| Autor |
Wiadomość |
Temat: Jade Dynasty Restaurant |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 862
|
Forum: seattle chinatown Wysłany: 2018-05-05, 18:31 Temat: Jade Dynasty Restaurant |
Sommer ponownie słysząc zarzut w swoim kierunku bezradnie spuściła ręce wzdłuż ciała, zatkało ją, nie wiedziała co ma powiedzieć żeby przypadkiem nie wzbudzić kolejnych podejrzeń. Nagle zaczęła się bardziej przejmować tym niż rozszarpanym ciałem kobiety. Zwykły późny obiad i chęć pomocy skończyła się oskarżeniem w jej kierunku. Pierwszy raz od dawna zdecydowała się nie stać bezczynnie i ma za swoje, w środku zaczęła się wściekać na siebie, że nie olala sytuacji. Zdarzenie wydawało jej się maksymalnie absurdalne, nigdy nie widziała niczego podobnego i nawet nie potrafiła sobie wyobrazić jak ktoś mógł zrobić coś takiego i zbiec bez zauważenia. W końcu w tym miejscu przewijali się ludzie, a zrobienie czegoś takiego wymagałoby trochę więcej czasu. Chyba że... Chyba, że jest się mutantem, na co Sommer nie wpadła. Nie spotykała ludzi, którzy mieliby jakieś inne, specjalne zdolności, a sama zawsze stawiała samą siebie po przeciwnej stronie barykady, po stronie która chciałaby, żeby mutanci nigdy nie istnieli. Udawała zwyczajnego człowieka, nie chwaliła się swoimi zdolnościami nawet w obecności sympatyków mutantów. Mimo wszystko czerpała korzyści ze swojej mutacji, więc jak to nazwać? Hipokryzją? Być może, ale sama się nigdy do tego nie przyzna, bo jak sama twierdzi - nie robi nikomu krzywdy.
Wracając do tamtej chwili - Sommer bezradnie przewróciła oczami i spróbowała złapać głęboki wdech, który przez złość ledwo opuścił jej płuca. Cała ta jakże skomplikowana czynność wymagała od niej wystarczająco skupienia, by do jej uszu zdołał dotrzeć dziwny dźwięk. Momentalnie skierowała wzrok w miejsce, z którego doszedł właśnie ten odgłos i miała wrażenie, że jej oczom ukazał się prawdziwy, potencjalny sprawca. A przynajmniej taką miała nadzieję, bo nie zamierzała tłumaczyć się z czegoś, czego nie zrobiła. Już pół biedy gdyby miała się tłumaczyć obcej kobiecie, gorzej by było, gdyby musiała tłumaczyć się przed policją, co pewnie nie skończyłoby się na zwykłej pogawędce w tym przypadku. W jej głowie pojawiła się myśl przed odkryciem mutacji i wspomnienia, gdy parę lat temu siłą została zabrana na leczenie. O nie nie nie. Wystarczyła ta jedna myśl, by adrenalina zawładnęła jej ciałem i umysłem, co skłoniło ją do działania. Bała się uciec, bała się, że ktoś ją znajdzie.
- Za Tobą! - nie wiedząc i nie myśląc co najlepiej powiedzieć rzuciła nie spuszczając wzroku z miejsca, w którym dostrzegła kawałek długiego płaszcza. Nie minął ułamek sekundy, a Sommer ruszyła biegiem w kierunku uciekiniera. Miała jedynie nadzieję, że podejrzliwa kobieta nie rzuci się na nią z myślą, że próbuje zwiać. Wyglądało, jakby obie nie chciały spotkania z policją. |
Temat: Jade Dynasty Restaurant |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 862
|
Forum: seattle chinatown Wysłany: 2018-05-04, 01:29 Temat: Jade Dynasty Restaurant |
Idąc na przód cały czas próbowała wypatrzeć ranną psinę i kompletnie nie spodziewała się czegokolwiek innego. Albo kogokolwiek innego. Zrobiła więc jeszcze kilka kroków, by dowiedzieć się co się stało, gdy nagle stanęła jak wryta i nawet nie kontrolowała tego jak duże oczy w zdziwieniu zrobiła. Najpierw to było zdziwienie, następnie przerodziło się to w swego rodzaju wewnętrzny strach, jakby panikę, że zaraz ona skończy tak samo. Nie była w stanie wykrztusić z siebie żadnego dźwięku, choć w głębi miała ochotę krzyczeć i wołać o pomoc.
