| Autor |
Wiadomość |
Temat: Sala nr 1 |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3151
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-02-11, 19:33 Temat: Sala nr 1 |
U... uh. Na pewno to robił. Dokładnie w tej chwili, w której mówi do mnie, że tego nie robi... robi to. Być może nie jest świadomy. Może to jest jakaś przypadłość wszystkich ludzi, którzy byli w getcie, że patrzą na innych, jakby chcieli ich pożreć oczami.
Sama nie wiem, ale czuję się gorzej, gdy tak robi. Mam jeszcze większe poczucie zawodu. Zawiodłam... wiem... nie musi tego okazywać. Żadne natrętne spojrzenie nie zmieni tego, co się stało ani tego, co się dzieje.
- Robisz - burczę a potem uciekam wzrokiem. Nie wiem, jak się hamuję, ale to bardzo ułomny stan. Jest kruchy i mam wrażenie, że już niedługo pęknę.
Do tej pory było miło. Nie sądziłam, że to ulegnie zmianie. Nie zgadzałam się z tym, co napisano w aktach. Jak dla mnie Thomas... Tobias... był naprawdę miłym i spokojnym mutantem. BYŁ. Nagle sytuacja odwraca się o sto osiemdziesiąt stopni a ja pragnę wyjść.
Jak na złość słyszę, że oczekuje tego ode mnie. Wprost nakazuje mi opuścić pomieszczenie a to działa przeciwnie do tego, co chciałam. Teraz mam ochotę zostać i wydrzeć się na niego o wszystko, co zrobił i czego nie zrobił. O to, że dał się złapać i że nic nie pamięta. Nie wiem co się ze mną dzieje.
- Super. Jak chcesz. Bądź sobie durnym dupkiem - odgryzam się podczas, gdy zabieram swoje rzeczy.
- Popieprzyli akta. Toby nie był takim dzbanem - ciskam w niego mentalnie, po czym wychodzę na korytarz. Jest mi niedobrze.
/zt? |
Temat: Sala nr 1 |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3151
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-02-11, 14:22 Temat: Sala nr 1 |
Nie lubię jak ludzie natrętnie na mnie patrzą. Ich świdrowanie mnie wzrokiem jest strasznie nieprzyjemne, zwłaszcza, że błyskawicznie odnoszę wrażenie, że mnie znają. Nie byłam bardzo popularnym dzieckiem w szkole, ale nie snułam się po kątach. Jeśli ktoś mnie skojarzy to ciężko będzie wytłumaczyć dlaczego nie jestem sobą.
Jak na ironię właśnie patrzę na taką osobę. Ze wszystkich ludzi na świecie chyba tylko nasi rodzice mają tak dużą pewność, kim jestem. W teorii oni o tym pamiętają a Toby całkowicie nie, ale nie wiem jak działa jego pamięć. Jeśli nagle przypomni sobie cokolwiek i postanowi głośno powiedzieć co myśli... będzie źle.
Wiem, że postępuję głupio. Nie powinnam ulegać emocjom i mówić tamtych słów, ale nadal jestem w stanie wybrnąć z problemów. Wystarczy, że powiem kłamstwo. Robię to na co dzień. Kłamanie jest w mojej krwi, dlaczego sprawia mi problem?
- Bo tak - odpowiadam w nieprzyjemny i nieprzemyślany sposób. - To takie skojarzenie. Przestań zabijać mnie wzrokiem.
Nie chcę być nieuprzejma, ale zaczynam panikować. Wyrzuty sumienia i panika nie są dobrą podstawą do tego, żeby rozmawiać o przeszłości. Przeciwnie.
- Nie znam cię. Rozumiesz? Nie znamy się, więc nie pytaj - burczę. - Przestań. Skoro nie pamiętasz to ta osoba z teczki nie żyje. Pogódź się z tym. |
Temat: Sala nr 1 |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3151
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-02-09, 17:42 Temat: Sala nr 1 |
Moje nogi są miękkie. Mam wrażenie, że nigdy nie miałam ich tak bardzo przypominających rozmoczoną, ciężką watę, która lepi się do ziemi. Każdy mój krok wymaga ciągłego skupienia i naprawdę dużych dawek energetycznych. Poza tym mam wrażenie, że idę nie przez minutę albo dwie a przez dużo dłuższy czas.
Jeszcze nie podejmuję decyzji. Nie wiem co zrobię. Ta sytuacja całkowicie przerasta moje możliwości. Los bywa bardzo przewrotny, skoro nagle rzuca mi taką kłodę pod nogi, zwłaszcza, gdy dostatecznie martwię się chorobą. W tej chwili nie mogę niepokoić się o jedną osobę. Mój syn nadal jest na pierwszym miejscu, ale nagle mam jeszcze kogoś o kogo muszę się bać. Mam kogoś, kogo skrzywdziłam swoją pracą i nie potrafię tego powiedzieć na głos.
