Znalezionych wyników: 43
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Salonik
Joe Ross

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1045

PostForum: Drugie piętro   Wysłany: 2020-06-07, 22:18   Temat: Salonik
Obejmowałam swoim wzrokiem wszystkich zebranych, jakby to miało cokolwiek zmienić w mojej decyzji. Mimo wszystko... Polubiłam tych ludzi, w jakiś dziwny, niewytłumaczalny dla mnie sposób. Cz zasługą tego było dzielenie tego baru jako wspólnego domu, czy może sama gra w pytanie czy wyzwanie? Nie byłam pewna, ale wiedziałam jedno - mój los się z nimi złączył, niezależnie od tego, czy teraz wszyscy się rozejdziemy, czy jednak pozostaniemy w tym jednym miejscu.
Nie byłam co prawda przyzwyczajona do zmian, ale widząc imię Vincenta na liście pod jednym z lokali, nawet szczególnie się nie zastanawiałam, co to za miejsce, Przejęłam długopis i niemal dziecięcą, lekko koślawą kursywą dopisałam dość duże "Joe" na kartce. Z jakiegoś powodu czułam się dziwnie dumna, jakby ta decyzja w pełni należała do mnie i jakbym mogła sama o sobie decydować - nawet mimo tego, że przecież kompletnie uzależniłam się w tym momencie od wpływu Obiektu 36.
Z lekkim uśmiechem na twarzy przekazałam listę dalej - do pierwszej osoby, która również chciałaby zmienić swoją siedzibę.
  Temat: Ogródek z basenem
Joe Ross

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 1552

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2020-06-07, 22:11   Temat: Ogródek z basenem
Cała ta sytuacja chyba była dla mnie trochę za trudna do zrozumienia. Gubiłam się we własnych myślach, gdy próbowałam je złożyć w jakąś logiczną całość. Z tego dziwnego transu wyrwały mnie dopiero słowa wypowiedziane przez Vincenta. Nie wiedzieć czemu, chyba poniekąd coś mnie nieco w środku zakuło. Z jakiegoś powodu po tych kilkunastu dniach w rebelii myślałam o naszej trójce (mimo wcześniejszych, okrutnych wspomnień) bardziej jak o przyjaciołach, a może rodzinie - ale takiej na równi, niczym rodzeństwo, nie jako... Ciężarze. Czy ja właśnie zrozumiałam, że z Jokerem byliśmy ciężarem dla Vincenta? Na krótką sekundę moje spojrzenie zawisło na Edamsie, po chwili na Shugarcie i nie zauważyłam, by ten poczuł się szczególnie tym dotknięty. Więc ja chyba też nie powinnam?
Potrząsnęłam lekko swoją głową, bo mimo dziwnego gościa w basenie, czy raczej już na leżaczku koło mnie, mieliśmy się tu poniekąd bawić. Na moje smuty nie było tu miejsca.
Odstawiłam pustą już szklankę na ziemię, a na mojej twarzy dalej malowała się wyłącznie konsternacja. Nie mogłam oderwać wzroku od tego dziwnego wydania śnieżki i chyba... Nie byłam pewna, czy podobała mi się tak bliska jej prezencja.
  Temat: Pokój #3
Joe Ross

Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10711

PostForum: Pierwsze piętro   Wysłany: 2020-06-06, 22:44   Temat: Pokój #3
Tak łatwo było to mówić, choć przecież to lata konkretnych działań i bodźców ukształtowały mnie (i w sumie nie tylko mnie) w ten sposób. Przez krótką chwilę pozostawałam w bezruchu z zakrytymi uszami, aż nie doszły do mnie słowa Vincenta. Chyba z lekkim zdziwieniem otworzyłam oczy, by spojrzeć najpierw na Edamsa, a po chwili na Jokera i zauważyć, że rzeczywiście... W moim kierunku nie został skierowany żaden bat. Chyba wciąż ciężko było mi się przyzwyczaić do tej rzeczywistości, gdzie siniaki po prostu się goją a nowe nie pojawiają się na ich miejscu.
Wywołało to na moich ustach... Mimowolny, szczery uśmiech. Musiałam przyznać, że już te kilka dni wystarczyło, by taka ekspresja znacznie częściej pojawiała się na mojej twarzy.
Kiwnęłam z aprobatą głową, po chwili wyciągając swoją szklankę zarówno do obu chłopaków w znanym wszystkim geście toastu. Toastu, za nasze nowe, lepsze życie, nim na nowo wciągnęłam się w film o gadającym szopie i chodzącym drzewie...
  Temat: Ogródek z basenem
Joe Ross

