Znalezionych wyników: 362
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Purr
Fay Murphy

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 877

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-02-19, 00:29   Temat: Purr
Ooh, pierwsze wrażenie zrobiła już dawno i... chyba wtedy dość dobitnie to skopała. Zresztą, tak samo jak i on, kradnąc jej telefon, więc cóż, jego słowa jakoś do niej nie przemawiały. Ale co poradzić, ona wiedziała, z kim miała do czynienia, on niekoniecznie i naprawdę bardzo, ale to bardzo chciała go w tej chwili uświadomić, jednak niestety, nie było jej dane.
Nie miała zamiaru ryzykować. Nie grało roli to, czy to policja, czy jakiś wrogi gang, ona chciała jedynie jak najszybciej się stąd zmyć. Nie jej sprawa i tyle.
Nie zdążyła odpowiedzieć chłopakowi, po prostu zajęła się tym, żeby w razie czego mieć coś do obrony, biorąc ze stolika to, po co tu przyszła. To nie miała być kradzież, w żadnym wypadku. Nie znosiła mieć długów, więc po wszystkim oczywiście miała zamiar oddać Billiemu należność co do grosza. Mogli to uznać za... przetrzymanie dla nich pieniędzy. I broni. Tak w razie gdyby ten cały arsenał znajdujący się tutaj mieli sprzątnąć.
Niestety, ktoś chyba nie rozumiał, jak to wszystko działało w jej przypadku, że była małą, poboczną kupującą, ale godną zaufania i znaną przez co poniektórych. Dlatego też trochę się zdziwiła, gdy usłyszała, że ktoś na nią gwiżdże. A właściwie... z początku nie wiedziała, że chodziło o nią, po prostu automatycznie zerknęła przez ramię, gdy szła w stronę drzwi. I co się okazało? Że jest na muszce. Kolejne słowa jedynie utwierdziły ją w tym przekonaniu.
- Nie z tobą robię interesy - powiedziała, zatrzymując się jednak i podnosząc nieco ręce, żeby były bardziej na widoku. No niestety, na tyle go nie znała, żeby wiedzieć, co zrobi, więc nie miała zamiaru ryzykować postrzeleniem. W tym konkretnym przypadku trzeba było po prostu się dogadać - Po wszystkim skontaktuję się z Billym, spokojna twoja rozczochrana - rzuciła, unosząc kąciki ust ku górze, używając takiego samego sformułowania jak kiedyś w wiadomości do niego. Teraz zaczai? Połączy wątki? Puści ją? Zrobiła mały krok do tyłu, nie spuszczając z niego wzroku - No dalej... to wasze sprawy, nie moje. Wyrównam rachunki na spokojnie, gdy już je pozałatwiacie - dodała. Cholera no, marnowali tylko czas, który mogliby przeznaczyć na ucieczkę. A przynajmniej ona.
  Temat: Salon
Fay Murphy

Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 1984

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2019-02-18, 14:53   Temat: Salon
Cóż... Fay chyba nie była tego taka pewna. To znaczy... chciała wierzyć, że uruchomienie mocy wystarczy, żeby w razie czego uchronić się przed chorobą, ale co, jeśli tak się nie stanie?
Była mocno w kropce. Z jednej strony chętnie by stąd poszła, obojętnie gdzie, żeby tylko nie naraża Phila, ale z drugiej, jakaś egoistyczna część niej nie chciała być w tym momencie sama. A to właśnie by ją czekało, gdyby opuściła jego dom. Może to i dobrze, że ją zatrzymał, tym samym zadecydował za nią i... cóż, dalej się zobaczy. Może jutro obudzi się czując znacznie lepiej i okaże się, że pomyliła się co do diagnozy.
- Skoro tak mówisz - odparła tylko, zmuszając się do lekkiego uśmiechu. Pozostało jedynie mieć nadzieję, że będzie tak, jak mówi i już nawet teraz nie było za późno.
- Nie wiem, średnio. Głównie boli mnie głowa i chyba mam gorączkę - powiedziała, przykładając sobie wierzch dłoni do czoła. No cóż, z tym jeszcze cało się żyć - Nie, nic mi nie trzeba, naprawdę. Dzięki - dodała, unosząc kąciki ust na jego kolejne słowa. Ech, chciałaby być taką optymistką, ale ostatnio coś jej nie szło - Jutro zobaczymy, okej? Może po prostu trzeba mi trochę odpoczynku i rano będzie lepiej. A jak nie, to wtedy będziemy się martwić i zastanawiać nad lekarzem - powiedziała, chyba całkiem rozsądnie, prawda?
  Temat: Bitwy shipów 2.0
Fay Murphy