- Po szkockim poecie - uzupełniam podczas sięgania po teczkę.
Nie wiem po co to mówię. Byłoby lepiej, gdybym nie poruszała takiego tematu. To nie jest bezpieczne, ale potrzebuję tego. |
Temat: Sala nr 1 |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3151
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-02-06, 22:13 Temat: Sala nr 1 |
- Everdeen - mówię.
W pierwszej chwili myślę, że ma problemy ze słuchem. Dopiero w kolejnej chwili dociera do mnie, że skoro nie pamięta tego kim jest i swojego wcześniejszego życia to pewnie nie pamięta żadnego odniesienia do literatury albo filmów. Mam wrażenie, że to jest coś niezmiernie przykrego. Przynajmniej dla mnie brzmi jak naprawdę smutny stan związany z pustką. Uśmiecham się z pociechą.
- To jest całkiem dobra książka - wspominam - tak właściwie to seria książek, na podstawie nich zrobili kilka filmów. Czytasz coś? Spróbuj.
Nigdy nie byłam w Dzielnicy Ochrony Mutantów. Słyszałam jakie mają warunki, ale nie wiem czy ktokolwiek spędza czas na czytaniu. Sądzę, że wiele dnia pochłania próba przeżycia. Czuję się oderwana od rzeczywistości. Przynajmniej od tej u Thomasa, bo jego świat musi być strasznie inny. Być może powinnam być bardziej uważna na to co mówię, żeby go nie urazić.
Niestety nie biorę tego pod uwagę. To wyłącznie moje myśli a nie poczynania. Na dobrą sprawę mogę w ogóle nie myśleć skoro doprowadzam do takich sytuacji. Jestem bardziej wściekła na siebie niż na niego. Wkurzam się na moją pracę i na ludzi, z którymi pracuję. Nie wiem co powinnam czuć a tym bardziej, co powinnam zrobić.
Siedzę na korytarzu i nie patrzę na czas. Nie wiem o czym myślę, po prostu gapię się w ścianę. Robię to do momentu, w którym uznaję, że pora wrócić. Nie wiem jak to oceniam.
Wchodzę do pokoju, gdzie nie ukrywam mojej grobowej miny.
- Skończyłeś? - pytam. Mam wrażenie, że mój głos nie może brzmieć bardziej jak robot. |
Temat: Sala nr 1 |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3151
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-02-02, 21:41 Temat: Sala nr 1 |
- Chciałam być jak Katniss Everdeen, gdy byłam młodsza - odpowiadam żartobliwie.
Niestety dla moich rodziców to najszczersza prawda. Dziesięć lat temu marzyłam o życiu w postapokaliptycznej Ameryce. Chciałam biegać z łukiem i polować na dzikie zwierzęta. Dziewczyna igrająca z ogniem. Porzuciłam różdżkę Hermiony Granger na rzecz łucznictwa. O dziwo rodzice zapisali mnie na takie zajęcia.
Potem zapragnęłam zostać inną heroiną i przestałam płoszyć koty sąsiadów. Wyraźnie coś z tego pozostało. Jestem pewna, że mogłabym ustrzelić dorodną gałąź, gdybym chciała, ale postanowiłam ustrzelić teczkę z aktami. Są bardziej przydatne dla osłabionego mutanta bez pamięci.
Nie mówię o tym, że gałąź może być niebezpieczna. Nie uważam go za mordercę, ale mógłby wydłubać własne oko, tak bardzo się trzęsie. Niestety nie jest mi do śmiechu z tego powodu. To moja wina, nawet, jeśli wypełniałam moje zadanie. Elektrowstrząsy są strasznym zabiegiem. Nie życzę go nawet najgorszemu wrogowi a przecież polubiłam tego chłopaka.
Od naszego spotkania zastanawiam się co ma takiego, że naprawdę czuję się dobrze w jego towarzystwie. Rozgryzienie tego nie przychodzi mi z łatwością. Przynajmniej nie do teraz, bo wszystko nagle jest bardzo jasne. Myślę, że jest aż za bardzo. Olśnienie mnie oślepiło. Nie radzę sobie z myślami. Jest ich za wiele.
Tak. To prawda, że COŚ zobaczyłam, ale kręcę głową. Muszę zebrać siły, żeby odpowiedzieć. Jak na złość Thomas nie przestaje mówić. Czy może powinnam powiedzieć inaczej? To jest taka przerażająca i ogłupiająca mnie myśl.
