| Autor |
Wiadomość |
Temat: Spotkanie po latach: centrum handlowe - 10 października 2018 |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1249
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-03-07, 17:01 Temat: Spotkanie po latach: centrum handlowe - 10 października 2018 |
I tak dziewczętom czas mijał przyjemnie, kiedy te tak rozmawiały, żartowały, jadły, piły. W końcu, po jakimś czasie, Ewangelinie zadzwonił telefon i z nieudawanym zdziwieniem stwierdziła, że wzywają ją do centrum dowodzenia DOGS. Nie mogła się spóźnić. Zwłaszcza, że powróciła z długiego urlopu i można powiedzieć, że musi tak jakby od nowa tworzyć swój portret w oczach innych ludzi po fachu.
Włożyła telefon ponownie do torebki i spojrzała na koleżankę przepraszającym spojrzeniem, tłumacząc jej przy okazji, że, niestety, ale musi uciekać.
- Ale musimy się niedługo spotkać ponownie. By dokończyć rozmowę. - uśmiechnęła się z - o zgrozo - kamienną twarzą, pocałowała ją w policzek i już jej nie było.
z/t |
Temat: Biuro naukowe |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 1732
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2019-02-12, 17:19 Temat: Biuro naukowe |
- Po urlopie? Nawet nie pytaj… – kobieta, mimo że nie chciała tego robić, wzdrygnęła się wręcz machinalnie po wypowiedzeniu tamtych słów. W tym samym czasie zdjęła z ramienia swoją, można by tak powiedzieć nieśmiertelną fioletową torebkę i rzuciła ją niedbale na pierwszy lepszy fotel. Sama zaś opadła na drugi, znajdujący się tuż obok. I, nawet nie myśląc że to niekulturalne, nogi oparła na niskim, szklanym stoliku do kawy. Westchnęła głęboko i samą szklankę umiejscowiła również na tym niskim mebelku. Po potężnym westchnięciu, Ewangelina pochyliła się nad naparem, wzięła szklany kubek w objęcia swych szczupłych palców, całość przyłożyła powoli do ust, aż w końcu upiła mały łyczek. Pycha, pomyślała. I wtedy usłyszała pytanie.
- No, na pewno się pozmieniało. W końcu nie było mnie szmat czasu… – spojrzała głęboko w oczy znajomej po fachu, i to było spojrzenie szczere, wyrażało bolączkę z powodu tego, że ostatnie wydarzenia potoczyły się tak, a nie inaczej. – …zmarnowałam tyle czasu życia !Eh… naprawdę zmarnowałam. – i opuściła głowę, jak jakiś pokutnik, chociaż do pokutnika było jej daleko. Naprawdę daleko, zważywszy na to, jaka potrafi być Ewangelina.
Zauważyła, że kobieta odwraca ekran jakby w stronę samej Ewangeliny, więc ta ostatnia szybko wstała z fotela i szybkim, stanowczym krokiem podeszła do kobiety i spojrzała w monitor komputera. Słowa były teraz zbędne. Teraz Ewangelina powinna w ciszy i spokoju kontemplować to, co zostało wyświetlone na monitorze. |
Temat: Biuro naukowe |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 1732
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2019-02-09, 21:20 Temat: Biuro naukowe |
| Jakiś czas po opuszczeniu szpitala |
Ewangelina była w siódmym niebie wiedząc, że wypuszczono ją do cywilizowanego świata, przez co może spokojnie wrócić do pracy. I nie chodziło tu bynajmniej o wypłatę. Kobieta aż rozmarzyła się w wizji, gdzie robi komuś elektrowstrząsy, i to bez żadnego znieczulenia czy też czegoś na zwiotczenie mięśni, więc tym samym tacy pacjenci mogli sobie połamać kończyny. I dobrze. Niech cierpią. Niech przezywają męki i katusze! Ona uwielbiała na to patrzeć. Na cierpienie innych.
