Znalezionych wyników: 25
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Cmentarz
Selene Parr

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 919

PostForum: west seattle   Wysłany: 2018-09-06, 09:33   Temat: Cmentarz
Selene chciała, żeby Sam postarała się ze wszystkich sił ale nawet przez sekundę nie przypuszczała jak dewastujące efekty będzie to miało dla jej zdrowia. Wiedziała że poznawanie mocy nie jest proste, a Sam przynajmniej krzywdziła tylko siebie, nie zaś wszystkich dookoła. Mimo to, móc Sam była na tyle specyficzna, że Selene postanowiła że nie upora się z nią sama. Dla Sam tak naprawdę najlepiej byłoby, gdyby dołączyła do podziemia mutantów. Selene nie znała ich i nigdy do nich nie należała, ale wiedziała o nich na tyle żeby wiedzieć, że przewinęła się tamtędy masa mutantów i z pewnością musieli mieć tam kogoś kto specjalizował się w nauce okiełznania mocy.
- Sam, Jeśli nie dasz rady.... - Ale nie dane jej było dokończyć, gdyż jej córka osunęła się bez czucia na ławkę. Selene, upewniwszy się że Sam ma wyczuwalny puls i po prostu zaliczyła zgon, ostrożnie pociągnęła łyk płynu z butelki, po czym momentalnie go wypluła, krztusząc się i charcząc.
Chyba nigdy w swoim życiu nie piła czegoś tak mocnego. Jak dla niej to był praktycznie czysty alkohol. Zakręciła butelkę i włożyła ją do torby, żeby pokazać potem Sam efekt jej poświęcenia.
- Kochanie.... - wymruczala, delikatnie gładząc kobietę po policzku po czym zadzwoniła po taksówkę. Musiała zabrać Sam do domu, dopilnować żeby wytrzeźwiała. Zastanawiała się też ile z ich rozmowy kobieta będzie w ogóle pamiętała, i czy to nie był jednak dobry pomysł żeby powiedzieć jej więcej teraz, kiedy i tak jutro Sam obudzi się tak jakby na cmentarzu nic się nie wydarzyło.
Ostrożnie podniosła Sam, chociaż ze względu na jej wzrost było to raczej trudne. Częściowo ciągnąć ją, częściowo niosąc odholowała ją do wejścia na cmentarz, gdzie chwilę potem przyjechała taksówka. Dopiero siedząc w środku uświadomiła sobie, że jednak nie odwiedziły wuja i będzie musiała wycieczkę tutaj powtórzyć, tyle że tym razem raczej już samotnie.
  Temat: Cmentarz
Selene Parr

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 919

PostForum: west seattle   Wysłany: 2018-09-02, 14:02   Temat: Cmentarz
Oczywiście, że Selene miała jeszcze butelkę z wodą...Wódą. Nie była tylko pewna, czy w takim stanie Sam będzie potrafiła się skupić. Zdawała sobie jednak sprawę,że jej moc uniemożliwiłaby jej to, niezależnie od tego czy byłyby na cmentarzu, nad grobem jej matki czy w zaciszu domowym. Może więc lepiej było kuć żelazo póki gorące. Kontrola nad upojeniem alkoholowym bardzo przecież ułatwiłaby życie Samanthy. Powoli sięgnęła to torebki i wyjęła butelkę. Płyn w środku mógł bardzo łatwo ujść za wodę, i poza zawartością alkoholu prawie niczym się od niej nie różnił.
- Wiem, że będzie ci ciężko, ale jeśli chcesz tego spróbować to postaraj się skupić. - powiedziała łagodnie, podając butelkę córce.
Bardzo chciała jej powiedzieć, że już teraz jest z niej dumna, że Samantha świetnie sobie radzi, w tej jakże trudnej sytuacji. Nie chciała jednak jej rozpraszać, więc zamiast tego przypomniała sobie instrukcje, które ona sama kiedyś otrzymała.
- Musisz wyczuć naturę swojej mocy. Co jest jej istotą? Czy potrafisz zamieniać cząsteczki płynów w alkohol? Czy może tworzyć nowe cząsteczki alkoholu? Nasze moce to coś wyjątkowego, ale nadal muszą się podporządkowywać zasadom fizyki. Nic nie powstaje z nicości, ani nie jest wieczne. Jeśli potrafisz zmieniać strukturę cząstek w alkohol, to bardzo prawdopodobne, że będziesz także w stanie przywrócić je do ich poprzedniego stanu. - Tłumaczyła, odwracając się lekko, tak żeby siedzieć przodem do Sam.
- Weź butelkę i wyczuj alkohol, który się w niej znajduje. Poczuć jego strukturę, wejdź z nim w interakcję. A potem wyobraź sobie, że cząsteczki alkoholu unoszą się w powietrze i zostaje tylko czysta woda. - Zamilkła na chwilę, niepewna czy dobrze to wszystko tłumaczy.
- Nie wiem, czy to pomoże tobie, ale mi pomogło. Choć odkryłam, że u mnie uwstecznienie mocy wymagało naprawdę długiej pracy nad jej kontrolą. U ciebie może jednak być inaczej. - Pocieszyła dziewczynę i zamilkła już całkiem. Przyglądała się Sam, ale nie ponaglała jej ani nie strofowała. Gotowa była też na to, że dziewczyna za chwilę zezgonuje i będzie musiała ją nieść do domu.
  Temat: Columbia Tower Club
Selene Parr