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 1552

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2020-06-06, 14:50   Temat: Ogródek z basenem
Wśród młodszej części towarzystwa było widać wzrastające napięcie. Miałam wrażenie, że tylko Phill potrafił do tego wszystkiego podejść w ten dziwny, dorosły sposób, z którym ja jeszcze nie do końca potrafiłam patrzeć na świat. Joker już stał, jakby w gotowości, chyba tylko czekając na odpowiedni rozkaz od Edamsa. Sam Vincent za to zdawał się być zdenerwowany bardziej, niż kiedykolwiek dotąd mogłam go oglądać. W mojej prostej główce nie zaskoczyło, że chodzi o tę nagość ze strony Wairuy, bo przecież... Ani nie zdawałam sobie sprawy z jego mrocznej przeszłości, a sama byłam dość mocno przyzwyczajona do negliżu - niejednokrotnie zajmowałam się "ściąganiem" ran z praktycznie obdartych z odzienia ciał.
Wyłapałam to spojrzenie bladolicej skierowane w moją stronę, samej marszcząc nieco swoje brwi. Pociągnęłam kolejne łyki z napoju który został mi zaserwowany i w tej chwilowej ciszy... Siorbnęłam, chyba nieco odbierając powagi całej sytuacji. No cóż...
  Temat: Pokój #3
Joe Ross

Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10711

PostForum: Pierwsze piętro   Wysłany: 2020-05-30, 22:27   Temat: Pokój #3
Co by nie mówić - za mój najkreatywniejszy przejaw zemsty za dawne niesnaski na Jokerze z całą pewnością uznałam wyzwanie z cynamonem (nie ważne, że całkowicie ukradłam je z jakiegoś starego, viralowego filmiku). Mimo wszystko, miałam świadomość jaką siłą i wolą włada brunet - w końcu na własnej skórze poznałam, z czym wiąże się niesubordynacja. Chyba dlatego nie wykorzystywałam Shugarta do swoich małych, egoistycznych celów (no, może raz czy dwa machałam ręką na znak, żeby mi coś podał, ale to nic nie znaczy!).
Sama przesunęłam się na skraj fortu, dotykając jednym ramieniem koca, by móc zrobić nieco więcej miejsca przed ekranem komputera (trzeba przyznać, byliśmy geniuszami skoro nie wpadliśmy na to, że łatwiej przesunąć samo urządzenie o te 10 centymetrów). Widać jednak, nawet to nie wystarczyło, skoro po chwili i Obiekt 36 na mnie lekko naparł. Ogarnęło mnie przez chwilę spięcie, na które sama zareagowałam gwałtownym przesunięciem się jeszcze bardziej na ten nieszczęsny koc, by po chwili - mimo wszelkich starań chłopaków - zwalić jedną z części naszej doskonałej budowli. Przykrycie spadło na całą naszą trójkę, laptopa i drinki, na co ja sama zareagowałam krótkim piśnięciem - chyba ze strachu, że zniszczyłam tak ważną część budowli, jak i... Obawy przed karą?
Mimowolnie zakryłam uszy, nawet nie próbując podnosić się z miejsca czy odkrycia. Ciemność była moim przyjacielem, a jakieś nawyki mnie nie opuszczały. Chociaż... Może jednak przez głos tego szopa (bo przecież ktoś próbował na nowo uruchomić film) nie wpadłam w tak głęboką panikę jak za czasów labolatorium?
  Temat: Salonik
Joe Ross

