| Autor |
Wiadomość |
Temat: Izolatka nr 2 |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 790
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-02-08, 22:22 Temat: Izolatka nr 2 |
Wlepiła spojrzenie w metalowe drzwi i przyglądała im się tak uważnie, jakby czekała, aż w końcu nie otworzą się po raz kolejny. Odczuwała duszną atmosferę, jaka panowała wśród całego ogonka kolejki. A może była ona jedynie wytworem jej wyobraźni? Osobistym odczuciem, którego nie mogła dzielić z innymi? Tęskniła za wolnością. Tęskniła nawet za śmierdzącym materacem, na którym spała w kamienicy. Pomyślała o ostatnim dniu, w którym miała okazję na nim spać. Ponownie pomyślała o wizycie Maysilee, rozmowie z nią o Hopperze. Ponownie przez jej myśli przeleciały dziesiątki pytań.
Podkrążone oczy dziewczyny, wydawały się większe niż kiedykolwiek. Sylwetka zgarbiona jak nigdy a mięśnie bolały, pozbawione witamin. Organizm był wykończony i rysowały się to na każdym, kogo Maria miała przed sobą.
Wszyscy udręczeni przez strażników, obawiali odezwać się choćby słowem.
Gdzieś głęboko w duszy, tliła się jeszcze iskierka nadziei i buntu, ale obecnie przygaszona przez przytłaczające emocje, nie miała szans na rozgrzanie Ortegi. Maria zagapiła się na rudzielca i podjęła próbę zrozumienia co oznacza jej spojrzenie. Bez szans. Nie widziała żadnego wymownego grymasu i nie miała pojęcia co czeka ją za progiem. W napięciu czekała na swoją kolej, ale bardzo pragnęła, żeby to nigdy nie nastało.
Popchnięta, łatwo utraciła równowagę. Lecąc na podłogę przed sobą, zdążyła wyciągnąć ręce, Chciała zamortyzować upadek, ale miękkie obicie zaskoczyło bardziej niż sposób w jaki ją tu wrzucono. Podniosła głowę i rozglądnęła się krótko, czując kiełkujący gniew. Zatrzymała spojrzenie na kobiecie i zaczęła podnosić się z podłogi. Prośba wydawała się komiczna. Bo jaki wybór Maria miała?
Wstała na równe nogi i powoli podeszła do krzesła. Spoglądała na kobietę, gdy zajmowała miejsce przed nią. Za grosz nie ufała nikomu, kto pracował dla DOGS. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka wyglądał na zupełnie niewinnego. Jak obecna urzędniczka. Milczała. |
Temat: Izolatka nr 2 |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 790
|
Forum: Blok X Wysłany: 2019-02-03, 21:34 Temat: Izolatka nr 2 |
Porażka.
Jedna myśl odbijała się w jej głowie, od momentu wytrzeźwienia. Bolesnego. Jeśli Maria wcześniej czuła przerażenie wobec swojej sytuacji, tak w łapach DOGS strach przybrał na sile. Na równi z gniewem, którego każdy przejaw był gwałtownie tłamszony. Za każdym razem, gdy bezskutecznie próbowała walczyć, brutalnie ściągano ją na ziemię. Nie było mowy o buncie. Marii ciężko było dostosować się do rygoru pod który wpadła.
Tak, getto dla mutantów już nie wydawało się takie złe. Mimo pragnienia wolności, Ortega z chęcią zgodziłaby się na zamianę izolatki na obskurne mieszkanie w kamienicy. Nie była tu jednak, żeby pytano ją o pragnienia.
Kara za bójkę na placu, nie mogła skończyć się zbyt szybko. Maria najpierw szarpała się, póki starczyło jej sił, ale z dnia na dzień, traciła na swoim wigorze. Istotną rolę miały w tym porzucenia, których doświadczyła. Zapomniana i pozostawiona bez jedzenia i wody, straciła siły, które pomagały jej przetrwać ostatnie dni. Myśli jakich doświadczała, wywoływały strach, łzy, rozczarowanie, gniew, bezsilność i zwątpienie. Marii zaczynały być wszystko jedno, bo raz zasiane słowa, prędko rozwijały się, karmione samotnością. Nie było nikogo kto miałby jej pomóc. Nikt nie myślał o dziewczynie, zamkniętej w pustej izolatce. Ortega była pozostawiona sama sobie, na łasce i niełasce DOGS.
