Znalezionych wyników: 94
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Biuro
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1489

PostForum: Biuro D.O.G.S.   Wysłany: 2019-04-09, 23:00   Temat: Biuro
// najnowszy

Scarlett była już gotowa do pracy. Wręcz rwała się do niej, bo miała już dość siedzenia na zwolnieniu. Ciągła rehabilitacja pomagała bardzo w powrocie do zdrowia, nie mówiąc już o jej zawziętości. Jej upór pozwalał jej przetrwać najgorsze chwile zwątpienia. A lekko nie było. Ten psychopata młotkiem pozbijał jej kolana, przedziurawił ją w paru miejscach brudnymi prętami, dusił trującym dymem i połamał dosłownie wszystkie palce u rąk. Postanowiła, że dorwie go choćby miała przepłacić to życiem. A wtedy będzie modlił się o śmierć.
No cóż, była mściwą bestią, a mutant prawie ją zabił. I na dodatek miała teraz dług wobec brata, który ją uratował. Unikała brata jak tylko mogła. Ich zdania i poglądy były tak różne, że nie widziała sensu w rozmowie. Była mu wdzięczna za ratunek i nieco złagodziło to jej nienawiść do niego, ale nadal mu nie przebaczyła. Do tego daleka droga, o ile w ogóle kiedyś to zrobi.
A dzisiaj nie potrzebowała już kul do chodzenia. Mogła nawet biegać i była przeszczęśliwa, że nie jest już taką kaleką. To było najgorsze uczucie na świecie. A dzisiaj stawiła się w biurze DOGS. Nie z własnej chęci oczywiście, bo nie miała interesu, żeby tu być. Nie przyszła do Briana na pogawędki, przyszła tutaj w sprawach służbowych. Wezwano ją, więc przyszła i obecnie czekała aż ktoś jej powie o co chodzi. Wprowadzono ją do biura i czekała na kogoś decyzyjnego. Czyżby pozwolili jej wrócić do służby? Chyba powinna w takim razie rozmawiać w siedzibie GC? Coś jej tu nie pasowało, zwłaszcza że wiedziała o problemach GC. Ale postanowiła czekać na wieści, a nie zgadywać.
  Temat: Bar
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 43
Wyświetleń: 3388

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-03-10, 17:46   Temat: Bar
Skoro nie miał nastroju do radości to mogli się dziś upić na smutno. Dziewczynie by to nie przeszkadzało. Zresztą jeśli nie powinien pić to tym bardziej nie powinien się upić, ale ostatecznie jest dorosły i może decydować o sobie bez narzekania osób trzecich. Przynajmniej ona czegoś takiego nie lubiła.
Scottie lubiła z nim przebywać, zwłaszcza że nie miała innych znajomych. Przy nim mogła się wyluzować, więc nic dziwnego, że był jej kolegą.
- Nigdy nie zrozumiem takich kobiet. Leżała i miała pełno siniaków na twarzy, ale ostatecznie i tak go broniła. Zabiłabym każdego takiego śmiecia - powiedziała jeszcze oburzona. Co innego gdy facet uderzył ją w trakcie treningu, bo przecież ona nie była bezbronna. Sama pchała się do walki. Co innego, gdy ktoś znęca się świadomie nad słabszą kobietą.
O ironio, nie widziała tego tam samo w odniesieniu do mutantów. Pewnie dlatego, że nie postrzegała ich jako tych słabszych.
- Co u ciebie? - zapytała z uśmiechem, po tym jak pokręciła głową, by wyrzucić z głowy myśli o walkach damsko-męskich.
  Temat: Bar
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 43
Wyświetleń: 3388

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-03-03, 17:33   Temat: Bar
//11.01

