Znalezionych wyników: 67
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-05-04, 22:07   Temat: Uliczka #1
Krzyki z słuchawki zdezorientowały mnie i uniemożliwiły skupić się na używaniu mocy. Zresztą gdybym przypadkowo użyła jej za dużo ogłuchłabym i nie usłyszała tego teatrzyku, który rozlegał się po drugiej stronie. Przez chwile przeszło mi przez myśl gdzie jest dom tej porwanej dziewczyny. Nie mógł być daleko skoro wracała pieszo ze szkoły. Chyba by nie szła do niej 20 km, nie?
Cała sytuacja zaczęła mnie coraz bardziej przytłaczać. Naprawdę chcę dobrze! Czemu zostałam posądzona o najgorsze! Szłam coraz szybciej i nawet nie kontrolowałam gdzie. Byłam zła, smutna i urażona, tyłek mnie bolał i coraz bardziej czułam że poniosę porażkę, że ktoś przeze mnie umrze. No może nie przeze mnie, ale mogłam temu zapobiec! A nie zapobiegnę, bo na mojej drodze stają same cepy! - Słuchaj no typie! - wydarłam się do słuchawki, emocje mi puściły - Ja przecież nie grożę ! Nie mam nawet pojęcia kim ty jesteś! Myślisz, że bym porywała waszą panienkę nie wiedząc kim jest?! Więc lepiej rusz tu swój tyłek, albo nigdy więcej nie zobaczycie swojej panienki! I lepiej weź te swoje szwadrony, bo na pewno już jej spadł włos z głowy! - przypomniałam sobie jak dziewczyna dostała w twarz od jednego z goryli. Za jakiego debila musieli mnie mieć, żebym po porwaniu dzwonić w taki sposób i żądać okupu. No czuje się urażona i to bardzo! Już się zamachnęłam, żeby wyrzucić ten telefon w cholerę. Ale wpadłam na ostatni pomysł. -Niech pan sobie zobaczy filmik i stwierdzi czy brzmię jak jeden z porywaczy. - powiedziałam jeszcze do słuchawki i się rozłączyłam. Wysłałam na numer filmik, o ile to było możliwe, może to był numer domowego telefonu. No i mam nadzieję, że nie brzmię jak jeden z tych goryli.
Wzięłam parę wdechów. Byle się uspokoić i trzeźwo myśleć. Zatrzymałam telefon przy sobie. może uda im się mnie namierzyć. Może mnie zabiją. Trudno było mi wszystko jedno. ponownie ruszyłam w kierunku adresu, który wysłała mi ruda, szukając po drodze w Internecie jakiś wskazówek, który pasowały do mojej wcześniejszej wizji. Próbowałam też użyć mocy, ale nie wiem czy mi się uda skoro jestem trochę roztrzęsiona.
  Temat: Salon
Robin Alexander

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 298

PostForum: A. Jackson   Wysłany: 2020-04-21, 12:04   Temat: Salon
Nie czekałam długo na otworzenie drzwi. - Cześć. - przywitałam się i weszłam do środka. Dawno nie byłam u kogoś w odwiedzinach. Czułam się odrobinę nie swojo. - Herbaty, chętnie. - odpowiedziałam na pytanie i rozejrzałam się po mieszkaniu. Było ładnie urządzone, jasne i zdecydowanie pasowało do Amber. Usiadłam od razu na kanapie, próbując się rozluźnić. Zerknęłam na dziewczynę - A ty znowu w kapeluszu? - okej, to już było trochę dziwne. Rozumiem w miejscach publicznych, to moda tak jak tłumaczyła, ale w domu? To już jakaś obsesja na punkcie kapeluszy. Zaczynałam być coraz bardziej ciekawa co ma mi do powiedzenia.
  Temat: Altana #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 1678