Zanim poszła do miejsca zwanego biurem naukowym, zaparzyła sobie melisy. Mimo przyjemnych wizji, miała nieco zszargane nerwy. To pewnie przez fakt, że od dłuższego czasu nie była w takim miejscu. Chyba każdy na jej miejscu miałby stracha. Chociażby takiego małego, naprawdę nieznacznego. Ale strach (a raczej – lęk, który w istocie jest niczym innym, jak nieuzasadnionym strachem, chociaż czy na pewno był nieuzasadniony?) u niej nie był mały. Bała się wszystkiego i niczego zarazem. Ot, taka mała, osobista hipokryzja. To się tyczy również tego, że była w siódmym niebie i w „lekkim” stresie jednocześnie. W sumie, kto nigdy nie był hipokrytą, chociażby w jednej, mało znaczącej kwestii?
W końcu otworzyła drzwi, uważając przy tym, by nie wylać ani kropli z uspokajającego naparu znajdującego się w szklanej postaci z uchwytem. |
Temat: Spotkanie po latach: centrum handlowe - 10 października 2018 |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1249
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-01-01, 16:47 Temat: Spotkanie po latach: centrum handlowe - 10 października 2018 |
- I słusznie że się rozlewasz, w końcu to ciasto było wyjątkowo dobre – uśmiechnęła się. - I coś czuję, że masz rację, że tak samo jest z innymi tutejszymi ciastami. – Już miała wziąć widelec. Już miała nałożyć sobie na niego kolejną porcję ciasta, gdy nagle zdała sobie sprawę, że... zjadła już wszystko, co miała na talerzu, dosłownie wszystko, nawet okruszki. Westchnęła więc, mocno zawiedziona, chociaż po chwili poczuła, że jest pełna i nic więcej w siebie nie wepchnie. I od razu tego pożałowała – przecież przysięgła, na domiar tego przed samą sobą, że będzie trzymać linię. I w tym celu nie będzie się obżerać. Jednakże nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem. Ale, mając na uwadze swoją szczupłą sylwetkę, którą zamierzała jak najdłużej zachować, na kolejne pytanie przyjaciółki odpowiedziała następująco.
- Wiesz, jakoś nie mam ochoty. Bo widzisz, trzymam linię... więc zjedzenie tego kawałka ciasta przeze mnie, było u mnie karygodnym błędem. – i uśmiechnęła się krzywo – nie wiedziała, czy bardziej do koleżanki, czy do siebie samej. - A co do sukienki... chciałabym kupić jakąś koktajlową – skwitowała. Po chwili milczenia dodała jeszcze: - A ty? Jaki jest twój typ? |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-12-22, 14:01 Temat: Pokój przesłuchań |
Długopisy zniknęły. Ale... jak to?
Nie rozumiała, co się stało i co się dzieje. Jedno było pewne – czuła się teraz zupełnie inaczej niż przed zażyciem tabletek. Czuła coraz to większą trzeźwość umysłu. Potem nadeszło jeszcze jedno wrażenie. Jakby... Ewangelina wcale Ewangeliną nie była. Nie rozumiała tego stanu i miała nadzieję, że mężczyzna jej to wszystko jakoś w miarę racjonalnie wytłumaczy. Świat zawirował jej przed oczami, jakby siedziała jakiejś szalenie szybkiej karuzeli. Zamknęła oczy i czuła poniekąd, jak odpływa, ale najsilniejsze było uczucie, że nie jest po prostu sobą. A zupełnie kimś innym. Kobieta najpierw pomyślała, iż to sen. No bo cóż, takie rzeczy, takie stany zdarzają jej się podczas snu dość często. Uszczypnęła się (cieszyła się, że teraz ma pełną swobodę ruchów), ale to nie pomogło. A może musi nieco zaczekać?