Rehabilitacja przebiegała dobrze. Żądza zemsty Scarlett popychała ją do szybszego wyzdrowienia. W takich przypadkach nastawienie też jest ważne, a ona robiła wszystko, żeby jak najszybciej stanąć na nogi.
Niestety cały proces przerwała niespodziewana choroba, która była paskudna. Nie wiedziała do końca co to za wirus, ale po raz kolejny jej brat ją uratował. Dzięki niemu wróciła do zdrowia, bo było z nią naprawdę kiepsko - myślała, że umrze. Co w tamtym czasie byłoby wybawieniem od bólu.
Ale to wszystko miała już za sobą, więc ponownie skupiła całą swoją energię na rehabilitacja i uwaga - tak! chodziła bez kul. Była z siebie bardzo dumna, gdy je odrzuciła. Najgorszej było wchodzić po schodach, ale rehabilitacja pomagała i było coraz lepiej, więc miała nadzieję, że wkrótce wróci do pracy. Ale póki miała jeszcze wolne to postanowiła z tego skorzystać. Umówiła się z Brianem na piwo, bo rozmawiali o tym już dawno, ale wszystko się przeciągnęło przez te wydarzenia.
Przyszła na miejsce punktualnie, choć gdy weszła do środka to zobaczyła, że Brian już jest. Uśmiechnęła się na jego widok i od razu podeszła do baru.
- Cześć - przywitała się i zdjęła kurtkę, po czym tak jak on powiesiła ją na oparciu krzesła. Jeśli mężczyzna wstał to przytuliła go na powitanie, a jeśli nie to po prostu usiadła na swoim miejscu. Miała na sobie czarne spodnie i ozdobną koszulkę na ramiączkach. Zamówiła sobie piwo, bo widziała, że Brian już zaczął.
- Miałam po drodze jeszcze przygodę, ale udało mi się być na czas. Wyobraź sobie, że jakiś damski bokser katował jakąś kobietę w bocznej alejce. Nawet w tym stanie skopałam mu tyłek. Ale jak już leżał połamany to ta głupia baba zaczęła na mnie wrzeszczeć. Gdybym w porę nie odeszła to skończyłaby w podobnym stanie - opowiedziała pokrótce co jej się przytrafiło. Była zła na kobietę, bo nie dość, że ją uratowała to ta jeszcze miała pretensje. Weź tu zrozum niektóre babska.
  Temat: Pokój spotkań
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1303

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2019-03-03, 01:30   Temat: Pokój spotkań
- To mnie trochę uspokoiłeś - uśmiechnęła się do Briana. Wiedziała, że nad całym projektem pracują łebscy ludzie i nie pozwolą mutantom na oszukiwanie systemu. Choć pewnie byli tacy cwaniacy co to robili. Niemniej cieszyła się, że nie robili tego na odwal się tylko przemyśleli swoje kroki.
- Taa. Był wyszkolony - mruknęła niechętnie. Nie chciała chwalić swojego oprawcy, ale pokonał ją niestety. Wstydziła się tego, bo okazała się nie dość dobra, żeby się uwolnić. Gdyby nie jej brat już jej by tu nie było.
Nienawidziła mutantów już wcześniej. Byli zakałą społeczeństwa i nie powinni mieć racji bytu. Byli niebezpieczni. Ale żądza zemsty faktycznie ją przepełniała. Była jak sącząca się w jej ciele trucizna. Dążyła do pełnej sprawności, żeby jak najszybciej odegrać się na mutantcie.
Nie wyczytała jego brak szczerości w tym potwierdzeniu. Nie wiedziała, że ma wątpliwości i nie podziela jej zdania. Dobrze, że nie wiedziała. Dla niej każdy kto przystawał z mutantami był zdrajcą. Nawet własnego brata przeklęła. Przynajmniej na jakiś czas.
- Jasne, już widzę przystojniaków, którzy podbijają do dziewczyny o kulach - zaśmiała się i wywróciła oczami. Nie była typem ślicznotki, więc na podryw nie liczyła. Ale może nie powinna odtrącać każdej osoby, która chciała ją poznać albo się zbliżyć? Powinna mieć bardziej zdrowe podejście do relacji międzyludzkich, a nie każdego traktować jak potencjalnego wroga. Tym sposobem nie miała nikogo.
- Skoro nie będę pływała w różach i oglądała romantycznych komedii w twoim towarzystwie to muszę się zastanowić nad propozycją - zaśmiała się i wow!, naprawdę zażartowała. Chyba to otwieranie się na ludzi zaczęła już teraz.
- Dobra, to zgadamy się. Muszę iść, bo spóźnię się na rehabilitację. A moje tempo chodzenia jest teraz dużo wolniejsze. Dzięki, że przyszedłeś. Trzymaj się - powiedziała i zaczęła wstawać. Zanim pozbierała wszystko to chwilę zajęło. Wyciągnęła do niego rękę, by do niej podszedł i przytuliła go na pożegnanie, po czym poszła w swoją stronę.

z/t x2
  Temat: Pokój spotkań
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1303