Widok martwej kobiety i tego w jak zmasakrowanym stanie była przyprawił ją o mały paraliż, kompletnie nie potrafiła się ruszyć. Wlepiła ciemne oczy w pozbawione już życia ciało, a gdzieś jakby za grubą ścianą dudniło echo szczekania psa, który najwyraźniej nie potrzebował pomocy, a o nią wolał. Chwilowo jej ciałem i umysłem zawładnął strach i bezradność, kompletnie nie wiedziała jak się zachować. Miała jedynie ochotę zniknąć i udawać, że nigdy jej tu nie było. Powstrzymywała ją od tego jedynie myśl, że jeżeli nic nie zrobi to widok martwej kobiety nigdy nie zniknie jej sprzed oczu.
Ciężko powiedzieć ile trwało jej osłupienie, ale gdy już przechodziło Sommer zaczęła szybko rozglądać się dookoła, co pewnie i tak nie pozwoliło by jej na wypatrzenie sprawcy, miała zbyt wolną reakcję po przyjściu na miejsce. Niczym wiadro zimnej wody wylane na twarz zadziałały na nią słowa nieznajomej. Gdy usłyszała z oddali pytanie momentalnie strach uleciał, a na twarz Rain ponownie wleciała typowa dla niej oschłość, ale w tym wypadku z dodatkową złością. A może już raczej agresją? Ciężko było to ocenić, w jej głowie skumulowało się zbyt dużo emocji, to nie pozwoliło jej myśleć do końca racjonalnie w tamtym momencie.
- Słucham?! - niemalże wykrzyczała z wyraźnym oburzeniem w głosie i zaciskając w nerwach pięści. Mało brakowało, a faktycznie jeszcze wyglądałoby jakby to ona stała za morderstwem kobiety. Myśl racjonalnie.
- Wyglądam Ci na kogoś, kto właśnie wypruł wnętrzności jakiejś pannie? - kontynuowała swoim tonem, tym razem jednak rozkładając ręce i odsłaniając sylwetkę. Nawet przez za dużą bluzę dostrzec można, że Sommer to drobna chudzinka, która może mieć problem z otwarciem słoika, a na jej rękach i ubraniu nie widać było najmniejszego śladu po morderstwie. Raczej nie miałaby czasu żeby zakryć na sobie ślady, więc liczyła, że nie została właśnie potencjalną podejrzaną w oczach obcej kobiety. Poza tym... Kim musiałaby być, żeby zrobić coś tak okrutnego. |
Temat: Jade Dynasty Restaurant |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 862
|
Forum: seattle chinatown Wysłany: 2018-05-03, 15:16 Temat: Jade Dynasty Restaurant |
#1
Chinatown. Sommer bardzo lubiła przebywać w tej dzielnicy, a przychodziła tu na tyle często, że czuła się jakby tutaj mieszkała, a większe i mniejsze uliczki nie miały przed nią większych sekretów. Jednak ciężko powiedzieć czy to za sprawą częstych pobytów, czy po prostu wiecznej obserwacji, która całkowicie ją pochłania gdy nie ma do kogo otworzyć ust. Mimo wszystko śmiało można powiedzieć, że czuła się tutaj stosunkowo dobrze. Chociaż nie pasował tu fakt, że mimo wiecznie powtarzających się twarzy w lokalach i w uliczkach, Sommer nigdy nie podnosiła wzroku, by przywitać się czy pozdrowić skinieniem głowy. Po prostu dzień za dniem przemykała tędy jakby była tutaj pierwszy raz, udając że nie wie jak się tutaj poruszać i co gdzie znaleźć. Nie zwracając na siebie uwagi.
Ten dzień nie zapowiadał się jakoś inaczej, wszystko przebiegało według jej rutynowego schematu, zupełnie spokojnie i bez komplikacji. Właśnie z typowym dla siebie brakiem emocji odkładała pustą zastawę na swoje miejsce, gdy przez okno dostrzegła niecodzienne, granatowe niebo. Zmarszczyła brwi mając już przed oczami obraz samej siebie, jak moknie od deszczu, który najwyraźniej zaraz miał nastać, a ona sama nie była gotowa na taką pogodę.