Coraz bardziej zatracała się w tym nietypowym stanie. Z każdą narastającą minutą czuła się coraz to bardziej dziwnie, a jednocześnie czuła jakiś wewnętrzny geniusz, wraz z wrażeniem bycia nie Ewangeliną, a kimś zupełnie innym, najprawdopodobniej całkowicie jej obcym.
Nagle... zakręciło jej się w głowie jeszcze mocniej. Panna Moseley ujrzała mroczki przed oczami, które to zasłaniały całkowicie obraz mężczyzny. Poczuła, że jest jej słabo. Jeszcze tylko usłyszała słowa Jeremyego, co prawda jakby przez mgłę, w której nie widać horyzontu, ale zdołała zrozumieć ich ogólne znaczenie. Zrozumieć, o co ją pyta. Postanowiła odpowiedzieć pytaniem na pytanie.
- Czy to są jakieś dopala... – i nie zdążyła. Zamknęły jej się oczy i przechyliła nieświadomie na prawy bok i spadła z krzesła, a krzesło wraz z nią.
Ewangelina utraciła przytomność. |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-12-15, 11:16 Temat: Pokój przesłuchań |
Nie da się ukryć, że zdziwiła ją reakcja Jeremyego. Przecież groziła mu, grożąc tym samym, że zrobi sobie krzywdę. Jego reakcja była tak różna od reakcji strażników, kiedy ta rozdrapała sobie ręce do krwi... Co do samego czynu autodestrukcji, całe szczęście że miała długie rękawy. Dzięki temu mężczyzna nie mógł widzieć bandaży, które oplatywały jej górne kończyny. Ewangelina ucieszyła się z tego powodu, nie myśląc nawet, że możliwe iż prawdziwe jest pewne przypuszczenie – że ów mężczyzna wie, co sobie zrobiła. Ale równie dobrze może być zupełnie odwrotnie.
Tak, zdziwiła ją jego reakcja. Potem przypomniała sobie o mężczyznach, stojących za jej plecami. Nic. Żadnej reakcji. Wtedy... wtedy, gdy już miała przyłożyć narzędzie do szyi, poczuła na tej części ciała jedynie ciepły dotyk palców jej dłoni, uwolnionej z uścisku kaftana bezpieczeństwa. Nie czuła, że w ogóle trzyma cokolwiek, o długopisie nawet nie wspominając. Szybko spojrzała na swoją dłoń, otwierając ją. Nic. Niczego tam nie było, zaś Ewangelina zrobiła wielkie oczy na ten widok.
- Co do chuja pana?... – mruknęła, spojrzawszy również na powierzchnię blatu, które oddzielało ją od mężczyzny. Długopisy zniknęły. Ale... jak to? |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-12-13, 19:49 Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina miała coraz to większe wrażenie, że jest jakby na jakimś przedstawieniu. No bo była coraz to bardziej podejrzliwa względem nastawienia mężczyzny. Coraz to bardziej utwierdzała się w przekonaniu, iż to jakaś gra. O, albo jeszcze lepiej – że on po prostu bawi się jej kosztem, na co pani naukowiec pozwolić nie mogła. W najmniejszym nawet stopniu.
Poczuła się jakoś... dziwnie. I coś czuła, że to od tych tabletek. Czuła jakby się naćpała. Serio. Ale.. skąd to mogła wiedzieć? Czyżby kiedykolwiek przyjmowała temu podobne leki bądź narkotyki? Raczej nie. Ale wiecie, jak to jest – człowiek potrafi coś porównać nawet do czegoś, co jest mu nieznane.
Była teraz nieco bardziej spokojna (tylko "nieco" – najwidoczniej lek w jej organizmie jeszcze się nie "rozkręcił"), ale to nie ostudziło w niej nieodzownego wrażenia, iż ten oto człowiek jest po prostu sztuczny. Albo bawi się jej kosztem. Wszystko jedno. Dlatego pamiętała o swoim planie.
