Znalezionych wyników: 773
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Kancelaria Prawnicza |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 439
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-08-23, 22:02 Temat: Kancelaria Prawnicza |
Niewielkie biuro znajdujące się pod jedną z kamienic wynajmującą biura, gdzie jedno z nich należy do Sebastiana Morrisona, adwokata do spraw karnych. Wejście jest od głównych drzwi budynku. Jego biuro znajduje się po prawej stronie korytarza, na których drzwiach wisi tabliczka "Kancelaria Prawnicza" a poniżej "Adwokat Sebastian Morrison", oraz godziny pracy.
Zaraz po ich przekroczeniu, ujrzeć można standardowy wygląd biura, w którym znajduje się równie kącik wypoczynkowy: kanapa dwuosobowa, dwa fotele i ława na kawę. Z tego pomieszczenia jest przejście do kolejnego pokoju oraz łazienki. |
Temat: Szpital |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1213
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-08-12, 22:35 Temat: Szpital |
Nie ulegało wątpliwości, że ta misja znacząco różniła się od pozostałych. W końcu zwykle misje organizowano aby zaszkodzić D.O.G.S bądź zwiększyć zaopatrzenie i siłę organizacji, a tutaj...? Misja była zorganizowana wyłącznie w celu uratowania życia jednej osoby, której wcale nie groził rząd, a śmiertelna choroba. Nietypowe zadanie. Kto by pomyślał, że ta zła Rebelia tak troszczy się o pojedyncze jednostki. Nicholas dbał o swoich ludzi.
Brad i Colleen byli wyraźnie zadowoleni z udziału w tej misji. Mieli jednak ograniczyć straty w cywilach do minimum i postarać się nie rzucać w oczy, bo inaczej cała operacja mogłaby zakończyć się fiaskiem. Przyjazd Niebieskiego Szwadronu to tak naprawdę ostatnia rzecz, jakiej powinni oczekiwać po tej misji. Im ciszej to załatwią, tym lepiej.
Ich plan wydawał się prosty. Przyjście nocą istotnie zmniejszy ryzyko wykrycia przez niepotrzebnych świadków, jednak personel szpitala wbrew pozorom wciąż pozostawał liczny. W zależności od tego, w jakich oddziałach szukali, niektóre miejsca mogły być zamknięte, a w innych wciąż przebywali pacjenci, lekarze i pielęgniarki w takiej samej liczbie jak za dnia.
Przestawienie kamer obeszło się bez żadnych kłopotów. O ile ręczne majsterkowanie przy nich na pewno mogłoby pozostać zauważone, tak zastosowanie telekinezy było bardzo wygodnym i bezpiecznym rozwiązaniem. Jeśli ktoś obserwował obraz z urządzeń, mógł jedynie pomyśleć, że zaczęły one szwankować. Tutejszy szpital już dawno powinien zainwestować w lepszy sprzęt, ponieważ i bez udziału Colleen nie było to nowością. O ile w ogóle przykładano jakoś szczególną uwagę do monitorowania placówki.
Problem jednak pojawił się już przy próbie skradzenia kitla lekarskiego oraz stroju pielęgniarki. Nasi tajniacy byli zbyt nieostrożni. Widocznie uznali, że wystarczyło przestawić kamery, aby sprawnie przejść przez korytarze i uniknąć kłopotów. Zdawało się, że zapomnieli o organicznym monitoringu, który był o wiele trudniejszy do obejścia i przestawienie go telekinezą raczej byłoby równoznaczne z wyrzuceniem go przez okno. Nocny dyżur miała bowiem na tym oddziale dwójka młodych pielęgniarek, które akurat chciały coś odebrać ze swoich szafek. Obie z nich posiadały do nich klucze, ponieważ każda szafka takowy posiadała i wcale nie tak łatwo było się do nich dostać bez użycia mocy Brada bądź zastosowania tradycyjnych metod likwidowania zamka.
I tak się właśnie złożyło, że obie panie pojawiły się akurat w momencie, gdy Brad otwierał drzwi swoją mocą. Nie były na tyle głupie, aby nie zrozumieć, że była to próba włamania. Zwykli cywile nie powinni tutaj w ogóle przebywać, a ich twarzy jakkolwiek nie rozpoznawały.
- Co tu się dzieje? Proszę zostawić te drzwi, bo powiadomię ochronę!
Odezwała się odważnie jedna z pielęgniarek. Była to kobieta o ciemnej karnacji o widocznie wyrobionej kondycji fizycznej. Nawet nie czekała na wyjaśnienia tylko od razu wydała polecenie swojej jasnowłosej koleżance, aby zawróciła i powiadomiła odpowiednich ludzi o tym całym zajściu. I tak się stało. Dziewczyna pognała korytarzem i jeśli nie zdołali jej zatrzymać, będą mieli za chwilę spore kłopoty. I to już na samym początku! I owszem lepiej być przezornym niż zbagatelizować całą sprawę, ale to wcale nie zadziałało na korzyść Rebeliantów. Że też trafiły się im takie bojowo nastawione kobiety. Prawie jak kundle... może nawet gorsze.
- Wytłumaczycie się ochronie. Nie powinno Was tutaj w ogóle być.
Gdyż wszystko wskazywało, że goście byli zwykłymi złodziejami, którzy z desperacji postanowili okraść cenne przedmioty pomieszczenia. Były tam przecież nie tylko ubiory pracowników, ale też ich prywatne rzeczy.
Ciemnoskóra pielęgniarka na ten moment pozostawała na swoim miejscu w bezpiecznej odległości. Oczywiście, że nie chciała ich powstrzymać własnymi rękoma, gdyż po prostu nie dałaby sobie rady (szczególnie z dorosłym mężczyzną jakim był Brad). Jeśli dwójka postanowiłaby zaatakować, pielęgniarka próbowałaby uciec i na pewno by krzyczała, wszczynając alarm. Jeśli z kolei nie zrobią nic i zignorują sytuację... kwestią czasu było aż zaraz cały szpital stanie na nogi. Czy uda im się rozwiązać ten problem? Jeśli tak, to w jaki sposób? Colleen oraz Brad musieli współpracować. Ich misja właśnie się rozkręcała. |
Temat: Podziemia |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 2665
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-06-06, 13:40 Temat: Podziemia |
Ah, Robin, Robin... Gdybyś tylko kontynuowała to przedstawienie, może cała historia wyglądałaby inaczej?
