Znalezionych wyników: 31
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Piwnica
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 679

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-09-21, 18:39   Temat: Piwnica
Zoe zaśmiała się krótko słysząc drobny dowcip Fay. Zbyt często nie była świadkiem używania przez dziewczynę jej mocy, jednak znała jej naturę i wiedziała na czym polega. Była poniekąd podobna do mocy samej Zoe, zmiana fizyczna z zachowaniem normalnej psychiki, no... jeżeli nie bierzemy pod uwagę efektów ubocznych oczywiście.
Karcące spojrzenie dziewczyny zbyła jedynie uśmiechem, wiedziała że to młodzieńcza troska, jednak nie zamierzała jeszcze kłaść się do łóżka. Owszem, wszystko ją bolało, ciało od dawna już stopniowo odmawiało jej posłuszeństwa, ale nie zamierzała się temu poddawać, nie dopóki była sprawna umysłowo. Całe życie coś robiła, bezczynność zabiłaby ją szybciej niż starość.
W ciszy wysłuchała krótkiej relacji dziewczyny, lekko potakując głową. Zoe była typowym aktywnym słuchaczem, poświęcając swojemu rozmówcy zawsze 100% uwagi... trochę jak Oprah, nie?
-Ah, tak, doszły mnie słuchy o waszym odejściu z Bractwa. Tak samo o atakach i przeniesieniu. - Zoe ściągnęła brwi, wyraźnie przejęta aktualną sytuacją młodych mutantów. Wiele dzieciaków które wcześniej gościło w jej progach trafiło w ręce DOGS. Może nie pamiętała już wszystkich imion i twarzy, mimo wszystko nadal przejmowała się każdym z osobna. Po chwili ciszy, która zapadła po jej ostatnich słowach Zoe nagle lekko klepnęła się w udo i zmieniła temat: -Seattle to piękne miasto, mam nadzieję że jakoś się tam teraz odnajdujesz? Dobrze pamiętam, że stamtąd właśnie pochodzisz?
  Temat: Droga
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 856

PostForum: south westside   Wysłany: 2018-09-11, 20:33   Temat: Droga
Serce jej się łamało, kiedy musiała oglądać młodych ludzi w takim stanie. To było okropne co się działo w ostatnich czasach. Wszystko wyglądało inaczej, kiedy żyli w podziemiu, ludzie nawet nie podejrzewali, że może być coś nie tak, a ewentualni świadkowie zwalali wszystko na halucynacje lub upojenie alkoholowe. Pilnowali się... a potem, a potem wszystko poszło się jebać, szambo wyjebało i teraz nawet zwykli ludzie podejrzewali się nawzajem o bycie mutantem. Nie wierzyła, że to myśli, ale dziękowała Bogu czasem, że była stara, po przekroczeniu magicznej granicy czterdziestki wypadało się z kręgu podejrzanych.
-Oni? - jej brwi powędrowały wysoko w górę, co spowodowało, że na jej czole pojawiła się seria zmarszczek, może trochę bardziej gęstych niż u przeciętnej osoby w jej wieku, ale nie wzbudzająca większych podejrzeń. Dla dociekliwych zawsze miała wymówkę, pod tytułem "taka moja uroda". -Nikogo tu nie ma, skarbie, tylko ja. - powiedziała spokojnie, baczni przyglądając się blondynce.
Nawet się nie zdziwiła, kiedy dziewczyna przecząco pokiwała głową. Musiała skądś uciekać, nie było innej opcji. Jak jednak znalazła się tutaj? Znajdowały się daleko od centrum miasta, najbliższy ośrodek Departamentu znajdował się w Seattle... czyżby przeszła całą tę odległość na piechotę? Na pewno tłumaczyłoby to jej stan zarówno fizyczny jak i psychiczny,
-Jesteś na obrzeżach Olimpii, konkretnie na południowym zachodzie, tuż przy granicy miasta. - mówiła powoli każde słowo wypowiadając aż przesadnie wyraźnie. -Mieszkam niedaleko, jest to rzadko uczęszczana droga, używam jej jako skrótu. - starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów ruchem ręki wskazała stronę w którą wcześniej jechała. -Mam w samochodzie wodę i krakersy, jeśli masz ochotę mogę ci je przynieść? - zapytała troskliwie, stwierdzając, że i tak za pewne młoda dziewczyna nie będzie chciała iść razem z nią do samochodu. Liczyła tylko, że jest na tyle głodna, że nie ucieknie w gąszcz jak tylko Zoe się odwróci.
  Temat: Piwnica
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 679