Opuściła lokal z wyraźnym niezadowoleniem na twarzy, a chłodny wiatr wzbudził na jej karku ciarki. Przeszedł ją dreszcz i jedyne czego w tamtym momencie chciała, to szybki powrót do mieszkania i zaszycie się w nim na tą nieprzyjemną pogodę. Na głowę zarzuciła kaptur przydużej bluzy, poprawiła plecak na ramionach i już miała włożyć słuchawki do uszu, by odciąć się od otoczenia, gdy tuż przed tym dobiegł do niej przeraźliwy dźwięk, coś jak żałosny i bolesny skowyt. Brzmiało to dla niej jak potrącony pies, co wywołało u niej kolejną falę dreszczy, tym razem z rodzaju tych mniej przyjemnych. Poczuła impuls, który kazał jej udać się w stronę źródła dźwięku i pomoc temu biednemu, jak wtedy myślała stworzeniu. Nie wydawało jej się, by te dźwięki dochodziły z daleka, ale mimo wszystko po przejściu kilkunastu metrów zdążyła w głowie przerobić milion scenariuszy, a w połowie drogi zadała sobie pytanie - czemu właściwie się tam pcha? Póki co jednak nie miała już możliwości odwrotu, bo dochodziła do miejsca, z którego słyszała ten okropny skowyt. Jednak... Jednak nie dostrzegła żadnego rannego zwierzęcia, ani tak właściwie nikogo innego, kto potrzebowałby pomocy. Jedynie plama, która nie wydała jej się zbytnio podejrzana, więc zaczęła rozglądać się dookoła zastanawiając się o co chodzi i skąd był ten dźwięk. Obawiała się, że gdzieś faktycznie potrzebna jest pomoc i czuła, że nie może tego zostawić bez reakcji. |
Temat: Sommer, Summer czy tam inna Winter |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 622
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-21, 16:25 Temat: Sommer, Summer czy tam inna Winter |
Mogły się spotkać po raz pierwszy właśnie w momencie tamtej tragedii, nieco kontaktu, czasem wspólne spotkania i ogólnie znajomość zrodzona z tragedii, dzięki czemu Sommer mogłoby być trochę łatwiej w tamtym czasie przestać być zamkniętą w sobie, jako że czuła się rozumiana. W każdym razie Sage mogłaby być dla niej osobą, dzięki której w tamtym czasie zaczęła się przełamywać i chwilowo bardziej otwierać na ludzi, czy coś podobnego.
Gdy zginęli rodzice Sommer ona sama pewnie nieco się wycofała i oddaliła, ale mogły odnowić/zacząć odnawiać kontakt niedawno, gdy Studborn ponownie szukała pracy i być może zawitała w lokalu u Sage, gdzie przypadkiem się na nią natknęła i poznała. I można to aktualnie określić jako relacja sprzed lat, którą teraz/od jakiegoś czasu się odkopuje i odświeża, z myślą, że może ta bliższa więź jeszcze powróci. |
Temat: Sommer |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 271
|
Forum: Telefony Wysłany: 2018-04-19, 00:22 Temat: Sommer |
 (1) nowa wiadomość od Rain TREŚĆ
| Kod: | | <center><div class="sms1"><img class="sms2" src="https://78.media.tumblr.com/0f0d8a5f9d24ff05ab4eb92325554558/tumblr_o45sz2sDDF1t4osjeo2_400.png" />(1) nowa wiadomość od Rain<div class="sms3">TREŚĆ</div></div></center> |
| Kod: | <center><div class="sms1"><img class="sms2" src="ICONKA" />(1) nowa wiadomość od ZIOMKA<div class="sms3">TREŚĆ</div></div></center>
|
|
Temat: Sommer, Summer czy tam inna Winter |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 622
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-19, 00:14 Temat: Sommer, Summer czy tam inna Winter |
Super, podoba mi się!
Możemy to rozegrać w najbliższym czasie |
Temat: Sommer Studborn |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 277
|
Forum: Informatory Wysłany: 2018-04-19, 00:11 Temat: Sommer Studborn |
Sommer Studborn Rain, 21 lat  Choroby i alergie: brak | Obrażenia: brak | Zawód: kelnerka w pubie | Rodzina: Biologiczny ojciec - nieznany
Biologiczna matka - zmarła przy porodzie
Rodzice adopcyjni - Barbara i Thomas, zabici podczas ataku terrorystycznego
Brak informacji o jakiejkolwiek innej rodzinie | Opis mocy i poziom mocy: Niewidzialność; 68% Potrafi załamywać wokół siebie światło tak, że jest niewidzialna dla ludzkiego oka. Dalej jednak jest wyczuwalna w przestrzeni.
