Znalezionych wyników: 42
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Salon z kuchnią
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 796

PostForum: T. Ellsworth   Wysłany: 2019-07-07, 21:50   Temat: Salon z kuchnią
Starszy z mężczyzn nie skomentował już tego o jaką sprawę chodziło. Widział w jakim jest teraz spiętym stanie i nie zamierzał naciskać. Jeśli będzie chciał o tym porozmawiać, to parę głębszych na pewno rozluźni mu język.
-Zatem film. - przewrócił po kanałach
Jeden głupszy od drugiego, tak mógł sobie pomyśleć, dopóki nie natrafił na Doctora Stragne’a. Co z tego, że oglądał go już z cztery razy, ale zawsze to był w miarę neutralny film prawda? No o ile ktoś lubił odmóżdżające się seriale o superbohaterach, ale Thomas lubił takie rzeczy, o czym jego równie głupia koszulka dzisiejszego dnia świadczyła.
-No mam nadzieję, że może być. - odparł, a kiedy ten powiedział swoje słowa skrzywił się
Tak myślał, że miał już za sobą to całe mówienie mu, że miał z nim wypić. Nie rozumiał czemu tak uparcie Liam nie chciał z nim pić, a może po prostu bał się, że skrzywdzą siebie nawzajem po pijaku? No jaki miły z niego młody chłopaczek był, prawda?
-Daj spokój mówiłem ci już, że prześpię się tutaj ty możesz spać u mnie w sypialni. - odkręcił butelkę - By nie było dziś pościel zmieniłem, więc nie będziesz czuł mojego zapachu. - zaśmiał się do niego
Po chwili postawił obok niego szklankę z pełnym trunkiem i spojrzał na niego wymownie. Jeszcze tego mu brakowało by brat mu się od picia wymigał. Ile oni mieli lat? Pięć? Nie. Byli dorosłymi mężczyznami, a teraz na spokojnie powitają swoje nowe poznanie się. Po pijaku lepiej się gada, język się rozwidla.. No czasem poleci o jedno słowo czy dwa za dużo, ale się zdarza przecież.
-I nawet nie śmiej mi jakiejś wymówki uskuteczniać. - podniósł szklankę, zakołysał płynem a po chwili lekko powąchał -To za nasze spotkanie po tylu pierdolonych latach. - odparł unosząc szklankę do góry i czekając by jego brat zrobił to samo.
  Temat: Salon z kuchnią
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 796

PostForum: T. Ellsworth   Wysłany: 2019-06-04, 21:23   Temat: Salon z kuchnią
Czyli po prostu myszki siedziały w swojej norce. Tak sobie mógł pomyśleć póki co Thomas, jednak nie kontynuował dalej tego tematu, widząc jak powaga zaczęła lekko wtrącać się do ich rozmowy. Wolał skupić się na jedzeniu posiłku i na rozmowie, gdyby ona jednak była. Może i jego chwilowe zadumanie nie wzbudziłoby w nim jakiejś reakcji, ale to jak dłubał w talerzu już tak. W życiu nie wpadłoby mu do głowy, że mogłoby chodzić o picie, bardziej pomyślał, że chyba trochę przesadził z curry, a może to trochę chilli, które dał dla podkręcenia smaku, wywołało taką reakcję na jego twarzy.
-Nie musisz się zmuszać, jeśli jednak jest za ostre. - dodał z lekkim uśmiechem, po chwili klepiąc go po ramieniu - Naprawdę się nie obrażę jak nie zjesz wszystkiego.
Sam odłożył swoje sztućce, kończąc posiłek i pokazując cały pusty talerz. Teraz jednak sięgnął dłonią po sok i upił z niego łyk, czując jak smak banana roznosi mu się po kubkach smakowych. Pyszności.
Po chwili wstał z miejsca i zabrał swój talerz by przepłukać go i wstawić do zmywarki. Przeciągnął się leniwie i zniknął za drzwiami sypialni, by po chwili przyjść z pierwszą butelką burbonu, którą położył na stoliku do kawy. Podszedł do kuchni i wziął z niego szklanki z grubym dnem, by po chwili postawić je obok butelki.
-Chcesz wiadomości pooglądać, czy jakiś film? - odparł w stronę brata
Szczerze pewnie rozluźni się dopiero po paru szklaneczkach, wtedy może i coś uchyli rąbka ze swojej historii...
  Temat: Salon z kuchnią
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 796