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-09-07, 22:39   Temat: Piwnica
Głos był znajomy, chociaż w pierwszej chwili nie skojarzyła go z właścicielem. A raczej właścicielką. Wyjrzała delikatnie przez framugę, dostrzegając postać zmierzającą w jej kierunku, a jej twarz zaraz się rozjaśniła. -Ah, Fay, to ty! - zawołała entuzjastycznie, delikatnie i krótko obejmując dziewczynę, która przez długi czas była łącznikiem między nią a Bractwem. Panna Murphy była bardzo zaradną dziewczyną i nie raz nie dwa Zoe oddawała w jej opiekę jakiegoś zagubionego dzieciaka, szukającego Bractwa.
-Oh, ależ to przecież żaden kłopot. - uśmiechnęła się ciepło, jak zwykle bagatelizując swój stan zdrowia na rzecz wygody innych osób. No cóż, taka już była. -Siadaj i się częstuj. - powiedziała, chwytając czajniczek z kawą i nalewając ciemny płyn do prostej białej filiżanki. Jeśli chodziło o zastawę Mama Z była wyjątkowo minimalistyczna. Z lekkim brzdękiem odłożyła czajnik na stół i sama zajęła miejsce na kanapie obok Fay. -Oh, koniecznie musisz mi opowiedzieć co tam nowego! Dawno już się nie widziałyśmy, jak sobie radzisz? - zagaiła przyjacielsko. Co nieco słyszała z drugiej ręki o atmosferze jaka panowała w Bractwie, jednak wolała wszystkie plotki potwierdzić u źródła.
  Temat: Droga
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 856

PostForum: south westside   Wysłany: 2018-08-25, 12:48   Temat: Droga
Z ulgą zauważyła, że dziewczyna reaguje na jej słowa i potrząsanie i zaczyna się budzić. Wyglądała jak siedem nieszczęść. Świeże blizny na twarzy, włosy tworzące jeden wielki kołtun, cała podrapana, brudna i obszarpana. Uciekinierka. A w obecnym klimacie politycznym, jeśli napotkasz uciekiniera masz 80% szans na to, że to mutant. Jej spanikowany ton i zachowanie zranionego jelonka jedynie potwierdziło ją w tym przekonaniu. Mama Z już za wiele się takich zranionych zagubionych duszyczek naoglądała ostatnimi czasy, żeby mieć wątpliwości.
-Spokojnie, kochana, nic ci nie zrobię, chce tylko pomóc. - odparła, mówiąc powoli i wyraźnie i lekko się odsunęła, dając jej nieco wolnej przestrzeni, żeby poczuła się swobodniej, jednak nadal mając ją w zasięgu ręki. Co jak co, ale nie zamierzała jej teraz puścić samopas, bo ewidentnie z byciem samopas kompletnie nie dawała sobie rady. -Nazywam się Zoe. - rzuciła, oczywiście zapominając, że kiedy była w swojej młodej formie oficjalnie używała tożsamości swojej nieistniejącej siostrzenicy. Ostatnio zdarzało się to częściej, do tego oficjalnego kłamstwa dopisała więc kolejny szczegół, że Zoe to było jej drugie imię którego wolała używać niż pierwszego. Nie było to nic dziwnego wśród jej społeczności, gdzie każdy był jakimś Juniorem po ojcu, dziadku, matce lub ciotce. -Wiesz gdzie jesteś? - zapytała, spodziewając się, że odpowiedź będzie przecząca, ale nie chciała na blondynkę na raz za dużo zrzucać. Wiedziała, że z osobami w szoku trzeba postępować bardzo delikatnie, szczególnie jeśli cholernie obawiają się o swoje życie.
  Temat: Piwnica
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 679

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-08-20, 23:46   Temat: Piwnica
1 maja.