Dodatkowe umiejętności: wpisz (np. walka wręcz, umiejętność strzelania z łuku, znajomość kilku języków itp.) | Mocne i słabe strony: wpisz | Przyjmowane leki: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Cele życiowe: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Marzenia: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
|
Temat: Sommer, Summer czy tam inna Winter |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 622
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-18, 23:47 Temat: Sommer, Summer czy tam inna Winter |
Bradley
Tak!!! To mi się podoba. W przypływie dobrego dnia mogła się zgodzić na kawę, a ja już zaczynam wymyślać jakie kłamstewka mogła nawymyślać.
A przewrotna znajomość typu "co z tego, że ja Cię okłamałam, jak mogłeś okłamać mnie?!" mogłaby być interesująca!
Michael
Załóżmy, że mogli się raz czy drugi spotkać w jej pracy tak jak piszesz i ogólnie to pomyślałam, że ciekawie by było jakby oboje nawzajem się okradli i dopiero po jakimś czasie, przy kolejnym spotkaniu mogłoby to wyjść na jaw, kompletnie przypadkowo. Coś na zasadzie "hej, zgubiłem dwa tygodnie temu dokladnie taki sam portfel", czy "daję słowo, że miałam taką samą bransoletkę", czy coś podobnego. O ile to nie byłoby sprzeczne z tym, że kradnie żeby się drażnić. I z tego punktu można iść albo w jakiś konflikt, albo w wzajemne uznanie i potem by się zobaczyło. |
Temat: Sommer, Summer czy tam inna Winter |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 622
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-18, 23:05 Temat: Sommer, Summer czy tam inna Winter |
 Sommer Rain Studborn
Do każdego podchodzi z dystansem, wiecznie wycofana, kompletnie nie potrafi okazywać uczuć, zdaje się jakby wszystko i wszystkich miała gdzieś oraz ma problem z mówieniem o swoich emocjach. Nawet jeśli Cię lubi to możesz mieć wrażenie, że Cię nienawidzi. A przebywanie z Tobą z własnej woli to przejaw sympatii.
Nie jest osobą, która łatwo zawiera nowe znajomości, już nie mówiąc o przyjaźni. Tak więc zwykła znajomość i sporadyczny kontakt są dla niej relacją neutralną. Do pozytywnych można zaliczyć osoby, z którymi jakimś cudem czuje się swobodnie, co zdarza się bardzo rzadko.
Totalnie nie umiem wymyślać relacji, więc jeśli Ty również nie masz pomysłu to dzielimy się robotą po pół! pozytywne IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji negatywne IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji neutralne IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
|
Temat: Sommer Studborn |
Sommer Studborn
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 472
|
Forum: Karty Postaci Wysłany: 2018-04-15, 15:20 Temat: Sommer Studborn |
Sommer Rain Studborn  urodzona w Seattle 1997 roku, mieszka tam od zawsze, przynależy do Factionless, pracuje jako kelnerka, a wizerunku użycza Bridget Satterlee historia Można się zastanowić, czy ta historia przypadkiem nie zawiera w sobie zbyt wielu dramatów, ale jednak i takie historie się zdążają, więc trzeba jakoś to przeboleć. Ale zaczynając od początku, bardzo od początku...
Z reguły nie ma co się rozwodzić nad samym dniem narodzin, jednak w tym przypadku może okazać się to znaczące, bo to właśnie wtedy życie Sommer ledwo się zaczęło, a już się skończyło. Przychodząc na świat nigdy nie było jej dane poczuć serca bicia matki, bo ta zmarła podczas porodu. Dla większości nie było to zaskoczeniem, bo ciąża była przez długi czas zagrożona, a przez przyszłymi niedoszłymi rodzicami postawiony był wybór - kogo ratować w razie konieczności, matka czy dziecko? Nieważne jak bardzo nie chcieli o tym myśleć podjęli decyzję. Matkę. Wybrali by ratować matkę. Decyzja była taka a nie inną być może dlatego, że niedoszły ojciec Sommer niekoniecznie był gotowy na dziecko. Byli młodym małżeństwem, a on chyba nie był zbyt odpowiedzialny. Chyba - bo ciężko mówić o konkretach kiedy nie zna się człowieka. W każdym razie, skoro wybrali by w razie konieczności ratować matkę to dlaczego stało się inaczej? Przypływ instynktu macierzyńskiego, jakiś głos z nieba, czy inne niewiadomo co? Tego się nikt nigdy nie dowie, ale gdy biologiczna matka Sommer wiedziała, że jedna z nich nie ujdzie cało to zmieniła zdanie. Postanowiła ratować dziecko. Nie wiem czy ktoś kto nie był w podobnej sytuacji potrafi sobie wyobrazić wściekłość ojca i irracjonalną nienawiść do noworodka. Nie trzeba jednak długo myśleć, żeby domyślić się jednego - ojciec również ją zostawił.
