Znalezionych wyników: 144
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: #1 |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 406
|
Forum: J. Reynolds Wysłany: 2019-05-18, 13:24 Temat: #1 |
Shivali stanowczo nie była w nastroju na słuchanie, jak James udaje, że nic się nie stało, na jakieś gierki i podchody. Była zła jeszcze zanim tutaj przyszedł. Martwiła się! Za każdym razem, kiedy wychodził martwiła się, a on sobie po prostu poszedł pić w środku dnia! A teraz oczywiście udawał, że to nic wielkiego. Nie, nawet nie. On udawał, że absolutnie nic nie miało miejsca. Wcale nie miał rozwalonych rąk i wcale... nie zrobił czegoś - bo ona nawet nie miała pojęcia czego! Nic dobrego, skoro był zły, udawał że to nie miało miejsca i poszedł się napić. Świetnie. Świetnie, po prostu świetnie.
- James, jakbyś zapomniał, musimy się ukrywać, bo mam telepatyczne zdolności - zgryźliwie mu przypomniała. Kiedy stali w jednym pomieszczeniu była w stanie wyraźnie poczuć rany na jego dłoniach, alkohol w jego krwi. Mimo wszystko, nie sądziła, że on jej tak po prostu powie. Chciał to ukryć, to będzie próbował to ukryć, jej jedna złośliwa uwaga nic nie zmieni.
I tak, zdawała sobie sprawę, że był wściekły, a ona właśnie mu machała czerwoną płachtą przed twarzą. Trudno, może to przynajmniej zadziała i coś jej powie. Z resztą, sama była zła i miała do tego święte prawo. Martwiła się o niego, nie powiedział jej gdzie idzie, a teraz jeszcze próbował coś przed nią ukrywać. Myślała, że byli w tym razem.
- Nie widziałam niczego, więc nie byłeś w emocjach... a jakimś cudem masz rozwalone dłonie i próbujesz to przede mną ukryć. Więc, coś ty zrobił? - spytała raz jeszcze. |
Temat: #1 |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 406
|
Forum: J. Reynolds Wysłany: 2019-05-16, 16:56 Temat: #1 |
To prawda, mogłoby być miedzy nimi lepiej. Może i byli w tym wszystkim razem - metaforycznie i też całkiem dosłownie, skoro w dowolnym momencie mogli się odwiedzać za pomocą mocy Shivali - ale cały czas byli tymi samymi ludźmi. Ona cały czas nie mogła zdzierżyć przemocy, robiła wszystko, żeby pomóc tym, którzy mieli więcej pecha niż ona, a on... Cały czas pracował w GC. Już poza tym, co tam robił, co popierał wszystkimi swoimi działaniami... to było niebezpieczne. Dla niego, dla niej, dla nich. Jedna zła osoba pozna prawdę i byli martwi. Za każdym razem, kiedy James wychodził rano, Shivali bała się, że już nigdy do niej nie wróci.
A przecież było jeszcze tyle niebezpieczeństw... Wszystko, co się działo na ulicach zmierzało w coraz gorszym kierunku, a James był wiecznie w samym środku akcji. Już zupełnie poza tym, że był po złej stronie barykady, poza tym, do czego prowadził, poza zagrożeniami ze strony GC... Mógł zginąć. Od tak, pewnego dnia zwyczajnie zginąć, nawet bez żadnego szczególnego powodu. Zupełnie jak mała Lizzie rok temu. Bezsensownie, bez konsekwencji, zwykłym przypadkiem, przez bycie w złym czasie w złym miejscu.
Ten dzień, nie wydawał się ani odrobinę nietypowy. Shivali była w swojej pracy, korzystając ze swoich fałszywych dokumentów. Przekładanie towaru, stanie na kasie... Wszystko, co normalne w małym sklepiku w samym środku wojny. Wróciła do domu, zupełnie zwyczajnie. Dopiero James zburzył ten porządek. Powinien już być w domu, ale ciągle nie wrócił. Martwiła się, jak zwykle w takich momentach, więc sięgnęła do niego mocą. Cały czas tam był, ale musiała się skupić, żeby go znaleźć. Alkohol. Siedział w barze i pił alkohol, kiedy ona tutaj siedziała i się o niego martwiła. Mógł chociaż do niej napisać.