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2767

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-09-02, 13:37   Temat: Columbia Tower Club
Selene zamyśliła się na chwilę.
- Chętnie pomogłabym ci szukać Alby, ale nie wiem nawet gdzie zacząć. Sama od ładnych kilku lat nie usłyszałam ani słowa od Aarona, więc nie wiem jak ci pomóc. Ale jeśli tylko gdzieś go znajdę, to napewno dam ci znać i podpytam go o Albę. - zapewniła. Mówiła szczerze, bo lepiej chyba niż ktokolwiek inny była sobie w stanie wyobrazić sytuację Beth. A nie ma nic gorszego niż stracić kontakt z własnym dzieckiem.
Potem słuchała opowieści Beth, o tym wszystkim co wydarzyło się ostatnio w jej życiu. Widać nie tylko dla Samanthy to był bardzo intensywny okres. Nie mogła uwierzyć, że Marcos tak po prostu wpakował się z buciorami w życie jej przyjaciółki. I to po raz drugi. Miała ochotę potrząsnąć Beth, krzyknąć na nią, a nawet spoliczkować. Przecież Marcos był zwykłym, podrzędnym bandziorem i damskim bokserem! Selene wiedziała, że Beth wywodziła się z mafijnej rodziny, bo przecież jej ojciec też prowadził szemrane interesy w więcej niż jednym biznesie, ale Marcos to było coś innego. Nie było w nim za grosz klasy, za grosz honoru. Dorobił się tak naprawdę pod okiem teścia i skorzystał na małżeństwie z jego córką, a teraz sprowadzał całe jego imperium na dno.
Rewelacje o kochance Marcosa jej wcale nie zdziwiły. Wiedziała, że nie należał do facetów, którzy grzeszyli wiernością. Nawet jeszcze przed wypadkiem Beth, a teraz już tym bardziej. Za to fakt, że Beth podejrzewała u siebie ciążę uderzył w nią jak grom. „Usuń ją!” miała ochotę powiedzieć, ale ugryzła się mocno w język. Przecież to nie było takie proste, takie zero-jedynkowe. Przecież to dziecko, jeśli faktycznie rosło w Beth, nie było winne tego kim był jego ojciec.
- Beth... - wykrztusiła lekko zdławionym tonem, ale przerwało jej nadejście kelnera z ich daniami. Te kilka minut przymusowej przerwy pozwoliło jej przemyśleć wszystko choć odrobinę i chyba ocaliło ją, przed popełnieniem wielkiego błędu.
- Beth... - kontynuowała po chwili. - To co Marcos zrobił jest straszne, ale, wybacz że to powiem, bardzo w jego stylu. To zwykły sukinsyn, i zawsze nim był, tylko kiedyś chciało mu się udawać, że jest inaczej. Jeśli naprawdę jesteś z nim w ciąży, to tym bardziej powinnaś się poważnie zastanowić, czy chcesz takiego ojca dla swojego dziecka. Niemniej, na pewno trudno będzie ci wywalczyć od niego jakiekolwiek alimenty, więc póki co nie rób nic drastycznego. - zamilkła na chwilę, próbując zebrać myśli i gorączkowo zastanawiając się co dalej.
- Na razie nie mów mu nic o ciąży, dobrze? Musisz się upewnić że to prawda, ale póki co niech nikt oprócz mnie nie wie. Powiemy mu to, ale on musi się dowiedzieć przy ludziach, kiedy nie będzie mógł cię zastraszyć, ani narzucić ci swojej woli w tej kwestii. - Kolejne kilka chwil milczenia, spowodowane dużym łykiem wina, który Selene pociągnęła z kieliszka. Przypomniała jej się Sam i to że miały popracować nad jej problemem, ale szybko wyrzuciła to z myśli. Teraz była potrzebna tutaj.
- Co powiedziała byś na przyjęcie? - spytała nagle. - Ostatnio miasto jest niespokojne, ludzie patrzą sobie nawzajem na ręce przez tą sprawę z mutantami. Mam trochę artefaktów i bardzo fajnych zdjęć, które przywiozłam z Afryki, ty mogła byś poświęcić któreś z obrazów Marcosa, które i tak nic dla ciebie nigdy nie znaczyły. Mogłybyśmy zorganizować bal charytatywny, przeznaczając wpływy z niego na rzecz ofiar tego zamachu z lutego. I zanim zaprzeczysz, to pomogłoby nam też znaleźć Albę i Aarona. Jeśli ogłosimy to w gazetach, w telewizji, oni będą mogli sami do nas przyjść.
Nie wiedziała, czy Beth zaakceptuje ten pomysł. Ona sama nigdy nie była wielką fanką wystawnych przyjęć, ale wiedziała że mają tę zasadniczą zaletę, że wszystko co się na nich wydarzy staje się faktem publicznym i nikt nie będzie mógł temu zaprzeczyć.
- Zaś co do bliźniaków to... Nie, nie wiedzą. I nie chcę żeby się dowiedzieli, przynajmniej póki co. A wychowywała ich Janet, bo ona zawsze chciała dzieci a sama była bezpłodna. Odebrała mi więc moje, tłumacząc się tym że jestem nieletnia a ona może im zapewnić wszystko to co najlepsze. - Mina jej nieco zrzedła i z lekką zawziętością poczęła wbijać widelec w lasagne.
  Temat: Cmentarz
Selene Parr