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 856

PostForum: off-top   Wysłany: 2019-02-14, 00:13   Temat: Bitwy shipów 2.0
Matilde x Levi 30
Matilde x Brad 30
Toby x Maysilee 30
Maysilee x Will 28
Hopper x Wallace 30
Imari x Alex 30
Imari x Phil 32
Alex x Liam 30
Sam x Ricky 30
Sam x Brian 30
Fay x Phil 30
Fay x Levi 30
Aaron x Alba 30
Chase x Amber 30
Miriam x Donny 30
James x Shivali 30
Maysilee x Maria 30
  Temat: Purr
Fay Murphy

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 877

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-02-11, 21:28   Temat: Purr
Aaaah, no cóż, jakoś tak wyszło, że Fay i Billy się poznali, z tego, co pamiętała, to oczywiście przez Rogera. A że dziewczyna miała niezaprzeczalny dar do zjednywania sobie ludzi, to właśnie w ten sposób się to wszystko potoczyło. Jack był dla niej miły, więc ona odpłacała się tym samym. Widzisz, Kudłaty, właśnie tak to działa.
Słysząc złośliwą odpowiedź jedynie przymrużyła ledwie zauważalnie powieki, nie pozwalając ograbić się z dobrego humoru. Przecież go znała, prawda? To znaczy... o wiele za dużo powiedziane, ale znała jego zagrywki. W smsach na początku ją to wkurzało, ale potem jakoś przywykła do tego ciągłego dogryzania sobie i działania na nerwy. Ostatecznie zazwyczaj byli kwita.
- Jakbyś jeszcze tego nie wiedział - odparła, przekrzywiając lekko głowę. Okej, nie widział jej tamtej nocy w DOMu, nie miał pojęcia jak wygląda, ale to powinno dać mu w jakiś sposób do myślenia. I naprawdę chętnie kontynuowałaby tą niewinną gierkę, gdyby nie odgłosy dochodzące z dołu. W jednej sekundzie mina zrzedła jej totalnie, a nieco zagubione spojrzenie padło na tych wszystkich ludzi, do których też powoli zaczynało docierać co się dzieje i jeden po drugim zaczynali zrywać się ze swoich miejsc i ruszać ku wyjściu. Uciekali, czy chcieli stawić czoła atakującym? No i przede wszystkim kto strzelał? Były to porachunki typów spod ciemnej gwiazdy, czy może do akcji wkroczył ktoś jeszcze? Jakkolwiek by nie było, wcale nie znajdowała się dobrej sytuacji.
- Billy... hej, Billy! - zaczepiła mężczyznę, który też zaczął ruszać do drzwi - Którędy do...? - zaczęła, chcąc jeszcze złapać go za ramię i wymusić odpowiedź na pytanie, jak do cholery wyjść stąd omijając tych na dole, ale mężczyzna kompletnie nie zwracał na nią uwagi.
- Cholera jasna... - przeklęła pod nosem, dając sobie z nim spokój i odwracając się w stronę stołu. Potrzebowała broni, tak na wszelki wypadek, więc wzięła jedną z tych wcześniej oglądanych i wpakowała ją sobie z tyłu za pasek spodni. Magazynek wzięła osobno, wsadziła go do kieszeni kurtki, tak samo jak garść naboi. Nie dbała o to, ile bierze, porwała kilka... może kilkanaście na szybko z zamiarem załadowania ich po drodze. A tymczasem przywołała do siebie psa i także ruszyła w stronę wyjścia z mieszkania. A gdzie dalej? Na pewno nie na dół.
  Temat: Purr
Fay Murphy

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 877

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-02-07, 10:00   Temat: Purr
Billy Jack był bardzo dobry w tym, co robił, ale podchodził do sprawy za bardzo... hmm, technicznie? Przy zawężaniu grona kandydatów całkiem nieźle się to sprawdzało, ale gdy przychodziło do ostatecznego wyboru, bardziej przydałaby się jej jakaś życiowa rada, chociaż też nie przykładała do tego jakoś super wielkiej wagi. W końcu był to tylko wybór pistoletu, prawda? Jak nie podpasuje, to go zmieni. Tym razem jednak potraktowała sprawę poważniej, chcąc usłyszeć zdanie jej korespondencyjnego przyjaciela.
Wystarczyło kilka jego słów żeby potwierdzić swoje przypuszczenia odnośnie tego, kim jest. Wszystko się zgadzało. Nonszalancja, słowa wypowiadane od niechcenia, mające na każdym kroku przypominać jak bardzo w dupie ma cię ich autor. Szybko przypomniała sobie, jak bardzo takie zachowanie ją drażniło i jak prosiło się o podobny odzew. A tak się składało, że Fay nie lubiła pozostawać dłużna w takich przypadkach.
Po pierwszej połowie wypowiedzi chłopaka, uśmiechnęła się tylko pod nosem.
- Prosiłam o prostą odpowiedź, nie wykład. Który byś wybrał? - ponowiła pytanie, przekrzywiając lekko głowę. Właściwie to miała już swój typ, jednak mimo to chciała usłyszeć jego odpowiedź. Konkretną, nie marne popisy.
- Ruger, powiadasz? Niech zgadnę... mała lufa? Są jakieś osobiste powody, dla których proponujesz mi akurat ten model? - spytała śmiertelnie poważnie, nic nie robiąc sobie z jego lekceważącego podejścia. Niewzruszona odłożyła na stół broń, którą trzymała w dłoniach. Zadecydowała, powiedziała Billiemu, że chce ten po lewej. Łatwo dostępna amunicja była na plus, a z zacinaniem się była w stanie sobie poradzić.
  Temat: Purr
Fay Murphy