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-04-21, 11:56   Temat: Altana #1
- Ej! -Skandal! On chyba czytał w moich myślach i naprawdę mnie porywa! Nie powiem trochę mnie zaskoczył wykręcając mi ramię. Starałam się zachować jednak spokój i być pewną siebie i wyjść z tej dziwnej sytuacji inną drogą niż szamotanie i ucieczka. Postarałam się dotknąć jego skóry i uruchomiłam moją moc na maksa, aby wyczuć co chce ze mną zrobić. Chce mnie zabrać do... szefa? Cooo? Szefa, szefa, szefa. Próbowałam połączyć wątki. Czyżby był z D.O.G.S, albo czego podobnego? A może był w jakiejś sekcie? Albo gangu? Jego wygląd i aparycja pasowały mi najbardziej do ostatniej wersji. Ale tak czy siak spróbuje to wykorzystać. - Myślisz, że twojemu szefowi spodoba się to co mogę o tobie powiedzieć? Albo co mogę się dowiedzieć o nim? - zagrałam w ciemno. Matko żeby tylko nie miał broni i nie zabił mnie tu i teraz. Bo to będzie bardzo niespodziewany koniec.
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-04-21, 11:32   Temat: Uliczka #1
A to cham! Przewrócił mnie! Obił mi boleśnie kość ogonową, przez co kopnęłam go w twarz z jeszcze większą siłą! Zasłużył na to jeszcze bardziej! Zostawiłam go z satysfakcją wijącego się w bólu.
Przewróciłam oczami na reakcje tej gosposi. Serio? Trochę mi ubliża myśląc, że gdybym kogoś porwała to dzwoniłabym po okup w taki sposób! Ale mnie dziś wszyscy denerwują. - Spotkałam ją po tym jak do pani zadzwoniła. - skłamałam jeszcze raz. No uwierz mi głupia kobieto. Ja chcę dobrze! I nie wracała sama, wracała z tym bojaźliwym nastolatkiem, którego pobili. Ugryzłam się w język żeby nie wybuchnąć złością. - Mówię prawdę. Porwali ją czarnym vanem. Nie wiem co od niej chcą, ale radzę się zainteresować jeśli chce ją pani jeszcze zobaczyć! - powiedziałam na koniec już trochę bezczelnie, bo naprawdę tę nie miłe słowa które dziś usłyszałam zaczęły psuć mi humor. Człowiek chce dobrze, a spotykają go same niemiłe rzeczy. Zadzwoniłam na policje szybko zgłaszając próbę gwałtu. Nie wiem co postanowi tata gosposia, ale chciałam jeszcze dać za swoje temu dryblasowi który obił mi pośladki!
W między czasie dostałam adres od rudej spotkanej wcześniej. Postanowiłam iść w tamtym kierunku, bo co mogłam innego zrobić. Masując obolałe miejsce nad pośladkami, szukałam w telefonie miejsca, które zobaczyłam w głowie tamtego goryla. Było dość charakterystyczne. Skupiłam poszukiwania w downtown przeczuwając, że nie zabrali jej daleko. Przecież jakby jechali do sąsiedniego stanu nie zostawili by tamtego goryla prawda? Sprawdziłam też czy jest coś w stylu scenerii niedaleko adresu który wysłała mi ruda. Przetarłam oczy. Już naprawdę zaczynałam być tym zmęczona. Wszystko szło nie po mojej myśli. Przeszło mi przez myśl żeby zostawić to wszystko i wrócić do domu, zdrzemnąć się i zapomnieć o wszystkim. Spróbowałam użyć swojej mocy, która zdążyła już trochę odpocząć. Ostatnią rzeczą którą bym teraz chciała to ogłuchnąć. Skupiłam się na tej dziwnej scenerii, to był właściwie mój jedyny punkt zaczepienia.
  Temat: Brama główna
Robin Alexander