Już drugi dzień tkwiła w swojej młodszej formie. Następnego dnia musiała załatwić parę spraw na mieście, rejestracja telefonu, jakieś zakupy większe... potrzebowała do tego paru dni rozgrzewki. Pierwszy był zawsze najgorszy, większe prawdopodobieństwo nagłego ataku, dezorientacja, generalne roztrojenie organizmu. Uprzedziła więc dziewczyny, które bez słowa obiecały opiekę nad pensjonatem po czym spędziła cały dzień w łóżku. Kiedy rano wstała, powoli ubrała się czując ból w stawach i zeszła na śniadanie. Aktualnie nie mieli żadnych gości. Normalnych gości. Nic dziwnego, maj nie był jeszcze sezonem wakacyjnym, w którym dopiero miała obłożenie.
Zejście po schodach też nie należało tego dnia do najprzyjemniejszych. Będzie sobie musiała chyba zainstalować tę windę dla starych ludzi... albo sprawić sobie osiłka który ją będzie wnosił i znosił. No, przydałby się jakiś przystojniaczek tutaj, może nawet by go wyswatała z któraś z dziewczyn? Ho! To by dopiero było! Uśmiechnęła się na samą myśl. Pierwsze majowe dni przyniosły ze sobą ocieplenie postanowiła więc zjeść śniadanie w ogródku, gdzie znalazła krzątającą się jedną ze swoich pomocnic. Szepnęła jej, że w nocy zabukował się specjalny gość, na co jedynie skinęła głową. Specjalny gość oznaczał mutanta w jej progach.
Skończyła swoje skromne śniadanie, zaparzyła kawy, przygotowała typowy gościnny zestaw śniadaniowy i z tacką powolutku zaczęła schodzić do piwnicy. Było dosyć wcześnie rano, dochodziła 9. Zoe była już stara więc spała krótko, a co za tym idzie wstawała wcześniej, zdecydowanie wcześniej niż by sobie tego życzyła. Przeszła przez część gospodarczą i wymacała specjalny uchwyt w ścianie. Zamek kliknął, a ona pchnęła drzwi i weszła do małego saloniku rozglądając się za gośćmi.
-Dzień dobry! - zawołała kładąc tacę ze śniadaniem i świeżo zaparzoną ciepłą kawą na stoliku, szanując prywatność swojego gościa i nie wchodząc do części sypialnej.
  Temat: Droga
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 856

PostForum: south westside   Wysłany: 2018-08-20, 23:29   Temat: Droga
2 maja.