I to chyba właśnie wtedy wszystko się zaczęło.
Po kilku dniach w szpitalu Sommer trafiła w ręce opieki społecznej, która miała znaleźć jej nowy, i zarazem pierwszy dom. Rain, sierota. Zapytacie "zaraz, a Rain to nie pseudonim?"? Otóż nie do końca. W momencie opuszczenia szpitala to właśnie tak się nazywała. Rain. Kiedyś od opiekunek w sierocińcu usłyszała, że dostała to imię od pielęgniarek, bo jej narodziny były bardzo smutne, a za oknem padał deszcz. I nawet jeśli tak było, to niewiadomo czy go prawda czy tylko głupia opowieść, żeby nadać jej poczucie wyjątkowości. W każdym razie dla ułatwienia - dalej będzie nazywana po prostu Sommer.
Tak więc Sommer zawsze miała w sobie coś innego, zawsze była innym dzieckiem. Wycofanym, raczej samotnym. Otaczała się jedynie może dwoma najlepszymi przyjaciółmi, których i tak traktowała z dużym dystansem. W ośrodku adopcyjnym zawsze była tym dzieckiem, które siedziało w kącie i nigdy nie była najlepszym materiałem na adopcyjne dziecko. Opiekunki często powtarzały, że lubiła znikać. Tylko żadna z nich nie wiedziała jak bardzo dosłownie lubiła znikać...
Zaczęło się jak miała może siedem lat. Jej wspomnienia z tamtych dni są bardzo niewyraźne. Ciężko wyjaśnić z racjonalnego punktu widzenia to, co wtedy się stało. Po prostu zniknęła. Typowa Sommer, która lubiła samotność zawsze szukała miejsca by się zaszyć i spędzić tam resztę dnia, gdy coś się stało. Często jej się to zdarzało, jednak ten raz był inny. Każdemu, nawet dziecku zdarza się sytuacja, w której po prostu się pęka i nie wytrzymuje napięcia, jakby coś w środku pękło na milion kawałków. Zawsze odmienna Sommer bywała obiektem kpin i żartów ze strony innych sierot, ale tamtego dnia było inaczej. Było gorzej. Tak samo jak każdy kiedyś pęka - tak samo każdy kiedyś doznał złudnej nadziei. Tamtego dnia Sommer miała "przyjemność" spotkania się ze swoją nową, potencjalną rodziną. Duże przeżycie. Zwłaszcza gdy zostaje się odrzuconym przez to jakim się jest. Tak, dokładnie - Sommer była zbyt wycofanym i ponurym dzieckiem, ładna buźka nie wystarczyła. Nieczęsto zdarzało się, że adopcyjni rodzice jednak rezygnowali z dziecka, które miało trafić pod ich dach, zwłaszcza jeszcze przed podpisaniem papierów adopcyjnych. Fałszywa nadzieja, zrujnowane marzenie, ale i również wyjątkowa okrutność dzieciaków, które zrobiły z Sommer największego odmieńca, którego nikt nie chce. Więc uciekła. Zaszyła się w swoim kącie do którego zawsze uciekała. Byle z dala od wszystkich. Kiedy w końcu, po kilku godzinach wyszła ze swojego "bezpiecznego miejsca" dookoła siebie widziała panikę. Dzieciaki były zdezorientowane, a opiekunki biegały jak nie w jedną stronę, to w drugą. Krzyczały coś do siebie, zachowywały się bardzo dziwnie. Zupełnie jakby w wielkiej panice czegoś szukały. Niewzruszona Sommer postanowiła to zignorować i udała się do swojego pokoju, gdzie poszła spać. A przynajmniej próbowała, bo nie minęło piętnaście minut, a do pokoju wpadła jedna z przestraszonych opiekunek. W tamtym momencie Sommer niewiele rozumiała, była zdziwiona i przestraszona. Nie potrafiła wyłapać sensownych zdań z bełkotu kobiety. Nie wiedziała co ma odpowiedzieć gdy dowiedziała się, że to właśnie jej wszyscy szukali, że wprowadziła zamieszanie, że to głupie żarty, że co ona sobie wyobraża, itp, itd. Długo by wymieniać. Przez cały tydzień karnej izolatki nie wiedziała jak sobie to poukładać w głowie. Była dzieckiem, czemu miałaby robić coś takiego? Przecież przechodziła im przed nosem, jak mogły jej nie zauważyć? Te i inne myśli nie dawały jej spokoju jeszcze przez jakiś czas. Tłumaczyła to sobie tym, że była zbyt mało ważna żeby ktokolwiek ją zauważył, a to wydarzenie sprawiło, że jeszcze bardziej zamknęła się w sobie.
