| Autor |
Wiadomość |
Temat: Ulica #1 |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1876
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-26, 00:05 Temat: Ulica #1 |
Zmarszczyłem brwi i spojrzałem się ze znakiem zapytania na twarzy na Simona - Też co? - kompletnie nie zrozumiałem o co chodzi. Możliwe, że w tym całym szamotaniu umknął mi kawałek rozmowy, a nie miło by było to zignorować. A Simon był bardzo miły, od razu poczułem z nim sztamę. Spoko koleś, moglibyśmy się za kumplować, gdyby moja sytuacja wyglądała inaczej.
Wyobraziłem sobie jakby to trzymać shake łokciami i wybuchnąłem śmiechem. Zeszło ze mnie trochę napięcie i zapomniałem w jakiej jestem sytuacji. Że muszę kraść, żeby przeżyć. Że uciekłem z domu. Że jestem mutantem. Moje, życie było takie ciężkie, a miałem dopiero 17 lat. Strach pomyśleć co będzie dalej. - Nie dzięki. To by mogło dziwnie wyglądać. - odpowiedziałem z lekkim uśmiechem. Nastolatek pojący drugiego nastolatka to dość niecodzienny widok.
Odgoniłem złe myśli i tak jak Simon poradził, cieszyłem się małymi rzeczami. Czyli pogodą. - Dobrze mamo! - powiedziałem z sarkazmem na radę od Saimona, bo naprawdę się poczułem jakby mi matkował. Oczywiście to był żart z mojej strony i dobrze wiedziałem, że ma dobre zamiary, że chce mnie tylko pocieszyć. Przeleciał mi też przez myśl obraz mojej matki. Ona nigdy by tak nie powiedziała, była dobrą kobietą, ale raczej nie optymistką, a twardo stąpająco po ziemi realistką. Czy tęskniłem za nią? Raczej nie. Wiedziałem, że dobrze sobie radzi w życiu, może się martwi, ale kiedyś ją odwiedzę. Może napisał bym do niej list? Że u mnie wszystko w porządku... Nie wiem czy byłoby to ryzykowne, ale na pewno by się ucieszyła.
Coś mi zaczynało też nie pasować. Zachowywał się zbyt dojrzale jak na swój wiek, a to znaczyło tylko jedno. Dużo w żuciu przeszedł. Kto wie może więcej niż ja, a mimo to potrafił się cieszyć z małych rzeczy. Normalnie nic tylko brać przykład. Oprałem się ponownie plecami o ławkę i zagaiłem rozmowę, bo możliwe że jeszcze chwilę tu posiedzę - Jesteś stąd? |
Temat: Ulica #1 |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1876
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-21, 18:56 Temat: Ulica #1 |
| Simon bez problemu mnie złapał za ramiona. Czyli tylko moje dłonie postanowiły przenikać sobie przez każdą dowolną materie. Z resztą ciała było okej jeśli mogę to tak nazwać... To złapanie za ramiona trochę mnie otrzeźwiło i pozwoliło skupić się na jego słowach. Po tej samej stronie? Cokolwiek to mogło znaczyć, raczej jestem bezpieczny. Bo albo sympatyzuje z mutantami, albo... jest jednym z nich. Każda z opcji znaczyła, że nie zadzwoni zaraz po żadnego z hycli dla mutantów. Odetchnąłem z ulgą i usiadłem ciężko na ławkę. - Sorry. Czasem tak mam. - powiedziałam to tak jakbym dostał przed chwilą ataku padaczki lub innej choroby. Właściwie trochę tak było. Zrobiło mi się mega wstyd za moje zachowanie. Musiałem wyglądać komicznie jak ryba wyciągnięta z wody rzucałem się na boki. Właściwie gdyby nie obecna sytuacja mutantów, ta sytuacja mogła by być całkiem śmieszna. Dobrze, że mi to się nie stało nagle na ulicy, bo gdybym bezskutecznie próbował zebrać zakupy, było by bardziej nie fajnie niż jest teraz. Spojrzałem na chłopaka. Chyba był równie zszokowany co jak. W sumie nigdy nie pytałem nikogo jakie to uczucie gdy przenikam przez drugą osobę. Sam nie czuję kompletnie nic. Ale może to nie pora na takie pytania. Odetchnąłem jeszcze parę razy uspokajając oddech. Nie wiedziałem, że ze mnie taka panikara się zrobiła. Tłumaczyłem to sobie ciężkim i stresującym dniem. - Ten dzień jest do kitu - mimowolnie sięgnąłem żeby przeczesać włosy, co oczywiście się nie stało - Ekstra! - Zrobiłem bliżej nieogreślony dramatyczny gest i oparłem się łokciami o kolana, patrząc się na chodnik pomiędzy moimi butami. Aha czyli z łokciami wszystko okej… A gdyby tak... Spróbować podnieść łokciami zakupy? |