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1084

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-04-21, 11:10   Temat: Brama główna
Ktoś się spytał czy, ktoś jeszcze tu jest. No fajnie, że teraz się tym przejmuje. Jak już po ptakach. Miałam ochotę powiedzieć żywego nikogo już nie ma. Ale ugryzłam się w język. Żart nie na miejscu. Przypomniałam sobie. Był. Powinien być. Ten zły mutant. Wyrzuciłam myśl o nim. Jeśli tu zginie, lub już zginął to na swoje własne życzenie. Karma is a bitch.
Na szczęście udało się wyprowadzić mojego wspólnika bez żadnych dodatkowych przygód. Zawalony budynek i śmierć dwóch osób wystarczyło losowi i nie wystawił nas więcej na próbę.
Gdy przekroczyłam próg tego nieszczęsnego mieszkania, odetchnęłam z ulgą świeżym powietrzem, ale poczułam też ciężar tej całej sytuacji. Właśnie zginęła dwójka ludzi. Właśnie dziecko zostało sierotą. Nigdy już nie zobaczy swoich rodziców, którzy być może byli dobrymi rodzicami i go kochali. Być może mogło wyrosnąć na szczęśliwego człowieka, a teraz nigdy nie zobaczy dumy i radości swoich rodzicieli. O ile będzie ich pamiętał. Z zamyślenia wyrwała mnie starsza kobieta podająca mi chustkę. Przez chwilę nie wiedziałam po co. Czy to ma być jakaś pamiątka? Nagroda? Póki nie wyciągnęłam ręki. Była dosłownie cała w czarnej sadzy. Podziękowałam uśmiechem i przetarłam twarz. Od razu kawałek materiału zrobił się niemalże cały brudny. Wytarłam też ręce najlepiej jak umiałam i oddałam chustkę. - Dziękuje - powiedziałam z wdzięcznością. Dotknęłam włosów. Końcówki przypalone. Spojrzałam na kostkę, w którą dotknął mnie ten zły. Ciężko ocenić jej stan gdy cała jest czarna, ale spodnie nad nią były wypalone, co źle wróżyło, a sama kończyna piekła. O! To będzie pamiątka mojego heroicznego czynu.
Usłyszałam pytanie co z dzieckiem. Chciałam powiedzieć "ej na mnie nie patrzcie! Mam 19 lat nawet alkoholu nie mogę legalnie pić!" Jednak nie zdążyłam, bo mój współtowarzysz zadeklarował pomoc. Trzeba przyznać był bohaterem. Nie dość, że od razu rzucił się do płonącego budynku to jeszcze chce adoptować dziecko! A to duża odpowiedzialność! Tak mi się zdaje. Nie oponowałam z tym, szczególnie że mały chyba od razu polubił mojego współtowarzysza.
Odwzajemniłam spojrzenie na wieść, że chcę się stąd zabrać. Chyba nie podobała mu się cała ta atencja, która dawali nam gapie lub dźwięk syren w oddali. Mi nie podobali się te gapie. To była taka hipokryzja. Sami prawie nic nie zrobili, a nas wynosili na piedestał. Jednak działali trochę na naszą korzyść. W tłum łatwiej się wmieszać i uciec niepostrzeżonym. No chyba, że jesteś cały czarny i podpalany. To trochę utrudnia wmieszanie się w tłum. Przypomniałam sobie, że wspólnik zrobił coś dziwnego z tym złym mutantem. Czyżby sam miał moce? Może policja go szukała? Tym bardziej jego czyn był heroiczny. Na szczęście tylko ja byłam świadkiem użycia jego domniemanej mocy. Jednak uszanowałam jego wolę, zasłużył na spełnienie życzenia.
Pobiegłam szybko na drugą stronę ulicy po torbę, którą zrzuciłam wbiegając do budynku. I o ile nikt jej nie ukradł zadzwoniłam po zaprzyjaźnionego taksówkarza. To była moja dzielnica wiec znałam tu wielu ludzi, a temu akurat dawałam dobre napiwki żeby nie zadawał zbyt dużo pytań. Jeśli ktoś ukradł mi torbę (shame on you!) złapałam najbliższą taksówkę, musiał jakiś taksówkarz podjechać się pogapić nie? Poprosiłam o pomoc przy kuśtykającym wspólniku jednego z gapiów, a sama wzięłam na ręce małego chłopca. No raczej ze skręconą kostką czy co mu tam było nie dał by obecnie sam rady z dzieckiem. Miałam nadzieję, że dziecko się nie będzie wyrywać, jednak i tak starałam się go uspokoić - Cześć jestem Robin. Pojedziemy teraz zjeść obiad i się umyć dobra? Zobacz jaka jestem brudna, nie ładnie jest być takim czarnym prawda? A powiedz mi jaki ty lubisz kolor? Bo ja na przykład lubię zielony jak trawa, drzewa i żabki. - próbowałam zagadać małego. Jeśli nie był chętny do rozmowy gadałam takie bzdury cały czas, uspokajającym tonem głosu, póki nie dołączyliśmy do towarzysza w taksówce. -Jeźdź na razie przed siebie. - powiedziałam do taksówkarza, żeby jak najszybciej oddalić się od tego miejsca. Skoro już razem w to weszliśmy razem to skończymy. - Jestem Robin. - powiedziałam do mężczyzny nie wyciągając ręki. Prawdopodobnie trzymałam dziecko na kolanach, chyba że mały zadecydował inaczej. - Jedziemy do szpitala, czy wolisz jakieś inne miejsce? - pozwoliłam mu zadecydować. Nie będę przecież zmuszać dorosłego faceta, żeby szedł do lekarza!
Teraz gdy cała adrenalina ze mnie zeszła czułam jak moje mięśnie są zmęczone. Lewa łopatka zaczęła mnie kłuć. Oj jutro będą zakwasy.
  Temat: Oceń avatar
Robin Alexander