Już była wzburzona, ale kiedy wrócił chwilę później... Nie musiała patrzeć na jego dłonie, żeby wiedzieć, w jakim były stanie. A on po prostu powiedział cześć i minął ją, jak gdyby nigdy nic. A najgorsze było to, że przez cały dzień nie zwróciła uwagi, żeby działo się u niego coś szczególnego. Stało się coś, a ona to zupełnie przeoczyła.
- Coś ty zrobił? - spytała, pojawiając się oparta o blat koło Jamesa, kiedy ten sięgnął po szklankę w kuchni. W momencie, kiedy odwrócił od niej wzrok, zniknęła, żeby wejść do kuchni, już w tej zupełnie fizycznej formie. |
Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1849
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2019-01-24, 02:00 Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
- Oni cię zabiją, James - odpowiedziała, nie mogąc zapanować nad łamiącym się głosem. W momencie, kiedy tylko ludzie, z którymi pracował, z którymi ryzykował życiem, dowiedzą się że pomagał mutantce, był martwy. Jego siostra musiała o tym wiedzieć, a Shivali nie miała pojęcia, co siedziało jej w głowie. Może wyrzeczenie się brata będzie dla niej zbyt trudne, żeby mogła o tym powiedzieć komukolwiek. Może będzie tylko zbyt trudne, żeby mogła go sama zabić, więc powie o tym innym. Może po prostu była rozsądna i wolała wrócić z oddziałem, żeby na pewno nic jej się nie stało.
Shivali próbowała się łudzić, że były jeszcze inne scenariusze, że to nie musiało się tak tragicznie kończyć… ale nie potrafiła ich sobie wyobrazić. Nawet jeśli GC uznałoby, że James nie był zdrajcą, że to wszystko jej wpływ - w końcu była telepatką - to ona skończyłaby martwa, a James by tego po prostu nie zostawił, ciesząc się że chociaż jemu udało się przeżyć. Próbowałby ją pomścić, a oni by go zabili. Może parę miesięcy później, ale obydwoje kończyli martwi. To nie było rozwiązanie. Nie mogli tego ukrywać w nieskończoność, każda tajemnica prędzej czy później wyjdzie na jaw, a Shivali nie mogła pozwolić, żeby to się tak dla nich skończyło. Przecież zasługiwali na swoje własne szczęśliwe zakończenie. Nie mogli tak bardzo ryzykować, nie ważne co myślał James. To była dosłownie kwestia życia i śmierci! Martwił się co się z nią stanie, próbował jej zapewnić bezpieczeństwo, ale co z nim? Kto miał o niego zadbać, jeśli nie ona? Nie powinni nigdy być w tak chorej, chorej sytuacji, żyć w kraju gdzie mogą zginąć przez to kim są czy z kim mieszkają - ale byli. A Shivali miała zamiar o niego walczyć, nawet jeśli on sam już dawno odpuścił tę sprawę.
Czy on się kiedyś nauczy, że przy niej nie musiał - a nawet nie mógł - niczego ukrywać? Martwiła się, zwłaszcza że próbował udawać, że wszystko w porządku i musiała na nim wymusić, żeby w ogóle zobaczył go jakikolwiek lekarz. Z drugiej strony, on za bardzo się nie martwił, a przynajmniej nie tym. Będzie mieć bliznę, ale fizycznie chyba wszystko było w porządku. Teraz trzeba było tylko pomóc mu to wszystko poukładać sobie w głowie i odnaleźć się w tej całej sytuacji. Pomijając już wszystko, co się stało, to że mógł zginąć, że musieli się ukrywać... w pewnym sensie stracił dzisiaj siostrę, jedną z niewielu osób, które ciągle były jego rodziną.