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2019-01-16, 22:21   Temat: Pokój spotkań
Kiwnęła głową. Prawidłowe podejście z tymi potworami. Chociaż tych uzależnionych od mutazyny raczej by tępiła, bo to strata w środkach dla kogoś takiego. Ale administracja na pewno dobrze to rozkminiła, więc nie będzie podważać ich kompetencji.
- Gorzej jak wiedzą gdzie jest chip i przy ucieczce go po prostu wytną - stwierdziła, bo to raczej problematyczna kwestia. Ale może na to też jest wyjdzie i chip się przemieszcza w organizmie? Nie znała specyfiki tego urządzenia, więc może nie powinna się wypowiadać. Ale wiadomo, że mutanci będą szukali sposobów na ucieczkę. To nieuniknione.
Wiedziała, że to co wymienił to nie wszystkie metody, ale nie oczekiwała, że opisze teraz cały mechanizm tej dzielnicy.
- Sprytu mu nie brakowało. Nawet nie widziałam jego twarzy, a głos specjalnie obniżał. No i potrafił walczyć, wiesz, że nie tak łatwo mnie pokonać - mruknęła więcej szczegółów o znienawidzonym mutancie. Była zahartowana, silna i sprytna. Potrafiła walczyć z silniejszymi facetami, a jednak pokonał ją i prawie zabił.
Cóż, ona również nie była romantyczną, a przynajmniej jeszcze jej w sobie nie odkryła. Chciała zwyczajnie wyjść z kumplem na picie, żadnych podtekstów, ale o tym przecież wiedział.
- Współczuję... nie pociesza mnie to, a bardziej utwierdza w przekonaniu jacy naprawdę są mutanci - wzruszyła lekko ramionami. Byli bezwzględni i brutalni. Ich moce były śmiercionośne, a sami byli dość bezmyślni, a co za tym idzie niebezpieczni.
- Masz ten sam numer telefonu co kiedyś? Bo ja ostatnio zmieniałam numer. Muszę ci wysłać jakiegoś SMSa to się zgadamy - stwierdziła, wyciągając swoją komórkę. Gdy zrobiła to co powiedziała spojrzała na niego z cichym westchnieniem.
- Czuję się strasznie samotna, wiesz? Muszę chyba bardziej się otworzyć na ludzi, choć nie jest to takie proste - dużo łatwiej powiedzieć niż zrobić. Dziewczyna była dość chłodna w relacjach i czasami nie potrafiła się zachować w pewnych sytuacjach. I nawet tego nie miała komu powiedzieć, od kiedy brat ją okłamał. Jeszcze trochę i Brian awansuje na przyjaciela :lol: Byłaby to chyba jedyna taka osoba w jej życiu. A właśnie ono weryfikowało, że potrzebowała kogoś takiego.
  Temat: Grateful is not equal to forgiveness
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 895

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2019-01-14, 22:53   Temat: Grateful is not equal to forgiveness
Jeśli chodzi o więzy krwi to owszem, byli rodziną. Chociaż miała wrażenie, że to tylko oficjalny tytuł, który ma niewielkie odniesienie do rzeczywistości. Po tej sytuacji zaczęła myśleć szerzej o swoim życiu i tak naprawdę James wiele naniszczył. I szczerze przeszło jej przez myśl, czy nie byłoby jej lepiej, gdyby nie miała brata wcale. Oczywiście były to myśli pod wpływem wielkich, negatywnych emocji, które nią targały po ważnym odkryciu drugiej twarzy Jamesa. I nie sądziła, że będzie żałować swojego położenia, a mężczyzna przewidzieć tego nie jest w stanie. Może przypuszczać, ale takie gdybanie nie ma większego sensu.
Nie pamiętała obecnie, czy jakąkolwiek daną jej przysięgę otrzymał. Miała go teraz za skończonego kłamcę i zdrajcę niewartego zaufania. I nie wierzyła mu w ani jedno słowo, dlatego wiedziała też, że w pewnym momencie będzie zmuszony wybrać, czy pomóc własnej siostrze, czy własnej mutantce i wybierze tą drugą. Nie chciała poczuć tego zawodu, więc nie chciała go znać. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce było to bardzo ciężkie do zrobienia.
Widziała jego zmianę, ale zobaczyła ją o wiele za późno. Dokładnie w momencie, w którym uświadomiła sobie, że straciła brata. I to na rzecz znienawidzonych mutantów. Cios w plecy, ale o tym nie trzeba mówić, bo James doskonale zdawał sobie sprawę co zrobił, gdy postanowił to wszystko przez nią zataić. Już lepiej by było, gdyby sam jej to powiedział. Miałaby go za głupca i zdrajcę, ale przynajmniej nie kłamcę.
W tej określonej chwili nie stała po jego stronie i nie sądziła, żeby kiedykolwiek to zrobiła. Nigdy nie pogodzi się z tym co zrobił i nie poprze tego w żaden sposób.
- Nie miałeś - potwierdziła, bo owszem, kłamstwo w jego wykonaniu było słabe. I wiadomo, że nie oczekiwała od niego zwierzeń jakby byli licealnymi psiapsiółkami i nie oczekiwała, że będzie jej zdradzał szczegóły z misji. Ale TA sprawa wymagała omówienia i szczerości z jego strony, a tego zabrakło.
Gdy podniósł rękę z zamiarem otarcia jej łez, odwróciła głowę, żeby tego nie zrobił. Ale potem go wysłuchała i jej małe, drętwe serduszko zaczęło nieco topnieć. Uratował jej życie i faktycznie nigdy o nic jej nie prosił, więc gdy teraz potrzebował od niej szansy to nie mogła tak po prostu odmówić. Czuła się zobowiązana w jakimś stopniu.
- Czy cokolwiek z tego, co teraz mówisz jest prawdziwe? - zapytała z powątpiewaniem. Kolejna oznaka braku zaufania, na którą zasłużył. Miękła, a on doskonale ją znał i mógł to po niej zobaczyć. Ale czy kiedykolwiek zdoła odzyskać jej zaufanie?
  Temat: Uliczka między budynkami
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 90
Wyświetleń: 5455