Odpowiedzi: 244
Wyświetleń: 9709

PostForum: off-top   Wysłany: 2020-04-10, 21:14   Temat: Oceń avatar
10/10 avatar bardzo pasuje do aury Averilla!
  Temat: Salon
Robin Alexander

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 298

PostForum: A. Jackson   Wysłany: 2020-04-10, 13:07   Temat: Salon
/31 maj
Przyszłam pod adres podany w smsie. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Miałam trochę obawy przyjmując zaproszenie od totalnie obcej osoby, ale ciekawość zwyciężyła. Zresztą Amber nie wyglądała na groźną więc raczej dużo nie ryzykowałam. Zadzwoniłam dzwonkiem, chyba że go nie było to po prostu zapukałam do drzwi, i spokojnie czekałam aż kobieta mi otworzy.
  Temat: Altana #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 1678

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-04-10, 01:25   Temat: Altana #1
Zgodnie z moimi przypuszczeniami mężczyzna nie pozwolił mi od tak odejść. Pewnie czuł się niekomfortowo z faktem, że tyle o nim wiem. Ciekawe jak ja bym się z tym czuła. Chociaż jedynym moim sekretem jest to, że jestem mutantem. Nieznajomy ukrywał znacznie więcej. Niestety złapał mnie za gołą skórę ręki, co wywołało kolejne wizję! Ma brata, ale coś z nim nie tak. Albo to brat w jedną stronę? Bez sensu. Coś nie tak z ich relacją. Może... ten brat go nie pamięta... Super tylko tego mi brakowało. Kolejnych tajemnic! Jeszcze chwila i będę wiedziała o nim więcej niż on sam! Moja moc zdecydowanie pakowała mnie dziś w kłopoty. Wyrwałam jak najszybciej rękę z jego dłoni o ile nie trzymał mnie za mocno, jeśli trzymał będzie jeszcze zabawniej! - Jestem wróżką! Mogę Ci powróżyć z ręki! Na przykład wiem, że masz brata, ale coś z waszą relacją jest nie tak. Chcesz wiedzieć więcej? Bo ja nie koniecznie, - powiedziałam ironicznie. Dopiero po wypowiedzeniu tych słów zorientowałam się, że wypowiedziałam je na głos. Eh... i cały misterny plan poszedł w.... To pod wpływem wizji i tego że miałam powoli dość tej sytuacji. Zaplotłam ręce na klatce piersiowej starając się trzymać dystans. Nie wiem dokąd ta rozmowa prowadziła, ale na pewno w jakimś dziwnym kierunku. Przeszło mi przez myśl, że może coś mi zrobić. Uderzyć raczej nie. Kobiet się przecież nie biję! Przychodziło mi do głowy tylko porwanie i torturowanie. Oby nie był jakimś wariatem.- Oj przestań, przecież nikomu o tym nie powiem! - załamałam ręce. Wątpię czy mi uwierzy, bo nie ma do tego podstaw, ale mówiłam prawdę. I tak nie mam za wiele znajomych, nie mówiąc nawet o przyjaciołach, z którymi mogę rozmawiać. Jakby się nad tym zastanowić nie mam, żadnego znajomego, który wie o mojej mocy. Ja to się mogę czuć bezpiecznie! - Mogę Ci powiedzieć coś o mnie, żebyś czuł się komfortowo. - to było jedyne sensowne wyjście z tej sytuacji jakie mi przychodziło teraz do głowy. Oczywiście mogłam też po prostu spróbować uciec, ale tak bardzo nie chciało mi się męczyć! Muszę przyznać bywam leniem!
  Temat: Mieszkanie
Robin Alexander

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 34

PostForum: R. Alexander   Wysłany: 2020-04-08, 00:40   Temat: Mieszkanie
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-04-06, 20:27   Temat: Uliczka #1
A no fajnie. Jego koleżankę porwali, a chłopak martwi się żeby jego nie wpakować w kłopoty. No to teraz mi go nie szkoda. Należało mu rozwalić nos. Nie odezwałam się słowem tylko spisałam numer do gosposi. Dobrze, że go miał, ale z drugiej strony czemu nie miał numeru do samej dziewczyny?

