| Autor |
Wiadomość |
Temat: Szpital |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1315
|
Forum: downtown Wysłany: 2019-03-26, 21:39 Temat: Szpital |
Spójrzmy prawdzie w oczy - komplementy kierowane do ludzi, z którymi nie planował flirtować, jakoś nigdy nie wychodziły mu zbyt dobrze. Prawdę mówiąc, jeśli miał w sobie jakieś pokłady przeznaczonej ku temu energii, raczej nieświadomie zachowywał je skrzętnie wewnątrz siebie. Tak po prostu - w celu wykorzystania w odpowiedniej sytuacji. Tą zaś niewątpliwie nie była wizyta u brata w szpitalu.
Nawet jeśli gdzieś tam w głębi naprawdę przejął się całą sytuacją, nie zamierzał dać tego po sobie poznać. Zarówno ta część rodziny, która przyłożyła rękę - niekiedy naprawdę twardą, warto dodać - do jego wychowania, jak i samo cholernie trudne życie... To wszystko nauczyło go panowania nad okazywanymi emocjami. Pozornie znacznie łatwiej było przecież zgrywać wyluzowanego twardziela, aniżeli robić z siebie mięczaka.
Zresztą... Naprawdę nie sądził, by miało to wiele zmienić. Nie w obecnej sytuacji, w której Sebastian zapewne zawczasu zrekompensował sobie bezuczuciowość brata, wykorzystując nadmierną czułość jednej z tych śliczniutkich pielęgniarek, jakie kręciły się po korytarzu. W końcu pochodzili z tej samej rodziny. Nieważne, jak niezręcznie by to nie brzmiało, Lewis był pewny, że jego brat miał w sobie jakiś element czarusia, nawet jeśli on sam zabrał większość pokładów.
Aczkolwiek ten stan... Cóż, nie wyglądał zbyt zachęcająco. Prawdę mówiąc, Morrison nawet nie skończył swoich porównań.
- Albo jak rozjechane jajko z tosta z pomarszczonym awokado. - Stwierdził, przekrzywiając głowę, by zwiększyć swoje pole widzenia, niewiele robiąc sobie z odpowiedzi brata. Chwilę później spoważniał jednak na tyle, by bez mrugnięcia okiem spytać:
- Warto było? Tak się urządzić? - Śmiał w to wątpić. Serio. |
Temat: Szpital |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1315
|
Forum: downtown Wysłany: 2019-03-24, 19:26 Temat: Szpital |
To był długi i naprawdę ciężki, wręcz niemożliwie przedłużający się okres, w którym dojście do ładu i składu we wszelkich interesach nosiło znamiona stanu niemożliwego do osiągnięcia. W związku z pogarszającym się stanem wojennym, ludzie w jego otoczeniu zdawali się pozwalać sobie na coraz więcej, raz po raz popełniając kolejne karygodne błędy, przez które ich biznes podupadał z dnia na dzień. Jak na złość, osoby, które powinny dzielić z nim tę odpowiedzialność, aktualnie jakby po prostu wyparowały.
Po wydarzeniach z mieszkania nad klubem nocnym, a także przy licznych doniesieniach o kolejnych zamachach, masakrach czy wypadkach, nie miał już bladego pojęcia, czy w ogóle jeszcze żyły. Przeciwnie - został zdany na swoje własne przeczucia, które mówiły mu, że najprawdopodobniej chodziło o jedną z dwóch rzeczy. Albo faktycznie myślał teraz o trupach, albo powinien nazwać ich parszywymi szczurami, które w popłochu uciekały z tonącego statku.
Wkładając praktycznie całą energię w prowadzenie tego - tym razem już dosłownego, na jego nieszczęście - burdelu, w naprawdę niewielkim stopniu interesował się swoim życiem osobistym. Z tego to powodu nie sprawdzał także prywatnego telefonu, odrzucając go gdzieś na bok za każdym razem, gdy choć na chwilę przebywał we własnym mieszkaniu. Potrzebował snu, odpoczynku, a kontakty towarzyskie zaczęły go męczyć.
Kiedy jednak usłyszał o wydarzeniach, w których brał udział ktoś, kogo opis nasuwał mu na myśl jedną, bardzo konkretną osobę... Nie mógł się nie odezwać. Oczywiście, jak to w obecnym czasie, zrobił to raczej stosunkowo późno, tak naprawdę dowiadując się wszystkiego sporo po fakcie, jednak przynajmniej nie mógł sobie zarzucić, że się nie zainteresował.
