Znalezionych wyników: 93
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Opuszczona stacja
Toby Jensen

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 991

PostForum: inne części stanu   Wysłany: 2019-02-26, 23:05   Temat: Opuszczona stacja
Prawda była taka, że gdyby nie ci ludzie to już dawno, by nie żył. Po wyrwaniu się z tego piekła na ziemi, Jensen zawdzięczał im naprawdę dużo. Nie był jednak do końca pewien czy na to wszystko zasługiwał. Wolność – był wolny. Ale… za jaką cenę? Czy to co zrobił było tego warte? Nie potrafił oprzeć się wrażeniu, że o wiele lepiej byłoby zginąć jak ten cholerny zdeptany ciężkim butem karaluch, niż żyć ze świadomością zdrady. Wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju. Nie mógł spać, nie mógł jeść, nie mógł normalnie funkcjonować. A świadomość, że ci, których tak wydał, od kilkunastu dni ratowali jego życie… To go dodatkowo niszczyło. Powoli wracał do sił. Może wciąż nie był okazem zdrowia, ale przynajmniej każdy najmniejszy podmuch wiatru nie groził mu złamaniem.
Wiedział jednak, że jeśli ma żyć jak człowiek, pomoc tych ludzi nie miała się na nic zdać. Kupili mu tygodnie, ale to wciąż było za mało. Za mało, by żyć jak włóczęga i nie mieć stałego miejsca pobytu. Potrzebował od nich o wiele, wiele więcej niż to co mu dawali. A ta świadomość… to znowu wręcz wierciło mu dziurę w żołądku. Doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli kiedyś się dowiedzą co zrobił… nie będzie dla niego żadnego ratunku. Pewnie znowu wróci do getta. A tego miał nie przeżyć. Chciał wreszcie żyć, ale paradoksalnie, był jeszcze bardziej zniewolony niż miesiąc temu.
Powiedziano mu, że pojawi się ktoś do pomocy. Powiedziano mu, że zabiorą go stąd. Powiedziano mu, że ma szansę wyjść na prostą. Ale nawet w najbardziej surrealistycznych snach nie spodziewałby się, że kiedy tak siedział skulony w kącie rozpadającego się budynku, znowu natrafi spojrzeniem na tą niesamowicie błękitną parę oczu…
  Temat: Sala nr 1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3217

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-12, 21:31   Temat: Sala nr 1
Nie rozumiał dlaczego to aż tak bardzo go obchodziło. Ale ta nagła zmiana atmosfery, pogorszenie się ich stosunków – to nie było coś czego, by chciał. Dotknęło go to. To było dość śmieszne, skoro właściwie w ogóle się nie znali. Ale nie mógł tego ścierpieć. Dodatkowo ona tego wszystkiego nie ułatwiała.
– Żebyś wiedziała, że będę – odparował niezwykle dojrzale. Nie miał pojęcia skąd się w nim brały te dziecinne odzywki, ale przy Wichicie to było całkiem naturalne. Tak po prostu w jednym momencie miał wrażenie, że tracił ponad dziesięć lat i stawał się nastolatkiem. To było dość śmieszne uczucie, biorąc pod uwagę fakt, że nie pamiętał swoich nastoletnich lat. I kiedy ona wreszcie wyszła… poczuł się z tym źle. Jasne, sam ją wygonił, ale może jednak to wcale nie było to czego pragnął. To wszystko było takie skomplikowane. Był zagubiony, podirytowany, a ona zachowywała się jak… nie wiedział jak kto. Ale to było dziwnie znajome. Tak dziwnie, że aż przeszły go ciarki.

/zt
  Temat: Sala nr 1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3217

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-11, 18:56   Temat: Sala nr 1
To co mówiła Wichita nieco go zaskoczyło. Nie rozumiał skąd ten nagły atak, skąd ta nagła zamiana tonu głosu i nastawienia. Ale jeśli miało to na celu wyprowadzenie go z równowagi, to z całą pewnością jej się udało. Był w szoku, to jedno, ale chyba jeszcze bardziej był rozdrażniony.
– Wcale tego nie robię – odburknął, wciąż nie spuszczając z niej wzroku. To, że był natarczywy, nie oznaczało, że był nieprzyjemny. W przeciwieństwie do niej. Bo ona w ten jednej sekundzie zamieniła się w istną królową lodu. Huh, być może nieco zbyt pochopnie ją ocenił na początku? Nie miał zamiaru się tym przejmować. I zdecydowanie nie wiedział o co jej chodziło, kiedy tak na niego naskoczyła. Jensen zamrugał powiekami, jednocześnie wznosząc wysoko brwi.
– Yyyy… okay? – nie był ułomny. Skoro powtórzyła mu jakieś trzy razy w ciągu dwudziestu sekund, że zdecydowanie się nie znają, nie zamierzał się z tym kłócić. Ale nie zamierzał też ukrywać, jak bardzo go to wszystko irytowało. – Wiesz co? Zdecydowanie to zrobię, a teraz idź już sobie – wyrzucił zezłoszczonym, podniesionym głosem. Miał dość tej bezsensownej sprzeczki, o ile w ogóle to można było tak nazwać.
  Temat: Sala nr 1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3217

