| Autor |
Wiadomość |
Temat: J.T. GRIFFIN |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 427
|
Forum: Informatory Wysłany: 2018-05-30, 23:27 Temat: J.T. GRIFFIN |
KALENDARIUM / PAMI?TNIK 
Koniec lutego 2018r. - Po tragicznie zakończonym marszu FTPT Sahir odwiedza Jaylen w jej celi.
Początek marca - Po wtargnięciu odszczepieńców z Bractwa na teren placówki DOGS Jaylen rusza samodzielnie na przepustkę, podczas której spotyka Mayę.
I tak dalej, i tak dalej... ple ple. Coś tu się pewnie jeszcze nazbiera.
|
Temat: Kwiaciarnia |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 613
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-05-30, 20:31 Temat: Kwiaciarnia |
2.
Czasami Jaylen łapała się na tym, że dziwnie czuła się bez znajomego ciężaru obroży na swojej szyi. Zawsze bezwiednie pocierała wtedy kark dłonią, jakby chcąc sprawdzić, czy na pewno nic na nim nie ma, choć w rzeczywistości wcale się nad tym nie zastanawiała; przynajmniej nie świadomie. To bardziej odruch niż realne zmartwienie.
Dziwnie też czuła się, włócząc się bez celu po ulicach Seattle, bez kompanii w osobie Sahira albo Paula. To nie tak, że dziewczynie brakowało obecności opiekuna (przecież i tak nie lubiła ludzi), po prostu przyzwyczaiła się już do tego, że ktoś łaził za nią jak cień - zupełnie w ten sam sposób, w jaki przyzwyczaiła się do ciasnej celi, więziennego uniformu albo regularnych treningów kilka razy w tygodniu. To po prostu nowa codzienność. Jak nowy rekwizyt, nowa kończyna. Przez lata spędzone w ośrodku J.T. popadła w swego rodzaju ataraksję, kompletnie zapominając, że życie, do jakiego ją zmuszono, wcale nie jest normalne. Dla innych dzieciaków w jej wieku samodzielne wypady były czymś właściwym, a nie godnym odnotowania wydarzeniem. Griffin nie dostrzegała jednak swojej niewygody i rzadko kiedy się skarżyła, przyjmując wszystko ze stoicką obojętnością.
Allison musiał zostać oddelegowany, bo dziewczyna nie widziała go już od dwóch tygodni, o Jenkinsie natomiast wiedziała, że ten zdecydowanie ma co robić; gdzieś tam, za murami ośrodka grupka zdrowo pierdolniętych mutantów była przesłuchiwana po napaści na placówkę. Chryste, co oni sobie myśleli? Mundre to było, na własne życzenie wdepnąć w takie gówno? Do Jay jakoś nie przemawiały akty hurra-bohaterstwa, to też skutecznie wybito jej z głowy.
Nie bardzo wiedząc, co właściwie ze sobą zrobić, pomaszerowała znajomą ulicą w kierunku równie znajomego baru z najlepszymi frytkami, jakie w życiu jadła (żeby nabrały odpowiedniej głębi smaku, tłuszcz nie może być wymieniany zbyt często. Optymalny odstęp? Trzy miesiące. Olej musi być brązowy-prawie-czarny. Palce lizać), a że droga ta wiodła dokładnie obok znajomej kwiaciarni ze znajomą z widzenia asystentką – Griffin wpadła akurat na powyższą scenkę.
Najpierw zwolniła kroku, rozejrzała się na boki, wcisnęła ręce głębiej w kieszenie skórzanej kurtki, a na sam koniec przystanęła nad Mayą i jej nieszczęsnymi wiaderkami. Chyba powinna się rzucić na pomoc, ale struganie wariata było takie zabawne! Że niby taka niedomyślna, że niby nie wie, o co chodzi.
