| Autor |
Wiadomość |
Temat: Główna ulica |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10612
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-03-22, 19:48 Temat: Główna ulica |
No kurde, taka odważna to ja dawno nie byłam, ale czasami trzeba było być! Nie mogłam tak zostawić tego, ot tak, że kobieta strzeliła do dziewczynki. Już naprawdę mało istotne było to, że dziewczynka była mutantem. Zastrzeliła niewinne dziecko, a ja miałam ją puścić? Seth najwidoczniej właśnie na to miał ochotę, ale postanowiłam trzymać się procedur, bo nigdzie w procedurach nie mieliśmy napisane, żeby puszczać morderców wolno, więc na pewno robić tego nie zamierzałam.
Seth w sumie to nie reagował, a ja opuściłam broń, z wzrokiem wlepionym w kobietę.
Panna Louanne ewidentnie nie była wzruszona moim aktem odwagi. Ba, nawet nie wierzyła, że mogłabym do niej strzelić... No cóż, ja nawet trochę byłam przekonana, że tak, mogłabym.
- Jasne. Zapakuję cię w auto i jedziemy do siedziby D.O.G.S.. Tam porozmawiamy. - powiedziałam z promiennym uśmiechem i podeszłam do niej, ściskając ją za ramię i jak nikt mnie nie zatrzymał, to pociągnęłam ją za sobą, ruszając w stronę swojego auta, które zaparkowalam wczoraj kilka metrów stąd.
Chciałam już stąd jechać. Zbyt wiele okropności się wydarzyło.. |
Temat: Główna ulica |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10612
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-03-15, 18:03 Temat: Główna ulica |
Sytuacja była koszmarna, a ja siedziałam jak ta skończona, pierdolona idiotka, w tej cholernej, zasranej ciężarówce. Dlaczego tak starannie wykonywałam rozkazy? Ja pierdole! Chodziłam w miejscu, trzęsąc się ze złości i bezsilności, wpatrując się w monitory, skąd widziałam wszystko, co się działo. Pajęczaki wprowadziły zamęt, a w centrum tego wszystkiego wciąż dostrzec mogłam kobietę z martwą, maleńką dziewczynką na rękach. Nie mogłam znieść tego widoku... Nie mogłam... Widziałam, kto ją zastrzelił, a domyślałam się, że nikt z tym nic nie robił, absolutnie nic... Kurwa, jak tak można było? Ona celowała do dziecka, małego, maleńkiego dziecka.
Miałam dość tych wszystkich pierdolonych rozkazów. Naprawdę, miałam ich dość po dziurki w nosie.
Przeładowałam pistolet i wyszłam z ciężarówki, biorąc głęboki oddech i starając się skupić na tyle mocno, by odnaleźć umysł strzelającej kobiety. W krótkofalówce, którą wzięłam ze sobą z ciężarówki, slyszałam wezwanie. Poszukiwania szatynka z bronią. Okej, to mogłam to zrobić oficjalnie?
Świetnie.
Weszłam w tłum, przepychając się przed siebie i szukając jej we wszystkich umysłach, które mnie otaczały. Bolała mnie głowa, ale starałam się nad sobą panować, bo nie moglam pozwolić morderczyni na spacerowanie na wolności.
No i wtedy to zadzwonił do mnie Seth, a ja nawet mu nie odpowiedziałam, tylko skupiłam się na jego myślach...
Musisz złożyć zeznania, a później kto wiem może jakaś kolacja z ewentualnym śniadaniem?
Co ten pajac mówił? Mówił do tej kobiety, która postrzeliła dziewczynkę... Ruszyłam biegiem, i już po chwili byłam przy nim.