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-01-14, 22:31   Temat: Uliczka między budynkami
Tego Scarlett nie mogła wiedzieć. Dopiero się dowie o co chodzi, a przynajmniej w jakiejś części. Ale owszem, wystarczył jeden błędny ruch i słowa, by Scarlett mogła podjąć działanie w celu aresztowania kobiety. Póki co nic na to nie wskazywało, ale była wyszkolona, więc zadziała instynktownie.
- Ariel - powtórzyła po niej i próbowała sobie przypomnieć taką osobę. Tak naprawdę w GC pracowało całe mnóstwo osób i nie wszystkich znała z imienia i nazwiska. Część po prostu kojarzyła i nie chciało jej się zapamiętywać nazwisk. W tym przypadku było tak samo, ale udawała zorientowaną i obeznaną. - Nie ma jej dziś.
Była tam i nie widziała żadnej Ariel, więc prawdopodobnie jej nie było. No dobra, mogła być, ale co za różnica. Nie będzie w nieskończoność udawać, że ją zna.
- Praca w GC jest bardzo pożyteczna, czyż nie? Dzięki nam wielu terrorystów nie ma okazji do ataków - uśmiechnęła się do niej, próbując wybadać jej prawdziwą reakcję. - Ojciec chce ją wydziedziczyć za ratowanie ludzi?
Nieco podejrzane. I prawidłowo, bo ostatecznie Ruth przecież kłamała. Coś jej się tu nie zgadzało, ale ostatecznie różne dziwne rzeczy mogły się dziać w poszczególnych rodzinach i nie zamierzała w to wnikać.
- Niektóre zawody są ryzykowne i rodzina musi się z tym pogodzić. Zwłaszcza, że osoba, która podejmuje taką pracę doskonale wie na co się pisze - stwierdziła jeszcze, choć nie chciała też za bardzo wchodzić z butami w czyjeś życie i wdawać się w bezsensowne dyskusje. Coś jej tu jednak śmierdziało.
- Zatem, Elizabeth, chcesz uchronić siostrę przed gniewem rodziny? - zapytała z majaczącym uśmieszkiem. - Skoro praca w GC nie podoba sie twojej rodzinie to z jakiego zawodu oni się utrzymują?
  Temat: Pokój spotkań
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1303