Bez słowa przyjmowała kolejną dawkę mutazyny. Wyprowadzana z celi nawet jednym słowem nie okazała sprzeciwu. Po prostu ustawiła się razem z innymi w kolejce i wlepiła obojętne spojrzenie przed siebie. |
Temat: Maria |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 796
|
Forum: Relacje Wysłany: 2019-01-12, 13:13 Temat: Maria |
Z tym, że Maria była tam NAPRAWDĘ krótko. Mogli się poznać, na pewno. Nawet polubić, jeśli Brad wyszedł z inicjatywą Resztę sobie zagramy jeśli zaraz nie zginę XD |
Temat: Skwer przed stacją metra |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 3163
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2019-01-10, 23:05 Temat: Skwer przed stacją metra |
Tępo i trochę nieprzytomnie spojrzała jak Maysilee ląduje na ziemi, popchnięta przez jakegoś pieprzonego jegomościa. Z opóźnieniem, ale mimo wszystko, zrozumiała co się własnie stało i głęboko zakopana lojalna część jej samej, kazała jej zareagować.
- Ej! - Krótko bo krótko i niezbyt pomocnie, ale to zawsze coś! Gdyby trochę mniej wypiła, na pewno żwawiej reagowałaby na to co się właśnie dzieje. Pomogłaby koleżance wstać, odpłaciłaby typkowi za dotykanie Mays i za wczasu zauważyłaby dryblasa, który kierował się ku niej.
- Hej! - Niemal powtórzyła, to co usłyszała przed chwilą. Złapała za nadgarstki dryblasa, który poderwał ją z ziemi i zamajtała nogami. Zrobiło jej się za gorąco. Ze strachu, ze złości, z powodu rozpalającego się w niej ognia, nie wiadomo.
- Nie estem sszmat... - Na krótko zacisnęła powieki oraz usta i odwróciła twarz, żeby uchronić się przed pluciem faceta. Aż żołądek jej się podniósł z obrzydzenia. Maria wbiła pazury w ręce, próbując się wyrwać z jego łapsk, póki jej własne nie objęły płomienie i parzące mężczyznę.
- Spae cię ebańcu! - Wydyszała, zwracając na niego twarz. Z przyjemnością spojrzała na swoje dłonie i płomienie, które tak często ratowały ją z opresji. |
Temat: Skwer przed stacją metra |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 3163
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2019-01-01, 17:39 Temat: Skwer przed stacją metra |
- Co? Ni esteś... esteśmy. Na dwosze! - Machnęła znowu ręką, pokazując koleżance gdzie są. No na dworze! Na polu! Na zewnątrz, o! Do domu miały daleko.
- E... - czknęła, zbierając się z ziemi - Daeko. Hej. - Chciała wskazać kierunek, ale rozejrzała się z kwaśną miną, bo nie pamiętała w którą stronę do domu. Chwilowe rozbawienie zniknęło bardzo szybko, gdy Maria uzmysłowiła sobie, że nie ma do domu. Tak naprawdę, to nie ma domu. I zrobiło jej się smutno, co pokazała przez wygięcie ust w dół. Na szczęście, albo i też nie, oskarżenia innych, odwróciły jej uwagę od zagubionego miejsca na tym świecie.
- Co kuwa? Ja? Cho no jak ci jebne... - Wysapała, siadając na ziemi. Zachwiało nią odrobinę, ale Maria już ze złością patrzyła na najbliższe osoby, które ją wyzywały od zdrajców. Aż uderzyła w ziemię, zginając nogi w kolanach i szykując się do wstania. Kto pierwszy? Komu w mordę miała strzelić?