– Rozlało ci się coś – zagaiła najbardziej swobodnym tonem, na jaki zdołała się zmusić, ciekawa reakcji. Kwiaciarka wkurzy się, czy nie…? |
Temat: Jaka piosenka pasuje do postaci powyżej? |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 34
Wyświetleń: 2221
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-05-29, 09:07 Temat: Jaka piosenka pasuje do postaci powyżej? |
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=PZLmE1OW2nU[/youtube]
Razom nas bahato, nas ne podolati! xD |
Temat: Jaka piosenka pasuje do postaci powyżej? |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 34
Wyświetleń: 2221
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-05-26, 13:06 Temat: Jaka piosenka pasuje do postaci powyżej? |
| [youtube]https://www.youtube.com/watch?v=Adgx9wt63NY[/youtube] |
Temat: Adene |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 772
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-05-24, 20:48 Temat: Adene |
Ja też bym chciała :3 Jeśli nawiążecie więź z Echo, to ja przychodzę w pakiecie, bo dziewczyny mieszkały razem w celi, więc powinnyśmy się znać chociaż z widzenia :D Aczkolwiek czymś więcej nie pogardzę |
Temat: X czy Y? |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 149
Wyświetleń: 6454
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-05-02, 08:06 Temat: X czy Y? |
Fotografia czy ilustracja? |
Temat: X czy Y? |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 149
Wyświetleń: 6454
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-04-23, 11:43 Temat: X czy Y? |
X-meni!
Nutella na kanapce solo czy z masłem? |
Temat: Sala nr 1 |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3241
|
Forum: Blok X Wysłany: 2018-04-10, 21:54 Temat: Sala nr 1 |
J.T. przewróciła oczami i, zgniótłszy w palcach papierek po gumie, rzuciła nim w Sahira. Co jest bzdetami? A o co przed chwilą pytał? O wiadomości, nie? Dziewczyna nie zamierzała powtarzać, bo uznała, że Allison robi sobie z niej jaja. Próbował wszystkim wcisnąć, że niby taki głupi jest i niedomyślny… ale, drodzy państwo, nie kto inny jak właśnie on dopiero co otrzymał awans. Właśnie dlatego Jay nie wierzyła w tę jego upartą samokrytykę.
A jeśli naprawdę nie zrozumiał…? Ha, no trudno, wtedy Griffin po prostu wyjdzie na gburzycę. Znowu. Nic nowego, nie? Prawie wszyscy tak o niej myśleli (gdy w pierwszej kolejności nie myśleli o niej jak o parszywym wybryku natury).
– Taaa… fajnie… z pająkami na pewno – mruknęła pod nosem. Sama myśl o tych wynalazkach wzbudzała u Jay skręty żołądka.
Po krótkiej chwili milczenia mutantka podniosła wzrok na Sahira i utkwiła spojrzenie w jego oczach.
– Nie potrafię strzelać – wyznała ni stąd ni zowąd.
Jej jedynym celem od kilku lat było wydostać się z tego zasranego wariatkowa i dołączyć do (innego wariatkowa, tylko gorszego) szwadronów. Mogła to uczynić prawie natychmiast po swoich osiemnastych urodzinach, i bardzo ciężko pracowała na to, by ludzie na stołkach w DOGS nie mieli żadnych wątpliwości co do jej posłuszeństwa. Jednak teraz, gdy sprawa z zamachem była tak świeża, i sam Allison oberwał podczas akcji, drobne obawy wpełzły pod skórę J.T. wiercąc sobie drogę do jej organizmu jak małe robaczki.
Była gotowa używać swojej mocy, ale nie potrafiła niczego poza tym. Prawdopodobnie nie była w ogóle gotowa psychicznie na to, by odnaleźć się w sytuacji kryzysowej, jak ta podczas pochodu, a trochę wstyd byłoby zginąć na pierwszej misji, no nie…? Strasznie wstyd.
edit:
Sahir strzelił fejspalma, pogadali, pomarudzili, i tyle z tego było.
KONIEC
[z/t] |
Temat: Sala nr 1 |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3241
|
Forum: Blok X Wysłany: 2018-04-09, 09:24 Temat: Sala nr 1 |
– Bzdety – fuknęła pod nosem Jaylen. Podwinęła jedną nogawkę spodni i zaczęła drapać się po chuderlawej łydce. – Właściwie to mogłam tylko przeczytać paski, wiesz, jak się ogląda telewizję w stołówce… gówno słychać… - wzruszyła ramionami.