- Myślę, że grozić, to powinniśmy morderczyni. - powiedziałam, stając przy nich (Seth, Amy, Louanne) i celując z broni do Louanne. |
Temat: Najmilszy DOGS jakiego spotkasz |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 877
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-03-15, 17:50 Temat: Najmilszy DOGS jakiego spotkasz |
| heja! przyszłam po coś! |
Temat: Główna ulica |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10612
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-03-04, 20:03 Temat: Główna ulica |
Było źle. Uważałam, że muszę jak najszybciej dostać się do mutanta, który doprowadził nieumyślnie na pewno do śmierci jednego z polityków. Musiałam dostać się tam przed Sethem i pomóc uciec mutantowi. Może nawet sama się postrzelę, co by to wyglądało wiarygodnie, że zostałam zaatakowana podczas bardzo nierównej walki? Cholera, musiałam coś zrobić. Czułam potrzebę szybkiego działania, szczególnie, że mutantem, który zaatakował, ewidetnie było dziecko... Trzęsłam się cała, jednak nie zaczęłam działać. Czekałam najpierw na polecenia, które... cóż, nie okazały się dla mnie radosne.
- Oczywiście, już to robię. - powiedziałam, może nawet wkładając w to trochę zbyt wiele złości. Liczyłam jednak na to, że Seth odbierze to po prostu tak, że czułam się zawiedziona, że nie mogłam wyjść w teren. Tak naprawdę jednak... No cóż, właśnie podpisywałam wyrok na tę dziewczynkę i wszystkich tych, którzy jej pomagali.
Sięgnęłam po krótkofalówkę, włączając ją.
- Vandom, nie spuszczaj z oka tej małej mutantki. Zaraz się nią zajmiemy. Zorganizujcie ewakuację, jak najszybciej. Nikt więcej nie może zginąć. - rzuciłam głosem pozbawionym jakichkolwiek emocji, bardzo służbowym i automatycznym. Czułam się właśnie jak robot, wypełniający te pojebane polecenia, ale co miałam zrobić?
Podeszłam po prostu do tych maszynek naszych, co miały łapać mutantów i z bijącym sercem włączyłam pięć z nich. Roboty przypominające pająki od razu włączyły się do życia i ruszyły do przodu, zupełnie automatycznie, a ja wróciłam na moje cholerne miejsce przy monitorach. |
Temat: Główna ulica |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10612
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-03-03, 15:20 Temat: Główna ulica |
Bardzo starannie udawałam, że coś robię, no bo przecież nie mogłam pokazać po sobie, że staram się bojkotować D.O.G.S. jak najbardziej mogę. Wcale nie chciałam zostać ich szczurem doświadczalnym, więc walczyłam ze sobą, by nie wykonywać poleceń Setha, albo inaczej - żeby je wykonywać, ale tak niepoprawnie, jak tylko potrafiłam... W końcu i tak nic ciekawego się nie działo, prawda?
No cóż, do czasu.
Usłyszałam strzał i skierowałam drony na scenę, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu zauważając, że jeden z polityków, przywóca GC runął jak długi, martwy i do tego był mutantem!
- O mój boże. - szepnęłam, przerażona tym widokiem. Śmierć... to coś tak okropnego... Co prawda prezes GC, jak to prezes GC... Nie popierałam jego działań, to co robili było straszne, ale nigdy nikomu nie życzyłam śmierci... Zaczęłam trząść się z przerażenia, w momencie, gdy Ambrose podszedł do mnie, zwracając mi uwagę w zaskakująco uprzejmy sposób. Spojrzałam na niego oczami pełnymi przerażenia przez to, co się stało.
- Haywell nie żyje. - powiedziałam przerażona, przysuwając do niego jeden z monitorów, by mógl wyraźnie zobaczyć martwego człowieka, a raczej mutanta, którego właśnie nagrywały drony. To było przerażające... Nie umiałam się otrząsnąć, już przestałam go słuchać, choć widziałam, że coś tam gada do krótkofalówki. Spoglądałam tylko w monitor, patrząc na scenę, aż w pewnym momencie... ze sceny zepchnięty został kolejny polityk, a z moich ust wyrwał się krótki krzyk. Co jest, do kurwy? Czemu ktos to robił? Ja... ja nie mogłam ich zabić... nie mogłam nikogo skrzywdzić, a wiedziałam, że pewnie zaraz dostanę takie polecenie...
- Seth... Coś się dzieje... - szepnęłam zdenerwowana - Ktoś zaatakował tego drugiego polityka. - mruknęłam nerwowo, przeszukując dronami plac, by zauważyć winnego całej tej sytuacji.