Odchyliła się, zaskoczona pojawieniem koleżanki tuż przed nią. Co ona wyrabia? Maria zamrugała, nie rozumiejąc co Maysilee krzyczy. Dotknęła głowy, która zaczynała już boleć od tych wrzasków. Bo przecież nie od alkoholu. Powoli się podnosiła, gdy jej koleżanka i inni próbowali namówić resztę do zjedzenia dziwaka.
- ...steście poebani! - Wyrzuciła z siebie, trzymając się koleżanki, żeby tylko nie upaść ponownie. A jak już, to nie sama, bo takie leżenie w pojedynkę to nudne było.
- Przepieprzone kanibale! - Warknęła, patrząc w stronę tych wszystkich, którzy gromadzili się najbliżej ofiary i swojego proroka. A jeśli ktokolwiek z oskarżycieli chciałby ją dotknąć, już miała dla nich w zanadrzu osobisty płomień. |
Temat: Skwer przed stacją metra |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 3163
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-23, 13:39 Temat: Skwer przed stacją metra |
I poleciała! Nawet nie wiedziała co się stało. Jej mózg zarejestrował jedynie bieg a tuż po tym upadek na koleżankę. Niczym na poduszkę. Mniej żwawo zareagowała na spotkanie pierwszego stopnia z glebą i zanim się ruszyła, minęła co najmniej minuta. Maria spojrzała za koleżanką i parsknęła krótkim śmiechem. Mina Maysilee była taka zabawna. Taka zabawna, że Ortega po chwili znowu się roześmiała.
Przewróciła się na plecy i zasłoniła usta, bo nie ładnie się tak śmiać z cudzego wypadku. Próbowała się opanować i nawet odwróciła głowę w drugą stronę, ale tam w tłumie też ją coś rozbawiło i Maria nie mogła już przestać. Śmiała się przez chwilę, póki o czymś sobie nie przypomniała.
- Ej! Do - Czkawka przeszkodziła jej wypowiedzieć słowo, ale Maria nie rezygnowała. Skupiła się, żeby była bardziej zrozumiała - Do domu! - Krzyknęła, nie wiadomo do kogo, ale pewnie do Maysilee. Wyciągnęła rękę i machnęła nią w bliżej niesprecyzowanym kierunku, pokazując go palcem wskazującym. Znowu się roześmiała ale zaraz też skrzywiła, bo jakiś smród uderzył ją w nos. Maria zasłoniła go i zaczęła się zbierać z ziemi.
- Hej - Bąknęła do koleżanki i wyciągnęła do niej rękę, żeby jej pomogła, bo obecnie przyciąganie ziemskie było cięższe do pokonania. |
Temat: Skwer przed stacją metra |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 3163
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-16, 21:25 Temat: Skwer przed stacją metra |
Jak zahipnotyzowana patrzyła na obłąkanego mistrza ceremoni i na nóż. W jej szeroko otwartych oczach, nóż zapłonął ogniem, ale Maria nie była pewna, czy dobrze widzi. Zamknęła oczy i szybko otworzyła, nie chcąc przegapić nic z tego widowiska. Pisk przewiercił się przez jej czaszkę, wywołując skrzywienie i zgarbienie. Żołądek niebezpiecznie się podniósł i Maria czknęła, krzywiąc się jeszcze bardziej. Odbiło jej się kwaśno i Ortega zasłoniła usta dłonią, nie chcąc zwymiotować. Krzyk ofiary chorego rytuału, zlewał jej się z pomrukami tłumu, krzykiem wariata, jakimś nawoływaniem. Wszystko się mieszało i przestawało być wyraźne.
Maria zachwiała się, gdy Maysilee z jej pomocą wracała do pionu, ale ciągle patrzyła przed siebie. Na tłum, a zaraz później na plecy koleżanki. Zdziwiona odwróciła się w bok, gdzie sanitariuszka jeszcze przed chwilą stała. Zamiast niej zobaczyła jakiegoś chorego, naznaczonego krwią i odsunęła się natychmiast, prawie przewracając o innego.