O zgrozo, zdecydowanie szybciej dowiadując się, że jego podejrzenia faktycznie mogły mieć związek z rzeczywistością, przez co wcale nie poczuł się lepiej. Być może wiedza była przydatna, być może nawet konieczna, jednak na pewno nie tak łatwa do przełknięcia. Tym razem nie czekał jednak zbyt długo, wybierając się do szpitala w pierwszym momencie, w jakim tylko mógł to zrobić.
Jak przystało na mało wylewnego człowieka, stanął w drzwiach pomieszczenia, odchrząkując na tyle głośno, by zwrócić na siebie uwagę, a następnie po prostu wchodząc do pomieszczenia i unosząc brwi. Nie skrzywił się, choć wygląd brata z pewnością nie wypadał najlepiej. Był wręcz skłonny stwierdzić, że...
- Stary, wyglądasz jak gówno. - Odchrząkując, przysunął sobie pierwsze z brzegu metalowe krzesełko, by bezceremonialnie się na nim rozsiąść. - Choć to chyba powinno pasować do opisu prawników. |
Temat: You've got to change your evil ways, baby |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 517
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-02-23, 01:07 Temat: You've got to change your evil ways, baby |
- Jest zajebista. Prawda, Cadence? - Uśmiechając się do jego pijanej, naćpanej i zdecydowanie coraz bardziej napalonej towarzyszki, otwarcie klepnął ją w pośladek, wywołując falę niekontrolowanego chichotu ze strony panny. - Naprawdę wartościowa kobieta. - Cóż, jeśli brało się pod uwagę stopień wypchania portfela jego koleżanki, z pewnością nie miała sobie równych, a przynajmniej nie w tym miejscu.
Była bogata, była hojna, była totalnie nierozsądna, jeśli chodziło o dobór nowych znajomych... I właśnie dlatego tak bardzo mu teraz pasowała. W przeciwieństwie do faceta Matilde, który nie miał nawet tyle, by mógł zrekompensować wszystkie swoje paskudne wady. Był biednym wieśniakiem i Lewis nie zamierzał zmienić swojego zdania. Po prostu nie łykał Aarona.
- Dyskutowałbym o tym, czy on w ogóle ma duszę. - Stwierdził, praktycznie przewracając przy tym oczami i kilka razy kląsając językiem o podniebienie. - Nie bierz tego do siebie, Dee, ale jest najbardziej parszywym rodzajem dilera. Uwierz mi, coś o tym wiem. - Co prawda, nigdy nie widział Whitemore'a w prawdziwej akcji, ale wielokrotnie doświadczył prób podjebania mu klientów... I był świadkiem tego, jak zmarnowani powracali do jego źródełka, skarżąc się na kawałki opony czy domieszki sody do pieczenia dodawane do narkotyków. Aaron był dupny, nawet jeśli chodziło o dilerkę.
Nie zamierzał jednak głębiej w to wnikać. Nie teraz i nie, jeśli Wallace tak bardzo upierała się, co do umęczenia niewinnej duszy jej chłopaka. Skoro Whitemore dostatecznie dobrze ją traktował, nie było powodu, by Levi jeszcze bardziej na niego najeżdżał. Nie, gdy mógł go wkurzyć w inny sposób. Na przykład zabierając jego partnerkę na parkiet, obracając ją w tańcu i zdecydowanie nie trzymając jej na dystans.
Przynajmniej do czasu, gdy butem nie trącił małej paczuszki, jaka zdecydowanie wypadła z ubrania Matilde... Niedużej, malutkiej paczki, której bez dwóch zdań by jej nie sprzedał.
- Gdzie to kupiłaś? - Spytał nagle, zatrzymując ją w połowie obrotu i powoli pochylając się, by podnieść porcję narkotyku. Jeśli ktoś jej to sprzedał... Miał zdrowo przesrane. W końcu była skreślona z listy klientów, Lewis osobiście o to zadbał... |
Temat: Purr |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 937
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2019-02-23, 00:49 Temat: Purr |
Dla niektórych zapewne wszystko działo się, cóż, szybko. Być może nawet zbyt szybko, wprawiając ludzi w niemałą panikę i sprawiając, że większość z tu obecnych przypominała mrówki w popłochu uciekające przed bliżej nieokreślonym zagrożeniem, jakie spadło na ich mrowisko. Kto by pomyślał, że nawet bardzo doświadczeni dilerzy czy handlarze bronią poddadzą się panice i podążą w naprawdę głupim kierunku. Główna klatka schodowa nigdy nie była dobrą opcją, zwłaszcza jeśli istniały inne - chociaż trochę lepsze.