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-11, 11:24   Temat: Sala nr 1
Nie spodziewał się, że Wichita cokolwiek powie. Był przekonany, że po prostu weźmie swoją własność i odejdzie. Ale ona… ona wypowiedziała te trzy słowa, o których Thomas Toby nie wiedział co myśleć. Z jakiegoś powodu wiedział, że mówiła prawdę. To miało sens. Poza tym miał wrażenie, że już kiedyś to słyszał. Toby po szkockim poecie. To przecież wydawało się tak naturalne i oczywiste. Ale mimo tego, nie powiązał tego ze sobą, gdy przeczytał swoje dane. Więc może jednak to wcale nie było tak oczywiste i naturalne. A ona… Czy ona wiedziała coś więcej? Poczuł jak w gardle tworzy mu się gula. To nie było przyjemne uczucie.
– Skąd..? – zapytał po prostu, wznosząc wysoko brwi i ponownie przekrzywiając głowę, by na nią spojrzeć. Chciał, by te wszystkie kłamstwa wreszcie się skończyły. Chciał wiedzieć kim tak naprawdę jest. Jensen uważnie świdrował twarz laborantki, nie spuszczając z niej wzroku nawet na ułamek sekundy. Nie przejmował się dłużej tym, czy było to dla dziewczyny krępujące. Miał prawo.
  Temat: Sala nr 1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3217

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-07, 22:51   Temat: Sala nr 1
To wszystko było dla niego nowe. Książki, filmy, odniesienia do popkultury… czy kiedykolwiek miał się tego na nowo nauczyć? I nie tylko tego. Najprostsze fakty, podstawowa wiedza. Nie był nawet pewien, czy umiał to wszystko co powinien umieć każdy normalny człowiek. W tym momencie nie tylko czuł się zacofany, ale przede wszystkim czuł się głupi. Wymusił więc na sobie blady uśmiech, mając nadzieję, że cały ten temat ucichnie. Miał przeczucie, że go żałowała. A to… to nie do końca mu się podobało. Nie chciał więcej współczucia, ani żałowania. Chciał być traktowany jak normalny człowiek. Chyba zasługiwał na to?
A potem wydarzyło się to wszystko i odkrył, że wcale nie był Thomasem. Wcale nie był czterdziestolatkiem. Był dwudziestoczteroletnim mordercą i nazywał się Tobias Jensen. W dodatku, był najlepszym przyjacielem dziewczyny, którą ostatnimi czasy tak fatalnie traktował Cudownie, prawda? I kiedy Wichita przyszła, Thomas odwrócił głowę na bok. Jakoś nie potrafił jej spojrzeć w oczy. Sam nie wiedział dlaczego.
– Najwyraźniej nazywam się Toby – skwitował tylko, zamykając oczy. Był cholernie zmęczony tymi wszystkimi informacjami. Dodatkowo, Wichita była na niego zła, a on nie miał pojęcia dlaczego…
  Temat: Pokój przesłuchań
Toby Jensen