Nie podobała jej się ta cała sytuacja. Musiałaby chyba postradać zmysły, żeby jej się podobała. Najpierw wprowadzenie godziny policyjnej, potem rejestracja telefonów. Musiała jeździć do miasta wszystko załatwiać, dla swojej "cioci", co biorąc pod uwagę jej ostatni stan zdrowia wcale nie było jej takie na rękę. W swojej młodszej formie tkwiła już 3 dzień. Już dawno zauważyła, że kiedy cycki miała młode i jędrne łatwiej szło jej załatwianie czegokolwiek, niż kiedy osoba po drugiej stronie zakładała, że ma do czynienia z niepełnosprawną umysłowo staruszką. Phi!
Jechała dosyć szybko. Zostało jej jakieś pół godziny do początku godziny policyjnej, a jak do tej pory nie miała potrzeby załatwienia sobie nocnej przepustki. Ostatnimi czasy bardzo rzadko opuszczała pensjonat, a wszystkie inne formalności mogła załatwić w ciągu dnia. Cały dzień w kolejce i użeranie się z urzędnikami, którzy znudzonym tonem oznajmili jej, że mogła przecież zarejestrować telefon w internecie (może gdyby nie miała 80+ to by mogła), a potem w powalająco wolnym tempie wpisywali wszystkie jej dane. A raczej "cioci" dane. Humoru nie polepszał jej też fakt, że zaraz po opuszczeniu urzędu miała mały epizod. Była już w samochodzie, sięgała do torebki po... no właśnie, nagle wszystko jej umknęło - po co, dlaczego tu była, właściwie gdzie była, kim była? W panice zaczęła wyrzucać rzeczy z torebki na siedzenie pasażera, dzięki Bogu znajdując wcześniej przygotowaną dla siebie kartkę.
Zoe Murphy, 82 lata, Olimpia, stan Waszyngton, wdech i wydech..
Wszystko wróciło. Oddychała ciężko, palce kurczowo zaciskając na kierownicy, czując jak serce obija jej się o klatkę piersiową. Sięgnęła po kubek termiczny i opróżniła go prawie do połowy, czując zaspokajające jej potrzeby plecebo działanie melisy. Powinna zainwestować w medyczną marihuanę. To by ją do cholery uspokoiło. Przekręciła kluczyk w stacyjce i odjechała spod urzędu. Prosto pod cholerną stację benzynową gdzie kupiła sobie nową płytę Beyonce. When life gives you lemons buy fucking Beyonce album.
Zjechała z głównej drogi. Skrót. Miała nadzieję, że dzięki temu ominie korki na wjeździe na osiedle. Zwolniła do wymaganej prędkości i znudzonym wzrokiem wpatrywała się w horyzont, marząc wręcz o swoim łóżku i swoim wieku. Męczyła ją już ta nowa powłoka. Lubiła być stara. O dziwo, więcej wtedy pamiętała. Droga biegła przy lesie. Akurat rzuciła okiem w stronę ściany drzew i krzewów i... zaraz, czy to była noga? gwałtownie nacisnęła na hamulec i zjechała na poboczę. Szybko wrzuciła hamulec ręczny, zgasiła silnik, awaryjne i wybiegła z samochodu. Im była bliżej tym wyraźniej widziała zarys nieruchomej sylwetki. Uklękła przy dziewczynie i nachyliła głowę nad jej twarzą nasłuchując i wypatrując oddechu. Był!
-Halo! Słyszysz mnie? Niech się pani obudzi! - zaczęła lekko nią potrząsać mając bardzo złe przeczucie wobec całej tej sytuacji.
  Temat: Salon
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1060

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-08-20, 12:18   Temat: Salon
Z zadowoleniem przyglądała się uśmiechowi, który nagle pojawił się na twarzy Hetfielda, był dla niej jak dziecko, więc oczywiście, że wolała go oglądać w takiej wersji! Zaśmiała się jednak lekko słysząc jego słowa. -O już nie rób ze mnie takiej świętej Babuszki, Viggo. Mam swoje lata, może i te oczy wyglądają młodo - w tym momencie, aż nie mogła się powstrzymać, musiała użyć mocy - zmarszczki się rozprostowały, starcze przebarwienia poznikały, a w jej oczach pojawił się charakterystyczny młodzieńczy blask. Trwało to jedynie chwilę, a zakres ograniczyła tylko do okolicy oczu - coś prostego, ale efektywnego. Minimalizm w końcu zawsze robił największe wrażenie. -ale widziały swoje. - nie przestawała mówić, kiedy prezentowała mu swoja małą sztuczkę. -Doskonale zdaje sobie sprawę z tego za co ci płacę. - dodała z rozbawieniem. Owszem, była kochającą i dobrą osobą... dopóki uważała cię za przyjaciela, jednak dla wrogów.... nie było żadnej taryfy ulgowej.
Na wspomnienie o dyskrecji, skinęła jedynie głową. Nie miał co się obawiać, jego sekrety były u niej bezpieczne, szczególnie, że za pewne w przeciągu miesiąca nie będzie nawet pamiętała, że tu był. A może wyolbrzymiała? Choroba dopiero się zaczynała, brała leki, może los się do niej po raz kolejny uśmiechnie i da jej nieco więcej czasu. Uniosła lekko brew przypatrując się Hetfieldowi niczym matka wysłuchująca wielkich planów swojego dziecka o tym, że zostanie kolejnym Agentem 007. Marzenie piękne, ale czy realne?
-Gdybym miała tak generalizować jak ty... - nachyliła się w jego stronę nieco ściszając głos i nie przerywając kontaktu wzrokowego -To zmiotłabym z powierzchni ziemi wszystkich o takiej pięknej białej skórze jak twoja. - powiedziała z poważną miną, której jednak długo nie potrafiła utrzymać. Wybuchnęła głośnym i radosnym śmiechem, a cała jej sylwetka zabawnie podskakiwała w jego rytm. -Matka Natura była jednak szybsza niż Mama Z i moja zemsta zniknęła wraz z jednym zawałem. - dodała z rozbawieniem. Wszystko to działo się już tak dawno temu... pogodziła się z losem, połknęła gorycz utraconej szansy, wzruszyła ramionami i żyła dalej. Ten mężczyzna już raz zniszczył jej całe życie, nie zamierzała mu dawać drugiej szansy, nawet jeśli miałby to robić zza swojego grobu.
  Temat: Salon
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1060