- No oty upia?! - Zawołała za Maysilee i byle odsunąć się od chorego typa, ruszyła za koleżanką. Było jej niedobrze, ale nie chciała zostać sama pomiędzy upiornymi postaciami. Dopiero co znalazła przyjaciółkę!
- Sziewczyno! - Zawołała jeszcze raz i mimo naszczerszych chęci, nie potrafiła tak łatwo jej dogonić. Rzucając przekleństwa na prawo i na lewo, lawirowała między chorymi, starając się nikogo nie dotknąć, na nikogo nie wpaść i nie przewrócić się jak Maysilee.
Pędząc, spóźniła się na jej grzmiący pokaz, ale zdążyła dotrzeć tuż po ostatnich słowach sanitariuszki. Zaskoczona, że pościg dopiegł końca, nie zdążyła się zatrzymać i wpadła prosto na Maysilee. |
Temat: Skwer przed stacją metra |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 3163
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-15, 12:07 Temat: Skwer przed stacją metra |
Na chwilę zapomniała o nienawiści, jaką darzyła to miejsce. Alkohol, krążący w jej żyłach, wywołał ciekawość zapowiadanym ogniskiem. Na trzeźwo byłaby zdziwiona, że strażnicy DOGS jeszcze nie rozgonili tego zebrania. Po ostatnim spotkaniu z jednym z nich, była przekonana, że odpowiednio zabezpieczyli się, żeby niczym nie zarazić od mutantów.
- Ta - Mruknęła zmęczonym głosem, w odpowiedzi do Maysilee. Zrozumiała? Zrozumiała! Ale zatrzymała się, zamiast wracać skąd przyszły. Musiała zobaczyć co się stanie. Mętnym wzrokiem zobaczyła .Uzdrowiciela w masce i resztę osób. Było jej gorąco, coraz bardziej gorąco. Zrobiła krok do tyłu, winę zrzucając na buchające ognisko.
Roześmiała się cicho, gdy dziwak zaczął opowiadać o bogu, swoim namiestnictwie i odporności. Może też powinna, jako ta zdrowa? Ale gdy pojawiły się przerażone ofiary, przestało ją to bawić. Jeszcze nie wierzyła, że mężczyzna chce zrobić, to co przyszło jej do głowy. Skrzywiła się, gdy uderzył ją zapach wymiocin. Jęknęła z odrazą i sama poczuła nudności.
Odwróciła głowę, żeby nabrać w płuca powietrza i poklepała Maysilee po plecach. Jeśli zaszłaby taka potrzeba, pomogłaby jej się wyprostować. Ale na razie spojrzała w stronę męskiej sylwetki, przeciskającej się przez tłum. Nie rozpoznawała kto to był, ale pomyślała, że jakiś wariat. |
Temat: Skwer przed stacją metra |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 3163
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2018-12-12, 22:46 Temat: Skwer przed stacją metra |
Zbyt upita spirytusem, nawet nie broniła się przed dotykiem Maysilee. Jeśli koleżanka chciała się na niej wieszać, albo opierać, Maria pozwoliła na to bez mrugnięcia okiem.
Zainteresowana ogniskiem przed stacją metra, myślała tylko o tym, że chce sprawdzić co jest grane. Ale nawet pod wpływem alkoholu, nie kierowała się jak najbliżej największego tłumu. Wręcz zatrzymała się, gdy została ściśnięta za ramię. Spojrzała na sanitariuszke, ale zamiast się odezwać, tylko złapała za butelkę.
Już nie kaszląc jak kot, pomyślała o czymś lepszym do picia i rozejrzała się po tłumie. Ktoś na pewno zdecydował się przynieść coś dobrego. Maria była gotowa na jakąś wymianę, jeśli tylko nadarzyłaby się okazja. To nic, że puste kieszenie mogła wywrócić na lewą stronę.