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 919

PostForum: west seattle   Wysłany: 2018-08-27, 23:14   Temat: Cmentarz
Selene nie wiedziała, jak to jest nienawidzić mutantów. Kiedy u niej ujawniła się moc, był to jeszcze temat mocno tabu i rząd oraz media starały się tuszować każdy przypadek użycia mocy. Była zresztą wtedy w takim dołku emocjonalnym, że przez długi czas nawet nie zdawała sobie sprawy z działania swojej mocy. Zmęczenie i chorobę zwalała na depresję, potem, kiedy u kilku osób z jej otoczenia odkryto raka nie powiązała faktów. Dopiero spotkanie z innym mutantem pozwoliło jej przejrzeć na oczy. I choć na początku odebrała swoją mutację jako przekleństwo, to jej praktyczna natura wzięła górę i Selene dość szybko nauczyła się żyć ze swoją mocą a nawet z niej korzystać. Robiła to w warunkach kontrolowanych, nigdy na ludziach aż do Gerarda.
- Aaron nie zawinił w tej sprawie. – potwierdziła spokojnie. - Rak to nie mutacja. W każdym razie nie taka, jak nasze. – dodała.
Bo co innego mogła powiedzieć? Przyznanie się do winy za to co zrobiła nie przeszłoby jej przez gardło. Nie teraz, nie tutaj. Sam właśnie zaczynała się przed nią otwierać, takie wyznanie złamałoby wiarę dziewczyny w ciotkę.
Poczekała spokojnie, aż Sam doda dwa do dwóch i w końcu wyjdzie jej cztery, co w jej stanie pewnie nie było łatwe. Współczuła młodszej kobiecie, bo życie z taką mocą nie raz wykluczało ją z normalnego funkcjonowania. A mimo to Sam walczyła, żeby się nie stoczyć, a przynajmniej taką nadzieję miała Selene.
- Tak… Tak naprawdę moja moc ujawniła się nawet wcześniej, ale… Nie jest tak widoczna, jak twoja, ani tak potężna. – Powiedzenie czegokolwiek, bez ujawniania natury jej mocy było bardzo trudne. Nie chciała jednak żeby zabrzmiało to wykrętnie. Naprawdę chciała się podzielić z Sam swoją wiedzą. Dzięki temu mogłaby nauczyć się kontrolować swoją moc.
– Nie mówiłam nic, głównie dlatego, że nie chciałam obarczać cię ciężarem wiedzy. Musiała byś wtedy zdecydować, czy ukrywać mnie czy powiadomić władze. Poza tym, wybacz, że to powiem ale nikt kogo to nie dotknęło nie potrafi tak naprawdę zrozumieć jak to jest. – Zamilkłam, wyjmując z powrotem wodę z torebki i popijając ją.
– Dlatego wiem, że musisz nauczyć się kontrolować swoją moc, bo jeśli nie to ona będzie kontrolować ciebie. Ciekawi mnie… Potrafisz wyczuć alkohol? Potrafiła byś sprawić, że ktoś inny się upije czy działa to tylko na ciebie? Mogłabyś oczyścić czyjąś lub swoją krew z alkoholu? – Pytania te były czysto retoryczne, ale chciała uzmysłowić Sam, że jej moc dawała wiele możliwości, i gdyby Sam wykorzystała ją dobrze, mogłaby uczynić naprawdę wiele dobrego.
  Temat: Cmentarz
Selene Parr

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 919

PostForum: west seattle   Wysłany: 2018-08-24, 00:43   Temat: Cmentarz
Selene nie sądziła,że jej słowa wprawią dziewczynę w takie zdenerwowanie. Uśmiechnęła się przepraszająco.
- Sam, Sammy, spokojnie. - napiła się "wody" z butelki, z zainteresowaniem stwierdzając, że coś jednak z tego wyszło. Potem schowała ją do torebki, żeby więcej nie stresować dziewczyny. - Nie chciałam cię stresować. Byłam po prostu ciekawa. - Sama przestraszyła się tego, jak szybko Sam zdawała się tracić nad sobą kontrolę. Delikatnie złapała dziewczynę za ramiona i poprowadziła ją na ławkę, zajdującą się nieopodal nagrobka. Tam pomogła jej usiąść.
- Przepraszam, jeśli byłam obcesowa. - Usiadła obok Samanthy, bijąc się z myślami. Czy mogła dłużej ukrywać te wszystkie sekrety? Co jeśli coś jej się stanie i nigdy nie będzie miała okazji podzielić się tym z dziewczyną, z Aaronem? Wzięła głębszy oddech, maksymalnie przedłużając sekundy zanim będzie musiała coś powiedzieć. No i co? Jak to ująć w słowa, jak wytłumaczyć? "Najprościej będzie najłatwiej", pomyślała.
- Wiesz, zapomniałam w sumie, jak to jest kiedy się jeszcze nie zna swojej mocy. Ale to prawda, to może być przerażające. Musisz pamiętać, że kontrola przyjdzie z czasem, ale tylko jeśli będziesz nad nią pracować. Nie możesz o tym zapomnieć i udawać, że to nie istnieje. - Mówiła nieco szybciej niż powinnna, ale nie chciała żeby Sam jej przerwała.
- Musisz zacząć od podstaw, poznać naturę swojego daru, jego ograniczenia, jego silne i słabe strony. Mogę spróbować ci pomóc, być przy tobie i pilnować żebyś nie przesadziła. Wiem, że teraz wydaje ci się to być przekleństwem, ale z czasem odkryjesz jego zalety. - W końcu umilkłam. Domyśli się, że mówię z własnego doświadczenia? Normalnie powinna, ale teraz była już nieco spita alkoholem, który produkował jej organizm, więc ciężko było powiedzieć.
- Mnie zajęło prawie dziesięć lat opanowanie mocy prawie do perfekcji. - Teraz już nie było odwrotu. To było wystarczająco dosadne nawet dla zidiociałego, a Sam nie była jeszcze całkiem pijana.
  Temat: Cmentarz
Selene Parr