Zwykle panował tam taki gwar, że nie można było zrozumieć własnych myśli. Jay miała ze swoimi współwięźniami podwójny problem, ponieważ, po pierwsze: nie lubiła ludzi jako ogółu, a po drugie: wszyscy z nich byli mutantami, część po mutazynie (cholerne ospałe bąki) a część awanturowała się i sprawiała kłopoty (ci drudzy przeważnie szybko dołączali do pierwszej grupy, na całe, kurwa, szczęście). Właściwie to życie w ośrodku bardziej przypominało psychiatryk niż więzienie.
– Informacje podały, że to był zamach, zginął jakiś Haywell i jakiś Smith… – Znowu wzruszyła ramionami i puściła balon. Nie wyszedł. – A ten drugi to nawet nie wiem, co to za ważniak. |
Temat: Sala nr 1 |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3241
|
Forum: Blok X Wysłany: 2018-04-06, 11:41 Temat: Sala nr 1 |
Taka bariera… wspaniała zdolność. Jay wiele by dała by móc otrzymać od natury możliwość skutecznej obrony, z pewnością przydałoby się jej to w życiu o wiele bardziej niż „przylepianie” ludzi do ścian. Może gdyby potrafiła asekurować się w ten sposób, nie siedziałaby teraz w smutnie pustym pokoju, nosząc na szyi obrożę.
Nie, żeby jej to przeszkadzało. To raczej mnie jest smutno, że tak skończyła, ba! Że nie widziała w tym położeniu niedoli, a przywykła i uznała je za naturalną kolej rzeczy. Może przyjmowała tę świadomość lekko, ponieważ wiedziała, że ma przed sobą jakąś perspektywę? Nie będzie przecież siedziała w tej celi do końca życia, nie pozwoli zmienić się w warzywo; Jay miała cel, a ten cel prowadził ją do wolności. Ten cel był sekatorem, który przetnie łańcuch przy jej budzie i pozwoli wrócić do świata, z którego tutaj trafiła. Kojec się otworzy, znikną pręty.
Tylko czy rzeczywiście było do czego wracać? Ha. Prywatnie może niekoniecznie, ale dziewczyną kierowało coś więcej: poczucie obowiązku. Ten stary świat – pełen kolorów, zapachów, tekstur, dźwięków i niegasnących świateł – potrzebował kogoś, kto pomoże mu ustalić granice oraz utrzymać balans. Między innymi po to, by ludzie wychodzący na ulice nie musieli bać się, że zwykły spacer nieoczekiwanie zmieni się w krwawą rzeź, która pociągnie za sobą kolejne istnienia.
Zginęło dziecko. I Sahir też mógł zginąć. Zostawili go samego sobie… jednego na wszystkich.
Jaylen z pełną napięcia miną przyjrzała się opatrunkowi.
- Wiem, zauważyłam.
Może gdyby relacja między nią a Allisonem była bardziej zażyła (albo gdyby charakter dziewczyny w ogóle na to pozwalał), J.T. nachyliłaby się nad opiekunem, położyła dłoń na jego ramieniu w uspokajającym geście, palcami drugiej ręki przejechałaby delikatnie po skórze wokół plastra. Powiedziałaby: „Cieszę się, że wróciłeś bezpiecznie…”. Ale zamiast tego nie ruszyła się z miejsca nawet o centymetr, i puściła kolejny balon, który, pękając, rozrzucił w powietrzu chemiczny zapach „truskawki”.
- W wiadomościach mówili, że tamci nazwali to marszem pokojowym – mruknęła. – Ładny mi kurwa pokój. Tępe chuje. Pierdolona propaganda.
Obydwie strony: pro- i anty-mutancka miały obrzydliwie brudne ręce. Ciężko powiedzieć, która nakłamała więcej albo posunęła się dalej w swoich zakusach – ale, jak to się mówi? „Bliższa ciału koszula”? No właśnie.
Cały świat bawi się w „Dzień Świra”.
