Znalezionych wyników: 44
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Bingo!
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 922

PostForum: off-top   Wysłany: 2018-03-06, 19:17   Temat: Bingo!
BINGO

21. Bądź żywym McGuffinem.

JESZCZE żyję :lol:
O tu.
  Temat: Główna ulica
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10483

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-03-02, 16:22   Temat: Główna ulica


Już chciałam odpowiedzieć cioci Cassandrze, żeby sama poszła - w końcu ja tu miałam tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia! Samotność też nie stanowiła dla mnie problemu - w końcu zawsze miałam przy sobie mojego opiekuna. Nie wiedziałam jeszcze jednak, jak bardzo mogę tego kiedyś pożałować...
Widziałam strzał i krew, która roztrysnęła się po scenie i osobach będących tuż przy tym dziwnym panu. Widziałam, jak ten pan zmienia się w dziwną bestię, które widziałam we własnych koszmarach...
To była chwila, gdy ogarnął mnie ścisk w gardle. Podniosłam swoje ręce i ścisnęłam nimi głowę, gdy z moich ust wydarł się krzyk przerażenia. Na moje nieszczęście - moje własne emocje często przejmowały nade mną kontrolę. Tak też się stało tym razem.
Straciłam panowanie nad sobą i swoją mocą...
To były ułamki sekund, gdy moja moc dawała coraz bardziej o sobie znać. Mój krzyk był coraz głośniejszy i nie dochodziło do mnie już nic z tego, co działo się wokół. Wszelkie osoby, które znajdywały się blisko mnie, momentalnie zostały odsunięte. Nie minęła też chwila, gdy mój opiekun sam znalazł sobie osobę winną, za to wszystko. W końcu zakrwawiony facet na środku sceny jest idealnym agresorem, prawda?
Ostatni krzyk wydobył się z mojego gardła, gdy moja moc zareagowała dużo agresywniej, odrzucając polityka z dużą siłą ze sceny...
  Temat: Główna ulica
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10483

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-02-26, 21:16   Temat: Główna ulica
Cóż mogłam poradzić na to, że byłam istnym aniołkiem o cudownym usposobieniu?
Zdobywałam serduszka dorosłych i chyba właśnie dlatego tak długo przetrwałam na ulicy, bez rodziców i z wciąż przekładaną opieką na innych. Miałam jednak to szczęście, że trafiłam na kogoś z bractwa, kto był w tej samej sytuacji - odrzucony, samotny, bez drogi wyjścia. To była moja szansa dla względnej normalności.
I tą normalność mogłam poczuć teraz - wychodząc do ludzi, czyściutka, odpachniona. Gdy nikt nie patrzył na mnie z góry czy z obrzydzeniem. Chyba właśnie z tego powodu najbardziej się cieszyłam - no, prócz samej świadomości, że biorę udział w czymś wielkim. W końcu... To musiało być wielkie, skoro wszyscy czarodzieje o tym mówili, prawda?
Spojrzałam na ciocię Cassandrę z udawanym oburzeniem. No bo jak to tak, sugerować, że ja nic nie widzę?!
- Nie! Jestem duża! Ja sama! - odparłam nieco podniesionym głosem, po czym przerzuciłam swój wzrok z powrotem na scenę, gdzie w sumie widziałam tylko głowy przemawiających - przynajmniej do czasu, gdy stali za mównicami.
- Ciociu, a czemu ona ma takie cosie? - zapytałam, wyciągając swoją rączkę i wskazując na kobietę o kulach, jak można się łatwo domyślić - niegrzecznie, bo paluszkiem. Chyba nawet umknął mi fakt, że na scenie rozpoczynała się już kłótnia tych dziwnych panów, no ale przecież oni nie robili nic ciekawego, prawda?
  Temat: Główna ulica
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 10483