Zauważyła kątem oka na stole kilka długopisów. Oszacowała, że zabranie jednego z nich zajmie jej kilka sekund... o ile zostanie w całości wyswobodzona z kaftana. I, o proszę – spełniło się. Ewangelina spojrzała z wdzięcznością w oczy Jeremyego, tak, by niczego nie podejrzewał. A przynajmniej na razie.
I tak jakby zapomniała o obecności ludzi za jej plecami. Kiedy już nie miała na sobie kaftana, szybko wzięła długopis i włączywszy go, przyłożyła sobie do szyi.
- Albo powiesz mi, co jest tu grane, w co pogrywasz, albo przebiję sobie zaraz żyłę – wycedziła. Szkoda, że nie wiedziała jak się ta żyła nazywa... i szkoda, że zapomniała o szwadronowcach. |
Temat: Spotkanie po latach: centrum handlowe - 10 października 2018 |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1249
|
Forum: zakończone Wysłany: 2018-12-13, 19:07 Temat: Spotkanie po latach: centrum handlowe - 10 października 2018 |
Ewangelina zaśmiała się krótko i podarowała jej nieco kawałka ciasta, acz niezbyt wiele – ot, tyle by mogła poznać smak. Ten niebiański smak, którym pani naukowiec zamierzała rozkoszować się jak najdłużej. Podając go przyjaciółce, uśmiechnęła się, najwidoczniej rozbawiona.
- I jak? – uniosła brew ku górze – Smakuje ci? – i nie czekając na odpowiedź, sama wzięła się za ciasto. Tak, jak już wiemy, smakowało wręcz niebiańsko.
Siedziały tak, rozmawiały, piły i jadły. W końcu, ku zdziwieniu Ewangeliny, na jej talerzu zostało parę okruszków po cieście oraz zaledwie kilka małych łyczków mrożonej kawy na dnie wielkiej szklanki. Żałowała, że ta przyjemność przeminęła. Ale, jak to mówią, wszystko co dobre szybko się kończy. Westchnęła głęboko i opadła plecami o oparcie siedziska, chcąc odpocząć. Jeszcze tylko na moment oderwała się, sięgając po serwetkę, a wytarłszy nią usta, zrobiła z niej kulkę i położyła na talerzu, na którym jeszcze tak niedawno widniało przepyszne ciasto. Serwetka nieco rozłożyła się na porcelanowej powierzchni, wolna od ścisku dłoni Ewangeliny. Kobieta nie zwróciła jednak na to większej uwagi, i ponownie oparła się o oparcie.
Ucieszyła się, że Amber poruszyła jako pierwsza temat, który pani naukowiec planowała poruszyć sama. Tak, chodziło o kreację na Sylwestra.
- Wiesz, wyjęłaś mi to z ust. Pewnie, może jeszcze trochę odpoczniemy, zapłacimy a potem weźmiemy się na zakupy? – spytała rzeczowo. |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-12-11, 22:34 Temat: Pokój przesłuchań |
"Wspaniałą kobietę"? W oczach Ewangeliny ten mężczyzna zaczynał nieco przesadzać. A może... po prostu usilnie próbuje zdobyć jej zaufanie? Kobieta zaczęła w to jak najbardziej wierzyć. Jednakże... jakaś cząstka w panience Moseley mówiła, iż jest on całkowicie szczery. I już nie wiedziała, w którą opcję uwierzyć. Innymi słowy, była rozdarta. To dlatego wymyśliła plan. Znowu. Plan doskonały, przynajmniej według samej Ewangeliny. Ale nie mogła teraz tego zrobić. Tak czy owak, nadal marzyła o pełnej swobodzie, bez tego cholernego kaftana, albo... jak to ujął Jeremy? "Marynarka"? I tak, jego słowa na ten temat uderzyły w nią ze zdwojoną siłą, nie chcąc odpuścić. No bo jak inaczej mogłoby być, skoro, jeśli weźmie te tabletki, uwolnią ją? Zrozumiała. Wyciągnęła rękę i połknęła kapsułki, popijając przy tym kawą, która zdążyła w tym czasie nieco wystygnąć. Do tego stopnia, że była zdatna do picia. Wiedziała, że to niezdrowe, leki popijać należy wodą. I tylko wodą. Oczywiście, mogła się znowu zacząć awanturować, wykłócając się o szklankę wody, albo po prostu grzecznie o nią poprosić. Nie wybrała żadnej z tych opcji. Po prostu... nie chciało jej się dyskutować, to raz. Dwa, że w ten sposób wszystko pójdzie szybciej. A ona już kompletnie nie wyrabiała w kaftanie. Był strasznie niewygodny.