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2019-01-14, 21:37   Temat: Pokój spotkań
Ona nawet nie szukała przyjaciół. Bała się dopuścić kogokolwiek do siebie. Miało to podłoże psychologiczne i niestety sporą rolę odegrał tu jej brat i matka. Bo najpierw ona ją opuściła, gdy dziewczynka była mała, a potem gdy polegała tylko na Jamesie to on wyjechał do wojska. Zostawił ją na pastwę losu ojca, który nie obchodził się z nimi "lekką ręką".
Teraz minęło już tyle, że nie miała do nikogo żalu. No oprócz mutantów, bo w jej mniemaniu to oni zniszczyli jej życie i tylko to potrafili robić. Scarlett nie zrozumiałaby takiej fascynacji mutantem, a wręcz uznałaby to za zdradę - jak w przypadku Jamesa.
- To dobrze, mają pełną kontrolę co się tam dzieje. W jaki sposób ogarniacie mutantów? Wstrzykujecie mutazynę? - zapytała jeszcze o metody, jakie tam stosują. Chciałaby to zobaczyć, ale chyba nie byłaby w stanie tam pracować. Widok tylu mutantów nie byłby dobry dla jej zdrowia psychicznego. Jeszcze uruchomiłaby się w niej psychopatyczna morderczyni i w nocy wybiłaby pół dzielnicy. Raczej by się nie przyczyniła do ocieplenia wizerunku GC, ale satysfakcja murowana.
- Mam mieszane uczucia odnośnie tego wykorzystywania mutantów. Z jednej strony nie przeszkadza mi wymuszanie na nich współpracy, bo nam pomagają... ale z drugiej strony to hipokryzja, że tępimy ich, ale gdy możemy ich użyć to już w porządku.
Scarlett była raczej przeciwna takim zagrywkom, ale naprawdę nie ze względu na przedmiotowe traktowanie mutantów. Ich uczucia miała w poważaniu. Za to miała określone ideały, które przez to były narażone na szwank.
Spojrzała na jego rękę i gdy odwrócił ją, by pokazać wnętrze dłoni, zmrużyła oczy, ale faktycznie z tej odległości słabo było widać. Brian odwiedził ją w szpitalu, więc wiedział, że miała złamany każdy palec u rąk. Na samo wspomnienie tamtej nocy dostawała ciarek. Ból był nie do zniesienia i tylko dzięki Jamesowi jeszcze żyła.
- Wyjątkowo podła umiejętność. Dym mąci ci w głowie, zaburza widzenie, myślenie i pewnie mógłby mnie załatwić samym dymem gdyby nie jego sadystyczne podejście - stwierdziła. Ona również była okrutna dla mutantów, więc nie była specjalnie zdziwiona jego postępowaniem. Potwierdziło to tylko jej zdanie o mutantach. Niestety miała mało danych na temat tego mutanta, ale kiedyś go znajdzie.
- Za miesiąc pewnie jeszcze będę o kulach, ale chętnie się wyrwę zamiast tego umartwiania się w czterech ścianach - uśmiechnęła się lekko. Wiedziała, że jak już się umawiają to spotkanie dojdzie do skutku. No chyba że wydarzy się coś strasznego albo któreś z nich zachoruje (hehe).
- Jeszcze nigdy nie byłam w takim stanie. Nawet na wojnie mnie tak nie urządzili. Czuję się jak inwalidka - niby mówiła żartobliwie, ale naprawdę bolała ją ta niemoc. Przypuszczała, że Brian zrozumie o co jej chodzi, bo sam też niejedno przeżył.
  Temat: Uliczka między budynkami
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 90
Wyświetleń: 5455

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-01-09, 21:14   Temat: Uliczka między budynkami
Wsparła się na dłoni kobiety i kiedy była już na nogach, wsparła się kulami i spojrzała bacznie na nieznajomą. Próbowała ją tak z marszu rozszyfrować, ale nie była zbyt dobra w kontaktach międzyludzkich, więc nie poszło jej zbyt dobrze. Generalnie widać było, że kobieta nie jest otwartą księgą i coś ukrywała. Także nie przypuszczała, że ot tak dowie się o co chodzi. Ale może coś jednak z niej wyciągnie. Poza tym była na rekonwalescencji, a nie na czynnej służbie.
- Siostry? Pracuje w GC? Może mogłabym ci pomóc ją odnaleźć? - zapytała z uśmiechem na ustach, który miał wzbudzać sympatię. Nie zamierzała bić się w takim stanie, a poza tym nigdy nie pomyślałaby żeby atakować bez rozeznania.
- Tragedii? - zapytała z wyraźnym poruszeniem. Czy kobieta powie jej coś więcej? Czy tragedia dotyczyła tylko ich czy była ogólna? Nieco się zmartwiła tymi słowami, co było widać na jej twarzy.
- Wybacz, nie przedstawiłam się. Scarlett Reynolds - powiedziała wyciągając do niej rękę w ramach zapoznania. Oczywiście oczekiwała, że ona również poda swoje dane. Nie były chyba szczególnie tajne?
  Temat: Grateful is not equal to forgiveness
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 895