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 877

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-02-06, 22:30   Temat: Purr
Billy Jack zawsze wiedział, co najbardziej jej odpowiadało. Sama Fay nie znała się najlepiej na broni i jej rodzajach, poza tym, że całkiem nieźle umiała się nią posłużyć i dobrze o nią zadbać, więc wszystkie techniczne sprawy zawsze zostawiała jemu. I tak było i tym razem. Szukała czegoś, co pozwoliłoby stać się jej jeszcze lepszą, jeszcze bardziej wprawioną. Każdą kolejną broń zmieniała na nieco cięższą i bardziej zaawansowaną i w tym właśnie miejscu pomoc Billiego była nieoceniona. Plus miała też do niego wystarczające zaufanie żeby wiedzieć, że nie zechce jej oszukać.
Tym razem przedstawił jej trzy modele. Żaden z nich nie był super nowy czy drogi, ale dla niej liczyło się, żeby były niezawodne i trafiały tam, gdzie miały - prosto do celu. Mimo to, gdy rozłożyli się na stoliku i jej znajomy zaczął snuć opowieści o zasięgach i kalibrach, ona jakoś nie mogła się skupić, gdy mężczyzna siedzący pod ścianą trochę za bardzo odwracał jej uwagę od tego, po co tu przyszła.
Sama nie wiedziała, dlaczego tak się dzieje. Widziała go w końcu raz w życiu i to nawet nie do końca osobiście. W dodatku ukradł jej drugi telefon, za pomocą którego potem przez jakiś czas się kontaktowali. Nie można było tego nijak nazwać relacją czy znajomością, a koleś powinien być jej całkowicie obojętny. Mimo to ciekawość jak zwykle u niej wygrywała i nie mogła oprzeć się temu, żeby nie zerknąć raz czy dwa w jego kierunku, tak, żeby się upewnić co do tego, kim jest. Ale cóż, na jej szczęście nigdy nie miała problemów z zapamiętywaniem, co się również tyczyło twarzy. To był Kudłaty z getta, na tysiąc procent.
Billy musiał dwa razy powtórzyć, żeby z rozmyślań i bujania w obłoczkach ściągnąć ją z powrotem na ziemię. Wzięła do ręki jedną broń, potem kolejną, sprawdziła jak leżą w jej dłoni, porównała ciężkości. Naprawdę nie obchodziły ją dane techniczne, traktowała wybór bardzo indywidualnie aczkolwiek... tu chyba nie do końca potrafiła zadecydować między dwoma z trzech modeli. Trzymała każdy w dłoni nie do końca potrafiąc dostrzec różnicę.
Jej spojrzenie z pistoletów padło na jej Kudłatego (nie)znajomego, a na ustach w sekundę pojawił się lekki uśmieszek.
- Na moim miejscu który byś wybrał? - spytała, unosząc lekko brwi ku górze. Tak, jego pytała. Jakoś tak przez tą całą wymianę wiadomości czuła, że może sobie pozwolić na tego typu śmiałość. Plus chciała go rozgryźć, odgadnąć jego rolę w tym całym zamieszaniu dookoła. Kupiec czy sprzedawca? Handlarz bronią czy dealer? A może po prostu po znajomości przyszedł na panienki tak, jak ci na drugim końcu pokoju, gdzie Fay usilnie starała się nie patrzeć?
  Temat: Purr
Fay Murphy

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 877

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2019-02-05, 17:40   Temat: Purr
// 05.01.2019