Próbowałaś dobyć kamienia, gdy mężczyzna jeszcze zajmował się podnoszeniem gruzu znad Twojego ciała. Jego uwadze jednak nie umknął fakt, że zamiast wydostawać się spod ciężaru, zaczęłaś grzebać w okolicznych śmieciach. Jego czujność była podwyższona, więc gdy tylko wstałaś i spróbowałaś go zaatakować - nie poszło to tak gładko, jak się tego spodziewałaś. Przez chwilę siłowałaś się z mężczyzną, próbując go odepchnąć i dostać się do wcześniej odłożonej przez niego broni, jednak... Nieskutecznie.
Udało Ci się uderzyć go w głowę, co tylko wywołało jeszcze większą wściekłość w oprychu. Ryknął przerażająco, rzucając się na Ciebie całym cielskiem. Dopiero teraz zdołałaś zauważyć strużkę krwi ściekającą po jego czole, ale... Cóż z tego, skoro adrenalina jak widać działała na niego bardziej niż Twoja wątpliwa siła w chwili ogólnego bólu?
- Ty mała kurwo! - Wrzasnął, nie schodząc z Ciebie. Mogłaś mieć wrażenie, że wzięcie oddechu graniczy z cudem, gdy dryblas złapał Cię boleśnie za włosy, po chwili wstając z Twojego drobnego ciałka. Nie związywał Cię, nie robił sobie z Ciebie żadnego zagrożenia - po prostu zaczął ciągnąć Cię za włosy wzdłuż korytarza, co uniemożliwiało Ci jakiekolwiek stawianie się - byłaś skierowana plecami do ziemi, nie miałaś szans się pochylić w próbie złapania kolejnej broni, a próba zatrzymania się groziła Ci utratą włosów i olbrzymim bólem z każdym kolejnym szarpnięciem mężczyzny.
Na Twoje nieszczęście, do placu... Doszliście gdy zaczął się chaos...
Czy Twoje próby Jane na cokolwiek się zdawały? Jak widać - tak. Twoje żałosne szarpanie się w ostatnim akcie desperacji sprawiało, że nawet tym dwóm oprychom ciężko było Cię utrzymać w miejscu. Sam Uzdrowiciel zdawał się bardzo irytować tą sytuacją, bowiem... Lubił bawić się swoimi ofiarami, tworzyć te wszystkie kulty. Nie mógł pozwolić na to, żebyś po prostu umarła na tym ołtarzu. To byłoby... Zbyt nudne.
Również jego próby powstrzymania Cię przed ruchem spęłzły wyłącznie na niewielkim draśnięciu na Twojej skórze, bowiem całą uwagę na siebie zwróciła... Pewna rudowłosa super mutant ninja Chloe.
Biegnij Harper, biegnij! Ciśnie się na usta, gdy widzi się tak złożoną akcję. Pierwszych wrogów wzięłaś z zaskoczenia. Nim minięci zebrani zorientowali się, że ta pędząca gazela wcale nie jest jednym z nich, na ziemię padło pierwszych dwóch dryblasów. Pierwsze osoby zaczęły się odwracać w kierunku zamieszania, widząc w teorii niepozorną kobietkę, która za cel obrała sobie chyba wymordowanie całej tej społeczności. Gnałaś jednak dalej, zapewne nieco się zawodząc, gdy właśnie się zorientowałaś, że... Mijani przez Ciebie sympatycy GC nie posiadali broni palnej.
Zgodnie jednak z Twoimi oczekiwaniami, padły pierwsze strzały - zapewne ze strony tych kilku mięśniaków, którzy robili tu za ochronę. Mogłaś to poznać po kierunku, z którego leciały kolejne kule - front ołtarza, oraz wejście na plac od strony korytarza na powierzchnię. Właśnie jeden z Twoich przeciwników zmienił się w ser szwajcarski, gdy poczułaś silne uderzenie w plecy, wymuszające na Tobie puszczenie tego martwego już kawałka mięcha. Niestety - skończyło się to dla Ciebie zatrzymaniem swojego biegu i utknięciem pomiędzy kilkoma osobami z wyciągniętymi... Kastetami, kijami bejsbolowymi oraz pięściami.
Czas tego zamieszania próbował wykorzystać Bradley. Posługując się swoją magią wykręciłeś kark jednemu ze swoich "towarzyszy". Twój nowy przyjaciel padł martwy, jednak próba zrzucenia winy na jednego z chłopaczków stojących przed Tobą nie przebiegła tak sprawnie, jak tego oczekiwałeś.
- Łże! On nic nie zrobił! Nie jest mutantem! To mój brat, wiedziałbym! - Wrzasnął ktoś inny z tłumu, co jednak.. Wywołało jeszcze większe zamieszanie. Zebrani zaczęli się odwracać w kierunku krzyczącego, po chwili - Twoim, gdzie właśnie próbowałeś "unieszkodliwić" biedaka ciosem w głowę, co tylko... Wywołało bójki znane ze szkolnych stołówek podczas wojen na żarcie. Każdy zaczął bić się z każdym, jakby już nikt sobie nie ufał - w końcu nie byli stałą społecznością, nikt się tu nie znał. Nikt nikomu nie ufał. W tym wszystkim mogłeś obserwować, jak chłopaczek przed Tobą dostaje prętem po nogach, a wcześniej krzyczący mężczyzna - kastetem po zębach. Widziałeś też, jak piącha jakiegoś olbrzyma właśnie leci na spotkanie pierwszego stopnia z Twoim nosem.
Czy zdołasz się przed tym uchronić?