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 919

PostForum: west seattle   Wysłany: 2018-08-23, 22:17   Temat: Cmentarz
Selene bała się tego dnia. Bała się rozmowy, która czekała ją nad grobem siostry i wspomnień, które z pewnością jej nie oszczędzą. Odwlekała to więc w czasie, tak samo jak Samantha. W końcu jednak stwierdziła, że dłużej nie mogą z tym zwlekać. Sam chyba doszła do podobnego wniosku, bo kiedy przy śniadaniu Selene zapytała o cmentarz, ta tylko przytaknęła. Obie więc przygotowały się i ubrały nieco lepiej, choć Sam już wtedy była lekko pijana. Selene, która dobrze wiedziała, żedziewczyna nie robi tego specjalnie a jedynie moc z nerwów wymyka jej się spod kontroli nawet tego nie skomentowała. Sama pamiętała swoje początki i zniszczenia, których w jej życiu narobiła moc.
Na cmentarzu czas jakby zwalniał biegu. Ludzie tutaj zdawali się nigdzie nie śpieszyć, byli zamyśleni i przechadzali się alejkami albo stali przy nagrobkach. Jakimś cudem Selene znała drogę na grób Janet, choć wedle wszelkich praw nie powinna była tego pamiętać. Powiedzieć, że grób był zaniedbany było niedopowiedzeniem.
- Przepraszam... Że tak... Wyszło. - Selene machnęła ręką i zamiast kontynuować temat zabrała się zaporządki. Zebrała zeschnięte kwiaty i puste znicze, wymieniając je na świeże. Kawałkiem szmatki przetarła nagrobek z brudu i w końcu wyprostowała się by podziwiać efekt swojej pracy. Zaczekała aż Sam, którą wysłała do kosza na śmieci, wróci i w milczeniu zmówiła prostą modlitwę, którą pamietała jeszcze z wycieczeć do kościoła co niedzielę z rodzicami a potem dodała jeszcze afrykańskie błogosławieństwo. Potem przez dłuższą chwilę obie stały w milczeniu, a Selene coraz bardziej stresowała się tym co miała za chwilę powiedzieć. Zaschło jej w gardle do tego stopnia, że wyjęła z torebki butelkę z wodą. Spojrzała na nią sceptycznie, po czym podsunęła ją dziewczynie.
- Czy... Byłabyś w stanie? - zapytała, nie mówiąc tego wprost. Były co prawda w ostatnim miejscu, gdzie ktoś mógłby szukac mutantów, ale ostrożności nigdy za wiele.
- Nie spytałam jeszcze do tej pory, ale... Jak działawłaściwie twoja moc?
  Temat: Columbia Tower Club
Selene Parr

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2767

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-08-23, 21:56   Temat: Columbia Tower Club
Selene czuła się już lepiej niż kilka dni temu. Miała nadzieję, że Sam też czuje się dobrze i szczerze powiedziawszy zerkała co chwila nerwowo na telefon czekając na jakiś znak od córki. Przez cały dzień krzątała się nerwowo po mieszkaniu, więc kiedy w końcu mogła z niego wyjść odetchnęła z ulgą.
Columbia Tower znajdowało się niedaleko jej apartamentowca, więc zamiast brać taksówkę czy jechać komunikacją postanowiła się przejść. I tak wyszła dużo wcześniej, więc teraz miała czas do stracenia. Kiedyś miałaby oprócz tego tysiąc spraw na głowie i pewnie spóźniła by się na spotkanie, ale życie w Afryce nauczyło ją że ważniejsze jest być niż mieć. Teraz doceniała każdą chwilę, którą mogła spędzić z Sam. Można było powiedzieć, że kobiety nadrabiały te wszystkie stracone lata.
Tymczasem jej myśli powędrowały ku Beth. Kobieta była jedyną przyjaciółką z dawnych lat, z którą Selene nadal utrzymywała kontakty. Od czego to zależało? Chyba od tego, że obie kobiety, pomimo różnic w charakterze miały podobny światopogląd i obie bardzo potrzebowały kogoś z kim mogłyby sobie poplotkować, napić się wina czy odwiedzić kosmetyczkę. Selene martwiła się o Beth, bo od czasu jej wypadku nie radziła sobie najlepiej. Jasne, była twarda i nie dawała tego po sobie poznać na codzień, ale w mailach i listach było to wyraźnie widać. Żałowała, że nie mogła być bardziej bliska swojej przyjaciółce w tych trudnych chwilach i zostawiła ją, tak samo jak Samanthę i Aarona. Miała nadzieję, że Beth jej to wybaczy.
Widząc przyjaciółkę przed wejściem do lokalu pomachała jej ręką, uśmiechając się i również przytuliła ją mocno na powitanie.
- Ty też wyglądasz super! - oznajmiła, chociaż po prawdzie pamiętała Beth z czasów młodości jako bardziej promienną osobę.
Poprowadziła przyjaciółkę do środka, gdzie zajęły zarezerwowany dla nich stolik. Selene zamówiła lasagne, sałatkęz tuńczyka i wino. Czekając na podanie jedzenia nie wytrzymała i musiała zapytać.
- No dobra, to co u ciebie? I w ogóle, Samantha mówiła mi że Aaron jest z twoją Albą! Kiedy te dzieciaki stały się dorosłymi ludźmi? - roześmiała się. Samancie nie mogła powiedzieć o tym kim jest, ale Beth to co innego.
- Chciałam ci zdradzić pewien sekret, który trzymałam w ukryciu przez lata. Teraz jestem jedyną żyjącą osobą, która go zna ale chciałabym, żebyś też wiedziała.... Bliźniaki to moje dzieci. - Nie była pewna jak Beth na to zareaguje. Kiedyś pewnie czegoś się domyślała, ale po wypadku nie mogła mieć o tym pojęcia. A Selene do tej pory nie mogła się przemóc żeby jej o tym powiedzieć.
  Temat: Beth Delgado
Selene Parr