Obydwoje siebie niewiarygodnie potrzebowali w tamtym momencie. Shivali nigdzie nie czuła się równie bezpiecznie jak przy nim, kiedy przyciskała policzek do jego klatki piersiowej, palcami muskając jego ramię. Wszystko waliło im się na głowę, ale jakimś cudem w tamtym momencie potrafiła udawać, że wszystko było w porządku. Ba, chyba nawet potrafiła uwierzyć, że będzie. Wiedziała, że James coś wymyśli, potrafił sobie radzić w takich sytuacjach, kiedy ona spanikowana nie miała pojęcia co w ogóle zrobić. NIgdy nie znała takiego życia, gdyby nie tamten marsz pokojowy to pewnie nigdy by go nie poznała. Teraz próbowała się nauczyć jak żyć, kiedy ktoś na zewnątrz pragnie twojej śmierci, a ty musisz ukrywać kim jesteś, łącznie nawet z imieniem. Jeśli musiała przez to przechodzić, miała szczęście, że James był z nią. Wiedziała, że zrobi wszystko, żeby była bezpieczna. Tylko czy ona potrafiła upewnić się, że jemu nikt nie zrobi krzywdy?
- Wszystko się ułoży - powtórzyła cicho za nim. Przecież musiało. Świat zawsze znajdował jakiś sposób, żeby wszystko wróciło na swoje miejsce. |
Temat: Shivali & James |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1426
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-12-14, 22:26 Temat: Shivali & James |
| Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1849
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-12-13, 18:34 Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
I co ona miała z nim zrobić? Chyba nie była zbyt dobra we wściekaniu się na innych. Po prostu… Będą musieli znaleźć jakiś sposób, żeby to wszystko teraz jakoś ułożyć. To jak James się czuł z tym wszystkim co się stało, jego rodzinę, ale też całe ich życie! Ich dom, ich poczucie bezpieczeństwa… choć może, tym razem chodziło po prostu o nią. Zamieszkała z Jamesem właściwie przez przypadek, była w tragicznej sytuacji i nie miała nikogo innego do kogo mogłaby się zwrócić, wtedy jeszcze nawet nie mieli pojęcia, że to wszystko wypali. Została u niego jedną, drugą noc, zaczęli się przyzwyczajać do swoich codziennych rutyn, ona dostała fałszywe nazwisko, znalazła jakąś drobną pracę, gdzie nikt nie będzie sprawdzać kim właściwie była… Pozwoliła sobie poczuć się bezpiecznie, jakby życie tam na zewnątrz nie było nieustannym pasmem nieszczęść. Jakby nigdy nie trafiła do DOGS, jakby Lizzie nigdy nie zginęła… Jasne, angażowała się w pomoc innym mutantom, nie o to chodzi! Rzecz w tym, że po raz kolejny zapomniała, że to dotyczyło też jej. Że w dowolnym momencie GC mogło trafić na jej trop - na trop jej bliskich - i chcieć zrobić im krzywdę. James był dla nich zdrajcą! Przecież Shivali czytała w gazetach o tym jak traktują takich jak on, a przecież on codziennie wchodził do ich siedziby, codziennie mógł pakować się w pułapkę. Co jeśli następnym razem będą na niego czekać, przygotowani. Przecież nie da rady go stamtąd wyciągnąć!
- Musisz z tym skończyć - zaczęła cicho. - Z GC - doprecyzowała. Zbyt dużo ryzykował teraz, kiedy tutaj mieszkała. Musiał rozumieć czemu mu o tym mówiła. Nie zniosłaby, gdyby coś mu się przez nią stało i miała tylko dwie opcje, żeby zmniejszyć na to szanse. Albo on tam ciągle przestanie się wpakowywać… albo ona będzie musiała zniknąć, tak żeby już więcej nie ściągać na niego zagrożenia.
A te słowa Jamesa… One naprawdę wiele dla niej znaczyły. Potrzebowała go, bardziej niż kogokolwiek wcześniej. Za każdym razem jak przypominała sobie o tym jak dzisiaj mogło być blisko coś niesamowicie mocno ściskało jej gardło, a w jej oczach zaczynały pojawiać się łzy.
- Ja dosłownie czuję, jak cię boli, James - odpowiedziała mu na te jego jakże męskie słowa o tym, że absolutnie nie potrzebuje lekarza, próbując wrócić do tego wcześniejszego, nieco bardziej imponującego tonu, ale z dość marnym skutkiem. Chyba była już na niego za mało zła i zbyt mocno wracały do niej te wcześniejsze emocje, żeby to jej teraz dobrze wyszło. Choć z drugiej strony… absolutnie się na tym nie znała, a to najpewniej nie był pierwszy raz, kiedy James był tak poobijany. I może faktycznie miał rację, że to nie było tak pilne? Shivali nie była w stanie stwierdzić co było bardziej niebezpieczne, bezczynne czekanie czy wysyłanie go do szpitala, gdzie kto wie, kogo spotkają… Zdecydowała się mu zaufać. - Pierwsza rzecz którą zrobisz jutro, okay?