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2018-12-03, 21:55   Temat: Grateful is not equal to forgiveness
Prawdę mówiąc, Scarlett również miała to do siebie, że układała w głowie różne scenariusze. Ale gdyby to co ułożyła byłoby prawdą to Jamesa już by tutaj nie było. A więc jej też by nie było, bo uratował ją z rąk psychopaty. Może nie byłoby to takie złe?
Tylko, że nie potrafiła go zabić. Pobić, skrzywdzić owszem, ale nigdy zabić. Chciała, ale nie mogła. Powiedziała mu, że nie ma już siostry, ale czy była to prawda? Nadal go kochała, mimo że tak bardzo ją zranił.
Ona miała uczucia i nigdy nie udawała, że ich nie ma. Była maszyną, która wykonywała rozkazy, ale nadal odczuwała. Czasem było jej szkoda tych cierpiących mutantów, ale potem czytała o ich zbrodniach i przypominała sobie ich matkę, a nienawiść powracała ze zdwojoną siłą. Była na niego wściekła i miała prawo.
Jeśli faktycznie tak było to pokładał w niej nadzieje, których nawet ona nie miała. Zastanawiała się, czy go nie wydać. Nie powinien być jej pewien, bo ona sama siebie nie była. Niemniej zobaczymy, czy będą mieli okazję się przekonać jak zachowa się Scarlett.
Nie wiedziała o jego przeszłości, bo o tym nie rozmawiali. W ogóle nie rozmawiali przez długi czas. A gdy już się zdarzyło to o treningach i pracy. Ona też nie była wylewna i nie mówiła mu o wielu sprawach, ale raczej nie mieli do siebie o to żalu. Wcześniej traktowała go jak brata i nie był dla niej potworem. Stał się nim dopiero, gdy dowiedziała się o mutantce.
- Jestem na ciebie wściekła, James - powiedziała, choć oczywiście już o tym wiedział. Pokazała mu dosadnie, kilkukrotnie. Trochę jej serce zmiękło, gdy zobaczyła jego łzy i przeprosił ją w końcu.
Jej dłoń była pokryta gipsem, więc jeśli położył rękę na gipsie to pozwoliła mu tak trzymać. Z jej oczu również popłynęły łzy i pokręciła głową. Nie chciała nad nim płakać. Nie zasłużył. Powinien odejść i więcej jej nie zawracać głowy. Ale zawsze gdzieś tam był. Jej brat. Najważniejsza osoba w jej życiu. Był jej autorytetem. Do czasu.
Obecnie czuła nienawiść pomieszana z miłością, której czuć nie chciała. Jednocześnie miała do siebie pretensje, że nie zauważyła problemu wcześniej. Ale teraz było za późno. Opadła na poduszki z cichym jęknięciem.
- Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie ci wybaczyć - westchnęła. Zepsuł na całej linii i miała do niego żal. - Okłamałeś mnie, zrobiłeś ze mnie kretynkę...
  Temat: Pokój spotkań
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1303

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-12-03, 20:57   Temat: Pokój spotkań
Gdyby dowiedziała się, że Brian zakochał się w mutantce, pewnie byłby to jej gwóźdź do trumny. I nie w znaczeniu, że byłaby zazdrosna, ale Brian był jej kumplem i jedną z osób, które ceniła. Jej brat zdradził ją na każdym polu i jeśli dowiedziałaby się, że kolejny porządny facet krzyżuje się z tymi potworami... No łatwo by jej nie było.
No w każdym razie jej nastawienie od lat pozostawało takie same. Ale biorąc pod uwagę co się działo, to coraz więcej ludzi byli przychylni mutantom. Świat schodził na psy.
- O proszę, pilnujesz ich? - zapytała z delikatnym uśmiechem na ustach. Miała nadzieję, że nie stał się przez to słaby. - Jak to działa? Stoisz na wejściu i decydujesz kto wchodzi, a kto nie? Czy w środku też pilnujesz porządku jeśli są jakieś bójki itd?
Nie miała pojęcia, bo pierwszy raz o tym słyszała. A skoro mogła zasięgnąć informacji z pierwszej ręki to była bardzo ciekawa. Ponadto miała potencjalną kandydatkę do życia w takim getcie.
- Kto tam trafia? Wszyscy mutanci, ci wybrani czy jest jakaś inna selekcja? - zapytała, dalej zastanawiając się jak złapać tę osobą i wpakować ją na minę. Tylko czy jej plany są do spełnienia?
- Współczuję - skrzywiła się nieco i zerknęła na jego dłoń. Z tej odległości nic nie widziała. Te moce mutantów były niekiedy bardzo potężne i niebezpieczne. Dlatego ich praca była tak ważna. Ludzie musieli czuć się bezpieczni pomimo takich kryminalistów.
- Gdy tylko doprowadzę się do porządku, będę ścigać mutanta, który wypuszcza z rąk trujący dym. Zapłaci mi za to wszystko - powiedziała pełna optymizmu w tej kwestii. Zemści się i mutant pożałuje, że się urodził.
- Musimy się umówić na jakieś picie. Muszę odreagować to wszystko, a jesteś chyba jedyną osobą, którą toleruję - zaśmiała się. Na pewno zdawał sobie sprawę z jej ciężkiego charakteru. Znali się od dawna.
  Temat: Uliczka między budynkami
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 90
Wyświetleń: 5455