Słyszałam o czym Seth rozmawiał z Amy i tylko rzuciłam na niego wzrokiem. Jeśli ja pójdę do niej pierwsza... może udam, że mi uciekła i nie bęziemy mogli jej porwać?
- Ja mogę do niej pójść. Powiedz jej, że im pomogę, tylko niech powie gdzie jest. - powiedziałam, patrząc mu w oczy i wstając z krzesła. Gdzieś tam tylko sprawdziłam, czy mam broń w kurtce i czekałam na polecenia. |
Temat: Główna ulica |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10612
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-02-27, 15:32 Temat: Główna ulica |
Siedzialam ze wzrokiem wlepionym w monitorki, obserwując ludzi. Póki co nie działo się nic, kompletnie. Na ulicy pojawiało się co raz więcej osób, a na scenę wyszło dwóch panów polityków, co się kłócić zaczęło. Było mi źle... wiedziałam, że to wrzystko na rzecz mutantów, na poprawienie naszego wizerunku, ale miałam wrażenie, że to wszystko wcale nie pomaga. Ba, takie marsze to była idealna opcja dla nas, przeciwników, by mutantów wyłapać i ich przewieźć do labolatorium, a to było strasznie smutne. Nie mogłam oczywiście nic zrobić w tym temacie, więc po prostu słuchałam Setha.
Przytakiwałam mu, choć nie do końca obchodziło mnie to, co mówił. Oczywiście, że mieliśmy zupełnie różne poglądy. W końcu ja byłam mutantem, a on o tym nawet nie wiedział... Nie zastanawiałąm się jednak jakoś super długo nad tym wszystkim, bo oboje dostaliśmy wiadomości meilowe. Wyjęłam telefon, by tego meila odczytać i zmarszczyłam czoło. Oddech mi trochę przyspieszył i miałam nadzieję, że Seth to uważa, że z radości i z podekscytowania, że coś się zaczęło dziać, a my mamy wizerunki dwóch osób, co warto na nich polować. Mutanci...
Znów milczałam, ale oczywiście zaczęłam wykonywać polecenia Setha. Zrzuciłam zdjęcia, które dostaliśmy na jeden monitor, tak, jak mi polecił. Dronem starałam się wyszukać tego faceta, a krótkofalówki przełączyłam na fale radiowe krótkofalówek policyjnych, by wyłapać tą biedną kobietę. Nie chciałam tego robić, ale czy miałam jakiekolwiek wyjście? W sumie ten Ambrose to nie byłby taki zły, gdyby nie był tak ogromnym przeciwnikiem mutantów...
Wsłuchałam się w to, co się dzieje na krótkofalówkach, ale oprócz narzekania na nasze drony to nic ciekawego nie słyszałam... Ja to nie byłam najlepsza w tych akcjach terenowych, o wiele bardziej wolałam siedzieć w labolatorium. A może po prostu nie chciałam być w tym dobra, bo w końcu łapanie mutantów, jak samemu się było mutantem... no, tak średnio bym powiedziała. |
Temat: Główna ulica |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10612
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-02-22, 22:36 Temat: Główna ulica |
No i nadszedł ten dzień. Marsz pokojowy F.P.T.P.. Nie ważne, jak bardzo nie chciałam - musiałam się stawić. Nie ważne, jak bardzo nie chciałam robić tego, co kazali mi robić. Nie istotne były moje plany, marzenia, chęci i moje zdanie. Już dawno wybrałam taki styl życia. Zdecydowałam się pracować dla D.O.G.S. by być bezpieczną, by nie być ściganą. To był mój wybór i musiałam z tym żyć, nawet teraz, gdy robiłam coś absolutnie przeciwko moim przekonaniom, bo gdzie ja kiedykolwiek powiedziałam, że chcę chodzić z bronią schowaną pod kurtką i pilnować, czy żaden mutant nic nie robi, bo jak robi, to muszę mu głowę odstrzelić? No, nie podobało mi się to, ale tak wybrałam. Zdradziłam swoich, miałam tego świadomość, a teraz musiałam z tym żyć.