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 484

PostForum: Telefony   Wysłany: 2018-08-22, 00:14   Temat: Beth Delgado
(1) nowa wiadomość od Selene
Teraz będzie mi trochę trudno, ale może pojutrze w Columbia Tower Club? Tęsknię za włoskim jedzeniem. I za tobą też kochana! <3
  Temat: Salon z kuchnią
Selene Parr

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1081

PostForum: S. Parr   Wysłany: 2018-08-21, 23:01   Temat: Salon z kuchnią
-Obiecuję. Ja... Wyrzucę go.- Co prawda Sam nie powiedziała dokładnie kiedy, ani czy z zawartością w środku ale Selene ufała jej nadal do tego stopnia, że nawet nie zakładała że miałoby być inaczej. Głaskała córkę spokojnie i przerwała dopiero kiedy Sam skomentowała swoje włosy.
- Jasne, że zetnę. Uważam, że ładniej byłoby ci w długich ale sama wiem, że loki są niepraktyczne. – Zaśmiała się lekko, wspominając jak męczyła się z bujnymi, długimi włosami przez pierwsze dwa tygodnie pobytu w Kongo. Potem w końcu dała je sobie ściąć i nie zapuściła ich z powrotem aż do teraz. - Wiesz, nigdy ci o tym nie mówiłam, ale kiedy byłyśmy małe kiedyś podpaliłam Janet włosy. Byłyśmy wtedy w domu same, a ona dostała na święta świeczkę zapachową i chciałyśmy ją podpalić od ognia na kuchence. Niechcący ją potrąciłam, bo chciałam więcej widzieć i jej włosy wpadły prosto w ogień. Jakimś cudem udało nam się je ugasić zanim poparzyła sobie głowę ale były wtedy prawie tak krótkie jak twoje i całe osmolone i wystrzępione. – Selene zaśmiała się do swoich wspomnień. - Jenny potem przez kilka miesięcy nosiła na głowie czapkę. Na szczęście włosy odrosły jej przed wiosną. – Zamilkła, uświadomiwszy sobie, że właściwie nie wie po co to opowiada.
Kilka kolejnych minut minęło, zanim Sam zdobyła się na wyznanie.
Selene słuchała spokojnie, chociaż strach w głosie dziewczyny mocno ją zaniepokoił. Czyżby rząd był aż tak zafiksowany na unicestwieniu mutantów? Co było w nich tak złego? Dlaczego w Afryce nikt nie próbował jej wchodzić z butami w życie prywatne, tylko dlatego, że miała specyficzną umiejętność a w USA każdy kto potrafił choćby wyczarowywać kwiaty, był ścigany jak przestępca?
– Nie martw się. Znam chyba kogoś, kto może znać kogoś kto wyciągnie ci to bezpiecznie. Tymczasem założymy dodatkowy zamek i wymienimy drzwi na wzmocnione. Poza tym, jak ostatnio sprawdzałam, policja nadal nie może tak po prostu wparować do mieszkania zwykłego obywatela, bez konkretnych przesłanek.- Uspokoiła dziewczynę, cały czas głaszcząc ją po głowie.
- Natomiast jeśli pozwolisz, to kupię ci nowy telefon. Musimy uważać, więc zarejestruję go na dane znajomej z Konga, i z niego tylko będziesz się ze mną kontaktowała, dobrze? A ten który masz do tej pory podrzucę w międzyczasie do znajomego – sprawdzi czy i w nim nie masz jakiegoś podsłuchu. Ale wszystko w swoim czasie. Teraz śpij, kotku. – Ostatnie słowa wymruczała uspokajająco.
Potem opowiedziała Sam legendę, o pewnym odkrywcy, który wyruszył na niegościnne tereny Afryki. Towarzyszyli mu tylko tragarze. Każdy z nich trzymał w rękach maczetę i w ten sposób przedostawali się przez gęstą roślinność. Ich celem iść do przodu za wszelką cenę. Gdy natrafiali na rzekę, przekraczali ją w najkrótszym możliwymczasie. Jeśli napotkali wzgórze, przyspieszali kroku, by nie tracić ani minuty.Ale nagle tragarze zatrzymali się.Odkrywca był zaskoczony. Szli tylko kilka godzin. Zapytał ich:„Dlaczego się zatrzymaliście? Jesteście zmęczeni po zaledwie kilku godzinach marszu? „ Wtedy jeden z tragarzy spojrzał na niego i powiedział:„Nie, proszę pana, nie jesteśmy zmęczeni.Po prostu poruszamy się tak szybko, że zostawiliśmy za sobą swoje dusze.Teraz musimy poczekać, aż znowu nas dogonią. „
Nie wiedziała, czy to historia czy jej głos, ale gdy skończyła, Sam już spała. Selene delikatnie wstała, okryła córkę kocem i zaryzykowała ucałowanie jej lekko w głowę. Potem zajęła się swoimi sprawami, a niedługo sama również się położyła.
z/t - obie
  Temat: Salon z kuchnią
Selene Parr