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 616

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-07, 15:44   Temat: Pokój przesłuchań
Właściwie to stawiał wszystko na jedną kartę. Nie miał bladego pojęcia, czy to co mówił miało przynieść jakikolwiek efekt. Nie miał pojęcia, czy to co mówił miało w jakimkolwiek stopniu zainteresować tego mężczyznę. Przecież rząd musiał wiedzieć o lewych przepustkach. Musieli być świadomi, że ludzie chcieli uciekać z getta. Ale mimo tego wszystkiego, Thomas wciąż mówił. Nie zamierzał przestawać. Nawet, jeśli po wszystkim miał zostać wykiwany. To była jego ostatnia deska ratunku i zamierzał zrobić wszystko, by nie utonąć.
– Mieszkała obok – wyrzucił z siebie. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie powinien tego robić. To było złe, to było naprawdę złe, ale skoro już powiedział A… – Ta… ta Ricky... Ricky Roseberry jest dziewczyną Sam – nie, nie wiedział. Kompletnie nie wiedział jak wyglądała, jaka była jej moc. Musiał improwizować. Musiał nazmyślać. Może jakimś cudem mu uwierzą. Może jakimś cudem jego kłamstwa okażą się trafne… – Ma ciemne włosy, widziałem ją tylko na zdjęciach – pokiwał przy tym głową. Nie miał pojęcia jak wyglądała ta cała Ricky, ale jej imię… brzmiało na ciemnowłosą dziewczynę. Nie spodziewał się, by mogła być blondynką lub rudowłosą. To do niej nie pasowało. – Sam chciała, żeby Ricky po nią przyszła. Chciała uciec. Ricky… ma potężną moc. Ona potrafi… rozwalać i niszczyć. Trochę jak… telekineza – to była potężna moc, prawda? Toby wziął głęboki oddech. Co jeszcze mógł dorzucić? Och tak, to wydawało się genialne. Dlaczego dopiero teraz na to wpadł? – Chcą rozwalić getto. Ta Ricky jest z Europy, pracuje z armią X, a Sam…. Sam jest ich szpiegiem. W getcie. I pomaga im rządowiec. Ryan... albo Brian... nie pamiętam dokładnie imienia. Tylko tyle wiem. – zakończył, spuszczając wzrok na ten cholerny dokument. Na swój wyrok śmierci. Wyrok, który mógł się przekształcić w wyrok śmierci Sam…
  Temat: Pokój przesłuchań
Toby Jensen

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 616

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-06, 22:43   Temat: Pokój przesłuchań
Usiadł. Co innego właściwie mu pozostało? Poza tym i tak nie miał już sił. Nie miał sił, by utrzymać się na nogach. Ta iskierka nadziei, która się w nim tak szybko zatliła, teraz zbierała swoje żniwo. Nie powinien się ucieszyć. Nie powinien tak interpretować słów mężczyzny. Nigdy nie odczułby zawodu, nigdy nie spotkałoby go to nieprzyjemne zderzenie z rzeczywistością. Może wtedy przyjąłby to z godnością. Przecież wielokrotnie rozmyślał o śmierci. Wielokrotnie zarzekał się, że nie ma dla niego przyszłości. Że chciał umrzeć. A teraz…? Gdy pętla praktycznie ściskała jego gardło, gdy brakowało mu tlenu… chciał żyć. Bardziej niż kiedykolwiek. Teraz, kiedy wiedział kim jest. I co powiedziałaby Maisie? Jakby się dowiedziała? Musiał zobaczyć jej reakcję.
– Nie, nie, błagam – niech go chociaż wysłucha. Niech mu da szansę. Kilka chwil. Co to dla niego było, skoro i tak zamierzał go uśmiercić? A jemu… przecież mogło uratować życie. Toby nigdy wcześniej nie zwrócił uwagi na to jakie to cudowne uczucie oddychać. Widzieć. Słyszeć. Czuć. Dotykać. Mieć świadomość. Jakim cudem miał to stracić? Zwłaszcza teraz, kiedy zaczął sobie uświadamiać jak wyjątkowe było to, że w ogóle istniał? Na tej olbrzymiej planecie. Chłopak przełknął ślinę.
– Przepustki… W getcie są nielegalne przepustki. Ludzie wchodzą i wychodzą. I jest taka kobieta… Samantha… Ona wykorzystała przepustkę, by wpuścić potężną mutantkę… Ricky… nie wiem jak się nazywała, ale ona… ta Sam… ona jest niebezpieczna i… – mówił, po prostu wyrzucał z siebie wszystko co wiedział. Miał gdzieś to, że był zdrajcą. To były jego ostatnie desperackie ruchy. Po prostu – chciał żyć. Czy o aż tak dużo prosił?
  Temat: Mieszkanie #1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 2755