Mijały miesiące, a dziwna sytuacja powtórzyła się tylko raz. Znowu poczuła się maksymalnie niewidzialna dla innych. Znowu poczuła, że jest aż tak bardzo niechciana, że aż niewidzialna dla innych. I znowu nie wiedzieć czemu musiała ponosić karę za coś, czego przecież nie zrobiła, ale nie potrafiła wyjaśnić. Dla niej było oczywiste, że przecież nigdzie sobie nie poszła, ale opiekunki twierdziły swoje.
Dopiero około dwa lata później od pierwszego niewyjaśnionego wydarzenia, kiedy Sommer miała już jakieś dziewięć lat wszystko zaczęło układać się w całość. No, powiedzmy, że mniej więcej coś się rozjaśniło, chociaż dalej było nie do wyjaśnienia... Niewidzialność.
Tego dnia dobre pięć minut gimnastykowała się przed lustrem, skakała i machała próbując zrozumieć co jest z nim nie tak. Popsute lustro, które nie pokazuje odbicia? Otóż nie. Zrozumiała, że to z nią dzieje się coś dziwnego. Za każdym razem kiedy nieświadomie bardzo chciała zniknąć - znikała. I to dosłownie. Zaczęła zbierać elementy układanki w całość.
Mijały lata. Sommer dalej jeszcze tkwiła w ośrodku adopcyjnym, czekając na potencjalnych rodziców. W wolnych chwilach starała się powtarzać sztuczkę z niewidzialnością, rzecz jasna w tajemnicy. Nie powiedziała o tym nikomu, nikt też przypadkiem się o tym nie dowiedział. Z czasem nawet potrafiła znikać na zawołanie. Bywało różnie - czasem na chwilę, czasem nawet na kilkanaście minut, co wtedy zdarzało się bardzo rzadko. Z uporem ćwiczyła, próbując przy tym kompletnie nie zamknąć się przed ludźmi. Nie chciała wywołać podejrzeń. Jej nastawienie również nieco się zmieniło, bardzo chciała opuścić to miejsce i w końcu zacząć jakoś żyć. Chociaż jej wycofanie i wieczny strach przed ludźmi chyba nie były przydatne, bo naprawdę długo czekała, aż w końcu ktoś dostrzegł w niej "to coś".
W 2012 roku nadszedł ten długo wyczekiwany przez nią dzień - adopcja. W końcu ktoś chciał ją przygarnąć, co dla niej było ciężkie do pojęcia, w końcu była już nastolatką, a ludzie z reguły chcieli adoptować małe dzieci, często niemowlęta. Ale nie ma co narzekać, w końcu jej jedyne marzenie się spełniło!
Rany, jak cudownie było jej żyć z nowymi rodzicami. Byli wspaniałymi ludźmi, w podeszłym wieku, ale doskonale rozumieli jej potrzeby i nastoletnie zachowania. Barbara i Thomas uwielbiali Sommer z wzajemnością. To właśnie im zawdzięcza nowe imię. Od tamtego momentu już nie była Rain, co niby było zbyt smutne jak na dziecko z jej uśmiechem. Chcąc odciąć ją od smutnego etapu w jej życiu zaproponowali zmianę. Sommer, tak właśnie brzmiało jej imię. Z początku miało być to Summer, jednak chęć oryginalności wzięła górę.
Jednak mimo wszystko nowy dom nie sprawił, że Sommer stała się radosnym dzieckiem. Owszem - była dużo bardziej towarzyska i radosna, ale dalej miała swoje skłonności do popadania w chęć samotności i dalej podchodziła do wszystkich z dystansem. Było za wcześnie żeby komukolwiek zaufać. Zwłaszcza jeśli chodziło o jej "dziwactwo". Udawało jej się nie znikać bez kontroli swojej mocy, a ćwiczyła ją tylko w momencie gdy była sama w domu, w zamknięciu. Dzięki intensywnym treningom całkiem szybko udało jej się radzić sobie z panowaniem nad swoją niewidzialnością. Z czasem zaczęła ją wykorzystywać dla swoich korzyści.
04-07-2014.