- Dziękuję – odparła cicho, kiedy już połknęła uspokajający medykament. Uśmiechnęła się natychmiast do niego, w jej uśmiechu było widać wdzięczność. Ciekawe, czemu dał jej te tabletki... przecież już od dłuższego czasu była spokojna. No ale... może on sądził, że w środku jest nadal cała roztrzęsiona? Bardzo możliwe.
Nie zmienia to faktu, że nadal nie wiedziała, co myśleć o jego nastawieniu...
A co do jej planu, w sumie... mogła go już zrealizować. Postanowiła poczekać jednak na idealny moment. |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-12-10, 12:23 Temat: Pokój przesłuchań |
Skończyła posiłek, a kiedy poczuła, jak ktoś szpera w zawiązaniu kaftana, od razu wydała z siebie okrzyk.
- Durnie, czemu mnie znowu zapinacie, skoro widać, że jeszcze nie wypiłam kawy? – prychnęła, oburzona ich zachowaniem, chociaż "niezrozumienie" byłoby tutaj chyba lepszym określeniem. I wtedy Jeremy sam dał im do zrozumienia, że mają odpuścić. Ucieszyła się, i to zapewne również było widoczne na jej obliczu. Cóż, najwidoczniej Ewangelina już od jakiegoś czasu nie kryje się ze swoimi emocjami. Może to dzięki temu, że nastawienie mężczyzny działało na nią pozytywnie? A może to wcale nie był powód?
Zmieniła tok myślenia, kiedy dowiedziała się, czym są te tabletki. A więc tak. A co, jeśli one są zatrute? Mimo, że była pewna jego dobrych intencji, a wszystko przez tę jego aurę. Mimo, że najwidoczniej pragnie on dla niej tego, co najlepsze. Nie chce jej krzywdy. A jednak... miała wątpliwości. Co, jeśli od tych kapsułek coś jej się stanie? To trochę irracjonalne myślenie, zwłaszcza w zaistniałej sytuacji, no... no ale jednak.
- A skąd mam wiedzieć, czy nie są zatrute? – i naprawdę, naprawdę nie wierzyła, że powiedziała, co powiedziała. Przecież, po pierwsze, nie miała, jakby nie patrzeć, żadnych podstaw do tego, by tak myśleć. Po drugie, przecież jak weźmie te tabletki, usuną z niej kaftan! Żałowała tych słów. Ale nie chcąc się do tego przyznać, nie powiedziała już nic. Na razie. |
Temat: Spotkanie po latach: centrum handlowe - 10 października 2018 |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1249
|
Forum: zakończone Wysłany: 2018-12-09, 19:39 Temat: Spotkanie po latach: centrum handlowe - 10 października 2018 |
- Oj tam, oj tam – odparła, jednak ona roześmiała się, co prawda cichutko i niezbyt długo, no ale jednak. - Na pewno kiedyś znajdę takiego mężczyznę... kiedyś. – z naciskiem na to ostatnie słowo. Tak, powiedziała to, co powiedziała, aczkolwiek w rzeczywistości chyba sama w to nie wierzyła. - Dziękuję ci – odpowiedziała, jednak z pewną powagą odbijającą się na mimice jej twarzy oraz tonacji głosu Ewangeliny. W końcu wpadła na pewien pomysł, co może jeszcze powiedzieć. - A może... może znasz jakiegoś takiego... bardzo inteligentnego