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-08-16, 22:45   Temat: Salon
Z lekkim smutkiem wysłuchiwała jego słów. Chciałaby móc stwierdzić, że to pierwsza taka rozmowa którą przeprowadziła w życiu, jednak w ciągu tych swoich 82 lat wiele razy zdarzało się już jej trafiać na złamane dusze, dokładnie takie jak jego, i to po obu stronach barykady. Każdy z nich uważał, że nie ma dla niego ratunku, racja, większość z nich przegrywała tę nierówną walkę lub po prostu ją przerywała ją odbierając sobie życie, niektórzy jednak mieli silniejszego ducha i potrafili wstać z kolan. Co się tyczy Viggo... miała wrażenie, że chociaż jedno z kolan miał już mentalnie podniesione, potrzebował tylko delikatnego popchnięcia, żeby móc się kompletnie podnieść. Silny był z niego chłopak, tyle lat przeszedł już z takim ciężarem na plecach... nie wielu potrafiłoby zachować przy tym jasność umysłu.
-Yhym, yhym... - pokiwała lekko głową, nieco ironicznie -Nie wiedziałam, że ludzie w półświatku mogą sobie pozwolić na takie chałupy jak ta. Nie za jasno? Może powinnam porozrzucać trochę tacek na kokainę? - uniosła lekko brew, nie kryjąc sarkazmu w głosie, ale również nie ukrywając lekko uniesionego w górę kącika ust, jasno dającego do zrozumienia, że nie mówi poważnie. Położyła delikatnie dłoń na jego przedramieniu i lekko je poklepała. -Wiesz.... czasem zemsta może być celem. - powiedziała posyłając mu nieco znaczące spojrzenie. Może i była kochającą Mamą Z, ale kobieta dużo przeżyła i doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak funkcjonuje świat. Nie była takim aniołkiem i Czarną Matką Teresą na jaką wyglądała na pierwszy rzut oka. Też swoje w życiu nabroiła. -Przynajmniej tymczasowym. Nie zawsze daje spełnienie, ale niektórym pomaga. - wzruszyła lekko ramionami, odgarniając niesforny kosmyk włosów z twarzy. -Jednego jestem pewna, gdybym ja miała szansę na zemstę na pewno bym ją wykorzystała. - powiedziała nieco gorzko, odwracając głowę w drugą stronę. Tylko to były inne czasy i inne realia. Nawet teraz black folks mieli małe szanse w prawnym starciu z rasistami w policyjnych mundurach. Cholerni neonaziści z południa pomyślała gorzko, czując charakterystyczne ukłucie bólu w klatce piersiowej. Tyle lat minęło, a ona nadal tęskniła tak samo. Oh, o ile inaczej potoczyłoby się jej życie gdyby Tony nadal żył.
  Temat: Salon
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1060