Temat: Ulica #1 |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1876
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-20, 19:23 Temat: Ulica #1 |
| Mimo moich najszczerszych chęci uściśnięcia dłoni, moja poprostu przeleciała przez rękę Simona. Trochę mnie przytkało. Miałem niekontrolowane napady mocy, ale zdażały się one coraz żadziej. Zawachałem się sekundę i jak najszybciej uścisnąłem ją jeszcze raz. A właściwie spróbowałem, bo ręka znowu przeleciała przez dłoń chłopaka. Zerwałem się spanikowany na równe nogi - Musze już lecieć! - powiedziałem krótko i chwyciłem za torbę od zakupów, ale te też nie dały się złapać. Spróbowałem raz, drugi, ale nic to nie dało. A... no to super. Dzień pecha. Spojrzałem spanikowany na chłopaka i po okolicy czy nikt tego aby na pewno nie widział. Na szczęście nikogo w okolicy nie było. Ale Simon na pewno to zauważył. A przecież nie ucieknę teraz zostawiając zakupy! Szkoda mi ich było, a idąc do sklepu w okolicy równało się sporym ryzykiem. Możliwe, że policja zdążyła wszystkich poinformować, że w okolicy kręci się złodziej. Chociaż to jednak trochę naciągana teoria. Kto by robił taki szum wokół zwykłego złodziejaszka. To może jednak uciekać. Chociaż chłopakowi dobrze patrzyło z oczu... - Spokojnie. Ja to wytłumaczę. - powiedziałem unosząc ręce w obronnym geście i sięgając po kaptur, żeby go założyć. Ale to też się nie udało. Kompletnie mnie to zaskoczyło i złapałem chwilową zawiechę wahając się czy uciekać czy nie, chociaż na to pierwsze byłem zawsze gotowy. |
Temat: Ulica #1 |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1876
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-18, 19:04 Temat: Ulica #1 |
Uśmiechnąłem się i podniosłem rękę, żeby zmierzwić włosy. Miałem jakiś taki głupi nawyk i zupełnie go nie kontrolowałem. - W takim razie dzięki. - podziękowałem za komplement. Rozluźniłem się trochę. To był całkiem w porządku gość, już go zdążyłem polubić! - Tak w ogóle jestem Leo. - przedstawiłem się i wyciągnąłem rękę do uściśnięcia jego.
Wzruszyłem ramionami. Jakby mnie złapali, użył bym swojej mocy i uciekł. Ale wtedy bym musiał robić zakupy jeszcze raz. A kompletnie nie miałem na to ochoty! - Uciekłbym. Ale przyznam się, że nie przepadam za bieganiem, a dziś już zdążyłem się trochę zmęczyć! - zamaskowałem moją zdawkową odpowiedz, żartem. Co prawda dobrze biegam i mam kondycje, ale to nie znaczy, że lubię to robić. Poza tym wole nie używać swojej mocy. Jeszcze ktoś by się bardziej zainteresował moją osobą. A spokój to ja sobie cenie.
Uśmiechnąłem się na propozycję pomocy. Było to miłe, ale też ugodziło w moje ego -Nie no co ty. Zazwyczaj wychodzi mi to lepiej. - zaśmiałem się. Akurat dziś miałem pecha! Jestem dobrym złodziejem! Chociaż to nie jest to czym chciałbym się chwalić! Też nie chciałem prosić nikogo o pomoc, lubię być samowystarczalny. A przyjęcie czegokolwiek od chłopaka też było pewną rodzaju kradzieżą. Mimo, że był ubrany porządnie i popija jakiegoś fancy shake, nie wiem jakie ma warunki w domu. Jeśli robiłem to sam mogłem wybierać najlepiej wyglądających ludzi, którzy nawet nie odczują straty paru stówek. |
Temat: Ulica #1 |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1876
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-17, 20:16 Temat: Ulica #1 |
Wyczułem trochę zdziwienie, ale nie takie stuprocentowe. Dałbym jakieś 50%. Uświadomiło mnie to, że nie pomógł mi bo dobrze mi z oczu patrzy, tylko zrobił to raczej dla siebie. Raczej nie przepada za organami ścigania. Wzruszyłem ramionami - No może ukradłem mu portfel, ale zaraz oddałem. No... a kasę zatrzymałem. - jak musiałem to przyznać na głos zrobiło mi się trochę głupio. Jednak robiłem coś złego. Ale robiłem to, żeby przeżyć. Tak uciszałem swoje sumienie.