To właśnie tego dnia wszystko się zmieniło. To właśnie tego dnia wszystko się posypało, mimo obiecującej przyszłości. W ataku terrorystycznym zginęli jej adopcyjni rodzice, co bardzo źle wpłynęło na Sommer, a ona sama dowiedziała się, że istnieją inni ludzie, którzy tak samo jak ona mają nietypowe zdolności. Ona jednak nie próbowała się niczego o nich dowiedzieć. Nie chciała być w to zamieszana, nie chciała mieć z nikim takim do czynienia. Zaczęła darzyć mutantów swego rodzaju nienawiścią za to, że pozbawili jej rodziców, których dopiero co zyskała.
Jej charakter ponownie bardzo się zmienił. Była wycofana jeszcze bardziej, jeszcze bardziej stroniła od ludzi i jeszcze bardziej chciała zostać sama. Nie chciała już nigdy się do nikogo przywiązać.
Zaczęła się ukrywać. Była zbyt młoda żeby mieszkać sama i zbyt przestraszona tym, że ktokolwiek odkryje jej zdolności. Nie wiedziała co ze sobą zrobić, a widząc co zaczęło się dziać z ludźmi, którzy byli jakoś podobni do niej nie chciała się wychylać.
Do momentu osiągnięcia pełnoletności żyła niemalże w całkowitym ukryciu. Zbawieniem była dla niej jej moc, która pozwala stać się niewidzialną. Nie trzeba mówić jak przydatna jest ta umiejętność podczas drobnych kradzieży.
W 2015 roku zdecydowała się podjąć pracę w barze, jako kelnerka, by móc żyć uczciwie. No, powiedzmy, że w miarę uczciwie. Starała się żyć normalnie, ukrywając strach przez zauważeniem przez przeciwników mutantów. Szło jej nawet całkiem nieźle, jej życie wyglądało w miarę normalnie, dalej nikt nie wiedział o jej zdolnościach. Może wyglądała zbyt zwyczajnie, żeby być "inną", kto wie.
Ona sama starała się nie mieszać w ogólny konflikt. Zachowywała się tak, jakby to zupełnie jej nie dotyczyło. Ogólnikowo można rzec, że w momencie w którym zginęli jej nowi rodzice to nienawidziła każdego po równo. Żyła swoim życiem. A przynajmniej się starała.
Wyglądało to tak do 2016 roku. To właśnie wtedy miała miejsce ucieczka pacjentów z ośrodka terapii genetycznej w okolicach Seattle, raczej większość ludzi miało okazję o tym słyszeć. Media takich rzeczy nie olewają, niestety. Ale dążę do tego, że Sommer była jedną z pacjentów, którzy wtedy uciekli. A raczej była niedoszłą pacjentką. Bóg jeden wie jakim cudem ktoś ją odkrył i zabrał siłą do ośrodka, ale na jej szczęście było to niedługo tuż przed wspomnianą ucieczką, więc nawet nie rozpoczęto na niej terapii hamowania jej mutacji. Ale to jak została potraktowana w pamięci zostanie.
Po tamtych wydarzeniach na ponad rok wróciła do życia w ukryciu. Żyła z dnia na dzień, zajmowała się głównie większymi lub mniejszymi kradzieżami, które okazywały się banalne kiedy potrafiła zapanować nad swoją mocą.
Pomieszkiwała głównie na obrzeżach miasta i nie wiedzieć czemu nie chciała go opuścić, co byłoby w jej przypadku dobrym, jak nie najlepszym posunięciem.
Dopiero od niedawna próbuje udawać, że jej życie jest normalne. Ponownie znalazła prostą pracę, w mało obleganym pubie. Byle coś robić, ale nie rzucać się w oczy.
Może pod latarnią faktycznie jest najciemniej.
charakter - wiecznie wycofana i nieufna
- do ludzi podchodzi z bardzo dużym dystansem
- często kłamie, bo nie lubi mówić o sobie
- z zewnątrz zgrywa twardą i według każdego taka właśnie jest, ale w środeczku jest bardzo wrażliwa. Ukrywa swoje emocje
- jeśli kogoś lubi to pokazuje to w niecodzienny sposób. Z reguły po prostu pozwala na towarzyszenie sobie i pogada na temat samopoczucia
- nawet jeśli już jakimś cudem Cię lubi to i tak prawdopodobnie będziesz miał wrażenie, że Cię nienawidzi
- nie potrafi ukazywać emocji i potem często sama się na siebie za to wścieka
- jakby nie patrzeć to jest lojalna i dotrzymuje obietnic
- często bywa nerwowa i niecierpliwa
- ale to nie tak, że nie lubi ludzi. Po prostu nie potrafi sama przed sobą przyznać, że ich potrzebuje, a innym nie potrafi okazywać uczuć
- z reguły zamiast się wkur... Wkurzyć to po prostu odwraca się na pięcie przyjmując zasadę, że nic jej nie obchodzi. Albo sobie znika i wtedy nie wiesz czy już możesz zacząć ją obgadywać czy jeszcze nie
- ale jak już się zdenerwuje to lepiej uciekaj
opis mocy
Niewidzialność.