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-07-31, 16:27   Temat: Salon
Skinęła lekko głową, kiedy wymógł na niej obietnice. Było to dla niej oczywiste już wcześniej, skoro jednak potrzebował potwierdzenia, nie zamierzała mu go odbierać. Ploteczki ploteczkami, ale jeżeli ktoś decydował się na powierzenie jej swojej historii to zatrzymywała ją dla siebie. Byłby z niej dobry psycholog, gdyby zdecydowała się na taka ścieżkę kariery... a raczej gdyby w ogóle miała możliwość. Jednak i tak daleko zaszła. No, ale to nie była jej historia.
Z zaskoczeniem przyglądała się jego gołym ramionom "ozdobionym" tatuażami i bliznami. Wzrokiem śledziła poparzenia i ślady po cięciach, nie śmiąc przerwać tej znaczącej ciszy. Kiedy jednak zdjął koszulkę zszokowana głośno wciągnęła powietrze i przyłożyła swoją delikatną, lekko drżącą dłoń do ust. Nie powiedziała jednak nic. Bo co mogła powiedzieć? Że mu współczuję? Na pewno nasłuchał się już w życiu takich banałów, nie potrzebował kolejnego. Czego potrzebował to pożegnanie się z przeszłością. Z troskliwie ściągniętymi brwiami przypatrywała mu się, kiedy się ubierał i ponownie zajął miejsce obok niej. Historia którą się z nią podzielił....
W połowie jego opowiadania po jej twarzy zaczęły spływać pojedyncze łzy, które otarła ukradkiem brzegiem rękawa. Wpatrywała się w mężczyznę stojącego pod jej oknem, wypalającego papierosa i opowiadającego o tych wszystkich torturach spokojnym tonem, Nic dziwnego, że stał się kim się stał. Nie wiedziała czy było to naukowo dowiedzione, ale wielokrotnie przykrości które spotykały nas w dzieciństwie następnie stawały się czynnościami, których sami dokonywaliśmy.
Lekko się skrzywiła czując pieczenie dłoni. Uniosła ją i dostrzegła płytką ranę, identyczną z tą, która tkwiła na ręce Viggo. Skinęła głową ze zrozumieniem, no tak, wszyscy mieli jakieś efekty uboczne. On sam za pewne po tej dawce bólu, która przeżył w dzieciństwie teraz nawet nie zwracał uwagi takie pojedyncze przypadki.
Kiedy przestał mówić na chwilę w salonie zapanowała cisza. Zoe układała myśli w swojej głowie, zastanawiając się co powiedzieć.
-Słyszałam, że za każdym razem, kiedy przypominamy coś sobie nasz umysł nieco to zmienia. Tak, że nasze najlepsze wspomnienia stają się jeszcze lepsza a najgorsze jeszcze gorsze. - umilkła na chwilę. -Nie twierdzę, że masz zapomnieć. Nasza przeszłość buduje nasz charakter, dzięki niej jesteśmy tym kim jesteśmy, jednak nie należy w niej tkwić, Viggo. Jedyną osobą, która może ci pomóc jesteś ty sam, nikt inny tego nie przeżył, nikt inny tego nie zrozumie. Pierwszy krok to pozwolić innym ludziom cię kochać, synek, bo wtedy łatwiej jest stawiać każdy kolejny. - posłała mu delikatny, ciepły uśmiech, a wokół jej mądrych oczu pojawiły się gęsto ułożone zmarszczki, pamiątka wielu lat radości i śmiechu. -Daleko mi do Einsteina, ale swoje przeżyłam i to czego mnie życie nauczyło to, że najlepiej sobie znaleźć jakiś cel w życiu. - poklepała delikatnie kanapę, mając na myśli swoją misję pomagania mutantom i jednoczenia ich w jednym miejscu, stworzenia im namiastki domu jakim był jej pensjonat.
  Temat: Salon
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1060