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1045

PostForum: Drugie piętro   Wysłany: 2020-05-24, 14:39   Temat: Salonik
Lubiłam słuchać, gdy inni czytali, jednak zdecydowanie - opowieść wybrana przez Neumanna daleka była od moich preferencji literackich. Nie wiem, może przez lata zamknięcia przestałam wierzyć w takie bajki? Tak, zdecydowanie literatura wybrana przez Edamsa była dla mnie ciekawsza.
Mimo tego, z zażenowaniem słuchałam kolejnych dialogów, aż do czasu gdy kolejne osoby pojawiły się w pomieszczeniu. Odpowiedziałam krótkim spojrzeniem w kierunku nowo przybyłej parki, a na samo... Krótkie spięcie między mężczyznami prowadzącymi to spotkanie, nie mogłam się powstrzymać przed lekkim uniesieniem kącików ust, które jednak szybko schowałam za otwartą dłonią. Przy okazji wykorzystałam tę chwilę, by nawet na tym krześle usiąść poniekąd w zmodyfikowanym siadzie skrzyżnym, gdzie jedną ze stóp miałam podwiniętą pod swoje ciało, a nogi były ze sobą splecione.
Zmiana kwatery... Poniekąd coś we mnie rozpaliła. Od czasu wyjścia z AG nie widziałam zbyt wielu miejsc, jednak... Ta decyzja nie mogła należeć do mnie. Nie byłam na tyle samodzielna ani odważna, by decydować o samej sobie. Gdy więc Nicholas wraz z Philem przedstawiali kolejne miejsca, ja tylko przyglądałam się Vincentowi, próbując wyłapać choć mały błysk w jego oku świadczący o tym, że właśnie ta siedziba do niego przemawia. Czy możliwe, że... Dostrzegłam to na wspomnienie o tym klubie nocnym?
Oh boi, to dopiero ciężki kawałek chleba...
  Temat: Pokój #3
Joe Ross

Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10711

PostForum: Pierwsze piętro   Wysłany: 2020-05-24, 14:31   Temat: Pokój #3
Ja w tym wszystkim chyba po prostu zapomniałam o bolączkach dnia codziennego i koszmarze, jaki jeszcze niedawno rozgrywał się w naszych życiach. Było po prostu... Normalnie. Sama dzięki temu też czułam się znacznie normalniej, bezpieczniej i chyba... Chyba to pozwalało mi na rozkładanie skrzydeł i pokazywanie tej prawdziwej, stłumionej gdzieś w środku Joanne.
Chichotałam zakrywając usta po kolejnym rzuconym przez szopa żarcie, gdy do pomieszczenia przyszedł sam Joker - w tej samej postawie, z którą zawsze wchodził do sal, ale... Z innym ekwipunkiem.
Kto by pomyślał, że broń zmieni na sok?
Ze starych nawyków jednak, niemal natychmiastowo uspokoiłam swoje rozbawienie, chowając część twarzy w poduszce pod moją brodą. Nie spuszczałam wzroku z Obiektu 54, jedynie lekko skinając głową na jego obwieszczenie o przyniesionych dobrach. Już po chwili jednak - chyba dzięki reakcji samego Vincenta - podniosłam się z tej mocno niepewnej pozycji, kiwając z dumą swoją głową - bo tak, to właśnie my zbudowaliśmy to cudo konstrukcji! Zadbaliśmy o to, by w środku było na tyle dużo miejsca, że dodatkowy widz nie sprawi tu problemów.
Chyba... Wszyscy musieliśmy przywyknąć do tej nowej rzeczywistości, w której nie byliśmy wrogami. Poniekąd, nawet samego Jokera zaczynałam jakoś lubić, tylko... Ciężko wyzbyć się nawyków z tylu lat, no nie?
  Temat: Stoliki
Joe Ross