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1081

PostForum: S. Parr   Wysłany: 2018-08-21, 00:32   Temat: Salon z kuchnią
Poczuła ulgę, kiedy usłyszała kroki Sam i zamykane drzwi łazienki. Przez chwilę przemknęło jej przez myśl, że dziewczyna w takim stanie emocjonalnym mogła zrobić coś bardzo… Pochopnego. Milczała, czekając na jakiś komentarz do całej zaistniałej sytuacji. Zamiast tego Samantha wpakowała jej się prawie na kolana, przypominając jej o tych kilku wieczorach spędzonych w ten sposób razem, kiedy nastoletnie hormony przerastały dziewczynę i potrzebowała rady lub pocieszenia.
- Przyjmuję przeprosiny. Naprawdę wiele na ciebie spadło, w bardzo krótkim czasie. Niejeden człowiek by się pod tym załamał, a ty jak na okoliczności, naprawdę nieźle sobie radzisz. I ja przepraszam za poprzednią obcesowość. Po prostu… Za dzieciaka widziałam ludzi, z których przez narkotyki zostawała pusta skorupa. I przestraszyłam się, że ten sam los czeka ciebie. – Selene zamilkła, przez chwilę głaszcząc miarowo włosy Sam. Jak ona za tym tęskniła! Za jej widokiem, zapachem, drobnymi manierami.
- Poradzimy sobie ze wszystkim Sammy. Obiecuję, że już więcej nie ucieknę. Ale ty musisz mi obiecać, że wyrzucisz ten woreczek. – Nie chciała na nią naciskać z niczym więcej. Na wszystko miał przyjść swój czas. Natomiast obecności narkotyków w swoim domu tolerować nie mogła. To dla niej był warunek pomocy Sam i przyjęcia jej pod swój dach.
W zamyśleniu spoglądała przez okna, za którymi na tle zachodzącego słońca widać było panoramę centrum Seattle. Gdzieś tam, w jakimś zaułku, znajdowało się drugie jej dziecko. Aaron, niepokorny duch, który zawsze miał swoją wizję na życie i nigdy nie było w niej miejsca dla rodzinnej sielanki. Aaron, który wdepnął w bagno jeszcze głębsze od Sam i który prawdopodobnie nawet nie chciał pomocy z jej strony. Serce ją bolało, na myśl, że jest dla własnego dziecka kimś prawie obcym. Nie takiej przyszłości chciała dla swoich dzieci, nie po to usunęła się z ich życia, żeby i tak skończyli jako gangsterzy, ćpuni… Mutanci. Wpływ Janet i Thomasa miał to zmienić. Bliźniaki miały otrzymać dobrą edukację, założyć rodziny, śmiać się i spotykać na grillu u swoich rodziców.
„Sama im to odebrałaś...” Odezwał się cichy głosik sumienia w jej głowie. Bo przecież, gdyby nie zabiła swojej siostry, możliwe że nic z tego w ogóle by się nie wydarzyło.
- Wybierzesz się ze mną na grób Janet? – zapytała nagle, bo uznała, że jeśli ma się rozliczyć z przeszłością, to nie było lepszego miejsca niż to, którego nie odwiedziła od prawie dekady. Od dnia w którym jej siostra spoczęła w ziemi. - Chciałam też odwiedzić wujka Berta. – dodała. Wiedziała, że Sam kojarzy człowieka, który był dla niej jedynym substytutem dziadka w życiu. Nawet jeśli nie mieli z nim zbyt dużego kontaktu, bo Janet zapraszała jego i Selene tylko na niektóre święta, to Bert był zawsze dla wszystkich ciepły i serdeczny. Selene często za nim tęskniła, bo to on pomógł jej pozbierać się do kupy po tym jak odebrano jej dzieci, tak jak teraz ona chciała pomóc Sam.
  Temat: Salon z kuchnią
Selene Parr

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1081

PostForum: S. Parr   Wysłany: 2018-08-20, 22:51   Temat: Salon z kuchnią
Przez cały ten wybuch dziewczyny, Selene siedziała spokojnie.
- Trafiłaś z tym, że działo się wiele złego. (…) Niedaleko pada jabłko od jabłoni, no nie?- Nie przerywała jej, choć wiedziała że usprawiedliwianie własnych błędów genetyką czy rodzicami było trochę poniżej pasa. Chciała powiedzieć, że Sam przynajmniej pamięta własnych rodziców bo dla niej matka i ojciec byli mglistym i niewyraźnym wspomnieniem. Ugryzła się jednak w język.
-I wow, zaskoczenie! Piłam i paliłam jeszcze przed studiami. Ciekawe, że wtedy tego nie zauważyłaś. Może wtedy bym się dzisiaj tak nie staczała, huh?- – Selene pokręciła głową.
- Wtedy miałaś to pod kontrolą. – powiedziała cicho, ale nie mogła powiedzieć nic więcej, bo Sam jeszcze nie skończyła swojego wywodu.
Słuchała o dziewczynie Samanthy, o jej śmierci, o spotkaniu z Aaronem i o postrzale. Jakim cudem tyle rzeczy mogło wydarzyć się w zaledwie kilka miesięcy? Ona też sporo przeżyła w Afryce, ale nic z tego nie równało się nieszczęściom jakie spadły na tą młodą dziewczynę. W dodatku jeszcze Sam najwyraźniej musiała borykać się z poczuciem winy z powodu wydania przyjaciół. Sel nie była na bieżąco z tym co działo się w Ameryce, ale domyślała się że chodzi o promutancką organizację „From People To People” w której Sam działała już chyba kilka lat. Każda jej łza bolała Sel coraz mocniej, tak że chciała podbiec i ją przytulić. Niestety, to nie był już czas na przytulanie. Samantha wybuchła i nic nie mogło powstrzymać lawiny słów, które właśnie z siebie wyrzucała.
Dopiero jej stwierdzenie, że jest mutantem sprawiło, że Selene wstała gwałtownie przewracając krzesło.
- Co…? – wydusiła z siebie słabo. Najpierw Aaron, teraz ona? To mógł być przypadek… Mógł, prawda? Niestety, prawda biła ją w oczy jasno i wyraźnie – to ona zgotowała bliźniakom taki los. To jej przeklęte geny uczyniły z nich wynaturzenia i skazały na los odmieńców.
Kiedy Samantha w końcu wyszła z pokoju, strącając przy okazji swoje zdjęcie z szafki, Selene podeszła jak w transie do barku, nalała sobie pełną szklankę whiskey i wypiła alkohol duszkiem. To wszystko czego się dowiedziała przytłoczyło ją na kilka sekund. Bo jak poradzić sobie z czymś takim? Jak pocieszyć osobę, która straciła miłość swojego życia, której cały świat się rozsypał?
Powoli podeszła do kanapy i usiadła na niej. Co teraz? Musiała pomóc Sam, to nie ulegało wątpliwości, tylko jak? Przede wszystkim, kobiecie przydałaby się praca. Taka normalnie płatna, w zawodzie, żeby mogła zyskać niezależność finansową. Poza tym, sama powinna skorzystać z jakiejś terapii. Tylko, jak ma powiedzieć terapeucie o swojej mutacji? Selene zastanawiała się, czy Sam pamiętała jeszcze jak się szyje. Mogła przecież wciągnąć ją do spółki, bo sama musiała się z czegoś utrzymać.
Póki co, czekała aż jej córka wyjdzie z łazienki, bo nie zamierzała rozmawiać z nią przez drzwi.
  Temat: Beth Delgado
Selene Parr