„Moja jest tylko racja, i to święta racja!” |
Temat: Sala nr 1 |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3241
|
Forum: Blok X Wysłany: 2018-04-06, 08:56 Temat: Sala nr 1 |
Dziecięce rysy twarzy Jaylen miały spory wpływ na odbiór dziewczyny przez otoczenie. Zmieniały go na kilka różnych sposobów, rzecz jasna, bo czasem roztaczałyz aurę niewinności, a czasem sprawiały, że ich posiadaczka zdawała się o wiele bardziej irytująca, niż to przystoi osiemnastoletniej już przecież młodej kobiecie. U niektórych J.T. wzbudzała zaufanie, miękkie poczucie bezpieczeństwa, momentami nawet instynkty opiekuńcze (tak!) – ale każdy medal ma dwie strony, zatem, dla uczciwej przeciwwagi, większość ludzi wciąż traktowała ją jak gówniarę. A ona… no cóż, ona nie wyprowadzała ich z błędu. Po prostu miała to w nosie. Chciała tylko robić swoje.
Z niewiadomego więźniarce powodu, Allison znalazł sobie w niej coś w rodzaju powiernika. Przychodził, nieraz przynosił fajne rzeczy, nieraz totalnie poronione rozkminy ciekawe opowieści z zewnętrznego świata. Kiedyś nawet przytargał jej do celi jakąś grę planszową, i wtedy mutantka na kilka godzin zupełnie zapomniała, kim jest i gdzie się znajduje. Po tym popołudniu, leżąc w sztywnej, drapiącej pościeli Jay długo zastanawiała się, co miał na celu i dlaczego przyszedł akurat do niej. Nie mogąc znaleźć rozwiązania (siłą rzeczy, nie miała szansy potwierdzić żadnej ze swoich tez), w końcu dała temu spokój, układając sobie w głowie wygodne wytłumaczenie, że pewnie Sahir robi tak z każdym, kto w jakiś sposób ściągnie uwagę laborantów. Pewnie tak już po prostu miał, że grał dobrego glinę. Usypiał czujność… tak samo jak Jaylen.
Parafrazując najbardziej sławnego ogra w świecie baśni: z dwojga złego lepiej w tę stronę. Zły glina nie przyniósłby w prezencie komiksu albo paczki chrupek, a nie wiem jak Wy, ale ja uznaję to za wystarczająco mocny argument.
– Nie jesteś głupi – stwierdziła kategorycznie. Tylko dziwny… ale tego już nie powiedziała na głos. Słuchając tego, co mówił dalej, sama odpakowała sobie kostkę gumy i wpakowała ją do ust. Pod koniec wyznań Sahira nadmuchała niewielki balon, który pękł dokładnie po słowach „nie przyjęli odmowy”. Głośne „POP!” było niczym kropka na końcu zdania, doskonałe podsumowanie. I mogę przysiąc, że brzmiało niemalże jak „no to klops”.
– Martwy byś im się nie przydał – wzruszyła ramionami, wcale nie mówiąc tego nieszczerze. Naprawdę tak myślała. A to, że mogła być w błędzie, to inna rzecz. Możliwość popełniania błędów to przywilej młodości. – Zresztą… tylko dwie osoby. W ogólnym rozrachunku i tak wychodzisz na plus. - Pociągnęła nosem. |
Temat: Najmilszy DOGS jakiego spotkasz |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 871
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-05, 09:52 Temat: Najmilszy DOGS jakiego spotkasz |
No jak się inne Psy pozgłaszały, to ja też tuptam, a co tam.
W końcu kto nie chciałby się kolegować z Tomem Hardym, duuuh.
Nie wiem czy relacja z krótką przeszłością czy dopiero do rozwoju na fabule, ale fajnie byłoby się jednak znać To ja... tego... zostawię wizytówkę na kiedyś tam... |
Temat: Forumowe Memy |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 2188
|
Forum: Rozmowy Wysłany: 2018-04-05, 09:44 Temat: Forumowe Memy |
Tak mi się dzisiaj przypomniał ostatni najazd pierdolców, a miałam zapisany post w OneNote...