PostForum: Kamienica #1   Wysłany: 2019-02-06, 22:25   Temat: Mieszkanie #1
Tak naprawdę to mogła nie wracać. Nie chciał jej leków. Nie chciał, by dłużej mu pomagała. To nie miało sensu. Zwłaszcza teraz, kiedy mieli tak odmienne zdania… Właściwie to nawet nie wiedział, czy w ogóle miał się spodziewać jej powrotu. Ta awantura była dość poważna, a ona… być może posiadała resztki instynktu samozachowawczego i miała trzymać się na uboczu. Być może wreszcie zrozumiała, jak niechciana tutaj była. Nieważne, po prostu nie zamierzał jej odpowiadać. Siedział, na podłodze, nie spuszczając wzroku z tej cholernej plamy na suficie. Znowu musiało go zalać. Jego były współlokator pewnie, by się nieźle wkurzył, ale Thomasowi to było wszystko jedno. A teraz… teraz to się wydawało być idealną ucieczką od Sally.
– Yhym – odmruknął na jej pytanie. W zasadzie nie zamierzał w ogóle odpowiadać, ale bał się, że jeśli będzie tak milczeć, to ona nigdy sobie nie pójdzie. A w takiej sytuacji, przynajmniej dostała zapewnienie, że nie zamierzał robić nic głupiego. Mogła spokojnie iść do swoich spraw. Mogła… cóż… już nigdy nie wracać. Cholera, chyba miał jej nigdy nie wybaczyć. Tego wszystkiego. Tej zmarnowanej przepustki. Zmarnowanej szansy. Jeszcze kilka dni temu wysyłała go na randkę, chciała by korzystał z życia, a kiedy miał szansę, by rzeczywiście to zrobić… przekreślała to. Walker nie był w stanie dłużej oddychać tym samym powietrzem co ona. Po prostu z wytęsknieniem czekał, aż usłyszy skrzypienie podłogi, a potem dźwięk zatrzaskujących się drzwi. I ciszę. Ciszę zwiastującą samotność. Potrzebował być sam. Potrzebował zapomnieć o tej dziewczynie, która tak bardzo złamała mu serce. Bardziej, niż by się tego spodziewał…

[z/t] x 2
  Temat: Pokój przesłuchań
Toby Jensen

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 616

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-06, 22:12   Temat: Pokój przesłuchań
Nie wrócisz. Toby… Thomas… czy kimkolwiek właściwie był – poczuł ulgę. Poczuł jak kamień spada mu z serca. Miał wrażenie, jakby te dwa słowa miały mu wynagrodzić to wszystko co przeżył w ostatnim czasie. I był zbyt zmarnowany i zmęczony, by pomyśleć o tym co tak właściwie to dla niego oznaczało. Co miało się wydarzyć. To nie było ważne. Nie, dopóki nie musiał tam wracać. Prawdopodobnie jego twarz się rozjaśniła. Prawdopodobnie w tej jednej sekundzie znowu przypominał tego naiwnego nastolatka z głową pełną marzeń. I nie, nie pasował tam. Wszyscy o tym wiedzieli. Dlatego dodatkowo skinął głową, chcąc pokazać jak bardzo się z tym wszystkim zgadzał. Do czasu.
Nie rozumiał. Papiery? Złożyć kilka podpisów? Nigdy tak właściwie nie zgadzał się, by trafić do DOMu. Nagle musiał coś podpisywać, by się z niego wydostać? To nie miało sensu. To zupełnie nie miało sensu. W jednej chwili odczuwał ulgę, a w drugiej… coś zaczęło się mu przewracać w żołądku. I właśnie wtedy… wraz z kolejnymi słowami mężczyzny – to pojął. Oni go wcale nie wypuszczali na wolność. Oni wreszcie chcieli się go pozbyć. Thomas zamrugał oczami, nie do końca wiedząc co ma na to powiedzieć. Był rozgoryczony, wściekły, a z drugiej strony… nie miał siły. Niebezpiecznie błyszczącymi oczami spoglądał w oczy swojego kata i kręcił desperacko głową.
– Nie chcę umierać – wycharczał. Nie zgadzał się na to. Nie zamierzał podpisywać żadnych papierów. Ale… to nie miało znaczenia, czyż nie? I tak mieli go do tego zmusić. Dobrowolnie, czy nie. Te dokumenty zostaną podpisane. – Błagam – podniósł głos, jednocześnie resztkami sił wstając z krzesła. – Nie macie prawa, ja nie podpisze… Wypuśćcie… Ja… – ale słowa nie miały żadnego znaczenia. Decyzja przecież zapadła. A on jeszcze nigdy w życiu nie czuł się w taki sposób. Z nożem przyłożonym do gardła. Nie było nic do zrobienia. – Powiem wszystko co wiem, tylko błagam… – wycharczał zachrypniętym, bezradnym tonem głosu. Brakowało mu tchu.
  Temat: Pokój przesłuchań
Toby Jensen