PostForum: T. Ellsworth   Wysłany: 2019-06-02, 17:20   Temat: Salon z kuchnią
Thomas roześmiał się na jego słowa, bo szczerze powiedziawszy były bardzo mylne.
-Prawie połowa mojego życia opierała się tylko na znalezieniu ciebie, więc przestań mi pierdolić o tym, że mam własne sprawy. Moją największa sprawą jesteś i byłeś zawsze ty. Zrezygnowałem z normalnego życia by tylko odnaleźć mojego małego słodkiego i zahukanego braciszka. - roześmiał się ponownie
Starszy z braci tak naprawdę musiał przekalkulować swoje życie na nowo. Wszystko dotąd opierało się tylko i wyłącznie na znalezieniu Liama. Nie przewidział tego co będzie chciał robić jak go znajdzie. Czy będzie potrafił odnaleźć się w tej sytuacji. Póki co był szczęśliwy, że miał brata. Był szczęśliwy, że się powoli zaczęli do siebie zbliżać. Nie był szczęśliwy jednak z faktu, że jego przyjaciółka go zostawiła. Przez to nie miał z kim pogadać o tym co będą robić w życiu. Tak naprawdę Karen była mu droga niczym siostra. W życiu nie pomyślałby by nie mogło jej zabraknąć. Może dlatego powoli rozwalał się w środku swojego umysłu na kawałeczki. Prawdopodobnie wyobraził sobie obraz kawałka szczęśliwej rodziny z nią i swoim bratem i jej rodzeństwem jak go znajdą.. A może i swoją córkę jak kiedyś znajdzie… A tu jednak znów zaczęło się coś sypać…
-Czyli nie szykujecie ataku na rząd, ani by odbić mutantów z tej smutnej ich dzielnicy? - zapytał mimochodem.
Szczerze po tej ostatniej pomocy myślał, że coś mogliby zacząć działać. Chociaż zdawał sobie sprawę jak działa Bractwo. Może oficjalnie nigdy w nim nie był, jednak przebywał bardzo długo w otoczeniu różnych jej odłamów. Wszystko tak naprawdę zależało od lidera i tego jak nim kierował.
-Nie przyjmuje. -dodał z uśmiechem - Dziś się najebiemy i sobie porozmawiamy. Przynajmniej trochę większe wygody niż ta twoja kamienica. - zaśmiał się - Zatem mój mały braciszku, pałaszuj.
Po tej wymianie zdań skupił się bardziej na zjedzeniu potrawy z własnego talerza. Miał nadzieję, że Liam miał czas i to na tyle by wrócić jutro do bractwa, a jak nie to trudno, prawda? Podejrzewał, że już wszyscy jego przyjaciele wiedzieli, że wymykał się na spotkania z nim, więc powinni być spokojni o to.
  Temat: Salon z kuchnią
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 796

PostForum: T. Ellsworth   Wysłany: 2019-06-01, 22:29   Temat: Salon z kuchnią
Sam również uważał, że to jego mieszkanie było wystarczające jak dla niego. Niewielka kuchnia, mała jadalnia, nie tak duży salon.. Łazienka też do największych nie należała i oczywiście sypialnia z biurkiem z komputerem. Tym razem kupnym stacjonarką. Laptopa swojego też miał, ale każdy wie, że stacjonarki są o wiele silniejsze niż laptopy, a póki pracował z domu, komputer taki był lepszy. Na sprawy terenowe dobry laptop spełniał również swoje powołanie.
Przysłuchiwał się temu co mają w Bractwie. Podejrzewał, że niczego im nie brakło z warunków mieszkaniowych. Te Bractwa co poznał, zawsze jakoś potrafili tak rozplanować miejsce, że każdy miał swój własny kąt.
Teraz jednak siedzieli wspólnie i zaczęli jeść. Thomas przysłuchiwał się jego słowom.
-Wiesz, że postaram się wam pomóc w miarę oczywiście możliwości jeśli będzie trzeba. - odparł z lekkim uśmiechem, po czym wziął spory kawałek jedzenia do ust - A jak tam z twoją ekipą? Coś ciekawego robiliście? -dodał jeszcze
Spoglądał na niego jak kosztował jedzenia. Był wręcz pewny, że mu zasmakuje. To nie tak, że był zadufany w sobie, po prostu zbyt dużo ludzi chwaliło to jak gotował, a potem psioczyło, że robił to zbyt rzadko. Ale w dobie miliona knajpek, po co było się przemęczać, prawda? Może i Liam mógłby mu kiedyś coś ugotować, o ile umiał. Tego póki co nie wiedział.
-Cieszę się, że smakuje. - dodał - Potem myślę, że możemy sobie wypić burbona, kupiłem cztery butelki i szczerze. - chrząknął - Potrzebuje towarzystwa do picia, a ziomki z okolicznych pubów ostatnio mnie nie satysfakcjonują. - westchnął - Dlatego czy ci się to podoba czy nie dziś pijesz ze mną. - dodał z niezwykłą szczerością - I nawet nie próbuj się wymigać, trzeba w końcu opić należycie nasze spotkanie a nie samymi kawkami i herbatkami. - popatrzył na niego wymownie
Nie mógł jednak wiedzieć, że Liam miał problemy z alkoholem i to większe niż mógł sobie wyobrazić. Nie rozmawiali na ten temat, dlatego jak normalni faceci chciał po prostu wypić ze swoim bratem.
  Temat: Salon z kuchnią
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 796