___________
Rzuty:
Edit: Rzut Brada mod +2 (odwrócenie uwagi przez Chloe + poziom opanowania mocy) - gapa MG nie potrafi czytać i pominął fragment że do skręcenia karku używana jest moc. |
Temat: Sala zebrań |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 79
Wyświetleń: 5683
|
Forum: Część socjalna Wysłany: 2020-06-06, 12:46 Temat: Sala zebrań |
To spotkanie trwało już zdecydowanie za długo. Widać było zmęczenie po wielu członkach bractwach, a sama organizacja nowej rady może przecież ustalić szczegóły na osobności, już bez udziału znacznej części grupy.
- Wydaje mi się, że na dziś już chyba wystarczy wrażeń. - Mruknęła Irmina, obejmując wzrokiem wszystkich zebranych. Na jej ustach zagościł po raz ostatni blady uśmiech. - Uznajmy to zebranie za zakończone. Udajcie się do swoich pokoi odpocząć. Czeka nas... Ciężki miesiąc, to na pewno. - Dodała po chwili, samej wyciągając z biurka kolejny plik dokumentów. Nawet, jeśli chciała by inni doznali należytego odpoczynku, sama nie zamierzała osiąść na laurach.
Żegnała się z wychodzącymi skinieniem głową, nim mogła przysiąść do pracy. A jeśli ktokolwiek miał do niej jeszcze jakieś pytania - i tak wiedział, gdzie może ją znaleźć.
// [z/t] - można dodawać posty zakańczające |
Temat: #9 |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 100
|
Forum: D. Hoppera Wysłany: 2020-05-30, 20:12 Temat: #9 |
Hopper nie mógł być świadomy tego, że od dłuższego czasu jest obserwowany. Stał się centrum zainteresowania dla kilku informatorów, którzy w ostatnim czasie mieli za zadanie poznać tryb dnia tego domostwa. Kto, kiedy i gdzie się znajduje? Jak długo nikogo nie ma w domu? Czy znajdują się tu dodatkowe zabezpieczenia, monitoring? Wbrew pozorom, nie było to tak trudne zadanie, biorąc pod uwagę możliwość dojścia do kilku utalentowanych mutantów.
To była kwestia znalezienia idealnej pory dnia - gdy w tych kilku ścianach nie było już nikogo. Przy zabudowie pojawiło się trzech osobników - jeden technopata, wpływający na wszelkie zabezpieczenia i ewentualne elektryczne zamki, po prostu rozregulowując ich działanie, jedna drobna kobietka, która zajęła się otwieraniem zamków i ostatni mężczyzna, wchodzący do środka i kierujący się ku biurze. Miał proste zadanie - złamać hasło dostępu i wstukać jeden, specyficzny adres mailowy. Gdy tylko David powróci, będzie mógł ujrzeć uruchomiony ekran swojego komputera, z otworzoną stroną The Free Voice of Seattle.
Na biurku znalazła się za to krótka notka:
| Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
Nie obawiali się, że te informacje wpadną w niepowołane ręce. Wiedzieli, że właśnie biuro będzie pierwszym miejscem, do którego skieruje się ich cel. Wiedzieli też, że dokładnie będzie wiedział, co należy robić...Wystarczyło się tylko ulotnić i pozwolić całej elektronice na nowo działać.
Czy więc David podejmie to wyzwanie? |
Temat: Christopher Varcer |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 1012
|
Forum: informatory Wysłany: 2020-05-26, 22:21 Temat: Christopher Varcer |
Istotne informacje fabularne (maj) Mogłoby się wydawać, że Twoja traumatyczna przemiana podczas utraty kontroli nad mocą przyniesie za sobą nieodwracalne skutki. Twój umysł musiał być jednak nazbyt zmęczony, lub Twoja niewinna osobowość nie chciała dopuścić tych obrazów, jako rzeczywiste - wyparłeś traumatyczne wspomnienia ze swojej głowy.
W ciągu dnia wydajesz się być tym samym, radosnym facetem, jednak wewnątrz odczuwasz jakiś dziwny niepokój. Twoje sny zdecydowanie częściej przepełnione są krzykiem, szkarłatnymi barwami i posmakiem żelaza na języku. Nie potrafisz jednak zrozumieć, skąd wzięły się u Ciebie te niepokojące wizje.
Czy to wszystko się zmieni, gdy tylko... Ktoś Cię uświadomi, co w rzeczywistości zrobiłeś?
|
Temat: Podziemia |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 2665
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-23, 16:16 Temat: Podziemia |
Mała scenka odegrana przez Robin sprawdziła się lepiej, niż dziewczyna mogła się spodziewać. Mężczyzna niemal natychmiast stracił gardę, opuszczając broń i nieco ostrożnym krokiem podszedł do gruzowiska. Kucnął przy obolałej blondynce, niemal natychmiast odkładając broń gdzieś koło nogi i próbując pomóc niewiaście w potrzebie.
- Kurwa. - Syknął pod nosem, podnosząc jedną z większych belek, która wyglądała, jakby mogła blokować ruchy naszej małej aktorki. - Ruszaj się. - Warknął po chwili, a w jego głosie dało się wyczuć ile siły zużywa na to, by utrzymać ten kawałek zapadniętych schodów. Może jednak wewnątrz tych goryli znajdywała się odrobina serca?
Zapewne nie zgodziłaby się z tym Jane, która zapłakana godziła się już ze swoim losem. Niechętnie ułożyła się na ołtarzu pod dłońmi Uzdrowiciela, który z wnętrza swojego rękawa wyciągnął bogacie zdobiony sztylet, którego blask odbijał się w oczach wszystkich zebranych.
- Kobieta, by móc doznać oczyszczenia, musi zostać połączona na świecie ziemskim. Nie plugawimy się jednak współżyciem z wynaturzeńcami, którzy potrzebują naszej pomocy... - Kontynuował swoją wypowiedź, poruszając ostrzem nad głową dziewczyny. Po krótkiej chwili, naciął swój palec, z którego zaczęła spływać ciepła krew - prosto na policzek panny Hills. - Idąc jednak naukami naszych przodków, połączymy się węzłami krwi, nim doznasz świętości! - Dodał w kolejnej sekundzie, nim sztylet dotknął szyi dziewczyny, robiąc w jej skórze nacięcie - wystarczająco głębokie, by kropelki krwi zaczęły się zbierać na ledwie powstałej ranie, ale jednocześnie - na tyle płytkie, by nie uszkodzić tętnicy. Kto znał Uzdrowiciela, ten wiedział, że... Ten nie lubi kończyć szybko ze swoimi ofiarami. Nie, jeśli sytuacja tego nie wymagała.