Nie musi robić się nieprzyjemny. Jestem wystarczająco zdruzgotana a on pogarsza sytuację. Rzucam teczkę na jego kolana zamiast podać mu do rąk. Na mojej twarzy musi widzieć irytację.
- Wrócę po to - mówię i wstaję jak podstarzała babcia. Jestem powolna i czuję się słabo - bo to jest moja własność a nie twoja - dodaję, gdy wychodzę. Wolę posiedzieć na korytarzu. Potrzebuję samotności dlatego siadam na ławce obok drzwi. |
Temat: Sala nr 1 |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3151
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-01-29, 14:30 Temat: Sala nr 1 |
- Czyli TO jest twoja moc - nie pytam go, bo mówię do samej siebie. Nawet, jeśli szybko łapię się na tej czynności. Wiem, że powinnam wiedzieć, bo to moja praca, ale nie było takiej okazji. Nie sądzę, że powinnam poruszać to przed czy po elektrowstrząsach.
To miłe, że sam mi powiedział. Aczkolwiek zaledwie minutę czy dwie później zaczynam zastanawiać się czy powinien to robić. Jestem ciekawskim człowiekiem. Staram się nie wykorzystywać mojej pozycji, ale to bardzo kuszące, żeby poprosić o rozwianie nurtujących mnie kwestii. Tylko czy nie będę bardziej uprzedzona, jeśli okaże się, że moje obawy są racjonalne? Chyba lubię naszą małą relację.
- Och, zostanie złapanym jest bardziej - odpowiadam i leciutko uśmiecham się tuż po tym.
Niestety nie wiem jak za pierwszym razem go złapali ani ile razy musieli to robić. Nie doszłam do tego. Ale musiał być nieostrożny skoro trafił do Dzielnicy Ochrony Mutantów. Jego moc mogła być pomocna w unikaniu zagrożenia.
Myślę, że potem poszło z górki. To my uzależniamy mutantów od mutazyny i robimy takie rzeczy, które ciężko wybaczyć. Niszczymy życia i twierdzimy, że to dla dobra nauki albo kraju lub świata. Tak naprawdę to jest bujda. DOGS to zbiór osób, którym pozwolono wariować na punkcie pasji do badań. Niestety to nie mogło pójść dobrze.
- Morderstwo, udział w strzelaninie, atak na funkcjonariusza publicznego, liczne próby ucieczki przed terapią normalizującą, agresja fizyczna wobec otoczenia, kradzieże, niszczenie mienia publicznego, wykorzystywanie pozycji w celu osiągnięcia niewskazanych korzyści - cytuję.
Nie sądzę, że Thomas to zła osoba. Większość mutantów ma podobne zarzuty. Myślę, że to taka kalka, która dobrze brzmi. Muszą uzupełnić dokumenty a mutanci są winni wszystkiego, nawet życia.
Nie chcę, żeby stresował się przez to, dlatego odwracam kartkę i czytam... a potem już nie. W mojej głowie pojawia się mętlik. Myśli mi buzują a w uszach słyszę szum. Pewnie blednę albo szarzeję. Mam ciarki, dreszcze i nie wiem co robić. Z ledwością zwracam uwagę, że słyszę wypowiedź. Moje spojrzenie musi być ogłupiałe.
Muszę pozbierać swoje reakcje. Nie mogę tego robić. To niewłaściwe i bardzo ryzykowne. Nie mogę powiedzieć prawdy.
- Nie spodziewałam się - odpowiadam. - Masz dwadzieścia cztery lata.
Chcę wyjść. |
Temat: Sala nr 1 |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3151
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-01-05, 11:49 Temat: Sala nr 1 |
- Wspaniale, mam obstawę - uśmiecham się.
Prawdę mówiąc wolę być poczwórna, ale sama niż w towarzystwie ochroniarzy z DOGS. Jestem pewna, że siedzą gdzieś w kanciapie i zajadają pączki. Jak przykładni byli policjanci. Ze wszystkich to ich najbardziej nie lubię. Większość z nich jest upierdliwa i obelżywa. Nic dziwnego, że dostali tu pracę. Pasują do laboratoriów rządu. Są gorsi niż najgorsi mutanci, których widuję. Bez dwóch zdań są gorsi od mojego nowego "znajomego."
- Gdybym wiedziała to przyniosłabym ci okulary - mówię nie przestając uśmiechać się do chłopaka - żebyś widział w 6D. To może być twoja nowa moc. Co ty na to?