Nie chciał przyjąć gotówki, więc spokojnie schowałem ją znowu do kieszeni. Nie będę nikogo zmuszał. A ten pieniądz do "czystych" nie należał. Mimo, że nie powiedziałem tego wprost raczej się domyślił, że to nie mój banknot. Może dlatego też nie chciał go przyjąć.
Uśmiechnąłem się i zdjąłem kaptur. - Czy to był komplement? - zaśmiałem się. Jeśli jestem za przystojny na złodzieja, bardzo mi miło z tego powodu! Westchnąłem i zmierzwiłem włosy na pytanie czemu to robię. Świetne pytanie. - Na jedzenie. - kiwnąłem głową na torbę z zakupami, stojącą przy moich nogach. Po wielkości zakupów mógł się domyślić, że nie tylko ja będę z tego korzystał. - Mam trochę gęb do wyżywienia. - dodałem, jakby mnie to usprawiedliwiało, że robię to dla większego celu. Właściwie nie wiem dlaczego mu się tłumaczyłem. Może chciałem się jednak trochę odwdzięczyć za okazaną pomoc, nawet jeśli jedyne co miałem do zaoferowania to kradzione pieniądze lub szczerość. |
Temat: Ulica #1 |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1876
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-05-17, 14:28 Temat: Ulica #1 |
| Delikatnie mnie zatkało, gdy chłopak nie podłapał tematu. Akurat musiałem źle trafić. Na szybko starałem się wymyślić coś innego, żeby tylko zagadać. ale kontem oka widziałem jak policjanci idą prosto do nas. No super. Nie ruszyłem się nawet o milimetr, próbując trzymać się swojej roli. Dawno już nie czułem takiej ulgi, jak usłyszałem, że chłopak ich spławia. Mruczałem i kiwałem głowo potwierdzająco, starając się siedzieć naturalnie, ale tak żeby nie dostrzegli mojej twarzy spod kaptura. Gdy tylko odeszli mimowolnie zrobiłem dokładnie taki sam ruch jak chłopak. Wypuściłem powietrze i oparłem się plecami o ławkę. Ale synchron! Wątpię, żeby chłopak spławił policje, żeby akurat mi pomóc. Raczej nie wiedział, że to ja jestem złodziejem. To chyba mogło znaczyć, że nie przepada za policją, może ma z nimi na pieńku, może jest poszukiwany, ale nie chciałem aż tak dorabiać sobie teorii. - Oni kłamią. Nie ukradłem mu portfel tylko samą kasę. - powiedziałem z urazą w głosie. Co jak co, ale mam swoje zasady i dokumentów nie kradnę. Mam trochę szacunku. Robię tylko to co konieczne. Wyciągnałem pozostałą kasę z kieszeni i podałem studolarowy banknot chłopakowi. - Dzięki za pomoc. - ja mogłem ukraść więcej, a jeśli on jest normalnym nastolatkiem to na pewno mu się przyda. |
Temat: Spotkanie młodych |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 1030
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-05-15, 18:31 Temat: Spotkanie młodych |
Po reakcji Jane nie byłem pewny czy dobrze mnie zrozumiała, wiec szybko dodałem - Nie miałem nic złego na myśli! To mega zaleta ogarniać takie rzeczy. Moje umiejętności ograniczają się do Google. - zażartowałem. Jej zainteresowania dadzą jej na pewno w przyszłości fajne pieniądze. Dobrze jest mieć coś co się lubi i jednocześnie możesz z tego wyżyć. Trochę się zasępiłem. Ja nie mam czegoś takiego. Zresztą. Nie mam pojęcia jak może wyglądać moja przyszłość,a teraźniejszość nie maluje się w najjaśniejszych barwach. Bycie złodziejem to nie jest coś co chce robić przez całe życie, ale co jeśli to będę musiał robić, żeby przeżyć? No bo niby jak mam znaleźć powiedzmy normalną pracę, jak nie mogę być kim naprawdę jestem. A może mogę? A może by tak załatwić fałszywe papiery?