Zachwiała się na krawężniku, schodząc z chodnika na ulicę. Na szczęście pion dalej trzymała i butelki z dłoni nie wypuściła. Kolejny raz oddała alkohol koleżance i nachyliła się w jej stronę.
- Trzymaj się mnie. - Powiedziała, bo już zapomniała, że Maysilee cały czas to czyni. Nie chciala zgubić koleżanki, nawet jesli jeszcze rano nie myślała, że wieczorem będzie nawiązywać jakieś bliższe relacje. Nie chciała też, żeby kolejna osoba zniknęła nagle bez śladu. Zapięła kurtkę pod samą szyję i schowała ręce do kieszeni.
Ekwipunek - łańcuszek z wisiorkiem |
Temat: Klatka schodowa |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1324
|
Forum: Kamienica #1 Wysłany: 2018-12-12, 18:08 Temat: Klatka schodowa |
- Był niesamowity. - Miło wspominała Hoopera sprzed dziesięciu lat. Pamiętała jak dzięki niemu rozwinęła skrzydła, co zrobiła u jego boku i jak się przy nim czuła. Wspaniale. Był to najpiękniejszy okres w jej życiu. Nigdy wcześniej i nigdy później tak się nie czuła.
Ale teraz to była przeszłość. Nawet jeśli mieliby jeszcze się spotkać, nie powróciliby do tamtych czasów. Przez ostatni czas Maria wątpiła, że uda jej się wyrwać z getta. Rozmowa o dawnym przyjacielu, chociaż krótka, zdążyła ją podekscytować na tyle, by znowu zaczęła myśleć o ucieczce. Nie byłoby to zbyt rozsądne, jeśli brało się pod uwagę szansę i konsekwencje, ale Maria sądziła, że cena jest warta ryzyka.
A może to przez spirytus?
- Co? Nie... nie wiem. - Zgubiła się w swoich myślach. Nie mogła stwierdzić, że Maysilee na pewno posiada gen X, ale coś jej mówiło, że zwykły człowiek tak bardzo nie przejmowałby się losem mutantów. Tak, miała szczęście, że nie musiała tu tkwić 24/7. Jak było na zewnątrz? Nie zapytała. Maysilee odwróciła jej uwagę torbą z rzeczami dla Thomasa. Ale Maria nie chciała w nich grzebać, bo prawie były częścią mężczyzny. Jak mogłaby je ruszać? Z drugiej strony może nie powinna zmuszać sanitariuszkę do targania tego jeszcze raz. Przechowa, przynajmniej na razie.
- Też nie znałam go dobrze... - Popatrzyła na torbę, żeby nie oglądać zaczerwienionych oczu Mai. Myślała co widziała w ciągu ostatnich dni. Maysilee zadręczała się myślą o braku sympatii, a Maria nie wiedziała co powiedzieć. - Chyba taki był. Zdystansowany. - Nie kłamała, żeby pocieszyć koleżankę. Nie wiedziała, czy jak powie więcej, nie będzie gorzej. - Lubił cię. Myślał, że to ty przychodzisz i chyba czuł się wtedy lepiej. - Więcej nie powinna mówić. To nie było potrzebne, ani jej, ani Maysilee. Maria napiła się jeszcze trochę rumu.
- Słyszałaś o ognisku? - Zapytała, chyba tylko po to, żeby zakończyć smutne tematy. Nie chciała iść, ale po spirytusie pomysł wydawał się świetny. Wstała, żeby go zrealizować. - Chodź. - Darowała sobie frazesy i podniosła torbę. Wrzuci ją do mieszkania i pójdą, bo i tak nie mają nic lepszego do roboty.
zt2 |
Temat: Klatka schodowa |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1324
|
Forum: Kamienica #1 Wysłany: 2018-12-10, 22:31 Temat: Klatka schodowa |
Od dawna nie wpatrywała się w nikogo tak intensywnie, jak teraz w Maysilee. Czy to wszystko co mówiła o Williamie było prawdą? Maria tak bardzo chciała, żeby tak rzeczywiście było, aż zapomniała gdzie właśnie siedzi i co robi. Piła spirytus, co było zainicjowane przez pogrążoną w żalu koleżankę. Piły, żeby pocieszyć się z powodu śmierci Thomasa, a Maria nie czuła teraz nic innego jak wielką ulgę i radość.