gościa? – spytawszy, uniosła nieznacznie lewą wbrew ku górze, chociaż trzeba przyznać iż nie mówiła serio. Raczej kierowała nią chęć podtrzymania rozmowy, nic więcej. Jednak trzeba przyznać, iż kolejne pytanie uwolnione z krtani Amber zbiło nieco z tropu Ewangelinę. Ta ostatnia, co by tu ukrywać, musiała najpierw się porządnie zastanowić nad odpowiedzią, zamiast pozwolić sobie na byle jaką odpowiedź. Tak, musiała to przemyśleć. W końcu, czując swoją przegraną, odpowiedziała:
- Wiesz... co do założenia rodziny, nie zastanawiałam się nad tym zbytnio. – uśmiechnęła się krzywo i właśnie w tym momencie wymyśliła, co jeszcze może dodać. - A może raczej: nie jestem jeszcze na to gotowa, a co przyniesie los, nie mam pojęcia. – a kiedy kobiety powiedziały już sobie "smacznego", Ewangelina upiła nieco mrożonej kawy i spróbowała kawałka ciasta, które zamówiła wraz z powyższym napojem. - Pycha – mruknęła pod nosem, co pewnie nie zostało niezauważone przez Amber... a przynajmniej tak się mogło zdawać. Jaka była prawda, wiedziała to tylko pani Jackson. Po jakimś czasie pomyślała, że warto o to spytać swoją aktualną towarzyszkę – Może chcesz spróbować, co? – uśmiechnęła się nad wyraz życzliwie. Ah, jak miło ujrzeć Ewangelinę w takiej odsłonie! |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-12-06, 19:44 Temat: Pokój przesłuchań |
Szczerze powiedziawszy, nie do końca rozumiała. Ale nie pytała się, nie drążyła tematu, dla niej najważniejsze było, by nadal pracować, i żeby uniknęła więzienia. Jednakże... teraz myślała przede wszystkim o jedzeniu. Jak żeby inaczej, skoro była aż tak głodna? Nie pomyślała nawet, że przyniesione jej jedzenie mogłoby być zatrute, była bowiem aż tak zajęta swoim burczącym brzuchem, że kiedy postawiono przed nią kanapki oraz kawę, której zapach od razu rozbudził Ewangelinę, od razu wzięła się łapczywie za jedzenie. Ba – nie zraziła się nawet, iż nie wyswobodzono jej w całości z kaftana. Ale cóż mogła poradzić? Powinna docenić i taki gest, mimo że prawdziwa natura Ewangeliny raczej nie docenia pracy innych, za to chce, by inni doceniali pracę jej samej. Wiadomo, dlaczego – wie to zwłaszcza ten, kto dobrze zna panienkę Moseley.
Tak. Jadła aż skończyła, ale kawy na razie nie ruszyła, wiedząc że jest zbyt gorąca. Nie chciała poparzyć sobie gardła, co jest dość oczywiste. No i proszę! Po zaledwie czterech minutach talerzyk był pusty. Nie podziękowała – nareszcie zachowała się jak na Ewangelinę przystało! Czy ten stan się utrzyma? A może można to powiedzieć o jej drugiej odsłonie, która bynajmniej nie sugeruje, iż, no... wredna z niej suka?
Tak, skończyła, a wtedy mężczyzna wysunął w jej stronę... tabletki. Cóż, zgłupiała zwłaszcza, gdy usłyszała, co powiedział. Jej mina pewnie też owo zgłupienie wyrażała.