Udało mi się zobaczyć przypinkę. Czyli to oni. Ale czemu porwali akurat córkę Hillsa? Była mutantką? Przecież jej ojciec pracował dla DOGS czyż nie? Dziwny plan... Trochę nie logiczny no ale z drugiej strony zostawili swojego kompana na ulicy. To wiele mówiło o ich "PLANIE". Może nie trzeba było się, aż tak nimi przejmować. Udało mi się dotknąć skóry tego dryblasa. Wpadło mi do głowy jakieś mgliste imię. Coś na J? Ale nie skupiałam się na tym bardzo, bo niby po co mi taka informacja. Skupiłam się bardziej na drugiej myśli. Jakaś zatęchła dziura, ciemna pozabijana dechami. Jak z postapokaliptycznego filmu. I rampy na ulicy. Drewniane. Hmm… czy coś mi to mówi?
Groźby nie zrobiły na nim wrażenia. No cóż. Z jego wypowiedzi mogłam wnioskować, że jest dość tępy, żeby się czymkolwiek przejąć. Serio? Tacy ludzi organizowali WIELKĄ CZYSTKĘ. Odsunęłam się szybko, gdy ten chciał mnie złapać czy nie wiem nawet co on kombinował, ale gaz pieprzowy go jeszcze trzymał i bez problemu zrobiłam przed nim unik. Tamten zarył twarzą w chodnik.- Aha. - powiedziałam, wręcz załamana jego wyczynami. Skrzywiłam się jak wyzywał mnie od suk. No nie miło. Odpłaciłam mu za to najmocniejszym kopniakiem prosto w twarz. Celowałam w oczy, ale ten debil tak się wił, że nie wiem w co trafiłam. Za to na pewno musiało zaboleć. Jednak jakoś czułam nie dosyt, obeszłam go i kopnęłam jeszcze mocniej w przyrodzenie. Nikt mnie nie będzie obrażał. No i nikt nie będzie porywał innych przedstawicielek mojej płci. Solidarność jajników jak to się mówi. Przeszło mi przez myśl czy może nie udusić go, ale o ile teraz był mało groźny to przypływ adrenaliny i gabaryty mogły by nie dać mi z nim żadnych szans. - A chciałam to załatwić polubownie - rzuciłam do niego na odchodne, chociaż wątpliwe, że zna takie trudne słowa. Zostawiłam go i wróciłam na bardziej ruchliwą główną ulice.
Zastanowiłam się nad miejscem, które jego podświadomość mi pokazała, ale może z powodu zdenerwowania nie mogłam go skojarzyć. Wyjełam telefon i zrobiłam chyba jedną rzecz jaka mi została. Zadzwoniłam do gosposi. Starałam się przyjąć jak najbardziej rozchwiany i zdenerwowany ton. - Dzień dobry, z tej strony koleżanka Panny Hills. - przecież chłopak nie podał mi jej imienia, a ja sama go nie kojarzyłam - Stało się coś strasznego. Wracałyśmy ze szkoły i zaczepili nas straszni ludzie i mi się udało uciec, ale ją... porwali. To się stało (tu podałam adres). Nie wiem co robić. Bardzo się o nią martwię. Nie dzwoniłam jeszcze na policję, najpierw chciałam Panią poinformować. - miałam nadzieję, że mi uwierzy. Nie wiem co mogła by zrobić z tą informacją, ale chyba dobrze żeby wiedziała, że jej podopieczna jest w niebezpieczeństwie.