Odpowiedzi: 108
Wyświetleń: 7180

PostForum: Bar "Laguna Negra"   Wysłany: 2020-05-24, 14:13   Temat: Stoliki
Procenty z całą pewnością uderzały i mi do mojej małej główki, skoro w pewnym momencie... Zaczęłam szczerze świetnie się bawić! Każdy kolejny wygłup tylko pobudzał moją infantylną wyobraźnię, próbując wymyślać sposoby na jeszcze większe ogłupienie każdego kolejnego uczestnika. Zresztą. Sama po trochu zaczynałam się włączać w każde kolejne rzucane wyzwanie (chyba nawet próbowałam nucić piosenkę śpiewaną przez Imari, była taka skoczna!), a samo zadanie skierowane do Brada rozbawiło mnie na tyle, że wybuchnęłam śmiechem - nawet głośnym, jak na moje standardowe trzymanie się na "uboczu".
Przestało mi być do śmiechu dopiero, gdy do moich uszu dotarło moje własne imię, wypowiedziane przez Collen, na której skupiłam swój wzrok, nabierając powietrze w policzki. To... To chyba nie mogło być takie złe, prawda? Mój wzrok mimowolnie powędrował do Vincenta, który po chwili zastanowienia zarzucił mi na telefonie melodię, którą w ostatnich dniach zdążyłam zbyt dobrze poznać.
Już czułam, jak robię się ciepła na twarzy i chyba tylko moja lekko ciemna karnacja tak szybko nie zdradziła rumieńców zawstydzenia, które próbowały się wybić nawet ponad moje jakże "górnolotne" umiejętności taneczne. Do rytmu trolololo, próbowałam wykonywać ruchy znane mi z dzieciństwa - zraszacze, nurkowanie i inne jazzy hands. Nie trwało to zbyt długo, bo ostatecznie zaczęłam się śmiać sama z siebie, zakrywając twarz w swoich dłoniach, gdy podparłam się o jakiś taborecik czy inny blacik stojący za "parkietem".
Potrzebowałam chwili, by się uspokoić, gdy zaczęłam szukać kolejnej ofiary wśród zebranych. Już miałam chochliki w oczach, już widziałam, w swojej wyobraźni, jak ktoś przebija wszelkie granice absurdu, gdy jednak... Mój wzrok utknął na tej biednej dziewczynie siedzącej koło Vincenta.
Wskazałam na Vanessę dłonią, próbując przywołać lekki uśmiech na swoje usta. Wydawało mi się, że cierpi, a ja... Może umiałabym na to zaradzić? O ile tylko wybierze wyzwanie...

Jeśli panna Edams odważyła się na wyzwanie, było ono proste. Sugestywnie wyciągnęłam przed siebie swoje dłonie, co z całą pewnością mógł poznać jej brat. Przekaz był tylko jeden - "daj się dotknąć". Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że brunetka cierpi z powodu choroby, ale... Jeśli fizycznie odczuwała jakikolwiek ból, z całą pewnością byłam w stanie jej pomóc - choć na dzisiaj, by mogła cieszyć się tą zabawą.

Jeśli jednak wybrała pytanie, westchnęłam ciężko sięgając po telefon, z którego przed chwilą leciała zabawna muzyka, wpisując kilka słów w notatniku:
Cytat:
Co jest Twoją największą zaletą?
  Temat: Ogródek z basenem
Joe Ross

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 1552

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2020-05-24, 12:46   Temat: Ogródek z basenem
//24 maja


Słońce, ciepło, betonowe płytki pod stopami ogrzane ciepłem dnia... To wszystko kiedyś mi było tak znajome, a dziś wydawało się tak nierealistyczne. Ostatnie lata w niewoli, ostatnie tygodnie spędzone w rebelii... Nie wiem, chyba przestawałam wierzyć w to, że będę mogła wolno się poruszać po świecie i doświadczać tych normalnych dla naszych rówieśników uciech. Niby z jednej strony w przeciwieństwie do Edamsa nie byłam poszukiwana, ale z drugiej strony... Bez niego czułam się całkowicie zagubiona w tym świecie, jak dziecko pozostawione w kolejce przed kasą przez swoją matkę, biegnącą dobrać zapomniane zapałki...
Chyba dlatego dałam się zaciągnąć na tę basenową imprezę mimo mojego lęku przed wodą. Nawet obecność tego żywiołu, w którym całkowicie nie potrafiłam się poruszać powodowała u mnie mniejszy stres niż myśl, że miałabym zostać sama w lagunie.
Wylegiwałam się na leżaczku, samej popijając jakiś soczek (czyżby z procentem?). Miałam na sobie dwuczęściowy, nieco mocniej zabudowany kostium i lekko prześwitujące pareo, co niby miało pomóc ukryć część blizn z mojego ciała. Z całą pewnością jednak, te większe i tak mocno się odbijały spod poliestrowej narzutki - ukazując siatkę szlaczków bardzo podobną do tej, która zdobiła skórę Vincenta.
Spojrzałam na Phila, gdy ten rozpoczynał swoją przemowę, jedynie wzruszając swoimi ramionami, gdy wysiorbywałam resztkę napoju przez słomkę. Ja... Nie nadawałam się do walki. Ale póki nie było tu tego ruskiego koksa, o którym wspominał mężczyzna, zamierzałam pokorzystać z wygód jego chaty.
Aż do czasu, gdy ten ruski koks okazał się być... Śnieżnobiałą dziewoją wprawiającą nawet obiekt 36 w otępienie. No, tyle zdołałam przynajmniej zauważyć, gdy podsłuchiwałam ich rozmowę w lagunie, zmywając gary w pomieszczeniu obok.
Nie rozumiałam tylko, co takiego w tej dziewczynie budzi we mnie... Taki niepokój. I to bynajmniej było związane z samym Wairuą. Zmarszczyłam brwi na blondynkę, już widząc reakcję chłopaka na jej akcje, samej do końca nie wiedząc, jak na to reagować. Ona była taka... Pełna siebie? Nie do końca mi się to podobało, co z całą pewnością odbijało się w mowie mojej ciała, gdy mimowolnie się zgarbiłam na zajmowanym przez siebie leżaczku...
  Temat: Pokój #3
Joe Ross

Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10711

PostForum: Pierwsze piętro   Wysłany: 2020-05-19, 19:10   Temat: Pokój #3
Kiwnęłam głową słysząc potwierdzenie i wzięłam się dalej do pracy. Trzeba było przyznać, że ściany i dach naszej fortecy stawały w niezwykle szybkim tempie, nawet mimo mojego potknięcia i zdarcia wszystkich kocy z lewej strony naszej konstrukcji. I nawet mimo takiego failu... No kurcze, dobrze się przy tym bawiłam!
Wystarczyły minuty, żebyśmy mogli zamknąć ostatnią otwartą "ściankę" naszej "budowli". Duża ilość poduszek i kołder pozwalała na wygodne ułożenie się na wprost niewielkiego ekranu tego laptopa. I wtedy... Pytanie całkowicie zbiło mnie z tropu. Jednym z ostatnich filmów, które oglądałam przed zamknięciem była Merida - ale przecież byłam [i[zbyt dorosła[/i], żeby zmuszać chłopaka do oglądania bajek o księżniczkach. No i... Moje wartości z wiekiem się zmieniły. Rudowłosa królewna nie była już dla mnie utożsamieniem niezależności wśród kobiet...
Trzymałam się przez dłuższą chwilę za podbródek, przepychając w kierunku laptopa by samej móc znaleźć coś fajnego. Dramaty? Nah, wystarczająco ich dużo w naszym życiu. Zmierzchy i inne Greye nie były mi w głowie. Aż w końcu...
Wskazałam palcem na mały obrazek z widocznym humanoidalnym drzewem i szopem z pistoletem. No halo, to musiało być coś fajnego! STRZELAJĄCY SZOP! Wręcz zatarłam dłonie na myśl o kosmicznych przygodach, które musi przeżywać ten mały ssak.
I pewnie... Nieźle się zdziwiłam, jak głównym bohaterem wcale nie okazał się futrzasty koleżka.
Minuty filmu mijały, gdy zapewne zajadaliśmjy się smakołykami zwędzonymi przez Edamsa i zapijaliśmy (z całą pewnością) słabymi drinkami. W tym wszystkim... Chyba mogłam rozluźnić się na tyle, że gdy tylko zaczynała podgrywać jakaś znajoma mi muzyka, chyba nawet... Nuciłam jej melodię razem z artystami w filmie.
To musiał być jeden z pierwszych razy od lat, jak dało się usłyszeć moją barwę głosu - nie zmienioną przez krzyk, wrzask i płacz. Huh, ciekawe...
  Temat: Salonik
Joe Ross