Styczeń. I znowu w przeciągu tak krótkiego czasu wszystko zdążyło wywrócić się do góry nogami po kilka razy. Tu zachorowała, tu wrócił Ronnie, tu wyzdrowiała, tu dowiedziała się o śmierci Penny... nie mogło być dobrych wiadomości bez złych, wiadomo.
Odejście małej było cholernie niesprawiedliwe. Do Fay wciąż nie docierało jak w ogóle można było coś takiego zrobić. Małemu, kilkuletniemu dziecku. Była zła na ludzi, na mutantów, na system, na wojnę... coś takiego po prostu nie powinno mieć miejsca. No ale cóż, gadaniem na pewno nie dało się niczego zmienić, więc Fay po raz kolejny postanowiła spróbować swoich sił podczas treningu. Dodatkowo też wróciła do ćwiczeń z bronią, chociaż to robiła bardziej z... przyjemności? Zwyczajnie lubiła posługiwać się bronią i naprawdę nieźle jej to wychodziło. Tylko rozgraniczmy pojęcia: trening był w porządku, strzelanie do celu jakoś pozwalało jej rozładować energię. Nikt nie mówił tu o kierowaniu broni przeciwko drugiemu człowiekowi.
No ale do czego to wszystko zmierzało... nawet podczas treningów potrzebna była amunicja, a skoro bawiła się poza Bractwem, to naturalnie musiała zadbać o nią sama. Miała w Seattle sprawdzonych ludzi, u których załatwiała takie rzeczy, tylko ostatnio tak się porobiło, że zmienili nieco politykę swojej działalności. Fay nie zagłębiała się w temacie, po prostu rym razem miała się udać w inne miejsce niż zazwyczaj, reszta układów pozostawała bez zmian.
Bez większych problemów dotarła pod wskazany adres, który okazał się być klubem nocnym. No spoko, nie oceniała, przecież nawet nie miała zamiaru schodzić na dół. Ją interesowało to, co działo się na piętrach wyżej i tam właśnie udała się z Bono, gdy już minęła byczka na bramce.
Kolejny facet z bronią też nie był problemem, w końcu się zapowiedziała. Dał jej wejść do mieszkania, wskazał skinieniem głowy gdzie jest salon i bez słowa tam właśnie się udała.
Kojarzycie Zaplątanych, nie? Scenę, gdzie główna bohaterka tak dobrze dogaduje się z tymi wszystkimi czarnymi charakterami w pubie? Tak właśnie było i tutaj. W mieszkaniu chaos, broń, narkotyki, siwo od dymu papierosowego, a Fay kompletnie nie zwracając na to uwagi, ba, z uśmiechem na ustach witała kilka znajomych osób, z którymi już tyle razy robiła interesy.
- Ralph, jak tam interesy? Co się stało z waszą starą miejscówką? - spytała, przybijając żółwika z grubym, łysym typem, by po chwili usłyszeć o małych problemach z przedstawicielami prawa i zmuszeniu to zmiany siedziby - Ugh, przykro słyszeć. Jest Billy Jack? Ma dla mnie parę rzeczy - powiedziała znowu, rozglądając się po pomieszczeniu, ale zanim jej wzrok natrafił na szukaną osobę, rozpoznała kogoś innego. Mężczyznę, którego nie swoimi oczami widziała za granicami getta. Nooo, tego jakoś się nie spodziewała, więc też w jej reakcji było lekkie... zmieszanie? Mały szok? Cholera, pisali ze sobą, dość długo, a teraz stał kilka metrów od niej. Kilka sekund musiało minąć, żeby uświadomiła sobie, jak głupia jest. Przecież koleś nie wiedział, jak wyglądała. Wystarczyło zachowywać się naturalnie. Pomógł jej Billy, który właśnie wszedł z sąsiedniego pomieszczenia i to jemu mogła poświęcić uwagę - O, Billy, hej, masz to, o co prosiłam? - spytała szybko, kierując się za nim do stołu, na którym mężczyzna ruchem ręki zrobił miejsce i zaczął wypakowywać rzeczy dla niej - parę rodzajów broni i akcesoria. Tak jakby wystarczająco nie pasowała do tego miejsca.
  Temat: Salon
Fay Murphy

Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 1984

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2019-02-05, 14:25   Temat: Salon
No i chyba wyszło na to, że miała zostać, chociaż nadal nie uważała, że jest to dobry pomysł. Nieważne, że miałaby problem z powrotem do własnego mieszkania, coś by wykombinowała, byleby tylko znaleźć się ze swoją chorobą jak najdalej od Phila.
-Przecież odwiedzam. Poza tym... hej, przecież nie tylko ja tutaj znam adres drugiej osoby - odparła, krzyżując ramiona i uśmiechając się lekko triumfalnie. Co to, tylko ona miała wyłączność na odwiedzanie kogoś? Phil przecież też wiedział, gdzie mieszka w Seattle i też mógł do niej wpaść raz na jakiś czas. Ona robiła to zdecydowanie rzadziej bo... cóż, ostatnio nie była najlepszą osobą do spędzania z nią czasu. Miała swoje problemy i obawy, którymi może nie do końca chciała się dzielić, a duszenie tego w sobie powodowało, że nie była najbardziej pozytywną osobą na świecie, chętną do rozmów i spotkań. W czterech ścianach małego mieszkania czuła się najlepiej.
- Jest, Bono jest tutaj - rzuciła, bo pies raczej cały czas kręcił się koło niej, czasem tylko znikając z pola widzenia gdy coś go bardziej zainteresowało. Za dużo było w domu Neumanna zajmujących rzeczy, ale generalnie przecież nie robił nic złego, niczego nie demolował. Na górze lepiej go przypilnuje, więc na czas pójścia na piętro już zahaczyła trzy palce o jego obrożę, żeby nigdzie nie odszedł.
- Okej, jak uważasz - odparła, wzruszając lekko ramionami. Będzie kakao? Okej. Będzie herbata? Też dobrze. Naprawdę nie robiło jej to większej różnicy.
- Jesteś pewny, że to zadziała? - spytała już w drodze po schodach na górę. Nie chciała być sceptycznie nastawiona do wszystkiego, ale używanie mocy cały czas w jej towarzystwie mogło być kłopotliwe - Dobra, okej, w porządku, wierzę. Tylko bez męczenia zwierząt - rzuciła, kręcąc lekko głową i nie mogąc się powstrzymać od lekkiego uśmiechu. A potem jeszcze jednego, gdy Bono wyrwał się i jako pierwszy postanowił usadowić się w nogach łóżka zanim ona zdążyła chociaż na nim usiąść. Nah, nie potrzebne były żadne koce, skoro zwierzak doskonale sprawdzał się w roli grzejnika.
  Temat: Salon
Fay Murphy

Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 1984

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2019-02-03, 19:26   Temat: Salon
Tsa, life is brutal i zawsze musi czymś dopierdzielić, gdy już zacznie się robić w miarę spokojnie i stabilnie. Bo przecież nie mogło być za dobrze, prawda? Jeszcze nie daj Jeżu by się człowiek przyzwyczaił do takiego faktu i by pomyślał, że zawsze już tak będzie. Nie, nie ma tak, lepiej dowalić nieuleczalną na ten moment chorobą, niech się dziewczyna hartuje, o.
Tylko no właśnie... jak już, to niech to dotyczy jej i tylko jej. Dlatego właśnie nie chciała tu zostać, teraz, gdy dotarło do niej, że to wcale może nie być zwykłe przeziębienie, nie chciała wciągać w to Phila. No bo... nie dość, że tyle dla niej robił, tyle jej dawał, nie dość, że nie potrafiła mu się w żaden sposób odwdzięczyć, to jeszcze wpakowywała mu się do domu w takim stanie. Jakby jeszcze było mało, gdy poprosił ją o jedną jedyną rzecz, ona nie mogła zrobić nawet tego.
- Dowiem się. Jeśli jest w Bractwie, wystarczy mi jeden telefon. Przepraszam Phil, tylko tyle mogę zrobić - powiedziała, wzdychając pod nosem. Naprawdę chciała pomóc nieco bardziej, tylko... no naprawdę nie mogła zrobić to w sposób, jaki od niej oczekiwał. I nie miało to nic wspólnego z brakiem zaufania, bo doskonale wiedziała, że Neumann nie zrobiłby z tą informacją nic złego. Chodziło o lojalność wobec bractwa i nie łamanie tej jednej jedynej najważniejszej zasady.
Chwilowe zaćmienie minęło całkiem szybko, jakby rzeczywiście trochę za szybko wstała. Czarne plamy przed oczami znikały, ból głowy osiągał znośny poziom i po kilku długich sekundach mogła wrócić wzrokiem do zmartwionej twarzy Phila. No i co miała zrobić? Wróciła na swoje miejsce, przynajmniej jeszcze na chwilę.
- To naprawdę kiepski pomysł, żebym tu została - dodała, rzucając Philowi spojrzenie trochę spode łba, bo naprawdę głupio robił, zatrzymując ją tutaj. Miło, że chciał pomóc, ale powinien mieć na uwadze także swoje zdrowie. A jak ona będzie się czuć, gdy przez nią zachoruje? Już czuła się winna.
- Ugh, skąd ja to znam - mruknęła na kolejne słowa Neumanna, gdy ten zaczął swoją, nazwijmy to, krótką opowieść na odwrócenie uwagi. I całkiem zdała swoją rolę, gdy myśli Fay powędrowały w stronę Ronniego, który też zniknął już na całkiem długo i też nie rozstali się tak jak powinni, bez kłótni. Kolejna pozycja na liście rzeczy, które żałowała, a których nie mogła już zmienić.
- Fakt, jeśli jest uparta to nic nie zrobisz. Możesz tylko próbować ją przekonać, a i z tego może nic nie wyjść - dodała, znowu czując, jak bliska jest jej tego rodzaju sytuacja. Henderson też był uparty jak osioł - Oh, tak, jesteś strasznie zły. Tak okropnie zły, że pewnie do końca życia nie odwdzięczę ci się za to wszystko, co dla mnie zrobiłeś - odparła, mając nadzieję, że sarkazm był dostatecznie słyszalny w jej głosie, bo cóż, dzisiaj jakoś wyszła z wprawy jeśli chodzi o nawet tak banalne czynności.
  Temat: Pokój gościnny
Fay Murphy