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-02-23, 09:28   Temat: Główna ulica
Już od kilkunastu dni moje życie zmierzało ku poprawie. Mogło się to wydać w sumie dziwne, zważając na to, że byłam pod opieką tej jakże niebezpiecznej i groźnej organizacji terrorystycznej. Mój mały umysł nie był jednak w stanie jeszcze przyswoić takich informacji. Żyłam w przeświadczeniu, że trafiłam do magicznego miejsca, w którym aż roiło się od czarodziejek i czarodziei gotowych się ze mną bawić czy pomóc mi w codziennych sytuacjach.
Tak, w końcu trafiłam do miejsca, gdzie miałam zapewnione choć podstawowe potrzeby.
Na miejscu brudnych i zniszczonych ubranek, pojawiły się nowe, dużo ładniejsze i lepiej pachnące, choć może odrobinę zbyt długie. Moje włosy nie były już przetłuszczone, a na mojej buzi uśmiech zaczął pojawiać się znacznie częściej, odkąd mój brzuch przestał burczeć z głodu...
Ostatnio bardzo dużo czasu spędzałam z ciocią Cassandrą. Wydawała się miła i dość szybko ją polubiłam. Ona chyba mnie też, bo inaczej chyba w życiu nie zgodziłaby się na opuszczenie bezpiecznego ogrodzenia bractwa tylko dlatego, że ja chciałam zobaczyć pochód, prawda?
Tak, nawet ja dowiedziałam się o tym wydarzeniu. W domu czarodziejek aż wrzało od kolejnych spekulacji, przewidywań czy choćby czystej ciekawości. Nic więc dziwnego, że i ja dałam się porwać tej małej pokusie...
Wraz z ciocią wyszłyśmy z bractwa już dawno - zapewne, by mieć zapas czasu na dojście. Ja jednak byłam tak podekscytowana tą przygodą, że przebierałam nóżkami w niezwykle szybkim tempie, więc na miejscu znalazłyśmy się jeszcze kilkanaście minut przed oficjalnym rozpoczęciem.
Zauważyłam wielki, dziwny samochód, w którego kierunku zaczęłam ciągnąć Cassandrę.
- Chodź! No chodź! No tu! - Zawołałam radośnie, przeciskając się między kilkoma uczestnikami, aż pod samą scenę. - Co to jest? - Zapytałam zaczarowana obecną sytuacją, spoglądając na mą opiekunkę...
  Temat: Cassie
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 1336

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-02-21, 20:19   Temat: Cassie
Zgłaszam się! <3
  Temat: Event: MARSZ POKOJOWY!
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1273

PostForum: fabularne   Wysłany: 2018-02-18, 22:00   Temat: Event: MARSZ POKOJOWY!
Imię i nazwisko: Lizzy Addams
Rola w trakcie wydarzenia: Uczestnik marszu
Inne: Szukam opiekunki! XD


Imię i nazwisko: Samantha Bartowski
Rola w trakcie wydarzenia: Mówca.
Inne: Bo lubię sobie komplikować życie.
  Temat: Stary plac zabaw
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1219

PostForum: black lake   Wysłany: 2018-02-08, 20:44   Temat: Stary plac zabaw
W normalnych okolicznościach wizja zabawki pochłonęłaby mnie bez granic. Teraz jednak ta zabawka i mały zestaw nic dla mnie nie znaczyły. Ja po prostu nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. Czy ja już wariowałam? Mówi się, że dziecięca wyobraźnia jest olbrzymia. To jednak wykraczało poza wszelkie normy...
- Nie chcę, nie chcę, nie chcę! - Wykrzyczałam jeszcze głośniej, zamykając powieki i ściskając swoje piąstki. Język kobiety w tym momencie irytował mnie chyba jeszcze bardziej - no bo jak to tak? Jak ona śmiała mówić że jest głodna, kiedy ja przed chwilą jej mówiłam o moim pysznym torciku z moimi ulubionymi postaciami?
Byłam już nie tylko smutna, ale i zła. W mojej głowie przestało już jednak wirować, a po wzięciu głębszego wdechu chyba nawet odzyskałam część sił. Moja buzia była już czerwona - zarówno od zimna jak i emocji, które we mnie obecnie buzowały. Czułam, jak mój opiekun coraz bardziej mnie chroni i chyba to była jedyna rzecz, która trzymała mnie w tym momencie w ryzach.
Nie chciałam już oglądać hinduski ani słuchać jej łamanej angielszczyzny - nawet mimo tego, że moja również nie była doskonała. Wystawiłam w jej kierunku tylko język w złości, po czym szybkim ruchem odwróciłam się na pięcie i zaczęłam biec przed siebie - z dala od placu zabaw i obecności tej dziwnej pani...