I gdyby nie okoliczności, Levi z pewnością by z nich skorzystał. Nie bez powodu postanowił udać się na kontrolę akurat do tej lokacji, nawet jeżeli mógł ją przeprowadzić w wielu innych miejscach, w których pojawiali się jego znajomkowie. Znał ten teren i dosyć dobrze wiedział, na co mógł sobie pozwolić. A jedno z okien... Jedno z okien było zdecydowanie dobrą opcją ucieczki - wpierw po metalowych, wąskich schodach przeciwpożarowych, a następnie po parapecie przeciwległego domu - wprost na jego klatkę schodową, gdzie z pewnością było już całkowicie bezpiecznie.
Niestety, przed tym wszystkim zdecydowanie musiał brać pod uwagę dobro biznesu, a pozwolenie komuś całkiem obcemu na zaciągnięcie długów w żadnym stopniu mu się nie podobało. Nieważne, co mówiła dziewczyna. W tej sytuacji praktycznie każdy powiedziałby dokładnie to samo, a Billy... Billy może nie był głupi i doskonale wiedział, jak wyślizgiwać się z różnych kłopotów, jednak zdecydowanie nie należał do najszybszych czy najzwinniejszych osób. Gdyby cokolwiek mu się stało, towar po prostu by przepadł, a ewentualna puszczona przez dziewczynę plotka o dobrodziejstwie gangu dodatkowo nadszarpnęłaby ich interesy.
- Robisz interesy z gangiem, więc robisz je ze mną. - Stwierdził więc sucho, nie spuszczając z niej wzroku ani nie odkładając broni. Nadal celował prosto w dziewczynę, zdecydowanie nie mając zamiaru jej odpuścić. - Masz kasę, dajesz ją, a potem spieprzasz. Dokładnie w takiej kolejności. - Nieważne, co działo się za drzwiami. Takie były warunki. |
Temat: Purr |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 937
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2019-02-15, 19:58 Temat: Purr |
Nawet jeśli zazwyczaj dosyć dobrze dogadywał się z kobietami, tak naprawdę nie miał bladego pojęcia o tym, jak funkcjonowała ich psychika i w tym momencie, cóż, po raz kolejny się o tym przekonywał. Nie zamierzał jednak wnikać w to zbyt głęboko, zwłaszcza że klientka Billy'ego niespecjalnie go interesowała. Ot, prowadził z nią ogólnikową, pobieżną rozmowę... Coś w rodzaju bardziej niestosownej wersji small talku, o której - jak mniemał - oboje mieli za moment zapomnieć. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
- Nie oceniam ludzi po okładce czy pierwszym wrażeniu. - Stwierdził obojętnie, choć zaledwie kilka sekund później po raz kolejny uniósł brew, dopowiadając krótkie:
- A może jednak to robię... - Cóż, doskonale znał siebie samego. Robił to. Bez najmniejszego zwątpienia, po prostu to robił. Zazwyczaj kompletnie nie starając się przy tym myśleć w inny sposób czy pozbywać się tych specyficznych szablonów albo szufladek, w jakie nieustannie wpychał poznawane osoby. Etykietkowanie całkiem mu pasowało i, bądź co bądź, zazwyczaj było nader trafne.
Prawdopodobnie wspomniałby też zresztą o tym, jak oceniał swoją nową znajomą, nie powstrzymując się od rozwinięcia komentarza dotyczącego jej tupetu - zwłaszcza że odpowiedzi kobiety w pewnym stopniu go bawiły - gdyby nie chaos, jaki nagle zapanował gdzieś pod nimi. I choć zarówno Levi, jak i reszta jego towarzystwa, byli przygotowani na ewentualne niedogodności związane z taką a nie inną lokalizacją mieszkania... Część lokatorów momentalnie straciła głowę. Zupełnie niczym dzikie zwierzęta w zoo, całkowicie poddali się panice... I choć Morrison podejrzewał, że kupująca również to zrobi, tak się nie stało...