No i tak jakoś wyszło, że Pan Dowódca D.O.G.S. Seth Ambrose polecił mi zajmować się dronami i generalnie monitorowaniem marszu, więc w sumie nie tak źle, prawda? Nie musiałam do nikogo strzelać, ani w ogóle paradować sobie z pistoletem poprzez mutantów, którzy tylko chcieli walczyć o swoje prawa. Mogłam sobie tylko siedzieć w jednym miejscu i patrzeć na ekraniki, a także wykonywać polecenia pana dowódcy, więc może nie będzie aż tak źle, co? Może mi się uda wszystko i nie zabijemy żadnego mutanta, ani żadnego nie porwiemy? No miałam nadzieję.
- Oczywiście, panie Ambrose. Wyspałam się, dziękuję. - odpowiedziałam mu i uśmiechnęłam się łagodnie, acz trochę służbowo. Żałowałam, że nie jestem na tyle odważna, by mu teraz w myślach czytać, ale zawsze miałam takie wrażenie, że te wszystkie urządzonka monitorujące to zauważą, co kombinuję i wtedy cała moja przykrywka to pójdzie sobie gdzieś, dlatego wolałam się powstrzymać, co by losu nie kusić.
Słuchałam uważnie poleceń mojego szefa, gdzieś tam też odwracając się na te okropne klatki, co w nich mutanci zamknięci będą, ale starałam się wyglądać na podekscytowaną, no bo przecież w D.O.G.S. pracowałam i pozamykamy mutantów do badań i tortur! Super sprawa.
- Na pewno będzie dziś ciekawie! - zauważyłam błyskotliwie, a na kolejne polecenie tylko przytaknęłam krótko i zaczęłam pracować na komputerkach, zrzucając obraz z dronów na monitor tak, jak pan Ambrose mi polecił. Robiłam to wszystko z ciężkim sercem, ale no, musiałam, tak było trzeba robić. |
Temat: Zoella "Zoey" Oaks |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 259
|
Forum: Informatory Wysłany: 2018-02-20, 18:11 Temat: Zoella "Zoey" Oaks |
Zoella Oaks lat 22  Choroby i alergie: astma wysiłkowa | Obrażenia: brak | Frakcja i pozycja: stażystka w D.O.G.S.
| Rodzina: brak | Opis mocy i poziom mocy:czytam w myślach
Dodatkowe umiejętności: przeszłam kurs samoobrony i pierwszej pomocy | Mocne i słabe strony: mam bardzo złą kondycję, mam klaustrofobię, boję się ciemności | jestem inteligentna, sprytna, znam podstawy pierwszej pomocy, angażuję się we wszystko co robię | Przyjmowane leki: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Cele życiowe: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Marzenia: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
|
Temat: Ambrose |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 625
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-02-18, 18:38 Temat: Ambrose |
pracuję dla DOGS i nikt nie wie, że jestem mutantką, co mi dasz? |
Temat: Event: MARSZ POKOJOWY! |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1282
|
Forum: fabularne Wysłany: 2018-02-16, 18:30 Temat: Event: MARSZ POKOJOWY! |
Imię i nazwisko: Zoella Oaks
Rola w trakcie wydarzenia: ochrona wydarzenia – D.O.G.S.
Inne: chuda jestem i drobna, ale kazali mi pilnować, czy żadne mutanty nie szaleją, bo jak zaczną, to ich wezmę postrzelę z mutazyny, takie mam rozkazy |
Temat: Miniatura Statuy Wolności |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 559
|
Forum: west seattle Wysłany: 2018-02-13, 23:07 Temat: Miniatura Statuy Wolności |
| przed PJem
ubranko.