Bo skończonej rozmowie zadzwoniłam też na policje i zgłosiłam porwanie, chyba że gosposia powiedziała mi że mam tego nie robić. Jeśli kazała mi nie zgłaszać porwania to zgłosiłam próbę gwałtu i opisałam osiłka, którego przed chwilą kopnęłam w twarz i poprosiłam o interwencję. Nie miałam pomysłu co jeszcze mogę zrobić więc zadzwoniłam do rudej dziewczyny, którą spotkałam dziś wcześniej. Jeśli nie odebrała (znowu !) to napisałam smsa - Gdzie jesteście? Co z tymi kibolami? - byłam ciekawa czy mają oni coś wspólnego z tą akcją czy tak jak myślałam jednak nie.
  Temat: Altana #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 1678

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-04-05, 15:40   Temat: Altana #1
No brawo jednak ziomek umie mówić. To bardzo dużo ułatwi! Jednakowoż ja nie miałam zamiaru się przyznawać, że umiem mówić, czy nawet słyszeć. Na wyrwanie słuchawki zareagowałam zimnym spojrzeniem zimnej suki. Akurat leciał fajny kawałek. Włożyłam ją spokojnie z powrotem do ucha. Póki widziałam jego usta doskonale wiedziałam co mówi. Świetnie czytam z ruchu ust, więc to nie było konieczne. Nie potrzebuje twojego zaufania. I ja byłam tu pierwsza więc jak mogłam Cię śledzić? napisałam i pokazałam mu tylko notatnik, żeby mógł przeczytać. Nie potrzebował dostawać go już do ręki. Na szczęście. Jego logika naprawdę zaczynała kuleć. Nie mogłam go śledzić skoro byłam tu pierwsza. Nie mogłam się też przyznać, że mówię randomowe fakty randomowym ludziom, bo moja moc mnie męczy. Tak jak ta rozmowa. Napisałam jeszcze Poleć mojego pracodawcę. i odwróciłam się na pięcie. O ile mnie nie zatrzymał to odeszłam w stronę domu. Starczy tych ekscesów na dziś.
  Temat: Brama główna
Robin Alexander

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1084

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-04-03, 00:33   Temat: Brama główna
Dziecko nie za bardzo współpracowało. Take są dzieci. Chociaż nie rozumiałam jego przywiązana do matki. Silna więź z którymkolwiek rodziców była czymś czego nigdy nie pojmę. Ja od najmłodszych lat radziłam sobie sama. Pf wielkie mi co.
Po nie łatwym odstawieniu dziecka w bezpieczne miejsce, ruszyłam z powrotem do palącego się budynku. Na moje szczęście znaleźli się dobrzy ludzie, którzy zechcieli mi pomóc. Chociaż teraz pomyślałam czemu wcześniej się nie zainteresowali. Czy wszyscy ludzie to tchórze. Gdy tylko przekroczyliśmy próg kamienicy poczułam silny wstrząs. Czegoś takiego nigdy nie doświadczyłam. Jakby cały dom krzyczał "uwaga zaraz się zawalę". Nie wróżyło to nic dobrego. Wzięłam głęboki oddech świeżego powietrza i pognałam jak najszybciej mogłam i na ile stan budynku mi pozwalał, z powrotem na górę. Moja pamięć pozwoliła mi tam bezbłędnie trafić, o ile budynek w miarę jeszcze się trzymał i mogłam swobodnie przejść korytarzami.
Gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania zobaczyłam mojego wspólnika. Wyglądał źle nawet bardzo. Rozejrzałam się za kobietą. Kuchnia była zawalona. O matko. Podbiegłam do mężczyzny i kucnęłam przy nim. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, wszystko było jasne. Tamta kobieta, została tam. W kuchni. Gdzieś pod gruzami. Starałam się nie myśleć o tym. Teraz było ważne, żeby nikt więcej tu nie umarł. -Hej! Tutaj! - krzyknęłam do ludzi, którzy wbiegli za mną a by pomóc. Co prawda mieliśmy uratować kobietę, ale cóż… Ważne że było jeszcze kogo ratować. Spróbowałam wślizgnąć się pod ramie za które się nie trzymał i pomóc mu wstać. Ze mną będzie bardziej bezpieczny, moja moc ostrzeże mnie gdy coś będzie się chciało na nas zwalić.
  Temat: Uliczka #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń: 4651