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1132

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2019-01-15, 14:18   Temat: Pokój gościnny
Z jej strony cała ta sytuacja sprzed kilku miesięcy przedstawiała się zupełnie inaczej. Owszem, na początku była na niego mocno wkurzona o to, że był taki uparty i nie pozwalał jej o sobie zadecydować. Bo to nie była pierwsza taka akcja. Uważał, że wie lepiej i koniec, nie dało rady przegadać, żadne argumenty nie działały. Rzadko się kłócili, ale jak już to ostrzejsze wymiany zdań wynikały właśnie z tego faktu.
Po jednej takiej kłótni zrobił to, co zapowiadał i wyjechał na południe, a Fay... no cóż żałowała, że tak to się wszystko potoczyło praktycznie od razu gdy to się stało. Nadal sądziła, że powinna jechać z nim, ale z drugiej strony już poszłaby na jakąś ugodę żeby tylko nie rozstać się w ten sposób. Nie jechał na wakacje, tylko w prawdopodobnie jeszcze bardziej niebezpieczne miejsca od Seattle i jakaś część niej zwyczajnie bała się, że więcej go nie zobaczy. W związku z tym nie minęło kilka dni jak chciała to naprawić i odezwać się do niego. Jako pierwsza, tak, bo podejrzewała, że jak ona tego nie zrobi, to żadne z nich się za to nie zabierze. Pod względem uporu niestety Henderson wygrywał, a Fay za bardzo na nim zależało.
Chciała zadzwonić, ale nie mogła. Nie wiedziała, czy to Ronnie czy zwyczajnie sieć albo zasięg siadł, co coraz częściej się zdarzało. Nie dawało rady i koniec. Została sama z wyrzutami sumienia i brakiem informacji. Na całe cztery długie miesiące.
Aż do tego momentu. I... co miała teraz zrobić? Otworzyć? Phil jakimś cudem był odporny na chorobę, ale czy mogła tak ryzykować z Ronnim? Lekarstwa jak nie było tak nie ma, więc trudno było tu mówić o czymś innym, jak o tymczasowym podpisaniu wyroku śmierci.
- Nie... oczywiście, że nie - odparła praktycznie od razu, bo przecież nie to miała na myśli przy swoich poprzednich słowach. Po prostu wrócił gdy nie za dobrze się działo i tyle. Parę tygodni temu może byłaby dla nich szansa, a teraz... cóż, wszystko w rękach tych, którzy próbowali pomóc zarażonym.
Słysząc jego kolejne słowa znowu się zawahła. W pierwszym odruchu oczywiście, chciała mu otworzyć, ale potem... postanowiła zrobić dokładnie to, w czym on był taki dobry. Dla jego dobra zadecydować dla niego.
- Ronnie, nie wiem, czy to dobry pomysł... ja... trochę się zmieniło odkąd wyjecha... - zaczęła, ale chociaż bardzo starała się brzmieć normalnie, gardło coraz bardziej jej wysiadało, a głos słabł. Aż w końcu, właśnie przy ostatnich słowach zanikł całkowicie, przeradzając się w ostre, wymuszające kaszel kłucie w gardle. W ostatniej chwili udało jej się sięgnąć do kieszeni spodni po chusteczkę, żeby móc zakryć usta. Gdy skończyła, pojawiły się na niej krwistoczerwone plamy, a oczy miała całe załzawione.
- Jak mówiłam... lepiej będzie jak już sobie pójdziesz - powiedziała, znowu przyciskając guziczek, niestety nie potrafiąc jednoznacznie stwierdzić, czy zwolniła go przed tym, jak to się zaczęło. Bo jeśli coś usłyszał... to już nieważne, bardzo łatwo mógł ją teraz przejrzeć, mógł się domyślić. Cholera.
  Temat: Salon
Fay Murphy

Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 1984

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2019-01-12, 15:17   Temat: Salon
- Nie wiem - odparła cicho. Do tej pory wmawiała sobie, że nie ma takiej opcji, bo przecież gdy tylko dowiedziała się o tej chorobie, przestała zbliżać się do getta i nosiła maskę. Wiadomo, nie było to stu procentowe zabezpieczenie, ale miała nadzieję, że starczy. A teraz... naprawdę nie wiedziała, nie była lekarzem. Jednak mimo to nie potrafiła ukryć, że wizja bycia chorym zwyczajnie ją przerażała.
- Jeśli to to... wiesz jak to się kończy. Wszyscy szukają lekarstwa i... jak niby sobie poradzisz? Nie, już i tak za długo tu siedzę... nie powinieneś się w ogóle zbliżać - powiedziała - Bono? Bono! Idziemy - przywołała psa, bo nie było na co czekać. Po prostu lepiej dla wszystkich będzie jak wróci do mieszkania i jakoś sama się wykuruje. Nie chciała, żeby Asha też to złapało.
Słysząc pytanie wróciła spojrzeniem do mężczyzny i... przez chwilę nie miała pojęcia, co zrobić. Zawsze jej pomagał i był dla niej dobry, a gdy teraz czegoś chciał... nie mogła odwdzięczyć się nawet w taki pozornie prosty sposób.
- Phil, ja... nie mogę. Jeśli powiesz mi kto to, to dowiem się co z nią, ale... nie mogę zdradzić miejsca, przepraszam. Wiem, że nie zrobiłbyś z tą informacją nic złego, ale zrozum mnie... gdy ostatni raz zadano mi to pytanie... nie wniknęło z tego nic dobrego - zakończyła, kręcąc głową i wstając z siedzenia i... ugh, świat lekko zawirował, mroczki przed oczami się pojawiły się niespodziewanie, na kilka sekund wyłączając ją z tego, co działo się dookoła. Jedną ręką złapała się za oparcie krzesła, żeby zachować równowagę, a drugą podniosła do czoła, jakby to miało chociaż trochę zniwelować narastający ból głowy. Chociaż też nie wiedziała czy gorsze było to, czy fakt jak bardzo gorące było jej czoło. Chyba to drugie, bo jednak ból całkiem szybko minął, pewnie spowodowany lekkim osłabieniem i zbyt szybkim podniesieniem się. Kilka sekund i było po wszystkim, wszystko przeszło.
  Temat: Salon
Fay Murphy

Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 1984

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2019-01-09, 10:31   Temat: Salon
Reakcja mężczyzny tylko trochę ją zaskoczyła, no bo... ugh gdyby tylko miał pojęcie, jak w pewnym momencie potoczyła się ich relacja... jak pomógł jej dorosnąć na tak wielu płaszczyznach, jak działała dla niego w celu zdobycia różnych informacji. Taaak, wtedy dopiero byłoby ciekawie, jednak Fay wolała przemilczeć ten jak i wiele innych faktów. To była sprawa między nią i Rogerem i Fay nie miała z nią żadnych problemów, w końcu teraz się przyjaźnili.
- Co ty, daj spokój. Przysługa za przysługę, jak będzie trzeba to sama się o nie upomnę - odparła, machnąwszy lekko ręką, bo naprawdę nie było sensu szarpać się o coś tak mało znaczącego jak pieniądze. Tym bardziej, jak się okazywało to wcale nie to było jej największym problemem. Jeśli dopadło ją to samo, co ludzi w getcie to niedługo może nie potrzebować już żadnej kasy. Bo będzie martwa.
- Nie, ja nie chcę... nie potrzebuję mutazyny - odparła, może trochę... szybko? Tak od razu po jego słowach? Zreflektowała się równie sprawnie - To znaczy... ja jej nie biorę, ale niektórzy w Bractwie tak, przez skutki uboczne mocy no i... wiesz jak coś takiego skończyło się w moim przypadku - westchnęła pod nosem, kręcąc lekko głową i po chwili spuszczając wzrok na swój talerz, po części żeby gdzieś nim uciec, a po części żeby zwyczajnie wiedzieć co nabiera na widelec. Ale fakt faktem, że wkurzała ją kwestia tych preparatów dla Bractwa i nie ukrywała tego, nawet na spotkaniu z Rebelią.
- A wiesz... jakiś czas temu byłam poza miastem. Dłuższy wyjazd na południe, chcieliśmy odstawić Penny do domu. Załatwiałeś mi dla niej papiery, pamiętasz? Gorzej, że tam też sprawy nieco się pokomplikowały. No cóż, jak wszędzie. A co u ciebie? - spytała, popierając podbródek dłonią, nadal jeszcze przez chwilę uparcie zajmując się jedzeniem. Chociaż już od pewnej chwili nie wzięła żadnego kęsa - Ja... byłam w okolicy, fakt, ale... daleko - powiedziała powoli, podnosząc wreszcie wzrok - Nie myślisz chyba, że ja... że to to - pokręciła głową - Nienie, przecież uważałam... nie zbliżałam się, gdy to się zaczęło - dodała. Wcześniej Phil już to sugerował, ale teraz... nie mogła ignorować faktu i tłumaczyć tego, że czuła się po prostu źle. Coraz gorzej. Jejku, a ona mu się wpakowała do domu w tym stanie... - Może... lepiej będzie jak wrócę do siebie...
  Temat: Kasyno "Starlight"
Fay Murphy