Ostatnio dość często siedziałam w internecie. Brakowało mi kontaktu z innymi, a swoich potencjalnych znajomych wyszukiwałam pod hasztagiem F.P.T.P.. Chciałam mieć kontakt z tymi, którzy wspierają mutantów, bo przecież sama pracowałam w rządzie, który był bardzo im przeciwny... Wstydziłam się tego i chyba właśnie z tego powodu jakoś tak lgnęłam do tych, którzy wspierali takich ja ja, jak... PJ. Po ostatniej akcji na polanie czułam się taka rozbita, taka pusta... Potrzebowałam kontaktu z drugim człowiekiem, dlatego tak jakoś wyszło, że umówiłam się z tym chłopakiem przez internet. Oczywiście, absolutnie nie interesował mnie pod względem romantycznym (nadal kochałam PJa i swoją drogą miałam szczerą nadzieję, że wkrótce się do mnie odezwie...), po prostu chciałam z kimś... porozmawiać.
Dlatego właśnie stawiłam się w umówionym miejscu, o umówionym czasie, choć czułam się mimo to trochę skrępowana. To było moje pierwsze spotkanie z kimś z internetu... Zazwyczaj tylko pisałam, a teraz zdecydowałam się na spotkanie. Nie wiedziałam o mężczyźnie w sumie nic, oprócz tego, że jest z F.P.T.P..
Bądź co bądź przyszlam na miejsce i widziałam jakiegos mężczyznę i to chyba był właśnie ten, z którym się umówiłam. Dla pewności jednak postanowiłam mu zajrzeć w myśli...
Umówiłem się tu bowiem z dziewczyną poznaną w internecie.
Okej, to o mnie mowa.
Z łagodnym uśmiechem podeszłam do mężczyzny i wyciągnęłam rękę w jego stronę. Dobre wychowanie przede wszystkim.
- Cześć. Jestem Zoella, ale możesz mówić mi Zoey. - przedstawiłam mu się. |
Temat: Balor |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 430
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-02-13, 22:39 Temat: Balor |
| i ja też! |
Temat: przeczytam Twoje myśli |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 649
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-02-11, 21:56 Temat: przeczytam Twoje myśli |
no romantycznego to Ci nic nie dam, bo nie mogę być zazdrosna o swoje własne postaci!
ale ale
może poznali się w Las Vegas? może Zo przeczytała jego myśli i ogarnęła, że o! mutant!
zaprzyjaźnili się, a potem go zamknęli, Zo pękło serce z tęsknoty za przyjacielem, a teraz mogą się spotkać po latach |
Temat: Squot |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2815
|
Forum: west seattle Wysłany: 2018-02-08, 23:46 Temat: Squot |
Nie wiedziałam czego się spodziewać... Bałam się spotkania, które miało nadejść. Bałam się stanąć twarzą w twarz z PJem i powiedzieć, jak bardzo żałuję tego, co zrobiłam, jak bardzo nie podoba mi się to, gdzie to wszystko w życiu mnie zaprowadziło... Cierpiałam bez niego, nie było dnia, bym o nim nie myślała, bym nie zastanawiała się, co by było, gdybym wtedy podjęła inną decyzję... Walentynki... To taki piękny dzień i fakt, iż prawdopodobnie miałam ten dzień spędzić z PJem sprawiał, że tegoroczne walentynki mogły okazać się najlepszymi w całym moim życiu.
Jasne, PJ mógł też chcieć się ze mną spotkać, żeby nie wiem, po prostu wyjaśnić pewne sprawy, porozmawiać, ale może już nie czuł nic do mnie, może wcale nie chciał, by nasza relacja znów stawała się romantyczna. Tak, taka możliwość też istniała, jak najbardziej, ale czy wtedy na dzień naszego spotkania wybrałby akurat 14 lutego? Tak... jasne... mógł nie spojrzeć w kalendarz, czy coś takiego, ale czy to w ogóle mogło być prawdopodobne? Różne rzeczy się w życiu działy, ale za wszelką cenę starałam się być optymistką. Spieprzyłam zbyt wiele w swoim życiu do tej pory... może los po prostu dawał mi drugą szansę, może PJ wcale mnie nienawidził, a tęsknił za mną tak mocno, jak ja tęskniłam za nim?
Kurczowo trzymałam się tej myśli, wierząc, że jeśli będę mocno sobie to wmawiać, to to się ziści. Tak, byłam nawina, ale... ale to miłość mnie taką zbudowała.