- A co to za cholerstwo? – spytała, a w tonacji jej głosu było ukryte wielkie zaciekawienie. Wiedziała jedno: nie weźmie niczego, jeśli nie będzie wiedziała, czym to jest. A może to miało służyć w innym celu? Może to właśnie ona powinna podać to coś komuś innemu? |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-12-04, 20:53 Temat: Pokój przesłuchań |
Można spokojnie uznać, że była z siebie dumna. On wypowiadał się o niej pochlebnie, dając jej do zrozumienia, iż naprawdę jest dobra w swoim fachu. Delektowała się jego słowami. Były jak balsam dla jej uszu.
- No okej – zaczęła powoli – To co dalej zrobimy z tym faktem? Czy to oznacza, że mimo że zrobiłam co do mnie należało, będę mogła spokojnie powrócić do pracy, mimo... że zrobiłam to, co zrobiłam? – chwila wahania, po której Ewangelina dokończyła swą myśl – Tak, to co do mnie należało. Wiesz pewnie już, że działałam tylko i wyłącznie w obronie własnej. – odparła, po chwili poniekąd żałując, że poruszyła ten temat, gdyż pewnie teraz mężczyzna będzie chciał go ciągnąć. A ona nie miała ochoty, chociaż... może będzie zupełnie inaczej, i nie będzie chciał tego robić? Obydwie opcje były teraz w oczach Ewangeliny tak samo możliwe. A może istniała jeszcze jedna, trzecia opcja, dobrze ukryta? Kobieta nawet nie pomyślała o takiej ewentualności.
- Więc niech zrobią to szybko, bo umieram z głodu – odpowiedziała szybko – Zjem praktycznie wszystko, co mi przyniosą. – uśmiechnęła się szeroko, domyślając się iż pod słowem "szansa" kryje się zdjęcie z niej kaftana. Ale nie, autodestrukcyjne myśli jej minęły, chociaż... nie wiadomo, czy jeszcze się pojawią. Była na to szansa – znikoma, no ale jednak. Poczekamy, poobserwujemy dalej myśli Ewangeliny... i resztę chyba dobrze znacie, nieprawdaż? |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-12-01, 18:14 Temat: Pokój przesłuchań |
Słuchała go nad wyraz uważnie, chcąc wyłapać każde słowo, ale nie tylko, była uważna również w obserwowaniu mimiki jego twarzy. Widziała jego ciepły uśmiech, który w pewien osobliwy sposób działał na nią kojąco. Już nie była tą samą Ewangeliną, agresywną i nie zważającą, że jej słowa jak żadne inne potrafią zranić. Może to jednak tylko chwilowe? No bo wiadomo, że przy takim człowieku, jakim jest ów mężczyzna trudno nie porzucić swojej zdecydowanie negatywnej odsłony, chcąc z nim współpracować. On miał taką aurę, która intrygowała, i działała na nią dobrze. I już wiedziała. Chce z nim współpracować, chociaż... i to może niebawem ulec zmianie. Poobserwujemy, to się dowiemy.
Na razie czuła, że wie jeszcze niewiele. Terapia? Trening? Rozumiała obydwa słowa, aczkolwiek była niezwykle ciekawa, co one znaczą, kiedy zostały wypuszczone drogą krtani właśnie z ust mężczyzny. Postanowiła więc zadać pytanie, które, przynajmniej w jej mniemaniu, powinna postawić na najwyższym piedestale.
- Terapia. I trening. Powiadasz... – wzięła głęboki wdech i wydech. Poniekąd spodziewała się konkretnej odpowiedzi, ale czuła, że mogła równie dobrze źle przewidywać – Jak te dwie rzeczy widzisz ty? – uśmiechnęła się krzywo. - I czy jest w ogóle szansa, że podczas tej rozmowy pozbędę się kaftana?
Chciała pracować dalej dla organizacji. Praca jest dla niej ważna, ale nie z powodu obowiązków, raczej przez jej osobiste pobudki. Skłonności do sadystycznego traktowania.