PostForum: T. Ellsworth   Wysłany: 2019-06-01, 20:38   Temat: Salon z kuchnią
Thomas od razu zgodził się pomóc bratu, gdy tylko ten poprosił go o to. Nie było dla niego problemem by pomóc mutantom, w końcu jakby nie patrzeć sam nim był, a brat wiedział, że Bractwu już pomagał. Może gdyby spytał się go za pierwszym razem jak się spotkali o to, to by się wahał, ale od kiedy ciągle się coraz bardziej poznawali i zżyli, to nie miał powodów by odmówić.
Kiedy brat zaczął mówić swoje pierwsze komplementy tylko się zaśmiał. Był to śmiech lekko gardłowy zdradzające naprawdę rozbawienie tą sytuacją. Jednak kolejne pytanie dotyczące jedzenie skwitował skinieniem głowy.
-Umiem gotować, ale często robię to jak najdzie mnie ochota, więc się nie przyzwyczajaj. - dodał ze śmiechem dalej stojąc przy garach i merdając w wielkim rondlu z potrawą.
Starszy z nich przygląda się kątem oka jak ten drugi się rozbiera. Był marzec, niezbyt ciepły miesiąc, ale powoli zaczynało wyglądać coraz cieplejsze słońce za chmur. Niestety dalej było trzeba ubierać się cieplej, a na dodatek jego brat musiał zawsze chodzić w czapce z daszkiem. Może i Olimpia nie była, aż tak monitorowana jak Seattle, ale jednak.. Wszędzie teraz było można wypatrzeć te jebane węszące psy.
Zostawił na moment jedzenie i wstawił ekspres na kawę. Postanowił zrobić mu małą czarną, w końcu przeczuwał dłuższa noc. Nie mówił przecież Liamowi, że będzie chciał z nim wypić. Podejrzewał, że przyjechał samochodem, ale jeśli trzeba udostępni mu nawet łóżko, sam mógł się przekimać na kanapie. Tak miał swoją wizję spędzenia wieczoru, ale wpierw było trzeba zjeść.
-No jak jest się hakerem, to można pożyć trochę wyżej. A tak serio. Wynajęte mieszkanie. Jak widzisz kawalerka bardziej niż jakiej wielkie. -westchnął - Około czterdziestu metrów kwadratowych, ale szukając ciebie i podróżując po świecie mieszkałem i w mniejszych klitkach, a czasem większych jak z moją przyjaciółką wspólnie mieszkaliśmy. - odparł spokojnie niosąc mu kawę
Naprawdę Thomas nie żył na jakimś wielkim poziomie. Mógłby tak żyć, dla niego nie było problemem skasować konta zwykłych ludzi i podpierdolić im pieniądze. Nie był jednak pazerny, chciał po prostu mieć kąt by się móc zatrzymać, mieć trochę pieniędzy na swoje przyjemności i na paliwo do samochodu. Nie był zachłanny i raczej nie zamierzał być.
-To mieszkanie trafiłem na jednym z ogłoszeń. Nie aż tak klaustrofobiczne, z widokiem na parking, ale niedaleko jest park, gdzie chodzę biegać i ćwiczyć. - położył przed nim parujący napój - Za chwilę podam jedzenie. - dodał z lekkim uśmiechem.
Wrócił parę metrów dalej i wyciągnął talerze, gdzie po chwili pojawiło się ładnie pachnące danie. Postawił je na blacie, gdzie były też dwa krzesła barowe. Nie był to duży blat i bezpośrednio prawie obok umywalki. To tutaj jadał, to była jego mała jadalnia. Po chwili otworzył lodówkę i wyciągnął z niego sok kartonowy z banana, który nalał do dwóch szklanek, dostawiając obok talerzy. Oczywiście doniósł też sztućce.
-Zapraszam do stołu. Zjedzmy i opowiedz mi co się nadziało ostatnio u was? Czegoś potrzebujecie? Może udałoby mi się coś załatwić. - odparł siadając na jednym z miejsc i biorąc sztućce do rąk
  Temat: Salon z kuchnią
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 796

PostForum: T. Ellsworth   Wysłany: 2019-06-01, 18:52   Temat: Salon z kuchnią
/5 marca 2019