Z mojego toku myślenia, wyrwała mnie odpowiedź Jane. Żadne z jej propozycji logicznie mi nie pasowało do tego co widziałem, ale zatrzymałem to dla siebie. Przecież nie będę się kłócić z kimś kto się zna. Może coś mi się po prostu zdawała. Ale kolejne informacje były super. - Na pewno, będę jej szukać na niebie. Szkoda, że nie możesz mi w tym pomóc. - wątpiłem czy uda mi się rozpoznać to samemu, ale Jane na pewno nie mogła mi pomóc bo przecież dostała szlaban. Na pewno będę patrzeć w niebo o tej godzinie.
Trochę straciłem humor po moich wcześniejszych przemyśleniach, a robiło się późno. Zacząłem niepewnie - Będę się zbierał. I tak się chyba trochę zasiedziałem, jak na kupno telefonu. - powiedziałem już trochę weselszym głosem. - Naprawdę wielkie dzięki za telefon. Jestem pewny, że będzie długo służył. . Dopiłem herbatę i powoli zacząłem przekładać gitarę przez ramię. |
Temat: Spotkanie młodych |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 1030
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-04-27, 23:12 Temat: Spotkanie młodych |
Z uśmiechem przyjąłem komplemet. Byłem bardzo na nie łasy, bo w ekipe mało kto podzielał mój gust muzyczny. Mówili też, że muzyka w lesie może ściągnąć nie potrzebną im uwagę. Więc rzadko grałem. A tym bardziej wziąłem do serca, opinie Jane, bo lubiliśmy podobne piosenki i wydawała się obeznana w tematach muzyki. Na pewno często chodziła do opery albo na koncerty. Wyglądała po prostu na taką.
Zaskoczyły mnie zainteresowania dziewczyny. Były mało dziewczyńskie i dość... hm jakby to powiedzieć wymagające dużo logicznego myślenia. Zaczynałem dostrzegać, że Jane mogła być bardziej inteligeta niż wskazywał by na to jej wiek. A to mogło znaczyć tylko jedno. Że dużo w życiu przeszła. Uważam, że ludzie którzy doświadczyli więcej w życiu zła są bardziej inteligentni i szybciej dojrzewają. Chyba nawet były jakieś badania o tym zagadnieniu. Jednak nie chciałem pytać tak od razu o jej przeszłość. Na to przyjdzie jeszcze czas. - Podejrzewał bym Cię o wszystko, ale nie o to że jesteś nerdem! - powiedziałem żartobliwie. Nie wyobrażałem sobie Jane siedzącą po nocach przed komputerem. Drugie wymienione zainteresowanie bardziej do niej pasowało i coś mi przypomniało. - Ostatnio widziałem dziwne zjawisko. To była jakby spadająca gwiazda, ale leciała bardzo długo i o wiele wolniej niż zwyczajne. Jak myślisz co to mogło być? - spytałem się. Nie wiedziałem, czy to jest w zakresie astronomii bo to był rozległa dziedzina, ale warto było spytać. A to zjawisko bardzo mnie zainteresowało i na długo zostanie w mojej pamięci. Bo niby nie wieże w takie rzeczy, ale nie ukrywam że przeszło mi przez myśl, że to mogło być UFO, lub coś podobnego. Bo skoro na ziemi istnieli mutanci to czemu poza nią nie mogły istnieć inteligentne formy życia? W tych czasach wszystko zaczynało być możliwe. |
Temat: Ulica #1 |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1876
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-04-27, 22:56 Temat: Ulica #1 |
| Oj to nie był mój szczęśliwy dzień. Chodziłem cały dzień roztargniony i gdy moja ekipa przypomniała mi, że to dziś jest mój dzień, kiedy muszę zatroszczyć się o jedzenie wiedziałem, że nie pójdzie jak po maśle. Nie została nam żadna wolna gotówka więc musiałem zaczynać od zera. Niby zaczęło się całkiem w porządku, wypatrzyłem jednego z bogatszych gości na ulicy i ukradłem mu portfel. Ktoś mnie jednak przyuważył i zaalarmował tamtego gościa. Od razu zaczął mnie gonić. Mimo, że był w garniaku biegał jak szalony. Na luzie pewnie przebiegł by za mną maraton, czego ja bym nie zrobił. Uciekając