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 484

PostForum: Telefony   Wysłany: 2018-08-20, 22:20   Temat: Beth Delgado
(1) nowa wiadomość od Nieznany

Cześć, tu Sel. Tak, mam nowy numer. Tak, jestem spowrotem w USA. Tak, musimy się spotkać! ;D
  Temat: Salon z kuchnią
Selene Parr

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1081

PostForum: S. Parr   Wysłany: 2018-08-20, 19:42   Temat: Salon z kuchnią
- Nie tak jak myślę? - jej nóż z zacięciem uderzał w paprykę, krojąc ją na coraz mniejsze kawałki. W jej głosie słychać było napięcie, ale mówiła spokojnie. - Pozwól więc, że powiem ci co myślę. A potem spojrzysz mi w oczy i zaprzeczysz, jeśli nadal będziesz tak uważała. - Zrobiła na chwilę pauzę, przerzucając paprykę i lekko podsmażone mięso do omleta. Potem kontynuowała, cały czas stojąc odwrócona do Sam plecami.
- Myślę, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w twoim życiu wiele złego. Nie wiem co to było, choć podejrzewam że twoja ranna noga to nie żadne potknięcie się. Myślę, że było to na tyle trudne, że chciałaś od tego uciec... Że musiałaś jakoś od tego uciec, a jesteś zbyt odważna na to by podkulić ogon i wynieść się tak jak ja. Zaczęłaś więc dużo pić, pewnie sporo też palisz, ale okazało się że to nie wystarczy. Może nieszczęśliwie się zakochałaś? A może to Aaron jest powodem twoich problemów. Myślę tęsknisz za matką, bo przecież zbliża się kolejna rocznica jej śmierci... Myślę, że ktoś ci to zaproponował a ty nie odmówiłaś. Myślę, że dopiero co z tym zaczęłaś, ale bardzo ci się to spodobało i nie zamierzasz kończyć. - Zrobiła pauzę, odbierając od siostrzenicy sałatę i siekając ją bardzo intensywnie. Potem dorzuciła to do omleta i kontynuowała.
- Myślę że niezależnie od tego co powiem, będziesz nadal brała to świństwo, przynajmniej dopóki nie ogarniesz swojego życia. I jak? Nadal twierdzisz, że to nie tak jak myślę?
Zamilkła, wykładając omlet na talerze i nie czekając na odpowiedź siostrzenicy zaniosła je do stołu.
- Tak czy inaczej, masz dwadzieścia siedem lat i nie musisz się tłumaczyć z wyborów życiowych starej ciotce. - Uśmiechnęła się lekko, po raz pierwszy odkąd zobaczyła woreczek i zabrała się za jedzenie.
Ona nie chciała naciskać, nie chciała mówić Samancie jak ma żyć. Nie mogła tylko pogodzić się z tym, że jej córka była ćpunką. Musiała poważnie porozmawiać z Marcosem. Gnojek był największą szychą w gangsterskim światku w tej części stanu, więc towar musiał pochodzić od niego. Selene domyślała się, że nie wydał go Sam osobiście, niemniej musiał mieć jakąś swoją czarną listę osób, którym jego dealerzy nie wydawali towaru i ona zamierzała żądać by na tą listę wciągnął Sam. Wyjęła z kieszeni komórkę i wystukała smsa to osoby, z którą naprawdę dawno się nie widziała. "Czas odwiedzić starych znajomych." Pomyślała, klikając przycisk "Wyślij".
  Temat: Salon z kuchnią
Selene Parr