Dzisiejszy dzień był coraz to trudniejszy dla starszego z braci. Thomas potrafił tłumić emocje, ale tłumione emocje przez długi czas dawały wręcz przeciwne skutki. Ostatnio w ogóle nie miał kontaktu z Karen. Trwało to miesiąc, a w nim narastało coraz bardziej.. Poruszał już niebo i ziemię, ale nie potrafił jej znaleźć. Zniknęła tak samo jak pojawiła się w jego życiu.. Nagle.. To było dość przytłaczające, bo miał dziwne wrażenie, że pomogła mu z bratem i chciała się usunąć w cień i nie być kulą u nogi… Za dobrze ją znał przecież. Może i miała rację, bo relacje jego i brata naprawdę się poprawiły. Już nie uważał go za szpiega i kogoś kto mógłby mu wbić sztylet w plecy, wręcz przeciwnie. Ich relacja się rozwija i może jeszcze się przed nim nie otworzył dosłownie, ale wspominanie przeszłości i wspólne rozmowy nawet nie o życiu co prowadzili, ale o teraźniejszości i zwykłych dniach było już lepsze. Uwielbiał zwłaszcza słuchać o tym co się u nich w Bractwie ciekawego działo. Nie mówił o tych wszystkich ciężkich sprawach,a el już oczyma wyobraźni widział tego całego Marina z jego nieśmiertelną patelnią…
Teraz jednak był ubrany w t-shirt z logiem Starków z napisem na plecach “winter is coming”, miał na sobie ciemne jeansy oraz najzwyklejsze klapki. W takim odzieniu też skierował się do drzwi, gdy tylko usłyszał pukanie. Domyślił się, że to jego brat, w końcu ostatnio podał mu swój adres, a wczoraj napisał do niego by wpadł go w końcu odwiedzić. To był już ten etap, że ufał mu nawet z miejscem swojego zamieszkania.
-Hej Liam. - odparł na wejściu a potem zarzucił mu niedźwiedzi uścisk klepiąc po plecach. - Witam w moich skromnych progach, rozgość się. - odparł przepuszczając go w drzwiach.
Do nozdrzy młodszego z nich mogły dojść zapachy. Kuchnia była od razu zaraz za wejściowymi drzwiami. Pachniało smakowicie spora dawką curry. No o ile ktoś to lubi. Mało kto jednak wiedział, że Thomas naprawdę potrafił gotować.
-Mam nadzieję, że lubisz kurczaka w sosie curry. - odparł z lekkim uśmiechem - Coś do picia?
Nie to by chciał zaczynać od picia whyskacza.. Potrzebował tego, ale picie na pusty żołądek często nie było zbyt dobrym pomysłem. Co prawda curry też nie było zbyt fajną opcją, ale dziś miał na nie ochotę, a to było trzeba zaspokajać w pierwszej chwili. Zamknął za nim drzwi, a potem wrócił do garnków i przemieszał sos.
-Czuj się jak u siebie w domu.
  Temat: Mieszkanie nr 5
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 790

PostForum: Kamienica    Wysłany: 2019-05-11, 02:12   Temat: Mieszkanie nr 5
Zaskoczenie na jego twarzy sprawiło, że Thomas się tylko lekko uśmiechnął. No tak strzelił w samo sedno, ale to chyba tylko głupiec by nie wywnioskował, że trzymał z jakimiś mutantami. Sam z nimi sporo obcował, prawda?
-Nie, co ty. - odparł z lekkim uśmiechem - Pomagałem im trochę i to tyle. - wpatrzył się w niego - Powinieneś widzieć swoją minę jak wycelowałem w dziesiątkę. - ewidentnie się nabijał.
Jednak jego mina po powiedzeniu o DOGS’ach nie było zbyt przyjemne. No tak.. Nawet on słyszał o rzezi, która była w tamtym roku na tutejszym Bractwie popełniona przez tych rządowych dupków. Chwilę później Tom zauważył, że Liam próbuje odwinąć kota ogonem i chciał by ten coś o sobie powiedział. Na pewno był ciekaw, ale starszy z nich sam nie wiedział czy chciał cokolwiek o sobie mówić. Jednak skoro ten mu się przyznał do organizacji w jakiej się znajduje, odrobina szczerości mu się należała, prawda? Zwłaszcza, że zaczął już w kolejnych dialogach roztrząsać to jak próbował go znaleźć.
-Czyli nie obejdzie się bez tego bym rąbka tajemnicy o jakże ekscytującym moim życiu nie uchylił. - upił spory łyk kawy i westchnął - Dziwiłem się, że nie mogłeś mnie znaleźć, bo najzwyczajniej nie było co szukać. - wzruszył ramionami - Nie chciałem być adoptowany, zraziłem każdą potencjalną rodzinę do siebie, aż w końcu przyszła dwójka rodzeństwa i postanowiliśmy dać dyla z tego zadupia zwanego sierociniec. Miałem bodajże piętnaście lat. Złe towarzystwo wystarczyło by się po prostu stoczyć i zacząć życie jako miejscowy dzikus. - Spojrzał mu w twarz - Jak typ spod ciemnej gwiazdy. Byliśmy anonimowi, nie szukali nas, żyliśmy jak bezpańskie psy i pewnie dlatego nie byłeś w stanie mnie znaleźć braciszku. A potem dorosłem, starałem sobie ułożyć życie, nie wyszło, potem zacząłem cię szukać, natrafiłem na moją przyjaciółkę i tak jakoś przez lata dreptaliśmy po świecie szukając naszego rodzeństwa. Tak w skrócie moje popieprzone życie. Może kiedyś dam się w więcej szczegółów, ale póki co po prostu nie chce. - odparł ze szczerością patrząc mu się w oczy. -Obaj natomiast jak ślepcy siebie szukaliśmy. Nie ma to jak zgubić się w naszych wielkich Stanach Zjednoczonych, pełniąc podobną pracę. To się po prostu nazywa przewrotność losu, Liam. - postawił kawę na stół i się przeciągnął - W ogóle chciałem się ciebie zapytać, jak radzisz sobie ze swoją zdolnościami? Nauczyłeś się w końcu nimi władać?
  Temat: Mieszkanie nr 5
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 790