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2018-12-03, 20:30   Temat: Uliczka między budynkami
No, może nie z trudem, ale łatwo jej nie było. Trochę już trwał ten stan rzeczy, a nie była ofiarą losu. Po prostu się potknęła, zdarza się każdemu. Próbowała sama się jakoś podnieść, ale ciężko jej szło.
- Dzięki - odparła, gdy obca kobieta pomogła jej się podnieść. Stanęła na obie nogi i poprawiła sobie kule. Przyglądała się jej uważnie. Wyglądała jakby coś ukrywała, a akurat Scottie potrafiła to zobaczyć. Od lat wyciągała z ludzi prawdę torturami. Widziała taki wyraz twarzy wielokrotnie. Ciężko ją oszukać, jeśli o to chodzi. Z drugiej strony póki co nie podejrzewała dziewczyny o bycie mutantką, więc nie miała też powodów, by interweniować.
- Widziałam jak wpatrujesz się w budynek GC - stwierdziła fakt. Nie powinna się nawet wypierać. Scarlett potrafiła odczytywać ludzi, o ile nie mieli specjalnych zdolności do ukrywania prawdy. - Szukasz kogoś?
Obserwowała ją przy tym bacznie, by wykryć ewentualne kłamstwo. Zwykle z góry zakładała, że ludzie kłamali, a mutanci tym bardziej. Wobec tego nic dziwnego, że miała sceptyczne podejście do relacji międzyludzkich. Nie żeby sama była inna, po prostu tak już było.
- Dlaczego uciekałaś? - zadała kolejne pytanie. Generalnie nie musiała wcale odpowiadać na jej pytania, ale skąd mogła przypuszczać, że Scarlett należy do GC? W tym budynku kręciło się wiele ludzi, niekoniecznie pracownicy. Zakładanie z góry, że była jedną z nich było mało rozsądne, choć w tym wypadku akurat prawdziwe. Poniekąd, bo aktualnie była na rekonwalescencji.
  Temat: Grateful is not equal to forgiveness
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 895

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2018-12-01, 01:00   Temat: Grateful is not equal to forgiveness
Gdybanie teraz w niczym nie pomagało. Gdyby był dla niej inny to ona byłaby inna, ble ble ble. Jest jak jest, był jaki był, a ona jest jaka jest. Najprostsze podsumowanie. Jego mutantka mogła go odblokować jeśli chodzi o mówienie o uczuciach, ale nie znaczy to, że to samo działo się ze Scarlett. Ona nadal była zimną rybą i teraz oczekiwanie od niej nagłej zmiany zachowania było niedorzeczne. Dziwił się jej czynom? Sam je spowodował. Znał ją jak nikt inny, a mimo wszystko doprowadził ją do ostateczności. Był jedyną osobą, która mogła ją zranić i zrobił to dwa razy bardziej niż najgorszy wróg. Te wszystkie rany, które miała teraz były niczym w porównaniu do jej bólu psychicznego, jakiego doświadczyła przez niego.
Owszem zdradził ją, całą ideologię i organizację. To było gorsze niż nóż w plecy. Dodatkowo jego słowa o miłości do mutantki odtwarzała w głowie jak najgorszy koszmar, po którym ma się nudności.
Nie miała do niego pretensji o to jakim był dla niej bratem. Był najlepszym jakim potrafił. Może potrzebowała czegoś więcej, ale dostosowała się do tego co miała i między innymi ten czynnik uczynił ją niesamowicie silną osobą. Oczywiście nie pod względem fizycznym.
Prychnęła tylko na jego odpowiedź. Właśnie, że byli wrogami tylko James to wypierał. Stał się nim w momencie, gdy ją zdradził, to chyba oczywiste.
Biorąc pod uwagę jak bardzo on ją zranił, to jej ciosy słowne były niczym. Małą namiastką tego, co ona przeżyła. I naprawdę nie chciała jego pomocy, dobrze, że był tego świadomy.
Ale ostatecznie sama ze sobą przegrała i uległa, zatrzymując go tutaj. On sam chyba trochę się wahał czy zostać czy nie, ale ostatecznie cofnął się i usiadł na krześle obok. Patrzyła na jego oczy i gdy zobaczyła w nich łzy, bardzo się zdziwiła. Przecież on nie płakał. Jakie emocje musiały nim targać, że dał się ponieść łzom i nawet ich już nie krył? I o dziwo, nie odebrała tego jako słabości, a bardziej jak wyciągnięcie ręki w jej stronę. Gest szczerości, któremu była w stanie uwierzyć pomimo wszystkich kłamstw, jakimi ją karmił.
- Za co? Za kłamstwa, za zdradę czy za coś jeszcze? - zapytała jeszcze chłodno, ale pod koniec głos już jej się załamał. Gdy on płakał, sama nie potrafiła pozostać niewzruszona i z jej oczu również zaczęły płynąć łzy. W przypływie emocji pochyliła się gwałtownie do przodu, bo chciała go dosięgnąć ręką, a właściwie gipsem. Zapomniała jednak, że dosłownie wszystko ją boli mimo środków przeciwbólowych, więc wydała z siebie zduszony okrzyk i kolejna łza nie poleciała z żalu, a z fizycznego bólu.
  Temat: Uliczka między budynkami
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 90
Wyświetleń: 5455