#mniebawi
| Jonasz Koran-Mekka napisał/a: | Morphing Time!  Poszukujemy reszty drużyny Pałer Rendżers. Zgłoszenia dawać do naszego niewolnika czarnego rendżera. Niech żyje wolny rynek. |
|
Temat: Sala nr 1 |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3241
|
Forum: Blok X Wysłany: 2018-04-04, 23:53 Temat: Sala nr 1 |
Jaylen wydawała się nie mieć za złe Sahirowi jego nieco mentorskiego tonu; do tego też już się przyzwyczaiła, a w porównaniu do wszystkich innych rzeczy, jakie ją tutaj otaczały, i wobec których musiała ugiąć karku, akurat ten element – ten głos i cierpliwość w jego brzmieniu – był przyjemny. Oswojenie się z nim nie kosztowało wiele, a już zdążyło zwrócić się z nawiązką.
W ostatniej chwili łapiąc się na tym, że o mało co nie wywróciła oczami po suficie, Jay zamknęła pismo i niedbale odłożyła je za siebie. Bez słowa posunęła się na łóżku w stronę ściany i obróciła przodem do wejścia, krzyżując nogi po turecku. Gest był jasny: zapraszała go, by usiadł, i teraz już Allison mógł być pewien, że zyskał pełnię uwagi małolaty. Jej uważne spojrzenie prześlizgnęło się po całej sylwetce mężczyzny, w widoczny, choć nienachalny sposób wyłapując szczegóły, które nie pasowały do standardowego obrazka. Jak w książeczce dla dzieci – znajdź różnice i zakreśl je pętelką.
Kiedy już skończyła stawiać „pętelki” na jego wizerunku (przysięgam, potrwało to może ze dwie sekundy), znowu zawiesiła wzrok na jego twarzy i tak już zostało, dopóki nie zdecydował się usiąść naprzeciwko niej, lub zrobić cokolwiek innego. Im bliżej podchodził tym dokładniej zbierała z jego skóry oznaki zmęczenia. Pytanie tylko, ile i czy w ogóle je znalazła.
- Gratuluję? Chyba… - przekrzywiła głowę. Tak, zdaje się, że w takich sytuacjach należało złożyć powinszowania, w końcu to oznaczało awans, a awansów nie rozdaje się na ulicy. Chociaż czekaj, wróć… w Taktycznych to chyba właśnie na tym polegało. Co za paradoks. - Czym zasłużyłeś?
Hoho, czy to aby nie był jakiś pretekst do obrażenia się? No wiesz, w końcu skąd to zaskoczenie? Należało mu się jak psu micha (nomen omen, hehe) a ona jeszcze pytała o powody?! Mała siksa. Ale nie, nie wyglądało na to, by sobie z niego kpiła. Raczej chciała, by opowiedział jej o tym, co zaszło. J.T. bardzo szybko połączyła w głowie dwa fakty – promocję i opatrunek – i domyśliła się, że musiał niedawno wrócić z akcji. Co więcej: miała przeczucie, że chyba nawet wiedziała, z jakiej... Był jeszcze bowiem trzeci puzzel, który pasował do układanki. Lecz najpierw chciała usłyszeć to z jego ust.
Ach! Moment! Przypomniała sobie o czymś. Jeśli Allison zdecydował się mówić, Jay w tym czasie sięgnęła do tyłu pod poduszkę i wyciągnęła spod niej napoczętą paczkę gumy balonowej. Oderwała nadmiar pazłotka, a na koniec, znów w milczeniu, wysunęła rękę w stronę gościa.
Cztery gołe ściany, łóżko na kółkach i truskawkowy Boomer. Czym chata bogata. |
Temat: Sala nr 1 |
Jay Griffin
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń: 3241
|
Forum: Blok X Wysłany: 2018-04-04, 21:23 Temat: Sala nr 1 |
1.
Najlepsza definicja człowieka: „istota, która do wszystkiego się przyzwyczaja”.