O nie. Wcale nie. Jeśli bowiem reszta towarzystwa była niczym małpy, szympansy czy pawiany uciekające przed ogniem, młoda kobieta była wroną, która leciała dosłownie na wszystko, co tylko się błyszczało. Między innymi na broń i amunicję, która - upsik - wciąż nie należała do niej. Nie zapłaciła za nią - wiedział to, w końcu kontrolował cały ten burdel. I nawet jeśli była stałą klientką Billy'ego, Levi nie zamierzał szukać jej, jeśli jego kumplowi coś się stanie, by samodzielnie odbierać zapłatę.
Nim zdążyła opuścić mieszkanie, wycelował do niej z odbezpieczonej broni, gwiżdżąc głośno, by zwrócić uwagę blondyneczki, nawet mimo tego całego burdelu.
- Mała! Kasa, a potem spieprzaj! - Warknął, tym razem już się nie uśmiechając. To był jego biznes, kurna. Nawet jeśli sytuacja nie sprzyjała transakcjom, nie zamierzał być pobłażliwy. Zbyt wiele kulek już dostał, by nagle stać się rozsądniejszym. |
Temat: You've got to change your evil ways, baby |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 517
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-02-07, 22:33 Temat: You've got to change your evil ways, baby |
Słysząc stwierdzenie, jakie padło spomiędzy umalowanych warg Wallace, Levi parsknął głośnym śmiechem. Cóż, zdecydowanie nic nie brał - najwyraźniej w przeciwieństwie do Dee - jednak nie oznaczało to, że nie mógł się napić. Wręcz przeciwnie, był już całkiem mocno wstawiony, zwłaszcza że i tak nie nastawiał się na zbyt dużą potrzebę łowów, jeśli chodziło o klientów. Blondi w obcisłym stroju zdecydowanie mu wystarczała, zatem mógł sobie pozwolić na naprawdę wiele.
- Ja ci nie postawię, ale moja droga koleżanka... - To mówiąc, przerwał na moment, by zaczepnie mrugnąć do naćpanej, najaranej i napitej kokietki, która chichotała w najlepsze, a następnie dodatkowo musnąć ją opuszką palca po odkrytym kolanie. - Moja droga koleżanka stawia nam w najlepsze, prawda? - Cóż, być może to był szczyt bezczelności, zwłaszcza że obgadywali ją na jej własnych uszach, jednak dopóki tego nie pojmowała, dopóty zabawa trwała w najlepsze... A zdecydowanie zbyt drogi alkohol z dziwnego źródła lał się strumieniami.
- Huh? - Cóż, zdecydowanie nie ogarniał na tyle, by od razu pojąć, o kogo chodziło. Zwłaszcza wtedy, gdy jego myśli wciąż obracały się wokół dziewczyny w obcisłym stroju i jej zasobnych kieszeni, z których raz po raz wypływały pieniądze na alkohol czy narkotyki. Zdecydowanie nie mógł lepiej trafić. Nie sądził, by wiele osób na tej imprezie miało aż takie możliwości finansowe, jak jego najdroższa towarzyszka. Dopiero po krótkiej chwili pojął, że Matilde całkowicie przeskoczyła do tematu Aarona i... Cóż, zdecydowanie zgadzał się, co do chujowatości tego.
- Daj spokój. - Parsknął, wodząc spojrzeniem po sali pełnej ludzi, jakby spodziewał się, że Aaron zaraz wyskoczy zza jakiegoś napalonego nastolatka... Co, tak w gruncie rzeczy, było nawet całkiem prawdopodobne, jak na jego oko. - Typek jest po prostu niedorozwinięty. Sorki, Dee, ale ktoś musiał to powiedzieć. - Wzruszając ramionami, po prostu przeszedł do tego, co najlepiej robił - zamawiania kolejnych porcji alkoholu.
I pewnie nadal pozostałby w tym miejscu, gdyby nie nagła propozycja - a może raczej decyzja - ze strony wyjątkowo rozpromienionej Matilde, której po prostu głupio mu było odmówić. Pociągnięty na parkiet, rzucił jeszcze tylko obojętne spojrzenie w kierunku swojej byłej ofiary, nawet nie mrugając przy tym okiem. Cóż, niespecjalnie żałował bycia oderwanym od niej, skoro i tak wystarczająco się już nachapał. A tak się składało, że naprawdę lubił dobrą zabawę.