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1045

PostForum: Drugie piętro   Wysłany: 2020-05-16, 22:35   Temat: Salonik
//23 maja

Ja... Ja chyba nie wiedziałam, po co tu idę. Nie czułam się pewnie w dużych zbiorowiskach, ale z drugiej strony - nie chciałam zostawać też sama. Zbyt wiele godzin, dni, tygodni, miesięcy... Zbyt długo żyłam w zamknięciu, by znów się ograniczać. A jednocześnie tak niepewnie się czułam, by samodzielnie podjąć jakiekolwiek aktywności... Zabawa w pytanie czy wyzwanie była czymś innym. Alkohol chyba pozwolił mi poluzować moją wewnętrzną paranoję...
Czy dlatego chodziłam jak pies za Vincentem?
Bardzo prawdopodobne...
Ruszyłam za nim w kierunku biura, na miejscu szukając już jakiegoś kącika, gdzie mogłabym czuć się bezpiecznie. Kanapy odpadały, ale... Jedno z tych drewnianych krzesełek, gdzieś pod ścianą? Edamsa miałam w zasięgu wzroku, wyjście naprzeciwko, spojrzeniem mogłam objąć całe pomieszczenie.
Tak, to miejsce dla mnie.
Uśmiechnęłam się miło w stronę Esther, witając się z nią skinieniem głowy. Ją zapamiętałam jaką jedną z tych osób, które wzbudziły moją sympatię. I wtedy w drzwiach pojawił się też ten starszy facet, który... Chyba pomylił swoje miejsca. Jeszcze w trakcie jego recytacji spojrzałam trochę krzywo w kierunku Obiektu 36, przykładając palec do swojej skroni i kręcąc nim małe kółeczka w prostym przekazie.
"Zwariował, prawda?"
  Temat: Pokój #3
Joe Ross

Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10711

PostForum: Pierwsze piętro   Wysłany: 2020-05-16, 22:05   Temat: Pokój #3
Zaczynałam się przyzwyczajać do tego miejsca. Znaczy... Wciąż nie czułam się całkowicie pewnie przy wszystkich, którzy zamieszkiwali ten przybytek, dość szybko jednak odnalazłam w chłopaku pewnego rodzaju drogowskaz ku kiedyś odebranej normalności. Łatwiej było mi obserwować poczynania samego Vincenta, u którego wciąż mimo wszystko dało się zauważyć jakieś stare gesty i nawyki jeszcze z laboratorium, którymi sama się cechowałam. Miałam też wrażenie, że jako jedyny rozumie i akceptuje moje nagłe wybuchy niczym u pięciolatka, gdy przez kompletną głupotę potrafiłam czymś rzucić, czy krzyknąć i wpaść w histerię bez powodu (choć przecież wcale nie próbowałam z kimkolwiek innym złapać tu głębszego kontaktu, ale... Może tylko przy nim czułam się wystarczająco swobodnie i pewnie?).
Siedziałam na ziemi, pod jedną z szafek przeglądając jakiś stary komiks. Były łatwiejsze w odbiorze niż książki, od których często zaczynała mnie boleć głowa. Lata separacji od tak prostych czynności jak czytanie odbijało właśnie swoje piętno...
Przewijałam właśnie kolejną stronę, gdy mój wzrok mimowolnie powędrował na bruneta, gdy ten wyjątkowo entuzjastycznie oznajmił swój pomysł. Zamknęłam czytane przez siebie strony, odkładając je gdzieś na bok i kiwając z aprobatą głową. W końcu od czytania komiksów lepsze mogło być ich czytanie w forcie!
Wstałam ze swojego miejsca, oklepując swoje spodnie z ewentualnych paprochów, które mogły się do mnie przyczepić. W tej też chwili podniosłam sugestywnie swój palec, lekko odwracając wzrok, co miało prosty przekaz - "zaczekaj".
Zniknęłam za framugą drzwi chowając się w pokoju, w którym sama dostałam miejsce do spania, by po chwili przytachać ze sobą dodatkowe dwie poduszki, kołdrę i koc, które od razu wylądowały na środku pokoju.
Wskazałam palcem na krzesło stojące przy stoliku czy innym biurku, z prostym pytaniem - "to też?" - można było wyczytać z moich warg, choć nawet jedno westchnienie się spod nich nie wydobyło.
Nie byłam dobra w samodzielnym podejmowaniu decyzji, ale... Rozkazy wykonywałam całkiem nieźle.
  Temat: Stoliki
Joe Ross