PostForum: Kamienica    Wysłany: 2019-05-07, 18:13   Temat: Mieszkanie nr 5
Ach jaka szkoda, nie był wujkiem. Chociaż tak naprawdę byłby tak chujowym wujkiem jakim był ojcem, a raczej nie był nim… Na szczęście Liam nic o nim nie wiedział, a Thomas póki co chciał się dowiedzieć coś więcej z życia młodszego brata. Mógł się cieszyć, że ten pierwszy się przed nim otwiera, ale czy mówił prawdę? Dalej starał się ufać mu, ale pewnie do tego będzie potrzebował jeszcze czasu by na nowo poznać swojego młodszego maleńkiego braciszka.
-Jakie życie jest przewrotne. - odparł z lekkim uśmiechem - Dług musiał zostać spłacony. - dodał
Przysłuchując się jego słowom, mógł być prawie pewny, że osoby podobne jemu musiało znaczyć mutantów. Zwłaszcza jego słowa o tym, że się nikt nie boi. Uśmiechnął się znów lekko kącikami ust.
-Najważniejsze, że znalazłeś ludzi, którzy cię wspierają i kogoś wyjątkowego dla siebie. - popił kawy ze swojego kubka
Dopiero teraz pijąc kawę, doszła do niego jedna rzecz. Nie był uważny.. A jak on mu coś do tej kawy dodał.. Nie nie powinien o czymś takim myśleć… To był jego brat, w końcu nawet jeśli wyrosło mu się trochę, nie widzieli się prawie ćwierć wieku, to jednak był jego cholerny brat.. Rodzina nie robi sobie takich rzeczy…
-Czyli mówisz, że jest tam więcej osób jak ty. Czyżby bractwo mutantów? Albo inne stowarzyszenie mutanckie? - odparł grając w otwarte karty i przypatrując się bratu -Sam osobiście miałem parę razy z nimi do czynienia, więc nic do nich nie mam. - dodał całkiem wyluzowany - No o ile nie mówimy o oddziale DOGSów, z nimi też miałem parę razy do czynienia. - dodał i starał się sprawdzić reakcję brata na jego słowa.
  Temat: Mieszkanie nr 5
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 790