Powtarzała sobie słowa Griffith. William założył rodzinę, miał córeczkę. Maria mogła się tego spodziewać. W końcu każdy normalny człowiek, jeśli tylko miał ku temu okazję, zakładał rodzinę i cieszył się pełnią życia. Każdy normalny człowiek. Nawet jeśli był mutantem. Dlaczego ona tkwiła w miejscu? W jednej chwili z radości, którą zabłyszczały jej oczy, przeszła w stan żalu. Dlaczego sama nie potrafiła ułożyć sobie życia?
W odróżnieniu od William, nie radziła sobie z własną mutacją. Nie była zdolna jak Hopper. Nie wykorzystała szansy, jaką otrzymała i zamiast stanąc na nogi, rok w rok przecierała wszystkie kąty opuszczonych budynków. Kradła i omal nie skończyła gdzieś w rowie. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Odwróciła głowę, rozglądając się po brudnych, odrapanych ścianach.
Zaczęła się zastanawiać jak Hopperowi udało się żyć normalnie. Napiła się śmierdzącego alkoholu, wbita w zime schody klatki i własne zagubione myśli. Zazdrościła wszystkim, którzy mieli swój własny kąt. Zazdrościła Maysilee. Zazdrościła Hopperowi.
- Tylko on mógł wyjść z tego cało - Podsumowała z gorzkim uśmiechem, nie zdradzając z czego. Ale to była prawda. Will miał łeb na karku. Wiedział co powiedzieć i jak postąpić. A Maria miała tylko trochę szczęścia, że jeszcze mogła żywa stąpać po tej ziemi. O ile można było tak stwierdzić, bo czy szczęściem było trafienie w łapy DOGS?
- Nie dałby się zamknąć. Ty nie dałaś. - Lepiej, że mówiły o Hopperze a nie Thomasie? Maria spojrzała na koleżankę. Nie wiedziała co ta myśli i o czym chce rozmawiać. Jeszcze chwile temu Maria w ogóle nie chciała gadać. A teraz mówiła. Niewiele ale zawsze coś.
- Przepraszam, mówiłaś... - Właśnie, co Masilee mówiła? O klątwie. Maria powinna zaprzeczyć jej istnieniu. Posłużyć się tym utartym To nie twoja wina. Tak bardzo tego nie lubiła. Jak ktoś udzielał jej oklepanych rad, nic o niej nie wiedząc. Teraz ona nie wiedziała nic o swojej rozmówczyni. |
Temat: Klatka schodowa |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1324
|
Forum: Kamienica #1 Wysłany: 2018-12-10, 11:18 Temat: Klatka schodowa |
Maria nie powinna pić. Na pewno nie na pusty żołądek. Nie zdążyła jeszcze nic zjeść a ostatni posiłek miała wczoraj. W gettcie nie było luksusów i szczytem możliwości było napełnienie żołądka do pełna. A co zjadła wczoraj? Trochę jajecznicy na wczesną kolację. Jej smak był już tylko wspomnieniem. Maria złapała za butelkę i spojrzała do jej środka. Nie zazdrościła Maysilee położenia, nawet jeśli ta była wolna. Mogła wyjść z getta kiedy chciała, mogła wrócić do własnego mieszkania. Nie musiała się przejmować cudzym nieszczęściem, zamkniętym za murami paskudnej dzielnicy.
Może byłoby dla niej lepiej, gdyby już tu więcej nie wróciła? Maria nie znała jej zbyt dobrze, ale po cichu podziwiała te oddanie sprawie. Za każdym razem dziwiła się, że sanitariuszka nadal tu przychodzi, ale z drugiej strony mogła tego pogratulować.