wyjąłem gotówkę, a portfel z dokumentami rzuciłem pod nogi faceta, co skutecznie go przyhamowało. Jednak wolał chyba swoje złote karty kredytowe niż 300 dolarów w gotówce. Po tym łatwo mi było uciec używając moich mocy tak aby nikt mnie nie zauważył. Wszedłem od razu do pierwszego spożywczaka, aby jak najszybciej mieć to z głowy. Kupiłem bez problemu wszystko z listy i udałem się z powrotem do vana. Wracając zobaczyłem okradzionego gościa stojącego po drugiej stronie ulicy z dwoma funkcjonariuszem prawa. No super... Serio musiał sztywniak robić takie zamieszanie o 300 dolarów?! Na pewno na koncie miał o wiele więcej! Sknera. Stanąłem, spuściłem głowę i zawróciłem spokojnie skąd przyszedłem, ale z drugiej strony też dostrzegłem funkcjonariusza. No tak przecież oni nigdy nie chodzą w pojedynkę. Byłem w pułapce. Żadnej bocznej uliczki, żadnego sklepu obok, no dosłownie nic co mogło by mnie uratować. A do domu komuś nie przeniknę przez ścianę. Nie zerwę się też teraz do biegu, bo to będzie mega podejrzane, a wcześniejszy bieg trochę mnie zmęczył, do tej pory byłem zziajany. Zauważyłem kątem oka chłopak mniej więcej w moim wieku siedzącego na ławce i pijącego shake. W padłem na pomysł. Na pewno policjanci nie spodziewali się, że będę siedział i plotkował z rówieśnikiem. Da mi to też chwilę odpoczynku przed ewentualną ucieczką. Założyłem kaptur nonszalancko na głowę, podszedłem do chłopaka i usiadłem obok niego. Nie przemyślałem jednego. O co by zagadać, żeby wyszło w miarę naturalnie. - Czy my się nie spotkaliśmy ostatnio na imprezie? Jesteś znajomym Sama prawda? - to pierwsze co mi przyszło do głowy. Chyba każdy znał jakiegoś Sama nie? Do moje poprzedniej klasy chodziło ze dwóch. Każdy nastolatek też był kiedyś na imprezie. Zmieszanie mojego rozmówce mogło dać mi parę cennych chwil na obeznanie się w drodze ucieczki i było mniej podejrzane niż po prostu stanie jak kołek na ulicy. |
Temat: Spotkanie młodych |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 1030
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-04-10, 12:50 Temat: Spotkanie młodych |
| Zauważyłem, że Jane spochmurniała na wspomnienie naszego wcześniejszego spotkania, więc postanowiłem zmienić jak najszybciej temat. - Jasne. Następnym razem polecam wino. - skomentowałem tylko jej wypowiedź z uśmiechem na ustach. Domyśliłem się, że wspomina źle ten dzień ponieważ nie miała z kim go spędzić. Możliwe, też że nie miała możliwości posiadania wielu znajomych, skoro mnie nie mogla do siebie zaprosić jako jednego z nich. Damn jej rodzice musieli być bardzo restrykcyjni. Myślę, że to taki schemat bogatych rodziców. Jakoś dziwnie większość przy kasie bardzo krótko trzyma swoje dzieci. Nie chciałem za bardzo jej analizować i zasypywać pytanie. Wydawało mi się, że na to znamy się z krótko. Zagadnąłem więc z innej strony - Już wiesz, że ja w wolnych chwilach gram na gitarze. W ogóle jak oceniasz moją grę? - liczyłem na konstruktywną krytykę, lubię słuchać co robię źle i potem trenować godzinami aż wreszcie mi wyjdzie. To daje ogromną satysfakcje. Zaraz dodałem - A ty co lubisz robić w wolnym czasie? - a może też gra na jakimś instrumencie i będziemy mogli stworzyć zespół! To by było szalone. Schowałem gitarę w futerał i odłożyłem z powrotem na fotel. Wystarczyło tych koncertów. |
Temat: Spotkanie młodych |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 1030
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-04-09, 11:07 Temat: Spotkanie młodych |
Drugi utwór też się Jane spodobał. Byłem z siebie dumny. Chyba poprawiłem jej humor, więc to był dobry prezent! Udało mi się.