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2020-04-02, 15:54   Temat: Uliczka #1
Hills? Czy to nie od tej firmy technologicznej współpracującą z DOGS? Czy to mogło być zwykłe porwanie dla okupu, a nie te wielkie czystki mutantów? Chłopak nie podał mi żadnej przydatnej informacji. Chociaż... Może by zadzwonić tak do tej gosposi i poinformować ją, że dziewczyna została porwana?
Nie dojrzałam gdzie pojechał van. Taksówek też nie było. Wróciłam do miejsca zbrodni i dopiero teraz dojrzałam jednego z porywaczy, jęczącego na ziemi. To ten co dostał gazem po oczach. Jakoś wydawało mi się, że wszedł do tego vana. Bez sensu, że go tak zostawili.
Najpierw jednak postanowiłam zająć się nastolatkiem. - Wszystko będzie dobrze. Wezwać Ci może karetkę? - może i to był słaby czas na to, ale z drugiej strony mogło mi się nie udać uratować dziewczyny, a chłopak mógłby się tu wykrwawić. Poprosiłam też o numer tej gosposi, nie wiedząc dokładnie co z nim jeszcze zrobię.
Podeszłam do tego goryla i o ile mogłam to dostrzec sprawdziłam, czy ma charakterystyczną przypinkę. Jeśli nie spróbowała podstępu. - O mój boże! Nic panu nie jest? - powiedziałam super przymilnym głosem, kucając przy nim i pomagając mu usiąść. Jednocześnie spróbowałam dotknąć jego odsłoniętą skórę. Może uda mi się przypadkowo wywołać jakąś przydatną wizje. Teraz na pewno dojrzę czy ma przypinkę. Miał czy nie pannie Hills trzeba było pomóc. Najpierw odsunęłam się na bezpieczną odległość. - Słuchaj. Mam nagranie jak twoja ferajna, nie dość że bije dziewczynę, to wbrew jej woli wciąga ją do vana. Więc albo grzecznie powiesz, co zamierzacie z nią zrobić, albo posiedzisz sobie w więzieniu parę lat. Internet będzie miał niezły ubaw jak zobaczy jak twoi kumple Cię zostawiają płaczącego jak mała dziewczynka.
  Temat: Bush Garden
Robin Alexander

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1099

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-04-02, 15:32   Temat: Bush Garden
Nie powiem Amber mnie zaciekawiła. Ciekawe co chciała mi pokazać. Może też była mutantem. Na pewno się jeszcze z nią spotkam. Wzruszyłam ramionami -Okej. Jak wolisz. - Podałam jej swój numer telefonu i zapisałam jej. Gdy kelnerka przyszła poprosiłam jeszcze krewetki w tempurze na wynos i o rachunek. Gdy Amber wychodziłam pożegnałam się - W takim razie, do zobaczenia. . Poczekałam na swoje zamówienie i wróciłam do domu.

/zt
  Temat: Altana #1
Robin Alexander

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 1678

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2020-03-30, 14:52   Temat: Altana #1
Przewróciłam oczami, no dobra skoro chcesz pisać to piszmy, tylko oby oddał mój notatnik.
Nie wiem czym lub kim jest miś uszatek, ale brzmi jak dziecięca zabawka. Mężczyzna nie chce, żeby się nim bawiła. Ale ja się nim nie bawię! Nie miałam nic złego w zamiarze, to tylko wina mojej mocy. Ale skoro mogę już coś chcieć… Zamyśliłam się. Nic mi nie było potrzeba, zważywszy że nie wiem kim jest ten mężczyzna i co może mi zaoferować. Jedyne co mi przyszło do głowy to pieniądze. Oczywiście uczciwie zarobione! Możesz polecić mojego pracodawcę. Potrzebuje kasy, a za każde polecenie dostaje część z zlecenia. Jest naprawdę dobrym hakerem napisałam na kartce, przełożyłam na drugą stronę i napisałam szczegółowe instrukcje jak skontaktować się z moim alter ego Alexem. Trzeba wejść na forum poświęcone geologi ''treasurenet'' i napisać w wątku o wymianie rubinów. Potem już sama kontaktuje się z zleceniodawcą na podstawie IP. Może to delikatnie skomplikowane, ale chodzi o kwestie bezpieczeństwa. Wyrwałam kartkę z instrukcjami i podałam mu oddzielnie.
Nie miałam zamiar go szantażować, bo nie miałam właściwie czym. Mogłabym użyć mojej mocy i dowiedzieć się o nim więcej, ale po co. Nie miałam nic do niego. Ale skoro można ubić już interes to trzeba korzystać.
 
Strona 2 z 5
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 4