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1081

PostForum: S. Parr   Wysłany: 2018-08-19, 13:13   Temat: Salon z kuchnią
Selene narzuciła na siebie zgrabną jeansową bluzę i wyszła, trzaskając za sobą z rozmachem drzwiami.
Była spowrotem w mniej niż piętnaście minut - zalety posiadania sklepu tuż pod mieszkaniem. Co prawda wybór produktów pozostawiał sporo do życzenia, ale coś udało jej się z tego wybrać. Nie zdejmując bluzy zsunęła tylko buty i zaniosła siatki z zakupami do kuchni. Była tam sałata, kukurydza, przecier pomidorowy, paczka mięsa mielonego, jajka, olej, kilka saszetek z przyprawami i trzy różne sosy. Oprócz tego Selene kupiła cytryny i miętę, które odrazu obrała, wycisnęła i wrzuciła do dzbanka razem z zimną wodą, tworząc lemoniadę.
- I jak? Odrazu lepiej? - zapytała z uśmiechem Sam, która właśnie wyszła z łazienki.
- Omlet burrito sobie pani życzy? To łap za nóż i pokrój sałatę. - Znów, niby polecenie, ale jednak nie do końca. Selene po prostu stawiała sprawę jasno - chcesz jeść? To musisz pomóc w przygotowaniu. Zresztą, sama nie była wirtuozem patelni i kiedyś nie raz to Sam ratowała ich przed jedzeniem chińszczyzny na wynos.
Na usta cisnęła jej się masa pytań, ale wiedziała że to nie jest dobry moment żeby je zadać. Musiała dać Samancie czas do namysłu, pozwolić jej ułożyć sobie wszystko w głowie i powiedzieć ile uzna za słuszne i kiedy uzna za słuszne. Naciskanie na dziewczynę zawsze dawało odwrotny efekt, coś czego Janet jeszcze za życia nigdy nie potrafiła zrozumieć.
Kiedy zobaczyła woreczek który wypadł ze sterty ubrań "siostrzenicy", odeszła od kuchni i podniosła go. Chciała powiedzieć, że coś dziewczynie wypadło ale wtedy skojarzyła fakty i poznała substancję, której sporo widywała jako nastolatka i później w swojej pracy "dorywczej". Heroina. Ciężki narkotyk, przez który ludzie staczali się niżej niż to się wydawało możliwe. I teraz wszystko już rozumiała - wygląd Samanthy, to że wyrzucili ją z mieszkania, jej stan emocjonalny. Przygryzła mocno wargę i wróciła do gotowania, odstawiając woreczek na blat tuż obok soli i pieprzu, jak gdyby była to po prostu jakaś egzotyczna przyprawa. Nie odezwała się na ten temat ani słowem, choć czuła na sobie wzrok Sam i wróciła do gotowania.
- Oczywiście zostaniesz tu, przynajmniej dopóki nie znajdziesz sobie czegoś innego. Wiesz co tam u..
. Aarona?
- Rozmowa miała poczekać, ale ją po prostu skręcało w środku. W końcu po to właśnie Sam wyprowadziła z Seattle do Olimpii - żeby znaleźć brata. To było kilka lat temu, ale przecież niemożliwe było żeby znalezienie go zajęło jej aż tyle czasu. Musiała coś wiedzieć.
  Temat: Salon z kuchnią
Selene Parr

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1081

PostForum: S. Parr   Wysłany: 2018-08-16, 23:14   Temat: Salon z kuchnią
-Ciociu... - To słowo, tak słodkie i tak gorzkie zarazem w jej uszach. "Dziecko... Córciu..." Miała ochotę odpowiedzieć, jak już tyle razy wcześniej, przez te wszystkie lata. Zamiast tego otwarła ramiona, w które dziewczyna się wtuliła. To nic, że była od niej wyższa, to nic, że Selene lekko zachwiała się pod naporem jej ciała. Przygarnęła ją do siebie, i przytuliła mocno, ignorując zupełnie jej zapach czy stan jej ubrania. Mogła brać prysznic co pięć minut, jeśli to by pomogło Sam.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo... Tęskniłam... I jak wiele... Się wydarzyło... - "Boże, ona ma rację... Nie było mnie. Pogoniłam za własnymi marzeniami, uciekłam przed problemami i zostawiłam ich samych sobie. Zostawiłam ją!" Pomyślała ze zgrozą, a w gardle nieco jej zaschło. Tak bardzo chciała zapomnieć o tym wszystkim co ją tu spotkało, że zapomniała zupełnie, że to tutaj miała rodzinę. Prawdziwą, z krwi i kości.
- Przepraszam... Przepraszam, że mnie nie było Sami. - wymamrotała. Pozwoliła dziewczynie wysunąć się z jej uścisku, kiedy ta uznała to za stosowne.
- Ja.. Przepraszam. Myślałam że Cię nie ma, a mi właśnie... Ja... Eksmitowali mnie... - Selene energicznie pokręciła głową, roztrzepując na boki kropelki wody.
- No cośty! Po to właśnie dałam ci ten klucz, żebyś mogła go użyć kiedy będzie trzeba. Przecież to nie tak, że mam tu rośliny, które wymagały podlania. Nie masz zupełnie za co przepraszać. - Puściła jej oko, robiąc aluzję to faktu, że nigdy nie miała ręki do kwiatów i jedyne jakie stały w mieszkaniu były sztuczne. Tymczasem ruszyła do części kuchennej i zaczęła otwierać szafki i zaglądać do nich, a ich zawartość coraz bardziej ją rozczarowywała. No tak, ale czego mogła się spodziewać po ponad sześciomiesięcznej nieobecności?
- Dobra młoda, zrobimy tak. Pójdziesz się teraz umyć i przebrać, jestem pewna że w twoim pokoju zostały jakieś ciuchy. Ja w tym czasie skoczę na dół, kupię parę rzeczy i coś sobie upichcimy do jedzenia. A ja już obie będziemy najedzone i rozbudzone, to siądziemy sobie przy jakimś ckliwym romansidle i pogadamy. Brzmi jak plan? - Jej zorganizowana, poukładana natura wzięła górę i włączyła się do pracy na pełnych obrotach. Tak, Selene Parr lubiła mówić innym co mają robić, ale przy tym zawsze potrafiła to jakoś tak ująć, że nie brzmiało to jak polecenie, ale zwyczajna sugestia. I może tego właśnie potrzebowała teraz Samantha? Kogoś kto na jakiś czas przejmie stery, żeby mogła zrobić porządek ze swoim wyglądem.. No i swoim życiem.
 
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10