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 616

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-06, 21:16   Temat: Pokój przesłuchań
Stracił rachubę czasu. Ile już go tutaj trzymali? Tydzień? Miesiąc? Rok? Większości z tego i tak przecież nie pamiętał. Majaki, gorączka, zimne dreszcze, ciemność, najgłębsza czerń, głód i chłód. A potem pojawiły się te dziwne odgłosy. Strzelanina? Słyszał huk, ale nie było żadnego zamieszania. Przynajmniej nie tu gdzie był. Więc.. czy to możliwe? Fajerwerki zwiastujące nowy rok? Tylko który to już był? Ile właściwie minęło? Miał wrażenie, że kompletnie o nim zapomniano. Zostawili go na pastwę losu. Miał tutaj zdechnąć? Był jak szczur, jak karaluch. Dopiero dzisiaj ktoś wreszcie do niego zajrzał. Nic nie mówili, po prostu wyprowadzili go siłą. I zaciągnęli do pomieszczenia, które przecież ta dobrze znał. Ile razy już tutaj trafiał? Zawsze bez skutku. Chociaż… zaraz, zaraz. On nigdy tutaj nie był, prawda? Przebywał w Bostonie. To stamtąd uciekł. Dlaczego więc odczuwał takie silne deja vu? Toby usiadł na krześle, wpatrując się w twarz mężczyzny. Nie wiedział czego się po nim spodziewać. Ale przebywanie w takich miejscach… nie wróżyło niczemu dobremu. To nie mogło się dobrze skończyć. I on czuł to w kościach.
– Błagam… – usłyszał jak z jego ust wydobywa się to jedno słowo. Nawet tego nie kontrolował. To po prostu padło. A on… on chyba naprawdę błagał. Chciał w końcu wyjść na wolność. Chciał żyć. A oni przecież musieli wiedzieć, że nie stanowił żadnego zagrożenia. Prawdopodobnie miał nawet nie pożyć zbyt długo. Dlaczego więc nie mogli się go pozbyć w kompletnie inny sposób? Dlaczego nie zamierzali mu pozwolić na selekcję naturalną? – Nie chcę tam wracać.
  Temat: Sala nr 1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3217

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-06, 21:00   Temat: Sala nr 1
– Katniss… kto? – wydobyło się z jego ust. Nie miał bladego pojęcia o czym mówiła. Albo o kim. Powinien wiedzieć takie rzeczy? Czy każdy normalny człowiek to wiedział? Aż tak był zacofany w tym świecie? Aż tyle wiedzy mu ubyło? Źle się z tym poczuł. Czy tak miało być do końca życia? Ludzie mieli mówić rzeczy, a on miał po prostu… nie rozumieć? Mimo wszystko posłał jej cień uśmiechu. Miał przeczucie, że to co mówiła musiało być całkiem zabawne. Ona cała była całkiem zabawna. Inna od wszystkich osób jakie tutaj spotkał. Wyjątkowa.
I z całą pewnością nie chciał jej wkurzyć. Nie chciał jej rozzłościć. A właśnie to zrobił, prawda? Nieważne jak bardzo udawała, on to dostrzegł. I to… to chyba go wkurzało najbardziej. Znowu wiedziała coś, czego nie wiedział on. I nie chciała się tym podzielić. Znowu kolejna osoba zostawiała go w niewiedzy. Czuł się tak cholernie zacofany. Kiedy to wszystko miało się skończyć? Zostawiła mu akta, super, ale co z tego? Co z tego skoro kompletnie nic nie pamiętał i nawet nie wiedział na co zwrócić uwagę? Walker zacisnął usta w cienką linijkę, a potem z trudem chwycił do ręki te akta. Nawet nie wiedział ile czasu upłynęło, kiedy rzeczywiście był w stanie coś przeczytać. Tak, z całą pewnością potrzebował tych okularów. Mężczyzna wytężył wzrok, by przesunąć nim po kartce i wtedy… wtedy to zobaczył. Tobias Jensen. Gdzieś już słyszał to nazwisko. Zaraz, zaraz… czy to czasem nie był ten przyjaciel Sally? Ten, którego szukał w zaświatach? Ten, z którym podróżowała po światach? To dlatego nie mógł go przywołać? Bo sam nim był? Walker… a raczej Jensen, poczuł jak robi mu się słabo. Teczka po prostu wypadła mu z rąk, a sam opadł z powrotem na łóżku. Chyba jeszcze nigdy nie czuł się aż tak zagubiony. W tym momencie jeszcze bardziej nie wiedział kim właściwie był…
  Temat: Mieszkanie #1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 2755