Chętnie dała się przyciągnąć bliżej, czując silne ramiona Jamesa wokół swojego ciała - jak jakieś dziwne potwierdzenie, że wszystko jeszcze będzie dobrze. Mogłaby już tak zostać, po prostu się tym wszystkim nie martwić i liczyć, że wszystko po prostu jakoś się ułoży... ale nic by się nie ułożyło. Jeśli to miało się dla nich dobrze skończyć, musieli sami o to zadbać, świat nie był bajką, chociaż niektórzy mieli magiczne moce.
- Musimy poszukać sobie innego miejsca - odezwała się po chwili milczenia. Gdzieś, gdzie nie będą musieli martwić się o niezapowiedziane wizyty. Przynajmniej za drzwiami domu powinni być bezpieczni. |
Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1849
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-11-21, 23:01 Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Tak, chyba stanowczo powinna się bardziej zainteresować opatrywaniem ran. Mogłaby to nawet robić na odległość, z wykorzystaniem swojej mocy. Przecież mogłaby być wtedy zawsze w stanie pomóc swoim bliskim, a po tym co się wydarzyło tego dnia... Wiedziała, że musi być na to gotowa. Gdyby Jamesowi stało się coś naprawdę złego, gdyby nie miała czasu dzwonić po karetkę, musiałaby działać od razu... Czy dałaby radę? A przecież wiedziała, jakie życie prowadził James. To mogłoby się wydarzyć w dowolnym momencie, daleko od ich domu albo właśnie tutaj. Powinna być przygotowana, kiedy to się w końcu stanie.
Ale najlepiej było jak najbardziej to odwlec w czasie. Nie pozwolić, żeby kłopoty znalazły ich w domu... więc musieli się przenieść. Może James powinien z tym wszystkim w końcu skończyć, w końcu kiedy tylko GC się dowie kim dla niego była... Nie mogła na to pozwolić, a teraz kiedy jego siostra o wszystkim wiedziała... Shivali nie mogła wiedzieć, co ona zrobi. Może powinni się przenieść do innego miasta, zmienić nazwiska. Może gdyby zgłosiła się do szwedzkiej ambasady dałaby radę uciec z kraju, ale co wtedy z Jamesem? Dałby radę wyjechać, kiedy granica była tak dokładnie sprawdzana? Był człowiekiem, ale relacje Ameryki z Europą nie mogły być gorsze.
Kończyła zajmować się jego twarzą, kiedy poczuła dotyk na swoim policzku. Nagle zrobiło jej się po prostu niesamowicie przykro. Tak bardzo się o niego bała, kiedy tutaj biegła...
- Po prostu nie daj sobie nic zrobić, okay? Nie dałabym rady bez ciebie - powiedziała cicho, sięgając do jego dłoni i zaplatając ich palce. Tak bardzo chciała się po prostu do niego przytulić... ale nie mogła. Jeszcze nie. - Jakiś lekarz powinien zobaczyć twoje żebra - dodała. Powinni to sprawdzić, choćby sama miała g zaciągnąć na pogotowie. |
Temat: Shivali & James |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1426
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-11-12, 03:33 Temat: Shivali & James |
| Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1849
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-11-09, 21:37 Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Tak, w zasadzie... Ona nigdy tak nie mówiła, do nikogo. W zasadzie nawet nie przeklinała. Po prostu była bardzo, bardzo zła i naprawdę zależało jej na Jamesie. Czy to normalne, że chciała równocześnie upewnić się że wszystko z nim w porządku i nawrzeszczeć na niego za to jakim był idiotą? Właściwie, sam to sobie zrobił - rękę nawet dosłownie - a ona po prostu chciała sprawić, żeby było choć trochę lepiej. Chociaż fizycznie, z tymi wszystkimi skaleczeniami, otarciami... Złamania żeber chyba bywały niebezpieczne, Shival nie była pewna, nie znała się na tym. Może powinna zacząć się znać? W końcu w świecie w którym żyli nie mogli być bezpieczni. Własna siostra zrobiła to Jamesowi, bo chronił mutantkę. Co gdyby Shivali nie wyszła na zakupy? Przecież nie mogła się spodziewać wizyty dziewczyny. Sama nie potrafiła walczyć, nigdy nie chciała. A co z tym, że skoro już raz ktoś wtargnął do ich domu, to mogło się powtórzyć? Nawet jeśli się przeprowadzą.
