Marceline - wymsknęło mi się. Właściwie to mojej mocy. Super. Teraz na pewno to będzie podejrzane, O ile to imię mu cokolwiek mówi. W sumie ciekawiło mnie jakim rodzajem miłości może być dla niego. Kochanka, ukochana, może wielbicielka? Ciekawość i chęć poznania tego przeczucia paliła moje gardło. Przygryzłam jednak mocno policzek, czekając na jego reakcje, zaklinając w myślach aby nie znał nikogo o tym imieniu.
Wracając do interesów. Coraz bardziej podobają mi się słowa, które padają z ust Phila. Wydaję się jeszcze lepszym człowiekiem do interesów niż przez internet. Muszę to przyznać, że z kolejnymi zdaniami czułam się przy nim swobodniej, ale do zaufania było daleko. Miałam jednak przeczucie i to nie to pochodzące z mojej mocy, że wykona zadanie jakiekolwiek mu nie powierzę. - Cieszę się, że podejmiesz się tego zadania. - Cieszę się jeszcze bardziej, że mnie szanujesz. Wyimaginowany japoński ukłon szacunku również w twoją stronę. O ile coś takiego istnieje i nie pomyliłam kultur. - W takim razie trzeba je dostarczyć do lunaparku na Riesenradplatz - mój niemiecki nie jest zdecydowanie dobry - Jest tam diabelski młyn z dużymi gondolami. Koniecznie zaznacz że te gondole są duże, bo jest tam jeszcze jeden diabelski młyn z małymi gondolami. Twój dostawca musi wejść ok 11 do gondoli nr 9, przejechać całe koło, zostawić pod siedzeniem po prawej paczkę i wysiąść. Mój człowiek dalej się nią zajmie. Dzień jest do ustalenia. Nie może to być jednak weekend. Mam nadzieję, że takie wyjaśnienia wystarczą i że ta "misja" się powiedzie. To dla mnie naprawdę znaczący interes.
  Temat: Herbaciarnia
Robin Alexander

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1642

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-02-18, 21:43   Temat: Herbaciarnia
Najpierw wysłuchałam wszystkiego co mówi, patrząc się na usta, by zrozumieć to co nie usłyszę. Też nie było tak że przez muzykę kompletnie nic nie słyszała, - Lucky be a Lady- rzuciłam najpierw, na wspomnienie o muzyce. Jazz jest dobry na robienie interesów. Uspokaja i nie da się porwać emocją, nie to żebym miała ich w nadmiarze, ale lubię dmuchać na zimne. Fajnie, że Phil w ogólnie nie przejął się moją oschłością. Lubie ludzi którzy mają swój świat i nie wpływają na nich nastroje innych. To są silni ludzie, z dużą pewnością siebie. A z takimi dobrze robić interesy. Wracając do interesów, zadaje całkiem mądre pytania, podoba mi się jeszcze bardziej, więc spuściłam trochę z tonu, odrobinę się rozluźniłam i przyjęłam łagodniejszy wyraz twarzy. Przynajmniej tak mi się wydaje że to łagodniejszy wyraz twarzy. Złapałam kontakt wzrokowy z panią za ladą i kiwnęłam potakująco głową, na co ona uśmiechnęła się i znikła za ladą. - W paczce jest notes i plastikowa buteleczka 100 ml z substancją chemiczną. Jeśli paczka zostanie otworzona w nieodpowiednich warunkach, substancja wybuchnie i narobi bałaganu. Ma nieprzyjemny zapach i ciężko ją zmyć, więc nie polecam. Adres podam dopiero kiedy podejmiesz decyzję czy przyjmujesz zlecenie. Oczywiście płacę. - dodałam na wszelki wypadek gdyby to grało rolę. Pani zza lady podeszła z talerzykiem z dwoma ciasteczkami z wróżbą. Wzięłam jedno, a talerzyk z drugim podsunęłam Philowi, unosząc wyzywająco brwi. Ciasteczka z wróżbą nigdy się nie mylą.
  Temat: Oceń avatar
Robin Alexander

Odpowiedzi: 244
Wyświetleń: 9709

PostForum: off-top   Wysłany: 2020-02-18, 15:07   Temat: Oceń avatar
9! Nie ma się do czego przyczepić, ale mało widać twarz i oczy :<
 
Strona 4 z 5
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 4