Jeśli brunetka jakkolwiek się temu opierała, lub próbowała się przed tym bronić, dwóch osiłków stojących najbliżej sceny nie miało żadnych oporów przed tym, by nastolatkę utrzymać w miejscu.
- Boże, odpuść jej grzechy bowiem zgrzeszyła przeciwko Tobie! Pozwól jej dostrzec Twe dobro, daj nam błogosławieństwo by oczyścić tę ziemię z plugastwa! - Mężczyzna podniósł swój głos, zbliżając zranioną rękę do skaleczenia na szyi Hillsowej. Szkarłatne krople zaczęły spływać na jej skórę w jakimś chorym rytuale, który ciężko było zrozumieć.
To wszystko z odległości mógł obserwować Bradley, który doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ich czas zaczyna mijać. Z ulgą mógł też zauważyć, że po wyjściu z ciemnego pomieszczenia, nikt nowy się tam nie zbliżał. Szczególnie nawet nie wyglądało na to, by ktokolwiek stał na straży tego miejsca. Problem tkwił wyłącznie w tym, że on sam nie mógł tam powrócić - wciąż miał przy sobie przewodniczącego "swojej grupy", który trzymał na nim swoje spojrzenie. Widać... Mimo wszystko, wciąż do końca mu nie ufał.
Sama więc Chloe mogła się nieźle zdziwić, gdy nie tylko udało jej się uwolnić wszystkie współmutantki, ale i udało jej się utrzymać u nich względny spokój - przez który żadna nie wybiegła z pokoju, ani nie zaczęła płakać ze szczęścia.
- Wszystkie jesteśmy w trakcie terapii. Nie możemy korzystać ze swoich mocy... - Wybełkotała półszeptem jedna z nich, na wszelki wypadek przytrzymując się palcami wybrzuszenia w desce nad jej głową, do którego wcześniej miała przywiązane dłonie. Zza zabitego okna wciąż jednak dochodziły dźwięki ceremonii odbywającej się na zewnątrz, co nie wpływało dobrze na nastrój wśród uwięzionych. Co gorsza - nie zapowiadało się na to, by oblech miał się tu dostać. Tak samo, w bliskiej okolicy korytarza nie dało się dosłyszeć żadnych kroków.
Czy warto więc było czekać na to, co nieuniknione?
___________
Rzuty:
|
Temat: Ulica #1 |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 4615
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-05-23, 14:56 Temat: Ulica #1 |
Z każdą mijającą sekundą zagrożenie wydawało się od Was odwracać, zajmując się nowo przybyłym wsparciem. Transportowiec, który do tej pory jechał za Wami musiał drastycznie hamować, by nie zatrzymać się na stalowym mężczyźnie torującym mu drogę. Pozwoliło Wam to czmychnąć we wcześniej wskazany zaułek, za którym powietrze nagle się rozmyło. Dziewczyna, która wcześniej wskazywała Wam drogę, podbiegła do pojazdy od strony kierowcy, gdy tylko samochód zatrzymał się w miejscu, pozwalając Robertowi na chwilę wytchnienia. Ostatnie minuty, które poświęcił na utrzymanie świadomości w tym drastycznym dla siebie momencie niebywale pozbawiły go sił. To była kwestia sekund, gdy świadomość go opuściła - ale hej, przynajmniej dalej oddychał!
Pewne było jednak, że nie tylko kierowca po dzisiejszym dniu potrzebował pomocy medycznej. Całkowicie opadnięty z sił Chris, wyczerpana Vanessa, poparzony Nicholas, poharatana od szkła dłoń Mary, oraz... Ranny szwadronowiec.
- Pospieszcie się. - Usłyszeliście rosyjski akcent w głosie delikatnej kobietki przed samochodem. - Możecie skryć się w tej kamienicy. W piwnicy znajduje się przejście, które otworzy Wam Vadim. Zostańcie tam przez najbliższe dwie godziny. My w tym czasie wyprowadzimy pościg za miasto, gdzie czeka oddział Armii X. Skoro chcą walki, niech chociaż będzie ona wyrównana. - Jej głos, choć w pierwszym odczuciu mógł wydawać się niezwykle gładki i delikatny, nie pozwalał na wtrącenie jakiegokolwiek sprzeciwu.
Jeśli tylko się jej posłuchaliście, wysiadając z pojazdu i wynosząc rannych, z pomocą przyszedł Wam wysoki, chudy mężczyzna o równie błyszczących oczach co niewiasta, która właśnie wsiadała za kierownicę. Mogliście zauważyć, jak w pojeździe... Pojawiają się Wasze rozmyte kopie, a samochód po chwili odjeżdża w dal uliczki, niemal natychmiast natykając się na drugą furgonetkę DOGS - która wcześniej opuściła ulicę z opóźnieniem, przez pakowanie sprzętu.
Jeśli zdecydowaliście się udać do piwnicy, nie mogliście się tam spodziewać dodatkowej pomocy od osób trzecich. Znajdywał się tam jednak zapas wody, neutralne ubrania w kilku rozmiarach jak i pokaźna apteczka. Widać było, że to miejsce było przemyślane właśnie na takie sytuacje. Do samego pomieszczenia nie dochodziły żadne okna, a przejście do niego znajdywało się za zamurowaną ścianą, co przy normalnych warunkach nie pozwalało na znalezienie tej kryjówki. Jeśli tylko tego potrzebowaliście, Vadim był gotowy Wam pomóc. |
Temat: Sala zebrań |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 79
Wyświetleń: 5683
|
Forum: Część socjalna Wysłany: 2020-05-23, 13:11 Temat: Sala zebrań |
Irmina nie ściągała ze swoich ust lekkiego uśmiechu. Samo poruszenie na tym zebraniu świadczyło już o tym, że podjęte decyzje były dobre. To był kolejny nowy początek dla Bractwa. I każdy taki reset był dobry tak długo, jak ugrupowanie nie chyliło się ku końcowi.