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-07-30, 23:39   Temat: Salon
Zaśmiała się głośno i delikatnie poklepała Viggo po udzie. Mimo swojej sytuacji zdrowotnej Mama Z nie traciła swojego dobrego humoru i optymizmu i jak zwykle niesamowicie się cieszyła i rozanielała, kiedy znajoma twarz ponownie przekroczyła jej próg. Bo kiedy już ktoś stawał się bliski jej sercu, to zazwyczaj blisko tego serca pozostawał. -Jestem pewna, że dla każdego starczy trochę kochanego ciasta! - odparła z rozbawieniem.
Odłożyła talerzyk z lekko skubniętym ciastem, kiedy mężczyzna zaczął mówić od serca. Całą swoją uwagę skupiła na nim. Nigdy nie naciskała i nie wyciągała z ludzi informacji, których nie chcieli jej zdradzić (a gdyby tych informacji bardzo potrzebowała to przecież mogła zawsze wysłać Viggo :lol: ). Dała mu więc mówić, a kiedy zamilkł i posłał jej pytające spojrzenie, na chwilę złapała jego dłoń i lekko ścisnęła. -Mów, mów, ulżyj sobie cierpienia, skarbie. - powiedziała cicho, obdarzając go swoim spokojnym spojrzeniem, spojrzeniem osoby która dużo już przeżyła i wiedziała i niewiele mogło już ją zaskoczyć.
Wywróciła oczami, jednak na jej ustach krył się uśmiech. Lubiła komplementy, nawet jeżeli zachowywała się jakby je zbywała. -Powiedzmy, że odkryła swój eliksir wiecznej młodości. - puściła mu oczko z rozbawieniem, oczywiście odnosząc się do swojej mocy. Nie jedna kobieta w jej wieku za pewne zabiłaby za możliwość odmłodzenia, ile by oszczędziły na botoksie i innych cudach.
  Temat: Salon
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1060

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-07-30, 20:45   Temat: Salon
Słysząc jego pytanie jedynie odkrzyknęła coś w stylu "nie, nie trzeba, synuś, siedź sobie!". Miała w zwyczaju mentalnie adoptować, większość przekraczających jej próg mutantów. Zawsze miała w sobie tą niepohamowaną potrzebę opieki nad innymi. Jeszcze jako młoda dziewczyna pracowała przecież głównie jako niańka i gosposia, zajmując się nieswoimi dziećmi jakby były jej własnymi. Lata minęły, a ona białe bogate dzieci zamieniła na różnorakie super dzieci. Gdyby teraz zapewne policzyć synusiów i córuś miała by na pewno, że mogłaby żyć tylko i wyłącznie z 500+.
Zaśmiała się głośno słysząc jego dowcip. -Myślę, że będziesz miał sporą konkurencję o jego rękę! - odparła ze śmiechem, samej również chwytając talerzyk, z dużo mniejszym kawałkiem. Od lat miała już problemy z układem pokarmowym, więc przyzwyczajona już była do pilnowania tego co i w jakich ilościach je, żeby się to potem katastrofą nie skończyło.
Oparła się wygodnie, w skupieniu słuchając tego, co mężczyzna miał jej do powiedzenia. Była dobrym słuchaczem, nie przerywała, jedynie delikatnie ścisnęła jego dłoń, a kiedy skończył mówić zapytała, a raczej bardziej oznajmiła: -Mam pokoje wolne, jak dziewczyny wrócą to przygotują ci jeden, to się wyśpisz w końcu! - Viggo należał do tej grupy gości, którzy swój pobyt nieoficjalnie mieli darmowy. Miała taki deal z niektórymi, dosyć często odwiedzającymi ją mutantami, którzy zdawali sobie sprawę, że przed resztą gości muszą się pilnować. Wynikały z tego czasem zabawne sytuacje, kiedy i ci i ci byli mutantami, ale nie wiedząc o tym całe przedpołudnia potrafili spędzić na nic nie wnoszącym small talku o pogodzie i atrakcjach Olimpii, dopóki Mama się nie pojawiała i nie wytrącała ich z błędu.
Machnęła ręka i pokręciła lekko głową. -W moim wieku lista rzeczy, które nawalają jest za długa! - powiedziała z rozbawieniem, lekko kręcąc głową. Chociaż diagnozę postawili jej stosunkowo niedawno, nie ukrywała swoich kłopotów z pamięcią. Wolała, żeby osoby zaufane, były świadome i czasem miały na nią oko, kiedy gubiła się sama w sobie.
  Temat: Salon
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1060