[z/t]
  Temat: Skojarzenia
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 227
Wyświetleń: 8689

PostForum: off-top   Wysłany: 2018-02-08, 20:27   Temat: Skojarzenia
Zagłada.
  Temat: Stary plac zabaw
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1219

PostForum: black lake   Wysłany: 2018-02-04, 21:00   Temat: Stary plac zabaw
I ponownie znalazłam się tutaj. Na zimnej, przemoczonej huśtawce, na starym, opuszczonym placu zabawach. Czułam się dziwnie i odczuwałam swego rodzaju dysonans. Wcześniej, łatwiej było mi się przystosować do zmiany, bo znalazłam się w milszym dla mych oczu miejsca. Teraz... Wróciłam do swojej, szarej rzeczywistości. Nie spodobało mi się to. Zaczęłam się dość nerwowo rozglądać po okolicy a moje oczy się zaszkliły. Nie tego chciałam, chciałam zwierzogród. Chciałam zostać w tym ciepłym miejscu. W tym ładnym miejscu. Chciałam patrzeć na dziwne literki pojawiające się na ekranie komputera. A byłam tu. W swojej brudnej, za dużej kurteczce i zaśnieżonych bucikach...
- Ale.. Czemu? - Zapytałam wyraźnie zawiedziona. Czy Shivali chciała mnie jednak oszukiwać? Zwodziła mnie wizją przytulnego, małego pokoiku i komputera? Przypomniała mi mój torcik, żeby było mi przykro? Mówiła że znajdzie moich rodziców, a wcale nie chciała tego zrobić?
Czułam ścisk w żołądku i to bynajmniej spowodowany głodem. Z kwaśną miną spojrzałam na kobietę, schodząc z huśtawki.
- Nie chcę! Ja wcale nie chcę! Ja już nic nie chcę! Nie! Nie! Nie!!! - Wykrzyczałam co sił w płucach. Pojedyncze łzy chyba nawet spłynęły po moich policzkach i czułam już ten bezpieczny dotyk na moich ramionach, rozchodzący się, jakby chciał stworzyć małą barierę czy skorupkę, w której mogłabym się schować. Nie czułam dzięki temu zimna, nie czułam wiatru. Nie czułam też mokrych już spodni. Czułam... Smutek. Było mi po prostu cholernie smutno. Wytarłam swój nos o brudny rękaw wciąż nie spuszczając wzroku z kobiety.
Nie mogłam teraz uciec... Nie w takim stanie. Nie dość, że byłam osłabiona po kiepsko przespanych nocach i nienajedzeniu, to jeszcze lekko kręciło mi się w głowie przez moją kilkuminutową przygodę związaną z podróżowaniem ducha poza ciałem...
  Temat: Stołówka
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1546

PostForum: black lake bible camp   Wysłany: 2018-02-04, 15:31   Temat: Stołówka
- Dzięęęę-kuuuu-jęęęę! - Powiedziałam, wyraźnie przeciągając każdą głoskę, jak to już dzieci mają w zwyczaju, i jak tylko przejęłam talerz w swoje małe łapki, usadowiłam go sobie na nogach - jako, że wciąż byłam w pozycji siadu skrzyżnego, to cale nie było takie trudne. Znaczy... Jasne. Kilka frytek spadło na moje spodnie czy ziemię, jednak w obecnej sytuacji - nawet mimo tego, że strasznie nie lubiłam brudu - nie przeszkadzało mi to. Rozpływałam się nad smakiem pierwszej jedzonej frytki mrucząc radośnie - to było takie dobre! Te smażone pyszności jeszcze nigdy aż tak dobrze nie smakowały. Widać było, jak niewiele trzeba, by zadowolić przeciętną pięciolatkę...
Wraz z opróżnianiem talerza, przyspieszałam tempo jedzenia. Jakby to miał być ostatni raz na kilka najbliższych dni, kiedy miałam coś smacznego w buzi. Dopiero, gdy na moim talerzu zostały pojedyncze, ostatnie, małe fryteczki, zorientowałam się, że kobieta mi się przygląda. Spojrzałam na nią z pełnymi polikami, niczym u chomika, po czym wyciągnęłam naczynie w stronę brunetki.
- Chbes tlochue? - Zapytałam z pełną buzią. Jedno, czego ulica nauczyła mnie na pewno, to to, że nawet, gdy ma się niewiele, zawsze można się dzielić. Dużo dorosłych tego nie rozumiało i pamiętałam, jak było mi przykro, gdy zabraniali swoim dzieciom dzielić się ze mną słodyczami. A ja nie chciałam być tak niedobra jak oni! Było mi jedynie głupio, że sam zapach dania wprawił mnie w taki amok, że nie zapytałam o to od razu, gdy talerz był jeszcze pełen...
  Temat: Stołówka
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1546