Został przysłany z Dzielnicy Ochrony Mutantów, więc nie ma niebezpiecznej mocy. Nie nosi jednej z obroży blokujących korzystanie z mutacji a podczas elektrowstrząsów nie ujawniły się jego talenty. Nadal myślę czym są, ale nie chcę go męczyć. Wygląda jak sama śmierć. Dosłownie. Dawno nie widziałam tak bardzo chudego i bladego człowieka. Ma cienie pod oczami, które zajmują większą część jego zapadniętych policzków. Zastanawiam się czy on w ogóle je.
- Obiecałam - ucinam. Nie chcę przyjąć protestu zwłaszcza, że jest po fakcie. Przyniosłam teczkę. - Zabrać to? - podpuszczam go, bo wiem, że chce poznać informacje z wnętrza. Sam to powiedział.
Planuję zostawić go samego na ten czas, gdy weźmie teczkę. Oczywiście, że jestem zaciekawiona. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale nie mam nic przeciwko Szatanowi. Wydaje mi się, że jest znacznie milszy od naszego szefostwa. Nie słyszałam, żeby demony narzekały na ich pracę a też zajmują się szerzeniem zła... prawie jak my.
Wiem, że nie jesteśmy dobrzy. To co robię nie kasuje moich win. Przyczyniłam się do tego stanu u Thomasa. Nie wiem czemu uśmiecha się do mnie, ale to najładniejszy uśmiech, który widziałam. Jest dużo bardziej szczery niż te inne. Znowu przypomina mi syna.
- Jeśli chcesz - posyłam mu drugi uśmiech. Czuję się dziwnie dumna, że o to poprosił. To nie tylko kwestia ciekawości. Mam wrażenie, że to też jakaś nić porozumienia. Dokładnie taka sama, którą również odczuwam.
Spoglądam na Thomasa a potem kiwam głową. Teczka wraca do mnie, więc ją otwieram. Nie waham się. Myślę, że oczekiwanie trwa już za długo. Nie chcę wprowadzać niepotrzebnego stresu, więc zaczynam czytać od... drugiej strony kartki, bo wolę udawać, że nie pomyliłam się podczas otwierania. Tak naprawdę nie mam doświadczenia z aktami.
- Zarzucają ci dużo przestępstw - przelatuję wzrokiem po kartce - ale to jest całkiem normalne. Poza tym mam rację z widzeniem w 6D, bo według tego powinieneś nosić okulary. Brałeś udział w strzelaninie z policją. Stąd te blizny. Uznajemy, że nie możesz być sklasyfikowany przez moc - przekręcam kartkę i czytam od dołu - Kansas City. Moglibyśmy być sąsiadami. Nie wyglądasz na twój wiek - uśmiecham się.
Nieświadomie wprowadziłam atmosferę oczekiwania, ale wie jak ma na imię, więc mogę to potwierdzić. Nie wiem, że pobladnę i zamrę, gdy dojdę do danych. Kręci mi się przed oczami aż muszę przytrzymać się łóżka z barierką. Nie wierzę... |
Temat: Urodzinowy challenge postowy! |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 2380
|
Forum: kącik MG Wysłany: 2018-12-31, 16:19 Temat: Urodzinowy challenge postowy! |
Kompletnie zapomniałam.
Za pozwoleniem dania reakcji do wątku: http://thegifted-pbf.pl/topics24/107.htm#16677
Kontynuacja: http://thegifted-pbf.pl/topics25/113.htm#17103 |
Temat: Sala nr 1 |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3151
|
Forum: Blok X Wysłany: 2018-12-31, 00:37 Temat: Sala nr 1 |
Nie rozumiem moich reakcji. Pracę opuszczam wcześniej a w domu czuję się zagubiona. Przesuwam kubki w szafce, wycieram kurze, których nie ma albo kilka razy ścielę jedno łóżko. Czuję się roztrzęsiona i nie jestem w stanie poświęcić czasu mojemu synowi a przecież możemy mieć go za mało. Codziennie pamiętam o chorobie i skutkach zmutowania tego szczepu, ale wieczorem myślę o kimś innym.
Pamiętam jak pierwszy raz zaczęłam pracować dla DOGS. Byłam młoda i głupia, ale myślałam, że ta presja da się znieść. Nie bez powodu twierdziłam, że mam twardą dupę. Po tym wszystkim co przeszłam, to brzmiało jak prawdziwe. Poradziłam sobie z urodzeniem syna, zaczęłam wychowywać dziecko mimo, że byłam samotna i niedoświadczona. Upadałam, ale podnosiłam się silniejsza.
Tamta rozmowa wystarczyła, żebym poczuła się słaba.