Kolejną myślą, która w nią uderzyła, było to, że to wszystko przecież było przez nią. Może nieświadomie, może nie chciała nic złego zrobić, może chciała żeby James się bronił... ale przecież mógł zginąć. To całe zamieszanie przez to, że chciał ją chronić. Bo ona była w pobliżu. Była mutantką. W tym kraju to było jak wyrok, zwłaszcza po tym jak wzięła udział w Marszu Pokojowym. I co najgorsze, to już nie dotyczyło tylko jej. Przecież na własne oczy widziała, co się stało z Jamesem, a gdyby GC naprawdę się dowiedziało... Musieli uciekać...
Dziewczyna w milczeniu opatrywała jego rany, nie chcąc na głos dzielić się wszystkim, co chodziło jej po głowie. James już miał w swojej wystarczający mętlik, wystarczy mu. Poza tym, poza tym całym zamartwianiem, chyba była ciągle na niego zła i nie miała ochoty rozmawiać. Dziwne, że jej emocjom nie przeszkadzało tak bardzo kłócić się ze sobą. |
Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1849
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-10-31, 20:50 Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Nietrudno się domyślić, że to wszystko nieszczególnie pomagało w uspokojeniu gniewu Shivali. Tak, czuła jak fatalnie miał się James. Ba, nawet chciała mu pomóc, chociaż najwidoczniej była jedyną osobą w pokoju, którą obchodziło w jakim on był stanie. Chciał dać się zabić! I na dodatek jeszcze nie uważał tego za taki zły pomysł. A teraz, kiedy mimo wszystko próbowała coś z tym wszystkim zrobić, on jej nawet nie pozwalał. Świetny pomysł James! Tak trzymaj! Alkohol na pewno pomoże w tym momencie! Po co miała go opatrywać, przecież wylizywał się z gorszych rzeczy w gorszych warunkach, co tam jakieś skaleczenia! Czy on przypadkiem nie miał złamanych żeber? Na dobrą sprawę powinien to zobaczyć lekarz, ale Shivali już widziała jak uda jej się zaciągnąć Jamesa do jakiegoś szpitala.
- Słuchaj - wycedziła. - Chcesz bólu? Świetnie, mogę cię kopnąć w jaja. Nie mam zamiaru sprzątać twojej krwi po całym mieszkaniu, więc pozwól mi się opatrzyć albo idź po wybielacz i zabierz się do roboty, zanim wszystko zaschnie. I zostaw tę cholerną butelkę - mówiła niesamowicie spokojnym głosem, powoli, niezwykle lodowato i... pewnie. Koniec końców, to była dziewczyna, która wygarniała oficerom DOGS co sądzi o ludziach strzelających do dzieci, kiedy została już z nimi sama, a oni wszyscy byli uzbrojeni.
Nie, James nie zostanie tutaj na podłodze i nie będzie się upijał. Nie, bo ona tak powiedziała. Albo pozwoli sobie pomóc, albo niech się bierze za coś produktywnego. Po dzisiejszym, będą mieli masę roboty. Jeśli wierzyć groźbą jego siostry, musieli się jak najszybciej wynieść. Może lepiej, żeby James nie wracał w ogóle do GC. |
Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1849
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-10-30, 19:17 Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Serce waliło jej jak oszalałe, kiedy biegła przez kolejne ulice. Nie mogła być pewna, co zastanie, kiedy w końcu wejdzie do ich mieszkania. Nie była w stanie namówić go, żeby zaczął się bronić. Nie była w stanie nic zrobić, dopóki nie znajdzie się na miejscu. Bał się o nią, nie chciał, żeby tutaj przychodziła... ale nie mogła mu pozwolić dać się po prostu zabić. Musiała coś zrobić, zwłaszcza jeśli uważał swoją siostrę za tak niebezpieczną. Nie mogła po prostu mieć nadzieję, że się opamięta. Shivali ułożyła nawet plan. Chciała cicho wkraść się do mieszkania i - chociaż nigdy nie trzymała broni - zabrać tą Jamesa, żeby wycelować w jego siostrę. Kazałaby jej się wynosić, dziewczyna nie miała pojęcia co by zrobiła, gdyby ta jej nie posłuchała... ale nie mogła jej po prostu pozwolić zabić Jamesa.