PostForum: Kamienica #1   Wysłany: 2019-02-06, 20:43   Temat: Mieszkanie #1
Słysząc słowa dziewczyny, Thomas zamknął powieki. Wolał nie okazywać tego jak bardzo działała mu na nerwy. Po prostu – ustępował. Tak chyba robiły osoby w jego wieku, tak? W każdym razie, nie zamierzał nic więcej dodawać. Zwłaszcza przy tak upartej osobie, która najwyraźniej robiła doktorat na temat jego przeszłości. Bo chyba jeszcze nigdy wcześniej nie spotkał kogoś, kto by miał aż tyle do powiedzenia na temat, o którym nie miał żadnego pojęcia. Ale nieważne. Był ponad to. Był ponad tą jej całą paplaniną.
– Wybacz, panno tryskająca optymizmem, ale naprawdę nie jestem w stanie znaleźć ani jednej pozytywnej rzeczy w getcie – wyrzucił z siebie. Z czego niby miał się cieszyć, huh? Z bycia traktowanym jak jakieś cholerne zwierzę? Z obskurnego mieszkania? Z braku prądu? Z braku jedzenia? Z umierających ludzi? Z brudu, głodu i ubóstwa? Z wiecznych strzelanin i krwi na chodniku? Z łapanek? Tu nie było z czego się cieszyć, a ona po prostu była naiwna.
– Myślałem, że jesteśmy w podobnym wieku – stwierdził po prostu, wzruszając ramionami. Ale teraz faktycznie zaczął się nad tym głębiej zastanawiać. Skoro nawet tak optymistyczna osóbka brała go za czterdziestolatka… może rzeczywiście był starszy? Walker wstrzymał na moment oddech. Kiedy kładł rękę na jej kolanie, właściwie niewiele myślał. Po prostu to się stało. Samo. I dopiero jej dotyk uświadomił mu powagę sytuacji. Mężczyzna przekrzywił lekko głowę, by zerknąć na nią kątem oka. I sam nie wiedział, kiedy właściwie poczuł coś dziwnego. Ale kąciki jego ust nieznacznie się wykrzywiły. I choć ta chwila nie trwała zbyt długo, to się nie liczyło. Obserwował jak przesuwa się po łóżku, by oprzeć się o ścianę. Obserwował jak jego ręka bezwładnie przesuwa się z kolana po łydce. Obserwował jak cały ten czar pryska i w tym momencie nie był w stanie wymyślić nic, co mogłoby to odratować. Więc po raz kolejny – odpuścił.
– Okej – odpowiedział po prostu, cofając rękę i ponownie wbijając wzrok w jakiś bliżej nieokreślony punkt.
***

Nawet nie był w stanie na nią patrzeć. To co zamierzała zrobić, to był cios poniżej pasa. Mogła przecież komuś pomóc. Mogła kogoś uratować. Miała środki. Przepustkę. Drogę na wolność. A zamierzała oddać ją komuś… komuś tak cholernie lekkomyślnemu. Komuś, kto zamierzał tutaj wejść. Wejść. Tyle osób próbowało się stąd wydostać, a ona marnowała przepustkę, by tu wejść?! Przecież mogła kogoś uratować. Cholera, mogła uratować jego…
Nie chciał jej tutaj. I bynajmniej nie chodziło o to samo niechcenie co kilka dni temu. Nie. Wtedy ją chciał, ale się martwił. Teraz… teraz naprawdę jej nie chciał. Czuł się zraniony i zdradzony. I nie mógł się doczekać, kiedy wreszcie kończy pakować swoje rzeczy i wyjdzie.
  Temat: Mieszkanie #1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 2755