Nie wyspałam się. Ciężko nazwać "snem", gdy przewracasz się z boku na bok. Zasuwasz rolety... jest zbyt ciemno i przypominasz sobie wspomnienia z sali w laboratorium. Rozsuwasz rolety... jest za jasno i czujesz się, jakbyś leżała na stole pod lampami z tym ich ostrym światłem. Nie możesz zamknąć rolet do połowy. Bawisz się pilotem do sterowania a potem odpalasz telewizję. Trafiasz na głupi program o odmianach raka. Wyłączasz telewizję. Zajmujesz się pracą. Odpalasz komputer, przeglądasz pliki, informacje, piszesz maila.
To ten mail powoduje, że jestem jak zombie. Wcześnie rano podążam do archiwum. Otrzymuję przejrzaną teczkę, z którą wychodzę z budynku. Pozostaje łącznik i ten nieprzyjemny długaśny korytarz. Przypomina mi o więzieniu. Myślę, że to celowy zabieg architektoniczny.
Jest około dziewiątej kiedy pojawiam się przy drzwiach pokoju. Są uchylone, ale pukam kilka razy. Czekam około minutę i wchodzę do pomieszczenia.
- Dzień dobry. Jak się czujesz? - pytam z uśmiechem. Myślę, że wiemy, że jest sztuczny. Trudno o szczery, gdy widzę taki widok.
Bez pytania zajmuję fotel przy łóżku. Potem sięgam do dużej torebki, wyjmując cieniutką teczuszkę. Jest pozbawiona... wszystkiego. Jestem pewna, że zawiera podstawowe informacje. Resztę wyjęli, o ile nie zamazali. Nie czytałam tego choć to są informacje dla pracowników a nie dla mutantów.
- Ćśśś... nie mów nikomu - tym razem uśmiecham się ze szczerości. Przesuwam teczkę na szafkę nocną. Potem postanawiam zaczekać. |
Temat: Sala elektrowstrząsów |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1465
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2018-12-29, 17:58 Temat: Sala elektrowstrząsów |
- Musisz zadbać, żeby przestało być "wszystkim" - uśmiecham się pocieszycielsko - powinno być "tylko spełnionym pragnieniem".
Myślę, że życzę mu tego, żeby tak było... z całego serca. Sama nie wiem co ujmuje mnie w jego podejściu, ale jest wyjątkowe. Żaden mutant, który tu przebywa nie podchodzi do nas tak po ludzku. Zazwyczaj jesteśmy obrzucane wulgaryzmami, krzykami, słownymi atakami.
Nierzadko musimy wzywać ochronę, która ma specjalne miejsce w bliskim pokoju. Są tutaj na nasze potrzeby. Nie zawsze mutazyna udaremnia ataki mocą, zwłaszcza, że elektrowstrząsy są nieprzewidywalne. Nie raz widziałam jak wyzwalają zdolności, które powinny być zablokowane.
Kiedy myślę o tych wspomnieniach zaczynam zastanawiać się, z jaką mocą Thomasa mamy do czynienia. Mam pewność, że Alexia czytała akta, ale ja rzuciłam na nie okiem... tylko tak całkiem przelotnie. Niestety myślę, że dowiemy się na własnej skórze. Tak samo my jak i sam Walker.
- Schlebiasz mi - odpowiadam, bo żaden mutant nie nazwał mnie inaczej jak bardzo brzydkim słowem.
To moje pierwsze doświadczenie z byciem docenioną podczas badań. Nie sądzę, że mówi ironicznie. Naprawdę brzmi jak ktoś kto jest szczery i pogodzony ze swoim losem. Powinnam cieszyć się z naszej "współpracy", ale poczucie winy jest jeszcze gorsze. Targa mną jak ten prąd, który mamy wykorzystać. W tej chwili nienawidzę mojej pracy, mocniej niż zazwyczaj.
- Jeśli będziesz grzeczny to zobaczę, co da się zrobić - odzywam się mimo, że nie powinnam składać obietnic. Ale akta są dostępne a ja chcę odpokutować te krzywdy.
Łudzę się, że mogę to zrobić. Niestety to jest kłamstwo. Wystarcza pierwszy z wielu potwornych wrzasków a ja zaczynam słabnąć. Obserwuję ekrany i nie mogę tego słuchać. Tym razem ciężko mi udawać obojętność.
- To nic nie daje! - krzyczę. Mogę udawać, że to po to, żeby przekrzyczeć wrzaski, ale jestem przerażona. Całe szczęście Alexia kiwa głową i przestaje. To koniec. Ochroniarze mogą odprowadzić pacjenta do pokoju.