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-07-30, 18:55   Temat: Salon
Dała się porwać nastrojowi na tyle, że nawet nie zwróciła uwagi na to, że ktoś wszedł do środka. Zresztą co się dziwić, na swój wiek i tak miała wyjątkowo dobry słuch, jednak na pewno nie był on na miarę tego jaki miała kiedy sama była młoda. Drgnęła lekko słysząc głos mężczyzny, jednak kiedy odwróciła się w jego stronę na jej twarzy tkwił szeroki uśmiech.
-Viggo! - odłożyła konewkę na najbliższy stolik i w kilku krokach pokonała dzielącą ich odległość. Typowo matczynym gestem ujęła jego zmęczoną twarz w swoje spracowane pomarszczone dłonie i ucałowała go raz w jeden raz w drugi policzek, jak to mawiają jej bracia amerykanie "na modłę europejską".
-Oh, nie musiałeś... - powiedziała, jednak przyjęła kwiaty i widać było, że bardzo była z prezentu zadowolona. Opuszkami dotknęła zieloniutkich liści, przez chwilę przyglądając im się z uśmiechem, zanim wzrokiem powróciła do Hetfielda. Nie miała w zwyczaju pytać go czy robota została wykonana, ufała mu na tyle, żeby z góry zakładać, że wszystko poszło jak po maśle. -Wyglądasz na zmęczonego - powiedziała stroskanym tonem -Rozgość się,a ja zaraz znajdę jakiś wazon dla tych piękności i już wracam! - ostatnie słowa wypowiadała już zza drzwi kuchni. Przez chwilę słychać było krzątanie w pomieszczeniu, po chwili Mama Z wróciła do salonu niosąc dwa talerzyki z wiśniowym ciastem, które położyła na stoliku stojącym przed kanapą. -Wiesz, kiedy przyjechać, co! Świeżo upieczone dzisiaj rano! - zaśmiała się krótko, z lekkim stęknięciem opadając na kanapę obok niego. Mimo iż była w wyjątkowo dobrej fizycznej formie, siadanie i wstawanie zajmowało jej już nieco więcej czasu i energii. Starość nie radość!
  Temat: Mama Z
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 502

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-07-30, 18:15   Temat: Mama Z
KWIECIEŃ
Kto: Viggo Hetfield
Gdzie: Salon, pensjonat
Kiedy: 25.04
Opis:



MAJ
Kto: Fay Murphy
Gdzie: Piwnica, pensjonat
Kiedy: 01.05
Opis:

Kto: ECHO
Gdzie: Droga, Olimpia
Kiedy: 02.05
Opis:
  Temat: Salon
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1060

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-07-30, 18:13   Temat: Salon
25.04

Mieli ostatnio mały ruch. Dwójka gości, jak to ona lubiła mówić sama do siebie "do znudzenia normalnych", zajmowała pokój na piętrze. Przyjechali z Seattle, na tydzień, głównie odpocząć od wielkomiejskiego życia. Całe dnie jednak spędzali spacerując po mieście, chodząc do kina, a wieczorami popijali winko w ogrodzie. Nie było przy nich dużo roboty, więc kiedy rano dziewczyny podawały śniadanie, potem szybko sprzątały to Zoe dawała im resztę dnia wolnego, dzięki temu samej sobie też robiąc przerwę.
Ze względu na obecności niezmutowanych gości ostatni tydzień spędziła w swojej prawdziwej formie. Odpoczywała. Ostatnio co raz rzadziej pozwalała swojej "siostrzenicy" pojawiać się w mieście. Od kiedy zdiagnozowali u niej Alzheimera, nie chciała pomagać mu się rozwijać.
W ręku miała metalową konewkę, napełnioną po brzegi wodą. Lubiła ten swój mały rytuał podlewania roślin. Odstresowywało to i pozwalało zapomnieć o troskach dnia codziennego. Długie, naturalnie kręcone włosy, lekko podskakiwały przy każdym jej ruchu. Lubiła jej w takiej długości, chociaż poranne szczotkowanie i układanie ich było zdecydowanie torturą, o ile prościej było, kiedy były proste tak jak nosiła ja w młodości. Na chwilę odwróciła głowę w stronę słońca wpadającego do pomieszczenia przez otwarte drzwi na taras. Przymknęła powieki, dając się ponieść ciszy i spokojowi jaki przepełniał dom.
  Temat: Patio i ogród
Zoe Murphy

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 238

PostForum: Pensjonat Z. Murphy   Wysłany: 2018-07-30, 18:01   Temat: Patio i ogród

Patio i Ogród





 
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10