Najpierw zdziwiła mnie jej reakcja. Roześmiała się na cały głos, a po chwili przysłoniła usta ręką. Jak prawdziwa dama! Przez chwilę nie wiedziałem, czy to reakcja na moje oplucie się, czy może że ze mnie drwi. Ale po chwili wszystko wytłumaczyła. To był po prostu żart! Nie powiem ulżyło mi! To że wziąłem na poważnie te słowa świadczyło o moich intencjach, że jak najbardziej brałem na poważnie tą znajomość. Moja reakcja chyba trochę obnażyła moje podejście do Jane. Nie wynikało z tego raczej nic złego oprócz tego, że dziewczyna miała nade mną przewagę. - Bardzo śmieszne! - powiedziałem z udawanym nadąsaniem - Dla mnie to żaden problem, jestem dość...- zamyśliłem się. Mieszkanie w vanie z grupą nastolatków, zostawiało spore pole do manewru jeśli chodzi o wybór miejsca zamieszkania. Jeśli będziemy regularnie zmieniać miejsca postoju raczej nie będzie problemu w dłuższym pobycie w okolicach Seattle. - ...mobilny
Kiwnąłem na znak, że raczej jest typem domatora. Ja też kiedyś byłem więc doskonale ją rozumiem. Miałem bardzo mały krąg prawdziwych przyjaciół i wolałem siedzieć w domu niż szlajać się bez celu. Ironicznie jak teraz moje życie się różni. - Nie mów, że nie spodobało Ci się na tyle nielegalne picie piwa w parku, żeby wpisać to tygodniowy grafik. - zażartowałem, Trochę ją jeszcze pomęczę tamtym wieczorem. Wpadłem na coś jeszcze - Właściwie to czemu piwo? Masz tyle lepszych alkoholi do wyboru! - nie to żeby był jakimś znawcą, ale spróbowałem już parę rodzajów, zarówno przed jak i po ucieczce. Zdecydowanie piwo miało najgorszy smak. Wina były w porządku, giny, wermuty, whisky już wódka była lepsza. Ale piwo? Nawet drinka z tego nie zrobisz, a smakuje jak... no jak coś niedobrego! |
Temat: Spotkanie młodych |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 1030
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-04-07, 23:32 Temat: Spotkanie młodych |
Moje ego zostało miło połechtane. Fajnie, że zrobiłem na niej dobre wrażenie. Nawet jeśli było tylko "ociupinkę" lepsze to wciąż lepsze! Progres jest tym co cieszy!
Chyba spodobał się Jane wybrany repertuar. Nawet zaśpiewała ze mną kawałek. Muzyka była taka przyjemna. Dzięki niej zapominałem o obecnych problemach. Liczyło się tylko tu i teraz.
Znałem Blackbird jeśli chodziło o kawałek Beatlesów, jednak nie za dobrze i bałem się, że mogę pomylić tekst lub akordy, a na lamusa nie chciałem wyjść. Także odetchnołem z ulgą gdy podała drugi tytuł o wiele bardziej mi znany. - Beatlesi to klasyk! Jasne, że znam! - powiedziałem i zagrałem Here Comes The Sun. Całkiem łatwy kawałek z powtarzającymi się akordami i tekstem. Tak jak poprzednio zaśpiewałem i zerkałem co chwilę na Jane ciekawy czy i to ze mną zaśpiewa. Mieliśmy bardzo podobny gust. Skończyłem grać, ale nie odłożyłem od razu gitary tylko zostawiłem ją na kolanach. Żeby wiedziała, że jestem gotowy grać tu jeszcze 10 godzin aby poprawić jej humor. Nie chciałem się jednak narzucać i robić koncertu na cały dom.
Potaknąłem na informacje, że nigdy nie była. To co mówiła było zrozumiałe. Dorośli rzadko chcieli włączać dzieci do swojej pracy. A jeśli chcieli to pewnie mieli złe intencje. Takie przynajmniej były moje doświadczenia, ale nie można wrzucać wszystkich do jednego wora.
Usłyszałem magiczne słowo związek akurat jak brałem łyk herbaty i zakrztusiłem się. O mało się nie udusiłem. Trochę to słowo pojawiło się za szybko. Znaczy... może miałem to cały czas z tyłu głowy, ale... Była fajna i w ogóle. Ale moja pewnego rodzaju bezdomność i kryminalność mogła by nie pasować do jej świata. No nie wiem to nasze drugie spotkanie. Trochę mnie zaskoczyła. Nie wyglądała na osobę, która od razu chce związku. Pozory co prawda mogą mylić... Chociaż, nie mogłem tu przyjść jako znajomy, więc wątpię czy mógłbym jako chłopak. Zdecydowanie się zarumieniłem i nie wiedziałem przez chwilę co powiedzieć. Podrapałem się w głowę, zdenerwowany - Mmmm… No tak. Jeśli byś chciała... - bo co miałem powiedzieć. Nie powiem "Ej hola hola nie tak szybko". Nie byłem asertywnym typem szczególnie do dziewczyn. Nie chciałem też jej urazić, albo zasmucić. - Będę często odwiedzał Seattle jeśli chcesz... - dodałem jeszcze cały czas mocno zmieszany.