Pierwsze przypadkowe użycie miało miejsce gdy Sommer miała siedem lat. Kilka miesięcy później kolejny przypadek. W wieku dziewięciu lat zrozumiała, że to jest jakaś jej specjalna umiejętność i rozpoczęła ćwiczenia i próby wywołania jej, a następnie zapanowania. Od tamtego momentu poświęcała dużo czasu na treningi, jeszcze nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji.
Nie jest to skomplikowana moc. Potrafi stać się niewidzialna na zawołanie. Potrafi sprawić, że jej ciało nie blokuje światła, dzięki czemu widać to co jest za nią - tak właśnie działa niewidzialność. Jest to swego rodzaju sztuczka z zakrzywieniem światła wokół siebie, dzięki czemu ludzkie oko nie potrafi jej zauważyć. Mimo niewidzialności dalej można ją usłyszeć, wyczuć czy dotknąć. Dlatego zwinność i precyzja jest przy tym istotna. Jako ciekawostka - czujniki ruchu nie wychwytują jej w stanie niewidzialności, więc bywa to kłopotliwe.
Aktualnie próbuje również nauczyć się zakrzywiać światło dookoła obiektów, które wejdą w jej posiadanie. Cóż, na razie jest w fazie ćwiczeń, ciężko mówić o sensownych rezultatach.
Mimo stażu i treningów zdarza jej się przesadzić z używaniem swojej mocy. Skutkuje to mocnym krwotokiem z nosa, a czasami ostrym bólem głowy i ogólnym osłabieniem organizmu.
Kilkusekundowe (około 5 sekund) znikanie nie wpływa na jej stan zdrowia, o ile w ciągu posta nie robi tego więcej niż trzy razy. W innym przypadku musi odpocząć.
Dłuższy stan niewidzialności, bez przerw potrafi utrzymać przez 6 postów. Dłuższe używanie skutkuje gwałtownym pogorszeniem stanu zdrowia (w.w. skutki uboczne), co nie pozwala jej na długie przeciągnie tego i jest ryzykowne.
Każdy odpoczynek zajmuje jej 2 posty, a w przypadku odpoczynku ze skutkami ubocznymi - 3. ciekawostki - uwielbia koty, sama posiada jednego. Czasami bawi się w kocią matkę i przygarnia sieroty, żeby znaleźć im dom. Oczywiście wykarmia je kradzionym jedzonkiem
- boi się psów, dużych psów
- mało kto zna jej prawdziwe imię. Z reguły przedstawia się pseudonimem, czyli dawnym imieniem - Rain
- jej mieszkanie to jeden, wielki, artystyczny nieład. Zajmowanie się sztuką odciąga ją od codzienności
- dużo pali i unika picia alkoholu, bo ma zbyt słabą głowę żeby pić bez osoby, która ma na nią oko i pilnuje od złego
- bardzo często spotkać ją można ze słuchawkami na uszach,
nawet jeśli nie leci w nich muzyka. Odcina się tak od ewentualnych, zbyt towarzyskich ludzi
- kompletnie nie potrafi gotować
- nie rozstaje się ze swoim nożem sprężynowym
- lubi wyjeżdżać poza miasto by odpocząć, ale nie wiedzieć czemu nie potrafi opuścić Seattle na stałe
- na przedramieniu ma tatuaż, zrobiony igłą na jakiejś imprezie. (Tak, to byl jeden z tych momentów kiedy ktoś jej nie przypilnował z alkoholem). Jest to przerwany znak nieskończoności - nic nie trwa wiecznie. Jednak się go nie wstydzi, aczkolwiek również nie chwali - znaczenie jest dla niej bardzo sentymentalne, w dalszym ciągu rozpamiętuje przeszłość
- ^ właśnie dlatego zdaje się jakby nie było w niej życia
- ma całkiem niezły głos, ale unika śpiewania publicznie. Z reguły są to tylko jakieś smętne występy pod prysznicem
|
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|