Bo co sama zrobiła, lądując na kilka dni w Bractwie? Z podkulonym ogonem uciekła, gdy tylko zrobiło się niebezpiecznie. Tak jak raz za razem, przez całe dziesięć lat. Czując niesmak w ustach, pociągnęła z gwinta i skrzywiła się, zakaszlała.
Obrzydliwe.
Pozwoliła Maysilee mówić, bo sama nie miała nic do powiedzenia. Czasem zastanawiała się, czy kiedykolwiek była inna. Elvira tak, ale Maria chyba zawsze trzymała się na dystans. Nie spodziewała się tego typu zwierzeń. Myślała, że Maysilee szybko zwinie się z klatki i pójdzie cierpieć poza murami getta.
- Co? - Zapytała z opóźnieniem i odwróciła się do koleżanki. Nie od razu wyłapała znajome nazwisko pośród tych wszystkich, które ją nawet nie interesowały. Zamrugała, wpatrzona w Mays. - Hooper? - W głowie jej się zakręciło, żołądek ścisnęło, jakby to była wina alkoholu. Ale nie. Wspomnienie chłopaka, o którym nigdy nie zapomniała, uderzyło ją nagle i skutecznie. Maria wyglądała jakby zobaczyła ducha. Nawet nie wiedziała, że kilka miesięcy temu była tak blisko niego. Gdyby nie atak na Bractwo, jej ostatnie tygodnie wyglądałyby zupełnie inaczej.
- William Hopper - Powtórzyła i położyła dłoń na piersi, na której pod swetrem, na długim łańcuszku nosiła jeden kolczyk. Zrobiło jej się gorąco i słabo jednocześnie. - On żyje? - Zapytała cicho. Przez tyle lat nie dowiedziała się o nim niczego. Tak długo, aż straciła nadzieję. Jej powrót był czymś dziwnym, nienaturalnym. - Znałam go. Kiedyś. - Nie umiała się zwierzać jak Maysille, ale od czego była butelka, pełna obrzydliwego alkoholu? Maria złapała za nią i znowu wlała spirytus do gardła.
- Dziesięć lat temu. Myślałam, że go zabili. - Niewiele wyjaśniła, ale lepszy rydz niż nic. Maria była w szoku. Nie potrafiła wylać z siebie tylu słów co jej koleżanka. Ale miały czas. Nie wiedziała, czy Will nadal ją pamięta. Szukał czy poddał się? |
Temat: Klatka schodowa |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1324
|
Forum: Kamienica #1 Wysłany: 2018-12-09, 22:40 Temat: Klatka schodowa |
Wystarczyło tylko jedno spojrzenie na wilgotne oczy Maysilee, by Maria poczuła strach o dalsze minuty tego spotkania. W jednej chwili pożałowała pojawienia się na klatce. Wolałaby schować się pod kołdrą i nie mierzyć się z żałobą kobiety.
Ale wyszła, bo nie była tchórzem. Wyszła, zobowiązana do tego, żeby osobiście wyjaśnić sytuacje. Najprawdopodobniej nie było nikogo innego, kto mógłby poinformować Mays o zniknięciu Thomasa. A jeśli nawet jeszcze ktoś był wtajemniczony w sytuację, sanitariuszka mogłaby czekać dłużej niż powinna. Maria już dawno zrozumiała, że niewiedza była cięższa niż najgorsza prawda. Zawieszenie między wyobrażeniami potrafiło bardzo szybko zniszczyć.
Ortega postawiła krok, oddaliła się od drzwi do swojego mieszkania i zbliżyła do zsuwającej się Maysilee. Ręce jej drgnęły, prawie wyciągnęła je do koleżanki, ale ostatecznie tylko opuściła.
Często uświadamiała sobie, że w relacjach z innymi jest najzwyczajniej upośledzona. Wiedziała, że powinna teraz zareagować lepiej niż tylko stojąc i się gapiąc, ale nie wiedziała jak.