- A gdzie zgubiłaś swojego Vincenta, Mia? - Spytał z przekorą w głosie, bez zastanowienia obracając Tildę w rozbawionym piruecie. |
Temat: You've got to change your evil ways, baby |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 517
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-02-07, 20:20 Temat: You've got to change your evil ways, baby |
- Wszystko zależy od tego, jaką ilość alkoholu wypijesz. - Spoglądając z góry na swoją nową przyssawkę, gdy ta postanowiła z zaskoczenia zanurkować pod jego ramieniem, uśmiechnął się nieznacznie. Nie, całkowicie nie obchodziło go to, co teraz pomyślała jego towarzyszka. Prawdę mówiąc, szczerze wątpił w to, by w ogóle cokolwiek pomyślała. Była na to zdecydowanie zbyt zjarana, najprawdopodobniej marząc wyłącznie o kolejnej dawce narkotyków i lepieniu się do jakiegoś frajera, z którym mogłaby skoczyć w bok.
W normalnych okolicznościach najprawdopodobniej nawet nie pomyślałby o tknięciu jej palcem, jednak okazja czyniła dilera. Takie osoby zazwyczaj dosyć dobrze płaciły i z łatwością dawały się okręcić wokół palca. Bogate, spuszczone ze smyczy, rozpuszczone księżniczki, dla których melanż trwał praktycznie dwadzieścia cztery godziny na dobę. O wiele lepsze w kontaktach, aniżeli nawet najlepsi kupcy z parszywych dzielnic miasta. To właśnie dlatego kręcił się w jej towarzystwie, flirtując i raz po raz stawiając kolejne drinki... Opłacane jej własnymi pieniędzmi. Znalazł ofiarę i, cholera, było mu to na rękę. Przynajmniej nie musiał zaczepiać innych imprezowiczów.
Za to oni zdecydowanie zaczepiali jego. Matilde była wyłącznie kolejnym przykładem kogoś znajomego, kto jakimś cudem wypatrzył Lewisa w tłumie i... Cóż, ze wszystkich ziomków, z którymi zetknął się tego wieczoru, to z nią najbardziej chciał przebywać. Oczywiście, o ile nie zamierzał towarzyszyć jej ten parszywy ogon w postaci Aarona Whitemore'a, którego Levi najzwyczajniej w świecie nie trawił. Nie chodziło już nawet o to, iż obracali się w kręgach innych gangów. Nie, Aaron sam w sobie był dostatecznie olbrzymim kutasem, by zapracować sobie na szczerą nienawiść ze strony Morrisona. A Tilda doskonale to wiedziała. Mimo to, nie dostrzegając Whitemore'a, uśmiechnął się do niej po raz kolejny, wolną dłonią czochrając ją po czubku przekrzywionej peruki.
- Twój też od dawna nie jest dobry, Dee. - Zwrócił się do niej, kompletnie ignorując dalsze umizgi ze strony jego wcześniejszej towarzyszki. Chwilowo ani trochę go nie interesowała. No, przynajmniej do czasu, kiedy nie przyszło mu postawić im kolejnych trzech drinków... Z kieszeni laborantki, a jakżeby inaczej. Przesuwając jednego w kierunku Wallace, spojrzał na nią kątem oka, nieznacznie unosząc przy tym brwi.
- No to salut. - Stwierdził głośno, starając się przegadać muzykę i jednym pociągnięciem wypijając zawartość kieliszka. |
Temat: Purr |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 937
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2019-02-07, 15:14 Temat: Purr |
Spoglądając na Billy'ego nie musiał w żaden sposób komunikować się z nim słownie, by po prostu przekazać to, co krążyło mu teraz po głowie. Do jasnej kurwy, skąd on wytrzasnął takiego kupca? I jakim cudem wciąż jeszcze - bo zdecydowanie nie wyglądało to na pierwszą transakcję - nie odesłał tej dziewczynki do kogoś innego? Do kogoś, kto zajmował się znacznie bardziej niegroźnymi groźnymi interesami? Mała blondynka po prostu kompletnie tu nie pasowała, a jej wyraźna skłonność do gadaniny i braku trzymania języka za zębami, cóż, wszystko to wręcz od niej biło. Levi uniósł wzrok ku sufitowi, parskając przy tym cicho i zaciągając się świeżo zapalonym papierosem.