- Wygląda więc na to, że nasze pierwsze kroki podejmują się samoczynnie. - Skomentowała nieco żartobliwie tę sytuację, w głowie już próbując rozplanować najbliższe działania na terenie magazynów, by jak najbardziej usprawnić pozostałym członkom aktywne działanie poza nimi. - Chyba nie przesadzę, sugerując tutaj dwóch nowych członków rady jako nauczycieli? Z tego co się nie mylę, Chloe świetnie radzi sobie w zwarciu, podczas gdy Liam jest genialnym strzelcem? - Zapytała, spoglądając wymownie na tę dwójkę. Przygotowanie grup to tego typu treningów było niezwykle ważne. Konieczne było też zorganizowanie zajęć na mutantów, którzy wciąż zmagali się z opanowaniem swojej mocy - ale to już leżało w kwestii panny Blanc.
- Może to najlepszy sygnał na Wasze pierwsze zadania. Zorganizujcie proszę treningi dla chętnych z obrony, korzystania z broni i mocy. Jestem pewna, że każdemu to się przyda. Nabierzecie też nieco wprawy jako przewodniczący. - Uśmiechnęła się po raz kolejny, po chwili wzdychając ciężko. Widać było że i ją dopadało zmęczenie odbijające się z ostatnich kilku dni... - W tym miejscu chciałabym też apelować do wszystkich pozostałych członków. Pomagajmy sobie nawzajem. Jeśli wiecie, że w czymś sobie dobrze radzicie, nie stójcie obojętnie, gdy inni potrzebują pomocy. Taka była nasza idea od początku. Szacunek do obdarzonych, zapewnienie im bezpieczeństwa i braterstwo. Bądźmy... Bądźmy dla siebie wszyscy jedną, wielką rodziną, dobrze? |
Temat: Sala zebrań |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 79
Wyświetleń: 5683
|
Forum: Część socjalna Wysłany: 2020-05-18, 18:55 Temat: Sala zebrań |
| - Potrzebujemy usprawnień na każdym poziomie. Między innymi właśnie dlatego potrzebne było przegrupowanie i ustalenie nowej rady. Potrzebne jest nowe spojrzenie na sprawę. Przyznam... Że sama się na tym nie znam. Nie opuszczałam terenu bractwa od samego początku. - Wyznanie Irminy mogło się wydawać dla niektórych szokujące, choć z drugiej strony... Rzeczywiście była dla wszystkich dostępna niemal 24/7 - zarówno w Black Lake Bible Camp, jak i w obecnej siedzibie. - Tu ponownie wchodzi kwestia ścisłej współpracy pomiędzy radą. Potrzebne jest przygotowanie psychiczne, pomoc w opanowaniu mocy, które może zapewnić Imari. Potrzebny jest trening fizyczny, który możesz zapewnić Ty. Potrzebne są ścisłe procedury, którymi zajmie się Liam, i technologia, którą będzie się opiekował Alex. Potrzebne jest wsparcie sanitariuszy i wolontariuszy, by móc wychodzić na prostą. Wierzę... Że w kwestii przygotowania Bractwa na każdą okoliczność zdołamy wspólnie opracować najlepsze techniki. Każdy plan jest dobry, ale ostateczna decyzja względem wprowadzenia ich w życiu będzie należała do opiekuna konkretnego zadania. To... To chyba zdoła nam zapewnić najlepsze rezultaty w przyszłych działaniach. - Dodała, obejmując wszystkich swoim wzrokiem. Nie minęła też chwila, gdy skierowała swój uśmiech w kierunku do tej pory milczącej rudowłosej. - Amber... Chyba właśnie Liam podrzucił nam najbliższą misję dla łowców i informatorów. Z całą pewnością zdołasz się w jej trakcie wykazać. - Stwierdziła dość ciepło, samej notując w swoich notatkach kilka zdań, które zdążyły paść w trakcie tego zebrania. |
Temat: Podziemia |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 2665
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-18, 18:42 Temat: Podziemia |
Nie było ciężko zwinąć bandany z tyłu spodni jednego z mijanych mężczyzn. Twarz Bradleya dość szybko ukryła się za kawałkiem materiału i tylko jego oczy odbijały tańczące w powietrzu płomienie.
Stojąc w przejściu Grey mógł usłyszeć za sobą kroki i niespokojny oddech młodej dziewczyny, która właśnie była wyprowadzana z tego budynku. Bez problemu mogła ją też dostrzec właśnie rzucająca się na bruneta Chloe. Może dlatego jej wymierzony, desperacki atak tak łatwo został uniknięty przez Warlock Lorda? Odepchnął on swoją koleżankę, niemal prosto w ręce swojego obecnego "towarzysza".
- Suka się porządnie zapomina! - Warknął nieprzyjemnie, łapiąc rudowłosą pod podbródkiem - Już zapomniałaś szmato swojego miejsca? Wiem kto Ci je przytomni. - Wycharczał prosto w twarz dziewczyny, nim wziął się za jej przywiązanie do ściany. Wiadomym też było, kogo miał na myśli i oj... Chyba Harper będzie czekało towarzystwo, jeśli czegoś nie wymyśli.
Więzy na jej nadgarstkach przez chwilę zdawały się niemal wżynać w jej skórę, powodując obolałe otarcia. Już po kilku chwilach jednak węzły się poluzowały i wystarczyło tylko kilka zgranych ruchów, by pozbyć się lin z rąk - jak widać, plan Brada miał się tu powieść, nawet, jeśli oznaczało to gojące się nadgarstki w najbliższych dniach.
- Ruchy, zaczyna się. - Wycedził przez swoje zęby oprych, sugestywnie wskazując swemu nowemu przyjacielowi na wyjście. A tam... Mogli obserwować co właśnie działo się przed ołtarzem...
Jane nie doczekała się odpowiedzi na swoje pytanie. Była popychana, słyszała chichoty i śmiechy za swoimi plecami. Mężczyźni... Mieli z niej po prostu ubaw, a jej błagalny ton wręcz wprawiał ich w coraz lepszy nastrój. I... Nie, nie pozwolili jej zachować skarpetek.