/zt? |
Temat: Sala elektrowstrząsów |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1465
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2018-12-27, 19:52 Temat: Sala elektrowstrząsów |
| - Nie chcesz sprawdzić? - pytam, bo na jego miejscu nie mogłabym żyć w niewiedzy. Wiem, że to powszechna praktyka DOGS. Wymazywanie wspomnień jest częste ze względu na trudne przypadki. Mimo że Thomas nie wygląda dla mnie jak ktoś kto może być agresywny i powodować problemy. W porównaniu do poprzednich obiektów badawczych znacznie bardziej współpracuje. Odpowiada na pytania, nawiązuje kontakt, jest bardzo pomocny. Nie rozumiem po co miałby tracić pamięć. Może to skutek uboczny czegoś co mu zrobiono? Poprawka... co mu zrobiliśmy. Jestem częścią tej maszyny. Trudno to przyznać. Tak samo jak pomyśleć o tym co czułabym na jego miejscu. Nie wyobrażam sobie zapomnienia ludzi, których kocham. Jestem zła na rodziców i sfrustrowana z powodu zdrady brata, ale nie chciałabym zapomnieć wspomnień, które nas łączą. Co gorsza. Nie chciałabym zapomnieć o synu. Prędzej wolałabym umrzeć. - Jestem pewna, że ktoś wie. Masz to w aktach - wspominam. My dostajemy te informacje, których potrzebujemy. Aczkolwiek myślę, że dane osobowe nie są bardzo chronione. Wystarczy spytać. Mogłabym to zrobić, ale waham się ze względu na ryzyko. Gdyby chodziło tylko o mnie to nie byłoby problemem. Niestety mam dziecko pod opieką. To dla Arthura. Wszystko jest dla niego. Również praca w laboratorium. Chcę być w komitywie z DOGS, żeby chronić jego i mnie. - Mówią, że mam miękkie serce i twardą dupę - odpowiadam i uśmiecham się z pocieszeniem. Wszyscy nie jesteśmy źli. Musimy dostosować się do wymogów. To one są złe. - Biorę dłuższe dyżury - czuję się zobowiązana do tego zwierzania. Nie kłamię. Sądzę, że lepiej dłużej przebywać w pracy. Łudzę się, że to jest lepsze od ciągłego wchodzenia i wychodzenia do domu. Może los uśmiechnie się do nas. Mimo wszystko jestem w lepszej sytuacji niż mój pacjent. - Tak trzymaj - mówię, ale nie reaguję na nowe imię ani na zdziwienie z Kansas. Też próbuję wytrzymać. Nie lubię znęcać się nad ludźmi. To najokropniejsze uczucie na świecie. Czekam aż się skończy. |
Temat: Sala elektrowstrząsów |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1465
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2018-12-20, 20:21 Temat: Sala elektrowstrząsów |
- Ja mam nadzieję, że mówisz tak, bo jesteś zezłoszczony - odpowiadam poważnym głosem.
To bardzo makabryczne życzenie śmierci setek tysięcy osób. Zarówno ludzi jak i mutantów. Dzieci, starszych. Kobiet, mężczyzn. Jak wszyscy mamy okazję się przekonać, śmierć nie jest wybredna. Nie wybiera kogo zaatakuje. Zabiera wszystkich, których spotka na swojej drodze.
- Nie masz rodziny? Czy kogoś na kim ci zależy? - pytam. Nie wiem czemu pragnę udowodnić, że nie powinien myśleć w taki sposób. - Ten ktoś może umrzeć, o ile nie znajdziemy leku - to dotyczy każdego człowieka.
- Tak traktuję wszystkich - zaprzeczam.
Nie chcę, żeby poczuł, że traktuję go wyjątkowo przez jakąś wyjątkową sympatię. Nawet, jeśli to częściowa prawda. Nie chcę narażać się zwierzchnictwu, które mogłoby zostać o tym poinformowane. Ściany mają uszy. Zwłaszcza ściany w laboratorium.
Nie wiem czemu czuję, że Thomas ocenia wszystkich jedną miarą. DOGS jest złe. Ludzie, którzy tu pracują nie są tacy. Jesteśmy zbieraniną osób, którym zależy na bezpieczeństwie. Mamy bardzo różne podejście, charaktery, cel pracy dla rządu. To nie oznacza, że jesteśmy brutalni i znęcamy się nad każdym kto do nas trafi. Wręcz przeciwnie. To zależy od człowieka.
- Nie mam problemu z podejmowaniem ryzyka - to bardzo miłe, że wyraża troskę, ale jestem w lepszej sytuacji... mimo wszystko to nie ja choruję i nie mnie poddają badaniom. - Jeśli coś mi się stanie mój syn dostanie więcej pieniędzy niż kiedykolwiek zarobię w tej pracy.