Zatrzymała się pod drzwiami, łapiąc oddech. Musiała wiedzieć czy da radę się przekraść, dlatego znowu zaczęła patrzeć oczami Jamesa, ale był już sam. Bogu dzięki, że był sam, nie ważne jak załamany był. Shivali weszła do mieszkania, już o niebo spokojniejsza, chociaż na pierwszy rzut oka widać było, że całą drogę biegła.
Widziała resztki stołu, widziała tą biedną, niczemu nie winną ścianę i krwawy ślad prowadzący do kuchni. Nie trzeba było mieć z Jamesem telepatycznej więzi, umożliwiającej patrzenie jego oczami, żeby domyślić się, gdzie go znajdzie. Dziewczyna w milczeniu poszła po apteczkę, zanim w końcu usiadła przy nim, cały czas równie zła o to, jak niewiele brakowało, żeby zginął i jak bardzo nic z tym nie zrobił. Zabrała mu butelkę z ręki i odłożyła ją gdzieś poza jego zasięgiem. Alkohol z pewnością był tym, co w tym momencie rozwiąże wszystkie jego problemy. Świetny pomysł, że natychmiast po niego sięgnął, na pewno poczuł się przez to lepiej. Cały czas w milczeniu, dziewczyna zaczęła się zajmować ranami na jego twarzy. Chyba nabawi się kolejnej blizny. |
Temat: Shivali & James |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1426
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-10-30, 19:17 Temat: Shivali & James |
| Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1849
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-10-26, 12:41 Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali tutaj fizycznie nie ma - tylko James ją widzi.
Nie słuchał jej. Wszystko, co chciała zrobić nie działało. On cały czas się nie bronił, tak bardzo wierzył, że jego własna siostra się opamięta... Ale Shivali znała takich ludzi. Dla nich liczyła się tylko rasa, nic więcej, a skoro ktoś nie był po ich stronie - był przeciwko nim. Zbyt często lądowała po przeciwnej stronie barykady, żeby o tym nie wiedzieć. Oni zabili dziecko! Małe, bezbronne dziecko, tylko przez to, że było mutantem. Dlaczego nie miałaby zabić Jamesa za to, że ukrywał jednego z nich? Że ukrywał Shivali? Wiedziała że jej nie wyda, kochał ją - dziewczyna poczuła gulę w gardle, kiedy pierwszy raz przyznał to na głos. Rzecz w tym, że jeżeli nie miał zamiaru się bronić, to mogło się dla niego skończyć tragicznie. Musiał o tym wiedzieć, skoro ona to wiedziała. To było zwyczajne samobójstwo... A Shivali nie miała zamiaru mu na to pozwolić.
- Nie mam zamiaru pozwolić ci się zabić, James - zaczęła wściekle. Czuła ból, który zadawała mu siostra. Jak on mógł ciągle wierzyć, że ona mu nic nie zrobi? Jak mógł oczekiwać, żeby Shivali stała tutaj z założonymi rękami? - Wracam do domu. Jeśli nie masz zamiaru się bronić - w porządku. Najwidoczniej ktoś musi to zrobić za ciebie.
James z pewnością mógł odczuć, że Shivali nie poświęca mu tyle uwagi, może nawet jej obraz całkowicie zniknął. Miało to jedną, prostą przyczynę: rzuciła wszystko, żeby wybiec ze sklepu i ruszyć do mieszkania. Nie była w stanie równocześnie skupiać się na wymijaniu przechodniów, oglądaniu co się tam działo i rozmawianiu z Jamesem. Była niesamowicie wściekła... ale Boże, oby tylko zdążyła na czas. |
Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1849
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-10-24, 20:58 Temat: The sadest thing about betrayal? It never comes from enemies |
Shivali tutaj fizycznie nie ma - tylko James ją widzi.