PostForum: Kamienica #1   Wysłany: 2019-02-01, 19:20   Temat: Mieszkanie #1
– To o czym mówię to trauma – odwarknął, bo już tracił cierpliwość do jej przemądrzałej natury. Zwłaszcza, ze wypowiadała się na temat, o którym nie miała najmniejszego pojęcia. I to go niesamowicie męczyło. On mówił słowo, otwierał przed nią swoje serce, a ona próbowała je zamknąć, wypowiadając dziesięć kolejnych. I jeśli ktoś miał być odpowiedzialny za jego zachowanie, to była to Sally. Czy jakkolwiek się ona nazywała.
– Cóż, wolałabym być martwy – wyrzucił z siebie, mając nadzieję, że to wyznanie zakończy ten beznadziejny temat. Nie chciał lubić brukselki, nie chciał przeczytać nową książkę… Czy ona w ogóle wiedziała o czym mówiła? Czy ona naprawdę nie mogła zrozumieć jak cholernie upierdliwe było to nieustanne deja vu? Czy ona naprawdę nie mogła wysilić się na chociażby cień empatii, by zrozumieć, że całe jego życie polegało na jednej wielkiej pustce? I nie, w tej sytuacji nie było nic optymistycznego. Nieważne jak beznadziejne miałoby być jego życie, po prostu chciał wiedzieć. Chciał wiedzieć, bo tracił rozum. A najgorsze w tym wszystkim było to, że prawdopodobnie już nigdy tego nie odzyska…
– Och, cudownie, mam się umawiać na randki w miejscu, gdzie co chwilę ktoś umiera? – naprawdę miał już dość tego tematu. I nieważne co zamierzała robić, jak bardzo wiercić mu dziurę w brzuchu, nie mieli o czym gadać. Nie chciał z nią gadać. Bo to co mówiła to było jedno wielkie gówno. I właściwie chciał już otworzyć usta, by powiedzieć jej prawdę. Że nie musiałaby się uganiać za facetami, gdyby po prostu zamknęła buzię. Bo to jej niepoprawne myślenie musiało wszystkich odrzucać. On w tym momencie już nie mógł znieść tego gadania. I, choć co on tam wiedział, inni też tak musieli się czuć. Ale ostatecznie, z jakiegoś po prostu powodu, zamknął usta i wzruszył ramionami.
– Uhm… – to akurat było bardzo dobrym pytaniem. Chyba jedynym dobrym pytaniem jakie zadała. Ile on właściwie miał lat? Rzeczywiście 40? Mniej? Więcej? Tu nawet nie było można zadać pytania na ile się czuł, bo czuł się po prostu źle. Skonfundowany Thomas po prostu podrapał się niewinnie po szyi, a z jego ust wydobyło się głupie: – Ja… nie wiem.
To co potem mówiła… To o świętach, chatce i śniegu… Nie wiedział nawet kiedy wyobraźnia zaczęła podsuwać mu te wszystkie obrazy. Ale w pewnym momencie przyłapał się na tym, że widział to wszystko. Tlący się ogień, zewsząd padający śnieg i roześmianą twarz Sally. To wszystko było tak cholernie realne, zupełnie jakby przeżył to na własnej skórze. I ta świąteczna atmosfera, która tak nagle przejęła kontrolę nad panującą sytuacją, na chwilę wytrąciła go z równowagi. Potrzebował dobrych kilku sekund, by powrócić do tego co było tu i teraz. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że zapadła ta przeszywająca na wskroś cisza…
– Co się stało z tobą potem?po tym jak twoi przyjaciele zniknęli, miał na myśli. I wtedy, nawet nie miał pojęcia kiedy to się właściwie wydarzyło, opuszki jego palców lekko zahaczyły o kolano dziewczyny.
  Temat: Sala nr 1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3217

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-02-01, 17:04   Temat: Sala nr 1
Słysząc, wydobywające się z ust Wichity słowa, brwi Thomasa mimowolnie się uniosły. Nie do końca rozumiał skąd się brało to całe zdziwienie. Czy przypadkiem nie powinna tego wiedzieć? Czy przypadkiem nie powinna się zaznajomić z jego mocą zanim postanowiła mu robić elektrowstrząsy? Czy naprawdę była aż tak nieuważna i ryzykowała swoim życiem? Cholera, przecież gdyby nie był sobą, mógłby ją zabić. Nie do końca potrafił to zrozumieć, ale poczuł złość. Chciał tylko, żeby była ostrożniejsza. Czy naprawdę prosił o tak wiele?
– Lubisz igrać z ogniem, co? – właściwie to nie oczekiwał żadnej odpowiedzi. Doszedł do tego wniosku, kiedy tylko przekroczyła próg tego pomieszczenia. I choć nie do końca spodziewałby się po niej tego, co właśnie zrobiła, to od samego początku wiedział, że to coś się w nie kryło. I teraz, kiedy byli poza zasięgiem wścibskich par oczu… dostawał czyste dowody. A potem po prostu zamilkł, wysłuchując uważnie jej słów i… z każdym kolejnym, czuł się coraz gorzej. Morderstwo. Zabił człowieka? Naprawdę był do tego zdolny? W tej jednej sekundzie go po prostu zemdliło. Poczuł się tak cholernie źle, było mu tak wstyd i nie chciał… nie chciał, by wciąż była dla niego taka miła. Był kryminalistą. Najwidoczniej był zdolny zrobić jej krzywdę. Przyjrzał się jej uważnie, chcąc się doszukać w jej spojrzeniu strachu, ale… ale tam tego nie było. A przynajmniej nie od razu. Bo potem jej twarz przybrała kompletnie inny wyraz, a to go zmroziło. Co takiego tam mogła zobaczyć? Co mogło być gorszego od morderstwa? Walker, choć nie miał kompletnie sił, oparł się na łokciach, nieco wznosząc głowę. A to… to jedynie spowodowało kolejny spazm bólu. To jednak nie miało znaczenia.
– Coś zobaczyłaś – powiedział cichym tonem głosu, puszczając mimo uszu informację na temat swojego wieku. Tam musiało być coś jeszcze. I miał prawo wiedzieć, prawda? Cholera, może nie powinien ją prosić o czytanie. – Daj mi to – powiedział nerwowo, opadając boleśnie na poduszki. Nie był w stanie dłużej utrzymywać ciężaru ciała na łokciach, ale to nie miało znaczenia. Po prostu zmusił się, by wyciągnąć rękę w jej kierunku i wyrzucić chłodne: – to moje.
  Temat: Sala nr 1
Toby Jensen

Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3217

PostForum: Blok X   Wysłany: 2019-01-26, 22:35   Temat: Sala nr 1
– Myślę, że byłaby bardziej przydatna niż widzenie umarłych – stwierdził po prostu, posyłając jej ten zmęczony, aczkolwiek szczery uśmiech. Życie byłoby o wiele prostsze, gdyby jego moc nie dotyczyła tego czego dotyczyła. Być może byłby kompletnie innym człowiekiem. Nie aż tak oderwanym od rzeczywistości. Być może ludzie nie braliby go za wariata. Przecież tak było na początku, nie? Zastanawiali się, czy nie byłoby z niego o wiele więcej pożytku, gdyby wysłali go po prostu do cholernego psychiatryka. Ale mimo to wciąż tutaj tkwił. Niezmiennie od kilku dobrych lat. Chyba już nawet nie potrafiłby żyć inaczej.
– To było bardzo nieodpowiedzialne – prychnął dla samej sztuki narzekania. W tym momencie chyba jednak to wszystko się przez niego przedzierało. To instynktowne bycie starszym bratem. Ale nie potrafił tego tak po prostu zostawić. Nie, kiedy ryzykowała dla niego aż tak dużo. Musiał dorzucić swoje trzy grosze. Ale w sumie skoro już to przyniosła… czy naprawdę byłoby to aż tak bardzo złe? Po prostu przeczytać?
Nie wiedział jak się z tym wszystkim czuć, ale obecność Wichity mu wszystko ułatwiała. Tak, czuł się zestresowany i zmieszany, ale dobrze było mieć obok bratnią duszę. Zabawne, że tak szybko myślał o niej w tego typu kategoriach. Ale… nie umiał tego wyjaśnić, po prostu mu na niej zależało. I to chyba właśnie dlatego chciał, by to ona mu przekazała te wiadomości. Jasne, był w naprawdę godnym pożałowania stanie, ale w zasadzie… chciał, żeby ona też wiedziała.
– Co zrobiłem? – spytał niemal od razu, czując się trochę głupio. Zarzucali mu dużo przestępstw… czyli jednak był złym człowiekiem? Kryminalistą? Słuchał uważnie tych wszystkich dziwnych rzeczy. Powinien mieć okulary. Czy to dlatego często miewał migreny? Bo nie widział zbyt dobrze? Kansas… a więc to dlatego na nią tak zareagował? Dlatego sobie skojarzył ją z Dorotką? Czy to dlatego była między nimi więź? I zaraz, zaraz… czy Maysilee też nie pochodziła z Kansas? Może jednak się znali…? – Ile mam..? – zaczął, ale wtedy zobaczył jej minę. Zmarszczył brwi, bo kompletnie nie rozumiał, ale momentalnie się zestresował. Co takiego tam zobaczyła, że aż tak bardzo ją zszokowało? Powinien się bać? Powinien się wstydzić? Właściwie nastawiał się na najgorsze. – Wszystko okej? – spytał cicho, nie spuszczając z niej wzroku. Miał wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mu z klatki piersiowej.
 
Strona 1 z 7
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10