Sama nie wiem dlaczego wspominam takie sprawy. To nieprofesjonalne, ale czuję potrzebę wyjaśnienia moich pobudek. Nie zamierzam łamać przepisów, jeśli czuję w głębi duszy, że zachorowanie nie byłoby bardzo złe. Odszkodowania mają olbrzymie znaczenie. Praca dla DOGS to nie cud, miód, malina. Zwłaszcza, jeśli jesteś zwykłą stażystką.
- Mam nadzieję, że przeżyjesz - odpowiadam. Z jakiejś przyczyny nie chcę, żeby umierał a znamy się... jak długo?... pół godziny?... może mniej. - Jesteś osłabiony, ale nie jesteś słaby. Nie sądzę, że umrzesz - nie wiem na ile pocieszam go a także samą siebie. Nie chcę spowodować czyjejkolwiek śmierci. Nie mogę być mordercą.
- A więc dostaniesz dużą dawkę - przytakuję - a potem podłączymy całą resztę - i jak obiecuję, tak robię. Zajmuję się zastrzykiem. Potem oddaję pałeczkę mojej zwierzchniczce.
- Wichita. Jak miasto w Kansas - odpowiadam z wymuszonym uśmiechem. Źle mi z tym, do czego przechodzimy. Skupiam wzrok na monitorach, żeby nie patrzeć... |
Temat: Sala elektrowstrząsów |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1465
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2018-12-16, 22:07 Temat: Sala elektrowstrząsów |
- Jesteś mutantem - mówię. To wyjaśnia podejście DOGS. Poszukujemy lekarstwa dla ludzi. Bierzemy je od mutantów, którzy jeżeli umrą zwolnią miejsce w mieszkaniu, które przydzieliliśmy im w getcie a jeżeli przeżyją, to dadzą nam to, czego chcemy. Win - win. Niestety... nie dla nich.
- Ze względu na mutację macie wzmocnione organizmy. Natura dała wam dodatkową odporność. Zastanawiamy się czy może zostać wykorzystana do znalezienia lekarstwa na chorobę. Bez waszego udziału to jest niemożliwe. Leczenie to tylko działalność... uboczna - nie wiem czy mogę mówić takie rzeczy, ale nie zostało mi to zabronione. Wręcz przeciwnie. Każdy kiedyś dojdzie do tej prawdy.
- To zła wiadomość - potwierdzam - przykro mi.
Naprawdę czuję się źle. Nie mam tak zbyt często, bo czuję się uodporniona, ale to ten konkretny przypadek. Nie mam pojęcia czemu czuję się, jakbym znała tego człowieka. Czy to dlatego mu się "zwierzam"?
- Zwierzchnicy uważają, że przeszkodzą nam w pracy - wzruszam ramionami. Nie ma co płakać nad czymś czego nie zmienimy. - Używamy ich tylko wtedy, gdy to konieczność.
Nie mówię, że chodzi o najbrudniejsze zadania. Pewnie sam się domyśli. Wygląda na inteligentną osobę nawet po lekach.
- Uważaj na to. Może cię uszkodzić. Niezbadana mutazyna jest gorsza od innych lekarstw - upominam przez tę nić sympatii.
Nie sądzę, że mnie posłucha, ale mogę liczyć, że to przemyśli. Tak naprawdę nie sądzę, że ma wyjście. Skoro to stałe dawkowanie to nie rzuci tego z dnia na dzień. Niestety... wiele razy widziałam takich ludzi, których tu przyprowadzano. Wszyscy kończyli w bardzo zły sposób.
- Dziękuję - mówię, gdy kończę. Spoglądam na Alexię, która kiwa głową. W tym samym momencie zaczynam słabo się czuć. Nie chcę spełniać tego polecenia. Niestety... muszę.
- Potrzebujesz mutazyny? - pytam, bo mamy takie środki. Mogę to zrobić. - O ile coś ci ułatwi, bo muszę zrobić coś nieprzyjemnego. |
Temat: Sala elektrowstrząsów |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1465
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2018-12-16, 18:53 Temat: Sala elektrowstrząsów |
Zazwyczaj nie jestem zamyślona podczas pracy, ale to jest ten wyjątek potwierdzający regułę. Nie wiem czemu tak trudno skupiam uwagę na przydzielonych zadaniach. Ociągam się, wykonuję je strasznie powoli, ale nie szczegółowo. Powinnam dawno temu zbadać reakcję badanego na światło po czym przejść do dalszych procedur. Sądzę, że to zmęczenie postanowiło zacząć wychodzić ze mnie w tym najgorszym z możliwych momentów. Jestem przemęczona, obawiam się o chorobę i o to, że przyniosę ją do domu. Nikt z DOGS nie bierze pod uwagę tego, że wszyscy z laboratoriów mamy swoje rodziny i dzieci. Oni wyłącznie wymagają.