I wtedy dostrzegłam PJa. Nie patrzył na mnie z nienawiścią. Nie patrzył na mnie jak na kogoś, z kim chciałby po prostu zakończyć znajomość. On... patrzył na mnie i uśmiechał się do mnie tak, jak ja patrzyłam na niego, a to, co przygotował...
- O mój boże, PJ... To wszystko... To dla mnie? - spytałam głupio, podchodząc do niego powoli, nieśmiało, jakbyśmy dopiero się poznawali, a przecież znaliśmy się na wylot... no, za wyjątkiem aktualizacji naszego życia, bo pewnie trochę się pozmieniało...
- Przepraszam cię... przepraszam, że wtedy odeszłam... - szepnęłam cicho, gdy stałam już bardzo blisko niego. Wzrok spuściłam na swoje dłonie, nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. Byłam idiotką...
- Ja... bałam się. Cholernie, PJ, ale nigdy nie przestałam cię kochać. Popełniłam w życiu strasznie dużo błędów, ja... pracuję teraz dla D.O.G.S., ale... ale nigdy nie przestałam cię kochać... - dodałam, a w oczach pojawiły mi się łzy. Żałowałam, cholera, tak strasznie. Szkoda, że nie umiałam cofać się w czasie. Naprawiłabym wszystko, ale teraz... ale teraz mogło być już przecież za późno. |
Temat: Squot |
Zoella Oaks
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2815
|
Forum: west seattle Wysłany: 2018-02-05, 21:13 Temat: Squot |
| 14 luty! PJ I JA WYGRYWAMY WALENTYNKI!
https://i.pinimg.com/236x/26/fa/33/26fa33ee78b78299a0f56c5baf0a48c6--lodges-alice-olivia.jpg - ubranko, co mi się nie chce linkować.
Sms od PJa zdecydowanie mnie zdziwił. Od akcji na polanie... nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. Wiedziałam, że jest na mnie wściekły, wcale się nie dziwiłam. Ja też przecież cholernie żałowałam, że go wtedy zostawiłam, że nie poszłam za nim, że byłam tchórzem i odeszłam, łamiąc sobie i jemu serca... To była zdecydowanie najgłupsza i najgorsza decyzja w moim życiu, dlatego zupełnie nie byłam zaskoczona, że PJ zareagował na mnie tak, jak zareagował, gdy się ostatnio przypadkowo zupełnie spotkaliśmy. Oczywiście, nie mogłam być pewna tego, co myślał, bo miałam zasadę - nie czytałam mu w myślach, dlatego tak naprawdę nie wiedziałam, co myślał, ale... ale widziałam, jak na mnie patrzył. Jak na śmiecia, jak na kogoś, kto wbił mu milion sztyletów w plecy. Serce pękało mi na nowo, ale zachowywałam się profesjonalnie. Uratowaliśmy wtedy tego Daniela, a ja nawet zostawiłam PJowi swój numer, gdyby kiedyś, kiedykolwiek czegoś ode mnie potrzebował i... i okazało się, że postanowił skorzystać z tego numeru.
Naprawdę byłam zaskoczona, dopiero wychodząc z domu pomyślałam o tych głupich, przeklętych Walentynkach, ale nie sądziłam nawet w swoim najskrytszych marzeniach, że to mogłoby o to chodzić. PJ mnie nienawidził... Pewnie czegoś potrzebował, a ja chciałam mu pomóc, więc zgodziłam się z nim spotkać w opuszczonej kamienicy w West Seattle. Chociaż pomagając, jakoś mogłabym mu wynagrodzić to, jak okropnie się wobec niego zachowałam. Jasne, moja pomoc nie wyleczy naszych złamanych serc, ale może sprawi, że PJ przestanie mnie nienawidzić, a zacznie mnie chociaż tolerować...
Na miejsce dojechałam autobusami, 15 minut przed umówionym czasem. Weszłam do środka. W torebce miałam pistolet, tak na wszelki wypadek, jakby ktoś postanowił wykorzystać moją miłość do PJ i zastawić na mnie pułapkę... Bądź co bądź, usiadłam na schodach, by mieć widok na drzwi wejściowe i... czekałam. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|