Nie dano jej szansy na ucieczkę. Nie pozwolono na wycofanie się. Popchnięcia były coraz silniejsze, a jeśli sytuacja tego wymagała - oprychy nie zawahałyby się przed podniesieniem nastolatki i dosłownym wrzuceniem jej przed oblicze... Uzdrowiciela.
- Pięknie wyglądasz, moja droga. Tak czysto, niewinnie... Oh, Twa dusza niebawem będzie mogła doznać tego samego oczyszczenia! - Usłyszała dziwnie podekscytowany głos, wychodzący spod maski mistrza ceremonii. Jego dłoń wciąż była wyprostowana, a gdy sama się nie zbliżyła - to on podszedł w jej kierunku, klaszcząc dwukrotnie w swoje dłonie. Objął brunetkę swoim ramieniem, gdy drugą rękę prostował w powietrzu. - Nadszedł ten dzień! Dzień oczyszczenia świata z plagi mutanckiej, pierwszy z wielu! Ale nie jesteśmy bestiami, nie... Nie chcemy Was skazać na potępienie. Chcemy oczyścić nie tylko splugawioną ziemię, ale i dusze grzeszników! - Zaczął swą przemowę, która niosła się nie tylko po samym placu, ale i korytarzach, budynkach, pokojach... Jego głos był pewny, nie pozostawiał miejsca na żadne pytania.
- Połóż się. - Rozkazał po chwili, obracając się maską w kierunku Hills. Pewne było jedno - jak sama tego nie zrobi, ktoś z całą pewnością jej pomoże - i to bez żadnej delikatności...
Robin... Perfidnie nie chciało dopisywać szczęście. Schody, które ledwie kilka chwil temu zawaliły się wraz z nią skutecznie zablokowały możliwość ruszenia wgłąb korytarza, a kroki były coraz bliżej i bliżej.... Próba znalezienia kryjówki spełzła na niczym, powodując tylko większy hałas gdy tylko próbowała odsunąć jakiś kawałek drewna czy wcisnąć się pomiędzy kamienie.
- Stać! - Warknął męski głos z sylwetki rysującej się pod światło. Mężczyzna był wysoki, rosły i po jego postawie łatwo można było wywnioskować, że trzyma wycelowaną w Aleksander broń. Teraz tylko do niej należała decyzja... Czy będzie postępować zgodnie z poleceniami, czy jednak spróbuje coś kombinować, mimo obolałego ciała?
___________
Rzuty:
|
Temat: Sala zebrań |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 79
Wyświetleń: 5683
|
Forum: Część socjalna Wysłany: 2020-05-16, 20:14 Temat: Sala zebrań |
Kobieta skinęła Imari głową na pożegnanie, nie chcąc przerywać ewentualnych pytań ze strony zebranych.
Nie umknęła jej uwadze reakcja Mariana, na którym na krótką chwilę skupiła swoje zmęczone spojrzenie.
- Widzę, że coś ciśnie Ci się na usta... - Rzuciła po chwili, dopiero w kolejnych sekundach zdając sobie sprawę, jak dwuznacznie to mogło zostać odebrane biorąc pod uwagę, że zostało skierowane właśnie do Cooka. - Znaczy, chciałbyś coś powiedzieć? - Naprostowała się po chwili, lekko odchrząkując.
W tej też chwili posypał się grad pytań ze strony Chloe, po których na ustach Irminy pojawił się blady uśmiech.
- Wszystko ze spokojem, Fawkes. Nikt nie ma zamiaru kogokolwiek z Was wrzucać na głęboką wodę. Razem odnajdziemy się w tej trudnej sytuacji. - Objęła swoim spojrzeniem zarówno pozostałą nową część rady, jak i pozostałych zebranych. Wierzyła, że Bractwo dzięki temu wyjdzie na prostą. - Wspólnie ustalimy najlepszą taktykę dla prężnego działania całej społeczności. Pod Twoją opiekę trafią osoby, które do tej pory były podzielone na dwie grupy, łowców i informatorów. Niegdyś byli bardziej podzieleni - informatorzy nie przebywali bezpośrednio w siedzibie, pozyskiwali sojuszników i informacje w mieście. Nasza dzisiejsza sytuacja nie pozwala jednak już na tak czysty freelancing, nie od czasu... Wiesz jakiego dnia. - Westchnęła, wiedząc jak ciężki jest to temat dla samej młodej kadetki. - Łowcy zajmowali się defensywą w bractwie. Pozyskiwanie zapasów, udział w akcjach w terenie, coś, co sama masz we krwi. Twoja intuicja pozwoli sprawnie poprowadzić tę grupę, Chloe. - Dodała w końcu, zajmując miejsce siedzące za biurkiem. - Co do Ciebie Liamie, masz rację. Będziesz stanowić świetne wsparcie dla Chloe, zważając na fakt, że Wasze funkcje się uzupełniają. Po Twojej stronie będzie leżeć defensywa. - Bractwo potrzebowało nowych zabezpieczeń. Sytuacja w mieście od czasu zniszczenia DOMu nie rysowała się zbyt kolorowo. - Może wraz z Alexem spróbujecie opracować wczesne alarmy? Black Lake Bible Camp zawiodło przez brak takich zabezpieczeń, warto uczyć się na błędach... Im bardziej uda nam się to zmechanizować, tym więcej żyć zdołamy obronić. - Dymitrov nie była specjalistką ani w dziedzinie walk, ani technologii. Jeśli mężczyźni mieli lepszy pomysł na zorganizowanie skutecznych systemów ochrony dla magazynów, chciała ich wysłuchać od A do Z. Chciała zrobić wszystko, by nie dopuścić więcej to tak tragicznego nawrotu historii... - W sumie to rzeczywiście najlepszy moment na burzę mózgów. Tym samym... Jeśli ktoś chciałby zmienić obecnie pełnioną funkcję, jest to również najlepszy moment. - Rozejrzała się na nowo po zgromadzonych, próbując dostrzec jakiekolwiek niepewne spojrzenia w tym maleńkim tłumie... |
Temat: Ulica #1 |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 4615
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-05-16, 19:20 Temat: Ulica #1 |
Sytuacja wydawała się bez wyjścia.