PostForum: Kamienica    Wysłany: 2019-04-06, 23:30   Temat: Mieszkanie nr 5
Thomas pokiwał tylko głową na jego słowa, chociaż nie usatysfakcjonowały go one dostatecznie nie dał tego po sobie poznać. Był podejrzliwy, ale kto nie był w dzisiejszych czasach będąc mutantem czy też przestępcą… Na razie Liam nie wiedział, że przecież jego brat był również mutantem, a póki co nie zamierzał mu zdradzać tego sekretu, bo po co? Czyż tak nie było lepiej?
Słowa odnośnie jego nowego taty przyjął z lekką ulgą. Najważniejsze, że go nie skrzywdził, ale czy nie musiał go bronić? Co jeśli to jakiś stary pedofil był… Nie nie powinien myśleć o takich rzeczach. Liam nie wyglądał na kogoś z taką traumą. Ci zazwyczaj nie pozwalali się dotykać, czy tez bali się budować związki.. Musiał wykluczyć taką ewentualność.
-Ok. - odparł tylko jak ten powiedział, że pójdzie po kawę.
Po chwili jak tylko drzwi zamknęły się za Liamem, Thomas wstał. Wyciągnął z kieszeni swój telefon i spojrzał tym razem na zgaszony całkiem ekran. Wyłączył go, by czasem nikt ich nie namierzył. Pomimo tego, że go zhakował, nigdy nie mógł być do końca pewny tego jak rząd rozpracowuje technologie. Rozejrzał się po pomieszczeniach, nie dotykając niczego tylko obserwując pokryte kurzem rzeczy. Ten Japończyk chyba naprawdę lubił swój kraj, skoro tak dużo rzeczy tutaj o nim przypominało. Dziwne było to, iż nikt się tutaj przez ten wielki okres czasu nie włamał. Żulki czy też bezdomni lubili takie opuszczone chałupki.
Po paru minutach usiadł na swojej poduszce i czekał na powrót swojego młodszego brata. Czuł lekki lęk, a raczej był przygotowany na to by w razie jakby przyszedł z kolegami czy z kimś po niego nie oddać się bez walki. Dłoń od razu położył na tył swoich spodni by złapać za swoją ukochaną, jak tylko usłyszał skrzypnięcie drzwi. Słysząc głos tylko brata, opuścił dłoń i spojrzał z lekkim uśmiechem na kawę niesiona przez niego. Nie usłyszał dodatkowych korków. Zablokował moce tylko Liamowi na moment. Nie było tutaj innych mutantów w promieniu 35 metrów.
-Dzięki. - odparł, po czym wziął jedną ze swoich kaw
Dopiero teraz doszli do momentu rozmowy. Chciał poznać na nowo brata, dowiedzieć się wszystkiego o nim. Chciałby więź, która kiedyś ich łączyła powróciła.. Tak jak a tym starym zdjęciu, które chował w kieszeni swojej kurtki.
Liam poruszył jednak temat, który najbardziej w tej chwili go interesował poza tym, czy miał dobre dzieciństwo.. Tak dokładnie jak to było z tym James’em. Nie przeszkadzał mu w mówieniu i słuchał uważnie starając sobie to wszystko wyobrazić we własnej głowie. Szczerze ta jego relacja z tym mężczyzną, przypominała mu trochę jego relację z Luke;m.. Jednak ten nie ośmielił się go zabić i cóż.. Nie wiedział o jego mutacji… No może było to głupie porównanie, ale jednak samo to że chcieli zmienić im życie było dość podobne.
-Liam zrobiłeś to co uważałeś za słuszne. -zaczął - Nie raz i nie dwa człowiek odpierdala jakąś głupotę, którą potem może żałować przez całe życie. Można było zrobić coś innego, ale chronienie własnej dupy czasami jest ważniejsze niż zdrowy rozsądek. -nie powiedział mu, że znał to z własnej autopsji -Dobrze, że ze sobą nie skończyłeś, bo najtrudniej jest po prostu zaakceptować tą część siebie, może i chujową ale jednak część ciebie, która postąpiła tak a nie inaczej. - popił kawy - Ach wybacz, starszy braciszek zrzędzi. - roześmiał się - Zatem jak poradziłeś sobie z tym? Spotkałeś kogoś, kto na nowo odmienił twoje rozsypane życie, z dyszącą policją na karku? - odparł znów lustrując go swoim spojrzeniem -Czyli mówisz też, że nie mam się co bać, ze gdzieś małe Liamki będą mnie nachodzić i uczepiać za kurtkę, by wujaszek Tom dał cukierka. - dodał z lekkim śmiechem
  Temat: Mieszkanie nr 5
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 790

PostForum: Kamienica    Wysłany: 2019-04-04, 15:08   Temat: Mieszkanie nr 5
Życie na krawędzi złapania i zdemaskowania, niestety tak wyglądało ono z perspektywy Thomasa, ale jak widać również i Liama. Najważniejsze jednak w tym wszystkim było to, iż owy niezbyt szczytny zawód zaowocował tym, że teraz byli razem w jednym pomieszczeniu i widzieli się po ponad dwudziestu latach. Mogli i czuć się obco we własnym towarzystwie, jednak Tom mimo jakiegoś podskórnego strachu czuł się przy nim w miarę komfortowo. Tak jakby tych lat nie było. Może to sprawa też wyidealizowanego spotkania, które ciągle prowadził w swojej głowie. Nie wiedział gdzie jego młodszy braciszek po prostu zniknął, jak tylko drzwi sierocińca się za nim zamknęły. Teraz jednak to wszystko nie miało znaczenia, byli tu razem w tym bardzo przytulnym i zakurzonym miejscu, by porozmawiać. Czy jednak uda im się otworzyć przed sobą, po tylu latach i tylu wadach jakie nabyli....
-Czyli dzielnica mutancka, zanim jeszcze rząd nie ścigał. Szkoda tych wszystkich ludzi. - dodał mimochodem - Dobrze się orientujesz jak na kogoś, kto dawno nie był w tym miejscu. Wiesz, że uliczni pijaczki czy bezdomni szybko rekwirują takie miejsca. -odparł spokojnie
Nie chciał być sceptyczny, ale ostrożności nigdy nie za dużo. Machnął jednak ręką na herbatkę czy kawkę.
-Dam radę, najwyżej gdzieś podskoczy się po kawę na wynos. - odparł dość luzacko
Sam nie wiedział czemu wzięło go dokładnie na takie wspominki. Może to i nie było idealne miejsce, ale najwidoczniej starszy z nich potrzebował na chwile się wyluzować. Może i niezbyt miłymi wspomnieniami dla Liamia, a jednak… Usiadł sam na poduszce, starając się nie kichnąć od ilości kurzu, który właśnie wisiał sobie beztrosko w powietrzu. Mógł być wdzięczny, że nie był uczulony na kurz.. Co innego na te głupie kwitnące rośliny…
-Ludzie to jednak są głupcami. - odparł spokojniej - Jakby ktoś z nich był na tyle mądry to by wręcz wolał twoje zdolności wykorzystać by wzbudzić grozę i się zaprzyjaźnić, a zamiast tego sam wiesz jak to się kończyło. - tym razem westchnął i lekko zmarkotniał - Dlatego cieszyłem się, ze znalazłeś nowy dom. Bez tych łajdaków. Mam nadzieję, że dobrze się tobą opiekował. - dodał jeszcze spoglądając mu w twarz, a po chwili kontynuując -Cieszę się, że mogliśmy się teraz zobaczyć i szczerze sam nie wiem od czego zacząć rozmowę. Tyle lat minęło, że chętnie bym chciał usłyszeć twoją historię od kiedy zamknęły się drzwi od domu dziecka za tobą. Dlaczego byłeś zmuszony zabić tamtego mężczyznę, czy jestem już wujkiem? A może mam bratową czy też.. Bratowego. - odchrząknął - Wybacz jeśli wlazłem na cienką granice tolerancji, ale z tego co czytałem to z Jamesem łączyło cię coś więcej niż przyjaźń. Niestety nie wiem jaką drogę orientacji sobie wybrałeś, dlatego chciałby cię poznać na nowo. -dodał spokojnie - Wiem, że oboje będziemy się bali sobie zaufać, w końcu jesteśmy obcymi ludźmi dla siebie. Poza wspólnymi pierwszymi latami życia i podobnym DNA, niewiele historii nas łączy. - dodał spoglądając mu głęboko w oczy
  Temat: Mieszkanie nr 5
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 790