- Lewy, jeśli zamierzasz być dyskretna i zachować go na dłużej. Prawy, jeśli lubisz robić makabryczne przedstawienia. - Stwierdził, całkowicie naumyślnie ponownie pomijając istotę pytania, jakie mu zadała. Nie zamierzał wdawać się w głębsze dyskusje na temat tego, co aktualnie bardziej mu pasowało. I jeśli miałby być całkowicie szczery - a taki nie był - w życiu nie wybrałby żadnej z tych broni. Obie były cholernie głośne, obie miały swoje defekty, które wykluczały je z częstego użycia, obie... Cóż, po prostu mu nie pasowały. Gwoli ścisłości, tak samo jak sugerowany Ruger, na komentarz o którym ponownie wydał z siebie krótkie parsknięcie.
- Masz tupet, prawda? - Spytał z wyraźnie słyszalną pobłażliwością, odpychając się łokciami od ściany i prostując tak, by móc przez moment spoglądać na nią z góry. Nic jednak nie mówił, po tej krótkiej chwili po prostu wzruszając ramionami i szykując się do odejścia wgłąb pomieszczenia. Właśnie wtedy, gdy specyficzna muzyka, jaka dotychczas przedzierała się do nich z dołu, nagle się urwała, a w klubie pod nimi rozległy się pierwsze strzały... |
Temat: Purr |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 937
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2019-02-07, 00:17 Temat: Purr |
W pierwszej chwili jego ramiona po prostu się uniosły, by opaść w geście całkowitej obojętności. Owszem, teoretycznie miał o tym pojęcie, znał się na tym i mógłby jej pomóc, gdyby tego chciał, ale... Ale... Właśnie - gdyby chciał, a tak się składało, że całkowicie mu to wisiało. Nie bez powodu pozwalał Billy'emu Jackowi zajmować się całym interesem w tej części miasta. To on robił tutaj za największego znawce i zarazem jedynego prawdziwego dostawcę. Nieistotne, jak naprawdę miało się to w zestawieniu z rzeczywistością, Bill po prostu wykonywał swój kawałek roboty.
Zresztą... Czy chwilę wcześniej nie padły tłumaczenia dotyczące obu pistoletów? Czy handlarz nie rozpoczął długiej i zarazem wyjątkowo konkretnej gadki dotyczącej wad i zalet określonej broni? Levi doskonale to pamiętał, mając w pamięci również nieobecne spojrzenie dziewczyny i jej wyraźne zdekoncentrowanie, które sprawiło, że jego znajomek musiał dodatkowo sprowadzać ją na ziemię. Nie to, by go to w jakikolwiek sposób grzało czy ziębiło, ale jeśli tacy ludzie brali się za strzelanie, to naprawdę nie warto było przesiadywać w miejscu, w którym się znajdowali.
- Ten po lewej ma łatwiej dostępną amunicję, lepiej leży w małych dłoniach, ale częściej się zacina. Ten po prawej jest mniej praktyczny, zostawia po sobie bardziej charakterystyczne ślady i zadaje zdecydowanie większe obrażenia. - Odezwał się wreszcie, spoglądając na nią od niechcenia i rzucając niedopałek papierosa na podłogę, by przydeptać go butem. Cóż, prawdopodobnie nie powinien traktować jej z aż takim politowaniem czy pobłażliwością, jednakże nie zamierzał ukrywać tego, jakie miał podejście. Musiała wiedzieć, na co się wystawiała, gdy tu przychodziła. A tak się składało, że Lewis w zmęczonym wydaniu był jeszcze bardziej uszczypliwy niż zazwyczaj.