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2018-11-27, 21:51   Temat: Uliczka między budynkami
// niech będzie 9.11
/ Scarlett chodzi o kulach

Praca w GC była ciężka, wymagająca i niewdzięczna. Człowiek się narażał na każdym kroku, a nie miał z tego jakichś super korzyści. Ostatnia akcja Scarlett była na tyle niebezpieczna, że gdyby nie wkroczenie James'a to pewnie by umarła. W męczarniach, bo jeszcze chwila i nie miałaby oczu. Mutant, który ją torturował był potworem zupełnie takim jak ona. Była świadoma, że sama często zadawała jeszcze większy ból. Tym razem była po drugiej stronie barykady i już nie było tak fajnie. Ledwo to przeżyła, ale jej palce się zrosły, a rany zasklepiły. Teraz borykała się z kolanem, które jeszcze rehabilitowała. Przy użyciu młotka stłukł jej na miazgę to kolano i musieli wymieniać jej jakieś części. Nie znała się na tym, ale najważniejsze, że wszystko poszło zgodnie z planem i jeszcze parę miesięcy rehabilitacji i wróci na pole bitwy. A wtedy odnajdzie tego gnoja, który jej to ufundował i odpłaci mu tym samym.
Nie wróciła jeszcze do pracy, choć codziennie bywała w tym budynku. Lubiła to po prostu, czuła się bliżej tej nieustającej walki. Może trochę potrzebna? A poza tym zawsze zajmowało jej to czas w ciągu dnia. Przychodziła tutaj, na rehabilitację, na spacer. Miała teraz bardzo dużo czasu dla siebie i trochę jej się nudziło, dlatego bez problemu zauważyła kobietę, która przyglądała się budynkowi. Nawet spojrzała na nią, gdy Scarlett wychodziła z GC. Ostatecznie jednak odwróciła się i zniknęła w uliczce między budynkami.
Kobieta postanowiła pójść w jej kierunku i zobaczyć, czy to nie jakiś rodzaj pułapki. Była o kulach, więc jej ruchy były zdecydowanie mniej sprawne niż zwykle, a kiedy wkroczyła na boczną uliczkę, nie zauważyła leżącego na ziemi kartonu. Kula źle się ulokowała, a całość działa się tak szybko, że już po chwili Scarlett leżała na ziemi, a kule opadły bezwładnie po obu stronach.
  Temat: Pokój spotkań
Scarlett Reynolds

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1303

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-11-27, 21:05   Temat: Pokój spotkań
No, gdyby się dowiedziała, że Brian myślał w ten sposób o każdej napotkanej dziewczynie to pewnie nie dziękowałaby mu tak miło. Fajnie jak ktoś docenia urodę, fajnie jak mówi komplement... chociaż jeśli mówił je małej ilości osób to mogła się czuć jakoś tam wyróżniona.
- No właśnie nie. Odcięłam się od pracy, trochę przymusowo co prawda, ale jednak - stwierdziła z nietęgą miną. Nie chciała tak całkiem jej porzucać, ale jej priorytetem był obecnie jej stan zdrowia.
Pokręciła głową na jego pytanie. No nie wiedziała. Po tym wszystkim co się stało nie mogła pracować i nie dopuszczano jej do informacji. A sama zwyczajnie nie nadrabiała zaległości w gazetach, bo nie miała czasu. Pochłonął ją powrót do zdrowia i rehabilitacja. Na jakiś czas odłożyła na bok sprawy mutantów. Miała własne problemy na głowie.
- Wow, naprawdę? Getto dla mutantów. Podoba mi się - stwierdziła z uśmiechem. Była to jakaś dobra wiadomość od dawna. - Komory gazowe też są w tej dzielnicy?
Niby żartowała, ale jednak nie. Skoro już mieli ich w jednym miejscu to mogli sukcesywnie się pozbywać. Dzięki temu ich populacja zostałaby obniżona do zadowalającego stopnia albo całkiem by wyginęli. Po ostatnim zdarzeniu jeszcze bardziej nienawidziła tej rasy. A komora gazowa byłaby całkiem niezłą karmą dla mutanta, który ją męczył.
- Kto pilnuje tam porządku? - zapytała jeszcze. Skoro miejsce było strzeżone to musiała być określona liczba strażników. GC ich zaopatrywało? DOGS?
Dopiero teraz jakby przypomniało jej się, co jeszcze niedawno powiedział Brian.
- Miałeś wypadek? Co się stało? - zapytała, nagle bacznie mu się przyglądając. Czy powinna zauważyć jakieś wyraźne ślady? Chyba kiepska była z niej koleżanka, skoro on odwiedził ją w szpitalu, a ona nawet nie zauważyła, że coś się stało.
 
Strona 1 z 7
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10