PostForum: Kamienica    Wysłany: 2019-03-28, 04:08   Temat: Mieszkanie nr 5
Oczekując odpowiedzi przyglądał się jemu. Nagły uśmiech na jego twarzy i ewidentna poprawa humoru, a po chwili jego słowa. Tom od razu sam się roześmiał.
-No nieźle. - skwitował na jego słowo, że tym samym się zajmują.
Po chwili i przysłuchiwał się reszcie jego słów, no cóż znał większą część tego życia, chociaż on cóż.. Legalnie pracował tylko raz w życiu jako magazynier i sprzedawca. Przez to przypomniał mu się Luke, który był tą jedną ze szczęśliwych rzeczy jaka przydarzyła mu się w życiu, ale on nie zasługiwał na tyle dobra z jego strony, cóż.. Podle go wykorzystał, ale jednak nie było to teraz warte wspomnień… Na szczęście dojechali na miejsce i mógł odwrócić się od swoich wspomnień.
Wysiadając z auta od razu obejrzał okolicę, jakby chciał się dokładnie zorientować gdzie się znajdował, chociaż tak naprawdę nie miał bladego pojęcia. Samo to miejsce do przytulnych nie należało, a już samo wejście do mieszkania, które było zarośnięte kurzem, sprawiło, że się uśmiechnął.
-No co ty przytulnie tutaj jest idealne miejsce. - rozejrzał się - Byleby sąsiedzi nagle nie zainteresowali się, że ktoś wrócił do mieszkania, wiesz jak to bywa. - dodał
Szczerze od razu zobaczył jakby ktoś z niego uciekał, sam to nie raz robił, dlatego może to miejsce mu się skojarzyło z czymś znajomym? Czymś bardzo swojskim.
-Mogę poczuć się wyjątkowo powiadasz. -odparł znów żartem - Nikt o nim nie wiem, to tak jakbyś ty i ja sporo w tej chwili ryzykował. - dodał niby żartem, ale jednak dalej dało się wyczuć lekki dystans jakim otoczył się Thomas.
Nie wcale powiedzenie, że nikt o tym nie wie nie wywołało takiego zaufania, chociaż z drugiej strony poczuł jakąś ulgę, z drugiej.. Jakby musiał go zaciupać czy on jego, cóż.. Idealne miejsce nie..
-Zatem Liam, masz tu jakąś wodę, herbatę? - odparł, po czym wziął do góry jedną z poduszek i trochę ją wytrzepał by mieć na czym usiąść.
Kurz unosił się przez moment w pomieszczeniu, co sprawiło dziwną falę śmiechu z ust starszego z braci. Najwidoczniej ta sytuacja go niezwykle rozbawiła.
-Pamiętasz to jak Philip zamkną cię kiedyś w tym pokoju strachu w domu dziecka? Tam też były takie tabuny kurzu i wszystkich gratów. Pamiętam jak wtedy mu wyprałem za to jak cię potraktował. Nadal nie wiem w jaki sposób cię tam zamknął, w końcu większość dzieciaków się ciebie bała. - odparł i spojrzał na młodszego z nich, niezwykle się rozluźniając
  Temat: Mieszkanie nr 5
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 790