Pościg trwał. Pojazdy przecinały kolejne ulice Seattle, wjeżdżając w nie ostrymi zakrętami, zarzucając pasażerami na konkretne strony samochodu. Czym jednak było te kilka obić, gdy gra toczyła się o znacznie wyższą cenę?
Robert bladł, ale pomoc Alfreda pozwoliła im na utrzymanie względnie stabilnej kierownicy. Najgorsze jednak było to, że w okolicy nie było żadnych długich tuneli poza... Tym metra.
To zbyt wielkie ryzyko. Kierowca nie miał zamiaru go podejmować, dopóki nie będzie miał pewności, że to dosłowna ostateczność.
Wewnątrz kabiny zaczął roznosić się nieprzyjemny zapach spalenizny, wydobywający się spod Vanessy. Tapicerka zdecydowanie będzie wymagała wymiany, tak, jak bok policzka Nicholasa opatrzenia, po przykryciu córki własnym ciałem. Nic to jednak w obliczu małej, dziewczęcej łapki, która oparła się na ramieniu Roberta, skutecznie hamując krwawienie, jednak... Powodując krótkie załamanie świadomości u mężczyzny. Jego towarzysz zdążył jednak zareagować, nim pojazd wjechał w przyuliczną latarnię.
Glify pozwalały uchronić pojazd przed ostrzałem, ale jak długo mogło to trwać? Mary bez problemu mogła dostrzec, jak Christopher traci siły. Jak długo więc zdołają się utrzymać na tym dachu, nim... Po prostu się ześlizgną?
Plan był prosty, co mogło pójść nie tak? Zgubienie ogona pomogłoby w tej ucieczce. Próbując postawić ten jeden, stały glif przed transporterem departamentu dziewczyna skupiła tak wiele swojej uwagi, że nawet nie dostrzegła tej krótkiej chwili, w której kolejny pocisk przebija się przez jej tarcze, powodując ukłucie w piersi. Co gorsza... Z daleka już było widać kolejny zbliżający się helikopter.
Szlag. Chyba przyciągnęliście zbyt wiele uwagi?
Kolejny śmigłowiec zbliżał się nieubłaganie. Już widzieliście, jak jego działko nakierowuje się na Wasz samochód, gdy nagle... Po prostu wybuchł. Ogniste fajerwerki posypały się z nieba z częściami blach i dymu, śmigło wylądowało tuż koło Waszego samochodu - ale nawet nie poczuliście odrzutu, widząc mleczną ścianę na środku ulicy. Grenville mógł być pewien jednego - warto było utrzymywać sojuszników po swojej stronie. Najwidoczniej głośna akcja z ulicy przywołała na miejsce nie tylko sojuszników nieprzytomnego Briana, lecz również towarzyszy z wciąż prężnie działającej w Waszyngtonie Armii X.
Odjeżdżaliście coraz dalej, widząc, jak latające postaci zbliżają się do drugiego śmigłowca. Widzieliście rosłego mutanta, którego skóra przypominała stal, jak stawał naprzeciw jadącego ku Wam transportowca. Albert zdołał też dostrzec wychudzoną kobietę o błyszczących oczach, która wskazywała drogę do jednej z bocznych uliczek, gdzie pojazd w końcu mógł się zatrzymać. Uliczka wydawała się normalna, choć... Gdyby się przyjrzeć, to chyba falowała w powietrzu.
Czyżby iluzja? Kto to wiedział. Czy podejmiecie to ryzyko? |
Temat: Sala zebrań |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 79
Wyświetleń: 5683
|
Forum: Część socjalna Wysłany: 2020-05-13, 20:28 Temat: Sala zebrań |
Żadna z powyższych decyzji nie należała do najłatwiejszych. Bractwo, mimo swoich uszczupleń wciąż liczyło wielu członków, ale... Irmina wraz z Axonem byli przekonani o dobrym dopasowaniu osób do stanowisk. Wierzyli też, że taki skład rady pozwoli na jej sprawne, wspólne działanie.
- Masz rację, Marianie. - Kobieta się zaśmiała, po chwili jednak przywołując jedynie ciepły uśmiech na ustach. - Nie będę ukrywać, że również dla Ciebie może się kiedyś znaleźć miejsce w Radzie. Na dzień dzisiejszy jednak, wydaje nam się, że wciąż możesz potrzebować czasu po... Po przeżyciach z DOMu... - Westchnęła ciężko, obejmując wzrokiem wszystkich zebranych. - Cieszę się, na Wasze decyzje. I spokojnie, Imari. Raczej nie powinno być sprzeciwów. W końcu wielu z tu zebranych również pomogłaś, prawda?
Hopper trzymający się za głowę został wyprowadzony z pomieszczenia z pomocą jednego z silniejszych członków tego zbiorowiska. Widać było, jak blednie na twarzy - zdecydowanie potrzebował odpoczynku. Dymitrov jedynie odprowadziła go wzrokiem, nim mogła kontynuować swoją przemowę.
- Nie musicie się niczego obawiać. Na dzień dzisiejszy pozostaję jako przewodnicząca grupy składającej się z wolontariuszy i sanitariuszy. Z radością będę Wam służyć pomocą, jeśli tylko wyrazicie taką potrzebę. Wierzę, że wspólnie pozwolimy Bractwu na nowo się odrodzić. W pełni sił i pełni chwały. Oczywiście... Wciąż nie zmieniamy naszych postulatów. Chcemy zapewnić bezpieczeństwo i pokojową drogą dojść do wolności. Wciąż łączy nas jednak pakt z Rebeliantami... Ale w tej kwestii... Będziecie na bieżąco informowani. - Dodała w końcu, nie opuszczając kącików swoich ust. Nie można było ukryć, że na ten moment salki medyczne były pełne głównie dzięki pomocy ze strony grupy wplątanej w mafię. Na każdy zyskany element jednak członkowie Brotherhood samodzielnie zapracowali.