- Choć, jak na moje oko, do strzelania do niewiernych byłych najlepiej sprawdza się taki... Ruger SR9c albo pistolet do kleju. - Stwierdził, unosząc brwi i odpalając kolejnego papierosa. Co tu wiele mówić, nie sądził, by dziewczyna wyglądała na kogoś, kto na poważnie zajmował się bronią. Wręcz przeciwnie, cała jej postawa wprost krzyczała jestem drobną kobietką w wielkim świecie i muszę bronić się przed strasznymi dresami, wymachując moją małą rączką. Być może stereotypy kiedyś miały się na nim odbić, ale... Cóż, był na to przygotowany. |
Temat: You've got to change your evil ways, baby |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 517
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-02-06, 20:26 Temat: You've got to change your evil ways, baby |
Przeraźliwie głośna, hałaśliwa muzyka wręcz wdzierała się do uszu, niszcząc bębenki i trwale uszkadzając słuch masy spoconych, przeładowanych energią ludzi, którzy ocierali się o siebie na ciasnym parkiecie. Ostre, migoczące światła mieszały się ze sobą, nawet całkowicie zdrowych ludzi doprowadzając do czegoś na kształt padaczkowego transu, a strumienie alkoholu nie przestawały oblewać mokrego, lepkiego blatu baru, o który opierał się Lewis. O dziwo - a może jednak wcale nie? - żadna z tych rzeczy kompletnie mu nie przeszkadzała.
Wręcz przeciwnie, znajdował się w swoim żywiole, z szerokim uśmiechem flirtując z dziewczyną przebraną w obcisły, zdecydowanie przyciasny kostium seksownej laborantki... Tylko po to, by zaledwie moment później dyskretnie wsunąć niedużą, starannie zafoliowaną paczuszkę wprost za pasek od jej pończoch, ponownie szeroko się do niej uśmiechając. Taaak... Zdecydowanie był w swoim żywiole i nie sądził, by szybko z niego wypadł. Noc była w końcu młoda, a w Halloween... W Halloween ludzie robili wszystko, by jak najlepiej się bawić.
Zresztą... Połowa z obecnych tu ludzi właśnie z tego powodu wybrała opuszczony szpital psychiatryczny na kompletnym pustkowiu - tu nie przyjeżdżały gliny, tu sąsiedzi nie łomotali do drzwi, a upiorny klimat był jeszcze bardziej dostrzegalny, przyprawiając ich o ciarki na skórze i napędzając ciało adrenaliną. Mówiono, że to miejsce było nawiedzone, że ludzie, którzy schodzili do piwnic, nigdy stamtąd nie wychodzili i że nie należało przebywać tu po zmroku. I właśnie dlatego w tym konkretnym dniu, w którym granica pomiędzy światami miała być jeszcze bardziej cienka, a ryzyko śmierci jeszcze bardziej prawdopodobne... Cóż, pojawiła się tu cała śmietanka towarzyska Albuquerque.
Prócz dawnej kafeterii, jaka została prowizorycznie przerobiona na najbardziej imprezową część budynku, można było do woli poruszać się po budynku, teraz - z racji kompletnego braku prądu - oświetlonego wyłącznie kilkudziesięcioma latarkami i świeczkami, których obecność teoretycznie groziła pożarem...
Ale kto by się tym przejmował, prawda? Zwłaszcza w miejscu, gdzie najarane pary ochoczo bzykały się na tych samych brudnych materacach, na których niegdyś leżeli psychicznie chorzy pacjenci, a porwane pasy bezpieczeństwa nadal zwisały z metalowych poręczy. Tutaj nikt nie myślał o takich rzeczach, tu po prostu szło się na całość... |
Temat: Purr |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 937
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2019-02-06, 18:36 Temat: Purr |
#05.01 (?)
Gdyby nie pilna potrzeba powrotu do bardziej aktywnego prowadzenia interesów, najpewniej w ogóle by go tu nie było. Nie chodziło w końcu o byle spotkania towarzyskie w miejscówkach, które aż krzyczały, jak bardzo są podejrzane i jak często uskutecznia się w nich nielegalne transakcje, o nie. Po tym, jak ta cholerna zaraza położyła mu jedną trzecią pracowników, a dwie trzecie z niej dodatkowo posłała do grobu, nim doszli, co mogą z tym zrobić... Cóż, po tym znowu musiał robić rzeczy na własną rękę, nie wysługując się tymi, którzy teraz gryźli już piach i nie było z nich najmniejszego pożytku.
To zaś niewątpliwie stanowiło pewien problem, zwłaszcza że wciąż nie potrafił przebywać w piętnastu miejscach na raz. Nie to, żeby nie próbował. Wręcz przeciwnie, wydłużając dzień roboczy do maksimum własnych możliwości, pojawiał się praktycznie wszędzie tam, gdzie był akurat potrzebny. Po pewnym czasie przestał się już nawet przejmować wygniecioną koszulą, worami pod oczami czy wyjątkowo niewyspanym spojrzeniem. Po prostu przychodził, ustawiając ludzi do pionu, załatwiając wszelkie możliwe sprawy, a następnie równie sprawnie opuszczał dane miejsce, by powtórzyć wszystko w kolejnym.