Odpowiedzi: 108
Wyświetleń: 7180

PostForum: Bar "Laguna Negra"   Wysłany: 2020-05-03, 18:17   Temat: Stoliki
Nie ruszał mnie widok blizn, chyba tym bardziej dlatego, że wiele z nich dzieliłam już z Vincentem. Wychudzone i posiniaczone ciała też nie były dla mnie nowością, tak samo jak brak okazywania uczuć czy narastające spięcia. To były rzeczy, do których jako obiekty byliśmy przyzwyczajeni. Czy dlatego sama nic sobie z tego nie robiłam?
popijałam nieco ostry napój przede mną, przy niektórych wyzwaniach nawet unosząc kąciki moich ust. Te głupoty... Po protu mnie bawiły i pozwoliły zapomnieć o tej ponurej rzeczywistości, do której zdążyłam przywyknąć. Chyba nawet... Na wspomnienie o pizzy nie zdołałam się powstrzymać przed krótkim wytrzeszczem i oblizaniem własnych warg. Ile to lat minęło, odkąd ostatni raz miałam szansę spróbować to włoskie arcydzieło kulinarne?
Gdy padło moje imię mimowolnie się wyprostowałam, kiwając głową, a po chwili - podnosząc dwa palce, by wskazać na wybór wyzwania.
Wędrowałam wzrokiem za Vincentem, gdy ten wybiegł po długopis. Na krótką chwilę zmarszczyłam swoje brwi, a moje spojrzenie musiało przekazywać coś w rodzaju "no chyba jaja sobie robisz", by po chwili jednak nie dać się pokonać temu zadaniu. Zdecydowanie zbyt energicznym ruchem wyrwałam długopis z rąk chłopaka, by po chwili wyciągnąć go w kierunku osoby siedzącej stosunkowo blisko mnie, czyli Imari.
Nastawiłam swoją buźkę, co by ułatwić rysowanie wąsa nad moją górną wargą, by po chwili zwycięsko spojrzeć w kierunku Obiektu 36. Taka byłam fajna, nie dam się pokonać!
Po chwili w milczeniu obserwowałam osoby przy stoliku, by wskazać dłonią na rudowłosą, która wcześniej tak... Nieintencjonalnie wprowadziła mnie w zakłopotanie. Przyszła pora na zemstę (czy naprawdę to mnie będzie prowadzić przez resztę gry?).
Podrapał się przez chwilę po brodzie, po chwili energetycznie łapiąc za telefon Edamsa, by w polu wiadomości wklikać proste wyzwanie:
Cytat:
Wybekaj swoje imię.
  Temat: Pokój #3
Joe Ross

Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10711

PostForum: Pierwsze piętro   Wysłany: 2020-04-26, 17:56   Temat: Pokój #3
Kiwnęłam głową, przywołując bardzo nieznaczny uśmiech na swoją twarz, gdy okazało się, że moje migi dało się jakoś zrozumieć. Zresztą... Nie było się czemu dziwić. Sama do altergen trafiłam chyba tylko kilka miesięcy po nim. W pewnym sensie mieliśmy więc podobne doświadczenia za sobą.
Powędrowałam za nim wzrokiem, przechylając lekko swoją głowę na bok, gdy ten sięgał po swój telefon. Wgapiałam się w ekran z niemym (hehe) zachwytem, rozdziawiając swoją buzię, gdy mogłam dostrzec kolejne postępy techniki obrazujące się w tym jednym urządzeniu.
Świat przebył olbrzymią drogę gdy my... Byliśmy szczurami laboratoryjnymi.
Nie dałam jednak tej myśli przejąć nade mną kontroli, gdy i mi przyszła szansa ruszenia kilku klocków na tym ekranie. Kolorowe migotki i wesołe dźwięki wpijały się w moją głowę i mimo że po mojej twarzy być może nie dało się poczuć takiej zwykłej radości dnia codziennego, tak z całą pewnością - moje oczy świeciły ze szczęścia. Szczególnie, gdy udało mi się uzbierać (tylko z drobną pomocą Edamsa!) wystarczającą ilość cukierków, by przejść poziom.
Klasnęłam w swoje dłonie, niczym dumny pięciolatek, oddając mu jego telefon. Pokiwałam z afirmacją swoją głową, pokazując dłonią okejkę, na znak, że ta gra jest taka genialna! Może kiedyś będę miała własny telefon, na którym będę mogła po nocach siedzieć, wbijając kolejne poziomy?
Dopiero teraz zauważyłam, że przekazując smarfona do jego rąk, nie tylko wyszłam z aplikacji, ale i uruchomiłam aparat. No to się nazywa wyczucie jak u starej babci. Nie wiedzieć czemu, rozśmieszył mnie powstały widok na ekranie - w końcu telefon trzymany od dołu sprawiał, że chłopak w ekranie wydawał się strasznie szeroki w barach, a moja rozczochrana grzywa wyglądała bardziej karykaturalnie, niż zwykle. No i te potrójne podbródki, gdy tylko patrzysz w dół na ekran. Z moich ust prawie na pewno wydarło się ciche hehe, gdy wskazywałam palcem na powstały obraz, wspominając pierwsze selfiaczki w rozmiarze 120x160px, gdzie nawet własnego nosa nie można było rozpoznać. A tutaj? Nawet blizny rysujące się na skórze dawały efekt dziwnych szlaczków, które z tej perspektywy.. Nawet jakoś bardzo mnie nie martwiły.
  Temat: Stoliki
Joe Ross