- Dostałaś S Z L A B A N ? - przeliterowałem jakby to było zakazane słowo. W sumie za nielegalne picie alkoholu, można się było tego spodziewać. Ale fakt, że miała urodziny był łagodzącymi okolicznościami. W sumie zależało od surowości rodziców. Nie pamiętam czy moi kiedykolwiek dali mi szlaban. Raczej byłem grzecznym dzieckiem, lubiącym siedzieć na tyłku w domu. |
Temat: Spotkanie młodych |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 1030
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-04-05, 16:29 Temat: Spotkanie młodych |
Uśmiechnąłem się. Fajnie by było gdybyśmy byli sobie przeznaczeni. Nadawaliśmy na podobnych falach i bardzo dobrze czułem się w jej towarzystwie. Ale moja obecna sytuacja i to, że nie zostawaliśmy długo w jednym miejscu mogło mi przekreślić dłuższą znajomość z kimkolwiek.
- Nie wiem czy działa. Ty mi musisz powiedzieć. Działa? - zażartowałem ponownie. Jane chyba miała lepszy humor niż wtedy. Wyglądała bardziej promiennie i żartowała częściej. Już wtedy zaskarbiła sobie sporo mojej sympatii, ale teraz zyskała jej jeszcze więcej. Tamten dzień naprawdę musiał być dla niej nieudany. Tym bardziej się jeszcze ucieszyłem gdy jednak okazało się, że mogę dla niej zagrać. Od razu wyciągnąłem gitarę i zagrałem jedną z moich ulubionych piosenek, którą zagrałbym nawet z zamkniętymi oczami. Zaśpiewałem też, co podobno wychodziło mi nie najgorzej. Przynajmniej tak twierdziła moja siostra. Oby nie mówiła tak tylko ze względu wspólnego DNA. Starałem śpiewać w miarę cicho, aby nie narobić nam kłopotów. Dzięki temu, że grałem tą piosenkę milionowy raz mogłem co chwilę zerkać na Jane i śpiewać w jej kierunku. Miałem nadzieję, że jej się spodoba. To najwięcej co mogłem jej dać.
Gdy skończyłem też wziąłem łyka herbat. To był dobry wybór - Mmm... jaka dobra. - przyznałem na głos. Dodałem po chwili - Masz może jakąś ulubioną piosenkę? Może przypadkowo ją znam - gdyby tak było to byłoby już przeznaczenie. Ale uważałem, że szansa była całkiem spora. Czułem, że mamy podobny gust. Jane powiedziała, że mogę zagrać jedną lub dwie piosenki, więc to miało być też trochę przyzwolenie z jej strony, żebym mógł zagrać kolejny utwór.
Odstawiłem filiżankę i powiedziałem wzruszając ramionami - Urodziłem się w Los Angeles. Ładne miasto byłaś może kiedyś? - potem się trochę zawstydziłem, ale uważam że musze to dodać, aby Jane była przygotowana, że za długo mogę nie pobyć w Seattle - Teraz mieszkam tu, ale często się przeprowadzam. - przypomniało mi się też jej wcześniejsze pytanie, więc i ja się spytałem - A tobie jak minął weekend? - grzeczność nakazywała, aby też zadać takie pytanie rozmówcy. Szczególnie, że uświadomiłem sobie, że mówię głównie o sobie i nie interesuje się co słychać u Jane. |
Temat: Spotkanie młodych |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 1030
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-04-03, 00:17 Temat: Spotkanie młodych |
- Oj tak zdecydowanie. - była widokiem jedynym w swoim rodzaju, po części też dlatego, że była pierwszym samotnym nastolatkiem spotkanym przeze mnie od dawna. Zwykle młodzież chodzi w stadach, a to niosło większe niebezpieczeństwo. Tak zapewne będę jeszcze bardzo dużo razy zaznaczał, że dawno nikogo nie spotkałem nowego w swoim wieku! Nie wiem czemu. Może dlatego, że najbardziej mi tego brakuje.
Uśmiechnąłem się. Czyli nie zrobiła z tego z litości. To był czysty zbieg okoliczności. - W takim razie nasze spotkanie nie mogło być przypadkiem! Los zesłał Ci kupca pod sam nos! - zażartowałem. Może to faktycznie przeznaczenie? Tylko czy ja wieże w takie rzeczy? Musiałbym się nad tym głębiej zastanowić, a teraz nie miałem głowy do takich poważnych przemyśleń. Teraz chciałem miło spędzić czas.