- Co nie ma sensu? - pytam i zastanawiam się czy nie odleciałam myślami. Jeżeli mówił coś do mnie a teraz oczekiwał przytaknięcia, to niestety... umknęły mi jego słowa.
"Budzę się" akurat w czas, żeby usłyszeć jak się śmieje. Wielu pacjentów to robi, ale mam nieodparte wrażenie, że to brzmi jeszcze bardziej znajomo. Nie słyszę tego po raz pierwszy. Marszczę czoło, ale nie rozmyślam o tym bez powodu. To jakieś złudne, nieracjonalne wrażenie wywołane zmęczeniem.
- Thomasie - zwracam się do niego - nie zależy nam na twojej śmierci tylko na znalezieniu lekarstwa. Jeżeli umrzesz, to wrócimy do punktu wyjścia. Dlatego faszerujemy cię lekami.
Nie chcę mu kłamać, ale ma pewną rację. DOGS nie zależy na mutantach. Chcą odpowiedzi na trudne pytania dotyczące ich "grypy" i nieważne ilu mutantów zginie, żeby dostali je w swoje łapska. To jest smutna rzeczywistość. Nie zgadzam się z nią, ale wolę nie podpadać pracodawcom, bo dzięki temu jesteśmy bezpieczni. Ja i mój syn.
- Nazywamy to próbami - mówię, ale kiwam głową. Przykro mi z powodu tego co nadejdzie. - Jeśli to jedyne leki jakie przyjmowałeś, to jesteś najlepiej rokującym pacjentem.
Wolałabym, żeby powiedział, że coś przyjmował. Byłoby łatwiej i lepiej, bo wtedy DOGS nie chciałoby, żebyśmy go wykorzystywali do tego stopnia do którego to zaplanowano. Niestety powiedział coś innego. Odwracam wzrok i odkasłuję, gdy słyszę jego pytanie. Sama o tym myślę.
- Boję się - mówię cicho, bo nie chcę kłamać. Mam nadzieję, że nikt mnie nie usłyszy. - To moja praca. Mam swoje zadanie tak jak ty.
Potem z dziwnym odczuciem odkładam latarkę i przechodzę do innych czynności.
- Otworzysz usta? Chcę sprawdzić twoje gardło - proszę uprzejmie. - Jak często przyjmujesz mutazynę? Jest czysta? |
Temat: Sala elektrowstrząsów |
Wichita Schopenhauer
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1465
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2018-12-15, 18:52 Temat: Sala elektrowstrząsów |
Nie takie zdania słyszałam odkąd zaczęłam pracować w tym miejscu. Ludzie przyrównywali wizytę tutaj do wizyty w Piekle. Do Piekła trafiało się po śmierci, więc to oznaczało, że pewnie umarli. Niestety to, czego od nas wymagano potrafiło sprawić, że śmierć wydawała się przyjazna. Czasami lepiej było umrzeć niż zawitać w DOGS. To nie tylko moje zdanie.
- Nie, ale byłeś blisko śmierci - mówię zgodnie z prawdą. Czemu miałabym kłamać? - Dostałeś mocne leki, więc możesz czuć rozkojarzenie. Niestety nadal nie mamy lekarstwa na to co ci dolega - ale możesz przyczynić się do wynalezienia go, biedaku - kończę w myślach, bo nie chcę, żeby bardziej spanikował.
To co było dobre dla DOGS nie było dobre dla pacjentów DOGS. Miał naprawdę dużego pecha, że tu trafił, nawet, jeśli opóźniliśmy rozwój choroby. Dla niego lepsza jest śmierć. Niestety już za późno. Sama nie wiem czemu to we mnie uderza. Czuję rozgoryczenie i zniesmaczenie tym, co powinnam robić. Wiem, że nie powinnam kontynuować rozmowy, ale ciekawi mnie jego podejście i to co sprawia, że czuje się "Thomasem Walkerem" a nie "Obiektem 45."
- Dobrze - kiwam głową - Thomasie. Zabraliśmy cię z domu i podaliśmy ci leki. Potem zostałeś zbadany w celu stwierdzenia choroby. Teraz przeprowadzimy trochę prób. Co pamiętasz z czasu, gdy chorowałeś? Czy brałeś jakieś leki albo cokolwiek opóźniającego rozwój grypy? - nie sądzę, że ma dostęp do takich rzeczy, ale muszę spytać. Jednocześnie dotykam go za policzki i wolną dłonią zaczynam sprawdzać reakcję jego źrenic.
- Przyjmujesz jakieś leki, alkohol, psychoaktywne substancje? |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|