Shivali poczuła, jak coś jej się zaciska na gardle, kiedy James pozbył się broni. Nie popierała przemocy, ale teraz był bezbronny, a tamta kobieta - jego siostra - cały czas ściskała sztylet. Ale to wszystko było nic w porównaniu do tego co zrobił za chwilę. Czuła zimne ostrze na jego gardle, czuła jak bardzo był zdecydowany...
- James... - zaczęła łamiącym się głosem. Nie mógł tego zrobić, nie mógł pozwolić żeby ona mu to zrobiła. Sięgnęła do niego dłońmi, położyła swoje ręce na jego ramieniu, próbując jakoś do niego dotrzeć, chociaż cały czas wpatrywał się w tamtą kobietę. - James, proszę, nie możesz po prostu... Nie możesz umrzeć. Potrzebuję cię.
Nie mógł przecież się poddać, nie mógł jej zostawić. Nie po tym ile razem przeszli, po tych wszystkich miesiącach. |
Temat: Grupa III |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 46
Wyświetleń: 3097
|
Forum: dystopia Wysłany: 2018-10-24, 14:26 Temat: Grupa III |
| Nie spodziewała się tego. Jak mogła się spodziewać, że jej próba pomocy skończy się spadaniem w przerażającą ciemność i tak koszmarnym bólem. Pewnie gdyby uderzyła się w głowę wszystko skończyłoby się dla niej błyskawicznie, straciła by przytomność, a tak... Nie mogła powstrzymać krzyku, kiedy pręt przebił jej ciało na wylot. Kompletnie nie panowała nad mocą i jej panikę mogli odczuć wszyscy, z którymi była połączona świadomością (i od których nie oddzielała ją bariera jawa-wizja). Dziewczyna nie mogła powstrzymać łez spływających jej po twarzy. Nie była w stanie się ruszyć, chyba coś złamała, wszystko ją bolało, a najgorsza była ta przerażająca świadomość umierania na lodowatej podłodze. Nigdy się stąd nie wydostanie, pewnie nawet nikt nie znajdzie jej ciała, rodzice nie będą wiedzieli co się z nią stało, James... James będzie wiedział, że jej już nie ma. O Boże, tak bardzo chciała, żeby teraz tutaj z nią był, poczuć jego obecność w jakikolwiek sposób... Zamiast tego, była tylko pusta, ją pochłaniająca coraz bardziej, aż w końcu nie zostało nic. |
Temat: Shivali & James |
Shivali Nyberg
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1426
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2018-10-24, 13:21 Temat: Shivali & James |
I może właśnie to wszystko co zrobił James tak bardzo ją pociągało. Jeśli Shivali miała z czymś problem, to z tym jak bardzo nie mogła się powstrzymać z tym swoim pomaganiem. Jasne, bardzo często to było pozytywne... ale dziewczyna stanowczo zbyt często wpychała się tam, gdzie nie powinna i często za to płaciła. A im sytuacja wydawała się tragiczniejsza, tym bardziej musiała spróbować i nie była w stanie jej odpuścić. To dlatego została na tym Marszu Pokojowym do samego końca i dała się złapać, pozwalając innym mutantom uciec, I może to dlatego tak bardzo nie była w stanie zostawić Jamesa jeszcze na samym początku, kiedy jeszcze nie miała pojęcia jak to wszystko się potoczy, a jej działania bardziej przypominały usilne wpychanie się w paszczę lwa, zamiast jakąkolwiek pomoc... Ale dopóki wszyscy na tym korzystali, nie było co się martwić jej drobną obsesją, prawda?
Dziewczyna z pewnością nie miała zamiaru martwić się swoim kompleksem mesjasza w tej chwili. Z resztą, to i tak nie było nic złego, że chciała innym pomagać, zwłaszcza że wyraźnie jej wychodziło. I ona, i James byli szczęśliwi z obecnego stanu rzeczy. Dziewczyna nie była w stanie powstrzymać odrobinę łobuziarskiego uśmiechu, kiedy przygryzł jej wargę, a zaraz potem wylądowała na nim. Shivali uniosła się nieco, żeby złapać brzeg jego koszulki i ją ściągnąć. Tak, tak stanowczo było o wiele lepiej, kiedy swobodnie mogła błądzić dłońmi po jego ciele, obsypywać go pocałunkami.
Podobało jej się świadomość jak na niego działała. Podobała jej się świadomość, jak on na nią działał. Chciała korzystać z każdego jego dotyku. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|