- Z mojej strony to chyba najważniejsze informacje na dzień dzisiejszy. Czy macie jeszcze jakieś pytania? - Zapytała w końcu, rozglądając się po zebranych. |
Temat: Podziemia |
Mistrz Gry
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 2665
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-10, 16:59 Temat: Podziemia |
Nawet tak silna argumentacja nie przekonała goryla do racji Bradleya. Mimo tego, że to właśnie jemu rozkazał nieść biedną Chloe do miejsca zbioru, wciąż trzymał na mężczyźnie oko - jakby się spodziewał, że coś tu nie do końca gra. Schował swoje ręce do kieszeni, burcząc coś pod nosem, nim poprowadził całą swoją grupę wgłąb korytarzy, gdzieś w podziemiu, idąc przez dawną stację metra...
Droga którą mijali była słabo oświetlona, co tylko wzmagało uczucie dyskomfortu i dodawało klaustrofobicznego wrażenia. W powietrzu unosił się zapach stęchlizny, a podłoże wydawało się być lekko lepkie. Żaden z mężczyzn jednak nawet na chwilę nie zwalniał swojego kroku, choć pewnie co jakąś chwilę w eter wydobywała się kolejna bluzga. Większość tego spaceru przebiegła jednak w ciszy, co tylko pozwoliło wszystkim usłyszeć dźwięki niosące się po kanałach już z oddali.
Wystarczyło kilka minut, by rozmowy i krzyki z drugiej strony ucichły. Na końcu korytarza rysowała się wielka, otwarta przestrzeń, dobrze oświetlona przez lampy znajdujące się przy suficie, a na samym środku tego placu można było dostrzec wielkie ognisko z przygotowanym... Ołtarzem?
Wokół kręciły się dziesiątki osób, głównie rośli mężczyźni. Wszyscy byli ubrani na czarno, a ich twarze były przykryte maskami, bandanami i kominiarkami. Stali w skupieniu, jakby oczekując tego, co ma dopiero nadejść.
- Chowajcie ryje. - Mruknął dowódca spóźnionej ekipy, samemu zakładając na twarz ciemny komin. Wtedy też machnął ręką na Greya, by ten ruszył za nim - na drugi koniec placu, gdzie rysowały się "budynki" wyglądające dzisiaj jak stare makiety. Okna były pozabijane, deski przegnite a drzwi - w większości powybijane.
- Zostawiamy tę sukę. Przyjdzie na nią pora. - Dodał po chwili, gdy już doprowadził swego nowego kolegę do pomieszczenia, w którym do ściany było przywiązanych pięć innych kobiet. Na ich twarzach malował się czysty strach, a wzrok odwracał się od oprawców. Gdy Warlock tylko odłożył Fawkes na ziemię, by i ją potraktować podobnie, osiłek zarzucił swoją dłoń na jego ramię. - Ja to zrobię. - Stwierdził bezapelacyjnie, pokazując swoją głową na wyjście. Widać... Chyba jednak nie do końca ufał brunetowi...
- Ruszaj dupę! - Warknął mężczyzna, patrząc na nieszczęsne poczynania Jane, która tak bardzo się ociągała przy zmianie swoich ubrań. Mimo wszystko jednak, nie podchodził do niej - prawdopodobnie miał doświadczenie w podobnych sytuacjach, co chyba... Nie wróżyło nic dobrego. Czekał, aż dziewczyna pozbędzie się swetra i każdej innej części odzienia, która mogłaby sprawić, że nowa sukienka będzie się źle układać. Czekał, aż nawet buty i skarpetki zostaną zdjęte z jej biednych stóp. Czekał, wydając tylko kolejne rozkazy tak długo, aż w końcu... Była gotowa.
Gdy tylko szata znalazła się na dziewczynie, podszedł do niej, wyginając jej nadgrstki do tyłu, bez żadnej delikatności, by móc je po chwili związać równie szorstką linką. Wbrew jednak wszelkim oczekiwaniom - po chwili nachylił się do ucha brunetki. Mogła poczuć jego ciepły oddech na swojej szyi, gdy ten... Zaczął szeptać jej do ucha.
- Spokojnie mała. Zostaniesz oczyszczona ze swoich grzechów. Już niebawem... Będziesz znów wolna. - Jego głos zdawał się być przez tą krótką chwilę dziwnie spokojny, choć sam przekaz... Niósł tak skrajne informacje. Mężczyzna nie miał jednak zamiaru pozostawiać tu czasu na odpowiedź - na usta dziewczyny została nałożona wstęga wykonana z tego samego materiału, co blada sukienka, już po chwili będąc boleśnie zawiązaną z tyłu jej głowy. Oprych nic sobie nie robił z faktu, że materiał za mocno naciskał, wchodząc między wargi dziewczyny i powodując wręcz ból i dyskomfort, nie obchodziło go też, że kilka włosów zostało wyrwanych z jej skalpu. On... Miał ją tylko przygotować i wcale się z tym nie patyczkował. Popchnął nastolatkę, kierując ją ku wyjściu - tym samym ciemnym korytarzem, w którym wcześniej nie udało jej się dostrzec żadnych tylnych wyjść. Dopiero teraz mogła stanąć na placu, przed wszystkimi zebranymi. Dopiero teraz mogła dostrzec koszmar, który rysował się przed jej oczami - straszny kult, czekający przed płonącym ołtarzem, za którym już stał Uzdrowiciel - wyciągając ku panience Hills swoją dłoń i zapraszając ją - do siebie, na honorowe miejsce po jego prawicy...
Również Robin nie dopisywało szczęście. Dobiła w okolice parku, którego adres wcześniej otrzymała od Chloe, jednak... Nie mogła tu dostrzec żadnego punktu, który mógłby wskazywać na zejście do wcześniej znalezionych podziemi. Zmuszona do krążenia między uliczkami, w końcu dostała się do zamkniętego fragmentu dzielnicy - dokładnie tam, gdzie niegdyś znajdywało się główne wejście na trasę widokową przez podziemia. Zgodnie jednak z artykułem, budynek był poważnie uszkodzony a jego duża część została zagruzowana. Wejście tam... Groziło zawaleniem się i tak lichych już ścian.
Czy była gotowa tak ryzykować? Czy jednak poświęci kolejne, jakże cenne minuty na szukanie innego rozwiązania? |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|