PostForum: black lake bible camp   Wysłany: 2018-02-03, 00:08   Temat: Stołówka
Moim największym ratunkiem chyba był sam fakt, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, w jak ciężkiej sytuacji się znalazłam. Nie kierowałam się potrzebami dorosłego, nie miałam wizji idealnego życia. Nie żyłam problemami codzienności tak, jak widzą to dorośli. Byłam dzieckiem. Dla mnie liczyło się to co tu i teraz. Dopóki czułam się bezpieczna, wszystko było ze mną w porządku. A bezpieczeństwo zapewniał mi mój opiekun. Anioł, który nigdy nie odstępował mnie na krok.
Rozejrzałam się po sali wciąż majstrując przy zamku mojej kurtki. Widziałam, jak wiele stolików i krzeseł się tu znajduje. Dopiero teraz ogarnęło mnie zdumienie związane z tym miejscem.
- To tu jest tak dużo czarodziejów?! - Zapytałam z wyczuwalną ekscytacją w głosie. No trzeba było tak od razu! Cóż może być lepszego dla pięciolatki, niż dom pełen magicznych istot. Nie wiedzieć czemu, wyobraziłam sobie, jak część czarodziejek przybywa na stołówkę na miotłach z czarnymi kotami wciskającymi pazurki w ich krańce, podczas gdy pozostali użytkownicy sił magicznych wjeżdżali tu na swych majestatycznych jednorożcach. Ta wizja prawie całkowicie mnie pochłonęła, gdyby nie jeden znaczący szczegół.
FRYTKI.
Na wieść, że otrzymam swe ukochane dziś jedzenie, od razu odwróciłam wzrok w kierunku kobiety, klaszcząc w swoje małe dłonie.
- Tak! Tak! Dziękuję! - Cóż, nawet pobyt na ulicy nie wyzbył ze mnie całkowicie dobrych manier. Gdy Colleen zniknęła mi z oczu, zdjęłam do końca swoją kurtkę i poprawiłam zdecydowanie za duży sweter, którego nie ściągałam z siebie już od kilku miesięcy. Zniszczył się w tym czasie i przetarł w kilku miejscach. Miał też kilka większych i mniejszych plam, o dziwnym zapachu nie wspominając. Kochałam jednak ten sweter. Kurtkę rozłożyłam na ziemi, po czym usiadłam sobie na niej wygodnie, po turecku, przez chwilę wtulając się w kaszmirową (nie)gładkość tkaniny mojego odzienia.
Gdy kobieta wracała na stołówkę, mogła zobaczyć jak gram w łapki - jak to mogło wyglądać - sama ze sobą. Grałam jednak ze swym opiekunem, za każdym razem chichotając, gdy trafił mnie w moje palce. Chyba nawet nie przeszkadzało mi, jak ze mną wygrywał.
Słysząc zbliżające się do mnie kroki, odwróciłam swój łepek jednocześnie zgarniając grzywkę z twarzy. To było jedzenie... I tak pięknie pachniało... Podniosłam swoje dłonie do góry, chcąc złapać talerz, a w moim brzuchu zaczęło jeszcze mocniej burczeć. Chciałam zjeść na ziemi. Tak mi było wygodniej, bo nogi mi nie zwisały i nie dotykałam brodą stolika. Nie widziałam tu też specjalnego krzesełka, takiego, jakie miałam w domu - z masą poduszek, by znajdować się wyżej. Miałam tylko nadzieję, że mojej nowej znajomej nie będą przeszkadzały moje preferencje...
  Temat: Sypialnia
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 643

PostForum: S. Nyberg   Wysłany: 2018-02-02, 23:48   Temat: Sypialnia
// Lizzy tu fizycznie nie ma.