Odpowiedzi: 108
Wyświetleń: 7180

PostForum: Bar "Laguna Negra"   Wysłany: 2020-04-26, 17:41   Temat: Stoliki
Miło było poczuć się... Po prostu normalnie. Z jednej strony miałam wrażenie, jakby wydarzenia z ostatnich lat nigdy nie miały miejsca, jakby to wszystko było tylko koszmarnym snem, ale wystarczyło spojrzeć po tych wymęczonych twarzach, na których malowała się długa historia by zrozumieć... Że koszmar wcale się nie skończył.
Nie zamierzałam jednak rezygnować z odrobiny rozrywki. Potrzebowałam tego. Byłam zdecydowanie zbyt infantylna jak na swój wiek, jarały mnie za duże głupoty (no kurcze, serio, w 2019 jarać się candycrushem, i śmiać się z przestarzałych memów - bo tylko te rozumiałam?).
Byłam dumna z tego zadania, które wybrałam dla Jokera, choć było mi poniekąd smutno, że nie plunął pyłem na wprost, tak, jak facet na filmiku. No ale, to i tak było najgenialniejsze wyzwanie, prawda? Przynajmniej w mojej mocno opóźnionej pod względem challengy głowie.
Na krótką chwilę zawiesiłam swój wzrok na Bradzie i Colleen. Ich kojarzyłam. Miałam wrażenie, że poniekąd z tą kobietą byłabym w stanie znaleźć wspólny język - o ile w końcu dam radę jakiekolwiek słowo z siebie wycisnąć... Nie umknęło mi też przybycie Vanessy - siostry Obiektu 36 (o rany, dalej nie mogłam się odzwyczaić, od nazywania go w myślach tym numerem!) i jakoś... Zrobiło mi się jej strasznie żal, nawet, jeśli nie było to widoczne po mojej minie. Wydawało mi się, że cierpi. Czy... Byłabym w stanie jej pomóc? Mimowolnie pogładziłam się po ramieniu, na którym goiła się już rana przejęta od Edamsa i już wiedziałam, o co będę musiała go spytać, gdy ta zabawa się skończy.
W tej chwili wzięłam też przygotowany wcześniej napój, i zaczęłam go pić niczym małe dziecko - trzymając szklankę obiema dłońmi - by już po chwili się zakrztusić, gdy padła odpowiedź ze strony rudowłosej. Zakasłałam chwilę, próbując pozbyć się płynu z miejsca, gdzie nie powinien trafić, a całość próbowałam ukryć za istnie... Sztucznym uśmiechem. Tym samym, którym odpowiadałam Dolores na każdą jej pochwałę, gdy powtarzała, jaka to nie jestem ważna dla jej badań...
Cały czas wędrowałam swoim spojrzeniem między kolejnymi grającymi, starając się wyłapać ich odpowiedzi i poczynania. W końcu to najlepszy sposób na poznanie... Czy mogłam tych ludzi nazwać swoją nową rodziną? Nie byłam jeszcze pewna, ale... Nie chciałam być więcej sama. A to chyba jedyni, którzy mogliby być dla mnie bliscy w nadchodzącym czasie...
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10