Znowu spojrzała na drzwi mieszkania, do którego jeszcze kilka dni temu wchodziła. Zamknięte, posępnie odcinały się na tle szarych ścian. Pokoje za nimi, musiały być równie zimne co klatka. Świst wiatru na chwile przeciął ciszę i drzwi na dole zaskrzypiały, ale oprócz tego nie dało się usłyszeć nic więcej, oprócz szarpanej torby.
Maria spojrzała na swoje buty i znowu na Maysilee, gdy zaniosła się kaszlem. Z dziwnym pragnieniem zwróciła uwagę na butelkę. Zbyt długo nie miała w ustach nic mocniejszego, musiała się skusić. Podeszła jeszcze bliżej i złapała za butelkę. Od razu poszła za przykładem koleżanki i napiła się, zaraz też reagując jak ona.
Zakaszlała gwałtownie a moc alkoholu wycisnęła jej łzy z oczu. Maria odetchnęła i oddała butelkę, siadając obok Maysilee. Nie chciała pytać co właśnie wypiła. Rękawem przetarła oczy i usta.
- Co teraz zrobisz? - Zadała pierwsze pytanie, jakie przyszło jej do głowy. Nie byłaby zdziwiona, gdyby Griffith przestała pojawiać się w gettcie. Liczba jej pacjentów stale się kurczyła a Maria była zdecydowanie zbyt zdrowa, żeby można było się nią przejmować. Według niej samej, oczywiście. |
Temat: Klatka schodowa |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1324
|
Forum: Kamienica #1 Wysłany: 2018-12-09, 20:25 Temat: Klatka schodowa |
Spojrzała w oczy Maysilee i odruchowo opuściła swoje. Była świadoma relacji, jaka łączyła ją z mężczyzną, którego zabrakło. Nie wiedziała jak wyrazić swoje współczucie i czy w ogóle mogła w jakiś sposób pocieszyć sanitariuszkę. Najbardziej się bała, że Mays zaraz się rozklei, wybuchnie płaczem, albo co gorsza wpadnie w panikę.
Nikt nie nauczył Marii co należało robić w takich sytuacjach. Pytanie jeszcze bardziej ją zestresowało. Jakby chwila była nie dość niekonfortowa. Chłód na klatce, przenikał przez cienki materiał swetra, wywołując gęsią skórkę, ale to reakcja Maysilee wywoływała dreszcze na plecach.
- Kilka dni temu pojawili się hmm chyba lekarze. Razem ze strażnikami, przetrząsnęli całą kamienicę, szukając chorych. Zabrali kilka osób. - Zaczęła opowiadać, powoli docierając do sedna tej rozmowy. Do Thomasa. - Wszystko działo się szybko, jakby wiedzieli które mieszkania sprawdzać. - Na chwilę spojrzała na Griffith, zaczynając pocierać ramiona. Denerwowała się rozmową, ale wiedziała, że jest nieunikniona.
- Thomasa wynieśli na noszach i... - Zacięła się przed stwierdzeniem, że mężczyzna wyglądał jak nieżywy. Gula stanęła jej w gardle i nie pozwoliła tego powiedzieć. Na moment zapadła cisza, nim Maria pokręciła głową i podniosła oczy - Przykro mi.
Nie wiedziała co mogłaby jeszcze dodać. Mówiła szczerze i nie chciała, żeby Mays się załamała. Nie wiedziała ile optymizmu w sobie nosi, ale nie chciała go podkopywać stwierdzeniami, że Thomas nie miał szans z tego wyjść. Nikt w DOGS nie leczyłby mutantów. Z takiego założenia wychodziła. |
Temat: Maria Ortega |
Maria Ortega
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 628
|
Forum: Informatory Wysłany: 2018-12-09, 15:13 Temat: Maria Ortega |
Listopad Kto: Maria, Vidar
Gdzie: Sklep, DOM
Kiedy: koniec listopada
Opis:
Grudzień Kto: Maria, Maysilee
Gdzie: Kamienica, DOM
Kiedy: 4 grudnia
Opis:
Kto:
Gdzie:
Kiedy:
Opis:
Kto:
Gdzie:
Kiedy:
Opis:
[ |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|