PostForum: Kamienica    Wysłany: 2019-03-13, 15:40   Temat: Mieszkanie nr 5
Nie chciał myśleć o przeszłości młodszego z nich. Stęsknił się za bratem, ale jednak wiadomo… Tyle lat, tyle kawałków z życia o sobie nie wiedzieli, poza tym jednym. Nie byli idealni, byli oboje przecież niby terrorystami z mocami, które mogą obalić ludzkość według zwykłych ludzi…
Po chwili Thomas postanowił jednak trochę się odprężyć, by jednak nie wyglądać na takiego sztywnego. Wcale gdzieś tam z tyłu głowy nie chodziło mu po głowie, że pojadą w jakieś miejsce, gdzie jego młodszy brat mógłby go ukatrupić. A jaka gwarancje miał też Liam, że ten nie współpracował z DOGSami i właśnie zdradza jego pozycje? Cóż musieli sobie nawzajem zaufać, nawet jeśli tylko w starszym z nim buzowały sprzeczne emocje.
-Tak, od ładnych paru lat, myślałem.. Chciałem by to pomogło mi w odnalezieniu ciebie i jak widać udało się. -odparł z lekkim uśmiechem -A ty czym się zajmujesz, poza uciekaniem przed wymiarem prawa? -spojrzał na niego
Nie wiedział jeszcze, że siedzą w tym samym zawodzie, naprawdę to było śmiechu warte, że akurat spośród tylu zawodów obaj wybrali jeden i ten sam, by siebie utrzymać.
  Temat: Altana #2
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 946

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2019-03-08, 12:14   Temat: Altana #2
Sam również przystanął widząc jak jego młodszy braciszek to zrobił. Po chwili się lekko uśmiechnął. No tak takie rzeczy idzie wyczuć.
-Wybacz, ale lata tułaczki nauczyły mnie ostrożności, tego od tak nie da się wyrzucić z siebie. -odparł neutralnym tonem -Postaram się tobie zaufać, więc pojedźmy twoim. - dodał jeszcze.
Thomas widział w jego oczach ten smutek czy może inne podobne emocje. Nie skomentował tego, bo nie potrzebował tego. Ruszył natomiast z nim w stronę jego samochodu. Mimo, że nie chciał się czuć nieufny w stosunku do własnego brata, tak nie potrafił inaczej. Tak ponad dwadzieścia lat robiło swoje i głupie stare nawyki nie chciały pójść precz.
Po tym jak Liam otworzył swoje auto, wszedł i zapiął pasy z przodu. Teraz jakby nie patrzeć mieli więcej intymności niż przed chwilą w tłumie tych wszystkich ludzi.
-Zatem prowadź bracie. - odparł, po czym spojrzał na jego profil i starał się trochę rozluźnić we własnym miejscu.

z/t x2
  Temat: Altana #2
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 946

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2019-03-06, 14:50   Temat: Altana #2
Mimo, że w dzisiejszych czasach ostrożność to naprawdę dla mutantów powinno być drugie imię, tak jak widać zdarzali się tacy co mieli to w głębokim poważaniu. Moce, których na pierwszy rzut oka nie było widać, ani nawet odczuwać, czyż nie mieli więcej szczęścia w ukrywaniu? Teraz jednak liczyło się by porozmawiać, a z tym było jak widać trudno. Thomas skinął głową i ruszył zaraz za bratem chowając z powrotem swoje dłonie w kieszenie.
-Przyjechałem samochodem, mimo wszystko mieszkam w Olimpii. - odparł ze szczerością
Skoro znał kryjówkę, to było lepiej pójść tam niż do niego do mieszkania prawda? Jednak zawahał się z samochodem. Zagryzł swoją dolną wargę jakby myśleć za wszystkim za czy przeciw.
-Niech będzie, potem mnie odwieziesz. Zaryzykuje. - odparł spoglądając na jego z boku twarz
Nie chciał myśleć o tym, że by mógł wywieść go gdzieś i ukatrupić, pomimo tego, że gdzieś ta mała rzecz kołatała mu się po głowie. Nie chciał być naiwny niczym dziecko, a zaufać bratu na nowo… To wszystko było popaprane co teraz odczuwał, jednak wolał być z nim sam na sam by mogli normalnie pogadać, w razie czego umiał się bronić, prawda? No może nie ze stadem przeciwników.. Ale jednak nie był bezbronny niczym dziecko.
  Temat: Salon z kuchnią
Thomas Ellsworth

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 796

PostForum: T. Ellsworth   Wysłany: 2019-02-08, 04:16   Temat: Salon z kuchnią


 
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10