Spojrzałem na futerał. No już myślałem, że nie spyta. - Nie. Noszę ją, żeby imponować dziewczyną. - powiedziałem z szelmowskim uśmiechem. Ten żart mi się udał! Zaraz dodałem już trochę zawstydzony - Właściwe to specjalnie ją przyniosłem. Miałaś urodziny, a ja nie dałem ci żadnego prezentu, więc pomyślałem że może zagram coś dla ciebie. - teraz trochę się zarumieniłem. Nie miałem wiele nie kradzionych rzeczy, ale gitara była jedną rzeczą, którą zabrałem ze starego życia. Nie chciałem dać Jane nic co było nie moje. Tylko piosenkę mogłem jej zaoferować. Szybko też dodałem - Tylko nie wiem czy mogę skoro przyszedłem tylko kupić telefon. - nie chciałem sprawiać kłopotów, jednak chciałem wiedzieć, że coś dla niej mam. Żeby było jej miło, bo urodzin zdecydowanie nie miała udanych. Byłem też ciekawy czemu nie mogę być przestawiony jako jej przyjaciel, ale postanowiłem nie wtykać nos w nieswoje sprawy. Może po prostu w tym domu panują zasady pod tytułem "żadnych męskich przyjaciół młoda damo!"
Zaraz przyszła gosposia z herbatą i nalała nam po filiżance. Napój bardzo ładnie pachniał, ale grzecznie czekałem aż dama pierwsza sięgnie po swoją herbatę. |
Temat: Spotkanie młodych |
Leonardo Rivera
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń: 1030
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-04-02, 15:19 Temat: Spotkanie młodych |
Mimo, że wcześniej podziękowałem o napój, chętnie na niego się zgodzę. To zawsze kilka minut więcej możliwości spędzenia razem czasu. -W tym wyborze zaufam Paniom - uśmiechnąłem się szczerze. Bo w sumie o jaką mógłbym poprosić? Czarną. zieloną i owocową. Tylko takie przychodziły mi do głowy, a jakoś proszenie o takią zwykłą herbatę nie pasowało mi do całej aury jaką rozisewał dom. Tu napewno nie ma zwykłych rzeczy. Dodałem jeszcze niby w kierunku gosposi, ale jednak do obu pań -Dziękuje. - bo nie wiem komu mam właściwie dziękować, Gosposi, która napój przygotuje czy Jane, która o napój poprosiła dla mnie. Zdecydowanie nie byłem przyzwyczajony do takich sytuacji.
Usiadłem na kanapie, zdejmując przez głowę gitarę w fuerale i kładąc na fotelu o ile był blisko. Mam nadzieję, że w tym domu instrumenty też mogą siadać na fotelach i nie jest to brak szacunku.
- Oj tak, wątpię czy bym cię tu znalazł. - przyznałem racje. Z drugiej strony ciekawe czy sama się tu czasem gubi. To by było słabe gubić się gdzieś gdzie powinieneś czuć się bezpieczny - w domu. Wziąłem pudełko i otworzyłem, sprawdzając pobieżnie czy wszystko jest. To w sumie tylko formalność. Nie sądzę by Jane chciała mnie oszukać. Nie wyglądała na taką. Z drugiej strony... Jej sytuacja, życiowa wskazywałaby, że nie musi sprzedawać starych telefonów. Mogłaby wyrzucić go do kosza, a jej finanse by tego nie odczuły. Może jednak sprzedawała mi go z litości. Odgoniłem szybko tą myśl od siebie. Może była wyznawczynią trendu nowaste.
- Hmm? -Trochę zdziwiłem się jej pytaniem. Zdecydowanie pasowało do tego wszystkiego. Było takie hmm... formalne. - O nic ciekawego się nie działo. Żadnych więcej nielegalnie pijących alkohol dziewczyn. - zażartowałem. Oby to trochę rozluźniło atmosferę. Pominąłem fakt, że okradłem jednego gościa, aby zdobyć kasę na telefon. Złapałem go jak wychodził z baru. Był pijany, niemiły i zaczepiał kobiety na ulicy. Zero wyrzutów sumienia. Schowałem wszystko z powrotem do pudełka i odłożyłem ponownie na stolik. Wyciągnąłem dokładną sumę pieniędzy z kieszeni i wyciągnąłem w kierunku Jane. - Dzięki jeszcze raz. - spojrzałem się na nią i uśmiechnąłem się znowu. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 12 |
|