Mieszkanie nad klubem nocnym było wyłącznie kolejnym punktem na mapie, jaki musiał zaliczyć tego wieczoru, by móc w spokoju walnąć się na godzinę czy dwie i ponownie ruszyć gdzieś dalej. Korzystając ze zwyczajowej przykrywki szeregowego członka gangu, który wyłącznie jakimś magicznym trafem pracował dla kogoś wyżej, zajął miejsce pod jedną ze ścian, opierając się o nią i obserwując kolejne transakcje zawierane przez jego ludzi. O ironio, kompletnie nie mających pojęcia, że to właśnie dla niego działali.
Już od dłuższego czasu miał podejrzenia, że jeden z nich skutecznie pozbawiał go części dochodów, zdecydowanie zawyżając - już i tak zresztą wysokie - ceny, jednak wreszcie postanowił osobiście to sprawdzić. Wcześniejsze kontrole niczego nie wykazywały, jednak nie do końca ufał osądowi ludzi, których, bądź co bądź, dało się skorumpować. Zamierzał posiedzieć tu jeszcze z godzinę czy pół, wypalając kolejnego papierosa i zagadując do kolegów, których niewybredny humor przyjmował to coraz bardziej otwarte formy.
Nic więc dziwnego, że gdy w pomieszczeniu pojawiła się młoda dziewczyna, momentalnie zwrócił na nią uwagę. Mało dyskretne szepty niektórych chłopaków po prostu uniemożliwiały pominięcie jej obecności. A jednak kompletnie go ona nie interesowała, nawet jeśli dostrzeżony wybór towarów był lekko zastanawiający. Nie na tyle jednak, by wywołać coś więcej, niżeli poruszenie brwiami. Cóż, jej sprawa. |
Temat: Fay |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1942
|
Forum: Telefony Wysłany: 2019-01-05, 22:12 Temat: Fay |
 (1) nowa wiadomość od prywatny adiós |
Temat: Fay |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1942
|
Forum: Telefony Wysłany: 2019-01-05, 21:59 Temat: Fay |
 (1) nowa wiadomość od prywatny ¯\_(ツ)_/¯
 (1) nowa wiadomość od prywatny Mój typ to moja sprawa, złotko. Zdecydowanie nie zaliczają się do niego dziewczyny z ptakami. Nie jesteśmy w Azji, schowaj tę swoją sówkę. Idź szukać zaginionych uciekinierów. |
Temat: Fay |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1942
|
Forum: Telefony Wysłany: 2019-01-05, 20:23 Temat: Fay |
 (1) nowa wiadomość od prywatny Co mogę poradzić. Jestem analityczną suką.
 (1) nowa wiadomość od prywatny Nie sądzę, moja droga. Tylko ty tu najwyraźniej jesteś mulatką. Pewnie dlatego tak dobrze znikasz w nocy.
 (1) nowa wiadomość od prywatny Nah, wystarczy mi znajomość dramatycznych kobiet, które wyraźnie pokazują, jak bardzo są niezależne. |
Temat: Fay |
Levi Morrison
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1942
|
Forum: Telefony Wysłany: 2019-01-05, 19:35 Temat: Fay |
 (1) nowa wiadomość od prywatny Widzę, że masz jakiś gettowy fetysz. Nie znam, nie oceniam.
 (1) nowa wiadomość od prywatny ?
 (1) nowa wiadomość od prywatny Nie zamierzam grać z tobą w takie rzeczy, ale muszę przyznać, że najbardziej pasuje mi wersja chłopaka. Starszy? Superprzystojny? Badass, na którego widok spadały ci majtki? Poznaliście się w jakiś dramatycznych okolicznościach? Pewnie niedługo potem dałaś się oczarować, ale rzeczywistość za bardzo cię przygniotła? A on zabrał dupę i zwiał, żeby walczyć o lepszy świat? I już nie wrócił? Dlatego jesteś tak niewyżyta emocjonalnie i rzucasz się ludziom ptakami do gardeł? |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 15 |
|