Gdyby zobrazować całą historię świata w formie kalendarza naściennego – konkretnie jako jeden rok, dwanaście pełnych miesięcy - rozwój ludzkości przypadłby na ostatnie dni grudnia. Dobrze przeczytaliście, to nie jest pomyłka. To naprawdę wiele mówi o naszym gatunku; w zaledwie kilkadziesiąt metaforycznych godzin zdołaliśmy podbić, opanować i… zniszczyć to, co w trudach rodziło się od zimnego, skutego lodem stycznia. Zdewastowaliśmy ulotne dary wiosny, słodkie owoce lata i kolory jesieni, wypaczyliśmy do cna piękno płatków śniegu, a wszystko to zdążyliśmy zrobić na kilka sekund przed północą, zanim jeszcze wysłaliśmy w powietrze sylwestrowe sztuczne ognie.
Uważacie komary za stworzenia skrajnie upierdliwe? Cóż, ja też. Ale ludzie są jeszcze gorsi. Są wszędzie tam, gdzie komary, ale oprócz tego zajęli jeszcze obydwa bieguny.
Ludzka zdolność adaptacji jest zadziwiająca, choć po prawdzie umiejętność ta tak bardzo nam spowszedniała, że mało kto nadal potrafi się nią zachwycić.
Niestety, nasz najbardziej potężny atut to zarazem nasza pięta achillesowa; sprawia bowiem, że potrafimy nie tylko dostosować się do obcych, nieprzyjaznych nam środowisk i wyjść zwycięsko z walki o byt, ale też, co smutniejsze: równie łatwo przyzwyczajamy się do obniżonych standardów. Przywykamy do biedy, do nędzy i brudu, a nawet do sytuacji, w których otoczenie sukcesywnie, po trochu, odbiera nam cząstki człowieczeństwa. Niczym wściekły pies doskakuje i kąsa, doskakuje i kąsa, raz po raz dziabiąc skrawki ambicji, szarpiąc dumę, rwąc w strzępy honor.
Ani się obejrzymy, a coś, co niegdyś uważaliśmy za rzecz absolutnie nie do przyjęcia, staje się naszą smutną codziennością. Poprzeczka się obniża, a my… po prostu się do tego przyzwyczajamy.
Podobnie było z Jaylen. Jasne, pierwsze miesiące nie były łatwe (to kurewsko mało powiedziane). Tęsknota za rodzicami, za domem i za normalnością, zalewała umysł nastolatki ołowianymi falami (doskakuje i kąsa, doskakuje i kąsa…). Ściany celi zdawały się kurczyć, a każda noc spędzona na szpitalnym łóżku (prycza, tak naprawdę to jest więzienna prycza, nic innego) ożywiała cienie kryjące się w kątach pokoju.
Ale to było trzy lata temu. Wystarczająco dawno, by… no właśnie. Wystarczająco dawno, by przywyknąć.
Po jakimś czasie prosty więzienny uniform okazał się być wcale wygodnym, kraty przestały kojarzyć się z niewolą (tak naprawdę były lepsze niż szkło, bo można było przełożyć przez nie rękę). Apteczno-sterylny zapach laboratoriów już dawno uśpił czujność nos i stał się „po prostu powietrzem”. Dało się przeżyć. Serio.
J.T. nie lubiła jedynie zapachu stołówki – wielkiego pomieszczenia, w którym spęd ludzkich ciał wesoło taplał się w dusznym odorze brei, szumnie nazywanych tu (pożal się Boże) „posiłkami”. Nie, tamto miejsce było absolutnie nie do przyjęcia. Jaylen wolała już swoją małą klatkę, ciasną (jak trumna) ale własną.
Kiedy Sahir wszedł do środka, obcięta na chłopaka wychowanka siedziała z podkurczonymi nogami na łóżku, mając rozłożony na kolanach trzeci zeszyt „Invincible”. Na powitanie odpowiedziała tylko wymownie uniesionym do góry palcem – czekaj, moment, nie widzisz, że czytam? – i spojrzała na mężczyznę dopiero wtedy, gdy dotarła do „odpowiedniego momentu” na stronie. Nikt normalny nie przerywa czytania książki w połowie ciekawego akapitu.
– Czym…? – spytała z powątpiewaniem, marszcząc lekko brwi.
No, co tam, Allison? Tęskniłeś za tą zblazowaną miną? |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|