Na zaproszenie kobiety zbliżyłam się jeszcze bardziej do niej, opierając łapki o ramę łóżka i dalej przyglądając się wszystkiemu, co pojawiało się na ekranie. Kolorowe obrazy z reklam i kolejne literki pojawiające się w dokumencie tworzonym przez hinduskę wyraźnie mnie dekoncentrowały. Prawdopodobnie mogłabym przez kolejne kilkanaście minut wpatrywać się w te cuda na monitorze. To była taka miła odmiana od szarej codzienności, w której przyszło mi żyć...
Szybko jednak moją uwagę odwrócił gest Shivali, gdy stuknęła się po głowie.
- Dlaczego się bijesz? - Zapytałam wyraźnie przejęta. Widziałam wcześniej, jak kilku bezdomnych robiło sobie podobnie. Wtedy ci, którzy się mną opiekowali często mówili, że są chorzy i trzeba to ignorować. Nie chciałam jednak, by ma nowa znajoma była chora. Pamiętałam, jak sama cierpiałam, gdy dopadała mnie gorączka albo kaszel. Nawet nie przychodziło mi do głowy, że można być chorym na coś innego...
Kolejna propozycja mulatki jednak zaintrygowała mnie jeszcze bardziej. Uśmiechnęłam się szeroko, od ucha do ucha a moje oczy wręcz zabłyszczały. - Tak! Tak! Chcę zwierzogród! Zwierzogród jest fajny! Będzie zwierzogród?! - Zapytałam z ekscytacją w głosie. To była jedna z ostatnich bajek animowanych, które kojarzyłam i bardzo chciałam do niej wracać pamięcią. Kojarzyła mi się z miłym wyjściem do kina z rodzicami, gdy mogłam nawet dostać swój własny popcorn, specjalny kubeczek i napój! Ten kubeczek nawet mogłam zabrać do domu i pić z niego przez kolejne kilka dni. W sumie... Brakowało mi mojego kubeczka...
Nie zdawałam też sobie sprawy z konsekwencji mojego pobytu w tym miejscu. Dla mnie to była magia i nawet się nie spodziewałam, że tak naprawdę zostawiłam swoje ciało na placu zabaw jak niepotrzebną skorupkę. Liczyło się to co tu i teraz.
- Teraz? - Zapytałam, wyraźnie wybita ze swoich myśli. Musiałam się chwilę zastanowić nad odpowiedzią. - Ostatnio mieszkałam z panią-matką na tej uliczce, gdzie ludzie nie wchodzą, bo tam śmierdzi. Ale pani-matka kazała mi uciec, gdy nie przyniosłam kubeczka, bo panowie go chcieli a ja nie pamiętałam, co się stało. - Wydukałam z siebie na jednym tchu. Mogło się to wydawać trochę pogmatwane, ale w sumie było bardzo bliskie prawdy. - Ostatnio jadłam cukierki. Dostałam też soczek i ciastko od Jacka, ale jego mama była o to zła i kazała mi sobie iść. - Dodałam po chwili, wspominając wizytę na jednym z placów zabaw, gdzie kręciło się dużo dzieci. Te dzieci często chciały się ze mną dzielić swoimi łakociami, ale ich rodzice nie patrzeli na to już tak pogodnym wzrokiem...
  Temat: Sypialnia
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 643

PostForum: S. Nyberg   Wysłany: 2018-02-01, 19:01   Temat: Sypialnia
// Lizzy tu fizycznie nie ma.


Uważnie przyglądałam się poczynaniom hinduski. Byłam tym poniekąd zafascynowana, bo gdy tata pracował na komputerze, nigdy nie pozwalał mi się do niego zbliżać. Zawsze mówił, że to ważne rzeczy i muszę uważać, żeby nic nie zepsuć. Przyglądałam się, jak kobieta wpisywała literkę po literce, przysłuchiwałam się stukotowi klawiatury. To było... Dziwne. Tak bardzo przywykłam do życia na ulicy, że te normalne rzeczy wprawiały mnie w lekkie osłupienie.
- A co robisz? Czy ja też mogę?- Zapytałam, gdy zauważyłam, że na każde moje słowo kobieta reaguje ponownym stukaniem po klawiaturze. W sumie chyba byłam bardzo zaintrygowana tym sprzętem. Mama kiedyś puściła mi nawet na ekranie komputera bajki, to było bardzo fajne.
Na tą krótką myśl, moje oczy wręcz zalśniły - bajki.
- Masz tu bajki? Zwierzogród? Miałam tort ze zwierzogrodem, wiesz? Była tam ta króliczka i lis i trzymali moje świeczki! - Powiedziałam z dumą w głosie, przypominając sobie piękny wygląd ciasta i jego wspaniały smak. Mimowolnie oblizałam buzię, a po chwili zaczęłam wyciągać włosy z jej wnętrza. Nie lubiłam uczucia tych pojedynczych włosków na moim języku. Bardzo mnie to irytowało.
Nie kojarzyłam też nic, co do tej pory wyświetlało się na ekranie komputera. To wszystko, to były jakieś dziwne obrazy.
- Wypadek był w lesie, jak jechaliśmy do mauzoleum dla dzieci, ale nie dojechaliśmy. I było bum. I auto się prawie złożyło, o tak, jak kartka. - Stwierdziłam z pewnością w głosie i nawet nie miałam świadomości, że znowu popełniłam błąd. Byle tylko hinduska tego źle nie zrozumiała... Tylko tego brakowało, żeby moich rodziców uznać za całkowitych psycholi...
  Temat: Sypialnia
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 643