Nagle... poczuła burczenie w brzuchu, aż w końcu odczuła jakby "ssanie" w żołądku. Była głodna. I z każdą narastającą sekundą upewniała się w tym fakcie coraz to bardziej. I bardziej...
- Dacie mi coś do jedzenia? Jestem bardzo głodna – odparła i miała w dupie, czy pozwolą jej samej zjeść posiłek w spokoju, dając jej możliwość używania rąk, uwolnionych kończyn wyswobodzonych z kaftana bezpieczeństwa, czy też sami ją nakarmią. Wszystko jedno. Oby tylko coś dostała. Zjadłaby konia z kopytami.
Nie pomyślała jednak o najważniejszym: co, jeśli zignoruje jej potrzebę i będzie ją dalej głodził? Nie przemyślała takiego scenariusza. |
Temat: Pokój przesłuchań |
Ewangelina Moseley
Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4804
|
Forum: Biuro D.O.G.S. Wysłany: 2018-11-28, 20:22 Temat: Pokój przesłuchań |
Kiedy oboje zajęli swoje miejsca, mężczyzna przeszedł do konkretów. Ewangelina oczekiwała jego słów, czas dłużył jej się nieskończenie mimo, iż praktycznie odezwał się w niedługim czasie od chwili zajęcia przez nich miejsc. W tym czasie otworzył teczkę z jej aktami.
Wkurzyła się nieco (chociaż czy "wkurzyła" jest oby na pewno tu i teraz odpowiednim słowem?), słysząc że ta kobieta jest w stabilnym czasie. Można by powiedzieć, że poniekąd czuła się zbita z tropu, co zmieniło się momentalnie już po chwili, gdy usłyszała o tym, że pozostanie pozbawiona możliwości posiadania biologicznego potomka. Nawet uśmiechnęła się kącikiem ust! I szczerze powiedziawszy miała gdzieś, czy mężczyzna to zauważy, czy też nie. Uważała, że powinien znać prawdę. Nawet tę mniej przyjemną – że chciała śmierci Anny. Pragnęła, by zniknęła z tego świata. Kto wie, może to osłabi zapał ludzi, którzy chcą jej cierpienia, a najlepiej śmierci? A może jeszcze jej stan się pogorszy? Ewangelina aż rozmarzyła się w tej wizji.
Na kolejne słowa mężczyzny, kobieta westchnęła głęboko. Podobnie jak on, tyle że jej westchnienie miało w sobie głównie zniecierpliwienie. Tak, zniecierpliwienie, że on jeszcze niczego nie rozumie. Zatem, postanowiła go oświecić.
- Ja wiem, że nie jest mutantem. Ale człowiekiem też nie jest. – prosto, szybko, konkretnie i na temat. Aż tak trudno to zrozumieć?, zadała pytanie retoryczne samej sobie. Jego kolejne słowa sprawiły, że czuła się bardziej doceniona, zrozumiała, że nie jest bynajmniej nikim w oczach tego człowieka. Mimo, że o tym wszystkim wiedziała już od dawna. Przecież to bardzo przemądrzała, narcystyczna osoba! Zamyśliła się na ten temat, ale na jego słowa o terapii ożywiła się wręcz momentalnie. Zatkało ją. Po prostu zatkało...
- Terapia? – odparła cicho – Jaka terapia? O co ci w ogóle chodzi? - spytała, zbita z tropu. Miała oczy jak spodki, gdyż słowo "terapia" w jej osobistym słowniku nie jest niczym przyjemnym. Pamiętała, jak ojciec chodził na terapię AA. Po każdym takim spotkaniu, wróciwszy do domu zachowywał się jeszcze gorzej, niż przed.
Miała kilka pytań, jeśli chodzi o niemożność uwolnienia jej z kaftana. O, chociażby to, jakie ci rzekomi ludzie mieli kryteria, wedle których wiedzą, kiedy nadejdzie czas. Ale postanowiła milczeć, wiedziała bowiem, iż to bezcelowe. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|