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 3025

PostForum: inne części stanu   Wysłany: 2019-01-08, 01:21   Temat: Kasyno "Starlight"
Okej, to że Rebelia chciała ich zaopatrzyć w watliwej jakości mutazyne to jedno, co podniosło jej ciśnienie. Inna sprawa gdy nagle Achilles zaczął ją tłumaczyć. Co, przepraszam bardzo? Mogła ująć to taktowniej? A co niby złego było w zapytaniu o skutki uboczne preparatu, który na ogół okazywał się gorszy niż efekty mutacji, przeciwko której miał służyć? Nie omieszkała posłać Redfall'owi chłodnego spojrzenia które dość dosadnie mówiło, że nie potrzebowała jego pomocy. Bo na kogo dzięki niemu wychodziła? Na dziecko, które powiedziało coś złego w towarzystwie dorosłych i trzeba było się na nim wstawić. Podziękowania.
Postawa Hoppera o wiele bardziej jej się podobała, chociaż miała wrażenie, że i on w tym momencie momencie prowadził swoją gierkę i tylko wykorzystał to, że postanowiła się odezwać.
Aż w końcu sam Delgado zabrał głos i... na jego słowa Fay jedynie delikatnie się uśmiechnęła.
- Oh, w to nie wątpię, Papo. Myślę, że gdybyś chciał miałeś już wiele okazji - odparła jedynie - Mimo to nigdy nie podejrzewam cię o taki zamiar i teraz też tego nie robię. Po prostu aż za dobrze zdaję sobie sprawę, jak złe potrafią być te preparaty. Jednak jeśli ufasz im na tyle, żeby samemu je zażyć, to ja czuję się przekonana - zakończyła swoją krótką wypowiedź, wzruszając lekko ramionami i posyłając krótkie spojrzenie Willowi. Jej zdanie pewnie nie miało jakiegoś super znaczenia, ale tego wcześniej chciał - potwierdzenia. Niezależnie od tego czy było to szczere czy tylko na pokaz w ramach tej wielkiej gry i negocjacji, które niby się tu odbywały.
  Temat: wszystkie w jednym
Fay Murphy

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1288

PostForum: Telefony   Wysłany: 2019-01-05, 22:07   Temat: wszystkie w jednym
(1) nowa wiadomość od Fay
Mój ptak, moja sprawa, złotko. Odpiórkaj się.
  Temat: Salon
Fay Murphy

Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 1984

PostForum: J. Smith   Wysłany: 2019-01-05, 21:46   Temat: Salon
Cóż, z łamaniem hasła to nie była znowu jakaś wielka sprawa, w końcu skoro dosrała to od Rogera to musiał on ustalić coś, co ona zgadnie, a ktoś inny będzie miał problem. Dlatego popykała trochę w rzeczy które wiedziała, że Rog lubi, a potem doszła do tych bardziej oczywistych pomysłów, które na początku wydały jej się zbyt proste. No i co, jakoś weszło, dostała się.
- Na swoją obronę w tym przypadku powiem, że nie spodziewałam się takiego czegoś - powiedziała przerzucając po kolei te wszystkie filmy i dokumenty. O tak, to była mocna rzecz i na wielu płaszczyznach. Gdyby światło dzienne ujrzały fakty, że robi rozpierdziel mając w dupie wszystkich, nawet swoich niemutanckich obywateli to... cóż, powodzenia dla niego w dalszej kampanii, byłby skończony. I to ten, który głosił, że "chodzi o ludzi, nie politykę". Dodatkowo ile osób mogłoby to zachęcić do działania? Gdyby te informacje wpadły w złe ręce byłoby bardzo słabo.
- Wiem, uczestniczyłam w spotkaniu bractwa z Marcosem Delgado parę dni temu. Chciał nam wcisnąć czarnorynkową mutazynę - odparła, kręcąc głową, bo cokolwiek wtedy nie było powiedziane, ona do preparatów mutazynowych była nijak przekonana przez to, ile krzywdy wyrządziły jej osobiście.
- JEM - odparła podobnym tonem, starając się go naśladować, ale ostatecznie przysunęła do siebie jeden z talerzy i coś tam nabrała na widelec. Nie za bardzo się na tym mogła skupić, bo dane w komputerze interesowały ją o wiele bardziej niż jakiś tam posiłek. Ale fakt, gdy już coś tam zjadła dopiero poczuła, jak bardzo jest głodna i wzięła więcej. Chociaż nie obyło się bez pomruku niezadowolenia (bo miała pełną buzię, tak?) gdy Phil zamknął i odstawił komputer gdzieś dalej - Jeszcze nie skończyłam - rzuciła po przełknięciu, marszcząc niebezpiecznie brwi.
- Pamiętasz Rogera? Tego u którego kiedyś znalazłeś mi mieszkanie w Olympii? Podpadł komuś, więc musiał się na chwilę ulotnić i potrzebował kasy. Dostał ją za tego pendrive'a - wyjaśniła pokrótce w przerwie między jedną porcją jedzenia, a drugą. Aszli pewnie się cieszył na ten widok. Jadła. Wow.
 
Strona 1 z 25
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10