PostForum: S. Nyberg   Wysłany: 2018-02-01, 17:07   Temat: Sypialnia
//Lizzy fizycznie tu nie ma.

Wciąż byłam zafascynowana sytuacją, w której się znalazłam. To wszystko było takie niesamowite i magiczne. Cała ta sytuacja była dla mnie o tyle dodatkowo interesująca, że przez ostatnie kilka miesięcy nie żyłam swoim wymarzonym życiem. Brakowało mi wielu rzeczy i zapomniałam o tym wszystkim, gdy tylko poznałam tę kobietę - tak łatwo było odwrócić moją uwagę od trudu dnia codziennego.
Gdy Shivali zalała mnie lawiną pytań, przekręciłam lekko głowę i zrobiłam lekko zkwaszoną minę.
- Seattle brzmi znajomo. - Stwierdziłam po chwili zastanowienia, jednak moja mimika nie uległa zmianie. Próbowałam sobie z całych sił przypomnieć swoje nazwisko, jednak - bez rezultatu.
- To był taki domek, był baaardzo duży. I okno z mojego pokoju było od tej strony co ulica. A na dworze miałam huśtawkę. A tata zostawiał duże, czarne auto przed domem. Mieliśmy też krzaczki i drzewo. A mój pokój był na piętrze. I... I... - Zacięłam się, próbując sobie przypomnieć coś jeszcze charakterystycznego dla mojego domu. Zawsze wystarczało, gdy mówiłam, że mój dom to "ten duży". Nigdy nie potrzebowałam znać dokładnego adresu.
- Chyba tak. Tam gdzie mnie zabrali, mówili, że ktoś mnie przywiózł. - Odpowiedziałam po chwili na ostatnie pytanie hinduski. "Tam". Sama nawet nie wiedziałam, czym było to miejsce. A jednak do dziś dziwnie się czułam na samo wspomnienie brzydkiego pokoju, łazienki, i tego dziwnego chłopca...
  Temat: Stołówka
Lizzy Addams

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1546

PostForum: black lake bible camp   Wysłany: 2018-01-31, 18:28   Temat: Stołówka
Droga tutaj bardzo mi się podobała. Mijałam śliczne drzewka, chyba w oddali nawet widziałam jakiś stawek. Mój opiekun wydawał się cieszyć razem ze mną, bo gdy tak szłyśmy, czułam się prawie jak za starych czasów - gdy chodziłam na spacery z mamą i tatą. Jedną swoją rączką trzymałam Colleen, w drugiej wciąż miałam oparte te metalowe rzeźby przypominające kwiatki, a na swoim ramieniu czułam przyjazny dotyk mojego prywatnego anioła.
W końcu dotarłyśmy do tego dziwnego miejsca. Zaczęłam się uważnie przyglądać wszystkim ścianom i meblom w tym pomieszczeniu. Kwiatki ułożyłam jeden koło drugiego na najbliższym stoliku.
- To w ogóle nie wygląda jak pokój do jedzenia w domu. - Powiedziałam wyraźnie zaskoczona. Chyba spodziewałam się, że czarodziejki mają takie same jadalnie jak normalni ludzie. W końcu w animowanej Sabrinie czarodziejki mieszkały w zwykłym domu, prawda?
Na pytanie kobiety i odczuwane zapachy zaburczało mi jednak w brzuszku. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, kładąc jedną ze swoich dłoni w okolicach mojego pępka.
- A są frytki?- Zapytałam wyraźnie zaintrygowana. No dzisiaj na pewno mi nie odpuszczą te małe, smażone pyszności! Zanim jednak usłyszałam odpowiedź, zaczęłam już majstrować przy zamku mojej kurtki, by go rozpiąć. W końcu w siedzibie bractwa na pewno było dużo cieplej niż na dworze w środku zimy.
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10